hej , nie wiem co zrobic z moja mama.
zazwyczaj jak ma jakas prace to twierdzi,ze ja tam przesladuja lub ,,drecza,, psychicznie albo,ze za malo placa . tydzien temu rzucila prace po 5 miesiacach,a wczesniej nie mogla zadnej znalezc. Podobno ma nerwice lekowa,ale twierdzi,ze leki jej nic nie daja. Nic jej sie nie chce ,nawet do urzedu pracy ma problem isc ,ale do swojego ex jedzie ,zeby sie awanturowac. Mam sporo mlodszego brata i mama nie interesowala sie nami za bardzo,ale teraz mam z nia dobry kontakt i pomagam jej jak moge (wraz z bratem )...ale przeciez nie mozemy jej utrzymywac,do konca zycia. Nie mam czasu dla syna,bo musze za dwoch pracowac,zeby na wszystko starczylo. Nie zrozumcie mnie zle, gdyby bylo cos nie tak z jej zdrowiem,to rozumiem,ale jej sie ewidentnie nie chce. Ciagle marudzi i twierdzi ,ze inni jej maja prace zalatwiac. Ostatnia prace zalatwila jej moja znajoma,a ona po prosu ja porzucila ! Teraz ma O zl dochodu,bo nawet na zasilek dla bezrobotnych sie nie kwalifikuje i do tego zadluzone mieszkanie. Ja juz nie daje rady . Wspieram ja juz od roku i nic sie nie zmienia ku lepszemu . Jak to jest,ze inni robia cokolwiek ,a ona nie pojdzie. Czy ja jestem wyrodna corka ?
wczesniej utrzymywal ja jej partner (w miedzyczasie tez troche pracowala,ale rzucila prace ,bo sie jej nie oplacalo podobno) ,a teraz sie rozstali i nie ma z czego zyc ,ale jej to chyba nie martwi .