Witam poprosilbym o jakąkolwiek pomoc porade. Poznalem moja zone jakies 5 lat temu . Poznalismy się w dość skomplikowanych okolicznościach a dokładnie przez nasze kuzynostwo. Z poczatku zaczlismy sporo spacerowac dlugie wieczorne spacery przy gwazdach na niebie az zacząłem mowic jej MOJA GWIAZDECZKA
az pewnego spaceru zaczęliśmy trzymać sie za rece i tak zostało. Było naprawdę wspaniale. Wyjezdzalismy na rozne wycieczki po to a by być tylko ze sobą jak najdłużej i jak najwięcej. Obdarzylismy się naprawdę glebokim i wzajemnym uczuciem. Postanowilismy po 1.5 roku zamieszkac razem, znaleźliśmy mieszkanie gdzie urodzil się nasz wspanialy synus . Było naprawdę wspaniale jak w najpiękniejszej bajce az nagle zaczly być kłopoty stracilismy my mieszkanie i postanowiliśmy zamieszkac na jakiś czas u tesciow ( jej rodzice ). I zaczęly być jeszcze większe kłopoty czeste kłótnie z jej rodzicami ( co to masz za meza co nie potrafi utrzymać rodziny , czemu on popołudniu spi zamiast isc z dzieckiem na spacer ) tylko ze oni nie rozumieli ze mój dzień zaczyna się o 2.40 ( pracuje jako kierowca autobusu)do tego jeszcze oskarżali mnie za niedorzeczne rzeczy co niby zrobiłem, do tego dołączyło się tez moi rodzice wzielismy im kedyt , który po dluzszym czasie zaczli my splacac i kolejny konflikt klotnie jak moglismy im wziąć. Znalazlem dodatkowa prace aby było nam w jakiś sposób nam lzej ( wyobrazcie sobie wstając o 2.40 i przychodząc spowrotem o 23 a na następny dzień znowu wstawanie o 2.40 czasami to zasypiałem za kierownica )Naprawde sytuacja była nie dozniesienia. Posanowilismy za wszelka cene poszukać mieszkania i znaleźliśmy je . Mieszkanie było w tragicznym stanie ale nas to nie przerażało wyremontowaliśmy je i zamieszkali. Mieszkanie było na piece a ze my się wprowadzili w zime to wiadomo niebylo za bardzo czym palic w piecu aby im było cieplo. Tak ze wyobraźcie sobie wstając 0 2.40 do jednej pracy potem 3 godziny przerwy natrzaskać drzewo i przynieść wegiel cos na szybka zjesc i z powrotem dopracy czasem już nie dawalem rady dosłowne wyczerpanie organizmu ( a tu przyjdą rodzice do nas na mieszkanie a oni powiedzą ze ja o nich nie dbam ze maja zimno ja tego nie rozumiem starałem się jak moglem i tak zle )ale mnie to nie przeszkadzalo ze tak jestem goniony . Dotego doszło ze zaczęlismy się miedzy sobą kłócić i oddalaliśmy się od siebie coraz bardziej do tego doszło ze się wyprowadziłem. Przychodze do nich zony i dziecka, staram się im jak najwięcej pomagać we wszystkim , ale było już inaczej miedzy nami nie tak jak wcześniej , Wiem jedno ze ich bardzo KOCHAM i brakuje mi ich na codzien mysle o nich bardzo dużo . Jej rodzice chcą abysmy się rozwiedli i sama niestety zaczęla tak myslec. Bywa tak ze robimy sobie na zlosc aby tylko się pokłócić . Brakuje mi już sily, chciałbym aby wróciło to do normy i tak jak to powinno być w małżeństwie tylko ze ona bardzo slucha swoich rodzicow ( ja odsunąłem się od swoich rodzicow bo tez się dolozyli do tego ze musze za nich ten kredyt splac). Mam teraz tak skomplikowane zycie ze nie zycze nikomu takiego czegos przezywac. Wiem jedno ze ona mnie kocha ja ja tez ale co to za malzenstwo skoro osobno mieszkamy. Poradzcie co mam zrobić aby wróciło to do normy nie wyobrazam sobie dalej takiego zycia na odleglosc.
Z góry dziekuje za kazda porade.
Zwracaj uwagę na pisownię. Liczne błędy oraz brak znaków interpunkcyjnych utrudniają czytanie i zniechęcają do zapoznania się z wątkiem. Moderatorka Fumiko