Walka z depresją... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » POZNAJMY SIĘ ... » Walka z depresją...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

Temat: Walka z depresją...

Czasem wątpię,że pewnego dnia obudzę się i przestanę myśleć o śmierci...
Od ponad pół roku biorę leki,jestem pod stałą opieką psychiatry i wciąż strach...
Na początku,owszem leki bardzo mi pomogły,ale czuję,że znów cofam się do punktu wyjścia.
Boli mnie życie,ludzie,którzy są puści i wszystko kręci się wokół pieniędzy...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Walka z depresją...

Ciao Stokrotko ,
nie zalamuj sie bo jak potrzebujesz sie leczyc to tak musi  byc !
pamietaj ze to musisz dlugo sie leczyc zebys odczula cos lepszego , bo depresja to choroba nie za latwa .
wazne jest to zebys miala dobrego lekarza i poczekala przez kilka miesiecy po tych lekarstwach co je bierzesz  , no a jak bedzie  gorzej  to od razu biegnac i zmieniac wszystko .
do zobaczenia i zycze ci  zebys sie lepiej czula .
moc pozdr.

3

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

ludzie,którzy są puści i wszystko kręci się wokół pieniędzy...

nie rozumie co chcialas powiedziec ,  daczego wszystko sie kreci wokol........
ciao

4

Odp: Walka z depresją...

Hej stokrotka to świat faktycznie oszalał ciężko jest tym co mają jakieś zasady morały a depresja łapie dzisiaj każdego ja nie biorę leków bo boję się uzależnienia a za to mam nerwice i to galopującą także też nie rozumiem tego świata i dlatego jest tak trudno nikt się z nikim nie liczy ale zdrowie jest ważne nie ma się człowiek czego chwycić nadziei na lepsze jutro jednak wiedza boli
ty się nie cofasz tylko świadomość chwili w jakiej żyjemy daje o sobie znać powodzonka!

Odp: Walka z depresją...

Leczę się od ponad pół roku:Xanax,Axyven,Lerivon a teraz Setaloft i Cloranaxen.Dwa skierowania do szpitala zmusiły mnie do zmiany lekarza.Myślałam,ze prywatnie psychiatra bardziej interesuje się problemami pacjenta.Tymczasem spoglądanie na zegarek podczas wizyty sprawiły,że zaczęłam wątpić w szczere intencje pani doktor postanowiłam zmienić lekarza.
Boję się leków ale bez nich nie potrafiłabym normalnie funkcjonować...
Mimo zapewnień o tym jak niebezpieczna jest moja choroba pani doktor nawet nie zainteresowała się,gdy nie przyjechałam na kolejną wizytę...To smutne,że ludzie tak naprawdę nie interesują się drugim człowiekiem.
Teraz chodzę do psychiatry państwowo i szczerze poza gabinetem nie widzę różnicy,no i tym razem przyjmuje mnie mężczyzna.
Nie potrafię się pogodzić z obojętnością na ludzkie ,cierpienie,tak naprawdę to nie rozumiem tego świata...

6

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Leczę się od ponad pół roku:Xanax,Axyven,Lerivon a teraz Setaloft i Nie potrafię się pogodzić z obojętnością na ludzkie ,cierpienie,tak naprawdę to nie rozumiem tego świata...

ciao stokrotka!!!!!!!!!!!
pamietaj nie zalamuj sie , to po tych lekarstwach to trzeba trochu poczekac i zobaszysz ze bedzie lepiej. ja tez nie rozumie tego swiata bo jestesmy sa osoby za delikatne !!!!
dobrze ze piszesz bo to duzo pomaga  nawet jak nik nie odpisuje , no ale to jest zawsze cos co chcesz komus powiedziec i to jest cenne !
trzymam za ciebie kciuki  ciao
napisz cos .
ja tu malo co zagladam no ale jak bedze to ci cos napisze .

Odp: Walka z depresją...

Dziękuję Edytko za słowa otuchy.
Nie jest mi łatwo-choroba znów wróciła i odbiera mi normalne życie.
Nie wiem czy to niedopasowane leki,czy jestem jakaś oporna na nie,ale szczerze nie czuję się po  ich dobrze a setaloft bardzo mnie wystraszył,bo od kiedy go biorę jestem osłabiona,nawet potrafię omdleć i dochodzić z pół godziny albo i godzinkę do siebie i serducho tak wolno bije.
Jak najszybciej wybieram się do lekarza bo niepokoją mnie te objawy.
Czasem myślę,że ja nigdy nie wyzdrowieje,bo przecież nie wyzbędę się przekonań,zasad,nie zacznę być obojętna na cierpienie.
Przykro mi,gdy otoczenie i to te najbliższe rani zamiast wspierać...

8

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Dziękuję Edytko za słowa otuchy.
Nie jest mi łatwo-choroba znów wróciła i odbiera mi normalne życie.
Nie wiem czy to niedopasowane leki,czy jestem jakaś oporna na nie,...

Ciao Stokrotko ,
NIE PODDAWAJ SIE !!!!!
Probuj rozne lekarstwa bo ich jest wiele i jak bedzie potrzebne to tez zmien  doktora , ja widzialam osoby ktore po roznych lekarstwach ktore zle wplywaly na ich chorobe byli zniszczeni.
No tak trzeba bardzo uwazac ,bo sa rozne typy chorob nerwowych .
Tez rozni sa lekarze  i wedlug mnie zawsze trzeba dobrze pogadac sobie z nimi  i powiedziec 
jak i co , bo to jest wazne !!!
Tez jest bardzo wazne ,chciec samym sobie wyzdrowiec , nie wolno stale sie wkopywac do dolu.
Ja widze po sobie , to co przeszlam , jezeli bym nie robila tak na sile i dawala sobie duzo odwagi to by mi tez malo co lekarstwa pomogly .
moc pozdr i mam  nadzieje ze bedziesz sie lepiej czula .
Napisz cos jak masz ochote ?

9

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Dziękuję Edytko za słowa otuchy.
Nie jest mi łatwo-choroba znów wróciła i odbiera mi normalne życie.
Nie wiem czy to niedopasowane leki,czy jestem jakaś oporna na nie,ale szczerze nie czuję się po  ich dobrze a setaloft bardzo mnie wystraszył,bo od kiedy go biorę jestem osłabiona,nawet potrafię omdleć i dochodzić z pół godziny albo i godzinkę do siebie i serducho tak wolno bije.
Jak najszybciej wybieram się do lekarza bo niepokoją mnie te objawy.
Czasem myślę,że ja nigdy nie wyzdrowieje,bo przecież nie wyzbędę się przekonań,zasad,nie zacznę być obojętna na cierpienie.
Przykro mi,gdy otoczenie i to te najbliższe rani zamiast wspierać...

Hej stokrotko.
Nawet jeśli lekarz patrzy na zegarek podczas prywatnej wizyty, to nie znaczy, że Cie ignoruje, lub że traktuje Cie bez szczególnego zainteresowania. Diagnoza choroby psychicznej polega przede wszystkim na bardzo długiej obserwacji. Stąd długie terminy leżenia na oddziałach psychiatrycznych. Nie martw sie. Wygląda na to, że ktoś zajął się Tobą we właściwy sposób. Teraz trzeba poczekać az leki wywołają zamierzony skutek.
Czasami zdarza się, że lekarz nie trafi z lekiem.Nie można przewidzieć reakcji kazdego leku na kazdy organizm. W tej branzy jak w kazdej innej trafiają się wyjątki. I jakoś musimy się z tym pogodzić.
Zyczę Ci dużo zdrowia.

10

Odp: Walka z depresją...

Walczę i nie poddaję się mimo,że czasem ogarnia mnie tak ogromny strach,że nie daję rady...Organizm reaguje mechanizmem obronnym i wywołuje szereg niewyjaśnionych objawów:zawsze wtedy powtarzam sobie:dasz radę,jesteś silna-czasem to pomaga czasem nie i potrzebuję mocniejszego leku na uspokojenie...
Najgorsze są wizyty u lekarza pierwszego kontaktu.Mieszkam w małym miasteczku i odnoszę wrażenie,że gdy mówię o swoich dolegliwościach wspominając,że jestem pod stałą opieką psychiatryczną od razu wiążą je właśnie z depresją.A uwierzcie mi czasem czuję się źle i to wcale nie ma związku z moim stanem psychicznym.
Od miesiąca czuję się osłabiona i trzy razy zemdlałam-nie wiążę tego z lekami gdyż biorę je od pół roku a poza tym pytałam swojego lekarza i stwierdził,ze nie maja wpływu na te zasłabnięcia.
Poradził mi wizytę u kardiolga,gdyż moi rodzice cierpią na choroby serca a jedno z nich zmarło właśnie na skutek nieleczonej choroby...
Nie lubię gdy patrzy się na mnie przez pryzmat hipochondryczki,gdyż naprawdę nie biegam do lekarzy z byle powodu i mam świadomość,że czasem złe samopoczucie powoduje właśnie depresja.
Zderzenie z rzeczywistością i pierwszy wolny termin wizyty u kardiolga-grudzień:/
Jakiś koszmar nawet pilne na skierowaniu nie ma znaczenia-nasza ukochana służba zdrowia.

11

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Nie lubię gdy patrzy się na mnie przez pryzmat hipochondryczki,gdyż naprawdę nie biegam do lekarzy z byle powodu i mam świadomość,że czasem złe samopoczucie powoduje właśnie depresja.
Zderzenie z rzeczywistością i pierwszy wolny termin wizyty u kardiolga-grudzień:/
Jakiś koszmar nawet pilne na skierowaniu nie ma znaczenia-nasza ukochana służba zdrowia.

Powiedz - skąd wiesz, że on patrzy na Ciebie przez pryzmat hipochondryczki ?

12

Odp: Walka z depresją...

A wnioskuję to stąd,że podczas wizyty u lekarza oczywiście mówię jakie biorę leki i,że jestem pod stałą opieką specjalisty i od razu uzyskuję odpowiedź,ze moje dolegliwości są skutkiem właśnie branych leków.A w końcu przecież wiem lepiej jak się czuję i po lekach które biorę od ponad pół roku nic się nie działo.
Może to małomiasteczkowe myślenie,a może traktowanie pacjenta bardzo przedmiotowo-ja odnoszę takie właśnie wrażenie.

13

Odp: Walka z depresją...

Zakładam że nie kończyłaś farmakologii, więc to lekarz wie - ile czasu można dany lek stosować, kiedy zmniejszyć dawkę etc.
Zakładam też, ze jesteś świadoma, że leki z "tej półki" potrafią uzależniać, i ktoś musi nad tym trzymać kontrolę ....

14

Odp: Walka z depresją...

Dzień dobry

To bardzo duży sukces  jesli potrafisz powiedzieć "potrzebuję pomocy". Przed Tobą nauka brania.
Leki , owszem bardzo pomagaja odzyskać równowagę jednak , na depresje nie ma lekarstwa w formie tabletki. Depresją to problemy z emocjami , trzeba się z nimi zmierzyć , aby je zrozumieć , a później radzić sobie z nimi. Leki przytłumiają możliwość spotkania się z emocjami  , co powoduję ,że problem się nie rozwiązuje. Stoisz wtedy w miejscu. Kiedy zaczynasz coś przeżywać bierzesz tabletkę , aby nie przeżywać nie czuć , a tu chodzi o to aby poprzeżywać te emocję , potrafić je nazwać i uporać się z nimi . Nie ma nic lepszego jak terapia w grupie . Polecam

Koleżanka brała leki przez lata , poznałysmy się rok temu, zupełnie przypadkiem , ale to inna historia. Bolało ją Życie. W październiku przyznała się przed sobą ,że potrzebuję pomocy , że chce zmienić swój stan , chce się cieszyć życiem , każdym dniem. W tym samym momencie zawiązłam ją do szpitala psychiatrycznego, spędziła tam trzy tygodnie . Zakwalifikowano ją do grupy na terapię dzienną . Tak jak wcześniej broniła się przed psychologiem i nie wyobrażała sobie życia bez tablet , tak od wyjścia ze szpitala nie mogła doczekać się terapii , to trwało pół roku za nim w końcu dostała telefon , że terapia się zaczyna. Przyszedł w między czasie lęk przed obnażaniem się przed obcymi ludźmi ze swoimi emocjami , życiem... były wątpliwości czy to napewno jest potrzebne...? Dziś jest po terapi, a od czterech miesięcy nie bierze leków , są różne dni lepsze , gorsze , ale już nie takie jak przed październikiem ubiegłego roku.

Powodzenia

15

Odp: Walka z depresją...

Jestem w pełni świadoma konsekwencji brania leków i szczerze najchętniej bym ich nie brała.Mam potworny lęk przed każdą tabletką i zanim wezmę ją kilkakrotnie porozmawiam z lekarzem,czy nic mi się po nich nie stanie.
Oczywiście,że wolałabym nie wspomagać się farmakologicznie,ale w pewnym okresie swojego życia choroba doprowadziła mnie do takiego stanu,że dosłownie wszystkiego się bałam,moje ciało było tak napięte i obolałe,że nie potrafiłam normalnie funkcjonować.Walczę jak tylko mogę i nigdy nie biorę leków ponad przepisaną dawkę nawet w gorsze dni.
A do szpitala boję się iść-nie wiem jak zniosłabym rozłąkę z mężem i moimi ukochanymi psami.Tylko oni dają mi nadzieję,że kiedyś wyzdrowieję,tylko kiedy...?
Tak bardzo chciałabym nie myśleć o śmierci,bólu,nie bać się zostawać sama,myć głowę...
Tak bardzo chciałbym być szczęśliwa i cieszyć z tego co mam,a przecież mam wszystko,więc skąd ta depresja...?
Czy dzieciństwo musi zbierać tak straszne żniwo...?

16

Odp: Walka z depresją...

Stokrotko...
Wiem coś o depresji, choć sama jej nie mam na szczęście. Wiem, bo ma ją ktoś z mojej rodziny.

Piszesz, że masz wspierającego Cię, kochanego męża. I powtarzaj to sobie codziennie wiele razy.
Pamiętaj, że chorując - obdarzasz tą chorobą otoczenie.
Złe samopoczucie fizyczne wynika z psychiki - nie wieszaj się na lekarzach...wierz im...
Jesteś młoda i na pewno zdrowa.
Osoba, o której mówię, mdlała pod wpływem jednego z leków- właściwie nie były to omdlenia, tylko lek powodował wiotczenie mięśni czy coś takiego...

Chory obdarza swoją chorobą osoby bliskie...Jakby czynił je odpowiedzialne za swój stan...Otacza jak bluszcz...wciąż woła "patrz, patrz, jak mi źle...ty nie rozumiesz, jak mi źle...nic nie robisz...lekarze nic nie robią...nie rozmawiają ze mną tak długo, jak ja chcę..."

Tak, to jest wołanie o pomoc...Ale samemu też trzeba walczyć, tu nie ma innego wyjścia. Musisz sama!

Musisz dokonywać gwałtu na sobie!!!!!

Ustal z mężem sposoby postępowania - twoje codzienne obowiązki i ich godziny. Godziny spacerów...wyjść...kąpieli i makijażu...Wstawaj z fotela, zapraszaj gości i wstrzymuj się od rozmów o swojej chorobie...Wychodź z psami, rób coś dla kochanych istot, miej obowiązki.
Prasuj koszule męża, bo kto to ma zrobic? Odkurzaj...

Oni też sa ważni!!!! Jesteś im potrzebna, bo nie tylko Ty jesteś ważna w tej rodzinie.
Nie wieszaj sie na nich, tylko zatroszcz sie o nich, bo jestes im potrzebna.

17

Odp: Walka z depresją...

Walczę każdego dnia o to,żeby coś robić,żeby przestać myśleć o chorobach o tym co złego może się stać,ale jest mi tak ciężko...
To prawda moja psychika oddziaływuje na mój organizm-często jest mi tak słabo,że przychodzą. mi najgorsze myśli.Tak bardzo pragnę myśleć jaka to jestem chora, nieszczęśliwa,nierozumiana.Złość mnie ogarnia,gdy po chwili radości wpadam w dół rozpaczy.
Zapisałam się do szkoły,żeby mieć jakieś zajęcie,staram się wynajdywać sobie zajęcia:szyję,sprzątam bez przerwy ale najgorsza jest samotność,gdy zostaję sama w domu...
Nie mam przyjaciół,bo już chyba każdemu zbrzydł mój światopogląd a ja tak bardzo pragnę kontaktu z ludźmi o podobnym podejściu do życia,dla których zasady,szczerość to priorytet.
Tak,wołam o pomoc bo sama nie dam rady...

18

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Nie mam przyjaciół,bo już chyba każdemu zbrzydł mój światopogląd a ja tak bardzo pragnę kontaktu z ludźmi o podobnym podejściu do życia,dla których zasady,szczerość to priorytet.

Ależ Stokrotko!
Piszesz tak, jak by wszyscy ludzie bez depresji byli fałszywi i bez zasad!
Rozejrzyj sie wokoło! Zobaczysz tysiące ludzi, którzy mają takie zasady jak TY, ale nie cierpią z tego powodu.
Dobrze, że zmuszasz się do zajęć - tak trzymaj.
Uświadom sobie też, że nie jesteś pępkiem swiata.
Jest tyle ludzi wokół, którzy mają gorzej niż Ty.
Wychodź, zmieniaj zajęcia i srodowisko, szukaj impulsów do zycia...
Wiem, jakie to trudne dla ludzi z depresją, ale nie masz wyjścia.
Ludzie bez rąk piszą nogami...
Mój znajomy, wydawałoby się przykuty do wózka po wypadku, najpierw stanął a teraz próbuje chodzić...Gwałcił swoją niemoc kazdego dnia. W koncu dał radę...

19

Odp: Walka z depresją...

Chyba opacznie mnie zrozumiałaś.Nie uważam się za pępek świata,ani najbardziej pokrzywdzona na świecie osobą-poradziłam sobie z molestowaniem,walczyłam z ojcem katem,przeżyłam mamę na intensywnej terapii,wypadek brata,który ledwo uszedł z życiem,rozwód...
W końcu pękło coś we mnie i zabrakło sił,stąd choroba.
Nikt mi nigdy nie pomógł,mimo,że prosiłam o nią.
Nie uważam,że wszyscy ludzie są pozbawieni zasad jednak większość myśli tylko i wyłącznie o sobie.
Na mnie zawsze można liczyć,nigdy nikomu nie odmówiłam pomocy a w zamian nie otrzymałam nawet słowa otuchy.
Jest mi ciężko,gdy uważa się mnie za nadwrażliwą na swoim punkcie osobę,bo wcale tak nie jest.
Po prostu życie nauczyło mnie,ze polegać można tylko i wyłącznie na sobie.

20

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Nie uważam,że wszyscy ludzie są pozbawieni zasad jednak większość myśli tylko i wyłącznie o sobie.
Na mnie zawsze można liczyć,nigdy nikomu nie odmówiłam pomocy a w zamian nie otrzymałam nawet słowa otuchy.
Jest mi ciężko,gdy uważa się mnie za nadwrażliwą na swoim punkcie osobę,bo wcale tak nie jest.
Po prostu życie nauczyło mnie,ze polegać można tylko i wyłącznie na sobie.

Nigdy nie otrzymałaś żadnej pomocy? To współczuję. Poszukaj takich ludzi których będziesz mogła nazwać swoimi przyjaciółmi. To prawda że większość ludzi Ci nie pomoże w trudnych chwilach  ale naprawdę można znaleźć przyjaciół. Nie poddawaj się.

21

Odp: Walka z depresją...

Właśnie tak,nigdy nie otrzymałam pomocy i to od najbliższych.Sama postanowiłam sobie pomóc-zgłosiłam się do specjalisty,który stara się wyprowadzić mnie na prostą.
Czasem myślę,że to przez to,ze zawsze mówię prawdę i mówię to co myślę nie przysparza mi przyjaciół...
Nie raz myślałam,ze mam przyjaciół jednak w trudnych chwilach byłam sama jak palec...
A mimo to walczę o siebie,choć coraz mniej wiary,że odnajdę człowieka,którego będę mogła nazwać przyjacielem...

22

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Sama postanowiłam sobie pomóc-zgłosiłam się do specjalisty,który stara się wyprowadzić mnie na prostą.

Oczywiście, że sama...A kto miał to za Ciebie zrobic?? gdy ja miałam problemy z kregosłupem, to też SAMA zwróciłam sie do lekarza. Uważaj Stokrotko...wieszasz się na innych.


Czasem myślę,że to przez to,ze zawsze mówię prawdę i mówię to co myślę nie przysparza mi przyjaciół...

Powtarzam jeszcze raz - ja też zawsze mówię prawdę, nie kombinuję i nie chachmęcę. No i nie mam depresji!
Znów twierdzisz to, co zarzuciłam Ci w poście powyżej - w niczym nie jesteś lepsza od innych. Mówienie prawdy i postępowanie wg pewnych zasad nie jest powodem Twojej depresji. To jakaś kombinacja...

23

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Właśnie tak,nigdy nie otrzymałam pomocy i to od najbliższych.Sama postanowiłam sobie pomóc-zgłosiłam się do specjalisty,który stara się wyprowadzić mnie na prostą.
Czasem myślę,że to przez to,ze zawsze mówię prawdę i mówię to co myślę nie przysparza mi przyjaciół...
Nie raz myślałam,ze mam przyjaciół jednak w trudnych chwilach byłam sama jak palec...
A mimo to walczę o siebie,choć coraz mniej wiary,że odnajdę człowieka,którego będę mogła nazwać przyjacielem...

Tą wiarę odbierasz sobie sama stokrotko, więc zawróć z tej drogi i próbuj różnymi metodami. Na 100 razy 99 moze sie nie udać.
Ale może właśnie trafisz na ten 1. Trzymaj się i zyczę powodzenia. Powiem Ci, że zdarza sie przyjaciel w grupie ludzi, po których możesz sie jak najmniej tego spodziewać, że taki tam będzie ... Na prawde.

24

Odp: Walka z depresją...
koma5 napisał/a:
stokrotka151080 napisał/a:

Sama postanowiłam sobie pomóc-zgłosiłam się do specjalisty,który stara się wyprowadzić mnie na prostą.

Oczywiście, że sama...A kto miał to za Ciebie zrobic?? gdy ja miałam problemy z kregosłupem, to też SAMA zwróciłam sie do lekarza. Uważaj Stokrotko...wieszasz się na innych.


Czasem myślę,że to przez to,ze zawsze mówię prawdę i mówię to co myślę nie przysparza mi przyjaciół...

Powtarzam jeszcze raz - ja też zawsze mówię prawdę, nie kombinuję i nie chachmęcę. No i nie mam depresji!
Znów twierdzisz to, co zarzuciłam Ci w poście powyżej - w niczym nie jesteś lepsza od innych. Mówienie prawdy i postępowanie wg pewnych zasad nie jest powodem Twojej depresji. To jakaś kombinacja...

Wiesz,zdaje się,że nigdy nie miałaś do czynienia z ludźmi cierpiącymi na depresję i nie wiesz co to znaczy,gdy życie boli...
Jesteś okrutna w swoich wypowiedziach i nie masz pojęcia jak bardzo mnie dotykają.
Skoro nie rozumiesz o czym piszę-nie odpowiadaj na moje posty,z pewnością znajdziesz ciekawsze tematy u innych forumowiczów a mi zaoszczędzisz niepotrzebnych złych emocji.

25

Odp: Walka z depresją...

Solo Lee,dziękuję za słowa,które pomagają i dają nadzieje.Widać są ludzie,którzy rozumieją co chcę przekazać a nie tylko te,które twierdzą,ze kombinuję.

26

Odp: Walka z depresją...

zdaje się,że nigdy nie miałaś do czynienia z ludźmi cierpiącymi na depresję i nie wiesz co to znaczy,gdy życie boli...

Napisałam przecież w pierwszym poście, że właśnie wiem - od wielu lat choruje na depresję bliska mi osoba i przeprowadziłam juz wiele rozmów z jej psychiatrami. To głęboka depresja...Wiem też, że chory chce, aby z nim w tej chorobie trwać, aby sie z nim zgadzać, potwierdzać... Jeżeli nie - to się buntuje i złości, tak jak Ty powyżej. Kombinuje właśnie - a nawet kłamie, aby dać mu święty spokój. Może stać sie agresywny...
Ma świadomość konieczności walki, ale jednocześnie robi wszystko, aby dac mu spokój.

27

Odp: Walka z depresją...

Znalazłam to forum, bo czuję, że ja też coraz bardziej pogrążam się w depresji........na szczęscie nie jest to chyba jeszcze taki stan, jak kilka lat temu, że potrzebuję brać leki. Ale z moich doświadczeń i tego jak przeżywam świat wiem, że to ja sama bardzo często wywołuję takie depresyjne stany u siebie. To wszystko, co napisała stokrotka i wszystkie posty będące odpowiedziami uświadomiły mi jeszcze bardziej, że ja czasem lubię pogrążać się w przygnębiających myślach. Wtedy jestem taka biedna, wszyscy powinni wtedy się mną interesować, a ja nie muszę robić nic by się wydostać z tego stanu..........Bo depresja to taka choroba, której powodem są dwa główne czynniki biologiczny czy biochemiczny oraz psychologiczny......i lekami można ustabilizować mózg biochemicznie.....ale równie ważna jest praca nad sobą.......dostrzeganie, że to ja sama jestem odpowiedzialna za to jakie stany psychologiczne w sobie wywołuję...... .Ważna jest psychoterapia......i chęć zmiany postrzegania świata i siebie.

28

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Właśnie tak,nigdy nie otrzymałam pomocy i to od najbliższych.Sama postanowiłam sobie pomóc-zgłosiłam się do specjalisty,który stara się wyprowadzić mnie na prostą.
Czasem myślę,że to przez to,ze zawsze mówię prawdę i mówię to co myślę nie przysparza mi przyjaciół...
Nie raz myślałam,ze mam przyjaciół jednak w trudnych chwilach byłam sama jak palec...
A mimo to walczę o siebie,choć coraz mniej wiary,że odnajdę człowieka,którego będę mogła nazwać przyjacielem...

Znam to stokrotko , kiedy chorowałam  na depresję od najbiższych słyszłam " nie możesz się nad soba użalać , nie możesz tak leżeć , wstań zrób dzieciom obiad , zjedz coś , masz dzieci musisz wstac i zająć się nimi , przestań ryczeć , nic Ci nie jest , zostaw go i zajmij się dziećmi.
W końcu poszłam do psychiatry przez trzy miesiące byłam na lekach , ale nieczułam się lepiej nadal nie jadłam , nadal nie mogłam podnieść się z łóżka , niewychodziłam z domu przez dwa miesiące, kiedy musiałam wyjśc do lekarza po kolejne zwolnienie trzęsłam się , bałam się wyjść z klatki w głowie kręciło mi się jakbym była pijana , kiedy miałam przejść na druga strone ulicy miałam wizję jak zaraz walnie mnie samochód i co wtedy z dziećmi? to był koszmar. Lekarz proponował  mi szpital, nie mogłam iść do szpitala musiałam być w domu , żeby być z dziećmi . Wtedy cała rodzina odwróciła się odemnie , kiedy powiedziałam ,że muszę iść do szpitala , że lekarz wypisał mi skierowanie , że potrzebuje aby ktoś zaopiekował się moimi dziećmi . Słyszałam , że nie mogę ...
Lekarz wpisał w kartę ,że odmawiam hospitalizaji ... przestarszyłam się jeszcze bardziej .
przez cały wekend siedziałam na kompie szukając rozwiązania , poczułam , że musze coś dla siebie zrobić , bo żel się to skończy.
Znalazłam terapia dzienna od 8 do 14 . zadzwoniłam opowiedział moja sytuacje , umówiłam się na rozmowę  to był poniedziałek od wtorku miałam juz być przyjęta na oddział. zawalczyłam o siebie .
Udało się po trzech miesiącach nie byłam nagle innym człowiekiem jednak narzedzia mam przy sobie do dziś.

rok temu we wrześniu poznałam osobę , która była ów czas w podobnej sytuacji . Dzis jest juz po terapi i jest jedyna osoba w moim otoczeniu , która mnie rozumie.

Powodzenia stokrotko

29

Odp: Walka z depresją...
koma5 napisał/a:

zdaje się,że nigdy nie miałaś do czynienia z ludźmi cierpiącymi na depresję i nie wiesz co to znaczy,gdy życie boli...

Napisałam przecież w pierwszym poście, że właśnie wiem - od wielu lat choruje na depresję bliska mi osoba i przeprowadziłam juz wiele rozmów z jej psychiatrami. To głęboka depresja...Wiem też, że chory chce, aby z nim w tej chorobie trwać, aby sie z nim zgadzać, potwierdzać... Jeżeli nie - to się buntuje i złości, tak jak Ty powyżej. Kombinuje właśnie - a nawet kłamie, aby dać mu święty spokój. Może stać sie agresywny...
Ma świadomość konieczności walki, ale jednocześnie robi wszystko, aby dać mu spokój.

Nie denerwuje mnie fakt,że wyrażasz swoją opinię,ale to,ze oceniasz przez pryzmat swoich doświadczeń.Nie chcę nikogo obarczać swoimi stanami,nie chcę mówić cały czas jak się czuję.Potrzebuję jedynie kontaktu z ludźmi,z którymi jest o czym rozmawiać i wcale nie o mojej depresji.
każdy jest inny a Ty z góry zakładasz schemat cierpiących na depresję.To jak zachowywała się bliska Ci osoba,czego oczekiwała nie znaczy,że ja i inne osoby w podobnej sytuacji tak reagują i zachowują się.
Walczę o siebie każdego dnia i nie chcę współczucia tylko zrozumienia,a to,że wokół większość ludzi to egoistyczne stworzenia nie zagłębiające się w sens życia tylko żyjące z dnia na dzień to jedna z przyczyn mojego stanu.

30

Odp: Walka z depresją...

Ale ja wyciągnęłam takie wnioski właśnie z Twoich postów.

Zresztą to chyba nie miejsce na dyskusje o depresjach - zaraz nas pogonią stąd.

31

Odp: Walka z depresją...

jakby umknęło to Twojej uwadze jesteśmy właśnie w temacie depresji,więc jeśli nie masz ochoty o niej pisać po prostu przejdź na inne ciekawsze dla Ciebie tematy.
Szczerze Piszę,że Twoje wyciągnięte wnioski są błędne,przynajmniej na mój temat.
Nie oceniaj książki po okładce a to,że bliska ci osoba cierpi na depresję nie znaczy,że wiesz o niej wszystko.Tylko osoba dotknięta tym wie co czuje,wie jak jej ciężko a cierpienie nie sprawia jej przyjemności i wcale nie chce obarczać swoimi problemami otoczenia.
Mi pomaga pisanie tu i dzielenie się ludźmi w podobnej sytuacji,gdyż oni rozumieją co chcę przekazać i o czym piszę.
Dlatego proszę,jeśli nie masz nic mądrego do napisania-nie pisz,bo swoimi wypowiedziami możesz ranić nawet nie zdajac sobie z tego sprawy.

32

Odp: Walka z depresją...

Pewnie zaraz się na mnie obruszysz stokrotko. Ale z tego co widzę, to Ty przyjmujesz tylko takie posty, które Ci współczują, gładzą po główce i mówią jaka to Ty jesteś biedna, bo ten podły świat i Ci ludzie egoiści utrudniają Ci życie. Ale to Ty jesteś współodpowiedzialna za to jak się czujesz czy pozwalasz innym na siebie wpływać. Depresja to okrutna choroba, bo nie pozwala normalnie żyć. Sama na nią chorowałam....stany lękowe nie pozwalały mi wychodzić z domu, żyłam w jakiejś pustce, nieustannym lęku i zmęczeniu. Potem zaczęłam brać leki i trochę się poprawiło....ale też bez pracy nad sobą niczego bym nie osiągnęła, bez psychoterapii i dostrzeżenia, że to ja mam wpływ na to, jak się czuję.......inni owszem też na nas jakoś wpływają, ale skoro stokrotko jesteś taką silną osobowością to masz dużo siły by nie dawać innym wpływać na siebie. By zadbać o swoje uczucia i nie pozwalać innym w nie ingerować.....Pozdrawiam smile

33

Odp: Walka z depresją...

Zielono mi_nie obruszam się na Ciebie,bo masz rację.Przechodziłaś przez stan,który nazywamy depresją i masz ze swojego doświadczenia dużo do powodzenia.Denerwują mnie tylko posty osób,które tak naprawdę nie wiedzą co to znaczy bać się myć głowę,nie spać,nie wychodzić z domu....
nie oczekuję głaskania po głowie tylko porad i odrobiny wsparcia,bo czasem wątpię,ze zacznę znów normalnie żyć bez lęku...
Biorę leki,nie dlatego,ze chcę tylko muszę,w przeciwnym razie mam skierowanie do szpitala-JA NAPRAWDĘ WALCZĘ i nie lituję się nad sobą tylko czasem brak mi wiary a osoby piszące:weź się w garść,chyba nie wiedzą co to znaczy bać się dosłownie wszystkiego:(
Jest mi smutno,że swoimi stanami obarczam bliskich dlatego staram się nie pokazywać im tego co przeżywam.

34

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Zielono mi_nie obruszam się na Ciebie,bo masz rację.Przechodziłaś przez stan,który nazywamy depresją i masz ze swojego doświadczenia dużo do powodzenia.Denerwują mnie tylko posty osób,które tak naprawdę nie wiedzą co to znaczy bać się myć głowę,nie spać,nie wychodzić z domu....
nie oczekuję głaskania po głowie tylko porad i odrobiny wsparcia,bo czasem wątpię,ze zacznę znów normalnie żyć bez lęku...
Biorę leki,nie dlatego,ze chcę tylko muszę,w przeciwnym razie mam skierowanie do szpitala-JA NAPRAWDĘ WALCZĘ i nie lituję się nad sobą tylko czasem brak mi wiary a osoby piszące:weź się w garść,chyba nie wiedzą co to znaczy bać się dosłownie wszystkiego:(
Jest mi smutno,że swoimi stanami obarczam bliskich dlatego staram się nie pokazywać im tego co przeżywam.

Nie odbierz tego żle stokrotko.  Piszesz o specjalistach ,że robią co w ich mocy żeby wyprowadzić Ciebie na prostą. Ale czy czujesz się po tych wizytach lepiej? Czy czujesz ,że po każdym spotkaniu , że jest jakaś pozytywna zmiana , że pomaga to Tobie, abyś troszeńke inaczej spojrzała na Twoje troski? Jeśli tak nie jest pomyśl o innej formie pomocy sobie.
A Twoi bliscy , jeśli są z Tobą blisko to możesz sie kamuflować , ale i tak bedę widzieć jak cierpisz i jeśli niedopuścisz ich do swojego świata nie będą mogli Tobie pomóc i nie będę czuć się wtedy lepiej.
Czasem Ci których uważamy za specjalistów zdzierają z nas kupe kasy.

35

Odp: Walka z depresją...

Zmieniłam już jednego specjalistę i szczerze czekam na efekty drugiego,bo już sama nie wiem co robić.Zdaję sobie sprawę,że wyjście z tego doła wymaga czasu dlatego nie chcę biegać od lekarza do lekarza tylko poddaję się ich radom,wskazaniom.
Wiem,że latami nagromadził się ten ból we mnie i żeby uwierzyć w sens życia musi zejść trochę czasu.
Chciałaby trafić do super specjalisty,ale gdzie takiego szukać?:/
Wiem też,że terapia przydałaby się,żeby poukładać wiele spraw,ale naprawdę nie mam pojęcia do kogo się zwrócić by pomóc mi zrozumieć dlaczego ojciec mnie m-nie nie chciał,dlaczego byłam molestowana,dlaczego musiałam bronić mamy...?
Cały czas powtarzam sobie:jesteś silna i dasz radę,ale czasem zamykam się w sobie i nie wierzę w radość z każdego dnia a tak bardzo bym chciała...

36

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

jakby umknęło to Twojej uwadze jesteśmy właśnie w temacie depresji,więc jeśli nie masz ochoty o niej pisać po prostu przejdź na inne ciekawsze dla Ciebie tematy.

Owszem, w temacie depresji - bo taki założyłaś. Zauważ jednak, ze zrobiłaś to w dziale: POZNAJMY SIĘ, a nie w tym, co należy.

37

Odp: Walka z depresją...

I co ukamienujesz mnie za to?!
Szczerze mam już dość Twoich wypowiedzi w większości nie na temat.
Po raz kolejny powtórzę jeśli nie odpowiada Ci poruszony przeze mnie wątek-jest tu tyle,ze z pewnością znajdziesz coś dla siebie.
Nie wiem,czerpiesz przyjemność z pouczania innych i dręczenia ich swoją osobą?
Piszę tu,bo chcę odrobiny wsparcia i pomocy a nie kłótni czy jestem we właściwym temacie.To żenujące,że nie zdajesz sobie sprawy jak potrafisz zranić wydawałoby się nic nie znaczącymi słowami.

38

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Zmieniłam już jednego specjalistę i szczerze czekam na efekty drugiego,bo już sama nie wiem co robić.Zdaję sobie sprawę,że wyjście z tego doła wymaga czasu dlatego nie chcę biegać od lekarza do lekarza tylko poddaję się ich radom,wskazaniom.
Wiem,że latami nagromadził się ten ból we mnie i żeby uwierzyć w sens życia musi zejść trochę czasu.
Chciałaby trafić do super specjalisty,ale gdzie takiego szukać?:/
Wiem też,że terapia przydałaby się,żeby poukładać wiele spraw,ale naprawdę nie mam pojęcia do kogo się zwrócić by pomóc mi zrozumieć dlaczego ojciec mnie m-nie nie chciał,dlaczego byłam molestowana,dlaczego musiałam bronić mamy...?
Cały czas powtarzam sobie:jesteś silna i dasz radę,ale czasem zamykam się w sobie i nie wierzę w radość z każdego dnia a tak bardzo bym chciała...

Słońce opowadałam Ci już jak zrobiłam to ja . Jestem tylko przykładem, nie chcę narzucać Tobie sposobu na rozwiazanie Twoich problemów z emocjami , potraktuj to jako podpowiedź i zadecyduj.
rozmowa z najlepszym psychologiem , psychiatrą , przyjaciółką czy koleżanką nie zastąpi Grupy z podobnymi , a czasem identycznymi doswiadczeniami.
Powodzenia smile

39

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Cały czas powtarzam sobie:jesteś silna i dasz radę,ale czasem zamykam się w sobie i nie wierzę w radość z każdego dnia a tak bardzo bym chciała...

Pamiętaj , Stokrotko nie musisz być silna , masz prawo jak każdy mieć słabości , nie zmuszaj się do dawania sobie rady . Najpierw poczuj , że dasz sobie radę . Wmawianiem sobie czegoś od czego jestes daleka nie uporasz się z tym co siedzi w Tobie tak głęboko.

40

Odp: Walka z depresją...
koma5 napisał/a:
stokrotka151080 napisał/a:

jakby umknęło to Twojej uwadze jesteśmy właśnie w temacie depresji,więc jeśli nie masz ochoty o niej pisać po prostu przejdź na inne ciekawsze dla Ciebie tematy.

Owszem, w temacie depresji - bo taki założyłaś. Zauważ jednak, ze zrobiłaś to w dziale: POZNAJMY SIĘ, a nie w tym, co należy.

To uważam również forma poznania się, taka jest stokrotka.
O tym czy temat jest tam gdzie trzeba to chyba decyduja moderatorzy? kam5?

41

Odp: Walka z depresją...

Stokrotko nie przejmuj sie niemilymi postami. Niewiele osob mialo to samo,a te co mialy to czasem za slabo zeby po latach pamietac jak cierpialy i zaczyna sie widziec ten problem jako ze,chora osoba zmysla.
Nie rozumieja bo depresja nie jest tak.Latwo widoczna jak zlamana noga albo rozbita glowa. Moze dlatego znacznie gorsza bo trudniej uzyskac pomoc.
Uwierz we wlasne resztki sil. Dasz rade:-)

42

Odp: Walka z depresją...

stokrotko, każdy w życiu ma problemy - mniejsze lub większe ale musimy sobie z nimi radzić; pomimo problemów, które mnie dotknęły patrzę na moje życie jako na dar, który muszę  wykorzystać jak najlepiej; pamiętaj to tylko chwila i twoje życie przeminie; ale rozejrzyj się do okoła i może jednak stwierdzisz, że są ludzie z większymi problemami - przykuci na całe życie do łóżka, dzieci umierające na nowotwory, matki umierające pozostawiające dzieci. Może czas otworzyć się i zająć czyimiś problemami, postarać się nieść pomoć innym i nie koniecznie oczekiwać wdzięczności.
Pamiętaj, że jutro może przynieść gorszą chorobę albo śmierc - i wtedy żal ci będzie dnia wczorajszego, który mogłaś wykorzystać w zupełnie inny sposób.
Zanim skrytykujesz to co napisałam:-) nie krytykuj tak najbliższego otoczenia; pamiętaj, że inni nie siedzą w Twojej głowie; jeżeli nie pokazujesz, nie mówisz o tym co czujesz oni nie zdają sobie z tego sprawy; oni mają swoje własne problemy - czy Ty próbowałaś im pomóc?
Leki pomogą tylko w pewnym stopniu, najważniejsze jest krok po kroku pracować nad sobą.

43

Odp: Walka z depresją...

Stokrotko wiemy przez co przechodzisz,bo jakos dalysmy rade uporac sie z tym samym problemem.
Trzeba tylko bardzo bardzo chciec.
Ja wpadlam w depresje we wczesnym dziecinstwie,pozniej poglebialo sie,bo od malego traktowana bylam jak dziecko niechciane,sluzace tylko do wyzywania sie,jak smiec.
W domu i w szkole. Nikt nigdy mnie nie przytulil nie pocieszyl.bylo ciagle gorzej. W kazdym razie ja to tak wszystko odbieralam.
Wszedzie czulam sie niechciana, nie lubiana, brzydka i zagubiona,przestraszona .
Zanim poszlam do zerowki juz bylo tak,potem od poczatku do konca szkoly. Balam sie wszystkich ludzi.
Nadal sie boje,nadal nikt nie zapytal czy u mnie wszystko dobrze,a mam juz 20lat!
Dobijala mnie obojetnosc ludzi,nawet na wiecznie przestraszone dziecko. Nienawidzilam siebie, swojego ciala i zycia.
Nikogo nie obchodzilo to. A im bardziej pokazałam jak mi zle,tymbardziej dokuczali bili!
Jak mam po tym byc szczesliwa?
Nikt nie pojmie tego,poki sam sie nie przekona.

44

Odp: Walka z depresją...

Ilono772-dziękuję,najprostsze słowo ale określa to co chcę przekazać.
Większość poucza mnie jak to mam się wziąć w garść,zacząć dostrzegać problemy innych itp.
Dostrzegam i lubię pomagać tylko czasem nie mam siły-zwyczajnie na nic.Jeśli ktoś pisze:weź się w garść nie wie co to znaczy ciężka depresja,gdyby to było takie proste niepotrzebni byliby specjaliści.
Nie chcę ,żeby cały świat się na mnie skupiał-pragnę jedynie akceptacji,że mam inne poglądy,że nie potrafię funkcjonować bez zasad,że nienawidzę kłamstwa,że jestem"inna".
Jest lepiej i to dzięki lekom,bo gdyby nie one nie poszłabym ponownie do szkoły,nie zaczęła znów czytać książek.
Boli mnie życie,bo jest pozbawione najwyższych wartość-ludzie grają,gonią za piniędzmi-ja się gubię bo tak naprawdę mało kto wie co to znaczy przyjaźń,szczerość,miłość.
To jest moje widzenie świata.A to co przeżyłam-owszem było ale zawsze zostanie w mojej pamięci bo mózg to nie komputer i nie da się zresetować...

45

Odp: Walka z depresją...

Mnie tez bolalo bardzo te zycie..
Najgorzej kiedy nie masz o tym komu powíedzíec,wtedy trwa bol latami,rosnie.. Nie jestesmy w stanie juz funkcjonowac normalnie. Masakra.
Cale zycie wygladac na ofiare losu,dla wielu smieszne,dla mnie smutne bo ta ofiara cierpi straszliwie.Ja stracilam w ten sposob juz pol zycia,bo tyle zyje juz.

46

Odp: Walka z depresją...

Rozumiem Cię.Nie ma nic gorszego jak czuć się jak zbędny balast,jak traci się sens i jak wszystko wokół napawa strachem.Pomału dochodzę do siebie i zaczynam wierzyć w siebie.Gdybyś chciała pogadać poza forum to mój nr gg280542549

47

Odp: Walka z depresją...

Ktoś kto nigdy nie miał depresji nie powinien się w ogóle wypowiadać w tego typu wątkach bo nie jest w stanie wnieść do nich kompletnie nic. Tego nie da się zrozumieć. Nawet osobie, która kiedyś na nią cierpiała, a dzisiaj żyje pełnią życia, trudno zrozumieć ten stan i wyobrazić sobie w jednej chwili - trzeba się przenieść myślami naprawdę daleko wstecz i przypomnieć sobie co się wtedy czuło. Słowa nie są w stanie tego wyrazić. Tutaj nie zdadzą się na nic "genialne" rady sprowadzające się do "głowa do góry" albo "życie jest piękne". W takich sytuacjach najwięcej zależy od przyjaciół i rodziny - jeśli znajdą się z 1-2 osoby, które zainteresują się losem osoby w depresji, wykażą trochę zrozumienia i przede wszystkim poczytają informację na temat tej choroby to wg mnie szanse na wyjście z bagna rosną. Niestety na ogół tak nie jest bywa i wydaje mi się, że najczęściej osoba jest taka jest samotna, kompletnie nierozumiana przez otoczenie - a nieudolne działania rodziny, krytyka z jej strony jeszcze bardziej ją pogrążają itd. Bo tak z reguły wygląda ta "pomoc" - albo teksty, że przecież nic się nie stało, że inni np. w Afryce mają gorzej, że przecież mogłeś zachorować na raka mózgu albo, że na zewnątrz jest taki piękny dzień,  a chwile póxniej krytyka w stylu "co ty ze sobą robisz", "jesteś takim leniem...", "weź się w garść" itd.  Jedynym lekarstwem są jak już wspomniałem, jakies osoby które Cię rozumieją, wyciągną na jakiś spacer, na fajkę, nawet piwo (choć lepiej nie piż za dużo bo alkohol to depresant - ale imo lepiej wypić i posiedzieć w towarzystwie niż nie robić nic bo więcej z tego korzyści niż strat), wysłuchają, pokiwają ze zrozumieniem głową, porozmawiają, zabiorą na wycieczkę itd. Tak naprawdę psycholog czy jakiś psychoterapeuta to tylko namiastka kogoś takiego. Poza tym warto obniżyć swoje oczekiwania w stosunku do życia - przynajmniej tymczasowo, zdjąć z siebie presję, pomyśleć o jakiś ważnych zmianach w życiu. I co istotne jeśli tylko ma sie na to siłę, warto zmusić się do jakiejś aktywności fizycznej na świeżym powietrzu. To kolejne dobre lekarstwo.

48

Odp: Walka z depresją...

Stokrotka dzieki za nr ,ja nie mam jeszcze gadu-gadu ale sprobuje sobie zainstalowac i moze napisze.

49

Odp: Walka z depresją...

Hey-Moon,dobry post. Oby jak najwiecej tu takich .
Zgadzam sie z toba calkowicie.
Chory to nie jest len. Ja w tych depresyjnych stanach nie mam checi doslownie na nic,mysle jakie to wszystko bezsens,glupie.
Po co te zycie.
Zyje z dnia na dzien,aby tylko .
Kazdy dzien jest udreka. Normalni tego nie pojmuja,wysmiewaja czasem nawet kiedy te uczucia sie ujawni. A wiec proby otwarcia sie stwarzaja we mnie tez strach.
Boje sie bez przerwy,to odbiera mi sil na wszystko.
Stokrotka ma najtrudniej.

50 Ostatnio edytowany przez strzała (2011-09-15 12:17:47)

Odp: Walka z depresją...

Dołączam się do Was.Ciężko mi jest z tego wyjśc.Każdego dnia zmagam się z życiem .Moja przeszłośc mnie dobija,wszystko wróciło i zostało we mnie,jakaś blokada.Codziennie te same mysli,chwilami zastanawiam sie co dalej zrobic,czuję czasem jakbym miała za chwile zwariowac.Nieraz jest tak wielki dół ,że mam dośc,myślę sobie lepiej by było,gdyby mnie już nie było.Mam ochotę wsiąśc w samochód i rozwalic się na pierwszym lepszym drzewie.Nie mogę tego wszystkiego znieśc, przerobic pewnych spraw.Cały czas gdzieś to we mnie krąży, ale nie wiem czy dam rade o tym rozmawiac.Jestem z tym sama ,bo nie wierzę ludziom.
Mam pozytywne myśli tylko takie ,że muszę z tego wyjśc ,muszę życ ,bo mam dla kogo.Z drugiej strony jednak stoję w miejscu,boję się że,nadejdzie dzień w którym położe się i będę patrzec się w sufit godzinami.Już obecnie niektóre codzienne czynnosci są dla mnie dużym problemem.Niewiem co zrobic i jak żeby zacząc iśc do przodu.......

51

Odp: Walka z depresją...

Nigdy bym nie pomyślała,że rozpłaczę się przed monitorem tylko dlatego,że w końcu ktoś mnie rozumie i nie radzi głupio:"weź się w garść,będzie dobrze itp."
Wiem,że nie jestem jedną osobą cierpiącą na depresję ale to nie znaczy,że nie mam prawa oczekiwać,żeby w końcu ktoś zainteresował się moim bólem...
Czasem ból psychiczny jest tak duży,ze przenosi się na ciało-mięśnie napinają się i bolą,nie potrafię spokojnie posiedzieć nawet przed tv.,bo muszę albo ruszać nogami albo obgryzać skórki.
Każda wizyta u psychiatry to nadzieja,że porozmawiam z kimś kto nie uważa mnie za wariatkę co to sobie sama wmawia jakieś lęki.
Panicznie boję się śmierci,kąpieli gdy jestem sama w domu,ciemności,nowych miejsc.
A zawsze byłam taka silna,wesoła....
Bardzo chciałabym uwierzyć w ludzi,bezinteresowną przyjaźń...
Walczę bo muszę i jak wyżej napisano,po prostu już nie oczekuję wiele od życia bo ten świat nie jest dla wrażliwych romantyków i nie ma co robić sobie złudzeń,że przestaną nas otaczać altruiści.
To forum to moja psychoterapia i dziękuję wszystkim,którzy mnie rozumieją i piszą.
Dziękuję...

52

Odp: Walka z depresją...

Stokrotko,wlasnie to jest najgorsze,ze nie masz z kim o tym wszystkim pogadac.Ja kiedys,jeszcze bylam nastolatka,zwierzylam sie kolezance,powiedzialam jej ,ze nie wiem po co zyje,nie widze w niczym sensu,ze polknelam jakies tabletki,bo nie chcialam zyc.A ona mi na to- boje sie teraz zostac z toba sama,bo bede sie bala ,ze sobie cos zrobisz.Ale ja to obrocilam w zart i nigdy nie wrocilysmy do tematu i nigdy wiecej z nikim na ten temat nie rozmawialam.Nigdy nie poszlam do lekarza,bo nie moge sie zebrac.Teraz nie pracuje i nie mam sily ani ochoty na nic.Nie chce mi sie nigdzie wychodzic.
Chociaz odkad czytam to forum, to staram sie myslec pozytywniej.

53

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

Nigdy bym nie pomyślała,że rozpłaczę się przed monitorem tylko dlatego,że w końcu ktoś mnie rozumie i nie radzi głupio:"weź się w garść,będzie dobrze itp."
Wiem,że nie jestem jedną osobą cierpiącą na depresję ale to nie znaczy,że nie mam prawa oczekiwać,żeby w końcu ktoś zainteresował się moim bólem...
Czasem ból psychiczny jest tak duży,ze przenosi się na ciało-mięśnie napinają się i bolą,nie potrafię spokojnie posiedzieć nawet przed tv.,bo muszę albo ruszać nogami albo obgryzać skórki.
Każda wizyta u psychiatry to nadzieja,że porozmawiam z kimś kto nie uważa mnie za wariatkę co to sobie sama wmawia jakieś lęki.
Panicznie boję się śmierci,kąpieli gdy jestem sama w domu,ciemności,nowych miejsc.
A zawsze byłam taka silna,wesoła....
Bardzo chciałabym uwierzyć w ludzi,bezinteresowną przyjaźń...
Walczę bo muszę i jak wyżej napisano,po prostu już nie oczekuję wiele od życia bo ten świat nie jest dla wrażliwych romantyków i nie ma co robić sobie złudzeń,że przestaną nas otaczać altruiści.
To forum to moja psychoterapia i dziękuję wszystkim,którzy mnie rozumieją i piszą.
Dziękuję...

Nie sądziłem że mój post wywoła takie poruszenie smile Cieszę się, ze mogłem jakoś pomóc. Jeśli chciałabyś pogadać na gg to jestem do dyspozycji (38087877) smile

54

Odp: Walka z depresją...

Hej stokrotko co u Ciebie? Jak sobie radzisz?

55

Odp: Walka z depresją...

Stokrotko i reszta,trzymajcie sie jakos. Niezrozumienie i samotnosc z depresja sa nie do zniesienia.
Ja jestem z tego powodu wiecznie smutna lub zla wbrew woli,wiecznie napieta chodze,a to dodatkowy paraliz.
Nie moge przestac myslec zeby znow z kims swymi problemami sie podzielic,nie moge przestac jesc czekolady,codziennie 2 pochlaniam.
Bez przerwy ten strach,nie mam juz sil.
A wiecie co odkrylam na napiete miesnie od stresu?
Pobudzanie ukladu nerwowego,przez nakluwanie lekko srodkowych czesci nadgarstkow ,palcow u rak i nog. Sama nie wierzylam a jednak to mnie zmienilo. Bo strach w.umysle,czasem jest napedzany przez cialo przyzwyczajone do wiecznego napiecia.
Sprobujcie naprawde.

56

Odp: Walka z depresją...

A dziękuję zdaje się jestem na drodze do wyjścia z tej otchłani ciągłej rozpaczy.Może to przez to,że wróciłam do szkoły i weekendy mam zajęte no i mam kontakt z ludźmi.
Nie czuję się jeszcze w pełni silna,żeby samodzielnie wziąć swoje życie w garść,ale małymi kroczkami może mi się uda uwierzyć w siebie...
Wciąż nie mogę się pozbyć myśli,ze jestem tylko kłopotem,niepotrzebnym balastem i beze mnie otaczający mnie ludzie byliby szczęśliwsi...

57

Odp: Walka z depresją...

Moje mysli wygladaja bardzo podobnie,a to wszystko wina,ze nie potrafimy akceptowac i lubic siebie samych, a to jest wlasnie najwazniejsze.
Gdzies czytalam ze ludzi.nieszczesliwych.najtrudniej polubic,bo oni sami siebie nie lubia.
I poki sami nie zadbamy o nasze szczescie nikt za nas tego nie zrobi.
A tak chcialoby sie czasem czyjegos pocieszenia,przytulenia w tym czasie.

58

Odp: Walka z depresją...

Stokrotko,duzo osob ma czasami takie mysli,watpliwosci.Codziennie pytam siebie sama,co ja tutaj robie?Po co?Czasami,jak sie dowiem ,ze ktos zmarl,to pierwsza mysl jaka przychodzi mi do glowy to,dlaczego to nie ja?Nie musialabym sie juz meczyc na tym swiecie.Nigdy nikomu o tym nie mowilam,bo jak mozna cos takiego powiedziec ,prawda?Nikt by mnie nie zrozumial.
Ilona,mi sie wydaje,ze ja np. siebie akceptuje taka jaka jestem.Lubie byc sama,wiadomo,ze jakas bratnia dusze trzeba miec do pogadania,ale ja i tak nie potrafie sie przed nikim otworzyc.O pierdolach pogadam z kolezankami,ale nie o tym co tak naprawde czuje w srodku,bo boje sie nieakceptacji innych.
I wlasnie brakuje takiego spontanicznego przytulenia sad

59

Odp: Walka z depresją...

To nie tak,że siebie nie lubię czy nie akceptuję,tylko otoczenie nie akceptuje mnie za inne poglądy,zasady.Jestem bardzo konserwatywną osobą i nienawidzę kłamstwa i krętactwa.
Lubię być sama,poczytać dobrą książkę,dobry film,ale brak mi takiej szczerości w relacjach miedzy ludźmi,takiej bezinteresowności.Nienawidzę się nad sobą użalać,ale czasem mam tak dość tego zakłamanego świata,który kręci się wokół pieniądza,markowych rzeczy a to co kto osiągnął,że tracę ochotę na jakiekolwiek kontakty z ludźmi.Nie chcę gloryfikować swojej osoby,ale dla mnie w życiu najważniejsze to żyć w zgodzie ze sobą a problem w tym,że otoczenie narzuca nam wielokrotnie zachowania i odbiera możliwość wyrażenia własnych poglądów i zasad.
Chciałabym mieć przy sobie kogoś,kto naprawdę zrozumie o co mi chodzi i przestanie mi powtarzać-przecież nie masz powodu do depresji itp.,a to nie moja wina,ze jestem jaka jestem i nie chciałam się ani bać,ani przestać cieszyć się życiem-to samo przyszło i dręczy moją zranioną duszę...

60 Ostatnio edytowany przez Ilona772 (2011-09-27 11:50:25)

Odp: Walka z depresją...

Stokrotka ze swoimi odmiennymi pogladami nie jestes sama,bo tacy tez síe gdzies tam zdarzaja.
Ja tez mam na wszystko inne myslenie,zasady niz ogol wokol mnie. Śmieja sie ze mnie przez to, wiec unikam ludzi.
W miare mozna pogadac jeszcze ze starszymi pokoleniami,np.dziadkow,rodzicow,ciotek, a nasze pokolenie i mlodsze gonia tylko za kasa,markowymi ciuchami, drogie auta,telefony itp, za seksem.
Poza tym nic innego sie nie liczy,ja nie potrafie tego zrozumiec.
Mysle ze moja odmiennosc bierze sie zlych doswiadczen.
Wpadlam w depresje,ale lekiem jest oswojenie sie z samotnoscia i z lękiem . Wtedy latwiej szukac ludzi normalnych,z ktorymi mozna porozmawiac.
Ludzie lubia myslec ze sa najlepsi,najmadrzejsi. Czasami trzeba pozwolic im na to. Ja ograniczam mowienie co mysle o czyms,wten sposob oszczedzam sobie zbednych klotni z nimi.
Po co im gadac jak oni swoje wiedza,inne teorie ich nie obchodza.
Jak chca to.niech sobie zyja w taki sposob,my myslimy inaczej to tez nasz wybor,nie potrzeba nam na to niczyjej zgody.
Trudno ze innym to nie pasi,wiec szukajmy ludzi ktorzy rowniez maja odmienne od ogolu poglady.

61

Odp: Walka z depresją...

Więc jednak nie jestem odosobnionym przypadkiem:)Niestety jeszcze nie potrafię trzymać języka za zębami gdy coś mi się nie podoba i gdy mam odmienne zdanie stąd właśnie często kłótnie z ludźmi,którzy nie widzą nic oprócz czubka własnego nosa.
Jest mi ciężko bo ogólnie lubię ludzi tylko jakoś nie mogę trafić na osoby,które potrafią patrzeć na życie przez pryzmat dobra,altruizmu i bezinteresowności...
Najgorsze jest też to,ze naiwnie wierzę w zmianę ludzi a oni się nie zmieniają...
Nie potrafię odmówić pomocy,nie potrafię nie reagować gdy widzę coś złego,ale niestety przez to często cierpię,bo jak to przysłowie głosi:"kto ma miękkie serce-musi mieć twardą pupę".

62

Odp: Walka z depresją...

Ja to mam tak,ze czesto tez po prostu daje sobie spokoj i nie mowie to co mysle,tylko przytakne,a swoje mysle,bo nie chce mi sie gadac,z kims kto uwaza,ze wszystko wie najlepiej.Wkurzaja mnie ludzie,ktorzy utrzymuja z kims kontakt tylko dla swoich potrzeb i patrza zeby tylko wykorzystac.Do tego zawsze musza miec cos do powiedzenia,ale tak zeby wbic szpilke,zeby skrytykowac.A ja taka nie jestem,nie potrafie ludziom powiedziec rzeczy,ktore wiem ,ze moga sprawic przykrosc,pisze o niby "przyjaciolkach".Chyba za bardzo jestem empatyczna,ale powoli zaczynam zmieniac to.

63

Odp: Walka z depresją...

Pewnie łatwiej by mi się żyło gdybym czasem ugryzła się w język ale nie potrafię.Co w sercu to na języku.Wiem,że walczę z wiatrakami ale chociaż nie mogę sobie zarzucić,że nie powiedziałam czy nie zrobiłam czegoś w zgodzie ze sobą.
Najbardziej brak mi,jak już pewnie nie raz wspominałam,przyjaciółki choć jednej osoby z którą mogłabym dzielić się radościami i smutkami...-niestety niebawem minie 32rok a jakoś jedyną moją przyjaciółką stała się depresja-wprawdzie okrutna to przyjaźń ale na dobre i złe...

64

Odp: Walka z depresją...
stokrotka151080 napisał/a:

...
Najbardziej brak mi,jak już pewnie nie raz wspominałam,przyjaciółki choć jednej osoby z którą mogłabym dzielić się radościami i smutkami...-niestety niebawem minie 32rok a jakoś jedyną moją przyjaciółką stała się depresja-wprawdzie okrutna to przyjaźń ale na dobre i złe...

Stokrotko, wczoraj na tym forum spotkałem się z nowym wątkiem, w którym autorka zachęca do poznania się - do kawy, rozmów, plotek a w konsekwencji do przyjaźni i spotkań. Poszperaj tam. W Twojej sytuacji może to być właściwe wyjście nie tylko do lepszego samopoczucia, ale także do złagodzenia skutków depresji. Tak sie składa, że rozumiem Cie, i być może wskażę Ci wyjście, które okaże się najbardziej właściwe. Oczywiście, także inne czytelniczki tego wątku, zachęcam do zapoznania sie z postem autorki, w wątku o którym napisałem.

65

Odp: Walka z depresją...

Ja tez z wieloma opiniami sie nie zgadzam ale wole odpuscic niz sie madrzyc,bo napewno otoczenie tak odbiera . Znam osobe ktora nie pusci okazji by swoje zdanie wyrazic i wiem ze nie ma latwego zycia wsrod ludzi przez to.
Kazdy swoje zdanie niech ma my tez. My ich opiniami nie musimy życ. Po co gadac z takimi,jak oni sa najmadrzejsi?
Pozdro

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » POZNAJMY SIĘ ... » Walka z depresją...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024