jak zyc na codzien? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » jak zyc na codzien?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: jak zyc na codzien?

czy jes ktos kto ma z tym problem ale nie ma odwagi sie do tego przyznac?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: jak zyc na codzien?

depresja codzienne obowiazki i czekanie na nastepny problem dzien po dniu

3

Odp: jak zyc na codzien?

Codzienność faktycznie potrafi być dobijająca,ale nie wolno sie poddawać.
Mam chwile zwątpienie i sił mi czasem już brakuje... Płacz chodz troszkę rozładuje emocje jakie we mnie siedzą ale niestety na krótko.
Ostatnimi czasy moje problemy jakby się sprzysięgły przeciwko mnie i jak domino zwaliły się na mnie. Brak oparcia w rodzinie chodz to właśnie na nich zazwyczaj liczy się najbardziej, ludzie których uważałam za przyjaciół nagle zamilkli.
Myśląc o tym można popaść w depresję.

Jakiś czas temu pewna osoba powiedziała mi że właśnie w takich momentach nawet jeśli zostanę sama aktoś obserwując mnie z daleka czeka aż się poddam,mam niedopuścić do tego.
Znajdę w sobie awaryjny włacznik i na przekur tym co czekają na mój upadek bedę walczyć.
Życie to ciągła walka, problemy można rozwiazać a siła która po przez walkę z nimi nabedziemy udowodni nam i tym niedowiarkom że to my wygraliśmy...

Przeszłam wiele w swoim zyciu wielkie szczęscie,miłość, biedę i chodz czasem wydaje mi sie że sobie nie poradzę że mnie to przerasta to wracam pamięcią do tamtych czasów.
Uwierz stawia mnie to na nogi bo nikt nie powiedzial że przeżyć zycie bedzie łatwo.
Nasze problemy najczęściej są konsekwencją zle podjętych decyzji, tak niestety wiem że trudne jest to do przyjęcia ale tak właśnie jest.

Napisz coś więcej, z jakimi problemami się borykasz? jeśli to ci pomoże, napisz może być na piv chetnie ci pomogę i doradzę.

Trzymaj sie i pozdrawiam smile

Odp: jak zyc na codzien?

Kasia1,
a Ty tak się czujesz? Z dnia na dzień czekając na kolejne problemy? Co tak trudnego dzieje się teraz w Twoim życiu?

5

Odp: jak zyc na codzien?

czasem ciężko obudzić sie rano i przeżyć te 12 albo i więcej godzin.
indywidualna sprawa. zależy co komu...leży.

6

Odp: jak zyc na codzien?

dziekuje wam wszystkim

7

Odp: jak zyc na codzien?

jednak som jeszcze ludzie na swiecie,dziekuje wam jeszcze raz ,nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy,znowu zaczynam wiezyc ze warto zyc.Mam troje dzieci w octempach co szesc lat i jestem jeszcze mlodom kobietom(30) a czuje czasem jak bym miala z 10 lat wiecej.Moi znajomi potrafiom zyc pelniom zycia ,a kolezanki wygladajom jak 20latki,a ja .................jeszcze raz wam dziekuje!!!!!!!!!

8 Ostatnio edytowany przez noon (2011-06-28 20:35:42)

Odp: jak zyc na codzien?

myślę że powinnaś zająć się tym co dla ciebie jest najważniejsze...

ja też często zadaję sobie to pytanie... problematyka twojego pytania jest mi bliska... fakt, mam inne problemy ale jak żyć? cóż jakoś trzeba... dobrym doradcą to ja na pewno nie jestem ale mi pomaga ucieczka; we wewnętrzna ucieczka... ciałem jestem ale w środku wyobrażam sobie jak pakuje walizki i uciekam, jadę pociągiem, stopem, lecę samolotem... wszystko jedno... w tych myślach zastanawiam się do kogo mogłabym uciec ale w końcowych wnioskach zawsze okazuje się, że pomimo kilku możliwości jestem sama... moje wewnętrzne osamotnienie utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że muszę być silna, że muszę dać radę

w pewnym sensie to pomaga przetrwać napływ emocji; problem zostaje ale mi bynajmniej jest lepiej na tyle aby przygotować się do kolejnej, wewnętrznej walki z samą sobą...

szkoda, że nie można uciec przed samym sobą

9

Odp: jak zyc na codzien?

Jest dzien kiedy swieci slonce,a ja zastanawiam sie czy nie byloby lepiej gdyby zaszlo.................Trudno jest przezyc dzien jezeli nie ma sie planów,co z soba zrobic ale dzieki moim dzieciom wiem ze musze wstac i zrobic chociaz podstawowe czynnosci,aby nic nie podejzewaly a jak maz przyjdzie z pracy musze sie smiac.....

10

Odp: jak zyc na codzien?

ja to nazywam radość przez łzy...

powiem ci kasiu szczerze, że ja tez nauczyłam się ukrywać swoje emocje, kiedy zbiera się ich kulminacja pod wpływem jakiś czynników, następuje wybuch a wtedy kompletnie nad nimi nie panuję... mało tego tylko wkurzam biedną osobę na którą pech trafił, że znalazła się w tym momencie obok mnie... ale ogólnie, na co dzień temat moich uczuć to temat tabu... nie lubię i nie umiem o nich rozmawiać

Odp: jak zyc na codzien?

Mi jak byłam w takim dołku pomogła psychoterapeutka.. Potrafi obiektywnie spojrzeć i dokopać się do pewnych przyczyn, pokazać je i uświadomić gdzie popełniliśmy błąd..

Czasami przy Mona'ch działają bezpłatnie. Naprawdę polecam!

12 Ostatnio edytowany przez noon (2011-06-29 17:05:04)

Odp: jak zyc na codzien?

Nigdywiecejfrajerów,

widzisz może to zabrzmi dziwnie ale ja w tym widzę oznakę totalnej słabości i klęski; gabinet  = życiowa porażka?

wiem, już wymieniałam argumenty z ludkami tu na forum, że to oznaka siły i odwagi ale ja postrzegam to zupełnie inaczej... co mam ściemniać, że przyjęłam to do wiadomości, że moje myślenie po kilku postach zmieniło się i jest super a jutro pójdę do terapeuty? 

mogłabym ale nie chcę tego...

z drugiej strony z jakiegoś powodu zalogowałam się na forum i tutaj piszę... ale nie czuje w sobie jakiejś siły, wręcz przeciwnie to jest kolejny moment w moim życiu, kiedy naprawdę nie wiem co ze sobą zrobić...

kolejna sprawa to, boję się zwrócić o pomoc, przeraża mnie "chwila" w której poznam siebie, stronę której wolałabym nie znać? albo  co, kiedy dojdę do wniosków którymi zupełnie nie będę potrafiła żyć?

sorki, wszystko jest tak poplątane, że już sama nie wiem jak to ująć i co napisać

Odp: jak zyc na codzien?
noon napisał/a:

kolejna sprawa to, boję się zwrócić o pomoc, przeraża mnie "chwila" w której poznam siebie, stronę której wolałabym nie znać? albo  co, kiedy dojdę do wniosków którymi zupełnie nie będę potrafiła żyć?

Z poznaniem siebie i swoich motywów przychodzą pozytywne emocje nie negatywne.. Poznajesz schematy swoich zachowań.. Psychoterapeuta nie przełoży Cie przez kolano i nie powie "nu nu nu niedobra dziewczynka"..
Ja po prostu stwierdziłam że już mam dość życia w dole i skoro inni mogą żyć względnie szczęśliwi to niech ktoś zrobi ze mną porządek.. Tym bardziej, że moją frustrację rozładowywałam na przypadkowych ludziach.. wtedy stwierdziłam że pora coś z tym zrobić..
Nie rozumiem z jednej strony jak możesz mówić o sobie jak o zupełnie obcej osobie.. Powinnaś się sama ze sobą zaprzyjaźnić i próbować poznać.. po to żeby poradzić sobie ze światem.. ;/ ciężkie to wszystko.. ale na prawde.. odpowiedź gdzieś tam są..

14

Odp: jak zyc na codzien?

Nigdywiecejfrajerów,
"Nie rozumiem z jednej strony jak możesz mówić o sobie jak o zupełnie obcej osobie.."

dobre pytanie... szczerze, nie postrzegałam nigdy tak tego ale coś w tym chyba jest... szczerze mówiąc, to nie znam siebie a tą jaką pamiętam nienawidzę... wiesz, coś mi uświadomiłaś... kiedyś, jakieś 4 lata temu dużo pisałam wierszy, wers jednego  z nich brzmi "kim jestem, czego pragnę, ku czemu dążę..."

"Powinnaś się sama ze sobą zaprzyjaźnić i próbować poznać.. po to żeby poradzić sobie ze światem.. ;/ ciężkie to wszystko.. ale na prawdę.. odpowiedź gdzieś tam są.. "

żyję ze sobą bo muszę, pogodzić się -nie wiem czy to jest możliwe...

jak byłam dzieckiem czy nastolatką marzyłam o tym aby mieć amnezję, wszystko zapomnieć i zacząć od nowa... dziś wiem, że to tylko marzenie, które czasem powraca

15

Odp: jak zyc na codzien?
noon napisał/a:

dobre pytanie... szczerze, nie postrzegałam nigdy tak tego ale coś w tym chyba jest... szczerze mówiąc, to nie znam siebie a tą jaką pamiętam nienawidzę... wiesz, coś mi uświadomiłaś... kiedyś, jakieś 4 lata temu dużo pisałam wierszy, wers jednego  z nich brzmi "kim jestem, czego pragnę, ku czemu dążę..."

żyję ze sobą bo muszę, pogodzić się -nie wiem czy to jest możliwe...

jak byłam dzieckiem czy nastolatką marzyłam o tym aby mieć amnezję, wszystko zapomnieć i zacząć od nowa... dziś wiem, że to tylko marzenie, które czasem powraca

Można wiedzieć dlaczego przestałaś pisać wierszę? Dlaczego wstydzisz się siebie samej? Skoro nie chcesz rozmawiać z terapeutą to powiedz Nam w czym problem tkwi... Czemu marzysz aby rozpocząć życie od nowa? W czym teraźniejsze Ci przeszkadza?

16 Ostatnio edytowany przez Nigdywiecejfrajerów (2011-06-29 19:18:37)

Odp: jak zyc na codzien?
noon napisał/a:

szczerze mówiąc, to nie znam siebie a tą jaką pamiętam nienawidzę...

wiesz.. każdy ma jakąś przeszłość i ale one pozwalają nam się uczyć jak w gruncie rzeczy żyć lepiej.. też mam kilka spraw z których nie jestem dumna.. ale nic z tym nie zrobię.. możemy TYLKO wyciągnąć wnioski i starać się czegoś tam nie powtarzać.. i dążyć do równowagi psychicznej..  MUSIMY się z tym pogodzić bo inaczej zwariujemy.. albo przynajmniej o tym po prostu zapomnieć..

nie masz innego wyjścia Kochana jak się ze sobą zaprzyjaźnić.. Pokochaj siebie.. Tylko na siebie możesz liczyć.. tylko sobie możesz o wszystkim powiedzieć.. Człowiek rodzi się sam i umiera sam.. więc umil sobie to ziemskie życie ;]

17 Ostatnio edytowany przez Nigdywiecejfrajerów (2011-06-29 19:25:02)

Odp: jak zyc na codzien?
kasia1 napisał/a:

depresja codzienne obowiazki i czekanie na nastepny problem dzien po dniu

i to jest też to.. jak będziesz czekała na problem to na 100% się doczekasz..
przyciągamy do siebie energie.. dobre albo złe..

zapalaj codziennie świeczkę i myśl o tym co byś chciała zmienić.. jak chciałabyś aby Twoje życie wyglądało..
takie mini wizualizacje ;] to nic nie kosztuje..

pomyśl o swojej energii!!!

p.s. Tylko się z tego nie śmiej.. nawet feng shui bazuje na przepływie energii ;pp

18 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-29 19:29:55)

Odp: jak zyc na codzien?
Nigdywiecejfrajerów napisał/a:

wiesz.. każdy ma jakąś przeszłość i ale one pozwalają nam się uczyć jak w gruncie rzeczy żyć lepiej możemy TYLKO wyciągnąć wnioski i starać się czegoś tam nie powtarzać.. i dążyć do równowagi psychicznej

Złote słowa, ale należy pamiętać, że popełniane błędy również ukazują jacy naprawdę jesteśmy. Jeśli popełnimy błąd - dobra jesteśmy człowiekiem, ale jak ustosunkujemy się do niego pokaże JAKIM człowiekiem jesteśmy. Czy umiemy wyciągnać wnioski, czy umiemy naprawić błąd...

Całe nasze życie uczy nas samych poznawania siebie. Jak reagujemy na innych ludzi, jaki mamy stosunek do nich i ich problemów, jak odnosimy się do problemów społecznych, do różnych grup. Jak żyjemy z nadaną nam rolą społeczną... W ten sposób możemy poznać bliżej samych siebie.

Nigdywiecejfrajerów napisał/a:

i to jest też to.. jak będziesz czekała na problem to na 100% się doczekasz.

Zgadzam się. Nie ma to jak samemu szukanie sobie problemu. A co wtedy mamy? Zycie lepsze, samopoczucie? Wątpie, w coraz większy wpadamy dół i po co? Ale nie, przecież czekamy, szukamy i w końcu znajdziemy, bo dzień bez problemu jest dniem straconym...

19 Ostatnio edytowany przez noon (2011-06-29 20:22:24)

Odp: jak zyc na codzien?

monia_3103,
Można wiedzieć dlaczego przestałaś pisać wierszę? Dlaczego wstydzisz się siebie samej? Skoro nie chcesz rozmawiać z terapeutą to powiedz Nam w czym problem tkwi... Czemu marzysz aby rozpocząć życie od nowa? W czym teraźniejsze Ci przeszkadza?

przestałam pisać ponieważ nie pomagało mi to... miałam wrażenie że były moim lustrem, nie chciałam ich czytać ani aby je ktoś czytał... były tą czarną stroną mnie nie chciałam też ranić uczuć innych... marzy mi się wydanie własnej książki ale nie mam odwagi aby znowu pisać...



oj tak szczęście i miłość dwa najcudowniejsze słowa na świecie...



wiem, że mogę liczyć tylko na siebie, że nikomu nie mogę zaufać, że muszę być silna, wyznaczać nowe cele dzięki temu może jeszcze żyję i tu jestem ale temu też towarzyszy mi strach, ból i wewnętrzna samotność oraz pustka, której już mi nic nie wypełni

Odp: jak zyc na codzien?

kurcze.. strasznie chciałabym Ci pomóc.. ale nie wiem jak.. wszyscy jesteśmy popiep**ni..  trudne to..

21

Odp: jak zyc na codzien?

Sama kiedyś pisałam i rysowałam - w ten sposób ukazywałam co to czuję, to co myślę i jak pewne sprawy widzę, jednocześnie owe zajęcia pozwoliły mi oderwać się od rzeczywistości i skupić się na problemie. Zapisałam go - chowając głęboko pożegnałam się z nim. Dany etap został zakończony...
Nie uważam, aby to co Ty czujesz może zaboleć inne osoby, to są tylko Twoje odczucia, myśli. Jeśli ktoś poczuje przesłanie Twoich wierszy może zrozumie, jak ciężko Ci jest. Czasem trzeba otworzyć innym ludziom oczy - moze właśnie w ten sposób...

Nie uważaj, że wszyscy ludzie są tacy sami. Jedni lubią być samotnikami, inni typami macho, inni kujonami - każdy jest inny, każdy inaczej odczuwa i pojmuje otaczający świat, każdy inaczej odbiera drugą osobę. Każdy ma takie potrzeby jakie ma, o gustach się nie dyskutuje. Nawet jeśli to wolny kraj, pewne rzeczy są tematami TABU. Ale to nie sprawia, że jesteś bardziej inna ode mnie czy innej dziewczyny... Inność jest naszą naturą i możemy tylko dziękować Bogu, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami - życie byłoby wtedy nudne... Ciesz się z tej inności bo pozwala na to, że wyróżniasz się z tłumu, jesteś jedyna w swoim rodzaju i to jest piękne wink

Miłość, zaufanie, szczerość ect. to nie tylko dla Ciebie praca, dla wielu innych ludzi również... Ale jeśli będziesz odpychała to co do Ciebie idzie - miłość i szczęście to nigdy nie zaznasz ich w swoim życiu. A czasami warto spróbować...

Przykro mi przez to co Cię spotkało. Wiem jak cięzko jest żyć z widmem cierpienia i nie akceptować siebie, jak doszukujesz się winy w sobie, choć to nie Ty jesteś winna.

Co do ciała, pokaż mi kobietę w Polsce, jakąkolwiek która jest w 100% chodzącym ideałem wyglądu? Nie patrz na zdjęcia z gazet (fotomontaż) pamiętaj, że każda z nas nie do końca akceptuje siebie. Ja choć teraz schudłam (zawdzięczam to mojemu EX - dziękuje za jedyny plus) mam złe mniemanie na temat swoich grubych ud i lejącego się brzucha. No ale idealna nie jestem i jeśli nie będę pracowała nad sobą (siłownia, aerobik ect.) nie będę miała takiego ciała o jakim marzę.

Przeszłość kształtuje ludzi, ale nigdy nie jest wyznacznikiem przyszłości - to sobie zapamiętaj! Temat dzieci jest dla jednych ciekawy dla innych przytłaczający. Jeśli nie jesteś gotowa w tym momencie o nich myśleć nie rób tego...

Wiedząc w jakim jesteś dołku proponuję Ci spotkanie ze specjalistą. Nie uważaj, ze to głupi pomysł... Sama skorzystałam kiedyś z jego porad i nie żałuję. Oni wiedzą co robić, jak pomóc, a my tutaj... Możemy jedynie powiedzieć nasze zdanie, nasze opinie - jednakże czy one pomogą. Nie w każdym problemie. Nie masz co się wstydzić... Choć nie rozumiem czemu nie chcesz, co Cię powstrzymuję? Boisz się czegoś po spotkaniu ze specjalistą?

22 Ostatnio edytowany przez noon (2011-06-30 14:50:47)

Odp: jak zyc na codzien?

monia,

ja też maluję smile w obrazach łatwiej wszystko ukryć... tylko artysta wie co tak naprawdę miał na myśli malując obraz, a każdy może to interpretować na swój sposób i to jest piękne...

nie wiem czy (wtedy) myśli o śmierci, właściwie wyczekiwaniem jej, zagubienie były by powodem do radości najbliższych... nie chciałam aby czytał ktoś o mojej duszy... mimo wszystko, iż ukrywałam swoje emocje pod symbolami to i tak miałam wrażenie, że w nich wszystko "widać"

inność jest piękna, fakt ale ja się przede wszystkim czuję gorsza... wszystko, co robię musi być perfekcyjne, idealne a małe niedociągnięcie powoduje, że nie potrafię się cieszyć z tego co osiągnęłam; wciąż mam wrażenie, że jestem z tyłu, że jestem nic nie warta, że jestem najgorsza...

nie uważam, że wszyscy ludzie są tacy sami, no może w niektórych sprawach; ale generalnie raczej nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Staram się tego nie robić.  Jednak mam takie "szczęście" do ludzi, który mnie wciąż oceniają... jak byłam młodsza czy dzieckiem czułam się wciąż atakowana, gnębiona; miałam wrażenie, że ludzie chcą mnie zniszczyć...


co do ciała, to zgadzam się z tobą w 100 % z tym, że był moment w moim życiu, że przez tydzień tylko wodę piłam... mam 52 kg, ale postrzegam siebie jako "grubą", marzy mi się 50, jak miałam 50 kg to schudłam do 48 potem marzyłam o 46 i wciąż widziałam "grubasa"...

co do tematu dzieci, to nie jest taka prosta sprawa. Na początku kiedy ten temat się pojawił w moim życiu myślałam że jeśli nie będzie rozmowy nie będzie problemu; jakieś 5 lat temu... teraz wiem, że byłam w błędzie. Z początku temat mnie paraliżował, napawał jakimś strachem, niepokojem a teraz dostaję totalnej paniki i szału... Niestety, jestem kobietą a ludzie są często na tyle nietaktowni, że zadają mi pytanie "a wy/ty kiedy..." w tym momencie czuję jak mnie ktoś prądem poczęstował... Na zewnątrz uśmiecham się  a w środku wszystko krzyczy... potem tylko emocje się nakładają na siebie, coś jakbym w jakimś transie nienawiści, przerażenia była... obecność kobiety w ciąży, małego dziecka przyprawia mnie o paraliżujący strach, że za zaraz, za moment ktoś do mnie skieruje znienawidzone pytanie albo, że zaraz ktoś będzie oczekiwał tego ode mnie...

ogrom tego jest...

Nigdywiecejfrajerów,

mimo wszystko dziękuję wink

mam prace do napisania a tymczasem nie mogę się skupić ;( nie wiem czy dobrze robię, że o tym piszę eh

23

Odp: jak zyc na codzien?

"wciąż mam wrażenie, że jestem z tyłu"-tak jesteś,bo żyjesz przeszłością niestety
"małe niedociągnięcie powoduje, że nie potrafię się cieszyć z tego co osiągnęłam"-każdy ma prawo do błędu,nikt nie jest doskonały,a ewentualna pomyłka niech będzie informacją dla Ciebie czego i jak nie należy robić w przyszłości
"miałam wrażenie, że ludzie chcą mnie zniszczyć"-pomyśl logicznie,jaki ktokolwiek miałby interes,żeby Ciebie zniszczyć?po co?przecież nie jesteś prezydentem USA,tylko fajną inteligentną kobietą:-)
"który mnie wciąż oceniają"-akurat Ciebie?ciekawe dlaczego?
"co do tematu dzieci, to nie jest taka prosta sprawa"-a ja Ci powiem,że prosta jak drut...paraliżuje Cię strach przed nieznanym.I założę się,że jeśli zostaniesz Mamą,czego życzę Ci z całego serca,to właśnie wtedy odzyskasz wiarę w siebie i zaczniesz żyć przyszłością.Dziecko mobilizuje do działania,nie pozwala skupiać się wyłącznie na sobie,zostanie Ci mniej czasu na myślenie,które doprowadzić może do obłędu.
I jeszcze jedno-niezależnie od tych kilku kilogramów mniej,czy więcej wciąż pozostaniesz tą samą dziewczyną-wrażliwą,cudowną młodą osóbką,bo to co w Tobie najlepsze "siedzi"wewnątrz,w serduszku:-),a ciało,czyli to co widzą inni,to tylko taki kartonik,opakowanie...
Pozdrawiam serdecznie:-)

24

Odp: jak zyc na codzien?

słaba kobietka,

chciałabym tyle rzeczy powiedzieć a nie wiem co napisać...

na każde twoje pytanie mam masę odpowiedzi sad

25 Ostatnio edytowany przez noon (2011-07-01 15:23:40)

Odp: jak zyc na codzien?

"-każdy ma prawo do błędu,nikt nie jest doskonały,a ewentualna pomyłka niech będzie informacją dla Ciebie czego i jak nie należy robić w przyszłości"

widzisz, u mnie musi być wszystko idealne jeśli mi coś pójdzie nie tak, odbieram to jako porażkę... może dlatego też obecna bezsilność jest dla mnie oznaką porażki...
odkąd pamiętam nie potrafiłam pogodzić się z porażką, zawsze była tym co wywoływała u mnie " mega doła", czy to w sporcie, czy na uczelni, czy w pracy zawsze muszę osiągnąć sukces, muszę być najlepsza, by nie poczuć się tą najgorszą co równa się poczuciem beznadziejności, przygnębienia, braku chęci do życia i radości... czuje się nic niewarta, poniżona...

"miałam wrażenie, że ludzie chcą mnie zniszczyć"-pomyśl logicznie,jaki ktokolwiek miałby interes,żeby Ciebie zniszczyć?po co?przecież nie jesteś prezydentem USA,tylko fajną inteligentną kobietą:-)

Właśnie to jest bardzo intrygujące i cały w tym dramat... nie jestem ani prezydentem ani jakaś sławą a jednak... Zaskoczę cię ale są ludzie, którym bardzo na tym zależy... moim kosztem podbudowują swój autorytet... Są jak pijawki... 



"a ciało,czyli to co widzą inni,to tylko taki kartonik,opakowanie..."

chciałabym w to wierzyć... Rzeczywistość jest zupełnie inna... To jak siebie postrzegamy wpływa na pewność siebie, na wiarę w siebie i swoje możliwości... robiąc "pierwsze wrażenie" robimy właśnie wyglądem, to na podstawie tego druga osoba nas już ocenia, wrażenie, pierwsze sekundy decydują czy z kimś zechcemy rozmawiać czy nie... Nie akceptuje swojego ciała, nie podoba mi się więc i tracę pewność siebie... chciałabym aby to był tylko kartonik...

co do tematu dzieci, to właśnie jest to bodziec wielkiego przygnębienia, demobilizujący mnie do działania... Nie potrafię się odciąć od tego tematu. To stało się koszmarna obsesją...  Odbiera mi to energię i radość ; jak wampir wysysa ze mnie życie. Wszystkich którzy wchodzą na ten temat gdybym tylko mogła, rozszarpałabym. W tym momencie nienawidzę siebie, tych osób. wpadam w histerię, przerażenie; na oślep uciekam... Pałam nienawiścią, złością, bezradnością i przerażeniem. Czuję się przyparta do muru, czuję, że nie mam drogi ucieczki...  Wybucham, nie moge sie uspokoić; targają mną emocje a potem pojawia się przygnębienie, smutek, brak chęci do życia.
Zostałam ciocią zamiast się cieszyć dla mnie te dziecko jest obiektem nienawiści, jakimś zagrożeniem... Mam inne potrzeby niż dziecko, chcę realizować siebie, swoje marzenia to mnie blokuje, ogranicza, odbiera pewność siebie w otoczeniu... Wiele mogłabym tu pisać, i pisać... Gdybym mogła to bym sobie" wszystko wycięła", byle by mi dano święty spokój...     
Nie wiem, nie mam pojęcia co się dzieje, dlaczego?

Muszę sobie jakoś poradzić z tymi emocjami bo mnie to zżera, niszczy ...

Monia,
dlaczego nie pójdę do specjalisty? Mam masę powodów by tego nie robić:
1. nie widzę w tym sensu 
2. wolałabym o tym zapomnieć niż powracać
3. nie chcę być królikiem doświadczalnym, mam tu na myśli fakt zmieniania gabinetów; wychodzenia od jednego gabinetu wchodzenia do drugiego i za każdym razem otwierać rany
4. boje się siebie, że odgrzebując wiele spraw mogę nie wytrzymać tego, tych emocji ale i oceny samej siebie i swojego życia
5. problem zaufania i dojazdów

To właśnie chyba główny powód mojej bezradności i dlaczego pisze do was, potrzebuję wsparcia...

26

Odp: jak zyc na codzien?

Witaj i wybacz, że dopiero teraz odpisuje, byłam ostatnich kilka dni zajęta. Widzisz cieszy mnie to, że w malowaniu dostrzegasz pewną radość - możliwość różnego interpretowania danego wydarzenia. Podobnie jest z życiem oraz z ludźmi, każdy z nas inaczej interpretuje swoje osiągnięcia, swoje możliwości, kontakt z ludźmi. Rozumiem co to znaczy żyć w przeświadczeniu bycia dobrą we wszystkim, jednakże z czasem wystrzegłam się tej myśli. Czemu? Miałam do wyboru - życie perfekcyjne, które jest nudne bądź takie, podczas którego potrafię popełnić błędy i się czegoś nauczyć. Wybrałam to drugie i nie żałuje. Wiele razy dostałam w tyłek, wiele razy okazało się, ze coś jest ponad moje siły, wiele razy sama odpuściłam (nie jestem alfą i omegą), ale te doświadczenia pozwoliły mi stworzyć samą siebie, z pewnymi defektami z zachowaniu, w charakterze i jestem z tego dumna. Tak jestem dumna z tego, ze oglądając wzruszający film płaczę wsród ludzi - umiem okazać uczycia, tak jestem dumna z tego że jestem wrażliwą osobą - umiem czuć emapię i smpatię, umiem współczuć i cierpieć z innym, tak jestem dumna z tego że jestem kłótliwa - mam gadane i umiem walczyć o swoje zdanie i je bronić...
Zakładanie maski na dłuższą metę nie jest dobre, gdyż w ten sposób ukazujesz fałszywą siebie i w ten sposób dajesz się poznać ludziom, a jak w pewnym momencie ktoś chciałby Cię poznać bliżej po pewnym czasie może uznać, ze to była tylko gra pozorów z Twojej strony - dopiero byłoby Ci przykro.
Masz moje wymarzone 52 kg i nie akceptujesz siebie - wynikiem może być uraz z młodości... Ja na 165 ważę 57kg i jestem dumna z siebie, zadowolona z mojego ciała... Ważne że teraz jest dobrze i idzie ku dobremu niż gorszemu smile

Wizyta u specjalisty jest dobrym rozwiązaniem... Nie widzę sensu byś czuła się winna, a sens jest... Twierdzisz, ze chciałabyś zapomnieć, ale jak do tej pory samej Ci się nie udało wymazać przeszłości z Twojego umysłu, więc może z pomocą Ci się uda... Nikt nie karze Ci zmieniać gabinetów, zawsze możesz na Internecie poszukać opinii o danym specjaliście (anonimowo rozeznać się). Wyrzucenie z siebie emocji, bólu i cierpienia jest dobrą terapią... Dzięki temu, ze wyrzucasz je a nie kryjesz się z nimi pozwalasz je zwalczać... Hmm... zaufanie ciężka sprawa, ale musisz pamiętać, ze specjalista jest po to by Ci pomóc a nie zaszkodzić.
Rozumiem Twoje obawy, ja sama kiedyś uważałam, ze nikt nie jest w stanie mi pomóc. Z moimi bólami, cierpieniem itp męczyłam się do 3 roku studiów. Wtedy na jednych z zajęć z psychoterapii nie wytrzymałam i wybuchłam... I to nie tylko przed wykładowczynią (mgr psychologii) ale również przed grupą 25 osób. Wyobraź sobie, cisza spokój, rozmawiamy na pewien temat a ja zaczynam płakać i mówić, że życie nie ma sensu itp. Zaczęłam wyrzucać z siebie ból po tym jak ojciec mnie porzucił i zostawił samą z mamą, jak byłam gorszona w szkole, jak nie miałam koleżanek, jak byłam w ciązy i poroniłam, jak mój chłopak okazał się debilem... Ryczałam, telepałam się... Kobieta wyprosiła wszystkich i zaczęła ze mną rozmawiać... Po wszystkim wyszłam z sali i było mi głupio przed tyloma ludźmi... I wiesz co - oni okazali mi serce. Nikt nie współczuł czy okazywał litości, nikt nie obgadywał, ale widząc jak podchodzą przytulają czy poklepują bądź spojrzą łagodnym wzrokiem wiedzą jak było mi cięzko i nie oceniają mnie. Później okazało się, że nie tylko ja mam głęboko zakorzenione problemy... Zaczęliśmy o tym rozmawiać na forum grupy - było lepiej.
Daję Ci ten przykład abyś wiedziała, że Twoje obawy są bezpodstawne. Zawsze to lepiej otworzyć się przed 1 osobą niż przed tyloma co ja. Myślałąm, że zrobiłam z siebie pośmiewisko, że się ośmieszyłam i że będą uważać za głupią a tu nie... Nie wstydzę się tamtej chwili, ona zaczęła wspaniałą przygodę z moją grupą, wszyscy się otwierali, rozmawialiśmy o naszych problemach - dziś wiem, ze było warto...

Proszę zastanów się czy aby nie rozważyć spotkania ze specjalistą... Czasami warto sobie pomóc by bardziej nie pogłębiać się w problemie... A zycie przeszłością nie jest dobre,gdyż w tym momencie zapominasz o teraźniejszości i będziesz gubiła się w przyszłości...

27 Ostatnio edytowany przez noon (2011-07-03 11:47:52)

Odp: jak zyc na codzien?

"Witaj i wybacz, że dopiero teraz odpisuje, byłam ostatnich kilka dni zajęta"

Nawet nie wiesz jak się cieszę, że odpisałaś smile Ja wczoraj też nie miałam jak odpisać bo zajęta byłam od rana.

Lubię takie dni wtedy mam wrażenie, iż pomimo zmęczenia fizycznego, odpoczywam psychicznie; są jak plaster na rany...

Monia,
współczuję ci tych okropnych przeżyć... Cieszę się, że znalazłaś ludzi na swojej drodze życia, którzy zechcieli ci pomóc. Szczerze mówiąc, to myślałam że taki rozwój wypadków i taka historia jest możliwa tylko w kinie.



Dla mnie życie perfekcyjne, jest oazą spokoju i stabilności. Sprawia, iż czuję się lepiej; jestem tą "lepszą", nie "najgorszą". Mogę je w pełni kontrolować. Perfekcjonizm, to taki punkt który mobilizuje mnie do kolejnego kroku, ale wraz z nim jednocześnie się oddala. Nie dają mi radości i powodu do dumy moje osiągnięcia bo czegoś wciąż mi brakuje.

Ja również mam gadane i kiedyś potrafiłam swojego zdania bronić. Teraz z tego co zauważyłam i z tego co mi powiedziano; atakuję... Ktoś mi już powiedział, że nie rozumie dlaczego obrona mojego zdania, wobec niektórych osób i z pozoru błahych zdarzeń, to atak...

Ja mam tyle samo wzrostu co ty i nie akceptuje siebie... Może to chore ale postrzegam siebie jako "grubą". Każdego dnia zastanawiam się ile zjadłam, planuję "dietę" na następny dzień, która i tak nie dochodzi do skutku i jest źródłem wyrzutów sumienia z powodu mojej słabości... Zdarzyła mi się, kiedyś w sklepie sytuacja w której prawie że pokłóciłam się ze sprzedawczynią, która dawała mi rozmiar S a ja usilnie chciałam i broniłam L...

Monia rozumiesz coś z tego? W ogóle jeśli ktoś, kto to czyta coś rozumie?

Rozważę wyjazd do specjalisty. Choć niestety będę musiała dojechać około 120-130 km do większego miasta.  Jak często odbywają się takie wizyty? W tej chwili nie jestem ani na tak ani na nie. Nie wiem czy potrafiłabym mówić o sobie. Pisać jest mi znacznie łatwiej.


Brakuje mi już sił aby z tym wszystkim walczyć. Naprawdę, szczerze mam dość; jestem już tym zmęczona

28

Odp: jak zyc na codzien?

Witaj noon smile na początku serdecznie Cię pozdrawiam, przepraszam za chaos w moich wypowiedziach. Wiesz może to co dzieje się w Twoim zyciu nie do końca potrafię pojąć, ale staram się zrozumieć i w jakiś sposób pomóc.

Wiesz dziękuje za współczucie, ale ja jego wcale nie potrzebuje. Wiem, że ból jaki odczuwałam, to cierpienie itp zadałam je sobie sama - czemu? Bo nie pomyślałam dobrze, bo się nie zastanowiłam zanim nie zrobiłam czegoś, że mogłam obejrzeć się za siebie i spojrzeć na daną sprawę z drugiej strony. Jednakże wiem, że każda sprawa uczy mnie czegoś i pokazuje jaką osobą jestem...

Czy aby na pewno całe zycie chcesz się chować za maską? Moim zdaniem popełniasz błąd. Nie uważaj, że ludzie się Ciebie boją.  Widzisz sama przyznałaś, że często atakujesz ludzi - po co? Ja wiem, to są Twoje sprawy, Twoje życie i najlepiej Ty sama wiesz co jest dla Ciebie dobre, ale to nie powód aby atakować tych co chcę pomóć - krzywdy Ci nie wyrządzą.
Ponadto ludzie nie boją sie Ciebie, a raczej Twojej sytuacji. No bo nie wiedzą jak Ci pomóc, mogą nie odczuwać empatii, boją się być odpowiedzialnymi za pomoc Tobie, za dane rady... Czyli jednocześnie bezsilność to wynika z tym, że nigdy nie mieli możliwości obcowania z taką sytuacją jak Twoja. Ale strach wynika z nich samych a nie z Twojego powodu... Oni po prostu nie wiedzą co robić i najlepszym wyjściem jest starch.
Ponadto nie musisz od razu mówić o swoich problemach ludziom. Ja np dopiero po roku przyznałam się facetowi, że byłam kiedyś w ciązy, a przedtem nawet i tym nie wiedział. Czemu? Są pewne sprawy o których nie lubie rozgłaszać i trzymam je głęboko w sobie, choć to ciężkie, to wiem, że mało jest osób które zrozumieją, więc lepiej przemilczeć. Może i Ty zaczełabyś tak robić - nie nakłądając maski (w tym wypadku nie jest Ci ona potrzebna)

Zycie w perfekcji... A czego Ci w tym życiu brakuje? Proszę zastanów się naprawdę nad tym pytaniem...
Wybacz, że dziś krótko pisze, ale z racji własnych zmartwień weszłam na forum jednie by sprawdzić czy napisałaś coś czy nie. Pozdrawiam serdecznie wink

29

Odp: jak zyc na codzien?

Witaj, monia

W porządku, zrozumiałam o co ci chodzi w wypowiedzi...

Moja mama też nas samotnie wychowywała dlatego wiem i rozumiem co to znaczy. Uczucie poniżania i samotności w szkole również mi nie jest obce...


"Czy aby na pewno całe zycie chcesz się chować za maską? Moim zdaniem popełniasz błąd. Nie uważaj, że ludzie się Ciebie boją.  Widzisz sama przyznałaś, że często atakujesz ludzi - po co? Ja wiem, to są Twoje sprawy, Twoje życie i najlepiej Ty sama wiesz co jest dla Ciebie dobre, ale to nie powód aby atakować tych co chcę pomóć"

Widzisz, szczerze mówiąc, po głębszym zastanowieniu się nad tym zdaniem, dochodzę do wniosku, że jeszcze nikt nigdy bezinteresownie nie chciał i nie chce mi pomóc.  W zamian zawsze oczekuje ode mnie czegoś, co jest dla mnie "nie do przeskoczenia". To smutne... Atakuję bo się boję, czuję się zagrożona i niepewnie... Robię to nieświadomie i zupełnie nad tym nie panuję. Ja bym tego nawet nie zauważyła, gdyby mi ktoś z boku o tym nie powiedział. Czasami to czuje się jak "skulony pies"; wystraszony, skrzywdzony, zagubiony, samotny, przywiązany do jakiegoś drzewa i pozostawiony sam sobie...

"Ponadto nie musisz od razu mówić o swoich problemach ludziom. Ja np dopiero po roku przyznałam się facetowi, że byłam kiedyś w ciązy, a przedtem nawet i tym nie wiedział. Czemu? Są pewne sprawy o których nie lubie rozgłaszać i trzymam je głęboko w sobie, choć to ciężkie, to wiem, że mało jest osób które zrozumieją, więc lepiej przemilczeć. Może i Ty zaczełabyś tak robić - nie nakłądając maski (w tym wypadku nie jest Ci ona potrzebna)"


....

Czy zastanawiasz się czasem kim byś była gdyby nie przeszłość? Ja sobie często zadaję to pytanie: jakim byłabym człowiekiem gdyby to wszystko co mnie nie spotkało?

"Zycie w perfekcji... A czego Ci w tym życiu brakuje?"

pozdrawiam cię cieplutko

30

Odp: jak zyc na codzien?

Noon w swoich wypowiedziach zaznaczam tyle razy, bo nie uważam aby ofiara była winna. Zachęciłaś tego człowieka aby zrobił z Tobą to co uczynił? Wątpię... Jednakże obwiniasz się a o jest złe. Ja w tym nie mogę Ci pomóc, ale psycholog na pewno. Jedynie co mi pozostaje to współczucie i rada byś sie trzymała.

Czy mówiłaś o tym wydarzeniu komuś z rodziny? Jak oni zareagowali? A Policja??

Czy uważasz, że ja nie chce Ci pomóc? Widzisz sama nie umiesz zauważyć, pomocy gdyż piszesz "nikt nigdy bezinteresownie nie chciał i nie chce mi pomóc" ja pisze z Tobą i nie dostaje nic w zamian i to jest bezinteresowne. Inni zapewne też tak postępujesz, ale Ty możesz odbierać to w całkiem inny sposób...

Swoje ataki możesz trzymać na wodzy. Ja sama często działam nieświadomie, ale gdy ktoś zwróci mi uwagę zaczynam myśleć nad tym kiedy i w jakich sytuacjach tak się zachowuje i staram się kontrolować to wszystko.

Może powinnaś stawić czoła problemowi. Masz wpływ na to jak ludzie Cię postrzegają, jak widzą. Nie uważaj że ludzie decydują co to Ty jesteś głównym elementem całej akcji. Ty możesz mieć na wszystko wpływ, ale po prostu nie chcesz, bo to oznaczałoby dodatkowy wysiłek, którego Ty nie zamierzasz sobie dodawać.
Owszem to nie jest powód do dumy, ale ludzie gadają i będą gadać - nie mają własnego zycia, zyją cudzym. Ja jednak chciałabym moją historią ostrzec innych

Owszem myślałam co by było gdyby nie przeszłość... I wiesz co mi wyszło? Że nigdy nie znałabym tak dobrze życia. To czym los mnie doświaczył sprawił, że jestem silna na zewnątrz, znam cierpienie i ból, znam poczucie opuszczenia, pogardy, znam uczucie lęku, bezradności, strachu i lęku. Wiem co to łzy i smutek. Znam smak ciepła, miłości, szacunku, przyjaźni, miłości... To wszystko co było kiedyś kształtuje mnie i nie wstydzę się tego. Bo gdyby nie przeszłośc nie byłabym teraz sobą.

Marzysz o miłości, o byciu kochaną taką jaką jesteś... Ale tego nigdy nie otrzymasz zakładając na twarz maskę i udając kogoś kim nie jesteś. Poprzez maskę nie dasz się poznać, a wtedy nie otrzymasz miłości... Bo partner może uznać, że okłamywałaś go... Trzeba być szczerym cały czas... Ale o tym kiedy zdejmiesz maskę zalezy tylko od Ciebie...

Wiesz, dziś przypada 5 rocznica śmierci mojego dziecka. Miałam 19 lat gdy zaszłam w ciążę i poroniłam. Moja mama cieszyła się, bo jest po problemie, mój ówczesny facet również swiętował, tylko ja odczuwałam stratę. Udało mi się przejśc do tego na porządku dziennym, jednakże co roku sobie przypominam... Dziś moje maleństwo miałoby już 4 latka... Przyznam się płakałam, byłam smutna... Ale najwięcej wsparcia dostałam od byłego faceta (uwierzysz w to?!). ten co zostawił mnie, porzucił, zrównał z ziemią wczoraj po 23 zadzwonił i mówił, że niezależnie ile bólu mi zadał w tym dniu jest dla mnie, że mogę na nim polegać... Miłe prawda?! Nie ukrywałam przed nim mojej przeszłości, wspomniałam raz, na początku związku a on mimo to pamietał - to dla mnie wiele znaczy...

Napisałam Ci o tym byś zauwazyła, że czasem drobnostka potrafi cieszyć... Ja choć kryłam się z przeszłością przyznałam się do niej i prosze oto mój EX zadzwonił do mnie i przez godzinę wysłuchiwał moich lamentów itp bez zażalenia, bo był dla mnie. Bo wiedział, że cierpię. Był i to się liczy. Pomimo zerwania dałam mu szanse i wiem że warto było. Daj i Ty ludziom szanse a nie spisuj ich od razu na straty..

Pozdrawiam

31 Ostatnio edytowany przez noon (2011-07-05 09:38:44)

Odp: jak zyc na codzien?

Monia witaj,
dziękuję, że podzieliłaś się swoimi przeżyciami... Cieszę się, że masz takich ludzi wkoło siebie smile Wiesz, wydaje mi się, że twój Ex po prostu dojrzał...

"Czy uważasz, że ja nie chce Ci pomóc? "

- Nie uważam tak. Pisząc poprzedniego posta miałam bardziej na myśli swoje otoczenie... Dziękuję, że chcesz mi pomóc:)
Moje spostrzeżenia raczej nie są bezpodstawne; w każdej próbie pomocy okazało się z biegiem czasu, że zawsze był jakiś interes. Fakt, jest faktem, że w mojej ocenie sytuacji tak to wygląda i szczerze mówiąc, tylko się w tym utwierdzam przekonaniu.   Mogłabym podać masę argumentów przemawiających za ta oceną.



"Swoje ataki możesz trzymać na wodzy. Ja sama często działam nieświadomie, ale gdy ktoś zwróci mi uwagę zaczynam myśleć nad tym kiedy i w jakich sytuacjach tak się zachowuje i staram się kontrolować to wszystko"

- Próbuję, póki co bezskutecznie... W tych momentach przelewa się gorycz i walę kulami na oślep. Zupełnie nad tym nie panuję...



"Daj i Ty ludziom szanse a nie spisuj ich od razu na straty"

- Nie wiem czy potrafię. -Chyba tego też nie rozumiem...




Monia, mogłabym spróbować wiele tu napisać ale jeśli się zgodzisz to na maila. Nie sadziłam, że do takiego punktu dojdziemy.

Pozdrawiam serdecznie

32

Odp: jak zyc na codzien?

Droga noon, jeśli odpowiada Ci forma mailowa proszę bardzo - napisz do mnie smile

Wiesz ludzie często działają w schemacie - ja Ci pomagam, kiedyś poproszę o to samo. W Twojej ocenie może tak to wyglądać, ale bywają w życiu ludzie (nawet i w Twoim otoczeniu) którzy potrafią pomagać bo chcą a nie że liczą na coś potem - mogę się założyć o to wink

Gdyby ludzie wytykali mnie palcami i mówili "To Ta" stanęłabym i powiedziała "owszem to ja, nie wstydzę się tego, choć to przykre wydarzenie, ale u każdego bywają lepsze i gorsze momenty w zyciu, a wy zamiast zainteresować się własnym życiem szukacie sensacji w moim". W ten sposób pokazałabyś, że sobie nie życzysz rozmowy na Twój temat i mogłabyś zamknąć usta innym. Ja np bym tak powiedziała i zrobiła, ale Ty wątpie... Problem polega w Twojej osobowości i tu leży problem, z którym nie wiem czy Ci pomoge...

A może zamiast próbować przestać atakować zacznij coś robić w tym kierunku?? Spisz sobie na kartce momenty w których właśnie tak się zachowujesz i zacznij inaczej podchodzić do sprawy, spójrz z drugiej strony i zastanów się czy możliwa jest inna Twoja reakcja...

Ta osoba ma prawo Cię nie rozumieć, bo zakrywasz się za maską... Postaraj się przed nią otworzyć szerzej, pokazać co naprawdę czujesz i porozmawiaj z daną osobą od serca... Wiem, że umiesz wink

Nie spisując na straty miałam na myśli to byś pozwoliła się poznać z drugiej strony, bez maski... Z góry nie możesz zakładać że wszyscy potraktują Cię tak samo? A nóż widelec będzie jedna czy 2 osoby o innym spojrzeniu na daną sprawę...

Wiesz zawsze można panować nad sytuacją, ale wydaje mi się, że w tamtym momencie powinnaś mieć wsparcie ze strony rodziny i pomoc Policji...

Proszę nie patrz na siebie krytycznie, bo to w niczym nie buduje własnej samooceny, którą Ty niestety masz niską... Powinnaś zacząć lubić siebie, starać się zaprzyjaźnić z samą sobą... Wiem, że to trudne (ja sama staram się) ale wiem, ze chce spróbowac... Jak chcesz możemy razem iść w tym kierunku smile

33 Ostatnio edytowany przez noon (2011-07-06 10:22:10)

Odp: jak zyc na codzien?

Witaj monia,

monia_3103 napisał/a:

Wiesz ludzie często działają w schemacie - ja Ci pomagam, kiedyś poproszę o to samo. W Twojej ocenie może tak to wyglądać, ale bywają w życiu ludzie (nawet i w Twoim otoczeniu) którzy potrafią pomagać bo chcą a nie że liczą na coś potem - mogę się założyć o to wink

Dokładnie tak myślę. Nie mam nic przeciwko aby pomagać innym, często robię to bezinteresownie; bo chcę ale często ludzie za pomoc wymagają ode mnie więcej niż mogę dać w zamian.

monia_3103 napisał/a:

A może zamiast próbować przestać atakować zacznij coś robić w tym kierunku?? Spisz sobie na kartce momenty w których właśnie tak się zachowujesz i zacznij inaczej podchodzić do sprawy, spójrz z drugiej strony i zastanów się czy możliwa jest inna Twoja reakcja...

Wiem w jakich sytuacjach atakuję; dosłownie dostaję szału...  W chwili obecnej pomimo prób totalnie nie radzę sobie ze sobą. To jak wulkan, jak wybuchnie to ciężko go powstrzymać; ba, to raczej niemożliwe. W tym momencie moje emocje to taki żywioł... Wiesz chciałabym nauczyć się nad tym panować; albo chociaż w tym momencie nie czuć takiego, rozpierającego bólu, złości...

monia_3103 napisał/a:

Ta osoba ma prawo Cię nie rozumieć, bo zakrywasz się za maską... Postaraj się przed nią otworzyć szerzej, pokazać co naprawdę czujesz i porozmawiaj z daną osobą od serca... Wiem, że umiesz wink

Właśnie nie umiem rozmawiać o swoich emocjach, uczuciach. Często, jeśli próbuję przyjmuje to formę żalu w oprawie nieprzyjemnego tonu lub uśmiechu na twarzy, mówiącego "nic się nie stało". Zresztą, mało kogo obchodzi co czuję; są tematy które nie istnieją. Znacznie łatwiej mi pisać.

monia_3103 napisał/a:

Proszę nie patrz na siebie krytycznie, bo to w niczym nie buduje własnej samooceny, którą Ty niestety masz niską... Powinnaś zacząć lubić siebie, starać się zaprzyjaźnić z samą sobą... Wiem, że to trudne (ja sama staram się) ale wiem, ze chce spróbowac... Jak chcesz możemy razem iść w tym kierunku smile

Możemy spróbować...

Wybacz tak krótką wiadomość. Mam dziś "szalony" dzień. Postaram się więcej napisać do ciebie w mailu. Może wtedy też zrozumiesz dlaczego tak sceptycznie podchodzę do wielu spraw.

Pozdrawiam cię cieplutko

wow... nauczyłam się cytować

34

Odp: jak zyc na codzien?
noon napisał/a:

Dokładnie tak myślę. Nie mam nic przeciwko aby pomagać innym, często robię to bezinteresownie; bo chcę ale często ludzie za pomoc wymagają ode mnie więcej niż mogę dać w zamian.

więc w tym momencie powinnaś powiedzieć "sorry ale na ten moment nie jestem w stanie tak bardzo Ci pomóc jak tego oczekujesz, nie mam do tego możliwości/czasu i bedę wdzieczna za zrozumienie"

noon napisał/a:

Wiem w jakich sytuacjach atakuję; dosłownie dostaję szału...  W chwili obecnej pomimo prób totalnie nie radzę sobie ze sobą. To jak wulkan, jak wybuchnie to ciężko go powstrzymać; ba, to raczej niemożliwe. W tym momencie moje emocje to taki żywioł... Wiesz chciałabym nauczyć się nad tym panować; albo chociaż w tym momencie nie czuć takiego, rozpierającego bólu, złości...

Mam to samo, jak się wkurze to Panie dopomóż. Nerwy, krzyk, płacz, złość... Wszystko razem skumulowane we mnie a mnie telepie. Czasem nie udaje mi się przystopować i przechodzę magiczną granice we własnej osobie, ale czasem biorę Persen (uspokaja mnie) bądź biore się za robotę aby o tym nie myśleć. Płakać wole we własnym towarzystwie... Staram się czasem wyłapywać moment kiedy to mogę wybuchnąć, wtedy głęboko oddycham, odliczam do 20 i powoli wszystko opada. Natomiast jak byłam mała darłam kartke papieru na milion kawałeczków big_smile

noon napisał/a:

Właśnie nie umiem rozmawiać o swoich emocjach, uczuciach. Często, jeśli próbuję przyjmuje to formę żalu w oprawie nieprzyjemnego tonu lub uśmiechu na twarzy, mówiącego "nic się nie stało". Zresztą, mało kogo obchodzi co czuję; są tematy które nie istnieją. Znacznie łatwiej mi pisać.

A nie pomyślałaś aby bliskiej osobie wylać z siebie swoje emocje i uczucia w liście, mailu? Skoro łatwiej jest Ci pisać? Nie powinnaś bać się mówić o swoich uczuciach. W niedzielną mszę ksiądz na kazaniu powiedział "szczerość przede wszystkim, wobec Boga, bliźnich i samych siebie".  I nie zakładaj z góry, że mało kogoś obchodzi! Bo obchodzi! Mnie chociażby!

Prosze przestań być taką pesymistką, to nic dobrego nie przyniesie a jedynie sprawi Ci większy dół, przygnębienie - nie warto...Wiem, ze jest ciężko... Wiem, że trudno jest znaleźć pozytywy w codziennym życiu, które i tak jest do du** ale czasami warto zrobić coś w kierunku ulepszenia choćby namiastki tego zycia. Nikt prócz Ciebie tego nie zrobi, a jeśli nadal będziesz tak negatywnie podchodzić do tego wszystkiego coraz bardziej będziesz więdła w swoim zyciu...

Oczekuje na maila i jestem z Ciebie dumna z racji zdobycia umiejętności cytowania - jakiś plus w życiu jest, ba i to dobry (znajdź w tym pozytyw i radość->nowa wiedza przyjęta) wink pozdrawiam gorąco smile

35

Odp: jak zyc na codzien?

Monia wysłałam ci maila, nie wiem czy go otrzymałaś

pozdrawiam

36

Odp: jak zyc na codzien?

Witajcie!Macie moze przepis na to jak życ na codzień gdy brak satysfakcjonujacego zajęcia i miłości?

37

Odp: jak zyc na codzien?

Chyba nikt tu już nie zagląda. Papa

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » jak zyc na codzien?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024