Dzis zebralo mnie na sczerosc,ktora nie jest dla mnie wcale taka latwa.Jestem z tym zupelnie sama choc wokól tyle bliskich osób.Dla kogos kto to przeczyta,wyda mu sie ze jestem naiwna.Sama wiem o tym ale to jest silniejsze odemnie.Moja historia zaczela sie jakies piec lat temu.Podobal mi sie pewien chlopak a ze zazwyczaj angazuje sie w zwiazki wiec zaczelo mi bardzo zalezec na tym aby to wypalilo.I stalo sie bylismy razem dwa miesiace,taka letnia milosc.Bylo milo,fajnie,bez zobowiazan ale po jakims czasie sie skonczylo.Mam wrazenie ze chodzilo tylko o sex,bylismy tacy mlodzi.Pozniej sie widywalismy,,na poczatk wydawalo mi sie ze bylo,minelo i nie wróci ale tak niestety nie bylo.Coraz bardziej zaczelam tesknic za nim choc komus moze sie wydac ze przez tak krótki czas nie mozna sie do siebie przyzwyczaic(znalismy sie z widzenia od lat,mieszkamy w jednej miejscowosci)Zaczelam swirowac,metoda na lamane serce mial byc wyjazd za granice.Troche pomoglo,ale caly czas mialam go w glowie.Po roku poznalam mojego obecnego meza.Bylo pieknie,wielka milosc,zareczyny,slub,ciaza a to wszystko w ciag połtora roku.Zakochalam sie i udalo mi sie o nim niemyslec az do czasu.Jakis miesiac temu pojechalam z synkiem do mojej rodzinnej miejscowosci,bez meza i stalo sie spotkalismy sie,nasze oczy sie spotkaly i wszystko wrócilo.Serducho mi walilo jak szalone.Mapisalam do niego,umówilismy sie a kawe.Na powitanie pocalowal mie w policzek a gdy sie zegnalismy asze usta sie spotkaly ale nnie calowalismy sie.Pózniej mi napisal ze z jednej strony chcial mnie pocalowac a z drugiej nie,bo mAM meza.Za dwa dni spotkalismy sie znowu.Powiedzialam mu o wszystkim,ze mysle o nim,ze przez to nie umiem byc szczesliwa w malzenstwie.Powiedzial mi ze trzeba to zostawictak jak jest bo ingerencja jego osoby w moje malzenstwo nie pomoze mi zapomniec a przeciez mamy dziecko i on nie chce mu niszczyc szczescia.Przytulil mnie,zaczelismy sie calowacc,przyciagnal mnie mocno do siebie,zlapal za pupe.Czulam ze nie jestem mu obojetna.Pozniej napisalam mu ze znikam z jego zycia i oddaje spokój jednak wiem ze to nnie koniec.Oszukuje sama siebie.Mysle o nim nadal.Nieiem czy go kocham.Wiem napewno ze musze cos z tym zrobic bo oszaleje.Nie moge z nikim o tym pogadac,boje sie ze zawsze bede taka nieszczesliwa.
1 2011-06-20 17:15:07 Ostatnio edytowany przez Marcelinka221 (2011-06-20 17:27:05)
Chyba nie jest to cała informacja. Ucieło część tekstu. Kochasz męża, a do niego nic wielkigo. Miło spotkać się z kimś bliskim sercu i dobrze że macie do tego właściwe podejście.
Popieram AnnAnnA, kochasz męża, masz dziecko i jesteś na pewno szczęśliwa. Gdybyś nie spotkała swojego byłego pewnie by te myśli nigdy nie wróciły. Tak jak pisze moja przedmówczyni miło spotkać kogoś bliskiego sercu, ale trzeba mieć zdrowe podejście do sytuacji.
tamto było silne mocne zauroczenie i do tego niespełnione a te niespełnione tak mają że wracaja, dlatego nie myśl o tym skup sie na męzu i dzieciach wykasuj jego num
Zapomnisz, tylko na to potrzeba czasu.. Zauroczenie przeminie, a związek zniszczysz..
Nie myśl o nim.. jeśli mielibyście być razem, wyszłoby wam już dawno.. teraz nie warto zawracać sobie głowy...
ulozylas sobie zycie,zakochalas sie w mezu wiec jednak ten drugi nie jest twoja miloscia...nie zawracaj sobie nim glowy...za jakis czas zapomnisz i znowu bedziesz szczesliwa,a jak bedziesz jechala do rodzinnej miejscowosci zawsze zabieraj meza zeby sytuacja sie nie powtorzyla...nie warto niszczyc tego co masz teraz bo nie wiadomo co by bylo gdybys zaczela byc z tym drugim,moze znowu po 2 miesiacch rozwaliloby sie?? zastanow sie nad tym,a po drugie gdyby naprawde cos do ciebie czul to walczylby o ciebie...trzymaj sie cieplutko