Witam wszystkich użytkowników. Jestem na tym forum po raz pierwszy, jednak liczę na rady. Mam 25 lat. Od roku jestem w związku z 30 letnim mężczyzną. Miałąm niegdyś u Niego wynajmować mieszknie, jednak ze znajomości szybko zrodził się związek i aby nie powodować głupich sytuacji rozmowy o wynajęciu ucichły, a ja wynajęłam kawalerkę, której całym sercem nienawidzę.
Pod koniec sierpnia mija dokładnie rok od mojego wprowadzenia się do tej kawalerki. Mój mężczyzna mieszka w 5 pokojowym mieszkaniu. On zarabia 6000, ja 1500. Chciałabym już zamieszkać z Nim, jednak głupio mi samej to proponować, wolałabym, aby taka propozycja wyszła od Niego... I nie wiem teraz co zrobić. Dawać delikatne aluzje, że to może czas? Czekać aż sam zaproponuje? Wyprowadzić się z kawalerki i znaleźć coś na kolejny rok? Znowu rok osobno? Dziećmi nie jesteśmy. Wiem, że On mnie kocha, okazuje mi to na każdym kroku. Ja pomieszkuję u Niego od piątku do poniedziałku rana i jest wspaniale. Nie ma między nami kłótni i napięć. Co powinnam zrobić? I jeśli już dojdzie do zamieszkania razem jak podzielić wydatki?
1000 zł kredyt za mieszkanie
300 zł rachunki
1200 zł wyżywienie
300 zł środki czystości
Proszę o rady, z góry dziękuję.