Ranić czy zostać zranionym? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ranić czy zostać zranionym?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

Temat: Ranić czy zostać zranionym?

Tak czytając te wszystkie wątki, naszła mnie pewna refleksja...dziewczyny i chłopaki, jak myślicie, w utraconej miłości co jest lepsze czy gorsze, zranić czyjąś miłość, czyjeś serce? I żyć ze świadomością, że się kogoś tak skrzywdziło? czy samemu zostać zranionym, co łatwiej byłoby wam znieść, przeżyć i odnaleźć się na nowo.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Wg. mnie dużo łatwiej jest zranić. Moze takie myslenie wynika z mojej niedojrzałości psychicznej, z ktorej zdaje sobie sprawe. Boje sie odrzucenia i tego, ze ktos mogłby mnie zranić. Wrecz naruszyć moja dumę. Ehh. Mam nadzieje ze szybko dojrzeje. Z drugiej strony strasznie jest zyć z taka świadomością, ze sie kogoś skrzywidziło. Tym bardziej, jezeli ta drugą osobe dazyło sie silnym uczuciem.

3

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

W utraconej miłosci zawsze cierpia dwie strony, tylko jedna  z nich zawsze bardziej...........

4

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Ale jeśli jedna strona odchodzi, z jakichś powodów, to też cierpi?

5

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Mysle, ze tak, choc zalezy czemu odchodzi.

Np. jestem szczesliwa w zwiazku i nagle zachorowałam na raka.Wiem, ze zranie chłopaka bo chce odejsc i nie byc dla niego ciezarem choc wiem, ze on mnie kocha.Cierpie bo odchodze od faceta mojego zycia i on cierpi bo niewie, ze ja jestem chora i zostawiam go z jakiegos wymyslonego powodu.

Troche zakrecone, wiem.Ranie go mimo tego, ze mam dobre intencje, chce zebym nie była dla niego ciezarem i zeby znalazł sobie inna,ranie go bo od niego odchodze i sama cierpie bo niewyobrazam sobie zycia bez niego ale musze odejsc bo wiem, ze niedługo umre

6

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Samanta napisał/a:

Ale jeśli jedna strona odchodzi, z jakichś powodów, to też cierpi?

Wolne żarty. Masochistka czy jak ? Gdyby odejście miało wywołać u niej ciepirnie to na pewno by nie odeszła. Odchodząc musiała się kierowac egoizmem wybierajac coś co dla niej najlepsze, majac gdzieś uczicia drugiej osoby. Nic innego nie miało wówczas dla niej znaczenia, więc z jakiego powodu ma cierpieć ? Cierpienie u takiej osoby to obłuda w najczystszej postaci, krokodyle łzy.
Czy słyszeliście by ktoś z powodu porzucenia kogoś popełnił samobójstwo ? Bo ja nie. Natomiast porzuceni targaja sie na własne zycia.

7

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Malwinka317 napisał/a:

Mysle, ze tak, choc zalezy czemu odchodzi.

Np. jestem szczesliwa w zwiazku i nagle zachorowałam na raka.Wiem, ze zranie chłopaka bo chce odejsc i nie byc dla niego ciezarem choc wiem, ze on mnie kocha.Cierpie bo odchodze od faceta mojego zycia i on cierpi bo niewie, ze ja jestem chora i zostawiam go z jakiegos wymyslonego powodu.

Troche zakrecone, wiem.Ranie go mimo tego, ze mam dobre intencje, chce zebym nie była dla niego ciezarem i zeby znalazł sobie inna,ranie go bo od niego odchodze i sama cierpie bo niewyobrazam sobie zycia bez niego ale musze odejsc bo wiem, ze niedługo umre

Daj spokój, co to za miłość, kiedy nie mozna liczyć na szczerość drugiej osoby w przypadku czegoś takiego jak choroba, tym bardziej gdy jest tak poważna.
Kolejny przypadek zle zrozumienego poświęcenia jednej ze stron. Jeśli oboje naprawde sie kochają to zapewne chcieliby się wspierać właśnie w takich chwilach, nie sądzisz?
Wtedy dopiero możemy sie przekonac co warta jest prawdziwa miłość.

8

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Kiedyś rozmawiałam z koleżankami na temat "lepiej zdradzić czy być zdradzoną". Sama zostałam zdradzona i powiem wam wszystkim że wolałam to przeżyć i wypłakać, niż żyć ze świadomością że zostałam ostatnia kurwa, szmata, i nic nie warta puszczalską. Poza tym kiedy już się swoje wycierpi, człowiek jest duuuuuużo silniejszy i na tyle wartościowy, że wie co dla niego jest dobre w życiu. Można powiedzieć że osiąga wtedy pełne człowieczeństwo bo zasmakował najgorszego big_smile ale to tylko moje zdanie smile

9

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
gośćć napisał/a:

Wolne żarty. Masochistka czy jak ? Gdyby odejście miało wywołać u niej ciepirnie to na pewno by nie odeszła. Odchodząc musiała się kierowac egoizmem wybierajac coś co dla niej najlepsze, majac gdzieś uczicia drugiej osoby. Nic innego nie miało wówczas dla niej znaczenia, więc z jakiego powodu ma cierpieć ? Cierpienie u takiej osoby to obłuda w najczystszej postaci, krokodyle łzy.
Czy słyszeliście by ktoś z powodu porzucenia kogoś popełnił samobójstwo ? Bo ja nie. Natomiast porzuceni targaja sie na własne zycia.

Więc biorąc pod uwagę Twoje słowa, czy można powiedzieć, że Grzesiu z wątku "odrzucona miłość" jest tym co bardziej cierpi? a co czuje ona36? Czy ona miała gdzieś uczucia drugiej osoby, itd ???? wiec jeśli tak, to komu należy współczuć?

10 Ostatnio edytowany przez Malwinka317 (2008-12-04 20:54:08)

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Milósc jest wtedy gdy całkowicie oddajesz sie drugiej osobie i zrobisz dla niej wszystko , czyli nie pozwolisz na to byc dla niej kula u nogi.Całkowicie sie poswiecasz,nie chcesz pozwolic na to, zeby miłosc przerodziła sie w litosc i odchodzisz ....

zrobisz dla niej wszystko..............nawet odejdziesz a wszystko to bo ja/go kochasz

11

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Czyli,że co?człowiek ma być z kimś gdy już go nie kocha żeby go nie ranić????
Powiem wam coś.Ja zerwałam z pozoru szczęśliwy związek bo moja miłość się wypaliła.Było mi bardzo przykro,ale kiedy mojemu eks zabrakło godności i zachowywał się jak rozhisteryzowana nastolatka to normalnie utwierdził mnie tylko w mopim postanowieniu że dobrze zrobiłam.

12

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Malwinka317 napisał/a:

Milósc jest wtedy gdy całkowicie oddajesz sie drugiej osobie i zrobisz dla niej wszystko , czyli nie pozwolisz na to byc dla niej kula u nogi.Całkowicie sie poswiecasz,nie chcesz pozwolic na to, zeby miłosc przerodziła sie w litosc i odchodzisz ....

zrobisz dla niej wszystko..............nawet odejdziesz a wszystko to bo ja/go kochasz

Gigantyczne brednie. Psychiatria jakoś takie zachowanie nazywa zapewne, coś mi się obiło o uszy.
Kulą u nogi drugiej osoby możesz byc zawsze. Możesz sobie wmawiać że z kimś innyym było by jej lepiej, bo ktoś inny byłby bogatszy, piekniejszy itp itd, zapewniłby jej lepsze życie i przyszłość.
Takie myślenie na pewno nie jest normalne. Piszesz: \"zrobisz dla niej wszystko..............nawet odejdziesz a wszystko to bo ja/go kochasz\", a co bedzie jeśłi tamta osoba z miłości i cierpienia, tęsknoty za tobą popełni samobójstwo ? Idąc twoim tokiem rozumowania jeśli jesteś biedna i wychowujesz dzieci to powinnaś je oddac do adopcji komus bogatemu  no bo przecież wówczas zrobisz dla tych dzieci wszystko i zapewnisz im wspaniałą przyszłość i życie w dostatku. Przeciez to jest chore! Odchodzić od kogoś gdy sie go bardzo kocha i gdy ta osoba takze bardzo kocha w imie jakiegoś wyimaginowanego poczucia winy za dalszy wspólny los ?
Myśle że takie zachowania wymagają leczenia.

13

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

I w tej chwili przypomniałam sobie film "Szkoła uwodzenia". Młodzieżowy piekny film. Chłopak kiedy sie dowiedział o chorobie dziewczyny nie opuscił jej. Chociaz ich szczeście trwało bardzo krótko, w ich zwiazku było tyle miłosci. Chłopak nie został z nią ze współczucia, ale dlatego ze ja kochał. A jakie słowa wypowiedziała dziewczyna na poczatku ich zanjomości? "Obiecaj mi, ze sie we mnie nie zakochasz". w ten sposob chciała zaoszczedzić cierpienia sobie i jemu, ale kto by pomyślał ze wszytsko sie potoczy inaczej. Serce nie sługa. I zadne z nich nie załowało tej miłości.

14

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Megi1305 napisał/a:

Czyli,że co?człowiek ma być z kimś gdy już go nie kocha żeby go nie ranić????
Powiem wam coś.Ja zerwałam z pozoru szczęśliwy związek bo moja miłość się wypaliła.Było mi bardzo przykro,ale kiedy mojemu eks zabrakło godności i zachowywał się jak rozhisteryzowana nastolatka to normalnie utwierdził mnie tylko w mopim postanowieniu że dobrze zrobiłam.

Czy jak za kogoś wyjdziesz za mąż to myślisz ze miłosć będzie trwała 40 lat ? Taka szalona młodzieńcza miłość się kończy, a między ludźmi wywiązują się inne ważniejsze niż pierwsze miłosne zauroczenie i motylki w brzuchu, więzy. Są ludzie którzy nie potrafią się do nikogo przywiązać i dlatego szukają nowych wrażeń oszukując siebie że z innym będzie im lepiej. I tak w kółko Macieja, ranią kolejne osoby,a ich życie i tak nie będzie szczęśliwe bo jeśli ważne są tylko ich uczucia to odejdą nawet będąc w związku małżeńskim bo i tam uczucie miłości w końcu wygaśnie. Kiedyś być może ktoś o tobie powie że zabrakło ci godnosci,ale aby tego rozhisteryzowania doświadczyć trzeba najpierw naprawde kogoś kochać, a tego wbrew pozorom nie doświadczają wszyscy. Widzisz, jednym umierają rodzice, dzieci a po nich to jakoś spływa i niespecjalnie histeryzują. Inni natomiast na pogrzebach rzucają się na trumny itp. To wszystko zależy od wrażliwości. Jeden jej ma dużo inny mniej a są tacy którzy nie posiadają jej za grosz.

15

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
paulla napisał/a:

I w tej chwili przypomniałam sobie film "Szkoła uwodzenia". Młodzieżowy piekny film. Chłopak kiedy sie dowiedział o chorobie dziewczyny nie opuscił jej. Chociaz ich szczeście trwało bardzo krótko, w ich zwiazku było tyle miłosci. Chłopak nie został z nią ze współczucia, ale dlatego ze ja kochał. A jakie słowa wypowiedziała dziewczyna na poczatku ich zanjomości? "Obiecaj mi, ze sie we mnie nie zakochasz". w ten sposob chciała zaoszczedzić cierpienia sobie i jemu, ale kto by pomyślał ze wszytsko sie potoczy inaczej. Serce nie sługa. I zadne z nich nie załowało tej miłości.

To była Szkoła Uczuć ( Walk to Remember). Piekny i wzruszający film i polecam go Malwince może zrozumie że opowiada jakieś dziwne rzeczy.
Drugim takim filmem w którym uczucie miłość walczy z beznadzieją choroby jest  Słodki Listopad ( Sweet Nowember) z Kianu Riveesem.Także przepiękny film.

16

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
gośćć napisał/a:
Samanta napisał/a:

Ale jeśli jedna strona odchodzi, z jakichś powodów, to też cierpi?

Wolne żarty. Masochistka czy jak ? Gdyby odejście miało wywołać u niej ciepirnie to na pewno by nie odeszła. Odchodząc musiała się kierowac egoizmem wybierajac coś co dla niej najlepsze, majac gdzieś uczicia drugiej osoby. Nic innego nie miało wówczas dla niej znaczenia, więc z jakiego powodu ma cierpieć ? Cierpienie u takiej osoby to obłuda w najczystszej postaci, krokodyle łzy.
Czy słyszeliście by ktoś z powodu porzucenia kogoś popełnił samobójstwo ? Bo ja nie. Natomiast porzuceni targaja sie na własne zycia.

Jasne że złamane serce bardziej boli.To naturalne.Utrata kogos bliskiego w jakimkolwiek sensie jest dla człowieka najbardziej bolesnym uczuciem.Ale z kolei czy uważasz że osoba która jest obok kogos kogo nie kocha nie cierpi??? Samanto co o tym myslisz???

17

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
gośćć napisał/a:
Megi1305 napisał/a:

Czyli,że co?człowiek ma być z kimś gdy już go nie kocha żeby go nie ranić????
Powiem wam coś.Ja zerwałam z pozoru szczęśliwy związek bo moja miłość się wypaliła.Było mi bardzo przykro,ale kiedy mojemu eks zabrakło godności i zachowywał się jak rozhisteryzowana nastolatka to normalnie utwierdził mnie tylko w mopim postanowieniu że dobrze zrobiłam.

Czy jak za kogoś wyjdziesz za mąż to myślisz ze miłosć będzie trwała 40 lat ? Taka szalona młodzieńcza miłość się kończy, a między ludźmi wywiązują się inne ważniejsze niż pierwsze miłosne zauroczenie i motylki w brzuchu, więzy. Są ludzie którzy nie potrafią się do nikogo przywiązać i dlatego szukają nowych wrażeń oszukując siebie że z innym będzie im lepiej. I tak w kółko Macieja, ranią kolejne osoby,a ich życie i tak nie będzie szczęśliwe bo jeśli ważne są tylko ich uczucia to odejdą nawet będąc w związku małżeńskim bo i tam uczucie miłości w końcu wygaśnie. Kiedyś być może ktoś o tobie powie że zabrakło ci godnosci,ale aby tego rozhisteryzowania doświadczyć trzeba najpierw naprawde kogoś kochać, a tego wbrew pozorom nie doświadczają wszyscy. Widzisz, jednym umierają rodzice, dzieci a po nich to jakoś spływa i niespecjalnie histeryzują. Inni natomiast na pogrzebach rzucają się na trumny itp. To wszystko zależy od wrażliwości. Jeden jej ma dużo inny mniej a są tacy którzy nie posiadają jej za grosz.

Ale jesli tym ludziom to pasuje to niech im tak będzie.To ich wolna wola.Wnioskuję,że jesteś nadwrażliwą osobą.Napewno jest ktos kto uznałby to za słabość.Ale to też Twoja sprawa.

18

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Megi1305 napisał/a:

Jasne że złamane serce bardziej boli.To naturalne.Utrata kogos bliskiego w jakimkolwiek sensie jest dla człowieka najbardziej bolesnym uczuciem.Ale z kolei czy uważasz że osoba która jest obok kogos kogo nie kocha nie cierpi??? Samanto co o tym myslisz???

Tak cierpi też i to bardzo, bo nie zna uczucia miłości, nie ma jej wokół siebie i wtedy pojawia się problem zranienia tej osoby, która nas kocha, to też jest uczucie nie do zniesienia, dlatego taki temat, po której stronie byśmy woleli stać? Bo taka sytuacja może się zdarzyć każdemu z nas.

19

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Więc dlaczego nie odejść?być z kimś z litosci dlatego że łączyły nas kiedyś piękne słowa,seks itd.To byłoby oki?

20

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Megi1305 napisał/a:
gośćć napisał/a:
Samanta napisał/a:

Ale jeśli jedna strona odchodzi, z jakichś powodów, to też cierpi?

Wolne żarty. Masochistka czy jak ? Gdyby odejście miało wywołać u niej ciepirnie to na pewno by nie odeszła. Odchodząc musiała się kierowac egoizmem wybierajac coś co dla niej najlepsze, majac gdzieś uczicia drugiej osoby. Nic innego nie miało wówczas dla niej znaczenia, więc z jakiego powodu ma cierpieć ? Cierpienie u takiej osoby to obłuda w najczystszej postaci, krokodyle łzy.
Czy słyszeliście by ktoś z powodu porzucenia kogoś popełnił samobójstwo ? Bo ja nie. Natomiast porzuceni targaja sie na własne zycia.

Jasne że złamane serce bardziej boli.To naturalne.Utrata kogos bliskiego w jakimkolwiek sensie jest dla człowieka najbardziej bolesnym uczuciem.Ale z kolei czy uważasz że osoba która jest obok kogos kogo nie kocha nie cierpi??? Samanto co o tym myslisz???

A zdajesz sobie sprawę że można drugą , obcą z pozoru osobę kochać tak jak własną matkę ? Pewnie nie skoro piszesz to co piszesz. Strata tej osoby może być właśnie dla kogoś najbardziej bolesnym uczuciem mimo że postronne osoby nie potrafią sobie tego nawet wyobrazić i nie zdaja sobie z tego sprawy. Jeśłi chodzi o twoje drugie pytanie, to jeśli się kogoś nie cierpi to nie przebywa się w ogóle w jego towarzystwie więc jak można z kims takim być w związku i go kochać ? Natomiast jeśli się kochało i nagle się nie cerpi to myślę że coś nie tak z emocjami u tej osoby, bo aby kogoś tak nagle znienawidzieć to tamta osoba musiałby zrobić naprawde coś okropnego - zdrada itp. trudno byc z kims kto zdradza,bije itp

21 Ostatnio edytowany przez Samanta (2008-12-04 22:09:01)

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Bo mi głównie chodzi o to, że jeśli zaistnieje już taka sytuacja, że ludzie się rozstają, to każdy stawia się na miejscu tych ludzi i każdy ocenia kto ma lepszą sytuację i komu się bardziej współczuje i tak rozmyślam i nie wiem.

22

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Megi1305 napisał/a:

Więc dlaczego nie odejść?być z kimś z litosci dlatego że łączyły nas kiedyś piękne słowa,seks itd.To byłoby oki?

By byc z kimkolwiek trzeba najpierw potrafić kochac a są osoby które niestety tego nie potrafią, więc zostaje im ewentualnie bycie z kimś dla pieniędzy.

23

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Gośćć napisał/a:
Megi1305 napisał/a:
gośćć napisał/a:

Wolne żarty. Masochistka czy jak ? Gdyby odejście miało wywołać u niej ciepirnie to na pewno by nie odeszła. Odchodząc musiała się kierowac egoizmem wybierajac coś co dla niej najlepsze, majac gdzieś uczicia drugiej osoby. Nic innego nie miało wówczas dla niej znaczenia, więc z jakiego powodu ma cierpieć ? Cierpienie u takiej osoby to obłuda w najczystszej postaci, krokodyle łzy.
Czy słyszeliście by ktoś z powodu porzucenia kogoś popełnił samobójstwo ? Bo ja nie. Natomiast porzuceni targaja sie na własne zycia.

Jasne że złamane serce bardziej boli.To naturalne.Utrata kogos bliskiego w jakimkolwiek sensie jest dla człowieka najbardziej bolesnym uczuciem.Ale z kolei czy uważasz że osoba która jest obok kogos kogo nie kocha nie cierpi??? Samanto co o tym myslisz???

A zdajesz sobie sprawę że można drugą , obcą z pozoru osobę kochać tak jak własną matkę ? Pewnie nie skoro piszesz to co piszesz. Strata tej osoby może być właśnie dla kogoś najbardziej bolesnym uczuciem mimo że postronne osoby nie potrafią sobie tego nawet wyobrazić i nie zdaja sobie z tego sprawy. Jeśłi chodzi o twoje drugie pytanie, to jeśli się kogoś nie cierpi to nie przebywa się w ogóle w jego towarzystwie więc jak można z kims takim być w związku i go kochać ? Natomiast jeśli się kochało i nagle się nie cerpi to myślę że coś nie tak z emocjami u tej osoby, bo aby kogoś tak nagle znienawidzieć to tamta osoba musiałby zrobić naprawde coś okropnego - zdrada itp. trudno byc z kims kto zdradza,bije itp

Jesli się kocha kogoś jak własną matkę to pragnie się aby ta osoba była szczęśliwa, a nie szczęścia dla siebie przy niej.Nie jest tak?

24

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
-i+ napisał/a:
Megi1305 napisał/a:

Więc dlaczego nie odejść?być z kimś z litosci dlatego że łączyły nas kiedyś piękne słowa,seks itd.To byłoby oki?

By byc z kimkolwiek trzeba najpierw potrafić kochac a są osoby które niestety tego nie potrafią, więc zostaje im ewentualnie bycie z kimś dla pieniędzy.

Ej....hola! To,że moje uczucie sie wypaliło w stosunku do kogoś nie znaczy,że nie potrafię kochać w ogóle.

25

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Samanta napisał/a:

Bo mi głównie chodzi o to, że jeśli zaistnieje już taka sytuacja, że ludzie się rozstają, to każdy stawia się na miejscu tych ludzi i każdy ocenia kto ma lepszą sytuację i komu się bardziej współczuje i tak rozmyślam i nie wiem.

Zobacz co napisała Megi1305. Jak myślisz kto tam bardziej cierpi ? Megi , czy jej były facet ? Z którego w dodatku z niego szydzi bo prawdopodobnie nie jest zdolna do takich uczuć i emocji.Ewentualnie ona kiedyś także stanie po drugiej stronie barykady i bedzie pisać o swoim złamanym sercu.
Oczywiście jak ktoś się uprze to moze stanąć po stronie kata a nie ofiary. :-)

26

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
-i+ napisał/a:
Samanta napisał/a:

Bo mi głównie chodzi o to, że jeśli zaistnieje już taka sytuacja, że ludzie się rozstają, to każdy stawia się na miejscu tych ludzi i każdy ocenia kto ma lepszą sytuację i komu się bardziej współczuje i tak rozmyślam i nie wiem.

Zobacz co napisała Megi1305. Jak myślisz kto tam bardziej cierpi ? Megi , czy jej były facet ? Z którego w dodatku z niego szydzi bo prawdopodobnie nie jest zdolna do takich uczuć i emocji.Ewentualnie ona kiedyś także stanie po drugiej stronie barykady i bedzie pisać o swoim złamanym sercu.
Oczywiście jak ktoś się uprze to moze stanąć po stronie kata a nie ofiary. :-)

Pytanie brzmi kto tutaj jest katem a kto ofiarą? Przykład Samanty.W domu normalny,każdy by powiedział porządny mąż.A ona kocha kogos innego i jest nieszczęśliwa.To ona jest ofiarą a nie jej mąż.To jest oki? Że jest przy nim i cierpi?

27

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Megi1305 napisał/a:
Gośćć napisał/a:
Megi1305 napisał/a:

Jasne że złamane serce bardziej boli.To naturalne.Utrata kogos bliskiego w jakimkolwiek sensie jest dla człowieka najbardziej bolesnym uczuciem.Ale z kolei czy uważasz że osoba która jest obok kogos kogo nie kocha nie cierpi??? Samanto co o tym myslisz???

A zdajesz sobie sprawę że można drugą , obcą z pozoru osobę kochać tak jak własną matkę ? Pewnie nie skoro piszesz to co piszesz. Strata tej osoby może być właśnie dla kogoś najbardziej bolesnym uczuciem mimo że postronne osoby nie potrafią sobie tego nawet wyobrazić i nie zdaja sobie z tego sprawy. Jeśłi chodzi o twoje drugie pytanie, to jeśli się kogoś nie cierpi to nie przebywa się w ogóle w jego towarzystwie więc jak można z kims takim być w związku i go kochać ? Natomiast jeśli się kochało i nagle się nie cerpi to myślę że coś nie tak z emocjami u tej osoby, bo aby kogoś tak nagle znienawidzieć to tamta osoba musiałby zrobić naprawde coś okropnego - zdrada itp. trudno byc z kims kto zdradza,bije itp

Jesli się kocha kogoś jak własną matkę to pragnie się aby ta osoba była szczęśliwa, a nie szczęścia dla siebie przy niej.Nie jest tak?

Więc jak ktoś tam napisał, gdy urodzisz dzieci to je oddaj jakimś milionerom bo tam bedą szczęśliwsze niż z Tobą. :-)
Kochamy kogoś i walczymy o jego szczęście przy NAS, rozumie pani sens miłości, pani egoistko ?
Walczymy o szczęście drugiej osoby u naszego boku dając jej siebie i wszystko co mamy, a to nie jest egoizm droga pani, wręcz przeciwnie.

Nikt jej nie kazał wychodzić za niego za mąż, pani egoistko dbajaca tylko o własne szczęście.

A skad wiesz ze on przy niej jest taki bardzo szczęśliwy ? Moze nie daje mu tego co mógłby dostać od innych kobiet, a jednak z nią jest.
bo miłość wymaga poświęceń. Ale egoizm i poświęcenie to wykluczajace się nawzajem cechy,ale po co ja to mówie, pani dobrze o tym wie.
:-)

Tak sobie tłumacz takie ciągłe porzucanie, szukaniem drugiej połowy. Pewnie znajdziesz ją gdy ty tak stwierdzisz a ta druga połówka niekoniecznie będzie się z tym zgadzała i wtedy role się odwrócą i założysz temat w którym opiszesz jak to cię facet wykorzystał i porzucił. Ja myślę że takim zachowaniem nie dasz nigdy nikomu emocjonalnej stabilizacji.
Zawsze bedziesz się zastanawiac czy to na pewno aby ten.

28

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
-i+ napisał/a:
Megi1305 napisał/a:
Gośćć napisał/a:

A zdajesz sobie sprawę że można drugą , obcą z pozoru osobę kochać tak jak własną matkę ? Pewnie nie skoro piszesz to co piszesz. Strata tej osoby może być właśnie dla kogoś najbardziej bolesnym uczuciem mimo że postronne osoby nie potrafią sobie tego nawet wyobrazić i nie zdaja sobie z tego sprawy. Jeśłi chodzi o twoje drugie pytanie, to jeśli się kogoś nie cierpi to nie przebywa się w ogóle w jego towarzystwie więc jak można z kims takim być w związku i go kochać ? Natomiast jeśli się kochało i nagle się nie cerpi to myślę że coś nie tak z emocjami u tej osoby, bo aby kogoś tak nagle znienawidzieć to tamta osoba musiałby zrobić naprawde coś okropnego - zdrada itp. trudno byc z kims kto zdradza,bije itp

Jesli się kocha kogoś jak własną matkę to pragnie się aby ta osoba była szczęśliwa, a nie szczęścia dla siebie przy niej.Nie jest tak?

Więc jak ktoś tam napisał, gdy urodzisz dzieci to je oddaj jakimś milionerom bo tam bedą szczęśliwsze niż z Tobą. :-)
Kochamy kogoś i walczymy o jego szczęście przy NAS, rozumie pani sens miłości, pani egoistko ?
Walczymy o szczęście drugiej osoby u naszego boku dając jej siebie i wszystko co mamy, a to nie jest egoizm droga pani, wręcz przeciwnie.

egoistą nie jest ten kto żebra o miłość osoby która go nie kocha?

29

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Mądrze piszecie i jakże z różnych aspektów i każde z was ma rację, ale czy uczuciem miłości można manipulować?

30

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Megi1305 napisał/a:
-i+ napisał/a:
Samanta napisał/a:

Bo mi głównie chodzi o to, że jeśli zaistnieje już taka sytuacja, że ludzie się rozstają, to każdy stawia się na miejscu tych ludzi i każdy ocenia kto ma lepszą sytuację i komu się bardziej współczuje i tak rozmyślam i nie wiem.

Zobacz co napisała Megi1305. Jak myślisz kto tam bardziej cierpi ? Megi , czy jej były facet ? Z którego w dodatku z niego szydzi bo prawdopodobnie nie jest zdolna do takich uczuć i emocji.Ewentualnie ona kiedyś także stanie po drugiej stronie barykady i bedzie pisać o swoim złamanym sercu.
Oczywiście jak ktoś się uprze to moze stanąć po stronie kata a nie ofiary. :-)

Pytanie brzmi kto tutaj jest katem a kto ofiarą? Przykład Samanty.W domu normalny,każdy by powiedział porządny mąż.A ona kocha kogos innego i jest nieszczęśliwa.To ona jest ofiarą a nie jej mąż.To jest oki? Że jest przy nim i cierpi?

Nie znam historii Samanty. Jeśli jej mąż zachowuje sie jak nie mąż, bije ,pije itp to rozumiem że można go było przestac kochac i myśleć o odejściu. Jeśłi chce od niego odejść bo zakochała się w kimś innym a on jest wzorowym mężem i bardzo ją kocha to najzwyczajniej na świecie to on bedzie ofiarą a ona katem i to ona go skrzywdzi No chyba że on także jej nie kocha i spłynie to po nim jak po kaczce.

31

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

A poza tym daruj sobie kaznodziejo.Człowiek ma prawo żyć jak mu sie podoba i korzystać z życia.Ja to robię.Ty jak widać mniej smile ale cóż to Twój ból.

32

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Megi1305 napisał/a:

egoistą nie jest ten kto żebra o miłość osoby która go nie kocha?

Też po części jest, bo myśli o sobie i swoich uczuciach, ale chyba każdy z nas walczy o swoje.

33

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
-i+ napisał/a:
Megi1305 napisał/a:
-i+ napisał/a:

Zobacz co napisała Megi1305. Jak myślisz kto tam bardziej cierpi ? Megi , czy jej były facet ? Z którego w dodatku z niego szydzi bo prawdopodobnie nie jest zdolna do takich uczuć i emocji.Ewentualnie ona kiedyś także stanie po drugiej stronie barykady i bedzie pisać o swoim złamanym sercu.
Oczywiście jak ktoś się uprze to moze stanąć po stronie kata a nie ofiary. :-)

Pytanie brzmi kto tutaj jest katem a kto ofiarą? Przykład Samanty.W domu normalny,każdy by powiedział porządny mąż.A ona kocha kogos innego i jest nieszczęśliwa.To ona jest ofiarą a nie jej mąż.To jest oki? Że jest przy nim i cierpi?

Nie znam historii Samanty. Jeśli jej mąż zachowuje sie jak nie mąż, bije ,pije itp to rozumiem że można go było przestac kochac i myśleć o odejściu. Jeśłi chce od niego odejść bo zakochała się w kimś innym a on jest wzorowym mężem i bardzo ją kocha to najzwyczajniej na świecie to on bedzie ofiarą a ona katem i to ona go skrzywdzi No chyba że on także jej nie kocha i spłynie to po nim jak po kaczce.

A jesli przy nim zostanie i będzie cierpiała to bedzie oki?

34

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Megi1305 napisał/a:

A poza tym daruj sobie kaznodziejo.Człowiek ma prawo żyć jak mu sie podoba i korzystać z życia.Ja to robię.Ty jak widać mniej smile ale cóż to Twój ból.

Więc jeśli chcesz się puszczać to się puszczaj ale proszę , nie dorabiaj do tego żadnej ideologii, bo każdy posługujący się pewnymi standardami wartosci i tak oceni cie odpowiednio.
Korzystaj sobie z życia ile tylko chcesz ale żeby ewentualne dzieci nie miały taty NN, bo w ten sposób nie przysłużysz się ich szczęściu.

Myśli o swoich uczuciach ale w kontekście tej drugiej osoby. chce z nią być i dać jej szczęście poświęcając się. Na tym polega miłość. Musisz trzy razy dac by raz dostać.
Więc proszę nie mylić pojęć.
:-)

35

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Powiem tak...cierpiałam jak odeszłam,ale tylko dlatego,że uczucie nadal się we mnie tliło.Odeszłam,bo mnie krzywdził i rozsądek wziął wreszcie górę nad uczuciem.
Nie jest fair być z kimś z litości zamiast z miłości,ale z drugiej strony uważam,że jeśli np wzięlo się z kimś ślub z miłości i ten ktoś nie krzywdzi,nadal jest tym samym człowiekiem,którego sie pokochało,a mimo to szuka się wrażeń gdzie indziej,zakochuje się w kims innym i wówczas się lituje nad sobą,że się kocha kogoś innego a tkwi w małżeństwie to to jest conajmniej dziwne...Ma się cierpienie na własne życzenie.
Odrzucone uczucie to straszny ból,zycie bez miłości to cierpienie.Nie wiem co gorsze ale na pewno nie umiałabym zbdować szczęścia na czyimś nieszczęściu.
Zostawianie kogoś "dla jego dobra" jest nie w porządku.Związek to partnerstwo,nie wolno decydować ze te druga osobę w stylu-nie powinieneś byc ze mną bo jestem chora więc podam byle powód by odejść.Przecież jest się razem na dobre i na złe!Zwłaszcza na złe!Co to za miłość która jest tylko wtedy gdy jest dobrze,co to za związek?Miłość to bycie przy tej drugiej osobie zwłaszcza gdy jest chora,gdy ma problemy,gdy mnie porzebuje.Jeśli mój partner pozbawiłby mnie tej mozliwoiści wsparcia go w najcięższych chwilach to by znaczyło,że nie wierzył w moją miłość i nie liczył się z moim zdaniem.
Osoba,która żebra o miłośc kogoś kto jej nie kocha nie jest egoistą tylko nie wierzy w to,że miłość może się tak po prostu skończyć...Ma w pamięci piękne chwile i pytanie-jak to?Jaki jest powód,co moglo się stać że to sie skończylo?Chce wykorzystać wszystkie możliwości aby ocalic to uczucie.Jestem w stanie to zrozumieć.Chyba,że żebra o powrót osoba,która krzywdziła i dobrze o tym wie...wtedy to egoizm.

36

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
kjersti napisał/a:

Powiem tak...cierpiałam jak odeszłam,ale tylko dlatego,że uczucie nadal się we mnie tliło.Odeszłam,bo mnie krzywdził i rozsądek wziął wreszcie górę nad uczuciem.
Nie jest fair być z kimś z litości zamiast z miłości,ale z drugiej strony uważam,że jeśli np wzięlo się z kimś ślub z miłości i ten ktoś nie krzywdzi,nadal jest tym samym człowiekiem,którego sie pokochało,a mimo to szuka się wrażeń gdzie indziej,zakochuje się w kims innym i wówczas się lituje nad sobą,że się kocha kogoś innego a tkwi w małżeństwie to to jest conajmniej dziwne...Ma się cierpienie na własne życzenie.
Odrzucone uczucie to straszny ból,zycie bez miłości to cierpienie.Nie wiem co gorsze ale na pewno nie umiałabym zbdować szczęścia na czyimś nieszczęściu.
Zostawianie kogoś \"dla jego dobra\" jest nie w porządku.Związek to partnerstwo,nie wolno decydować ze te druga osobę w stylu-nie powinieneś byc ze mną bo jestem chora więc podam byle powód by odejść.Przecież jest się razem na dobre i na złe!Zwłaszcza na złe!Co to za miłość która jest tylko wtedy gdy jest dobrze,co to za związek?Miłość to bycie przy tej drugiej osobie zwłaszcza gdy jest chora,gdy ma problemy,gdy mnie porzebuje.Jeśli mój partner pozbawiłby mnie tej mozliwoiści wsparcia go w najcięższych chwilach to by znaczyło,że nie wierzył w moją miłość i nie liczył się z moim zdaniem.
Osoba,która żebra o miłośc kogoś kto jej nie kocha nie jest egoistą tylko nie wierzy w to,że miłość może się tak po prostu skończyć...Ma w pamięci piękne chwile i pytanie-jak to?Jaki jest powód,co moglo się stać że to sie skończylo?Chce wykorzystać wszystkie możliwości aby ocalic to uczucie.Jestem w stanie to zrozumieć.Chyba,że żebra o powrót osoba,która krzywdziła i dobrze o tym wie...wtedy to egoizm.

brawo, chyle czoła za dojrzałosć.

pozdrawiam

37

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Nie wiem czy mogę się uważać za w pełni dojrzałą...ale na pewno wyciągnęłam wnioski z błędów.To przez co przeszłam i to co mam teraz zmieniło moje spojrzenie na wiele spraw,mam nadzieję,że faktycznie jest to dojrzalsze spojrzenie.Również pozdrawiam

38

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Ale jeśli jedna strona odchodzi, z jakichś powodów, to też cierpi?

takie pytanie zdałaś samanto na poprzedniej stronie ,odnosząc się do niego odpowiadam że TAK!!!czasami wybiera się lepsze zło,jeśli odejście ma właśnie tym być-to się odchodzi,ale cierpi się okrutne katusze.Lata mijają a człowiek wciąż się później zastanawia czy decyzja którą podjął była słuszna,a samo wspomnienie powoduje bolesne kłucie w sercu.

39

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

No nie !!! Ja nie przeżyję !!! Zawsze jak zaczyna się dziać coś ciekawego, to ja absolutnie koniecznie i natychmiastowo !!!!!!!! muszę wyjść z domu ! Szlag mnie trafi. A po południu mamy gościa !!! (kolega męża z daleka przyjeżdża w odwiedziny) - cieszę się - ale umrę z ciekawości.
Niestety, po raz drugi ale ostatni - żegnam  sad

40

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Ja myślę, że zranienie kogoś jest bardzo bolesne, trudno jest żyć ze świadomością zrobienia komuś krzywdy i budować swoje szczęście na czyichś łzach, aczkolwiek nigdy nie chciałabym być w sytuacji kogoś kto został zraniony, bo wtedy wali się cały świat. W większości sytuacji w swoim życiu, to ja byłam rzucana i doskonale znam to uczucie, dlatego tak bardzo bronię się, żeby nie skrzywdzić tych którzy mnie kochają, na błędach się uczymy i dobrze, kiedy w porę dochodzi głos rozsądku i głos serca.

41

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

ufffff, jestem ! to na pewno uzależnienie - wyobrażacie sobie, że piszę od męża z pracy !!!!!!!!!
Mam na niego chwilę poczekać (musi się dziś urwać, razem wychodzimy) - i zabrałam mu komputer. Bo bardzo chciałam napisać, co sobie przez drogę przemyślałam.
Mianowicie, nie będę tej Megi "dokopywać" -przepraszam za kolokwializm - bo byłoby to znęcanie się nad nią. Wystarczy mi na razie świadomość, że ona wie, że my wiemy.
Lecę, pozdrawiam smile

42 Ostatnio edytowany przez Danusia (2008-12-05 18:24:47)

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Ja na szczęście....... moje szczęście ani Nikogo nie zraniłam ani nie zostałam zraniona.Myślę,że oba te uczucia są straszne i trudno żyć z ich świadomością.Jednak jeśli się igra z uczuciami- to tak bywa, że albo się rani albo jest się zranionym.Dlatego na postawione przez Samantę pytanie- co jest lepsze....... odpowiadam ...... ani to ani to.
Gdybym jednak miała wybierać - co było by mi łatwiej znieść- to pewnie to,gdyby to mnie Ktoś zranił.Z czasem dałabym sobie z tym radę.Krzywdy wyrządzonej drugiej osobie .... i to w tak subtelnej materii jak uczucia.... nie umiałabym przełknąć.Dobrze,że tylko teoretyzuję- bo jak głębiej patrzę w temat to wszystko wydaje mi się trudne i skomplikowane.

43

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Z własnego doświadczenia: człowiekowi bardzo zranionemu w  przeszłości łatwiej będzie znieść iż to on zranił niż gdyby  miał zostać ponownie zraniony. Po prostu mechanizm obronny

44

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

Tak naprawdę pamiętamy tylko to krzywdy wyrządzone osobie, którą kochamy. Rannimy całe życie i to normalne. To część życia każdego z nas, ale krzywda wyrządzona osobie bliskiej w nas pozostaje na lata. Wiem to napewno. Wszystko inne mija i zapominamy. Skrzywdziłam paru męzczyzn i oni mnie skrzywdzili, ale pamietam tylko jedną podłośc, którą dokonałam.

45

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

moim zdaniem ludzie pamiętają bardziej krzywdy im wyrządzone, nie te które oni wyrządzają.

46

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
oazuu napisał/a:

moim zdaniem ludzie pamiętają bardziej krzywdy im wyrządzone, nie te które oni wyrządzają.

Pod warunkiem że wyrządzają.

47

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Roman  Tyk napisał/a:
oazuu napisał/a:

moim zdaniem ludzie pamiętają bardziej krzywdy im wyrządzone, nie te które oni wyrządzają.

Pod warunkiem że wyrządzają.

ty pewnie nie wyrządzasz, świety jesteś!

48

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Roman  Tyk napisał/a:
oazuu napisał/a:

moim zdaniem ludzie pamiętają bardziej krzywdy im wyrządzone, nie te które oni wyrządzają.

Pod warunkiem że wyrządzają.

jesteśmy tylko ludzmi z zaletami i z wadami. Nie ma człowieka który nie wyrzadził krzywdy innemu w ten czy inny sposób.Może nie czujesz że kogos skrzywdziłeś,ale naapewno jest ktos kto powie,że go w jakis sposób zawiodłeś.

49

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Ewcia $ napisał/a:
Roman  Tyk napisał/a:
oazuu napisał/a:

moim zdaniem ludzie pamiętają bardziej krzywdy im wyrządzone, nie te które oni wyrządzają.

Pod warunkiem że wyrządzają.

ty pewnie nie wyrządzasz, świety jesteś!

Wyobraź sobie że są ludzie którzy nie krzywdzą innych. Wiem że to trudne jeśli się wszystko i wszystkich mierzy swoją miarą.

50

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Roman  Tyk napisał/a:
Ewcia $ napisał/a:
Roman  Tyk napisał/a:

Pod warunkiem że wyrządzają.

ty pewnie nie wyrządzasz, świety jesteś!

Wyobraź sobie że są ludzie którzy nie krzywdzą innych. Wiem że to trudne jeśli się wszystko i wszystkich mierzy swoją miarą.

Pycha przez Ciebie przemawia Święty!

51

Odp: Ranić czy zostać zranionym?
Roman  Tyk napisał/a:
oazuu napisał/a:

moim zdaniem ludzie pamiętają bardziej krzywdy im wyrządzone, nie te które oni wyrządzają.

Pod warunkiem że wyrządzają.

ty jestes świety bo "ktoś" ciebie skrzywdził,a te wszystkie przykre słowa które "usłyszał"? Myślisz,że słowo nie boli?

52

Odp: Ranić czy zostać zranionym?

http://www.netkobiety.pl/img/Baby_is_back/logo_netkobiety.gif

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ranić czy zostać zranionym?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024