kazda z nas ma swoje piekne wnetrze!!!! czy widzimy tylko to co na zewnatrz ?czy sami doceniamy siebie jako piekno wewnetrzne ktore nie zawsze jest zauwazane idoceniane przez innych?
2 2011-06-05 17:19:51 Ostatnio edytowany przez paulla777 (2011-06-05 17:22:56)
oczywiscie,ze tak!dla mnie wazniejsze jest piekno wewnetrzne niz zewnetrzne u kazdego czlowieka jak i zarowno u siebie...pielegnowanie w sobie dobrych cech i bycie dobrym czlowiekiem...oczywiscie,ze rzadko kto to dostrzega,bo musisz najpierw poznac druga osobe aby dowiedziec sie czegos wiecej o jej wnetrzu..ale nawet jesli nikt tego nie widzi ,wazne jest dla mnie to,ze ja wiem jaka,kim jestem i sama potrafie to docenic..
to bardzo wazne ze sami doceniamy sie!!!
Wewnętrzne piękno jeszcze potrsfię u siebie docenić. Natomiast zewnętrznego już nie i to jest najbardziej dołujące. Mam zmienne nastroje i niekiedy jestem zadowolona z siebie, ale zazwyczaj to się sobie nie podobam i tego piekna w ogole nie dostrzegam, bo twierdze, ze go nie ma ![]()
Ja bardzo lubię moje wnętrze, a mi opakowanie lubię. Nie chcę stracić życia na zamartwianiu się czy aby nie zrzucić kilku kilo itp. Dlatego o opakowanie dbam, ale przesadnie się nim nie przejmuję. A co do wnętrza, to nieustannie je rozwijam, aby było co raz bogatsze.
Ja mam swoje lepsze dni, kiedy czuję, że mogę podbić świat- jestem pewna siebie, przez to czuję się też piękna- jedno wynika z drugiego. Ale bywają też te ciche dni- wtedy wolę nie wychodzić z domu i cokolwiek bym nie założyła na siebie- widzę same niedoskonałości. Ale daję sobie czas, bo to mija. Na szczęście ![]()
Akceptuje siebie taka jaka jestem , zawsze sie znajdzie sie cos , co zmienilabym , ale ogolnie jest okej.
Ja powiem coś jako facet. Coś co może Wam przynieść same korzyści, jeśli odpowiednio to odbierzecie. Najpiękniejsza i najbardziej atrakcyjna jest kobieta pewna siebie i swoich atrybutów. W swoim życiu spotkałem wiele kobiet, które mimo że normalnie uznałbym za niezbyt atrakcyjne, to przez sposób bycia, zachowanie były bardzo atrakcyjne. Pożądanie rodzi się w mózgu drogie Panie. Owszem można to pożądanie wzbudzić pięknymi nogami, wyeksponowanym idealnie kształtnym i sporym biustem, czy też innym elementem kobiecego ciała. Jasne, że idealne ciało czy piękna twarz pomagają zdobyć faceta. Ale nie zastanawia Was dlaczego także te mniej urodziwe kobiety (teoretycznie, bo uroda to rzecz względna) znajdują swoje drugie połówki. Powiem więcej. Często jest tak, że piękna kobieta idzie ulicą za rękę z okropnie brzydkim facetem, tudzież przystojniak jak z pokazu mody prowadzi za rękę teoretyczną brzydulę. Dziwne nie? Otóż facetów pociąga wnętrze. Różnica jest jedna. Zainteresować wnętrzem jest trudniej niż np tyłkiem, czy biustem, ale z drugiej strony takie zainteresowanie wnętrzem jest trwalsze. Facet, który zakocha się w kobiecym charakterze, nim zdąży spostrzec, nagle zachwyca się także każdym elementem urody swojej kobiety. Widzi piękne długie i zgrabne nogi a nie grube balerony z celulitem. Widzi piękny kształtny biust a nie za małe pestki albo wielkie obwisłe cycki z rozstępami. Widzi cudowny tyłek, który ma ochotę klepnąć za każdym razem. No i widzi wreszcie anielską twarz. Tak to działa. I nie znaczy to, że taka kobieta nie jest piękna, bo jest. Cała sztuka, to akceptacja swojego wnętrza. Tylko kobiecie, która w pełni akceptuje swoje wnętrze (w 100%) nie przeszkadza jej wygląd. Jeśli ktoś mówi, że akceptuje siebie jakim jest, ale przeszkadza mu wygląd, to jest to fikcja. Nie ma pełnej akceptacji siebie bez akceptacji urody. Są rzeczy, których nie da się zmienić. Czy nie lepiej zamiast starać się zmienić kilka detali, zmienić po prostu całe swoje myślenie? Naprawdę to daje dużo większy efekt.
Tak więc drogie panie wszystkie jesteście atrakcyjne, nie warto tracić życia na pogoń za ideałami. One nie istnieją. Porzućcie swoje kompleksy i żyjcie pełnią życia. Idzie lato, więc nie traćcie czasu na takie bzdury jak kompleksy.
Pozdrawiam
Cała sztuka, to akceptacja swojego wnętrza. Tylko kobiecie, która w pełni akceptuje swoje wnętrze (w 100%) nie przeszkadza jej wygląd.
Przyczepię się jednego zdania, a co! ![]()
Nie da się w 100% zaakceptować swojego ciała. Po prostu się nie da. Oczekujesz niemożliwego. To tak jakbym Ci powiedziała, że wystarczy zmienić myślenie i całe życie będziesz szczęśliwy....że to kwestia nastawienia.
Owszem te metody działają i to z bardzo dobrym skutkiem ale nie stuprocentowym.
Przyjdzie taki dzień, że choćby nie wiem co, kobieta czuje się brzydka i nieatrakcyjna. Nawet pomimo tego, że na ogół jest pewną siebie i swoich wdzięków kobietą.
Z ciałem jak z meblem. Nawet najpiękniejszy z czasem się nudzi i mamy go serdecznie dość. Przychodzi taki czas, że makijaż na twarzy nie pomoże -ani nowy obrus na stole. I nic na to nie poradzimy, że czujemy się czasem gorzej i, że czasem trudniej nam dostrzec w sobie na nowo swój urok.
Czepiasz się Apoteozo ![]()
A tak serio, to napisałem by zaakceptować swoje wnętrze w 100%. Wnętrze a nie ciało. Jeśli ktoś akceptuje wnętrze w 100% to nie będzie przeszkadzać mu wygląd. Jasne, że nie jestem aż takim optymistą by wierzyć że jest na świecie kobieta w pełni zadowolona ze swojego ciała
Po prostu kobieta, która chce się sama dobrze ze sobą czuć musi zacząć od akceptacji samej siebie. Jeśli dobrze jej z samą sobą, to nie będzie miała czasu na wymyślanie jaki to ma za duży tyłek albo że mogłaby mieć większy biust.
Przez akceptację samej siebie rozumiem najpierw akceptację w pełni charakteru a dopiero potem ewentualne przymknięcie oka na szczegóły wyglądu ![]()
Wy drogie Panie często myślicie że miłość zaczyna się od długich nóg, wielkiego biustu czy kształtnego tyłka. A zaczyna się w głowie. Tamte atrybuty kiedyś odejdą w zapomnienie. Głowa i jej zawartość zostaną na zawsze.
Patrzysz na kobietę, która ma ładniejsze ciało? Nie wracaj do domu z myślą "o Boże ale za mnie paskuda". Pomyśl raczej o tych wszystkich atutach, które posiadasz.
Czepianie się to domena kobiet inteligentnych, z własnym zdaniem. A takie są bardziej atrakcyjne niż niejedna obrazkowa modelka ![]()
11 2011-06-06 16:57:42 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-06-06 16:58:45)
A ja się nie akceptuję ,bo chyba wszystkim facetom przeszkadza moja wada wzroku i to, że nie mam paznokci.
Wewnętrzne piękno jeszcze potrsfię u siebie docenić. Natomiast zewnętrznego już nie i to jest najbardziej dołujące. Mam zmienne nastroje i niekiedy jestem zadowolona z siebie, ale zazwyczaj to się sobie nie podobam i tego piekna w ogole nie dostrzegam, bo twierdze, ze go nie ma
Mam bardzo podobnie.
Często jestem świadoma swojej wartości, pod względem wnętrza.
Ale z zewnętrznym to tak jak koleżanka, którą cytowałam.
Czepiasz się Apoteozo
A tak serio, to napisałem by zaakceptować swoje wnętrze w 100%. Wnętrze a nie ciało. Jeśli ktoś akceptuje wnętrze w 100% to nie będzie przeszkadzać mu wygląd. Jasne, że nie jestem aż takim optymistą by wierzyć że jest na świecie kobieta w pełni zadowolona ze swojego ciała
Po prostu kobieta, która chce się sama dobrze ze sobą czuć musi zacząć od akceptacji samej siebie. Jeśli dobrze jej z samą sobą, to nie będzie miała czasu na wymyślanie jaki to ma za duży tyłek albo że mogłaby mieć większy biust.
Przez akceptację samej siebie rozumiem najpierw akceptację w pełni charakteru a dopiero potem ewentualne przymknięcie oka na szczegóły wyglądu
Wy drogie Panie często myślicie że miłość zaczyna się od długich nóg, wielkiego biustu czy kształtnego tyłka. A zaczyna się w głowie. Tamte atrybuty kiedyś odejdą w zapomnienie. Głowa i jej zawartość zostaną na zawsze.Patrzysz na kobietę, która ma ładniejsze ciało? Nie wracaj do domu z myślą "o Boże ale za mnie paskuda". Pomyśl raczej o tych wszystkich atutach, które posiadasz.
Czepianie się to domena kobiet inteligentnych, z własnym zdaniem. A takie są bardziej atrakcyjne niż niejedna obrazkowa modelka
Akceptacja wnętrza ma niewiele wspólnego z akceptacją wyglądu zewnętrznego. Wiele kobiet akceptuje swoje wady i zalety ale temat cellulitu na nogach, krzywego nosa, małych piersi i odstającego tyłka to zupełnie inna sprawa.
Nad swoimi cechami można popracować w mało inwazyjny sposób. Chcę poćwiczyć poprawną pisownie sięgam do słownika. A krzywych nóg od tak się nie zmieni.
Gdyby to było takie proste, to kobiety nie narzekałyby aż tak. Zobacz ile jest kobiet mądrych z ciekawą osobowością i pomimo tego, że nie mają nic sobie do zarzucenia pod względem charakteru to pod względem fizyczności wszystko by zmieniły.
wasze opinie bardzo daja mi wiele do myslenia.Dziekuje wam wszystkim za to ze potraficie sie przyznac do swoich"niedoskonalosci"oczywiscie tak naprawde same je pewnie tylko widzicie;) ale i za to ze widzice takze to co w nas piekne tu bardzo spodobala mi sie odpowiedz kolegi. POZDRAWIAM!
15 2011-06-06 21:43:23 Ostatnio edytowany przez Sasha (2011-06-06 21:44:04)
Rafix,
Na wstepie podziekuje za Twoj post, bo badz co badz, milo bylo poczytac takie slowa, ktore wychodza od faceta. Tymbardziej, ze moge sie zgodzic w duzej ilosci z tym co napisales. Aczkolwiek, nie zmienia to faktu, ze mezczyzni sa wzrokowcami (tak sie przynajmniej tlumacza:P) i nie doliczylabym sie sytuacji, w ktorych mezczyzna podniecal sie na widok atrakcyjnej kobiety. Czy to koledzy, czy partnerzy. Napisz mi prosze, czy jest to inna forma pozadania, gdy patrzycie na lekkoubrana kobiete z zachwytem a obok Was stoi Wasza kobieta, ktora przeciez moze nie jest top modelka, ale za to jest inteligentna i ma swietny charakter? Pisze z calkowita powaga i zainteresowaniem, prosze nie odbierz tego zle. W takiej sytuacji, jak ma sie czuc Wasza kobieta? Dowartosciowana? Bardziej atrakcyjna, bo jest inteligentniejsza? Nie wiem, po prostu tego nie rozumie Rafix, ale moze bedziesz w stanie wypowiedziec sie na ten temat z perspektywy mezczyzny. Moze mi to pomoze.
Jesli chodzi o mnie, to jest mi bardzo daleko do zaakceptowania swojego wygladu. Mozesz zajrzecz na moj post "Samozniszczenie" (chcialam dodac do tytulu "psychiczne" ale bylo juz za pozno:D ) Wiem jak bardzo chore jest moje podejscie do samej siebie i zaczyna mnie to meczyc. Kazdy mowi zaakceptuj siebie taka jaka jestes, tylko ja nie wiem jak. Po prostu nie wiem. Latwiej jest mi zaakceptowac swoje wnetrze, bo wiem, ze zlym czlowiekiem nie jestem i to mnie cieszy, ale tez nie zmienia faktu, ze nie czuje sie tak atrakcyjnie jakbym tego chciala. A sam napisales "Najpiękniejsza i najbardziej atrakcyjna jest kobieta pewna siebie i swoich atrybutów." Moze kiedys uda sie mi byc ta najpiekniejsza i najbardziej atrakcyjna;)
Pozdrawiam cieplutko.
Apoteozo - Moim zdaniem akceptacja wnętrza ma wiele wspólnego z akceptacją wyglądu. Dlaczego? To proste. Kobiety mają przede wszystkim problemy z wyglądem, rzadko kiedy widzą jakikolwiek problem w swoim charakterze. Wystarczy prześledzić wątki na tym forum. Zobacz ile jest wątków o chorej zazdrości, ile o niedowartościowaniu. Piszą to często młode, fajne dziewczyny, które nie mają żadnego powodu, by czuć się gorsze. A jednak uważają się za gorsze. To wygląd powoduje, że kobiety uważają się za gorsze, brzydsze i mniej atrakcyjne. I pewnie myślałbym tak jak Ty, gdyby nie fakt, iż w swoim życiu spotkałem kilka kobiet, o których spokojnie można powiedzieć że miały zero kompleksów, a na pierwszy rzut oka te kompleksy powinny być i to spore. Jednak one nauczyły się w pełni akceptować siebie i to co dla innych jest powodem do zamartwiania się one po prostu ignorują. Nie widzą tego. Moim zdaniem nie da się aż tak dobrze udawać. Przykład? Byłem kiedyś z dziewczyną, która pozornie była zaprzeczeniem mojego ideału kobiecości. Ale miała tę ogromną pewność siebie. Miała ten uśmiech pokazujący codziennie, że super czuje się ze sobą. Żartowała sama z siebie, ale robiła to w taki sposób, że wiedziałem że żartuje. Nigdy nie widziałem, by cokolwiek na temat jej wyglądu mogło ją zaboleć. Po prostu wiedziała jaka jest fajna i nic nie było w stanie tego zmienić. Tak więc uważam, że to nie idealny wygląd determinuje dobry humor, ale odwrotnie. To dobre samopoczucie kobiety wynikające z akceptacji samej siebie generuje brak kompleksów. Takie jest moje zdanie.
Sasha - dziękuję za miłe słowa
Masz rację faceci są wzrokowcami. Nie zaprzeczam. Jeśli zobaczę na ulicy lub na plaży piękną kobietę na pewno spojrzę w jej stronę. Ale zdradzę Ci coś. Przyjmijmy, że moim ideałem jest dajmy na to Angelina Jolie (taki przykład). I powiedzmy idę sobie plażą z Angeliną. Jeśli zobaczę tę samą piękną dziewczynę, to także na nią spojrzę. Ciekawe prawda? To że facet lubi podziwiać kobiece ciało nie zależy od tego, jak bardzo atrakcyjna kobieta mu towarzyszy. Nie ma to żadnego znaczenia. Tak więc takie coś nie powinno być dla kobiety żadną ujmą. Nie powinna myśleć, że jest brzydsza czy gorsza, bo nie jest. Oczywiście powyższe nie dotyczy przypadku jak facet idąc ze swoją kobietą gapi się i ślini na widok co drugiej przechodzącej obok kobiety, nie zachowując przy tym żadnego taktu.
Atrakcyjna kobieta to jaka? Jest jakaś definicja? Bo dla jednego atrakcyjna będzie np kobieta w stroju kąpielowym na plaży. A dla mnie dużo bardziej atrakcyjna jest kobieta w stroju nazwijmy to ogólnie biurowym, do tego jakieś okularki. Bomba po prostu! Jeszcze włosy tak jakoś fajnie upięte. Dla jednego faceta mega atrakcyjne bywa coś, co drugiego nie pociąga w ogóle. A tą atrakcyjność można jeszcze podnieść, bo powiedzmy szczerze - kobieta pewna siebie i pewna swoich atutów (choćby miała małe piersi, krzywe nogi, brzydkie zęby itd) na spojrzenie mężczyzny zareaguje np zalotnym uśmiechem. Albo wręcz sama potrafi spojrzenie mężczyzny przyciągnąć. Kobieta zakompleksiona co najwyżej przyciągnie wzrok kostki brukowej, bo się w nią ciągle wpatruje, a na uśmiech faceta zareaguje odwróceniem głowy, z zawstydzenia oczywiście.
Po co mi topmodelka? Ta topmodelka jak zmyją z niej ten makijaż i zdejmą drogie, markowe ciuchy to taka sama kobieta jak Ty i każda inna. Owszem ma niezłą figurę, ale dla wielu facetów (w tym i dla mnie) modelki są zbyt chude, a ja lubię się przytulić do kobiety jednak a nie do manekina. Owszem ma ładną twarz, ale uroda to rzecz względna. Bez wizażystów, makijażystów i fryzjerów zapewne to zwykła dziewczyna. I zapewne jak wyjdę na polską ulicę to w ciągu 10min znajdę kilka bardziej atrakcyjnych dziewczyn.
Wiesz ile zajmuje znalezienie inteligentnej dziewczyny ze świetnym charakterem? Ja taką poznałem w wieku 27 lat i pewnie po 2-3 miesiącach upewniłem się że taka jest. Ładną można znaleźć bez problemu. Po prostu wyjdę na ulicę i znajdę w kilka minut. Ale czy będzie miała świetny charakter? To się okaże po kilku miesiącach związku. Moje doświadczenie pokazuje tyle, że osoby uważane powszechnie za atrakcyjne nie mają dobrego charakteru. Mówię o takiej cukierkowej urodzie, którą się wszyscy wokoło zachwycają. Takie osoby przywykły przez wiele lat do komplementów, zachwytów, spojrzeń (mniej lub bardziej ukradkowych) i dlatego myślą, że wszystko musi się kręcić wokół nich. Często wykorzystują tę urodę jako atut (np podczas rozmowy o pracę). Często osoby uważane za atrakcyjne to po prostu egoiści. Oczywiście są wyjątki.
Uważam, że piękno to całokształt. Nie ma piękna jeśli jest tylko piękno powierzchowne, a w środku nie ma nic, czym można by się zachwycić. Prawdziwe piękno kryje się w środku, bo to ono powoduje, że rozkwita także skorupka ![]()
Każdy facet ma swoje priorytety. Dla mnie takowym jest charakter dziewczyny. Ale jak polubić kogoś, kto sam siebie nie akceptuje? Trudne prawda? Skoro kobieta sama siebie nie akceptuje, to coś w tym jest. W końcu zna samą siebie najlepiej.
Ale odpowiadając na Twoje pytanie, bo mam tendencję do rozpisywania się. Moja kobieta ma czuć się wyjątkowo, ale nie dlatego że jest bardziej inteligentna. Dlatego, że to z nią jestem i to jej codziennie pokazuje jak ją kocham. Jej, a nie tej supermodelce stojącej obok. Facet zakochany w Tobie nie zwraca uwagi na te wszystkie niby modelki biegające obok. A nawet jak zwróci to na zasadzie, że spojrzy i tyle.
Poczytałem Twój wątek i myślę, że musisz popracować nad pewnością siebie. Bez dwóch zdań. Założe się, że jesteś fajna dziewczyna i na pewno dla wielu facetów atrakcyjna. Uwierz mi że nie ma kobiety atrakcyjnej dla wszystkich, tak jak nie ma faceta, który podoba się wszystkim kobietom. Jeśli zaczniesz być pewna siebie, po prostu zadowolona z siebie, to zaczniesz się automatycznie częściej uśmiechać. Uśmiech dodaje atrakcyjności i przyciąga męskie spojrzenia. Akceptujesz swoje wnętrze, ale widać nie do końca skoro przeszkadza Tobie coś w Tobie. Jeśli w pełni siebie zaakceptujesz to przestaniesz dostrzegać wszelkie wady. Ba wady zamienią się w zalety. I nim się obejrzysz będzie tłum adoratorów. Bo jeśli Ty czujesz, że jesteś fajna, to inni też w to wierzą. W końcu to Ty znasz siebie najlepiej ![]()
Pozdrawiam. Nie musicie Panie wierzyć w to co napisałem, ale z drugiej strony po co miałbym wymyślać i pisać taki elaborat? ![]()
Raz jeszcze pozdrawiam tych co doczytali aż do tego miejsca.
17 2011-06-07 15:12:14 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-06-07 15:13:10)
Rafix napisał/a:Czepiasz się Apoteozo
A tak serio, to napisałem by zaakceptować swoje wnętrze w 100%. Wnętrze a nie ciało. Jeśli ktoś akceptuje wnętrze w 100% to nie będzie przeszkadzać mu wygląd. Jasne, że nie jestem aż takim optymistą by wierzyć że jest na świecie kobieta w pełni zadowolona ze swojego ciała
Po prostu kobieta, która chce się sama dobrze ze sobą czuć musi zacząć od akceptacji samej siebie. Jeśli dobrze jej z samą sobą, to nie będzie miała czasu na wymyślanie jaki to ma za duży tyłek albo że mogłaby mieć większy biust.
Przez akceptację samej siebie rozumiem najpierw akceptację w pełni charakteru a dopiero potem ewentualne przymknięcie oka na szczegóły wyglądu
Wy drogie Panie często myślicie że miłość zaczyna się od długich nóg, wielkiego biustu czy kształtnego tyłka. A zaczyna się w głowie. Tamte atrybuty kiedyś odejdą w zapomnienie. Głowa i jej zawartość zostaną na zawsze.Patrzysz na kobietę, która ma ładniejsze ciało? Nie wracaj do domu z myślą "o Boże ale za mnie paskuda". Pomyśl raczej o tych wszystkich atutach, które posiadasz.
Czepianie się to domena kobiet inteligentnych, z własnym zdaniem. A takie są bardziej atrakcyjne niż niejedna obrazkowa modelka
Akceptacja wnętrza ma niewiele wspólnego z akceptacją wyglądu zewnętrznego. Wiele kobiet akceptuje swoje wady i zalety ale temat cellulitu na nogach, krzywego nosa, małych piersi i odstającego tyłka to zupełnie inna sprawa.
Nad swoimi cechami można popracować w mało inwazyjny sposób. Chcę poćwiczyć poprawną pisownie sięgam do słownika. A krzywych nóg od tak się nie zmieni.
Gdyby to było takie proste, to kobiety nie narzekałyby aż tak. Zobacz ile jest kobiet mądrych z ciekawą osobowością i pomimo tego, że nie mają nic sobie do zarzucenia pod względem charakteru to pod względem fizyczności wszystko by zmieniły.
Ja uwazam , ze da sie wszystko zaakceptowac.Moze nie wszystko nam sie musi podobac , ale zaakceptowac mozna.
Kazda kobieta ma jakies defekty , ale nie kazda czuje sie z tym zle.
Ja tam czuje sie dobrze ze soba mimo wszystko ![]()
Apoteozo - Moim zdaniem akceptacja wnętrza ma wiele wspólnego z akceptacją wyglądu. Dlaczego? To proste. Kobiety mają przede wszystkim problemy z wyglądem, rzadko kiedy widzą jakikolwiek problem w swoim charakterze. Wystarczy prześledzić wątki na tym forum. Zobacz ile jest wątków o chorej zazdrości, ile o niedowartościowaniu. Piszą to często młode, fajne dziewczyny, które nie mają żadnego powodu, by czuć się gorsze. A jednak uważają się za gorsze. To wygląd powoduje, że kobiety uważają się za gorsze, brzydsze i mniej atrakcyjne. I pewnie myślałbym tak jak Ty, gdyby nie fakt, iż w swoim życiu spotkałem kilka kobiet, o których spokojnie można powiedzieć że miały zero kompleksów, a na pierwszy rzut oka te kompleksy powinny być i to spore. Jednak one nauczyły się w pełni akceptować siebie i to co dla innych jest powodem do zamartwiania się one po prostu ignorują. Nie widzą tego. Moim zdaniem nie da się aż tak dobrze udawać. Przykład? Byłem kiedyś z dziewczyną, która pozornie była zaprzeczeniem mojego ideału kobiecości. Ale miała tę ogromną pewność siebie. Miała ten uśmiech pokazujący codziennie, że super czuje się ze sobą. Żartowała sama z siebie, ale robiła to w taki sposób, że wiedziałem że żartuje. Nigdy nie widziałem, by cokolwiek na temat jej wyglądu mogło ją zaboleć. Po prostu wiedziała jaka jest fajna i nic nie było w stanie tego zmienić. Tak więc uważam, że to nie idealny wygląd determinuje dobry humor, ale odwrotnie. To dobre samopoczucie kobiety wynikające z akceptacji samej siebie generuje brak kompleksów. Takie jest moje zdanie.
Ty mówisz o zmianie sposobu myślenia.
Sposób myślenia można zmienić. Możemy stanąć przed lustrem i zamiast skupiać się na tym co złe, zwrócić uwagę na zalety swojej budowy. To owszem pomaga
ale
akceptacja wnętrza ma się nijak do akceptacji fizyczności.
Przykład: fajna książka ale odrapana okładka.
I co? Okładka robi się raptem ładniejsza bo treść jest ciekawa? Plamy z okładki znikają? Nie. I choćby wszyscy, którzy przeczytali tą książkę ją docenili i książka sama sobie się podobała nie zmienia faktu, że opakowanie jest do kitu. Jedyny plus jest taki, że książka nabiera na atrakcyjności, bo ma ciekawą zawartość.
Nawet podchodząc do tematu z drugiej strony. Czy przepiękna kobieta, świadoma swojej urody aby na pewno akceptuje swoje wnętrze? A może czuje się pustą lalą? i jedyne co uważa w sobie za fajne to ciało.
Akceptacja swojego charakteru to jedno. Akceptacja swojej fizyczności to drugie. Ale akceptacja jednego nie jest gwarancją akceptacji drugiego.
Jedynym rozwiązaniem to nie robienie tragedii ze swoich mankamentów. Nic nam nie da jak setny raz powiemy, że mamy krzywy nos. Od pustej gadki się nie wyprostuje. Zawsze możemy wyeksponować to co w nas najładniejsze.
Apoetozo, na mojej półce odrapane książki to te najciekawsze ![]()
Rafix, możesz tłumaczyć patrzenie się na inne kobiety na milion sposobów, ale nie zmienisz tego, że to rani. Żadna, naprawdę żadna kobieta nie będzie czuła się komfortowo kiedy jej mężczyzna wpatruje się w piękniejszą od niej. Nie ma w tym nic dziwnego - królestwo za faceta który nie poczuje się źle, kiedy jego kobieta zwraca uwagę na wyższego, przystojniejszego, lepiej zbudowanego! To dotyczy obu płci - ale tylko mężczyźni szukają dla tego tanich wymówek w byciu "wzrokowcami" czy w "naturze" (że niby dla kobiet wygląd nie jest ważny - bzdura nad bzdury!).
Ja myślę, że często facet chciałby mieć ładniejszą, ale boi się do tego przyznać.
Nie oszukujmy się, dzisiejsza popkultura faworyzuje ludzi pięknych a brzydkich zrzuca na drugi plan. Brzydszym trudniej jest znaleźć pracę czy partnera. Na każdym kroku próbuje się nam wmówić, że ładniejsze równa się lepsze. I faceci to łykają (kobiety coraz częściej też). Nie mówię, że mamy na siłę być z kimś kto nam się nie podoba, ale wymagania coraz częściej są nierealne. Otaczają nas zdjęcia i ideały nie do doścignięcia, bo istniejące tylko dzięki grafice komputerowej. Ale co tu tłumaczyć facetom, kiedy każda uwaga zostanie ucięta - "jesteś brzydka i dlatego tak myślisz."
90% złego samopoczucia kobiet wynika z zachowania mężczyzn - taką stawiam tezę.
Mężczyźni tylko tak mówią, że wygląd się nie liczy.
Statystyczny mężczyzna wybierze kobietę głupiutką ale ładną niż mądrą i otyłą. Dlaczego? Bo wstyd im przed kolegami. No bo jak chodzić z takim wielorybem za rękę?
Dlaczego tyle kobiet puszystych nie mają partnerów? Owszem koleżanki z nich fajne ale do związku się nie nadają.
Taka jest rzeczywistość.
Ponadto jak takie kobietki mają podbudować swoje ego, gdy stale są oceniane? Im nie można pójść na basen, im nie można założyć bluzki z dekoltem, a broń Boże spódnicy.
Wymagania rosną. I zgadzam się z tezą, że 90% złego samopoczucia wynika z zachowania mężczyzn.
Szczurunia widocznie tak zawzięcie czytasz ![]()
Apoteozo - Przykład z książką. Masz rację plamy z okładki nie znikną tylko dlatego, że książka jest ciekawa, ale wierz mi jeśli jest naprawdę ciekawa to choćby pożyczało ją sobie wzajemnie 20 osób, żadna nie wspomni nawet o tych plamach, bo ich nie zauważą. Jeśli atrakcyjna kobieta uważa się za pustą lalę, to zapewne nią nie jest tylko ma kompleks np wiedzy, wykształcenia itd. Prawdziwa pusta lala nie ma nawet wątpliwości czy jest fajna, bo wie że jest
Nie napisałem także, że akceptacja jednej sfery to gwarancja akceptacji drugiej sfery. Po prostu jeśli kobieta akceptuje siebie w pełni pod względem urody to przeważnie sama się dobrze czuje ze sobą. Nieważne czy to supermodelka czy zwykła dziewczyna z milionem fizycznych defektów. Wiadomo jednak, że czuje się dobrze z tym co ma. Natomiast dziewczyny, które mówią o kompleksach fizyczności, ale niby to chwalą się jakie są zadowolone ze swojego bogatego wnętrza, moim zdaniem wcale zadowolone nie są. Bo to fizyczność dla was kobiet jest najważniejsza. Niby mówicie, że liczy się bogate wnętrze, ale wolicie być piękne, szczupłe itd niż np mądre, z mnóstwem zainteresowań. I oczywiście żadna z was się do tego nie przyzna. Dodatkowo twierdzicie, że to wina niemal wyłącznie facetów, którzy nieustannie was oceniają. Tymczasem ja widzę, że to wy same ze sobą konkurujecie najbardziej pod kątem fizyczności. To kobieta potrafi być najgorszym krytykiem dla drugiej kobiety. Wy często widzicie coś, czego żaden facet nawet nie zauważy nigdy. Przykład? Proszę bardzo: "Ale mam celulit, ale mam odstające uszy, ale mam pełno pieprzyków, ale mam brzydki kolor włosów".
Szczurunia - Nie zamierzam wypowiadać się za miliardy mężczyzn na całym świecie, ale gdyby było jak mówisz, to te wszystkie pary typu ona przy kości, on chudzielec które widuje na ulicy codziennie musiałyby być fatamorganą. A mam wrażenie, że to prawdziwi ludzie. Często słyszę teksty od innych kobiet: "Boże jak ona go omotała z takim wyglądem". A jednak to możliwe. Wśród tych złych i skupiających się tylko na pięknym opakowaniu facetów też potrafią być tacy, co polecą na treść zamiast na piękną okładkę.
Co do tego, że każdy facet chciałby mieć ładniejszą. Uważam, że tylko facet życiowa łajza jest z kobietą, która mu się nie podoba i wypatruje sobie ładniejszej. Może niektórzy tak mają, w końcu skądś się wątki o zdradzie biorą. Ala ja mówię o sobie i o środowisku moich przyjaciół i kolegów. Raczej to porządni faceci, którzy wiedzą co w życiu ważne. Z kobietami tak jest, że mają facetów za płytkich tępaków myślących mniejszą główką, ale jak spotykają swojego niby-księcia to to myślenie znika nagle. I ten książę oczywiście jest inny. A jak odejdzie jednak, to wiara w facetów znowu upada. Takie emocjonalne po prostu jesteście.
Reasumując. Nie jestem hipokrytą i nie twierdzę, że np grubsza kobieta ma takie samo powodzenie jak szczupła miss świata. Uważam jednak, że jeśli ktoś nie jest z siebie zadowolony to powinien coś zmienić. Pierwszym krokiem do tego jest polubić siebie, bo wtedy cokolwiek robisz, to robisz z radością a nie z przymusu. Jeśli chodzisz radosna, uśmiechasz się, inni to widzą. I wtedy normalny facet widzą taką kobietę nie myśli od początku "uuuu ale ona gruba", tylko "mmm fajny uśmiech i ma to coś w oczach".
Naprawdę dziewczyny mam tyle przykładów na poparcie moich słów, że wiem co mówię. Ostatnio mój przyjaciel rozstał się po wielu latach związku z dziewczyną. Ona typowa modelka - wysoka, szczupła, mega zgrabna, opalona, czarne włosy itd. Od pół roku jest bardzo szczęśliwy z niską, dziewczyną o sporej nadwadze. Mówi, że jest super dziewczyną. Ona się cały czas śmieje, chodzi z nim na basen (nie ma kompleksu jak wygląda np w stroju kąpielowym) i ogólnie jest im ze sobą wspaniale póki co. Skoro ona nie mówi ciągle jaka to jest gruba, to jemu to nie przeszkadza i dla niego jest atrakcyjna automatycznie. Wiem trudno to pojąć, ale tak jest.
Nie zamierzam Wam udowodnić, że wszyscy faceci są super. Tak nie jest. Chcę Wam powiedzieć tylko, że jest mnóstwo facetów, którzy cenią coś więcej niż urodę. Którzy wybierają partnerkę dla siebie, a nie na zasadzie czy spodoba się moim kolegom. Dlatego kobieta zakompleksiona, która w swoim mniemaniu jest nieatrakcyjna ma dwa razy mniejsze szanse na znalezienie drugiej połowy. Dlaczego? Po pierwsze nie zwróci na nią uwagi ten, co patrzy tylko na opakowanie (mała strata akurat), po drugie nie zwróci też uwagi tego, który szuka fajnej dziewczyny, bo nie przykuje jego uwagi swoim smętnym nastawieniem do życia.
A ta teza o tym, że to mężczyźni powodują w 90% złe samopoczucie u kobiet jest mocno naciągana, ale to już nie ma związku z samym tematem wątku więc nie będę komentował. I tak się znowu rozpisałem.
Przykro mi, że moje słowa większość odbiera jako ściemę, krucjatę w obronie płci męskiej czy coś w tym stylu. Tym bardziej, że w zasadzie to nie mam powodu by coś tutaj wymyślać. Myślałem, że to co napiszę pozwoli przynajmniej kilku paniom nabrać wiary w siebie. No nic powodzenia w walce z kompleksami.
Pozdrawiam
22 2011-06-07 21:46:08 Ostatnio edytowany przez Sasha (2011-06-07 21:54:12)
Rafix,
Doczytalam doczytalam, do samego konca
Dziekuje za ta rozwinieta odpowiedz i za przeczytanie mojego watku. Moge Ci napisac, ze w duzym stopniu popieram to co napisales. Rozmawialam ostatnio z pewnym mezczyzna na ten temat i...odpowiedzial bardzo podobnie jak Ty. Kobiety maja to do siebie, ze czesto biora rzeczy do siebie. Zbyt uczuciowo, zbyt powaznie. Prawda jest taka, ze jesli ja zobaczylabym super przystojnego mezczyzne na ulicy, zadbanego i pewnego siebie tez dyskretnie zwrocilabym na niego uwage, ale nic by to nie znaczylo. Po prostu niektorzy przyciagaja wzrok;) Ha, chyba bede pierwsza, ktora sie do tego przyzna
Tak wiec zaczynam rozumiec, ile w tym wszystkim hipokryzji. W koncu my kobiety, tez to robimy. Moze rzadziej, ale jednak. Dlatego zgadzam sie z tym co napisales. Mysle tez, ze do takiego podejscia trzeba po prostu dojrzec.
Jesli chodzi o moj watek, to nic dodac, nic ujac. Uwierz mi, jak bardzo pragne byc pewna siebie i zaakceptowac sie taka jaka jestem. Obiecalam sobie, ze zrobie wszystko, aby do tego dojsc. Moze na tym forum znajde wsparcie, ktorego tak bardzo potrzebuje.
Apotezo,
Nie wiem, czy tak do konca sie z Toba zdogdze. Moze i wybiora ta ladniejsza i glupsza zamiast tej otylej i inteligentnej, ale czy taki zwiazek ma wieksze szanse? Predzej czy pozniej mezczyznie przestanie wystarczac ladna buzka i zgrabna figura. Na takie zwiazki tez sie napatrzylam ![]()
Spojrz na to z innej strony. Mezczyzni moga powiedziec nam tak : Statystyczna kobieta wybierze grubego mezczyzne, a przy kasie, zamiast przystojnego i biednego, bo jak sie pokazac wsrod ludzi z biedakiem
Mysle, ze najwiekszy problem w tej dyskusji to to, ze wkladamy wszystkich mezczyzn i wszystkie kobiety do jednego worka. Tak wiec ta nasza dyskusja bedzie ciagnac sie w nieskonczonosc...
Pozdrawiam Was cieplutko.
Apoteozo - Przykład z książką. Masz rację plamy z okładki nie znikną tylko dlatego, że książka jest ciekawa, ale wierz mi jeśli jest naprawdę ciekawa to choćby pożyczało ją sobie wzajemnie 20 osób, żadna nie wspomni nawet o tych plamach, bo ich nie zauważą. Jeśli atrakcyjna kobieta uważa się za pustą lalę, to zapewne nią nie jest tylko ma kompleks np wiedzy, wykształcenia itd. Prawdziwa pusta lala nie ma nawet wątpliwości czy jest fajna, bo wie że jest
Ale zanim poznasz wnętrze zdążysz ocenić okładkę. Pierwsze co widzimy to "opakowanie"- oceniasz wygląd czy chcesz czy nie. Myśli same się nasuwają. Dopiero z czasem- poznając- przestajesz zwracać uwagę na ciało.
Nie napisałem także, że akceptacja jednej sfery to gwarancja akceptacji drugiej sfery.
Ale napisałeś, że :
Przez akceptację samej siebie rozumiem najpierw akceptację w pełni charakteru a dopiero potem ewentualne przymknięcie oka na szczegóły wyglądu
Z tych słów wywnioskowałam, że w momencie stuprocentowej akceptacji charakteru jest większa szansa na akceptację wyglądu, bo wówczas można łatwiej przymknąć oko na drobne niedoskonałości. Dlatego napisałam, że akceptacja charakteru ma się nijak do akceptacji wyglądu.
Bo to fizyczność dla was kobiet jest najważniejsza. Niby mówicie, że liczy się bogate wnętrze, ale wolicie być piękne, szczupłe itd niż np mądre, z mnóstwem zainteresowań. I oczywiście żadna z was się do tego nie przyzna.
Oczywiście, że wygląd jest dla nas ważny. Gdyby wygląd nie miał znaczenia to byśmy nie narzekały tyle na temat cellulitu, biustu itd.
Dodatkowo twierdzicie, że to wina niemal wyłącznie facetów, którzy nieustannie was oceniają. Tymczasem ja widzę, że to wy same ze sobą konkurujecie najbardziej pod kątem fizyczności.
A konkurujemy o co? O waszą przychylność. O to, żeby Wam się podobać.
Owszem kobiety, też oceniają wygląd innych kobiet ale to zupełnie inna sprawa.
To kobieta potrafi być najgorszym krytykiem dla drugiej kobiety. Wy często widzicie coś, czego żaden facet nawet nie zauważy nigdy. Przykład? Proszę bardzo: "Ale mam celulit, ale mam odstające uszy, ale mam pełno pieprzyków, ale mam brzydki kolor włosów".
Kobieta nigdy nie będzie gorszym krytykiem od mężczyzny.
Wśród tych złych i skupiających się tylko na pięknym opakowaniu facetów też potrafią być tacy, co polecą na treść zamiast na piękną okładkę.
Pewnie, że są i tacy panowie ale w dzisiejszych czasach o takich ciężko. Dziś liczy się lans.
Co do tego, że każdy facet chciałby mieć ładniejszą. Uważam, że tylko facet życiowa łajza jest z kobietą, która mu się nie podoba i wypatruje sobie ładniejszej.
Większość facetów chciałoby mieć ładną partnerkę. To normalne. Tak jak każdy z nas chciałby żyć na poziomie.
Rozumiem, że nazywasz łajzami facetów, którzy będąc w związku w dalszym ciągu poszukują? I w momencie jak coś lepszego się nawinie to leci do drugiej?
Z kobietami tak jest, że mają facetów za płytkich tępaków myślących mniejszą główką, ale jak spotykają swojego niby-księcia to to myślenie znika nagle. I ten książę oczywiście jest inny. A jak odejdzie jednak, to wiara w facetów znowu upada. Takie emocjonalne po prostu jesteście.
Emocjonalne czy nie. Nam nie odbiera rozumu na widok superfaceta. Nie gwiżdżemy, nie zachowujemy się jak zwierzęta i nie robimy wiochy.
I wtedy normalny facet widzą taką kobietę nie myśli od początku "uuuu ale ona gruba", tylko "mmm fajny uśmiech i ma to coś w oczach".
Taaa jasne. Widzisz 200-stu kilową babę, która idąc sapie, jest cała spocona, ma na sobie dres, bo w nic innego się nie mieści i pierwsze co myślisz to, to że ma ładne oczy... no tak bo cóż innego pochwalić.
Takie zachowanie jakie reprezentujesz to dyplomacja-nic więcej.
Naprawdę dziewczyny mam tyle przykładów na poparcie moich słów, że wiem co mówię. Ostatnio mój przyjaciel rozstał się po wielu latach związku z dziewczyną. Ona typowa modelka - wysoka, szczupła, mega zgrabna, opalona, czarne włosy itd. Od pół roku jest bardzo szczęśliwy z niską, dziewczyną o sporej nadwadze. Mówi, że jest super dziewczyną. Ona się cały czas śmieje, chodzi z nim na basen (nie ma kompleksu jak wygląda np w stroju kąpielowym) i ogólnie jest im ze sobą wspaniale póki co. Skoro ona nie mówi ciągle jaka to jest gruba, to jemu to nie przeszkadza i dla niego jest atrakcyjna automatycznie. Wiem trudno to pojąć, ale tak jest.
Oczywiście wyjątki istnieją. Ale to są tylko wyjątki.
Po drugie, tylko Ty uważasz, że ona nie ma kompleksów- prawda jest zupełnie inna. Gwarantuje Ci to.
Dlatego kobieta zakompleksiona, która w swoim mniemaniu jest nieatrakcyjna ma dwa razy mniejsze szanse na znalezienie drugiej połowy. Dlaczego? Po pierwsze nie zwróci na nią uwagi ten, co patrzy tylko na opakowanie (mała strata akurat), po drugie nie zwróci też uwagi tego, który szuka fajnej dziewczyny, bo nie przykuje jego uwagi swoim smętnym nastawieniem do życia.
Z tym się zgadzam. Nikt nie lubi osób, które ciągle marudzą i narzekają ale to tyczy się każdej dziedziny życia.
Przykro mi, że moje słowa większość odbiera jako ściemę, krucjatę w obronie płci męskiej czy coś w tym stylu. Tym bardziej, że w zasadzie to nie mam powodu by coś tutaj wymyślać. Myślałem, że to co napiszę pozwoli przynajmniej kilku paniom nabrać wiary w siebie. No nic powodzenia w walce z kompleksami.
Nie przejmuj się aż tak, to tylko zwykła wymiana poglądów ![]()
Apotezo,
Nie wiem, czy tak do konca sie z Toba zdogdze. Moze i wybiora ta ladniejsza i glupsza zamiast tej otylej i inteligentnej, ale czy taki zwiazek ma wieksze szanse? Predzej czy pozniej mezczyznie przestanie wystarczac ladna buzka i zgrabna figura. Na takie zwiazki tez sie napatrzylam wink
Spojrz na to z innej strony. Mezczyzni moga powiedziec nam tak : Statystyczna kobieta wybierze grubego mezczyzne, a przy kasie, zamiast przystojnego i biednego, bo jak sie pokazac wsrod ludzi z biedakiem big_smile Mysle, ze najwiekszy problem w tej dyskusji to to, ze wkladamy wszystkich mezczyzn i wszystkie kobiety do jednego worka. Tak wiec ta nasza dyskusja bedzie ciagnac sie w nieskonczonosc...
Oczywiście, że na dłuższą sprawę nic z tego nie będzie ale takie wybory bolą inne kobiety. Bo za każdym razem są odstawiane na bok. Całą swoją młodość są spychane na drugi plan.
Niestety to trochę trwa, zanim panowie dojdą do wniosków, że figura to nie wszystko.
Apoteozo na wstępie powiem, że nie przejmuje się krytyką moich poglądów. Przywykłem do niej
Miło się z Tobą rozmawia, bo przedstawiasz argumenty. Jako, że lubię merytoryczną dyskusję to się odniosę.
Każdy najpierw ocenia opakowanie. Kobiety również. Nie widzę w tym nic złego. Opakowanie musi zachęcać do tego, byśmy chcieli sprawdzić co się kryje w środku. W przypadku takiej kobiety to nie tylko nogi, biust, tyłek, ale także oczy, uśmiech, szeroko pojęta kobiecość. Ja na przykład uważam, że sam nie mam zbyt ciekawego opakowania. Nie mam z tego powodu kompleksów, bo zdaje sobie sprawę, że w głębi jestem wartościowym człowiekiem. Myślę, że jest kilka osób, które mnie poznały w życiu i są z tego zadowolone. Ale spotkałem wiele kobiet, które po prostu zasugerowały się tym opakowaniem i nie wyrażały chęci lepszego poznania mnie. Czy załamałem się tym? Nie. Ich święte prawo i nie mam do nich żalu
Jeśli czujesz się ze sobą dobrze, a ktoś nie chce Cie poznać bo nie odpowiada mu Twoja fizyczność, to trudno. Strata tej osoby.
Akceptacja wnętrza ma większy wpływ na akceptację wyglądu niż myślisz. Jasne, że nie ma zależności akceptujesz w 100% jedno, to zaakceptujesz drugie, ale kompleksy siedzą w psychice. Jeśli ktoś wierzy w siebie, patrzy w lustro i widzi fajną osobę, to jasne że emanuje od niego ta pewność siebie. Największe kompleksy można zwalczyć wierz mi.
Wygląd jest dla was kobiet najważniejszy. Smucicie się, gdy facet kieruje się tylko kryterium wyglądu, ale same przykładacie najczęściej ogromną wagę tylko do wyglądu. Takie to niesprawiedliwe to życie. Najlepsze, że przeciętny facet nie widzi wcale żadnego celulitu, cieszy się jak dziecko z biustu partnerki jaki by on nie był itd. Kobiety nawet w wieloletnich związkach potrafią się wstydzić, krępować przed własnym facetem. Zapewne znasz takie wątki na forum i nie muszę polecać ich lektury. Tak więc krytykuje się z jednej strony facetów za powierzchowność, ale same kobiety nakręcają swoisty wyścig zbrojeń w kwestii urody.
Tak, konkurujecie o przychylność facetów. Zwłaszcza w pewnym wieku, gdy presja otoczenia by znaleźć sobie partnera narasta. Mam pracy dwie kobiety mocno po trzydziestce, których sposób ubierania, zachowanie, podejście do facetów jest takie, że równie dobrze mogłyby sobie napisać na czole "jestem zdesperowana, szukam faceta". A gdyby zmieniły swój styl i nastawienie byłyby o niebo bardziej atrakcyjne. I wygląd nie ma tu nic do gadania, bo tym kobietom nic nie brakuje. One są nieatrakcyjne właśnie przez to, że same siebie nie akceptują i mają cały czas potrzebę udowodnienia wszystkim, że są superfajne. Starają się i w tych staraniach (strój, makijaż, a przede wszystkim zachowanie) wyraża się jedynie desperacja. Jak mówię wygląd nie ma tu znaczenia, bo to są naprawdę z urody ciekawe kobiety. Wszystko rozchodzi się o tą desperację. Kobieta pewna siebie i swojej wartości nie zachowuje się jak desperatka.
Kobieta zawsze jest gorszym krytykiem niż mężczyzna, bo wie na co zwracać uwagę. Facet widzi kobietę, która mu się podoba lub nie. Kobieta widzi wszystkie mankamenty. Słyszałem nieraz w jaki sposób kobiety potrafią obgadywać nieobecną koleżankę.
Dziś liczy się lans? Od wielu dekad tak jest, co nie zmienia faktu, że pełno jest facetów, którzy cenią sobie po prostu kobiecość. Tak jak napisała Sasha w obecnych czasach wiele kobiet podchodzi do związków materialistycznie. Wolą brzydkiego i grubego, ale przy kasie. I co zaprzeczysz temu? Czy z tego powodu mam się załamać, bo nie jestem bogaczem? To brzydki, gruby facet, który do tego jest biedny powinien sobie z góry strzelić w łeb. Dlatego nie ma co zrzucać na czasy. Dalej jest na tym świecie pełno osób, które kierują się czymś więcej niż wyglądem, kasą i lansem.
Facet, który wypatruje lepszej partnerki, będąc ze swoją kobietą to gorzej niż łajza. Napisałem tak, by uniknąć ingerencji moderatorów. Tak jak wśród kobiet, tak i wśród mężczyzn są osobniki, które panicznie boją się samotności. Skaczą z kwiatka na kwiatek, ale jakiś kwiatek bezpieczeństwa zawsze musi być. Ja nie mógłbym być z kobietą która mnie nie pociąga. I jak tak patrzę w przeszłość, to wśród kobiet z którymi byłem była naprawdę przepaść. Była ruda, czarna i blondynka. Była jedna bardzo szczupła i jedna wręcz grubiutka. Była głośna i wesoła dusza towarzystwa i była cicha myszka uwielbiająca spędzać czas tylko we dwoje. Ale każda mi się podobała i za każdą szalałem. Żeby nie było - 4 kobiety, a mam 29 lat
Żebym nie wyszedł na jakiegoś podrywacza.
A uważasz, że każdy facet zachowuje się jak zwierzę widząc atrakcyjną kobietę? To pokazuje, że masz o facetach kiepskie zdanie. Nie będę się bawił w psychologa i zgadywał dlaczego, z resztą nie moja sprawa. Ja widząc atrakcyjną kobietę to po prostu widzę atrakcyjną kobietę. Zerknę i tyle. Za chwilę o tym nie pamiętam. Nie dyszę, nie ślinie się i nie gwiżdżę. I nie odbiera mi rozumu od tego
Widać jestem wyjątkiem. A co do tego jak wy się zachowujecie, to wam nie odbiera rozumu na widok superfaceta to prawda. Ale często odbiera wam ten rozum, gdy ot taki sobie zwyczajny facet potrafi was podejść odpowiednimi słówkami i gestami. Mężatka potrafi zwariować i puścić z dymem wiele lat małżeństwa. Jak widzisz każdy kij ma dwa końce. Znowu odsyłam do lektury licznych wątków na tym forum na poparcie tej tezy.
Dlaczego zawsze jak jest mowa o kompleksach pada przykład 200 kilowej baby spoconej w dresach? Naprawdę tak wiele jest takich kobiet? Jakoś nie zauważam ich na ulicy. Jeśli ktoś ma poważny problem z otyłością powinien coś z tym zrobić. Czy to facet czy kobieta. Choćby dla zdrowia i w drugiej kolejności dla samopoczucia. Jasne są przypadki chorobowe czy genetyczne, ale sporo osób tyje po prostu w wyniku złych nawyków czy braku ruchu. 10-15 kg nadwagi to żadna tragedia jeśli ktoś się czuje dobrze ze sobą i jeśli oczywiście jest zdrowy. Takie osoby spokojnie mają wielką szansę znaleźć sobie drugą połówkę. A ta 200 kilowa spocona baba w dresach przyznaję - może mieć z tym problem.
Źle do tego podchodzisz Apoteozo. Nie ma kobiety, która podoba się wszystkim. Są nazwijmy to jakieś kanony urody i powiedzmy kobieta, która spełnia większość tych kryteriów ma większe szanse. Jak z wszystkim w życiu. Dlaczego w salonie samochodowym większość kolorów aut to standardowe szary metalik, granatowy czy grafitowy? Dlaczego nie ma modeli żółtych, zielonych czy np fioletowych? Bo takie się nie sprzedają tak często, co nie znaczy że w ogóle. Powiedzmy, że 70% mężczyzn lubi kobiety szczupłe. Ale dalej masz 30% facetów, dla których tusza nie stanowi problemu nie do przezwyciężenia. Jasne możesz się obrażać na cały świat, krytykować płytkość facetów i niesprawiedliwość losu. Możesz też wziąć się za siebie jeśli tak Ci przeszkadza otyłość i schudnąć troszkę. Wtedy powiedzmy zyskasz zainteresowanie tych 70% facetów. Ale powiedzmy stracisz zainteresowanie tych 30%, którzy twierdzą, że lubią się przytulać do kobiety a nie do kościotrupa. Obojętnie jakie rozwiązanie wybierzesz, to gwarantuję, że masz ogromne szanse znaleźć drugą połówkę. Podstawą wszystkiego jest optymizm i wiara w siebie. Niezależnie jak wyglądasz.
Sasha - dzięki za miłe słowa. Jestem pewien, że sobie poradzisz z problemami. Szkoda tracić życie na kompleksy, żyj pełnią życia.
Uff znowu wyszło długo. Gaduła ze mnie.
Pozdrawiam ![]()
Apoteozo na wstępie powiem, że nie przejmuje się krytyką moich poglądów. Przywykłem do niej
Miło się z Tobą rozmawia, bo przedstawiasz argumenty. Jako, że lubię merytoryczną dyskusję to się odniosę.
Cieszę się. Mi również miło się z tobą dyskutuje ![]()
Pomijam zdania z którymi się zgadzam i od razu przejdę do obiadu ![]()
Wygląd jest dla was kobiet najważniejszy. Smucicie się, gdy facet kieruje się tylko kryterium wyglądu, ale same przykładacie najczęściej ogromną wagę tylko do wyglądu.
Nie najważniejszy ale bardzo ważny. Żyjemy w takich czasach, że jesteśmy napastowane informacjami, ze wygląd jest istotny. W TV co róż jest reklama środków odchudzających. W porannych programach gównie jest poruszany temat jak uzyskać piękną sylwetkę na wiosnę, lato, jesień i zimę. W każdej gazecie jest dział jak pozbyć się zmarszczek, jaka farba do włosów jest najlepsza.
Najlepsze, że przeciętny facet nie widzi wcale żadnego celulitu, cieszy się jak dziecko z biustu partnerki jaki by on nie był itd.
Media sprawiły, że poprzez reklamy i różnego rodzaju programy urosła świadomość mężczyzn w tej dziedzinie. Panowie wiedzą co to jest cellulit nie dla tego, że kobiety o tym mówią tylko dlatego, że producenci reklamują balsamy ujędrniające, brązujące, wyszczuplające, nawilżające etc etc.
Przykład:
Panowie już sami coraz częściej używają kremów pod oczy, kremów do rąk, balsamów nawilżających. A to jeszcze nie tak dawno temu było nie do pomyślenia. I kto by się spodziewał, że dożyjemy takich czasów, że panowie też zaczną spędzać w łazience więcej czasu.
Inny przykład:
Kiedyś panowie nie wiedzieli nic o okresie, tamponach, podpaskach a dziś? Dziś potrafią obliczyć dni płodne, wiedzą kiedy kobieta ma huśtawkę nastrojów.
Urosła świadomość? Urosła.
Kobieta zawsze jest gorszym krytykiem niż mężczyzna, bo wie na co zwracać uwagę. Facet widzi kobietę, która mu się podoba lub nie. Kobieta widzi wszystkie mankamenty.
Nie.
Nic bardziej nie zaboli kobiety jak krytyka z ust faceta. Właśnie dlatego, że faceci mają ( w naszym mniemaniu )mniejszą wiedzę na ten temat. Kobieta myśli sobie tak : " Jak muszę beznadziejnie wyglądać, skoro facet zwraca mi uwagę na temat wyglądu."
W rzeczywistości nie możemy przyzwyczaić się do tego, że minęły czasy kiedy panowie nie mieli bladego pojęcia o kosmetykach i modzie. I ciągle się zaskakujemy jak panowie zwyczajnie powiedzą nam :" musisz pomalować sobie odrosty" .
Dziś liczy się lans? Od wielu dekad tak jest, co nie zmienia faktu, że pełno jest facetów, którzy cenią sobie po prostu kobiecość. Tak jak napisała Sasha w obecnych czasach wiele kobiet podchodzi do związków materialistycznie. Wolą brzydkiego i grubego, ale przy kasie. I co zaprzeczysz temu? Czy z tego powodu mam się załamać, bo nie jestem bogaczem? To brzydki, gruby facet, który do tego jest biedny powinien sobie z góry strzelić w łeb. Dlatego nie ma co zrzucać na czasy. Dalej jest na tym świecie pełno osób, które kierują się czymś więcej niż wyglądem, kasą i lansem.
Nie zaprzeczam. Kobiety też potrafią być perfidne.
Tylko jakoś Panowie częściej są brutalni niż kobietki.
Facet, który wypatruje lepszej partnerki, będąc ze swoją kobietą to gorzej niż łajza. Napisałem tak, by uniknąć ingerencji moderatorów. Tak jak wśród kobiet, tak i wśród mężczyzn są osobniki, które panicznie boją się samotności. Skaczą z kwiatka na kwiatek, ale jakiś kwiatek bezpieczeństwa zawsze musi być. Ja nie mógłbym być z kobietą która mnie nie pociąga. I jak tak patrzę w przeszłość, to wśród kobiet z którymi byłem była naprawdę przepaść. Była ruda, czarna i blondynka. Była jedna bardzo szczupła i jedna wręcz grubiutka. Była głośna i wesoła dusza towarzystwa i była cicha myszka uwielbiająca spędzać czas tylko we dwoje. Ale każda mi się podobała i za każdą szalałem. Żeby nie było - 4 kobiety, a mam 29 lat
Żebym nie wyszedł na jakiegoś podrywacza.
No ale podejrzewam, że każda następna była fajniejsza od poprzedniej. Posiadała więcej zalet, które Ci odpowiadały.
Tyle, że Ty nie potrzebowałeś "punku odniesienia" do którego mógłbyś wrócić w razie porażki. Co nie zmienia faktu, że szukałeś odpowiedniejszej osoby dla siebie.
A uważasz, że każdy facet zachowuje się jak zwierzę widząc atrakcyjną kobietę? To pokazuje, że masz o facetach kiepskie zdanie.
Ogólnie to nie myślę aż tak źle o facetach. Tylko, że nie jestem ślepa i widzę też uwłaczające zachowania panów.
Stoją pod sklepem i na widok ładnej dziewczyny wylatują z tekstem: " hej lala ile bierzesz za zrobienie loda?"
A jak idzie kobieta otyłą: " Powinnaś w domu siedzieć, bo chodnik normalnym ludziom cały zajmujesz. Miejsce ciężarówek jest na ulicy jak już".
No i weź się nie denerwuj. A podskoczyć nie podskoczysz, bo nie masz pewności czy Ci nic nie zrobią.
Nie będę się bawił w psychologa i zgadywał dlaczego, z resztą nie moja sprawa. Ja widząc atrakcyjną kobietę to po prostu widzę atrakcyjną kobietę. Zerknę i tyle. Za chwilę o tym nie pamiętam. Nie dyszę, nie ślinie się i nie gwiżdżę. I nie odbiera mi rozumu od tego
Widać jestem wyjątkiem.
I to się chwali
A co do tego jak wy się zachowujecie, to wam nie odbiera rozumu na widok superfaceta to prawda. Ale często odbiera wam ten rozum, gdy ot taki sobie zwyczajny facet potrafi was podejść odpowiednimi słówkami i gestami. Mężatka potrafi zwariować i puścić z dymem wiele lat małżeństwa. Jak widzisz każdy kij ma dwa końce. Znowu odsyłam do lektury licznych wątków na tym forum na poparcie tej tezy.
ej, ale to już wyższa szkoła jazdy.
Jak piękna kobieta zaczepi mężczyznę to Wam zazwyczaj mowę odbiera albo jak już coś powiecie to wyskoczycie jak filip z konopi. Wy wówczas nie potraficie zapanować nad ciałem, mową, mimiką twarzy.
Dlaczego zawsze jak jest mowa o kompleksach pada przykład 200 kilowej baby spoconej w dresach? Naprawdę tak wiele jest takich kobiet?
No proszę Cię. Według Ogólnopolskiego Badania Stanu Zdrowia Ludności nadwagę ma 61 proc. mężczyzn i 48 proc. kobiet.
Nie możemy chyba pominąć w naszej rozmowie połowy kobiet.
Jeśli ktoś ma poważny problem z otyłością powinien coś z tym zrobić.
No właśnie. Każdy wymaga aby coś z tym zrobić. Jak jest gruba- to niech schudnie. Nie ważne, że może jej otyłość jest skutkiem choroby. Jak jest brzydka to niech się umaluje. To takie proste...
Większość ludzi nawet się nie zastanawia nad tym co mówi i jaką przykrość może sprawić drugiej osobie.
A ta 200 kilowa spocona baba w dresach przyznaję - może mieć z tym problem.
No właśnie, większość takich osób nie chce.. to trochę smutne
Powiedzmy, że 70% mężczyzn lubi kobiety szczupłe. Ale dalej masz 30% facetów, dla których tusza nie stanowi problemu nie do przezwyciężenia. Jasne możesz się obrażać na cały świat, krytykować płytkość facetów i niesprawiedliwość losu.
Dlatego wolimy być w tym przedziale z większym prawdopodobieństwem akceptacji. Ja się nie obrażam na to, że żyjemy w takim świecie a nie innym. Po prostu zwracam uwagę na problem.
Możesz też wziąć się za siebie jeśli tak Ci przeszkadza otyłość i schudnąć troszkę. Wtedy powiedzmy zyskasz zainteresowanie tych 70% facetów.
Hi, wiedziałam. Wiedziałam, że pomyślisz sobie, że mam problem z otyłością. Zwróciłam uwagę nawet na to, że starannie dobierasz słowa aby przypadkiem mnie nie urazić ![]()
Mówię o nadwadze bo szkoda mi tych dziewczyn i wyobrażam sobie jak muszą się czuć. A ja nie mam problemu z otyłością.
Na wstępie mojej riposty zaznaczę, że wcale nie założyłem z góry Apoteozo, że masz problem z nadwagą. Prawdę mówiąc nawet o tym nie pomyślałem. Mój zwrot w formie "jeśli coś przeszkadza, to możesz..." miał wydźwięk ogólny i nie był kierowany bezpośrednio do Ciebie. A teraz do meritum. Mam nadzieję, że mimo braku cytatów jestem na tyle czytelny, że nie masz problemu z połapaniem się, która wypowiedź do czego się odnosi.
Co do wyglądu masz rację, takie czasy. Jednak wierz mi dla nas, facetów nie ma aż takiego znaczenia ten nieszczęsny celulit czy np to, że skóra nie jest idealnie gładka. Owszem dzięki mediom wiemy więcej, ale to w niczym nie zmienia faktu, że ja dostrzegam po prostu tyle że moja kobieta o siebie dba. Nie muszę wiedzieć czy używa balsamu, odżywki i Bóg wie czego jeszcze. Reklamowanie środków odchudzających bierze się stąd, że to świetny biznes. A chyba dla każdego myślącego człowieka oczywiste jest, że żadne tabletki czy preparaty nie pomogą na otyłość. Trzeba zdrowo jeść i ćwiczyć.
Media ogłupiają ludzi nie tylko w tym względzie, ale również w wielu innych.
Co do tych kosmetyków dla mężczyzn to owszem jest tego coraz więcej, ale ja nigdy nie zamierzałem i nie zamierzam konkurować pod tym względem z kobietami
Za to ciesze się po prostu jak moja kobieta ładnie pachnie, bo uwielbiam ją wąchać. I tyle. Więcej wymagań nie mam. Zaś o okresie, tamponach, podpaskach i dniach płodnych wiem tyle ile myślę powinien wiedzieć normalny facet. Mógłbym użyć argumentu, że 30 lat temu 90% kobiet nie wiedziało gdzie się zmienia biegi w samochodzie a teraz to pewnie co druga ma prawo jazdy
Takie czasy, że coraz mniej sfer naszego życia jest zdominowane przez jedną płeć. Albo fryzjer. Kiedyś faceci rzadko chodzili. Mojego ojca do dziś obcina nożyczkami moja mama
A ja sobie już nie wyobrażam nie wyskoczyć raz na miesiąc do fryzjera. Świadomość urosła to fakt, ale kobiety też mają coraz większą.
Jeśli facet wprost zwraca uwagę kobiecie co do jej wyglądu to jest po prostu źle wychowany i tyle. Niestety tylu ilu dżentelmenów tylu prostaków. Ja często spotykałem się z sytuacją, że to kobieta mi mówi "ale mam paskudne odrosty już, muszę iść do fryzjera", na co ja odpowiadałem zawsze "naprawdę kochanie? skoro tak mówisz, ja nic złego nie widzę w twoim wyglądzie"
To kobiety często mówią swoim facetom o rzeczach, o których oni sami nie mieliby pojęcia. Moim zdaniem krytyka przez własnego faceta to coś naprawdę żałosnego. Często czyta się, że przed ślubem było ok, a po ślubie facet zaczyna zmieniać swoją partnerkę, bo wydaje mu się za gruba, zbyt blada, źle się ubiera itd. Niestety tacy faceci też są. Sztuka to akceptować nie tylko siebie, ale i partnera. Czasem można doradzić, ale to w formie np. "kochanie lepiej wyglądasz np w tej zielonej sukience" a nie "co ty na siebie założyłaś, widziałaś się w lustrze?".
Kobiety są perfidne a faceci brutalni. Co lepsze? Ja uważam, że większość kobiet stara się wyglądać jak najlepiej dla facetów, ale to krytyka innych kobiet boli najbardziej. Właśnie dlatego, że to druga kobieta potrafi skrytykować z taką perfidią. Facet połowy nie zauważy, a druga połowa go nie interesuje
Kobieta wychwyci każdy nawet najmniejszy detal, bo sama myśli o tych detalach codziennie.
Masz rację każda kolejna mi odpowiadała. Nie wiem czy coraz bardziej, bo nie prowadzę rankingu. Po prostu z każdą byłem szczęśliwy. Z jednym się nie zgodzę i muszę zaprotestować. Nie szukałem. Będąc z każdą kolejną kobietą nigdy nie szukałem lepszej wersji. Tak po prostu wyszło, że nie wychodziło. A jak nie wyszło, to po jakimś czasie znowu spotykałem kogoś na swojej drodze.
Możemy rozmawiać o tym jacy są faceci, ale przykład panów spod sklepu niezbyt fortunny. Czego mądrego się spodziewać po kimś, kto całe dnie spędza z piwem lub winem w ręce i zabija resztki szarych komórek? Takie komentarze były, są i będą. Mówmy o normalnych facetach, którzy owszem potrafią zagwizdać czy mrugnąć okiem albo ostentacyjnie się gapić, ale jednak pewnych granic nie przekraczają. Mnie też się zdarzało zaniemówić ale nie tyle na widok pięknej kobiety, co na widok kobiety pewnej siebie, która sama mnie otwarcie zaczepiała
Bo ja jako facet przywykłem raczej, że to ja poluję a nie że jestem zwierzyną
Ale to było raczej kilka latek temu jak byłem młodszy i mniej doświadczony. Wierz mi, że nieważne jak wyglądasz - założe się ze też potrafisz doprowadzić faceta do takiego stanu, że odbierze mu rozum. Wystarczy zaczepić w odpowiedni sposób, nawet niezbyt prowokacyjny a jednak tak, by wiedział że nie kontroluje sytuacji.
Owszem nie dyskutuję z danymi o otyłości, zapewne masz rację. Ale jedna uwaga - ile procent wśród otyłych kobiet to np 200 kilowe osoby? Myślę, że to dość marginalne. Owszem są ludzie z nadwagą kilkunastu czy kilkudziesięciu kg. Myślę, że oni nie powinni mieć żadnego problemu z akceptacją samych siebie i tym samym ze znalezieniem partnera/partnerki. A jak już mówiłem - przy naprawdę ogromnej otyłości, to choćby dla zdrowia trzeba się zająć tym problemem i zrzucić nieco. Bo samopoczucie to jedno, ale zdrowie mamy też jedno. Jest to możliwe w większości przypadków, poza przykrymi przypadkami chorobowymi. Nie mówię, że wszystko jest proste. A jak kobieta usłyszy, że jest gruba i ma schudnąć lub jest brzydka i ma się umalować by jakoś wyglądać, to powinna odpowiedzieć, że ona zawsze może schudnąć lub się umalować, a cham i prostak zawsze chamem i prostakiem pozostanie.
Większość takich mocno otyłych osób nie chce jak piszesz. Tak to smutne, ale czy można kogoś zmusić by był z kimś na siłę? A Ty potrafiłabyś zakochać się np w 200 kilowym facecie w przepoconych dresach? Wątpie. Łatwo jest narzekać na ten zły świat, na niesprawiedliwość życiową itd. Ja Tobie gwarantuje, że mógłbym być z kobietą puszystą bez żadnego problemu. Jeśli tylko ona nie byłaby jednym chodzącym kompleksem i potrafiłaby się uśmiechać. I robiłbym wszystko, by jej się te kompleksy nigdy nie pojawiły. Z przywoływaną w przykładzie 200 kilową babą niestety nie mógłbym być, przykro mi za szczerość.
Ale to czy 30% czy 70% to i tak masz całe tabuny mężczyzn
Powiem Tobie, że moim zdaniem to większa szansa na znalezienie perełki wśród tych 30%.
Raz jeszcze podkreślam, że nawet nie pomyślałem, że możesz mieć problem z nadwagą. Serio. A czy starannie dobieram słowa? Nie powiedziałbym. Zawsze tak się wypowiadam
No i znowu wyszło dłuuuugo. Przepraszam ![]()
Pozdrawiam
Na wstępie mojej riposty zaznaczę, że wcale nie założyłem z góry Apoteozo, że masz problem z nadwagą. Prawdę mówiąc nawet o tym nie pomyślałem. Mój zwrot w formie "jeśli coś przeszkadza, to możesz..." miał wydźwięk ogólny i nie był kierowany bezpośrednio do Ciebie.
ee Rafix, piszesz :
Możesz też wziąć się za siebie jeśli tak Ci przeszkadza otyłość i schudnąć troszkę. Wtedy powiedzmy zyskasz zainteresowanie tych 70% facetów
Słowa ewidentnie kierowane do mnie ![]()
Mam nadzieję, że mimo braku cytatów jestem na tyle czytelny, że nie masz problemu z połapaniem się, która wypowiedź do czego się odnosi.
Nie mam problemu z połapaniem się. Jakby było coś nie tak już dawno bym się upomniała ![]()
Co do wyglądu masz rację, takie czasy. Jednak wierz mi dla nas, facetów nie ma aż takiego znaczenia ten nieszczęsny celulit czy np to, że skóra nie jest idealnie gładka. Owszem dzięki mediom wiemy więcej, ale to w niczym nie zmienia faktu, że ja dostrzegam po prostu tyle że moja kobieta o siebie dba. Nie muszę wiedzieć czy używa balsamu, odżywki i Bóg wie czego jeszcze. Reklamowanie środków odchudzających bierze się stąd, że to świetny biznes. A chyba dla każdego myślącego człowieka oczywiste jest, że żadne tabletki czy preparaty nie pomogą na otyłość. Trzeba zdrowo jeść i ćwiczyć.
Media ogłupiają ludzi nie tylko w tym względzie, ale również w wielu innych.
Jeśli 1000 razy dziennie słyszysz o odchudzaniu, to w pewnym momencie zaczynasz o tym myśleć- ziarenko zostało zasiane. Następnie zaczynasz się sobie przyglądać i w konsekwencji zawsze coś się znajdzie do poprawy. I z pozoru błaha sprawa rośnie do rangi problemu.
Zauważ, że podobnie jest z tą nagonką o ogórkach, wcześniej o świńskiej grypie, wągliku itp. Media tak rozdmuchały te sprawy, że ludzie zwyczajnie zaczęli się bać. Na początku podchodził do tego sceptycznie , a teraz na wszelki wypadek nie kupują ogórków.
W przypadku środków odchudzających panowie nie zwracają uwagi na te reklamy, bo po prostu słowa adresowane są do pań.
Każdy wie, że media ogłupiają ale to nie zmienia faktu, że ludzie w dalszym ciągu są dają się na to nabrać. Kobiety sa podatne na reklamy odnoszące się do wyglądu, zaś mężczyźni na reklamy dotyczące potencji.
Jeśli facet wprost zwraca uwagę kobiecie co do jej wyglądu to jest po prostu źle wychowany i tyle.
Tak to już niestety jest. Kiedyś nie do pomyślenia , a dziś nasza rzeczywistość.
Ale złe wychowanie również dotyczy panienek.
Kobiety są perfidne a faceci brutalni. Co lepsze? Ja uważam, że większość kobiet stara się wyglądać jak najlepiej dla facetów, ale to krytyka innych kobiet boli najbardziej. Właśnie dlatego, że to druga kobieta potrafi skrytykować z taką perfidią. Facet połowy nie zauważy, a druga połowa go nie interesuje
Kobieta wychwyci każdy nawet najmniejszy detal, bo sama myśli o tych detalach codziennie.
Ale taką informację inaczej przyjmujemy. Odczytujemy to jaką zwykłą zawiść i zazdrość, a to tak nas nie boli. A jak powie nam to facet, to już mamy łzy w oczach. Wtedy mamy ochotę zapaść się pod ziemie.
Możemy rozmawiać o tym jacy są faceci, ale przykład panów spod sklepu niezbyt fortunny. Czego mądrego się spodziewać po kimś, kto całe dnie spędza z piwem lub winem w ręce i zabija resztki szarych komórek? Takie komentarze były, są i będą. Mówmy o normalnych facetach, którzy owszem potrafią zagwizdać czy mrugnąć okiem albo ostentacyjnie się gapić, ale jednak pewnych granic nie przekraczają.
A dlaczego mamy wykluczać tą część panów? Bo psują wizerunek reszty facetów? Ja mówiąc o kobietach mam na myśli wszystkie i te grube i te chude, stare, brzydkie, głupie , a nawet z owłosioną twarzą. Nie boję się pytań o tą " niewygodną" część pań.
A co do panów spod sklepu. Oni istnieją i niestety czy Ci się to podoba czy nie, reprezentują męską część społeczeństwa. A tak wyszło trochę na Twoją niekorzyść, że kobiety raczej tak się nie zachowują.
założe się ze też potrafisz doprowadzić faceta do takiego stanu, że odbierze mu rozum. Wystarczy zaczepić w odpowiedni sposób, nawet niezbyt prowokacyjny a jednak tak, by wiedział że nie kontroluje sytuacji.
Rozumiem, że większość osób, porusza problemy z którymi się identyfikuje ale ja nie potrzebuję porad. Jestem obserwatorem, który się swobodnie wypowiada. Czy musi mnie coś dotyczyć aby móc o tym porozmawiać?
Owszem nie dyskutuję z danymi o otyłości, zapewne masz rację. Ale jedna uwaga - ile procent wśród otyłych kobiet to np 200 kilowe osoby? Myślę, że to dość marginalne.
Nie ważne ile ważą. Nadwagę można zatuszować, a otyłość widać gołym okiem. Dlatego rozróżniamy dwa terminy.
Granice wagowe według BMI dla podanego wzrostu ( 168 cm) :
Waga prawidłowa: od 55 kg do 70.3 kg
Nadwaga: od 70.6 kg do 84.4 kg
I stopień otyłości: od 84.7 kg do 98.5 kg
II stopień otyłości: od 98.8 kg do 112.6 kg
Otyłość kliniczna: powyżej 112.9 kg
Założyłam, że średnia wysokość kobiet to 168 cm w związku z tym te dane nie są do końca stabilne.
Dane pochodzące z Głównego Urzędu Statystycznego z 2004 roku pokazały, że 12,6 proc. mężczyzn i 12,5 proc. kobiet ma otyłość, natomiast nadwaga dotyka 32,4 proc. mężczyzn i 26,7 proc. kobiet.
Jak widać kobiet ważących blisko 100 kg jest ok 12,5 %. Ile w tym kobiet waży około 200 nie wiem.
A Ty potrafiłabyś zakochać się np w 200 kilowym facecie w przepoconych dresach? Wątpie.
Nie wiem podejrzewam, że nie. Nie mam żadnego odniesienia. Ty miałeś cztery partnerki , a ja niezmiennie prawie od 8 lat jednego mężczyznę. Z puszystym facetem myślę, że tak bo podobają mi się nawet tacy faceci ale z taką otyłością nie mam bladego pojęcia.
Z przywoływaną w przykładzie 200 kilową babą niestety nie mógłbym być, przykro mi za szczerość.
Cenię sobie szczerość. Przynajmniej nie udajesz ![]()
Raz jeszcze podkreślam, że nawet nie pomyślałem, że możesz mieć problem z nadwagą. Serio. A czy starannie dobieram słowa? Nie powiedziałbym. Zawsze tak się wypowiadam
Może nie pomyślałeś ale napisałeś ![]()
Apoteozo - Nie kierowałem żadnych słów personalnie do kogokolwiek. Rozmawiamy przecież ogólnie, bo żadne z nas nie wie, kto siedzi po drugiej stronie monitora ![]()
Piszesz, że kobiety słyszą 1000 razy o odchudzaniu i to sprawia, że nie mogą o tym nie myśleć. Ja jako facet jestem codziennie atakowany preparatami na potencję seksualną. Mimo, że nie narzekam na nic w tej sferze, to wiadomo jak każdy facet czasem mam tak, że mi się nie chcę, że czuję że nic by z tego nie było i tak. Takie czasy. Praca, stres, zmęczenie itd. I co w związku z reklamą mam się załamać, bo panowie w reklamie przecież mogą cały czas? Może mam zaraz biegiem pędzić do apteki i kupować wszelkie specyfiki? Do tego te panie w reklamie, które starają się przekonać, że kobieta na seks ma ochotę zawsze i po kilka razy. Może powinienem mieć kompleksy? Może jak moja kobieta mówi mi, że nie ma ochoty, to tak naprawdę ma ale czeka na moją inicjatywę? A może nie chce się już kochać ze mną? Pewnie takie reklamy mają wpływ na wielu facetów. Na mnie póki co narazie nie. Nie mówię, że nie daję się nigdy omamić mediom, ale bez przesady. Nie wierzmy we wszystko co obejrzymy czy przeczytamy.
Czy ja wiem, czy to tak spływa po kobiecie jak skrytykuję ją inna kobieta? Na podstawie obserwacji własnych uważam, że nie jest tak do końca. Tak samo komplementy innych kobiet pozornie mniej ważne znaczą więcej niż miły komplement od faceta. Bo standardowe myślenie jest takie - kobieta nie ma celu być miła dla innej kobiety, a facet na pewno chce poderwać komplemencikiem. Co do krytyki masz rację w jednym - na pewno boli krytyka własnego faceta. A czy boli krytyka innych facetów? Nie wiem, wydaje mi się że obcy facet tak po prostu nie mówi kobiecie, że ma np brzydkie włosy albo krzywe nogi. Może się mylę. Chyba, że masz na myśli pijaczków spod sklepu. Ale normalna kobieta na takich w ogóle nie powinna zwracać uwagi. A już na pewnie nie powinna się przejmować ich słowami.
Panowie z piwkiem spod sklepu działają na moją niekorzyść? Nieprawda. Nie jestem adwokatem wszystkich panów. Uważam, że jest sporo facetów, którzy myślą tak jak ja, ale zdaje sobie sprawę, że jest również cała masa przedstawicieli odmiennej filozofii damsko-męskiej. Mogę dyskutować o takich panach, ale jaki jest sens w takim akurat wątku? Mam wrażenie, że i tak zeszliśmy mocno z tematu, a ciągle wyskakują takie tematy poboczne. A kobiety mają wiele, wiele innych zachowań, z których jako przedstawicielka tej samej płci nie powinnaś być dumna. Jednak jak powiedziałem skupmy się na meritum.
Po raz kolejny podkreślę, że nie uważam, że rozmawiamy o jakimś Twoim problemie. Postaram się w przyszłości faktycznie nie zwracać się w swoich wypowiedziach osobowo, bo zaraz odbierasz wszystko do siebie. I nie uważam, że można rozmawiać tylko, gdy problem dotyczy kogoś bezpośrednio. Sam uwielbiam rozmawiać z pozycji obserwatora
I także rzadko oczekuję pomocy we własnej sprawie.
Co do wagi ciała podtrzymuję to co powiedziałem. Osoba z otyłością nie powinna mieć problemu znaleźć drugiej połowy. Co innego osoba z otyłością wymagającą już leczenia i zagrażającą zdrowiu. W takim wypadku choćby względy racjonalności przemawiają przeciw temu, by się wiązać z taką osobą. Bo wszyscy chcemy mieć drugą połówkę, a nie opiekować się kimś przez kilkadziesiąt lat.
Ach tak to napisałaś ze miałem 4 facetów, że aż sobie pomyślałem co ja tam wiem o związkach
Kolejny przykład myślenia stereotypowego
Miał tyle kobiet pewnie kobieciarz i skacze z kwiatka na kwiatek ![]()
Czasem coś co napiszę wypada dość niefortunnie, mimo że nie miałem tego na myśli. Taka moja natura. A może powinienem wszystko raz jeszcze czytać nim zrobię "dodaj odpowiedź"? Szkoda czasu:)
Pozdrawiam
Rafix!!!!! twoje poglady tak na serio to maja #racje#
Apoteozo - Nie kierowałem żadnych słów personalnie do kogokolwiek.
Powiało dyplomacją
Toć ja się nie gniewam
Nie chciałam zwyczajnie aby nasz rozmowa zeszła na drugi tor, bo chcę z Tobą wymienić poglądy, a nie leczyć swoje kompleksy.
Rozmawiamy przecież ogólnie, bo żadne z nas nie wie, kto siedzi po drugiej stronie monitora
Z resztą w razie problemów można tą sytuacje zmienić ![]()
Piszesz, że kobiety słyszą 1000 razy o odchudzaniu i to sprawia, że nie mogą o tym nie myśleć. Ja jako facet jestem codziennie atakowany preparatami na potencję seksualną. Mimo, że nie narzekam na nic w tej sferze, to wiadomo jak każdy facet czasem mam tak, że mi się nie chcę, że czuję że nic by z tego nie było i tak. Takie czasy. Praca, stres, zmęczenie itd. I co w związku z reklamą mam się załamać, bo panowie w reklamie przecież mogą cały czas? Może mam zaraz biegiem pędzić do apteki i kupować wszelkie specyfiki? Do tego te panie w reklamie, które starają się przekonać, że kobieta na seks ma ochotę zawsze i po kilka razy. Może powinienem mieć kompleksy? Może jak moja kobieta mówi mi, że nie ma ochoty, to tak naprawdę ma ale czeka na moją inicjatywę? A może nie chce się już kochać ze mną? Pewnie takie reklamy mają wpływ na wielu facetów. Na mnie póki co narazie nie. Nie mówię, że nie daję się nigdy omamić mediom, ale bez przesady. Nie wierzmy we wszystko co obejrzymy czy przeczytamy.
Widzisz, kobiety są bardziej podatne na takie rzeczy. W nas łatwiej zasiać ziarenko niepewności. To my mamy tendencje do robienia z igły widły. To kobiety zazwyczaj obawiają się najgorszego. Taka jest nasza natura.
Pomyśl.
Założę się, że Twoja partnerka przed ważnym wyjściem robi Ci "wybieg mody". Przymierza kilka sukienek, dopytuje się jeszcze kilka razy czy na pewno to "ta". Gdy facet idzie do szafy bierze koszulę, garnitur i jedyne pytanie, które zada tylko raz to: "jaki krawat?" I to wszystko na ten temat.
Nawet w takich sytuacjach my zwyczajnie za dużo myślimy, analizujemy, robimy jakieś symulacje. Bardzo nam zależy aby dobrze wypaść, a nie daj Boże pójdzie coś nie tak, to jest wówczas dramat życiowy.
Dlatego tak łatwo nam wmówić to, że mamy za duże boczki, fałdki i dopatrujemy się czegoś czego nie ma. Jesteśmy bardziej wrażliwe i nie pozostajemy głuche nawet na taką bezsensowną reklamę.
Czy ja wiem, czy to tak spływa po kobiecie jak skrytykuję ją inna kobieta?
Nie spływają. One również w jakimś stopniu bolą, ale nie tak samo jak kilka słów krytyki od mężczyzny.
Nie wiem, wydaje mi się że obcy facet tak po prostu nie mówi kobiecie, że ma np brzydkie włosy albo krzywe nogi. Może się mylę. Chyba, że masz na myśli pijaczków spod sklepu. Ale normalna kobieta na takich w ogóle nie powinna zwracać uwagi. A już na pewnie nie powinna się przejmować ich słowami.
No właśnie nie tylko panowie spod sklepu potrafią powiedzieć kobiecie, że ma brzydkie włosy.
Między nami jest niewielka różnica wieku. Ale kolosalna jest przepaść między facetami w Twoim wieku, a facetami w moim wieku. Panowie z mojego rocznika nie przebierają w słówkach. Są chamscy i prostaccy.
A kobiety mają wiele, wiele innych zachowań, z których jako przedstawicielka tej samej płci nie powinnaś być dumna.
Wiem, dlatego wspominałam już o tym.
Po raz kolejny podkreślę, że nie uważam, że rozmawiamy o jakimś Twoim problemie. Postaram się w przyszłości faktycznie nie zwracać się w swoich wypowiedziach osobowo, bo zaraz odbierasz wszystko do siebie. I nie uważam, że można rozmawiać tylko, gdy problem dotyczy kogoś bezpośrednio. Sam uwielbiam rozmawiać z pozycji obserwatora
I także rzadko oczekuję pomocy we własnej sprawie.
To nie tak, że ja biorę to do siebie. Nie uraziłeś mnie swoim zdaniem. Nie chciałam tylko aby nasza rozmowa wyglądała jak wizyta u psychologa. Musi być pacjent i musi być psycholog. Chciałam aby nasza rozmowa wyglądała jak "równy z równym"
To wszystko. Jeśli Cię uraziłam to najmocniej przepraszam ![]()
Co do wagi ciała podtrzymuję to co powiedziałem. Osoba z otyłością nie powinna mieć problemu znaleźć drugiej połowy. Co innego osoba z otyłością wymagającą już leczenia i zagrażającą zdrowiu. W takim wypadku choćby względy racjonalności przemawiają przeciw temu, by się wiązać z taką osobą. Bo wszyscy chcemy mieć drugą połówkę, a nie opiekować się kimś przez kilkadziesiąt lat.
Widać, że temat Ci zupełnie obcy
Mylisz pojęcia.
O nadwadze mówimy wówczas, kiedy oczekiwana masa ciała zostaje przekroczona o 10-20%, a o otyłości, kiedy przekraczamy od 25-30% należnej masy ciała. Związku z tym nie ma otyłości zagrażającej życiu i otyłości nie zagrażającej życiu, bo samo słowo otyłość jest już zagrożeniem dla życia.
Wobec tego osoby z nadwagą nie mają takiego problemu ze znalezieniem partnera jak osoby otyłe. I z tym się zgadzam.
Ach tak to napisałaś ze miałem 4 facetów,
Weź mnie nie przerażaj! Normalnie sprawdziłam czy faktycznie napisałam, że miałeś 4 facetów, a nie partnerki. I uff napisałam dobrze
Ty miałeś cztery partnerki , a ja niezmiennie prawie od 8 lat jednego mężczyznę.
Kolejny przykład myślenia stereotypowego
Miał tyle kobiet pewnie kobieciarz i skacze z kwiatka na kwiatek
A skąd pomysł, że ja tak pomyślałam? Nie miałam na myśli, że skakałeś z kwiatka na kwiatek, tylko, że masz trochę większe doświadczenie w tej materii. Byłeś i ze szczupłą i z kobietą z lekką nadwagą, a ja niezmiennie z jednym więc nie wiem czy bym spojrzała na faceta z taką otyłością czy nie. Nie było mnie stać na sprecyzowanie jednoznacznie swojej odpowiedzi na Twoje pytanie.
Czasem coś co napiszę wypada dość niefortunnie, mimo że nie miałem tego na myśli. Taka moja natura. A może powinienem wszystko raz jeszcze czytać nim zrobię "dodaj odpowiedź"? Szkoda czasu:)
Każdemu się zdarza, mi też ![]()
No to się zbłaźniłem pisząc o tych facetach. Tak to jest jak się człowiek spieszy
Oczywiście prostuję - miałem 4 partnerki ![]()
Generalnie myślę, że doszliśmy do jakiegoś porozumienia w temacie, więc dziękuję za bardzo miłą i rzeczową dyskusję na argumenty.
Zawsze to lepiej poznać odmienne zdanie.
Pozdrawiam ![]()
No to się zbłaźniłem pisząc o tych facetach. Tak to jest jak się człowiek spieszy
Oczywiście prostuję - miałem 4 partnerki
Generalnie myślę, że doszliśmy do jakiegoś porozumienia w temacie, więc dziękuję za bardzo miłą i rzeczową dyskusję na argumenty.
Zawsze to lepiej poznać odmienne zdanie.
Pozdrawiam
Jak zawsze uprzejmy
Również dziękuję i pozdrawiam ![]()
Ja powiem coś jako facet. Coś co może Wam przynieść same korzyści, jeśli odpowiednio to odbierzecie. Najpiękniejsza i najbardziej atrakcyjna jest kobieta pewna siebie i swoich atrybutów. W swoim życiu spotkałem wiele kobiet, które mimo że normalnie uznałbym za niezbyt atrakcyjne, to przez sposób bycia, zachowanie były bardzo atrakcyjne. Pożądanie rodzi się w mózgu drogie Panie. Owszem można to pożądanie wzbudzić pięknymi nogami, wyeksponowanym idealnie kształtnym i sporym biustem, czy też innym elementem kobiecego ciała. Jasne, że idealne ciało czy piękna twarz pomagają zdobyć faceta. Ale nie zastanawia Was dlaczego także te mniej urodziwe kobiety (teoretycznie, bo uroda to rzecz względna) znajdują swoje drugie połówki. Powiem więcej. Często jest tak, że piękna kobieta idzie ulicą za rękę z okropnie brzydkim facetem, tudzież przystojniak jak z pokazu mody prowadzi za rękę teoretyczną brzydulę. Dziwne nie? Otóż facetów pociąga wnętrze. Różnica jest jedna. Zainteresować wnętrzem jest trudniej niż np tyłkiem, czy biustem, ale z drugiej strony takie zainteresowanie wnętrzem jest trwalsze. Facet, który zakocha się w kobiecym charakterze, nim zdąży spostrzec, nagle zachwyca się także każdym elementem urody swojej kobiety. Widzi piękne długie i zgrabne nogi a nie grube balerony z celulitem. Widzi piękny kształtny biust a nie za małe pestki albo wielkie obwisłe cycki z rozstępami. Widzi cudowny tyłek, który ma ochotę klepnąć za każdym razem. No i widzi wreszcie anielską twarz. Tak to działa. I nie znaczy to, że taka kobieta nie jest piękna, bo jest. Cała sztuka, to akceptacja swojego wnętrza. Tylko kobiecie, która w pełni akceptuje swoje wnętrze (w 100%) nie przeszkadza jej wygląd. Jeśli ktoś mówi, że akceptuje siebie jakim jest, ale przeszkadza mu wygląd, to jest to fikcja. Nie ma pełnej akceptacji siebie bez akceptacji urody. Są rzeczy, których nie da się zmienić. Czy nie lepiej zamiast starać się zmienić kilka detali, zmienić po prostu całe swoje myślenie? Naprawdę to daje dużo większy efekt.
Tak więc drogie panie wszystkie jesteście atrakcyjne, nie warto tracić życia na pogoń za ideałami. One nie istnieją. Porzućcie swoje kompleksy i żyjcie pełnią życia. Idzie lato, więc nie traćcie czasu na takie bzdury jak kompleksy.
Pozdrawiam
Masz całkowitą rację. Nawet najładniejsza dziewczyna w oczach wielu osób nie będzie pożądana jeśli za mało pewna siebie lub zbyt przemądrzała. Może wtedy być nawet niezauważona.
A nawet brzydsza, lecz mająca to coś przyciągać może wielu panów. Taki magnetyzm. Dlatego zawsze śmieszyło mnie , że niektóre dziewczyny wywyższają się twierdząc , że mają łatwiej w życiu, bo w swoim odczuciu są ładne, a te brzydsze są gorsze. Po pierwsze to rzecz gustu, a po drugie dla mnie są płytkie, że mają do zaoferowania tylko wygląd i wyśmiewają innych.