Znalazłam idealny wątek na swój największy kłopot. Widzę, że jest Was tu wiele, dlatego proszę Was o radę czy uwagi. Otóż. 4 lata temu poznałam na wyjeździe wakacyjnym pewnego chłopka, mieszkamy na dwóch końcach Polski. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy, przez 3 lata pisaliśmy do siebie listy, mejle smsy. W te wakacje wreszcie się spotkaliśmy. Kilka razy. I wiem, że K. jest we mnie zakochany po same uszy. Mi też nie jest obojętny. W ogóle należy zacząć od tego, że K. jest ucieleśnieniem moich marzeń- dobry, pomocny, intelgientny, mądry, grzeczny, kulturalny, z dobrym systemem wartości. Ok, może nie jest powalająco przystojny, ale jest ładny! Od kilku miesięcy nasza znajomość "intensywnieje", codziennie do siebie dzownimy, piszemy, ja czekam bardzo na jego smsy, telefony, planujemy wspólne wakacje. Oczywiście o niczego ode mnie nie oczekuje "na teraz", on poczeka, daje mi mnóstwo czasu. Ale ja po porstu nie wiem, czy jestem w nim zakochana, bo tak naprawdę znam go tylko w relacji on-ja! Nie wiem jaki jest wśród znajomych, nie byłam u niego w domu, jestem w 100% pewna, że mnie nie okłamuje i że faktycznie jest tak jak mówi, ale ja go po rpostu nie znam na wylot! Więc skąd mam wiedzieć, czy mogłabym z nim być? Dodatkowo on mieszka tak daleko. Jak tu utrzymać taką relację? Dziewczyny, doradźcie, co robić?!
1 2011-06-04 13:46:44 Ostatnio edytowany przez Cienkopiska (2011-06-04 13:47:33)
Jeśli masz takie dylematy to szczerze uważam że chyba zakochana w nim nie jesteś. Podkreślasz jego pozytywne cechy i pewnie chciałabyś być w nim zakochana bo masz świadomość że jest fajnym facetem i może kiedyś jeszcze się w nim zakochasz ale może tak się zdarzyć że nie i prędzej czy później nie będziesz chciała z nim być. Uważam że albo ktoś się w kimś zakochuje od razu bez pytań i wahań albo nie, jednak istnieją związki z rozsądku. Jednak to jest tylko moje zdanie i życze Ci powodzenia i dużo szczęścia z nim lub kimś innym:) pozdrawiam.
Dzieki sonieczka za odpowiedź, bo wydaje mi się, że mogłaś powiedzieć coś, co siedzi we mnie głęboko i być może jest prawdą. Moze faktycznie chciałąbym być w nim zakochana? Nie wiem. Ale boje się też tego, że jakbyśmy zaczęli spędzać ze sobą każdy dzień, normalnie, jak w związku, to on mógłby stwierdzć, że wcale nie jest zakochany WE MNIE. Takie troche głupoty mi przychodzą do głowy.. ostatnio gadaliśmy i się go pytam, jak Ty możesz być we mnie zakochany, jak nie znasz mnie całej. On powiedział, że to co zna mu wsytarczy, wymienił mi jakie widzi moje zalety I WADY, bez ogódek, i powiedział, że one wszystkei składają mu się na taką osobę własnie, w jakiej chce być zakochany. Naprawde strasznie dużo o nim teraz myślę, możliwe, że za rok moglibyśmy mieszkać w jednym mieście, spróbować jako normalna para. Mam kompeltny mętlik w głowie ![]()
I ja rozumiem te dylematy. O ileż prostsze byłoby życie gdyby ich nie było. Z jednej strony dopóki nie spróbujesz to nie przekonasz się jakby było. Jesteś bardzo młoda ale rozsądna i wiem że nie chcesz tego chłopaka skrzywdzić i on również jest mądry bo bardzo trafnie odpowiedział na pytanie dlaczego jest w Tobie zakochany.
Sprawy się trochę rozwinęły z biegiem czasu..
Okazało się, że w Krakowie był fajny kurs fotograficzny, który nas zainteresował. Pojechaliśmy więc tam razem (spaliśmy jednak w różnych miejscach). I tak, całe dnie w zasadzie przez 2 tygodnie, spędzaliśmy razem. To było coś pięknego, potrafiliśmy rozmawiać na każdy temat, śmiać się, być poważni. Jednak, żeby tak pięknie było, już na samym początku naszego wyjazdu wyznał mi, że wyjeżdża na rok do Stanów, do szkoły. On był bardzo zaangażowany w naszą zanjomość, w środku naszego wyjazdu mieliśmy kryzys, bo on miał wrażenie, że to uczucie jest tylko z jego strony. Wyjaśniliśmy to, powiedziałam mu, że nie chcę się wplatywać teraz w żadny związek, nie będziemy się widzieć rok, wiadomo, kontkat będzie, ale to nie to samo, a nóż on kogoś pozna w Stanach, ja kogś poznam, daliśmy sobie wolną rękę, ale i tak wiedzieliśmy, ze jesteśmy sobie bliscy. Mówił, ze zastanawia się nad studiami w USA, ale to, co go zatrzymuje przy Polsce to ja. Wiedziałam, ze gdzie bym się nie dostała na studia i jeśli tylko bylibyśmy razem, on wróciłby do Polski bez chwili wahania.
I potem nastąpił jego wyjazd, przyejchał do mnie do miasta, pożegnaliśmy się i wyjechał. Piszemy codziennie mejle, wczoraj dostałam od niego tradycyjny list, widzimy się za rok w czerwcu. I ja chyba dopiero teraz zaczęłam tak naprawdę naprawdę za nim tęsknić. trudno mi sobie wyobrazić, że nie będziemy razem, w ogóle trudno mi sobie wyobrazić moje życie bez niego. Z nia na dzień myślę o nim coraz więcej, boję się tego.
Cienkopiska - związki na odległość są trudne, ale możliwe do utrzymania. Wszystko to kwestia woli obu stron. Myśl, czego chcesz, a nie czy poprawną nazwą jest "zakochanie" czy jakaś inna. ![]()