Moja opinia na temat znudzenia swoim patnerem, pisane na szybko wiec przepraszam za błedy składniowe a interpunkcje pomijam. Jak uraze jakiegoś poloniste to bedzie musiał z tym żyć:):)
Zarówno na forum jak i na wielu innych witrynach, bardzo często w kwestiach tematów damsko męskich poruszany jest problem w stylu. ?Już nie jest tak jak dawniej? ?w moim związku wieje nudą?. Wielu partnerów narzeka, ze strony damskiej np. ?że on zamiast zabrać ją gdzieś wieczorem czy iść wcześniej do lóżka, woli siedzieć przed komputerem, późno wraca z pracy? czy ze strony męskiej. ?Ona już nie wygląda tak pociągająco, nie maluje się, nie stroi a do lóżka przychodzi w normalnej koszuli zamiast bielizny erotycznej?. Nuda w związku jest pierwszym i bardzo często głównym powodem ukradkowych spojrzeń za innymi osobnikami, co z kolei w niektórych przypadkach prowadzi do zdrady swojego partnera i całkowitego zniszczenia związku.
Zastanówmy się na początku jakie cechy wchodzą w skład poznawania się dwóch osób odmiennej płci. Weźmy typową sytuacje dwójki młodych atrakcyjnych ludzi. On chodzi do klubu posiedzieć z kolegami napić się i poznać kobietę. Patrzy na potencjalne kandydatki z punktu widzenia wyglądu i mowy ciała. Tyle wie i na tym bazuje. Całej reszty dowie się później. Ona maluje się idzie tańczyć i chce wyglądać atrakcyjnie, nie znosi pijanych nachalnych gości, ale jeśli facet który się jej podoba podejdzie i powie coś miłego chętnie wda się z nim w dalszą konwersację. 90% przypadków zawierania znajomości w takim miejscach trwa dłużej jeśli zachodzi pewien związek : obydwie osoby szybko przypadną sobie do gustu. Tutaj po podejściu do kobiety pojawia się atrakcyjny wizerunek. Facetowi do szczęścia na początku wystarczy ładna buzia, dobra figura i podkreślone kobiece kształty. Ona pomimo ze wystrojona i pociągająca ma serdecznie dość bycia postrzeganą przez pryzmat swojej fizyczności. Ma dość bycia traktowaną przez wielu facetów jako materiał na ekstra seks. Chce być postrzegana poprzez swoją osobowość. Proces poznawania się zaczyna się niemal zawsze od inicjatywy ze strony faceta i pokazania jego atrakcyjnych cech.(Trochę z chwalenia się, w moim długim towarzyskim życiu miałem 2 przypadki za blisko 10 lat, gdy atrakcyjna dziewczyna podeszła do mnie i powiedziała coś w stylu ?Podobasz mi się i chciałabym Cie poznać?). On podchodzi rozmawia z nią mówi o sobie i swoich pasjach, ma wyszukane poczucie humoru, uśmiecha się, jest zainteresowany i traktuje ją przy tym z szacunkiem. Pyta o to jaką jest osobą. Jest pewny siebie, emanuje męskością i erotyzmem. Ale trzyma to wszystko z daleka i ma nad tym kontrolę. Nie prosi, nie nalega. Jest pierwszy dotyk, jest super uśmiech. Okazuje się że ona i on są do siebie podobni. Lubią spędzać czas w podobny sposób, mają zbliżone zainteresowania, lubią taką samą muzykę(to cechy realne) czy śmieją się z podobnych dowcipów, zwracają uwagę na podobne cechy u innych ludzi( to cechy psychiczne). Jest pierwszy pocałunek, coś nowego, numer telefonu, pożegnanie i obietnica nowego spotkania. On pomimo że często poznaje nowe kobiety, widzi w niej atrakcyjną dziewczynę nie tylko do sexu, lecz do czegoś więcej. Chciałby ją poznać lepiej. Może z nią zaznać wiele cudownych chwil, w łóżku, może pochwalić się nią kolegami, iść na imprezę czy jechać na wakacje. Przecież tak fajnie się im rozmawiało, bardzo podeszła mu jej osobowość, żadna suka, tylko normalna dziewczyna na poziomi, ładna, otwarta, serdeczna. Ona wracając do domu, myśli że poznała fajnego faceta, pewnego siebie emanującego spokojem i dobrym poczuciem humoru, po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła się przy facecie wyjątkowo. Chciałaby żeby zadzwonił i zaproponował następne spotkanie. Chociaż trwało to krótko, miała wrażenie jakby znała go od zawsze.
Specjalnie wybrałem taki przypadek. Opisując go zwróciłem uwagę na jedna zasadnicza rzecz. Zainteresowanie z obydwu stron już na początku. Podobieństwa, czy nie jest tak że, poznając drugie osoby bardzo często zwracamy uwagę na podobne cechy u innych ludzi?? Czy to nie podobieństwa wiążą nas ze sobą??
Wracamy do dwójki naszych bohaterów. Zaczynają się spotykać, on zabiera ją wszędzie a ona jest ucieszona, bo jeszcze nigdy nie poznała nikogo takiego. On jest czarujący, obyty towarzysko a przy tym rozsądny. Ma dobrą prace, mieszkanie, perspektywy na przyszłość, zarządza tym wszystkim w sposób spokojny, myśląc o przyszłości. Są spotkania, chemia motyle w brzuchu pierwszy seks. Jest tęsknota. Pojawiają się plany długoterminowe. Zaczynają mieszkać razem poznają się coraz bardziej i po jakimś czasie stają się dla siebie codziennością. Emocje opadają, obydwaj pracują ale już nie wychodzą jak dawniej, już nie ma szalonej spontaniczności i zabawy, nie ma podtekstów, żartów i szybkich godzinnych ucieczek od znajomych na miłosne uniesienia tylko we dwoje. Praca, dom , od czasu do czasu wyjście. Mają siebie nawzajem, ale mimo to, nie jest tak jak na początku. Uczucie gaśnie. Pojawiają się sprzeczki i niedomówienia. Oboje obwiniają drugą stronę i oddalają się od siebie. Pojawiają się kłótnie i kilkudniowe milczenie, obrażanie się a potem są rozmowy i powroty. Ona przyzwyczajona do inicjatywy faceta niewiele robi. On chcąc uniknąć trudnych tematów ucieka w prace, kumpli, wypady ze znajomymi. Oddalają się od siebie czują, że to już nie jest to coś, chemia gdzieś się ulotniła i nastała szara codzienność. Związek rozpada się i obydwoje cierpią. Próbują rozmawiać próbują, szukać połączenia. Obydwoje chcą dać sobie drugą szansę ,ale widmo szarej codzienności i pamięć o tym jak to jak się skończyło przeszkadza.
W tym przypadku pokazana jest częsta sytuacja życiowa dwójki młodych ludzi. Zastanówmy się dlaczego tak się dzieje?? Pozwólcie, że zadam kilka pytań. Ilu ludzi na świecie zostaje milionerami a ilu przez całe życie tylko o tym marzy?? Ilu ludzi chcących zwiedzać świat i jego najpiękniejsze zakątki robi to a ilu o tym tylko marzy?? Ilu ludzi wstaje z uśmiechem na ustach co rano do pracy a ilu narzeka?? Ilu facetów chciałoby mieć przy sobie dziewczynę która jest modelką i oglądają się za nią wszyscy, a ilu je ma naprawdę?? Przykłady są podane tylko w jednym celu. Pokazania tego ze pociąga nas to co niedostępne dla nas lub trudne do zdobycia. Na początku oni musieli na siebie pracować. Ona poznała go i chciała żeby zatrzymał się na dłużej. Pokazywała mu więc swoją atrakcyjność, chciała tego go bo wierzyła ze poznała faceta innego niż wszyscy. On z kolei starał się żeby jej nie stracić z tego samego powodu. W jego głowie rysował się obraz kobiety dla niego, kobiety wyjątkowej. Przecież o takie trudno teraz i na pewno wielu facetów jest dla niego konkurencją. Po jakimś czasie oni przestali mieć wobec siebie wymagania. Byli łatwi dla siebie. Spędzali czas bardziej z obowiązku niż z przyjemności, brak było inicjatywy na coś nowego. Przestali być dla siebie wyzwaniami.
Druga sprawa to brak wytwarzania próżni miedzy sobą. Codzienność, dostępność, przytłoczenie powtarzalnością dnia powszedniego. Co przez to rozumieć? Wróćmy myślą do pierwszego ich spotkania. Zauważając rozstanie(po pierwszym spotkaniu) i ochotę na kolejne chwile razem zaczyna się proces wspominania, myślenia o drugiej osobie. Człowiek to dziwna istota, spłataliśmy figla teorii ewolucji, która zapewne nie przewidziała ze logiczna cześć naszego mózgu rozwinie się w naszych głowach w tak wielkim stopniu. Za tym idą emocje, inne niż strach czy poczucie zaspokojenia podstawowych potrzeb. Jesteśmy skazani na odczuwanie emocji. Nie zrozumienie ich, tylko odczuwanie. One istnieją tylko w naszym umyśle, żadnej na świecie nie ma. Nie można ich zmierzyć żadną wielkością fizyczną ani nadać cech uniwersalnych cech rzeczywistych. Wiec mówiąc o tym mam na myśli to że miłość, nienawiść, ból, pożądanie. To wszystko bierze się z myślenia. Najczęściej myślimy o drugiej bliskiej nam osobie podczas jej nieobecności lub gdy nam jej brakuje. Wytwarza się próżnia, poprzez brak zaspokojenia potrzeby bliskości. Nazywamy to tęsknotą. Każdy lubi być szczęśliwy i czuć się dobrze a tęsknota powoduje zgoła odmienne samopoczucie. Pragniemy wiec bardziej i bardziej. Wymyślamy coraz to nowe sposoby na zaspokojenie oczekiwań drugiej strony. Wszystko po to aby ją zdobyć i mieć jej więcej dla siebie. Brak tego uczucia zabija związek. Dlaczego jest tak że załamujemy się dopiero po stracie bliskiej osoby?? Wraca jej niedosyt. Weźmy inny bardziej codzienny przykład. Większość ludzi tęskni za zdrowiem dopiero gdy są chorzy. Czy nie dlatego ze mamy to na co dzień?? Porównajmy to co do szczęścia wystarczy cierpiącemu straszną chorobę człowiekowi a co zdrowemu idącemu przez życie z ambicjami młodemu zdobywcy. Sprawy dla nas pospolite i łatwe spychamy na dalszy plan. Nie myślimy o nich.
Kolejnym ważnym argumentem jest struktura poligamii. Dotyczy to głównie mężczyzn. Bardzo często już w okresie stagnacji uczuć, zaczynają się oni rozglądać po innych partnerkach. Natura pomimo ze rozwinęła nasz mózg i tak nadała nam pierwotne instynkty. Seks jest jednym z najważniejszych takich instynktów . On jako samiec jest zaprogramowany na zapłodnienie jak największej ilości samic, wszystko bierze się to stąd, że w naturze w której nie istnieje miłość, współczucie czy humanitaryzm przetrwają tylko osobniki najsilniejsze. Jednym z nadrzędnych celów każdego organizmu żywego jest podtrzymanie gatunku i przekazanie najsilniejszych cech genetycznych dalej. Kultura jednak zaszczepiła nam monogamię, co w dzisiejszych czasach, w świecie gdzie mamy choroby weneryczne, AIDS oraz strukturę społeczeństwa wyznaczaną przez pieniądze jest słusznym posunięciem. Kierując tok myślenia w drugą stronę należy się przyjrzeć roli jaką kobiety odgrywają w związkach. Bardzo często spotykamy się z opinią że atrakcyjne kobiety są właśnie niedostępne i trzeba mieć kasę żeby je mieć. Wszak popyt na nie jest ogromny. Zastanówmy się jak zachowuje się potencjalny facet próbujący zdobyć taką kobietę wierzący w taki właśnie stereotyp. Mianowicie facet rozpieszcza kobietę, nie pozwala jej płacić za nic. wszystko to jest jego inicjatywa. On zrobi wszystko byleby ona z nim była. Po jakimś czasie przychodzi znużenie i brak ochoty na dalszy wysiłek. ale rozpieszczona dziewczyna nie zamierza się starać, tylko wychowana w stereotypie że facet ma o nią walczyć rozgląda się za kimś innym. Ona nauczona że on jej daje wszystko na tacy traci szacunek do niego. Ważne jest żeby na związek pracowały 2 strony. Było wzajemne zainteresowanie i niedostępność, i nowe pomysły na zagospodarowanie czasu. Szacunek i podziw budzi się osiągnięciami i tym do czego się dochodzi.
Sprawa powrotu po rozstaniu jest dość skomplikowaną sprawą. Najczęściej wspominając byłych partnerów bierzemy pod uwagę tylko koniec naszej relacji. Wyobraźcie sobie że jesteście w grupie znajomych i super się bawicie a nagle wchodzi wasza była druga połówka z nową swoja drugą połówką. Smutniejecie, a dlaczego?? Czemu dobry humor który utrzymywał się przez cały poprzedni czas ulotnił się w oka mgnieniu?? Jeśli dzień później wspomnicie swoja wczorajszą imprezę to o czym pomyślicie najpierw?? Czy nie jest tak że wspomnienia cudownych chwil przychodzą najczęściej w takich sytuacjach i pojawia się szczególnie piekący ból??
Ostatnim i najbardziej kontrowersyjnym moim zdaniem problemem jest podejście do sexu. Niezrozumienie i niedopasowanie się dwojga partnerów do siebie pod względem temperamentu seksualnego jest najczęstszą przyczyną zdrad. W naszej społeczności ciągle pokutuje opinia że kobiety sexu nie lubią lub jest on czymś niemoralnym i zakazanym. Czy zatem nadużywanie sexu przez kobiety(skupmy się jednak na tym bo to temat trudniejszy) jest czymś złym. I tak i nie. Statystyczna dziewczyna, mająca raz w życiu ochotę na szybką jednonocną przygodę z obcym facetem, naraża się na niebezpieczeństwo. Dzieje się tak dlatego ze w męskim świecie i podejściu do kobiet dzisiaj przespanie się z dziewczyną już na pierwszym spotkaniu bardzo często jest powodem do chwalenia się czy dumy. Generalizacja o kobiecie idzie w świat i wszyscy postrzegają ją jako łatwą a wtedy nie jest ona wyzwaniem. Dziewczyna rezygnuje z sexu z obawy i pozostaje on w sferze jej wyobraźni. A gdy zdecyduje się znowu pojawia się rozczarowanie. Bo nie jest tak jak sobie wyobraziła. Z drugiej strony o sexie niektórym ciężko mówić(zwłaszcza niedoświadczonej kobiecie z mężczyzną) i otworzyć się na nowe rozwiązania. Powiedzieć czego pragniemy i czego oczekujemy. Szukać razem nowych rozwiązań. Ja np. raz w życiu kilka lat temu miałem związek z dziewicą i mówię takim stanowczo NIGDY WIĘCEJ!!!! Coś co mamy dzielić tylko z jedną osobą przez długi czas musi być dobre i nas łączyć a nie być powodem do frustracji. Zasypianie wkurwionym, odwróconymi plecami do bliskiej osoby i niemoc w wyrażeniu swoich potrzeb może zniszczyć nawet największe uczucie.
To co napisałem jest moja opinią z punktu widzenia faceta. Oparłem to doświadczeniach własnych i osób z mojego otoczenia. Po części zostało to podpięte pod generalizacje na świecie wedle których często myślimy. Wrzucamy ludzi do worków z nalepkami wedle ogólnie przyjętego wzorca. Jako przykład wziąłem jeden dość wąski przypadek relacji damsko męskich. Wiadomo że ktoś może to uznać za stek bzdur. I najlepsze jest to że ma rację. Jak to się mówi prawda i wartość zależy najczęściej od kontekstu w jakim jej używamy. To co dla jednego ważne dla innego jest bezwartościowe. To co dla mnie piękne dla was może być brzydkie. I to co dla was jest frajdą dla mnie może być nudą przez duże N
Pozdrawiam