Mój problem nie mam pracy długi czas i ochoty na życie. Jestem po studiach i co z tego staż odrobiłam prace interwencyjne też przygotowanie zawodowe też. Jestem z małej miejscowości gdzie do biur urzędów tylko układy się liczą nawet za bramę nie wpuszczają do firm w jednej instytucji jak pracowałam pół roku to widziałam ze poddania o prace nawet czytane nie były nikt na nie nawet nie spoglądał szły do segregatorów i nigdy nikt z tych podań nie został przyjęty. Do sklepów jak jest jaki otwierany jest po 300 podań na 5 miejsc lub znacznie więcej a w pozostałych robią właściciele i po studiach do sklepu nie chcą. Studiowałam zaocznie przez ten czas pracowałam tylko na tych możliwościach z urzędu gdzie pracodawca miał mnie za darmo i rok na umowę w sumie przez 7 lat pracowałam 2 lata. Mam 2 kursy ukończone , dodatkowo ecedl i zaczynam trzeci i co z tego na studia wzięłam kredyt i teraz nie mam za co go spłacać. W dużym miecie jak oglądam oferty dają najniższą krajową a za to nie wynajmie niczego i nie spłacę kredytu póki co odroczyłam kredyt ale za niedługo muszę go płacić. Już naprawdę nie mam powodów by żyć i cieszyć się z czegoś nawet z domu nie lubię wychodzić chodzić na zakupy tez nie nie widzę potrzeby że mi należy się coś kupić i mieć coś nowego nie mam nawet z kim chodzić na zakupy a po drugie w małej miejscowości nie ma nic fajnego do kupowania. Siedzę całymi dniami w domu wole siedzenie w domu niż słuchanie rodziny koleżanek jak to niektórym się udało znaleść pracę i teraz głupie rady ci dają jak sami po układach robią i tylko potrafią się wymądrzać. Tylko się zadręczam zastanawiam się po co żyć na tym świecie jak on taki nie sprawiedliwy
1 2011-05-07 17:17:21 Ostatnio edytowany przez asiulabe (2011-05-07 17:51:38)
asiulabe, mogłabyś używać znaków interpunkcyjnych i dużych liter? Nie da się tego przeczytać 
czyli moja sytuacja jest tak beznadziejna że nawet nikt nie umie odpisać
Mój problem nie mam pracy długi czas i ochoty na życie. Jestem po studiach i co z tego (...)
Siedzę całymi dniami w domu wole siedzenie w domu niż słuchanie rodziny koleżanek jak to niektórym się udało znaleść pracę i teraz głupie rady ci dają jak sami po układach robią i tylko potrafią się wymądrzać. Tylko się zadręczam zastanawiam się po co żyć na tym świecie jak on taki nie sprawiedliwy
Jak na osobę po studiach to piszesz tak, że strasznie trudno odszyfrować o co Ci chodzi.
Piszesz, że w małych miejscowościach liczą się tylko znajomości? To może poszukaj przez internet pracy gdzieś dalej? U mnie w firmie pracują ludzie ze wszystkich stron kraju. Mówisz, że koleżanki dają głupie rady i się wymądrzają. Ale gdy będziesz TYLKO siedzieć w domu to praca sama do ciebie nie przyjdzie przecież. Może zacznij zmiany od siebie i swojego nastawienia? Bo, że w Polsce jest jak jest to każdy wie. Bezrobocie dotyka nie ciebie jedną. Myślałaś o wyjeździe za granicę? Właśnie w Niemczech i paru innych krajach szukają pracowników. Życzę owocnych przemyśleń
ja bym wyprowadziła się do dużego miasta i poszukała taniego pokoju do wynajęcia. na pewno od razu nie dostaniesz super płatnej pracy, ale od czegoś trzeba zacząć. nie zamykaj się w domu i nie myśl jaka jesteś beznadziejna, bo to na pewno Ci nie pomoże. ubierz i umaluj się ładnie, wyjdź na spacer i zacznij myśleć o przyszłości.
Jesteś bez pracy, to idź na tą najniższą krajową.
W Warszawie można wynająć pokój za 500zł, i tak kredytu teraz nie spłacasz i tak, a przynajmniej będziesz w mieście, gdzie masz lepsze perspektywy na znalezienie czegoś lepiej płatnego.
Nie napisałaś po jakich studiach jesteś, a szkoda. Jeśli wybrałaś studia bez perspektyw, gdzie absolwentów jest dużo, to niestety, ale powinnaś się liczyć z taką, a nie inną sytuacją w małym mieście.
Zawsze możesz też spróbować otworzyć własny biznes. Dla bezrobotnych, jeśli pomysł jest dobry są całkiem przyzwoite dofinansowania. Rozejrzyj się i sprawdź, czego w Twoim mieście brakuje, na jakie usługi jest popyt.
Za granicę nie radzę wyjeżdżać, jeśli nie znasz języka.
ekonomie skończyłam a do warszawy to ja mam ze 8,5 h jazdy od siebie albo więcej więc rozumiecie i nigdy w niej nie byłam a po drugie kredyt za 4 miesiące musze od nowa zacząć spłacać więc za najniższą krajową to nie nawojuje w dużym mieście jak dadzą mi 1000 zł dam za pokój 500 zł kredyt 330 zł i zostanie 170 zł to chyba na opłaty i życie mało gdzie życie drogie a ubrać się ładnie czy iść na zakupy na ciuchy to za co niby skąd bezrobotny ma mieć kase na modne ciuchy
za najniższa to bym chętnie poszła tylko u siebie a nie w warszawie a u mnie w mieście z popytem jest tak że jak jest coś otwierane to za chwile zamykane bo ludzie kasy nie mają a jeśli nawet urząd kase da na otwarcie to trzeba rok przetrwać z działalnością by nie zwracać jej więc jest duże ryzyko a własnej na zainwestowanie w coś nie posiadam
słuchaj, narzekaniem nie zarobisz. w polsce mamy wiele miast, warszawa nie gwarantuje spełnienia marzeń i godnego życia. tam trzeba być silnym, umieć się "sprzedać". jeśli jesteś po ekonomii, masz jakieś tam kursy wiec z pracą nie powinno być źle. ale musisz zmienić środowisko. możesz nawet zaczepić się w jakimś punkcie kredytowym w super markecie i zdobyć jakieś doświadczenie. a pokój można wynająć taniej niż za 500 zł, tylko trzeba szukać.
Warszawa to przyklad, jako najdrozsze miasto. Jasne, lepiej siedziec na czterech literach, nic nie robic i od rodzicow ciagnac na modne ciuch. Jesli z takiego zalozenia wychodzisz to nigdy niczego nie znajdziesz i na wlasny rachunek bedziesz nieszczesliwym stworzeniem utyskjacym jaki to ten swiat nieszczesliwy.
Bez doswiadczenia kokosow nie zarobisz, moze wiec warto Przebolec przez pol roku, zagryzc zeby i zamiast robic z siebie damulke ciezko ukrzywdzona przez los wziac swoje zycie wreszcie w swoje rece, bo tylko Ty jestes za nie odpowiedzialna.
przeglądam oferty do dużych miast i wszędzie 3- 5 lat doświadczenia a ja tyle nie posiadam wysyłam CV gdzie tylko mogę ale odzywają się z dużych miast tylko na agentów ubezpieczeniowych z wynagrodzeniem prowizyjnym więc sami rozumiecie jak jest na prowizji
no niestety rosemarie widzę że należych do tych co łatwo w życiu mają niestety się mylisz rodzice nigdy kasy na ciuchy mi nie dawali i nie dają nie kupuje modnych ciuchów ( może ty masz ich pełną szafę) staram się oszczędzać miesiąc temu skończyła mi się kuroniówka której wcale na drogie ciuchy ze sklepu nie wydawałam tylko na najpotrzebniejsze mi rzeczy
13 2011-05-08 18:32:07 Ostatnio edytowany przez Rosemarie (2011-05-08 18:37:45)
Aslulabe, czy jest cis, co mozemy Ci doradzic? Nie masz doswiadczenia i zadna z uzytkowniczek ne wyczaruje Ci go, zadna propozycja Ci sie nie podoba, zawsze masz jakies ale.
Polska to kraj specyficzny i moze nie jest w nim latwo, ale nigdzie nie dostaniesz super zarobkow bez doswiadczenia, a praca na zmywaku w Anglii moze pozwala i sie utrzymax, ale uwstecznia.
Schowaj na razie marzenia o modnych ciuchach, o zyciu na super poziomie I zdobadz nawet za pomoca wielu wyrzeczen mozliwosc posiadania takiego zycia w przyslosci. Bo jesli tego nie zrobisz, to prawdopodobnie nic sie nie poprawi i za 10 lat.
Cuda zdarzaja sie bardzo rzadko.
PS. W zyciu wcale nie mialam lekko, pracuje od 20 roku zycia, w czym sie da, w handlu, w call center, na zlecenie.
Tylko dzieki temu, po 5 latach pracy bez skonczonych studiow Pracodawcy sami sie do mnie zglaszaja. A tez moglam narzekac, ze na pol etatu za 500 zl nie pojde.
a po drugie np na stronie info praca jak wysyłam podania np do rzeszowa krakowa itp to jest od 1000 do nawet 1500 chętnych na jedno miejsce więc nie dziwie się że mnie nie zapraszają raz była oferta gdzie było 2000 chętnych chyba że wymagają 5 lat doświadczenia to jest mniej do banków tez wysyłałam podania ale niestety też wymagają kilkuletniego doświadczenia w sprzedaży ja mam tylko staż i często z jednych banków chcą do pracy ludzi którzy w innych banków już pracują i mają doświadczenie w obsłudze klienta
nie wiem, ja nigdy nie szukałam poważnej pracy, bo studiuję dziennie i nie mogę tego pogodzić. jednak na wakacjach pracuję. ostatnio w call center. ciężka robota, ale jeśli się zaangażuje, to można zarobić. dla mnie studentki 1200-1500 zł to dużo. a ty skoro masz wykształcenie ekonomiczne, to możesz zaczepić się dosłownie wszędzie. chęci, chęci i jeszcze raz chęci.
a ubrać się fajnie i modnie można za 100 zł.
moim zdaniem powinnaś coś postanowić i zrobić ze swoim życiem. jeśli będziesz dalej użalać się nad sobą, że mieszkasz w małym mieście, ze nie ma pacy, że masz niefajnie koleżanki to przegapisz najważniejsze momenty życia. właśnie teraz powinnaś się rozwijać. każdy z nas będzie zaczynał od "Zera". najpierw mało płatna praca, później szkolenia, awanse, rozwój. a kiedy ty chcesz do tego dojść jak teraz tracisz czas na marudzenie? masz kredyt, który trzeba spłacić. więc na co czekasz? wydaje mi się, że potrzebujesz kubeł zimnej wody, który otrzeźwiłby ci całą sytuację, w której się znajdujesz i zmotywował do działania.
i nie marzę o modnych ciuchach ale z czegoś żyć musze w dużym mieście no niestety nikt mi na opłaty jedzenie kredyt nie da a z najniższej to raczej kasy by mi zabrakło na podstawowe potrzeby chyba że za 100 zł przeżyje miesiąc z dojazdami do pracy a na prowizji jak nic nie sprzedam to mój zarobek to 0 zł
ja bym nawet do sklepu u siebie poszła robić czy telemarketingu tylko do sklepu mnie nie chcą bo jak mówią mam za wysokie wykształcenie i za dużo podań nawet po 300 i więcej a call center czy telemarketingu u mnie nie ma bo chętnie bym i w tym popracowała łatwo się mówi tym co w duzym mieście mieszkają od zawsze u nas 100 zł na ciuchy to jest bardzo dużo nie tak jak ty piszesz że to mało
Jak za malo, to dorabiaj, na korepetycje jest duzy popyt.
Rany, dziewczyno, wymyslanie sobie przeszkod to zadna droga do sukcesu, skup sie na mozliwosciach, nie problemach!
a dla statystyki zaczepić się jest gdziekolwiek ciężko jest w mojej miejscowości ponad 800 osób z wykształceniem wyższym zarejestrowanych jako bezrobotni ogólnie ponad 9000 bezrobotnych
łatwo się mówi tym co w duzym mieście mieszkają od zawsze u nas 100 zł na ciuchy to jest bardzo dużo nie tak jak ty piszesz że to mało
kochana pochodzę z malutkiej wioski. w wieku 16 lat wyjechałam do liceum oddalonego od domu o 120 km, a teraz mieszkam w centrum polski, gdzie studiuję. nie pisz proszę, ze łatwo tym, którzy są z dużych miast. do wszystkiego trzeba dojść. trochę samodzielności nikomu nie zaszkodziło.
żaden pracodawca nie przybiegnie do ciebie z oferta pracy i będzie cię błagał, abyś zgodziła się pracować. to ty masz za nim biegać i szukać pracy. a co ty robisz? użalasz się nad sobą. kobieto obudź się. jesteś po studiach, masz kredyt na głowie, skończył ci się zasiłek. skoro widzisz, że u ciebie nie ma pracy, to pakuj walizkę i wyjeżdżaj.
To wyjedz. A poki siedzisz w domu I z niego nie wychodziSz, a internet masz zajmij sie czyms lepszym niz utyskiwanie. Poszukaj, moze ktos potrzebuje pomocy w nnapisaniu jakiejs pracy z Twojej dziedziny, moze ktos potrzebuje pomocy w opiece nad dzieckieem, lub starsza osoba. Moze wykorzystaj talenty rekodzielncze jezeli masz i sprzedawaj np cos robione na szydelku, recznie robiona bizuterie...
Mam wrazenie, ze chcesz tylko potwierdzenia, ze swiat jest zly i be i rzuca klody pod nogi. Bardzo sie bede cIeszyc, jesli jednak udowodnisz mi ze tak nie jest.
ciekawe rosemarie za ile ty robisz prosty rachunek 1000 zł dostane z tego ok 450 zł wynajem pokoju jednoosobowego 330 zł kredyt opłaty gaz światło czy telefon dojazd do pracy codziennie( pewnie ze 100 zł miesięcznie no chyba ze praca byłaby koło miejsca zamieszkania to dojazd odpada ) i ile zostaje na życie
tylko jak wyjechałaś do liceum tak oddalonego ktoś wtedy na życie co dawał ja chciałam na dzienne ale nie miał mi by kto pomóc finansowo z trudem po 2 latach od liceum zdobyłam kredyt i odrobiłam staż więc poszłam na zaoczne
Jak wynajmnujesz pokoj wliczzone sa w to przewaznie oplaty. PoradzIlam Ci co mozna zrobic - dawaj kOrepetycje, opiekuj sie dziecmi w weekendy, rob na szydelku i sprzedawaj. Sprzataj mieszkania w soboty - nawet 6 za godzine da Ci 200 zl wiecej do pensji.
Ty nadal narzekasz.
Jakiej odpowiedzi oczekujesz? I czy w ogole jakiejkolwiek?
nie zawsze masz opłaty wliczone w krakowie np pokoje są nawet od 700 zł bez opłat w rzeszowie dwuosobowy 350 zł od osoby w tym są media ale nie ma gazu światła i mieszka się we dwie w pokoju
Warto sie pol roku czy rok tak przemeczyc.
A jak zdobedziesz do wyksztalcenia doswiadczenie, to wtedy bedziesz movla liczyc i na wieksza pensje i na wieksze wygody.
A jak nic nie zrobisz, to jedyne co bedziesz miec, to komornika na glowie.
Co Ci szkodzi sprobowac? Zawsze pewnie mozesz sie z takiej pracy zwolnic i wrocic tam, gdzie jestes teraz.
o dodam że jestem z podkarpacia a tu najtrudniej o pracę w całej Polsce i chyba jedno z najwyższych w skali kraju bezrobocie
asiulabe jaki masz pomysł na siebie?
Asiulabe jak juz wcześniej pisałam, dobrzę Cię rozumiem. Nikt nas nie zrozumie jeśli sam tego nie doświadczy. Nie wiem czy wszystkim wydaje się, że bycie na bezrobociu jest super i to wybór osoby która na nim jest. Może jest kilka osób które faktycznie nie szukają pracy, ale zalożycielka watku z pewnoscią nie zależy do nich. Nie chce nikogo obrazić, ale jak osoba po studiach nie chce pracować ? Każdy uczy się po to żeby póżniej mieć lepiej, ale niestety okazuje się inaczej. Asiula zabrała kredyt bo z pewnością nie miała kasy a nie chciała kończyć na szkole średniej. Jak może wyjechać do większego miasta jak nie ma kasy, a za co ma żyć np. w tym pierwszym miesiącu. To nie jest tak, że pojedzie do Warszawy i dostanie pracę, musi tam jakiś czas posiedzieć i poskładać CV. Zgadzam się z tymi co mówią, że na początek trzeba brać cokolwiek, ale z pewnością praca na miejscu, gdzie nie trzeba myśleć o czynszu jest lepsza. A tak na marginesie, Ja również pochodze z małej miejscowości i wysyłam podania wszędzie, również do dużych miast gdzie dojazd do pracy wynosi ok. 1,5 godziny. I co? nic, jeśli ktoś zadzwoni i wyznaczy rozmowę to dla przyszłego pracodawcy to jest niestety problem (wynika to rozmów kwalifikacyjnych). pracodawca woli pracownika który mieszka na miejscu, nie wiem, ale pracodawcy boja się chyba spóżnień, to że nie będziemy dyzpozycyjni, itp. jęśli chodzi o prace w sklepie, to właściciele nie chcą osób po studiach, chcą po zawodówce. Ja osobiscie składam wszędzie, wychodze z założenia, że lepiej pracować np. w sklepie niż siedzieć w domu.
a skąd masz kase na te studia jak tylko we wakacje pracujesz ktoś ci chyba pomaga
Asiulabe, dziewczyny dobrze Ci radzą. Uwierz mi, że doskonale jestem w stanie odwzorować sobie Twoją sytuację, bo sama pochodzę z małej wsi, w której jest tylko jeden sklep (i nic innego). Pracuję jednak od 14 roku życia na tyle ile sytuacja mi na to pozwalała (chyba, że ktoś uzna, że sezonowe zbieranie owoców do 16 roku życia to nie praca). W trakcie roku szkolnego wracałam z zajęć i szłam pomagac dzieciaczkowi młodszemu ode mnie w lekcjach za grosze, które płacili mi jego rodzice. Do tej pory w sezonie owocowym po pracy lecę z babcią zbierać jagody, maliny, co tam popadnie i sprzedaję. Potem grzyby. Tak można naprawdę sporo odłożyć, oczywiście o ile wstaje się rano i pracuje do późna. Miałam 18 lat kiedy pracowałam jako recepcjonistka w trzygwiazdkowym hotelu. Nie miałam wykształcenia (a już na pewno nie byłam po hotelarstwie czy turystyce) nie miałam kontaktów. Miejscowość mała, mało tego : znajduje się w niej szkoła hotelarska, więc konkurenjcę miałam. Chwytałam się wszystkiego : hotel, bar, budka z kebabem, spożywczy... Obecnie taki mam plan studiów że nie pracuję, nie mogę. Łapię tylko jakieś korepetycje i od czasu czasu coś okazjonalnego. Pieniądze na utrzymanie dostaję od rodziców.
Nie piszę tego żeby pokazać, jaka to cudowna i zaradna nie jestem. Robię to w dobrej wierze, chce Ci pokazać że można. Jednak uważam, że Ty (tak jak już Ci zasugerowano) najzywczajniej w świecie marudzisz, i trochę, nie obraź się za to, kaprysisz. Rozumiem, że jesteś zniechęcona ale trzeba wziąć się w garść. Odnoszę wrażenie, że z góry jesteś na nie, tak jakby Ci się najzwyczajniej w świecie nie chciało, choć ufam że jednak chce. Próbuj, w końcu coś się uda. Odrzucając każdą propozycję "bo może się nie udać" niczego nie zdziałasz.
Spróbuj sobie znaleźć w jakimś większym mieście pracę choćby za najniższą krajową, niekoniecznie w swojej branży nawet. Do tego korepetycje, ulotki, czy mcdonald lub kfc. już tak przykładowo podaję. Nie ukrywam, że pomęczysz się trochę, ale to zawsze jakiś start. Potem (jak będziesz się starać) będzie już tylko lepiej. Powodzenia!
na studia idzie sie po to by właśnie mieć prace lepsze życie nie biedować tak jak moi rodzice gdybym nie chciała pracować to po co by mi były dwa kursy, trzeci zaczynam teraz studiowałam tylko dzięki kredytowi, o który łatwo mi nie było, poszłam na studia dzięki własnej upartości rodzice nie chcieli żebym szła bo nie mieli kasy i wiedzieli ze studia lepszego życia u nas mi nie dadzą a jednak poszłam często przez to dochodziło do awantur, bo studia kosztują kredyt trzeba będzie spłacać po studiach lepiej jak byś nie szła, teraz powtarzają że lepiej jak bym nie poszła bo bym kredytu na głowie nie miała wcale nikt się nie cieszył ze skończyłam studia mimo że zawsze marzyłam by je mieć szkoda tylko że na dzienne nie mogłam pójść nikt mi grosza na studia nie dał dobrze że czasami socjalne stypendium miałam małe bo małe ale chociaż na kosmetyk miałam
Asiulabe, zwróciłaś się o pomoc, ale odrzucasz wszystkie pojawiające się propozycje. To typowe dla ludzi, którzy tak naprawdę nie chcą (czekają na proste rozwiązania) lub nie mają siły (depresja, brak wiary w powodzenie), by wprowadzić zmiany w swoim życiu. Ja tak mam na gruncie osobistym, więc trochę Cię rozumiem. Jednak w sytuacji, w jakiej jesteś, nie pozostaje Ci nic innego, jak w końcu zaryzykować i skorzystać z powyższych rad. Ja sama pochodzę z małego miasteczka i wiem jak ciężko jest podjąć decyzję o wyjeździe, a potem utrzymać się w dużym mieście zaczynając od zera. Ale jestem doskonałym przykładem na to, że to się udaje i poświęcenie się opłaca. Na początku po przyjeździe wynajmowałam pokój, pracowałam w centrum handlowym za naprawdę małe pieniądze. Nigdy nie mogłam liczyć na finansowe wsparcie rodziny, byłam zdana na siebie i na ewentualną pomoc poznanych ludzi (w tym mojego byłego partnera, który wierzył we mnie bardziej niż ja sama). I tak krok po kroku zaczęlam zmierzać do punktu, w którym jestem teraz - mam dobrą pracę, jestem niezależna. Ja jedna wiem, ile to wszystko kosztowało mnie wyrzeczeń, ale się udało, dlatego i Ty MUSISZ w końcu coś zrobić ze swoim życiem!
no ja nigdy od rodziców nie dostawałam więc to rodzice cię utrzymują więc nie pisz jaka zaradna jesteś bardzo
Ja studiowalam dziennie i pracowalam na pol etat, bo nie bylo rodzicow stac na moje studia. Potem przeszlam na zaoczne, bo ilez mozna.
W kazdym badz razie propozycji padlo sporo w tym watku, kazda jest zla, bo bezrobocie wysokie, bo male miasto, bo uklady, bo wiele osob na miejsce, bo wlasna dzialalnosc to ryzyko.
Tak do diabla nie mozna.
Byc moze w miescie jest jakas, nawet dalsza rodzina i moze przygarnac na czas szukania pracy. W zamian np. za sprzatanie.
Jak ja wyjechalam z rodzinnego miasta pierwszy miesiac przezylam na zupkach chinskich. Dalo sie. Nie bylo przyjemnie, ale sie dalo. Malo kosztowne, do tego jakas bulka i pasztet do pracy + tania herbata do picia w domu. Grosze.
Ale latwiej narzekac ze jest zle niz zaczac robic. Bez wzgledu przed studiami czy po.
Kto nie ryzykuje nic miec nie bedzie. Jak perspektyw nie ma nie ma tez co siedziec i plakac, ze bezrobocie wysokie.
Wzglednie jak nie uciekac, to szukac aktywnie pracy zdalnej. Przepisywania tekstow, tlumaczen. Na razie zas sa tylko i wylacznie narzekania, ze bezrobocie wysokie i jest zle i nie wiecie jak to jest, bo inaczej byscie zrozumualy. Oczywiscie nieco przerysowuje.
Takie podejscie skresla szanse na samym poczatku. Bo jak do mnie przyjdzie na rozmowe osoba zdesperowana, zmeczona swiatem, uwazajaca ze swiat jest be, to nie przyjme. Bo takie rzeczy naprawde widac.
Takze przed samymi rozmowami warto tez rozpatrzyc swoje nastawienie.
Bo to od nas zalezy, co zrobimy ze swoim zyciem, nie od pani w posredniaku, rekrutera czy zlego losu.
A narzekanie i negowanie wszystkiego to rownia pochyla w dol.
dodam że języków nie znam i rodziny w dużym mieście nie mam
utrzymują mnie rodzice. dostaję 1000zł na opłacenie mieszkania, bilety, jedzenie, ubrania, rozrywkę - na wszystko. udzielam jeszcze korepetycji.
skończyłaś studia mimo protestów rodziny. czyli jak chcesz to potrafisz. nie podoba mi się, to co napisałaś, że na studia idzie się po to aby mieć lepsze życie a nie biedować. każdy z nas, ale to każdy zaczyna od najniższej krajowej (chyba, ze ma znajomości). dzisiaj są takie czasy, że tytuł mgr nie znaczy prawie nic, bo praktycznie każdy głupek może skończyć jakieś tam studia i być panem magistrem. według mnie najważniejsza jest zaradność i elastyczność. studia pozwalają lepiej żyć jak masz już jakieś doświadczenie.
moje koleżanki chwytają się wszystkiego: sprzątania, kfc, mcdonalda, ulotek.
powiedz proszę jak widzisz swoja przyszłość.
a dla statystyki zaczepić się jest gdziekolwiek ciężko jest w mojej miejscowości ponad 800 osób z wykształceniem wyższym zarejestrowanych jako bezrobotni ogólnie ponad 9000 bezrobotnych
Fatalistyczne statystyki to w małym palcu widzę:)
A agencję pracy( praca tymczasowa, na zastępstwo, agencje opiekunek, firmy sprzątające) jakąś macie w tym mieście na księżycu oddalonym o mile świetlne?
To poszukaj pracy z zakwaterowaniem, np jako opiekunka samotnej, starszej osoby. I wtedy mozesz szukac dalej? Probowalas juz czegos takiego? Dowiadywalas sie?
Przypominam, to Twoje zycie i nikt za Ciebie go nie naprawi. Nikt Ci tez nie pomoze jesli sama tego nie chcesz, a nie chcesz, bo o tym swiadczy cala dyskusja. Nie wiem z jakiego powodu, ale jesli tego nie wyeliminujesz, to nie osiagniesz niczego.
Wiem, ze z czasem przychodzi bezsila, ale to nie jest usprawiedliwienie. Rad bylo tyle, ze z pewnoscia sobie cos z tego wybierzesz, jesli zechcesz
ale ja bym chętnie za najniższą krajową pracowała tylko u siebie nawet w sklepie czy tym podobniej gdzie odpada mi czynsz a zostaje kredyt bo mi rodzice nawet 1 zł nie dali na studia a kredyt musieli mi podpisać obcy bo rodzina nie chciała rmc donaldów u nas nie ma
nie ma agencji opiekunek itp to nie warszawa tylko mała miejscowina około chyba 40 000 mieszkanców licząc już z gminami sąsiednimi
To czekaj na wymarzona prace u siebie, jak nie ma. I nic nie rob, tylko narzekaj i narzekaj.
Brakuje mi slow, wypisuje sie z dyskusji, bo jest jak grochem i sciane.
Tak czy siak zycze Ci powodzenia.
Btw, masz net? Masz.
To moze zacznij sie jezyka uczyc, jak nie znasz. Darmowych kursow duzo. Da Ci to perspektywy za granica. Taka moja ostatnia rada.
agencji pracy też nie ma
właśnie zaczynam kurs księgowości na językowy tez się zapisałam ale dostałam sie na księgowość bo jedna osoba zrezygnowała i dzieki temu się dostałam
drugiego językowego już mi nie dadzą
bezpłatne kursy to są dodam
co ty z tą warszawą?? ktoś mądrze napisał - poszukaj pracy jako opiekunka z zakwaterowaniem. jest tego dużo.
Nie będę tutaj pisać o Wawie, bo nie szukałam tam pracy. Ale nie zawsze w dużym mieście jest tak łatwo. Różnie z tym jest. Co do finansowania z PUP czy UE to też nie jest takie proste. Ja się starałam o takie dofinansowanie, ale nie uzyskałam.
Każdy mówi, idź, załatw, ale pamiętajmy, że środki finansowe są ograniczone. Nie każdy dostanie, nie ważne, czy pomysł jest dobry czy nie. Po prostu ktoś decyduje i nie może nalać z pustego garnka.
Ryzyko... zawsze jest, dlatego radzę dobrze przeanalizować. Mój pomysł i plan powstał już w trakcie studiów, chociaż byłam nastawiona na staż. To był mój plan awaryjny, którego nie zrealizowałam. Mogłabym tutaj dużo pisać. Chodziłam, pisałam, szukałam... a miesiące mijały. Nikt nie mówił, że będzie jak w bajce. W końcu coś znalazłam i Tobie też życzę. Trzymaj się. Pozdrawiam ciepło.
I nie przejmuj się, głodny sytego nie zrozumie, zgodnie z przysłowiem!
no ja nigdy od rodziców nie dostawałam więc to rodzice cię utrzymują więc nie pisz jaka zaradna jesteś bardzo
asiulabe, jeśli to było do mnie, to miło by było gdybyś doceniła, że napisałam, że nie chcę, powtarzam, nie chcę pokazywać jaka to ja nie jestem zaradna i wspaniała. i nie studiuję odkąd skończyłam 14 lat, studiuję od ubiegłego roku. I od ponad pół rodzice mi pomagają. Choć wcale nie muszą, oszczędności wystarczyły by mi na to żeby się przez kilka miesięcy utrzymać, uwierz. Jako ciekawostkę podsunę Ci, że do liceum wybrałam się daleko i przez pierwsze półtora roku sama sobie opłacałam internat, ponieważ rodzice byli przeciwni temu żebym była w internacie i to tak daleko. Ale tam był mój wymarzony kierunek więc zaparłam się i płaciłam niemal 400 zł co miesiąc. Jak? No widzisz, nawet szesnastolatka może jak chce i zrobi coś w tym kierunku.
Jeżeli to nie było do mnie to trudno, ale nie napisałaś do kogo się zwracasz więc o pomyłkę nie trudno.
Asiulabe, przykro mi to mówić, ale jesteś osobą z którą wyjątkowo ciężko się rozmawia mimo szczerych chęci i aż odechciewa się Tobie pomagać. Naprawdę. Powiedziałyśmy Ci już wszystko. Podsunęłyśmy masę sposobów na to żeby się wyrwać z obecnego stanu. Proponowałyśmy Ci pracę chałupniczą (to robenie na drutach czy szydełkowanie, nie pamiętam dokładnie), tłumaczenia (nie znasz języków - jak Ty skończyłaś studia?). Wyjazd do miasta i szukanie pracy w swoim fachu - za daleko Ci i za drogo. Ok, ale można dorabiać - ulotki, mcdonald, kfc, korepetycje i tysiąc innych pomysłów - ciężko, ale da się przeżyć. Jednak to też odrzucasz, bo nie po to studiowałaś żeby biedować. Asiulabe wybacz, ale Yale czy Sorbony to Ty nie skończyłaś, żeby Cię rozrywano i żebyś nie musiała zaczynać jak niemal każdy świeżo po studiach. Któraś z netkobietek proponowała Ci opiekę nad starszym człowiekiem. Wiesz ile jest takich ofert? Wbrew pozorom wiele, tyle że trzeba czasem poszukać, popytać, nie tylko w internecie. Nawet wyjazd za granicę, ludzie dają radę bez grosza przy duszy i znajomości języka. Jasne, to nie jest jakieś świetne wyjście, ale powiedz, czy siedzenie i marudzenie jest lepsze?
Trochę mnie to uraziło, że najpierw zwracasz się do nas, my Ci próbujemy pomóc, a Ty na to, przykro to pisać - potocznie mówiąc zlewasz.
Mimo wszystko życzę Ci powodzenia, choć chyba powinnam życzyć kubła zimnej wody.
Kochana, zaczep się gdziekolwiek. Widzisz, ja pracuje w sklepie z odzieżą za najniższą krajową, a skończyłam studia dzienne państwowe jako jedna z lepszych na wydziale i też mi smutno strasznie było. Już nie wspominając moich ciężko zarobionych pieniędzy, które przeznaczyłam na kursy, nie tylko językowe, ale żeby pogłębić swoją wiedzę. Uczę się obecnie 3 języka obcego i co... mam prawie rok darmowych praktyk w zawodzie. Na staż z PUP nie mam, co liczyć. Zaczepienie się gdziekolwiek dało mi duży komfort psychiczny, bo już ze mną źle się działo. Człowiek jak coś robi, jest między ludźmi to czuje się potrzebny, a to ważne. Poza tym, mogłabyś nadgonić z kredytem. Nie myśl o studiach, bo dziś ich wartość spada. Pracodawca patrzy na doświadczenie i nie zawsze konieczne, że w zawodzie, ważne, że coś się robi. Nie wiem, co mogłabym Ci więcej napisać. Same słowa nic nie dadzą... problem dzięki nim nie zniknie. Rozumiem, że Ci ciężko ja przechodziłam przez to samo. Jak już pisałam w innym wątku pomału z czasem godzę się z tym, że 5 lat przykładania się i dążenia ku zdobyciu jak największej wiedzy teoretycznej mogę puścić w niepamięć i robić coś innego, bo może w czymś innym też się sprawdzę. Tylko ja wiem, ile poświęciłam, ile się narobiłam, aby studiować dziennie, cóż... życie. Bolesne, daje nam po du***ie, ale gdyby nie to, piękne/ wspaniałe chwile zapewne nie cieszyły by tak samo. Pozdrawiam
Robisz wszystko by zostać koronnym przykładem "wyuczonej bezradności"?
kostka czekolady co ty taka mądra jesteś ile znasz języków nie na każdych studiach uczą języków jak bys była w mojej sytuacji to byś się nie wymądrzała ja już próbowałam do sklepów spożywczych u siebie się dostać i nic chętnie bym się czego kolwiek złapała ale u mnie nie tak łatwo nie ma mam mnóstwo koleżanek po studiach które są bezjakiekolwiek pracy tak jak ja i też szukały po dużych miastach i nic
chyba nie zdajecie sobie sprawy jak jest na podkarpaciu to nie wielkopolskie mazowieckie itp tu jest biedota jak piszczy
to skąd miałaś te 400 zł i oszczędności
kostka czekolady dostajesz pieniądze od rodziców nigdy nie byłaś w takiej sytuacji jak ja i jesteś jak widze bardzo młoda bo dopiero rozpoczęłaś studia więc o życiu mało wiesz a tym bardziej ze nie mieszkasz na podkarapaciu i nie wiesz jak wygląda tu życie
po drugie mam specjalność rachunkowość wiec języka wiele nie miałam na studiach bo to wiąże się z pracą w księgowości
lub w biurze rachunkowym
58 2011-05-09 08:00:22 Ostatnio edytowany przez Kostka.Czekolady (2011-05-09 08:06:17)
Asiulabe, nie wmawiaj mi że zawsze dostawałam pieniądze od rodziców. Wytłumaczyłam Ci skąd miałam własne, zarobione pieniądze i skąd mam oszczędności (choć nie wymieniłam wszystkich prac i usług jakie świadczyłam żeby zarobić - i nie, nie byłam prostytutką).
Co do języka, na studiach może i nie miałas, nie jestem w stanie tego udowodnić. Ale w szkole średniej musiałaś, a to już solidne podstawy do tego, żeby uczyć się samemu korzystając z darmowych kursów zamieszczonych w sieci.
Ja już Ci w niczym nie pomogę, skoro uważasz, że tylko się wymądrzam to nie ma to najmniejszego sensu. Pozdrawiam.
Przepraszam, nie odpowiedziałam na pytanie o językach.
Znam, myślę że na poziomie zaawansowanym, angielski. Oprócz tego czeski, francuski, niemiecki i esperanto. Dosłownie tydzień temu zaczęłam się uczyć norweskiego. Uwierz, można.
Kostka.Czekolady - daj spokój. ta dyskusja nie ma najmniejszego sensu. Asiulabe najwyraźniej sama nie wie czego chce. Ja tylko nie wiem.. Gdybym wiedziała, ze mam kredyt na nosie, to stanęłabym na głowie, aby znaleźc jakąkolwiek pracę. I jak dziewczyny mówią, że nie jest tak łatwo znaleźć pracę - to ja się z tym nie zgadzam. Fakt, ciężko jest znaleźć wymarzoną, dobrą pracę, ale taką, aby przeżyć można w ciągu 1 dnia.
aby wyjechać na studia do moskwy pracowałam w nocy w fabryce i liczyłam gumy do żucia. jak to się ma do rusycystyki? nijak, ale żyć z czegoś trzeba.
60 2011-05-09 14:20:26 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-09 18:28:46)
Asiulabe,
to, co tutaj uprawiasz na forum, nazywam grą w "tak, ale...". Mam dla Ciebie złą wiadomość - ja w nią nie wchodzę.
Nie dam Tobie żadnej rady, bo żadnej nie oczekujesz.
Cały czas (i to nie zarzut lecz stwierdzenie faktu) wytaczasz wszelkie argumenty mające udowodnić tylko jedno: nigdzie nie ma żadnej pracy dla Ciebie, nikt nigdy nie był w tak ciężkiej sytuacji, nikt Ciebie nie rozumie.
Efektem takiego sposobu myślenia jest całkowite przyzwolenie na swoje "narzekactwo".
Przeczytaj swoje wszystkie posty (nota bene użyj choć raz opcji: edytuj, a nie pisz jeden post pod drugim). Wynika z nich, że wszyscy na tym forum są winni:
Kostka.Czekolady - bo z bogatego domu, bo leży na pieniądzach od rodziców, bo za młoda, bo zaczęła dopiero studia;
Rosemarie - bo napisała o swoich doświadczeniach z poszukiwania pracy w Warszawie bo ma łatwo w życiu, bo nie zagwarantowała Tobie pracy z wysoką pensją;
nowa88 - bo studiuje na studiach dziennych, itd., itd.
Za chwil kilka przeczytam zarzuty pod swoim adresem: stara, wykształcona, z rodziną i dorosłymi dziećmi.
Współczuję Tobie, ale nie życia na Podkarpaciu, gdzie "biedota jak piszczy". Współczuję Tobie Twej postawy życiowej.
Mimo wszystko - powodzenia.
o dodam że jestem z podkarpacia a tu najtrudniej o pracę w całej Polsce i chyba jedno z najwyższych w skali kraju bezrobocie
Ja mam przyjaciółkę z Podkarpacia, mój facet jest z Podkarpacia i potrafili zorganizować sobie życie mimo, że bieda piszczy, mimo, że im nikt nie pomagał. Kiepska wymówka
Asiulabe jak juz wcześniej pisałam, dobrzę Cię rozumiem. Nikt nas nie zrozumie jeśli sam tego nie doświadczy. Nie wiem czy wszystkim wydaje się, że bycie na bezrobociu jest super i to wybór osoby która na nim jest. Może jest kilka osób które faktycznie nie szukają pracy, ale zalożycielka watku z pewnoscią nie zależy do nich. Nie chce nikogo obrazić, ale jak osoba po studiach nie chce pracować ? Każdy uczy się po to żeby póżniej mieć lepiej, ale niestety okazuje się inaczej.
Ja doświadczyłam, długo byłam bez pracy i to nie raz... I nie rozumiem takiej postawy jaką prezentuje założycielka wątku
Tyle wymówek na raz to w życiu nie słyszałam od osoby, która faktycznie chce pracować ![]()
kostka czekolady dostajesz pieniądze od rodziców nigdy nie byłaś w takiej sytuacji jak ja i jesteś jak widze bardzo młoda bo dopiero rozpoczęłaś studia więc o życiu mało wiesz a tym bardziej ze nie mieszkasz na podkarapaciu i nie wiesz jak wygląda tu życie
Ciekawi mnie skąd wiesz w jakiej sytuacji forumki były bądź nie były... Jakbyś chciała to nie zasłaniałabyś się miejscem, w którym mieszkasz... ja miałam o wiele więcej rzeczy przeciw sobie bo mogłabym się zasłaniać stanem zdrowia. Teraz pracuję w kolejnym miejscu za darmo żeby zdobyć doświadczenie.
kostka czekolady co ty taka mądra jesteś ile znasz języków nie na każdych studiach uczą języków jak bys była w mojej sytuacji to byś się nie wymądrzała ja już próbowałam do sklepów spożywczych u siebie się dostać i nic chętnie bym się czego kolwiek złapała ale u mnie nie tak łatwo nie ma mam mnóstwo koleżanek po studiach które są bezjakiekolwiek pracy tak jak ja i też szukały po dużych miastach i nic
Języka uczę się sama (nie na kursie tylko w domu), nie muszą mnie uczyć na studiach, wystarczy dyscyplina i samozaparcie. Ty chciałabyś żeby Ci ktoś wszystko podał na tacy, a nic nie wnosisz.
kostka czekolady i polsza przyjedź na podkarpacie nawet w jeden dzień to do sprzątania ulic byś pracy nie znalazła nie wierze o znalezieniu pracy w jeden dzień mam znajomych w krakowie którzy piszą ze im tam ciężko i w ogóle wokół siebie na podkrapiaciu mnóstwo koleżanek bezrobotnych
jakbym miała kredyt na głowie to poszłabym nawet krowy doić, aby z czegoś żyć. w krakowie nie ma pracy? nie uwierzę. nie uwierzę, że w krakowie nie można znaleźć pracy za 1000zł.
jeśli dla ciebie największym problemem jest to, ze mieszkasz na podkarpaciu to co ty tam jeszcze robisz?
co z tego za 1000 zł jest ale to są znajomi którzy nie pochodzą z krakowa więc jak pokój kosztuje 700 zł to powiedz mi z czego mają żyć w tym krakowie jeden właśnie już nie mieszka w krakowie bo tam łatwo nie ma skąd polsza jesteś pewnie studiujesz w jakimś dużym mieście obyś nigdy w takiej sytuacji jak ja czy moje koleżanki się nie znalazła a ja właśnie zaczęłam dziś kolejny kurs księgowości darmowy to chociaż to gdyby mi nie zależało na pracy to bym na ten kurs nie szła chciałabym widzieć jak kiedyś w przyszłości doisz te krowy czego ci nie życzę
jestem z podlasia. tam tez z praca nie jest łatwo. dlatego wyjechałam do centralnej polski. uwierz za 1000zł mozna przezyć. jestem tego przykładem.