Ja mam pytanie bo już dłużej chyba nie wytrzymam jestem w związku małżeńskim półtora roku mamy ze zosbą rocznego synka ale mój mąż mi wszystkiego zabrania na początku zabronił mi mieć znajomych bo stwierdził że znajomi mogą sprowadzić mnie na zła droge ale ja swój rozum mam powiedział że jak bedziemy miec dziecko to się to zmieni ale guzik nic sie nie zmieniło ale za to bardzo się pogorszyło teraz nie pozwala mi na np konta na nk nie pozwala nawet mi sie z rodziną widywac kiedy ja chce tylko kiedy jemu sie to podoba i to nie sama tylko z nim jednym slowem trzyma mnie na smyczy. Wiem że każdy by nie wytrzymał tego związku i uciekł ale jest jedno małe ale to że ja go kocham noi mamy synka nie chciałabym robić krzywdy dziecku i się z nim roztawać wiem jak to jest bo sama jestem z rozbitej rodziny tylko nie wiem jak mam ten związek zmienić bo jak jemu sie przeciwstawie i zbuntuje sie to boje sie ze moze mnie zostawic co prawda mam 21 lat ale kto bedzie mnie chciał z dzieckiem nie każdy na to się godzi. Wiem związku nie można budować na przymus ale w tym przypadku dla mnie jest ważniejsze dziecko zeby nie cierpialo tak jak ja cierpiałam z braku ojca na co dzień. Proszę doradźcie mi cos bo nie długo zwariuję
Jeśli piszesz, że
Wiem związku nie można budować na przymus ale w tym przypadku dla mnie jest ważniejsze dziecko zeby nie cierpialo tak jak ja cierpiałam z braku ojca na co dzień.
to mogę jedynie współczuć Tobie, bo zrobisz wszystko czego żąda Twój mąż po to byście się nie rozstali.
Swoją drogą jestem ciekawa, czy chciałabyś byś dzieckiem w rodzinie, gdzie panuje narzucona przez ojca dyktatura i nawet oddychać można wyłącznie za jego zgodą. W rodzinie, w której matka chodzi na palcach i boi się mieć, i wyrażać własne zdanie.
Chcesz w tej sytuacji porady?
Zapomnij o marzeniach, zapomnij o własnych uczuciach, zapomnij o wolności, zapomnij o swobodzie - tak, wbrew pozorom, żyje wiele kobiet.
Wiem coś o chorej zazdrości, byłam w takim związku 4 lata. Kłótnie o gg, o nk, o to, że poszłam na studia (ba, żeby zrobić mi na złość wyjechał do niemiec), zero wyjść z koleżankami, ważyłam każde słowo zanim je wypowiedziałam, żeby tylko nie sprowokować kłótni. Jednym słowem masakra, można się wykończyć. To taki typ człowieka, wątpie żeby się zmienił. Ja odeszłam, nie wytrzymałam tego. Jesteś młoda, całe życie przed Tobą nie możesz zakładać, że nikt Cie nie będzie chciał bo masz synka. Spróbuj z nim porozmawiać, powiedz mu że go kochasz, tylko on się dla Ciebie liczy, że nie ma powodu być zazdrosny. Może szczera rozmowa tu pomoże
pozdrawiam
Ja mu to mówiłam że go kocham itd a zwłaszcza że nie ma powodu do zazdrości tylko w tym problem że jak bym od niego odeszła to gdzie bym się podziała mieszkam jego mieszkaniu mój tata ułożył sobie życie i mnie nie przyjmie a mama sama wynajmuje pokój z kuchnią z mojim cztero letnim bratem i partnerem bym musiała trafić do domu samotnej matki ale takiej przyszłości nie chce dla swojego dziecka
przykro czytać takie rzeczy
. Jesteś taka młoda i dałaś się tak zmanipulować. to dopiero półtora roku i takie cuda. pomyśl co będzie dalej. Ja też wychowywałam się bez ojca i wcale mi go nie brakowało. Wcześniej nie widziałaś że on taki jest. Jak to możliwe że nie pozwala Ci się spotykać z rodziną, w głowie mi się to nie mieści
Jeśli piszesz, że
myszka2010 napisał/a:Wiem związku nie można budować na przymus ale w tym przypadku dla mnie jest ważniejsze dziecko zeby nie cierpialo tak jak ja cierpiałam z braku ojca na co dzień.
to mogę jedynie współczuć Tobie, bo zrobisz wszystko czego żąda Twój mąż po to byście się nie rozstali.
Swoją drogą jestem ciekawa, czy chciałabyś byś dzieckiem w rodzinie, gdzie panuje narzucona przez ojca dyktatura i nawet oddychać można wyłącznie za jego zgodą. W rodzinie, w której matka chodzi na palcach i boi się mieć, i wyrażać własne zdanie.
Chcesz w tej sytuacji porady?
Zapomnij o marzeniach, zapomnij o własnych uczuciach, zapomnij o wolności, zapomnij o swobodzie - tak, wbrew pozorom, żyje wiele kobiet.
Nie chce żyć w taki spsób ale nie mam ani zadnych pieniedzy ani mieszkania to on utrzymuje rodzine a ja sie dzieckiem zajmuje
Nie chce żyć w taki spsób ale nie mam ani zadnych pieniedzy ani mieszkania to on utrzymuje rodzine a ja sie dzieckiem zajmuje
Jeśli nie masz innego wyjścia, to pogódź się z sytuacją.
Jedni tracą zdrowie, inni wolność.
Hmmm czy to zazdrość nie sądze. Dziewczyna jest wyizolowana od świata wiec nie ma powodu do zazdrości. To raczej obsesja a zazdrość mogła byc jednym z czynników, moze to byc chorobliwa obawa o utratę kogoś bliskiego,
Powinnaś mu zadac pytanie co bedzie np. w sytuacji jak w przyszłości bedziesz chciała iść na studia zeby poprawić byt waszej rodziny. To nakresli Ci obraz w jaki sposób mozesz sie z tego wydostać. Człowiek jest istotą społeczną i żyjemy w "stadach" jestesmy zależni od innych. Dziecko najbardziej tutaj komplikuje sprawe. Chyle czoła ze najpierw myslisz o nim:)
Współczuje Ci, ja też miałam podobnego partnera, tez był (jest) ojcem mojego dziecka i tez miałam takie same wątpliwości... szczęście moje czy dziecka??? odejść, zostać samotną matką, czy tkwić w toksycznym związku tylko po to aby mój syn miał ojca (nadmienię, że mnie też wychowywała tylko mama) ta moja rozterka trwała ponad 6 lat, na 8 lat związku, dziś jestem z nim już 5 lat po rozstaniu i wiem jedno szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko
Za parę lat Twój bunt przeciwko jego ograniczeniom zacznie narastać. Zaczną się kłótnie, awantury. Twoje dziecko będzie tego świadkiem i czy to będzie szczęśliwe dzieciństwo dla niego?
Zmień coś w swoim życiu, porozmawiaj z mężem, nalegaj wręcz aby to zmienił... chyba że potrafisz zacisnąć zęby i wytrzymywać to nadal.
A nie masz rodziców czy kogoś z rodziny kto mogłby Ci pomóc? Bo strasznie możesz zmarnować sobie życie i dziecku a przypuszczam że to dopiero początek twoich problemów. Młoda jesteś i macie mały staż więc można jakoś na pewno z tego wybrnąć.
Myszko
Czy taki człowiek się zmieni? Uważam, że nie. Z moim mężem jestem trzy lata. Mamy roczną córeczkę i mojego pięcioletniego synka. Przez pierwsze pół roku wydawało mi się, że odtąd moje życie to będzie bajka. A jest istnym koszmarem. Tkwię w związku, w którym jestem nikim. Dlatego rozumię Ciebie doskonale. Podobnie jak Ty wszystko przedkładam na to żeby dziecko miało ojca. Ale nie wiem jak długo jeszcze wytrwam. Mój partner jest totalnym hamem. Nawet przy dzieciach urządza mi wielkie awantury. Moje dzieci słyszą, że ich mama to szmata itp. To jest okropne. Zanim go poznałam byłam samotną matką z dzieckiem. Ale byłam kobietą spełnioną. Pracowałam w banku, mam swój dom, mam ukochanego synka. Teraz mam też córeczkę, która kocham nad życie. A jej ojca? Kochałam. Ale on skutecznie zabija tą miłość. Uważa, że jak pracuje to nic więcej nie powinno go obchodzić. Dzieciom nawet w niedziele nie potrafi poświęcić godziny. Bo w sobotę imprezuje a w niedziele choruje. Mamy dom z wielkim podwórkiem. Musimy palić w piecu. Wszystko jest na mojej głowie. Nawet koszenie trawy i noszenie drzewa. Bo on twierdzi, że nic nie robię cały dzień....
Nie będę więcej pisać, bo łzy leją mi się na klawiaturę. On już śpi. Ja czekam żeby powiesić pranie.
Kochana, ja jestem nikim, jestem totalnym śmieciem, na dodatek nierobem. Czuję się okropnie. Ale Tobie życzę odwagi. Bywają na tym świecie mężczyźni, którzy kochają nie swoje dzieci. Ja takiego kiedyś miałam. Jak mój synek miał pół roku. Pokochał nas całym sercem. A dlaczego zostawiłam tamtego mężczyznę nie wiem i do dziś żałuję. Teraz moje życie to istny horror. Tylko ja się obawiam czego innego. Że nikt nie pokocha kobiety, która ma dwoje dzieci z różnymi mężczyznami.
Tobie życzę odwagi i dużo wiary w siebie. Warto zaryzykować.
Powodzenia.
Myszko
Że nikt nie pokocha kobiety, która ma dwoje dzieci z różnymi mężczyznami.
Pokocha, pokocha....jak ona sama na to pozwoli.
Zasłaniasz się dziećmi, zupełnie niepotrzebnie.
Nie żyjcie w niewolnictwie. Wolność piękna jest...nawet w parze.
hmm ... ciężka sytuacja . Wiesz ja z moim chłopakiem teraz też mam kryzys , ale kiedyś postanowiliśmy że jak coś robimy to razem i godziliśmy się na to że np jak idziemy do znajomych to razem . Mi się wydaje że Twój facet zrobił się chorobliwie zazdrosny , u nas też tak było kiedyś ..., ale z drugiej strony jak mówisz ze boisz się ze by Cię zostawił to może chce Cię mieć po prostu na smyczy?
Myszko, boisz się, że nikt Cię nie pokocha, a czy teraz ktoś Cię kocha? Twój mąż traktuje Cię jak swoja własność, więc zapewne darzy taką samą miłością jak swój samochód - jest jego i już i ma robić to co on chce. Wszelkie objawy buntu auta wypleni mechanik, a Twoje objawy buntu on wyplenia swoimi awanturami.
Na pewno kocha Cię Twoje dziecko. I ono nie przestanie Cię kochać, jeśli odejdziesz od tyrana. Może natomiast przestać Cię kochac w momencie, kiedy jako nastolatek będzie przepełniony żalem do Ciebie, że pozwalasz się tak traktować, że zniszczyłaś mu dzieciństwo.
Żaden człowiek nie jest własnością drugiego człowieka. Kazdy powinien mieć swoje życie i być szczęśliwy. Ty nie jesteś szczęśliwa, wiec Twoje dziecko też szczęśliwe nie będzie. Więc Twój argument o niszczeniu dziecku życia odpada - marnujesz mu szanse na normalne życie pozostając w związku, gdzie jesteś popychadłem.
Mam wrażenie, że swoją wartość oceniasz kategoriami, czy jesteś z jakimś mężczyzną. To nieprawda. Jeśli jestes wartościową kobietą to taką będziesz bez względu na to, czy u twojego boku będzie jakiś mężczyzna czy będziesz samotną mamą. Zresztą nie wyobrażam sobie, że 21-letnia dziewczyna, choćby z gromadką dzieci miała być sama do końca życia. Oczywiście, że nie każdy chce wychowywać cudze dziecko. Ale Ciebie nie powinna interesować opinia KAŻDEGO tylko tego jednego, właściwego faceta, który będzie chciał z Tobą i Twoim dzieckiem tworzyć nową rodzinę.