Witam,
sprawa wygląda tak. Mam 22 lata i poznałem bardzo inteligentną i ambitną kobiete w moim wieku. Mamy wspólną pasję (a to wg mnie bardzo ważne). Studiuje daleko od domu i tam ma chłopaka, z którym jest w fatalnym związku (z jej relacji wynika, że jest w rozsypce i lada moment związek się rozerwie).
Spotykamy się dość długo, ale też z długimi przerwami (wiadomo studia).
Raz, gdy miała przerwę na uczelni przyjechała do domu i poszliśmy na piwo, jak zawsze porozmawiać. Przyznaje, że troche się upiliśmy, trafiliśmy na jakąś rockoteke i tam się całowaliśmy. Na drugi dzień niczego nie żałowała i przez to miała ogromne wyrzuty sumienia... gdyby żałowała tego co zrobiła, to pewnie wyrzutów by nie miała (wiadomo alkohol).
Pisała mi w sms'ach (jak wracała z powrotem na uczelnię), że strasznie lubi przybywać w moim towarzystwie, ale musi to wszystko przemyśleć... Okej, dałem jej czas.
Nie pisaliśmy w ogóle, aż do dnia jak napisała, że znowu wraca do domu, i że można skoczyć gdzieś na piwo.
Wróciliśmy wspomnieniami do tego czasu... pogadaliśmy itd, a na pożegnanie mnie pocałowała.
Jest chętna na kolejne spotkania, ale o co jej może chodzić?
Czy wybrała sobie mnie jako ewentualnego drugiego partnera?
Znam ją, i wiem że nie trajktuje mnie jak "koło zapasowe"...
Ona podoba mi się bardzo, ale jakoś nie mam odwagi jej tego wprost powiedzieć. Co mam robić? Jak się zachować? Jak zacząć z Nią o tym rozmawiać?
Pomóżcie mi Drogi Panie, proszę.