Witam,
mam dosc trudna sytuacje w zyciu uczuciowym, jakos nie moge sama sie z tym uporac i chcialbym zasiegnac porady.
Bylam w 2 letnim zwiazku, ktory rozpadl sie z mojej winy. Mozna powiedziec ze nie bylam do konca w porzadku. Minelo pol roku od rozstania, byly mezczyzna odezwal sie chcial porozmawiac. Przeprosilismy sie wzajemnie, rozmawialismy o uczuciach, jak sie okazalo i on i ja bardzo tesknilismy, nasze uczucia dalej sa zywe. Zaproponowal, ze moze sprobowalibysmy jeszcze raz. Z tym ze boi sie tego ze nie bedzie umial mi zaufac, ze te negatywne emocje wroca i chce dac nam troche czasu na zapomnienie starych krzywd. Byc moze rok, moze 1,5 roku.
Sprawa wyglada nastepujaco:
Bardzo mi na nim zalezy, wiem ze jemu na mnie tez. Boje sie tylko okropnie tego, ze po tak dlugim czasie czekania to nie wyjdzie, ze strace go. Ze przez ten czas to wszystko w jakis sposob sie rozplynie.
Zastanawiam sie wiec co robic. Czy powinnam czekac? Zaznacze ze potwornie za nim tesknie. Czy moze powinnam prowokowac drobne 'przypadkowe' spotkania tak zebysmy mieli okazje porozmawiac ze soba, spedzic choc chwile razem?
Nie mam pojecia co zrobic w tej sytuacji, nie chce go stracic i zastanawiam sie ktore rozwiazanie bedzie lepsze