Cześć dziewczyny piszę do was ponieważ jestem całkiem rozdarta. Spotykam się z moim chłopakiem już 7 miesięcy, niestety on pracuje w Holandii (gdzie się poznaliśmy) i do Polski zjeżdża mniej więcej co 5-6 tygodni na okres miesiąca.Razem z nim pracuje tam jego mama, siostra i moja mama. Do tej pory wszystko między nami układało się niemal że idealnie. Przyjeżdżał do mnie na każdy weekend lub ja jeździłam do niego, bardzo polubiliśmy nawzajem swoje rodziny, czasem wychodziliśmy z jego znajomymi, ogólnie wszystko było super. Nawet gdy był w Holandii praktycznie co dzień pisaliśmy lub dzwonił, potrafił nawet na 15 minutowej przerwie wrócić do domu i zadzwonić do mnie chociażby na chwilkę, planował już nawet ślub i wspólną przyszłość.
Niestety sytuacja się zmieniła gdy wyjechał ostatnim razem a było to pierwszego marca. Po dwóch tygodniach pobytu tam napisał mi sms, że bardzo mnie kocha ale nie potrafi wytrzymać beze mnie tak długo i że najlepiej dla nas obojga będzie jeśli się rozstaniemy, po kilku sms-ach i rozmowie telefonicznej jakoś doszliśmy do porozumienia, napisał że mnie przeprasza, że zrobił to bo bardzo tęskni i już nie chce się ze mną rozstawać na tak długo. Potem pisał, że zrobiłby najgłupszą rzecz na świecie gdyby mnie zostawił, że już nigdy się to nie powtórzy i znów było wszystko w porządku. Do czasu.
Po kolejnych dwóch tygodniach nie odzywał się przez dwa dni i wreszcie po kilku moich smsach z prośbą by się odezwał bo się martwię, wreszcie napisał. Napisał, że przeprasza, że się nie odzywał ale myślał nad nami i że lepiej jednak będzie jak się rozstaniemy. Po prostu się załamałam. Naprawdę go kocham i wiem, że on mnie także dlatego najpierw żądałam wyjaśnień i podania prawdziwego powodu. Odpowiedź była taka jak poprzednio. Nie mogłam pozwolić mu odejśc bo za bardzo go kocham. Zaczełam tłumaczyć mu, że go rozumiem,że mi też jest ciężko ale w prawdziwej miłości należy pokonywać każde przeszkody by być szczęśliwym, że musimy walczyć o nasze uczucie a te rozłąki tylko powinny wzmocnić naszą miłość. Stwierdził, że jak zawsze mam racje i że po prostu już nie daje tam sam rady, ale pewnie ja już nie będę chciała z nim być bo już drugi raz wykręcił mi ten numer. ja jednak napisalam mu,że potrafie mu to wybaczyc bo go rozumiem, bardzo kocham i nie chce żebyśmy się rozstali z takiego powodu. Znów się wszystko jakoś ułożyło. Zaczął jednak mnie prosić żebyżmy zamieszkali razem. Niestety to nie takie proste bo ja właśnie zaczęłam studia a poza tym moi rodzice nie zgodziliby się na to. Tak mu też powiedziałam, jeszcze trochę mnie pomęczył ale jakoś skończył temat.
Teraz gdy już w czwartek ma wracać do Polski, i już mamy zaplanowany i weekend i święta( Zaprosił mnie na urodziny mamy) , znów od wczoraj się nie odzywa chociaż w niedzielę pisaliśmy i wszystko było ok. Ja już mam najgorsze myśli, boję się, że znów będe musiała przechodzic przez to samo. Naprawdę nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć i co robić. Kocham go do szaleństwa i nie wiem czy potrafiłabym żyć i normalnie funkcjonować bez niego. Wiem, że mnie kocha ale nie wiem jak mam mu pomóc poradzić sobie z tymi rozłomkami, jak sprawić by tak bardzo nie tęsknił i by wszystko było między nami w porządku.
Proszę was bardzo poradźcie coś, jestem po prostu załamana:(((