Czy nasz związek to przetrwa??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Czy nasz związek to przetrwa???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Czy nasz związek to przetrwa???

Cześć dziewczyny piszę do was ponieważ jestem całkiem rozdarta. Spotykam się z moim chłopakiem już 7 miesięcy, niestety on pracuje w Holandii (gdzie się poznaliśmy) i do Polski zjeżdża mniej więcej co 5-6 tygodni na okres miesiąca.Razem z nim pracuje tam jego mama, siostra i moja mama. Do tej pory wszystko między nami układało się niemal że idealnie. Przyjeżdżał do mnie na każdy weekend lub ja jeździłam do niego, bardzo polubiliśmy nawzajem swoje rodziny, czasem wychodziliśmy z jego znajomymi, ogólnie wszystko było super. Nawet gdy był w Holandii praktycznie co dzień pisaliśmy lub dzwonił, potrafił nawet na 15 minutowej przerwie wrócić do domu i zadzwonić do mnie chociażby na chwilkę, planował już nawet ślub i wspólną przyszłość.


Niestety sytuacja się zmieniła gdy wyjechał ostatnim razem a było to pierwszego marca. Po dwóch tygodniach pobytu tam napisał mi sms, że bardzo mnie kocha ale nie potrafi wytrzymać beze mnie tak długo i że najlepiej dla nas obojga będzie jeśli się rozstaniemy, po kilku sms-ach i rozmowie telefonicznej jakoś doszliśmy do porozumienia, napisał że mnie przeprasza, że zrobił to bo bardzo tęskni i już nie chce się ze mną rozstawać na tak długo. Potem pisał, że zrobiłby najgłupszą rzecz na świecie gdyby mnie zostawił, że już nigdy się to nie powtórzy i znów było wszystko w porządku. Do czasu.

Po kolejnych dwóch tygodniach nie odzywał się przez dwa dni i wreszcie po kilku moich smsach z prośbą by się odezwał bo się martwię, wreszcie napisał. Napisał, że przeprasza, że się nie odzywał ale myślał nad nami i że lepiej jednak będzie jak się rozstaniemy. Po prostu się załamałam. Naprawdę go kocham i wiem, że on mnie także dlatego najpierw żądałam wyjaśnień i podania prawdziwego powodu. Odpowiedź była taka jak poprzednio. Nie mogłam pozwolić mu odejśc bo za bardzo go kocham. Zaczełam tłumaczyć mu, że go rozumiem,że mi też jest ciężko ale w prawdziwej miłości należy pokonywać każde przeszkody by być szczęśliwym, że musimy walczyć o nasze uczucie a te rozłąki tylko powinny wzmocnić naszą miłość. Stwierdził, że jak zawsze mam racje i że po prostu już nie daje tam sam rady, ale pewnie ja już nie będę chciała z nim być bo już drugi raz wykręcił mi ten numer. ja jednak napisalam mu,że potrafie mu to wybaczyc bo go rozumiem, bardzo kocham i nie chce żebyśmy się rozstali z takiego powodu. Znów się wszystko jakoś ułożyło. Zaczął jednak mnie prosić żebyżmy zamieszkali razem. Niestety to nie takie proste bo ja właśnie zaczęłam studia a poza tym moi rodzice nie zgodziliby się na to. Tak mu też powiedziałam, jeszcze trochę mnie pomęczył ale jakoś skończył temat.

Teraz gdy już w czwartek ma wracać do Polski, i już mamy zaplanowany i weekend i święta( Zaprosił mnie na urodziny mamy) , znów od wczoraj się nie odzywa chociaż w niedzielę pisaliśmy i wszystko było ok. Ja już mam najgorsze myśli, boję się, że znów będe musiała przechodzic przez to samo. Naprawdę nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć i co robić. Kocham go do szaleństwa i nie wiem czy potrafiłabym żyć i normalnie funkcjonować bez niego. Wiem, że mnie kocha ale nie wiem jak mam mu pomóc poradzić sobie z tymi rozłomkami, jak sprawić by tak bardzo nie tęsknił i by wszystko było między nami w porządku.

Proszę was bardzo poradźcie coś, jestem po prostu załamana:(((

Zobacz podobne tematy :
Odp: Czy nasz związek to przetrwa???

Ja powiem tak, nie jestes pierwsza dziewczyna, ktora przechodzi takie cos.. Znam wiele par chlopak za granica dziewczyna w Polsce albo odwrotnie i powiem Ci szczerze, ze takie zwiazki predzej czy pozniej sie rozpadaja. Tym bardziej po tym jak Twoj chlopak sie zachowuje, nie pomyslalas ze on tam moze kogos poznal? Albo ze zastanawia sie czy tak naprawde jeszcze Cie kocha? Hm.. dziwne ma chlopak zachowanie, a sam wcale tam nie jest. Nie marnuj czasu na chlopaka, zajmij sie studiami i soba sama, nie placz przez niego skoro ewidentnie mu na Tobie nie zalezy, niestety ale z tego co piszesz na to wyglada... Powodzenia Ci zycze i zeby wszystko sie wyjasnilo. Pozdrawiam

3 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-04-13 14:47:19)

Odp: Czy nasz związek to przetrwa???

Witaj,
7 miesięcy znajomości poprzerywane wyjazdami skraca się tak naprawdę do kilku tygodni - przecież nie mieszkacie razem.

Albo rzucisz studia i do niego wyjedziesz - pytanie czy on Cię naprawdę kocha i czy warto rzucać świetlaną przyszłość dla tak krótkiej znajomości - albo on rzuci tam pracę i przyjedzie do Ciebie. Pytanie - z czego będziecie żyli, czy ma go kto utrzymywać zanim znajdzie pracę, czy nie będzie mu stało kością w gardle Twoje studiowanie?
Moim zdaniem za krótko się znacie by podejmować decyzję - która akurat w Waszym przypadku (jedno będzie musiało calkowicie zmienić dotychczasowe życie) może być decyzją obarczoną dużym ryzykiem.

Nawet nie wiesz czy jesteście na tyle dopasowani chrakterologicznie aby razem mieszkać - nic nie piszesz że pomieszkujecie przez ten czas jak jest w Polsce.

Wyjazd partnera to sytuacja która przerasta wiele długoletnich małżeństw. Wystarczy poczytać na forum.

4

Odp: Czy nasz związek to przetrwa???

Nie zgodze sie z resztą bo ja jestem przypadkiem spontanicznej miłości ktora trwa pomimo tego ze rzuciłam studia i wyjechałam.. smile postanowiłam nie marnować szansy. Mature mam wiec moge zrobić je w kazdej chwili:D Co nie oznacza ze namawiam Cię do takiej decyzji bo nie znam waszego przypadku ja zakochałam sie i po 3 miesiącach na odeleglość wyjechałam do niego teraz jestesmy szczesliwą parą big_smile ale to nie oznacza ze tak samo moze byc w twoim przypadku.. Życze szczęścia i mam nadzieje ze chwilowy brak kontaktu z ukochanym nie wiąże się z Twoja obawą smile

5

Odp: Czy nasz związek to przetrwa???

Ja byłam z facetem przez okres 5 lat, dzieliła nas odległość 100 km. Widzieliśmy się w każdy weekend. Wspólne wyjazdy, rozmowy. Zapowiadało się , ze to jest ten właściwy. były miedzy nami nieporozumienia, byly tez ciche dni, ale były zawsze powroty. Mówił ciągle , że jestem za dobra dla niego. Zapewniał o uczuciu i że nigdy nie chciałby mnie skrzywdzić. Byłam jego pewna , aż w końcu po 5 latach  nastąpił wielki przełom. Zerwał naszą znajomość z błahego powodu .Bez wyjaśnień , bez niczego. Nie pokazywał się , nie odbierał rozmów telefonicznych, poinformował że to koniec i uważał, że to powinno mi wystarczyć. Po miesiącu poznałam odpowiedź,  na moim miejscu był juz ktoś inny. 
Żaden facet  nie może był ważniejszym w Twoim życiu jak Ty sama . Skończ studia, a miłośc jeszcze nie jedna zapuka do Twojego serduszka. Ten Twój chłopak jest jak chorągiewka na wietrze. Nie możesz byc pewna takiej osoby. Dzisiaj jest a jutro  może poinformować Cie, że to koniec. Żyjesz w wielkim chaosie  zainwestuj w siebie, sama z czasem zobaczysz, że w życiu tak naprawdę wszyscy zawodzą ale na sobie zawsze możesz polegać. Pozdrawiam

6

Odp: Czy nasz związek to przetrwa???

Znam parę, która przez 4 lata żyła na podobnych zasadach - on w Anglii, ona w Polsce. Pół roku temu pobrali się, ona dołączyła do męża na wyspach, a teraz spodziewają się maleństwa. Nie każdy związek na odległość musi się skończyć rozstaniem smile
Najważniejsze jednak, aby związać się z właściwym człowiekiem. Kimś, w kim masz oparcie i kto pragnie Twojego dobra. Czy kochający dojrzale facet zadawałby Ci taki ból? Czy pozwoliłby Ci na przerwanie studiów? Według mnie wahania i rozterki są dowodem na jego niepoukładanie. Myślę, że w tech chwili jeszcze nie jest wart Twojego życia, co nie znaczy, że nie będzie w przyszłości. Więc pozwól mu dojrzeć, bo widać, że potrzebuje na to czasu.

7 Ostatnio edytowany przez aniolek27 (2011-04-14 09:07:06)

Odp: Czy nasz związek to przetrwa???

Jestem przykładem na to, że można związek na odległość pielęgnować i zamienić na małżeństwo mieszkające razem. Jednak w naszym przypadku, trwało to ponad dwa lata, zanim zaczęliśmy się na dobre zastanawiać jak rozpocząć naprawdę wspólne życie. A zdecydowałam się wyjechać po trzech latach życia na odległość (widywaliśmy się co 2 m-ce i w każde wakacje byłam u niego na dłużej, no i znaliśmy się już wcześniej w kraju). Decyzja była bardzo przemyślana przez nas oboje, jak również zdawaliśmy sobie sprawę z jej konsekwencji i byliśmy pewni, że jeśli się tu nie będzie działo dobrze, to oboje wrócimy. Nam się powiodło - jesteśmy od prawie trzech lat małżeństwem i żyjemy na razie za granicą.

Uważam, że jesteście razem zbyt krótko, byś podejmowała tak ważną decyzję, tym bardziej, że po tak krótkim czasie chłopak się miota i nie wie, czego właściwie chce. Gdyby np. nie miał pracy, czy miał poważne kłopoty, mógłby się zastanawiać, czy próbować być z Tobą, bo nie wie jak i kiedy się one skończą i nie byłoby w tym nic złego - od Ciebie zależałoby jak to przyjmiesz. Tu jest jednak wręcz odwrotnie, to tylko odległość stanowi problem. Nie jest łatwo, ale dla chcącego nic trudnego. Teraz można przecież gadać przez Skype i niemal "widywać" się dzięki temu na co dzień. My nie mieliśmy jeszcze takiej możliwości.

Nie spodobało mi się też, a może nawet przede wszystkim, w jaki sposób z Tobą próbował zerwać - żadna poważna relacja nie powinna zakończyć się przez sms... Nie chcę Cię martwić, ale gdyby chodziło tylko o odległośc, to myślę, że byście raczej spokojnie o tym porozmawiali widząc się. Być może ktoś się tam pojawił, o kim zaczął myśleć i nie wie na co się zdecydować.

Jeśli chodzi tylko o odległość, to nie pozwól się zmanipulować, jeśli będzie Ci stawiał warunki - albo wyjeżdżasz, albo z Wami koniec.. To bardzo ważna decyzja, która zaważy na całym Twoim życiu. Jak sama piszesz, on ma tam rodzinę, Ty będziesz mieć tylko jego. Zastanów się, kto jest w bardziej komfortowe sytuacji, gdyby coś się sypało..

Koniecznie napisz, co nowego się wydarzyło.

8

Odp: Czy nasz związek to przetrwa???

Elajnerku! Moim zdaniem twój chłopak nie jest kompletnie pewien waszego związku, tzn. coś sie musiało wydarzyć, że jego wiara w waszą relację została zachwiana i zachowuje sie tak jak opisujesz. Ja na twoim miejscu postawiłabym sprawę bardzo jasno - albo sie rozstajecie albo on wyjawi ci prawdziwy powód jego rozterek. Wiem, ze łatwo mi tak powiedzieć, ale uwierz mi, wiem już na czym polega mechanizm męskiej psychy i generalnie zasada jest taka: facet z natury jest łowcą i lubi zabawę, kiedy musi gonić "zwierzynę". Jeśli juz ją "upolował", to z erguły przestaje być juz dla niego atrakcyjna. Oczywiscie w tym momencie bardzo generalizuje, ale wiem że cos w tym jest... Radzę Ci zatem, abyś spróbowała być dla niego nieco mniej dostępna, może nawet spróbowac wzbudzić w nim trochę zazdrość, nie narzucaj sie mu tak bardzo, bądź jednoczesnie pewna siebie, własnej wartości - niech widzi co traci. Ja kiedys popełniłam błąd i siłą próbowałam zatrzymac przy sobie chłopaka, bo wydawało mi sie, że jak sie rozstaniemy, to świat sie zawali. Z dzisiejszej perspektywy sie z tego śmieję, ale wtedy bynajmniej nie było mi do smiechu. Tak czy inaczej uważam, że zatrzymywanie kogoś na siłę nie ma sensu, bo jak mówi stare ludowe przysłowie: "bo w tym cały jest ambaras aby dwoje chciało naraz..." Sądzę, że cokolwiek nie postanowisz, czas zweryfikuje szczerośc twojego chłopaka. Trzymaj sie dzielnie i pamiętaj, że jeśli uczucie jest prawdziwe, przetrwa wszystko.

9

Odp: Czy nasz związek to przetrwa???

Witam was ponownie, na życzenie zamieszczam dalszy ciąg mojej historii. Otóz w środę on się odezwał po tym jak napisalam ze sie na niego gniewam. Zadzwonił i i wszystko było ok, pomyslalam ze to wszystko tylko moje wymysły i niepotrzebne obawy. Umówiliśmy sie nawet ze w weekend spotkamy sie z moimi dwiema kolezankami i ich chlopakami. Okazało się też ze nie dzwonil bo nie miał kasy na koncie. Porozmawialiśmy troche i powiedział, że zadzwoni jak dojedzie do Polski(czyli na drugi dzien rano). Jednak nie zadzwonił i dopiereo kiedy mu napisałam eska, odpisał że dopiero dojechał i jest strasznie zmęczony. W takim wypadku powiedziałam mu zeby odpoczął i skontaktowal sie ze mną po południu. Znów się nie doczekałam Więc sama napisałam. Oto co odpisał: "... stało się coś niedobrego, jutro do ciebie nie przyjadę, lepiej będzie jak się rozstaniemy, nie mogę tak dłużej tego ciągnąć, te rozłąki mnie za bardzo niszczą i nie chcę cię tymi moimi wyjazdami krzywdzić. Tak będzie najlepiej przepraszam, że tak głupio to wyszło". Stwierdziłam, że nikt nie ma prawa mnie tak potraktować, zadzwoniłam do niego ale nie odbierał, potem on zadzwonił więc powiedziałam mu że  ma przyjechac i wyjasnic mi wszystko patrząc mi w oczy a jesli tego nie zrobi to pokaże jak bardzo mu na mnie zależało, jaki z niego facet i że po prostu ze mnie zadrwił. Zgodził się i umówiliśmy się na środę. Zastanawiam sie teraz tylko jak sie zachowa i co ja mu powiem: czy wygarnę mu wszystko co leży mi na sercu czy rozegram to spokojnie. W każdym bądż razie opowiem wam co i jak po spotkaniu.

10

Odp: Czy nasz związek to przetrwa???

Koniecznie napisz jak będziesz juz po spotkaniu. Ze swojej strony radziłabym Ci w  miare możliwości zachowac zimną krew (o ile to możliwe) i w żadnym wypadku, nie prosić go, aby cie nie zostawiał - to może cie tylko jeszcze bardziej upokorzyć. Jeśli jesteś teraz żądna zemsty za tak lekceważące potraktowanie, to pamiętaj, że zemsta zawsze lepiej smakuje na zimno... wink Powodzenia, 3maj sie dzielnie

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Czy nasz związek to przetrwa???

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024