Rozwód a podstawieni świadkowie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód a podstawieni świadkowie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez Klasyczna (2011-03-25 19:54:48)

Temat: Rozwód a podstawieni świadkowie...

Witam,
jestem w trakcie rozwodu (przed pierwszą rozprawą). Mój mąż nie mieszka już ze mną (wyprowadził się do kochanki). Przez całe nasze małżeństwo (14 lat) bił mnie, wyzywał i niszczył psychicznie. Czuję się jak wrak człowieka. Zaszczuta i nic niewarta.
Na adwokata mnie nie stać a po złożeniu pozwu rozwodowego otrzymałam jego odpowiedź że rozwód będzie z mojej winy. Podał na świadków swoich kolegów od piwa by świadczyli przeciwko mnie. A ja nie mam żadnych dowodów przeciwko niemu.
Tylko moje słowa, wspomnienia i ból. Jak się bronić przed kłamstwem byłego??

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozwód a podstawieni świadkowie...

Trudne, lecz wykonalne. Strony mają prawo zadawać pytania świadkom. Trzeba je mądrze przygotować. Ja w analogicznej sytuacji spytałam:"twierdzi świadek, że bywał u nas w domu - zatem ile dzieci, jakiej płci, ile mają lat i jak na imię nasze dzieci?". Nie wiedział. To jak bywał? Udowodniłam kłamstwo i już był niewiarygodny dla sądu.
Można pytać też o rozkład mieszkania, położenie domu itd. itp. Zależnie do rozwoju sytuacji na sali rozpraw.
Najlepiej żebyś miała adwokata i wraz z nim przygotowała się na ewentualne zarzuty itp. Bo świadkowie powoływani są "na okoliczność" takich czy innych twierdzeń do udowodnienia - więc jakieś pojęcie się ma czego mają dowodzić.

3

Odp: Rozwód a podstawieni świadkowie...

Witaj,Klasyczna

Nie wpadalabym na Twoim miejscu w panike,przeciez tez napewno masz swiadkow,i to zapewne bardziej wiarygodnych:rodzine,sasiadow.Temida nie jest az tak strasznie slepa.Poza tym pamietaj,ze Polska to taki kraj,gdzie to jednak bardziej sie wierzy kobiecie,ze byla bita,niz mezczyznie.Znam podobna sytuacje,moj dobry kumpel rowniez sie rozwodzil po wielu latach,znalam ich oboje od poczatku ich znajomosci,widywalismy sie dosc czesto i wiem,ze On na Nia nigdy reki nie podniosl.Jednak cala sprawa to byl jeden wielki koszmar,a Ona m.in.wytoczyla takie dziala.I co?I sad z miejsca dal jej wiare,choc zaznaczam,ze byla to wierutna bzdura.W koncu wyszlo,ze klamala,szkoda tylko mojego kumpla i dzieci,bo najbardziej na tym ucierpieli.

4

Odp: Rozwód a podstawieni świadkowie...

Ja mam tylko babcię na świadka, która jest bardzo wiekowa i boję się o jej zdrowie. Ona jedyna wie co u nas się działo. Zawsze kryłam męża gdyż wstydziłam się przyznać do tego że jestem bita i wyzywana. Nie chciałam by inni wiedzieli że nie wyszło mi w życiu. Byłam i jestem załamana ale bałam i boję się poprosić o pomoc. Często chodziłam posiniaczona ale jak ktoś się pytał skąd te siniaki śmiałam się mówiąc że niezdara ze mnie i sam sobie je nabiłam.
Bardzo się boję że przegram.

5 Ostatnio edytowany przez Czerepach (2011-03-25 20:47:08)

Odp: Rozwód a podstawieni świadkowie...
Klasyczna napisał/a:

Zaszczuta i nic niewarta.

Nie ma ludzi nic nie wartych. A ty napewno jesteś wiele warta i to nie dla jednej osoby. ja ci to mówię. uwierz w siebie.

Klasyczna napisał/a:

Na adwokata mnie nie stać ??

Jeżeli chcesz skonsultować odpowiedź na pozew twojego męża. To możesz zatelefonować do Ośrodka Interwencji Kryzysowej ( zazwyczaj w miastach powiatowych są takie ośrodki). Możesz również zatelefonować na policje w swoim miejscu zamieszkania. Wówczas oni podadzą ci numer telefony do tej organizacji. Tam przyjmują prawnicy za darmo. Zazwyczaj raz w tygodniu. Ale mówię ci że nie masz czym się martwić. To jest tylko twierdzenie strony pozwanej. Sama pisałaś
pozew?

Klasyczna napisał/a:

a po złożeniu pozwu rozwodowego otrzymałam jego odpowiedź że rozwód będzie z mojej winy. Podał na świadków swoich kolegów od piwa by świadczyli przeciwko mnie.
A ja nie mam żadnych dowodów przeciwko niemu.
Tylko moje słowa, wspomnienia i ból. Jak się bronić przed kłamstwem byłego??

Nie musisz mieć. Pytanie, jakiej treści złożyłaś pozew. Z orzekaniem winy czy tez nie. Jeżeli z orzekaniem winy ze strony męża. No to tak będziesz musiała się postarać o dowody na to. I to mocne. Nie koniecznie w postaci świadków. Mogą być to np: zdjęcia męża w barach. Lub nagrania np: jak się awanturował, wyzywał cię i bił. Ale skoro juz nie mieszkacie razem. To będzie to trudne. Niczym się jednak nie martw. Bo skoro mieszka z kochankom to rozwód z jego winy masz to jak w banku. Zebrać zdjęcia ich razem to chyba nie problem. Czy mąż potwierdza gdzieś w pismach że jest z inna kobietą? Czekaj na rozprawę. Masz juz wyznaczoną?  A przede wszystkim nie panikuj. będzie wszystko ok.
Głowa do góry. Napisz coś więcej o twej sytuacji.

6

Odp: Rozwód a podstawieni świadkowie...

Teraz wiesz, że nie można takich rzeczy ukrywać przed światem - zapamiętaj - to NIE TWÓJ wstyd, to ON się powinien wstydzić!
Jeżeli pamiętasz kto Cię widywał taką posiniaczoną i opuchniętą, zapytaj się, czy zgodzi się zeznawać. To wystarczy - sama powiesz sądowi dlaczego tak a nie inaczej tłumaczyłaś swój wygląd i stan. Nie piszesz czy masz adwokata, zawsze czułabyś się pewniej. Zawsze możesz poprosić sąd o wyznaczenie adwokata z urzędu.

7 Ostatnio edytowany przez Czerepach (2011-03-25 21:06:50)

Odp: Rozwód a podstawieni świadkowie...
Anhedonia napisał/a:

Jeżeli pamiętasz kto Cię widywał taką posiniaczoną i opuchniętą, zapytaj się, czy zgodzi się zeznawać. To wystarczy - sama powiesz sądowi dlaczego tak a nie inaczej tłumaczyłaś swój wygląd i stan.

To nie wystarczy. To, że ktoś widział ją posiniaczoną to nie powód do tego by twierdzić, ze to ją mąż pobił. Po za tym ludzie z reguły nie chcą się mieszać w takie sprawy. Z doświadczenia wiem, że bardzo trudno oczekiwać by ktoś zeznawała na naszą korzyść. A poza tym, jeżeli była bita, ( czego nie kwestionuję) to powinna to zgłosić na policję. A nie powoływać to jako dowód rozpadu pożycia małżeńskiego. Sąd w sprawie rozwodu orzeka czy nastąpił trwały i zupełny rozpad pożycia małżeńskiego. A nie o tym czy jedno drugiego biło. U mnie na rozprawie Ex szalała tym, że ja ją rzekomo biłem. Zgłosiła to na policji 3 krotnie. A sędzina wówczas zapytała " mąż został skazany z to, że panią bił?" Nie -odpowiada. A pni sędzia na to " to nie może pani twierdzić, że tak było skoro nie został skazany". A na to ja pisma z prokuratur. Na okoliczność, że wszystkie donosy ex zostały odrzucone z racji, iż czynu nie popełniono. Tak, więc najpierw musiałaby autorka doprowadzić do skazania męża, z art. 207k.k. A dopiero później w sądzie się powoływać na to. Myślę jednak, że autorce nie chodzi to by latami się procesować. Tylko by jak najszybciej uwolnić się od męża. Powinna jednak walczyć o to by rozwód był z jego winy. Bo to w przyszłości otwiera ci drogę do ewentualnych roszczeń od męża.

Anhedonia napisał/a:

Nie piszesz czy masz adwokata,

Pisze że jej nie stać. ( w pierwszym poście).

8

Odp: Rozwód a podstawieni świadkowie...
Czerepach napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Jeżeli pamiętasz kto Cię widywał taką posiniaczoną i opuchniętą, zapytaj się, czy zgodzi się zeznawać. To wystarczy - sama powiesz sądowi dlaczego tak a nie inaczej tłumaczyłaś swój wygląd i stan.

To nie wystarczy. To, że ktoś widział ją posiniaczoną to nie powód do tego by twierdzić, ze to ją mąż pobił. Po za tym ludzie z reguły nie chcą się mieszać w takie sprawy.

Sąd w sprawie rozwodu orzeka czy nastąpił trwały i zupełny rozpad pożycia małżeńskiego. A nie o tym czy jedno drugiego biło.
Tak, więc najpierw musiałaby autorka doprowadzić do skazania męża, z art. 207k.k. A dopiero później w sądzie się powoływać na to. Myślę jednak, że autorce nie chodzi to by latami się procesować. Tylko by jak najszybciej uwolnić się od męża. Powinna jednak walczyć o to by rozwód był z jego winy.

Masz rację Czerepachu - tylko mamy inne doświadczenia.
Chyba nie ulega kwestii sprawa zupełnego i trwałego rozkładu pożycia jeżeli mąż mieszka u kochanki? Czy świadkowie na okoliczność jego obecnego miejsca zamieszkania wystarczą?

9 Ostatnio edytowany przez Czerepach (2011-03-25 21:36:57)

Odp: Rozwód a podstawieni świadkowie...

Tu bym polemizował z tym. Czy mieszkanie u kochanki to oznaka trwałego rozpadu pożycia małżeńskiego. Bo jak wiemy by orzec rozwód  sąd bada, czy istnieje miedzy nimi więź uczuciowa, fizyczna i majątkowa, a jeżeli nie istnieje, to od jak dawna. A wiec mieszkanie u kochanki (zapewne nie ma zdjęć ani filmów jak się kochają) nie dowodzi, iż zostały zerwane w/w więzi. A co za tym idzie nie jest to wystarczający powód do tego by orzec rozwód. Mam dok. Sprawy z Bielska- Białej.  Gdzie żona chciała rozwodu wykazując, że mąż ją zdradza. A  sąd okręgowy zinterpretował to w taki sposób ? powódka wykazuje, że mąż ja wielokrotnie zdradzał. Zastała go w pokoju z inną kobietą, która się ubierała. Powódka swym zachowaniem wykazuje zazdrość o męża z tego tytułu, że pozwany ja zdradza z obca kobietą. Sad stoi na stanowisku oddalając pozew, iż nie nastąpiło zerwanie więzi uczuciowej między małżonkami. Gdyż powódka jest zazdrosna o męża. I tym samym wykazuje więź emocjonalną z nim?. Mimo że dla mnie osobiście jest to śmieszne. To jednak prawdziwe.

10

Odp: Rozwód a podstawieni świadkowie...
Czerepach napisał/a:

? powódka wykazuje, że mąż ja wielokrotnie zdradzał. Zastała go w pokoju z inną kobietą, która się ubierała. Powódka swym zachowaniem wykazuje zazdrość o męża z tego tytułu, że pozwany ja zdradza z obca kobietą. Sad stoi na stanowisku oddalając pozew, iż nie nastąpiło zerwanie więzi uczuciowej między małżonkami. Gdyż powódka jest zazdrosna o męża. I tym samym wykazuje więź emocjonalną z nim?. Mimo że dla mnie osobiście jest to śmieszne. To jednak prawdziwe.

Śmieszne, nawet bardzo. Wynika z tego, że żona powinna napisać - mąż ma kochankę, z czego jestem bardzo szczęśliwa"... - choć to też powiało więzią emocjonalną wink

Sąd sądowi nierówny.
Jednak to, że mieszka gdzie indziej, to powinno być dowodem na rozpad więzi małżeńskich.
Mój mąż pytał u adwokat, to powiedziała, że rozpad musi być przynajmniej rok.

Moja kuzynka wyprowadziła się od męża w grudniu, a po 6 miesiącach dostała rozwód na 2 sprawie. Bez orzekania o winie i 2 małoletnich dzieci (szczegółów sprawy nie znam).

Jeśli chodzi o siniaki, to trzeba było chociaż zgłosić na policję. Ja tak zrobiłam, nie zakładałam mu sprawy ale przyjechali i mam w razie czego świadków (tak mi mówił dzielnicowy), bo się policji przyznał, że to zrobił.

11

Odp: Rozwód a podstawieni świadkowie...

Witaj.
KLASYCZNA przeczytaj ten wątek:
http://www.netkobiety.pl/t23333.html
JAGA jest świeżo, po wyroku pierwszej instancji, na pewno podzieli się z Tobą swoim doświadczeniem., może też niektóre rady forumowiczów z jej wątku przydadzą Ci się.
Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymaj się dzielnie.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód a podstawieni świadkowie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024