hej. Jestem z moim chłopakiem 3 lata. Nie jesteśmy zaręczeni i nie nalegam na to bo nie potrafię do niego dotrzeć. Jesteśmy przeciwieństwami. On lubi zupełnie inaczej spędzać czas. Ja lubie gdy wychodzimy ze znajomymi, mówię to co myślę nie analizuję. Podobno uzależniam ludzi od siebie jednak jego nie potrafię. On myśli nad każdym wypowiedzianym zdaniem, jest spokojny momentami zbyt pewny siebie i zarozumiały. Czuję się winna bo ciąglę mam do niego o coś pretensje, ale to wszystko dlatego, że nie czuję, że mu na mnie zależy chociaż mówi mi codziennie, że mnie kocha. Jak mam rozumieć fakt gdzie kolega mojego faceta podrywa mnie, widzą to wszyscy tylko nie on. Zero reakcji z jego strony. Nie jest o mnie zazdrosny a przynajmniej nie pokazuje tego. Dlaczego? Nie przeszkadza mu kiedy wychodzę bez niego. Jest obojętny na to co robię. Rozmawiam z nim pytam dlaczego on nie potrafi rozmawiać ze mną. Dlaczego nie mówi mi co mu we mnie przeszkadza. Nie mówi o swoich problemach. On odpowiada mi, że taki już jest i się nie zmieni. Mówi, że wystarczy mu to, że jest ze mną( w domyśle rozmowa nikomu do życia nie jest potrzebna).
Często ma do mnie pretensję o to, że ze wszystkimi dogaduję się lepiej niż z nim. Kiedy jestem w grupie jestem radosna, uśmiechnięta a przy nim podobno nie, ale jak mam się z nim dogadywać skoro on ze mną nie rozmawia? O tym, że nie podoba mu się kontynuowanie moich studiów w mieście oddalonym o 200km dowiedziałam się od koleżanki. Jej umiał powiedzieć a mi nie? Przecież to nie jest normalne.
Kocham Go. Jednak coraz częściej czuję, że duszę się w tym związku. Nie potrafię być przy nim sobą. Czuję się jak wytresowana. Nie wiem dlaczego on ze mną jest...momentami mam wrażenie, że jedynym powodem dla którego jest ze mną to to, że ma przy sobie ładną dziewczynę która go kocha.... i nic poza tym mu do szczęścia nie potrzebne.
Wiem, że nie jedna dziewczyna chciała by faceta, który nie robi scen zazdrosci, nie kłóci się, nie krzyczy..., ale ja chce rozmawiać, krzyczeć jak mi się coś nie podoba i czuć, że jestem mu potrzebna. Pomóżcie jak do niego dotrzeć.....
nie wiem czemu ale zdaje mi sie ze taki ktos wcale nie kocha...
owszem moj maz nie umie rozmawiac, w prost powiedzial-nie potrzebuje rozmowy. ale cwiczymy to, jest coraz lepiej, powiedzialam mu ze ja tego potrzebuej bardzo, zeby go zrozumiec i sie cokolwiek dowiedziec a co najwazniejsze nie umiem przemilczec problemu wole go obgadac, nawet sie poklocic ale po prostu wyrazic swoje zdanie, moj maz bardzo czesto wychodzil gdy bylo cos nie tak i koniec...tematu nigdy nie bylo.
naprawde dluga droge przeszlismy za nim on zrozumial ze bycie z drugim czlowiekiem w duzej mierze zalezy wlasnie od rozmowy, wiec chcem ci powiedziec ze da sie tego nauczyc, ale przede wszystkim to on musi to zauwazyc.
ale z cala reszta moj maz nie jest podobny, jest zazdrosny i u mie to powiedziec i okazac, jakby ktos mnie dotknal to by go strzelil napewno i nie wyobrazam sobie zeby reagowal inaczej, z reszta i ja bym nie zareagowala inaczej gdyby jakas fladra dotykala mego meza...dlatego tej ozieblosci twego faceta nie rozumiem zupelnie...moze to tylko przyzwyczajenie a gadkami"ufam ci" zaslania ten fakt ze tak wlasciwie go nie interesujesz.
a moze on taki jest tylko ze ja nieznam zadnego takiego faceta....moj ojciec po blisko 25 latach malzenskich jest wciaz zadrosny o mame....
"bo nie ma milosci bez zazdrosci,
stara to prawda..."-chyba cos w tym jest
Hmm dziwne to jego zachowanie. Skoro wypowiedział się na temat Twoich studiów koleżance, to znaczy że jednak rozmawiać umie. Przykro, że nie powiedział Ci tego wprost. Mnie to przypomina mój pierwszy związek, kiedy to facet zapewniał mnie, że oprócz mnie nikogo nie potrzebuje. Miał satysfakcję, że ma ładną dziewczynę i tu widzę że u Ciebie on zachowuje się podobnie. Był jednak zazdrosny, jeśli wychodziłam gdzieś sama. Później się to zmieniło, poznał w sieci jakieś koleżanki i tak się rozpadł nasz związek, z braku zrozumienia i paru innych powodów. Może macie po prostu inne spojrzenie na życie?
Jeśli się dusisz, zmień coś - spróbuj może najpierw porozmawiać z nim, zmusić go, żeby postarał się wyrzucić z siebie swoje żale. Jeśli to nic nie da, nie warto marnować czasu.
Powiem Ci tak mój facet jets podobny. Ja nie wiem co mam zrobić ze swoim związkiem. Przytoczę Ci pewną sytuację z mojego zycia. Ogólnie M. (mój mężczyzna) jest dośc małmówny, nie lubi się udzielać towarzysko, a kedy już go gdzies wyciagne to musi wypic trocge zeby sie jakos rozbujać. Z czego wychodzi ze ja go zawsze niose z imprez i wychodzimy z nich sporo przed czasem bo po 2 h juz nie jest w stanie wysiedziec. JA zawsze byłam rozrywkową osoba lubiłam duzo mówić, przy nim wyciszyłam się, bo nie lubie mówić gdy echo mi odpowiada. I tak ostatnio wyciągnełam go wkoncu do mojego brata na jego urodziny ( jestesmy 6 lat razem), pojechał tam pierwszy raz. Wypiłam drinka i rozluźniłam się, co spowodowało, ze stała sie dusza towarzystwa. Kiedy wróciliśmy do domu usłyszałam tylko, że poczuł sie jakby siedział kogos obcego, ze mnie nie poznaje.( nie było to powiedziane życzliwie-tylko z żalem, pretensjom). Jestes młoda. Powiem Ci tak, jesli czujesz sie zdłamszona w tym związku, poprostu jedź na te studia ( napewno nie rezygnuj z marzeń) i zobaczysz jak Wam będzie osobno. Może wtedy zobaczysz jak czujesz się bez niego i jak on reaguje na to, że Ciebie nie ma. Może wtedy okaże się czy naprawde Cie kocha, czy tylko jestes ładna ozdobą ( jak to powiedziałaś) przy jego boku.. Powodzenia:)
syla135 właśnie o to chodzi, że on też zawsze wychodzi. Mówię i mówię i próbuję go otwierać i kończy się tylko na moich monologach a jak nie wytrzymuję i chcę się wykrzyczeć on wychodzi. Jesteś już mężatką ja mam 22 lata i ten krok przed sobą. Powiedz mi czy żałujesz, że jesteś z człowiekiem z którym nie zawsze możesz porozmawiać? Czy zmieniłabyś to gdybyś mogła cofnąć czas?
Właśnie dziewczyny on nie przejawia zazdrości. Kiedy mu o tym mówię to zaraz po tym zrobi sztuczną sytuację, że niby mu przeszkadza. Jednak to jest tak bardzo sztuczne, że nawet nie zwracam uwagi na to. Sytuacja typu chcesz to masz i się odczep...
asiek_110 mój się nie doprowadza do takiego stanu za to jak wychodzimy z moimi znajomymi siada z boku i obserwuję, czasami mam wrażenie, że czuję się ponad nimi i uważa, że nie ma z nimi o czym rozmawiać. Ja też się przy nim zmieniłam też stałam się spokojniejsza i chyba mi się to nie podoba. A co do studiów- to tylko dwa lata obronie mgr i wracam. Będziemy widywali się tak jak teraz na weekendy więc nie wiem w czym on widzi problem. Tak naprawdę nic się nie zmieni oprócz tego, że z 40 km które nas teraz łączą będzie 200km... Pogubiłam się we własnym związku...
mima czy zaluje...
dobre pytanie, w tych naprawde ciezkich chwilach zaluje ale biorac pod uwage caly zwiazek to jest coraz lepiej, nie mowiac juz ze sie kochamy, ale pomalu sie docieramy(i nie jestem duzo starsza od ciebie:P) ale droga do tego jak jest byla bardzo bardzo ciezka, wiele sie nauczylismy nawzajem i wiemy ze ja bez niego nie istnieje i on beze mnie-ja w rodzinie jestem niechciala, maz ma alkoholiczke matke i nikogo wiecej.
wiec myslac o tym ze mimo tak beznadziejnych korzeni wychodzimy na porosta jestem wrecz dumna ze jestesmy razem i se radzimy. mamy wiele problemow w zwiazkow wiele przewleklych(np sex) ale wiele sie poprawia. nie pacz na moja sytulacje bo u ciebie moze byc zupelnie inaczej, ja jestem silniejsza harakterem i wiem ze jak swoja namolnoscia zmusze meza do zastanowienia sie nad tematem to w koncu to zrobi...
ja jestem pewna ze maz mnie kocha, teskni jest zazdrosny, mowi mi to czesto i widac ze sie cieszy gdy jest przy mnie, a czy twoj cie kocha? czy to okazuje?
ja jestem pewna ze jestem kochan a aty?
Od dłuższego czasu zadaję sobie to pytanie. Mówi, że kocha, pamięta o świętach, kupuję kwiaty... czy to znaczy, że kocha? Może naprawdę nie potrafi okazywać zazdrości, rozmawiać, może wyolbrzymiam. Jednak nie wiem czy chcę całe życie wyciągać od niego to co myśli, czuję, uważa... czasami chce,żeby zadzwonił( bo często tego nie robi, nie lubi używać tego środka komunikacji;/)żebym mogła sobie z nim poplotkować, pogadać o problemach bardzo mi tego brakuję w związku. Przez to czuję, że się odsuwam od niego...
Jakie Ty masz sposoby na otworzenie męża?
To, że nie jest zazdrosny tłumaczę sobie tym,że mi ufa i wie, że go nie zdradzę. Czuję się pewnie w związku. Myślicie, że tak może być? Próbuję sama sobie tłumaczyć jego zachowanie skoro on nie potrafi tego zrobić...
No widzisz mój facet też siada z boku, tyle z charaktery nie ejst osobą zbyt wyniosłą, dlatego próbuje zabic czas piciem, wąłsnie siada z boku i obserwuje, chyba ze ktos zacznie z nim rozmowe to wtedy owszem cos tak odpowie. Czasami gdy tak wyjde choćby sama do kolezanki, wypełzne z tej moje obecenj skorupy, to czuje sie wolna,czuje sie sobą. A potem znowu wraca szara rzeczywistość. Bo zawsze do niej wracam i w gorszych chwilach ( a jest ich obecnie coraz więcej) Nie czuję się z tym dobrze. Skoro Twój facet nie tęskni za Tobą chociaż nie widzicie się przez cały tydzień to wybacz ale chyba nie dazy Cię zbyt mocnym uczuciem. Skoro z koleżanką pogada chociażby na Twój temat, a z Tobą nie to niestety nie jest za różowo. Myśle, że powinnaś poruszyć z nim te kwestie, a jeśli jego reakcja będzie taka jak zawsze, zobojetniała, to moze daj sobie spokój, jest tylu fajnych facetów na świecie, którzy napewno docenią to jakim wartościowym człowiekiem jestes, a nie beda spogladac na ciebie jak na trofeum, które juz sie zdobyło i mozna je sobie trzymac na pólce bo juz sie je ma i nie trzeba nic wiecej robic. Mimo wszystko licze na to i tego Ci zycze, że Twoj ahistoria skończy sie dla Ciebie pomyślnie. Powodzenia:)