Niedawno poprzez znajomych poznałam świetnego człowieka- po raz pierwszy od dłuższego czasu naprawdę ktos wywarł na mnie TAK mega wrażenie. Inteligentny, zabawny, otwarty - tymi zaletami szybko zdobył moją przychylność i sympatię. Codzienne rozmowy telefoniczne, liczne smsy i kontakt internetowy pieczętowały nasze wspolne spotkania. Na poczatku byłam dość ostrożna- pomimo tego, że wywarł na mnie tak pozytywne wrazenie starałam sie trzymac odpowiedni dystans, po paru spotkaniach oczywiscie On zmalał. Od paru dni odczuwałam obojetnosc i oschłość z Jego strony. Gdy pytalam o co chodzi, czy cos sie dzieje zawsze otrzymywałam odpowiedź, że nie, że jest wszystko okej.. czułam, że chce się oddalić, że chce to zakonczyc, ale nie ma dostatecznie duzo odwagi ,aby mi o tym powiedzieć. Postanowiłam, że nie bede prosila Go o spotkanie, ponieważ wyczuwałam, że On tego tak do końca wcale nie chce. Napisalam Mu sms'a w ktorym napisalam, co o tym sądzę i że tak dłuzej byc nie może, że bedzie mówil, ze jest dobrze a ja odczuwam dokładnie coś odwrotnego. Odpisal mi po 2 dniach, że nie jest gotowy na związek i ze chce tylko koleżeństwa- mimo, że to z Jego strony wysuwaly się deklaracje i checi do bycia razem i to z Jego ust padały dość znaczace słowa. Na smsa'a nie odpisałam, pozostawiłam to w takim stanie.
Szczerze mówiąc czuje sie wykorzystana i zraniona. Po raz pierwszy od dłuzszego czasu spotkalam faceta na którym mi zależy i odnosiłam wrazenie ( ba, bylam o tym przekonana), że Mu również zalezy na mnie. Jestem rozczarowana i doszukuje sie w sobie błędów... Nie wiem,co o tym myslec i jak sobie poradzic. Jestem osobą wrażliwą i dosc stabilną uczuciowo, dlatego jest mi niezmiernie ciezko. Co mam zorbic w ej sytuacji? liczę na Wasze rady.