Witam Wszystkich... Pomóżcie Mi Coś Uświadomić jak Żyć Dalej i coś Wbić do Głowy !!! Co mam Dalej Sobie Myśleć i Zrobić... Nie Mam Za Bardzo Do Kogo Się Zwrócić ... Z góry dziękuję za odpowiedzi... myślę że nie będzie komentarzy nie wiadomo jakich, może się coś tu nie kleić, ale starałam się opisać mniej więcej sytuację w której się znalazłam i jak każdy mam swoje problemy...mam nadzieję że znajdą się tu osoby które wskażą dobre rady. Są życiu Wzloty i Upadki...
I żeby było jasne... Nie żałuję że mam Dziecko!!! Kocham Mojego Skarba:) !!! Miałam chwilę zwątpienia, każdy je ma jak by było jakby nie było !!!!
Jako Młoda Głupiutka, Łatwowierna, Naiwna i Zakochana Dziewczyna. Poznałam swoją Miłość mając prawie 16 lat. Nie widziałam świata po za Nim, Zrobiła bym Wszystko by móc cofnąć ten cholerny mijający czas!!!. Chłopak starszy ode Mnie 7 lat.( TERAZ JA MAM 22 A ON 29) Niby miał być bardziej doroślejszy - mądrzejszy a okazał się idiotą!! itd... Poznałam Go przez koleżankę ...Wydawał się Miłością Mojego Życia! Mogłam rozmawiać z Nim na każdy temat, śmiać się razem z Nim, płakać. Ale jak byliśmy kolega- koleżanka. Wtedy wszystko wydawało się być takie kolorowe i fajne bez żadnych zmartwień.
Minęło trochę czasu od poznania się, zostania parą .. i ku mojemu zdziwieniu już nie było tak jak przedtem
zrobiło się dziwnie, ozięble, chłodno.
Już nie było tak samo i nie było tematów do rozmowy.
Kiedyś spotykaliśmy się codziennie, a pózniej? tylko wyczekiwałam kiedy się zjawi...
U niego było, a to koledzy,a to piwko, a to coś Mu zawsze wypadło.
Zawsze miał swoje tłumaczenie.
A Ja?, że Naiwna, łatwowierna, wierzyłam we wszystko co mówił pewnie jezdził na inne!!( Nie wiem ). Nie minęło trochę czasu a tu coś.
Któregoś dnia przyjechał do Mnie z listem i powiedział, żebym Go przeczytała. ( MIAŁ SUMIENIE) wręczył mi go, napisał," że jak zaczęliśmy chodzić ze sobą, On był jeszcze tydzień czasu ze swoją byłą dziewczyną i ten pierwszy tydzień też ze Mną" Powiedział, że Mnie Kocha ( BYŁA DZIEWCZYNA ZDRADZIŁA GO NA WESELU) itd. ( czyli walił na dwa fronty) byłam załamana, zapłakana jak to młody wiek, głupota i jak mógł mi to zrobić...
Już wtedy było Trzeba Dać Sobie Spokój! z Nim Tym bardziej, że nie myślałam co będzie Mnie czekać, On że wiedział, że zależy mi bardzo na Nim i Go Bardzo Kocham. I nie wpadłabym w takie gów*
Oczywiście po przeczytaniu tego listu powiedziałam Mu, że to koniec i że nie chcę być z Osobą, która od samego początku Mnie oszukuje i zdradza.
On się popłakał, wziął mnie na litość, I że Mnie Kocha i ble ble, żebym Go nie zostawiała itd, że to się więcej nie powtórzy itp... pod Presją wybaczyłam Mu... byliśmy ze Sobą, przez dłuższy czas było ok... a tu znowu coś ...zaczął jezdzić z kolegami i szukać wrażeń, ale przymknęłam oko... no i znowu swoje tłumaczenia.- Kochanie nie gniewaj się bo to bo tamto... Po nie całym roku wpadliśmy i zaszłam w ciążę. Brałam tabletki antykoncepcyjne...w wakacje wyjechaliśmy na parę dni. I się zdarzyło... zapomniałam jednej!!! tylko jednej tabletki.!!.. wystarczyło!!! ...
Ale tak o tym nie myślałam dopiero pózniej.
1 m-c nie mam okresu?! Aaaa, pewnie się spóznia....pomyślałam... czekam 2 m-c to samo, aż w końcu zwolniłam się z lekcji i poszłam do lekarza, a tu Lekarka zrobiła badania i mówi, że jestem w 9 tygodniu ciąży- szok niesamowity...Moje Myśli- co ja mam teraz zrobić,?? jak dalej? przecież mam szkołę!! jak ja sobie dam radę?? co rodzice na to?? co chłopak??... nie wiedziałam co mam robić...
Napisałam do chłopaka sms-a, że musimy pilnie porozmawiać, przyjechał do mnie wieczorem i powiedziałam mu, że jestem w ciąży w 9 tygodniu.
On w szoku.
Nie wiedział co ma Mi powiedzieć,
Ja tak samo- minęło trochę czasu, milczenie i cisza w końcu...wykrztusił te słowa: Usuniesz ciąże... A Ja : tak słucham go i mówię, ale Ja się Boję !!! i jak ty sobie to wyobrażasz? . Powiedziałam, że jak to zrobię to już napenwo będziemy Razem.
A On się popłakał i powiedział. że będziemy, że Mnie Kocha i zrobi wszystko.. a Ja że NIE Bedziemy!!!.... znowu chwila ciszy... zamyślenie...
Parę dni pózniej Zabrał Mnie do Innego Miasta do Lekarza, który zajmował się aborcją... Po rozmowie z lekarzem byłam taka przerażona,( Młoda Gówniara, nie znająca życia) po tej rozmowie nie mogłam znaleść sobie miejsca.
... Miałam leżeć po tym wszystkim dzień w szpitalu?,( Bo też zamiast iść prywatnie zapisali mnie w karcie)a tam miałam trafić niby z poronieniem...
Oczywiście lekarz wyjaśnił wszystko, a i tak nie mogłam tego zrobić ... po prostu nie mogłabym, żyć z tą świadomością, że zabiłabym to nie narodzone dziecko) Nie zrobiłam tego _ Nie Usunęłam (Z jednej strony tak myślę, że gdyby było można cofnąć czas nie zawahała bym się i usunęłabym Nie chciałbym przechodzić tego przez co z nim przeszłam ), alenie Nie usunęłam i Kocham Moje Synka z całego Serca wszystko bym oddała za niego jest dla Mnie najważniejszy w moim życiu.
Po jakimś czasie wszystko się unormowało, dogadaliśmy się co i jak i było dobrze, powiadomiłam rodziców, że będą mieli wnuka lub wnuczkę, (zaraz gadka, że młoda, co ja sobie myślałam), ale ja nie pierwsza i nie ostatnia która ma dziecko w młodym wieku!!!)... On powiedział jak byłam w 4 m-cu. swoim rodzicom. ( On to się czajił, z powiedzeniem, najlepiej to wogóle mógł nie mówić) Oczywiście planowany był ślub, nie doszło do niego z powodu tego, że nie poszedł do pracy, latał aby z kolegami... moi dziadkowie dali mu pieniądze na samochód, żeby w razie czego można było jechać tu czy tam, ale i tak nie był ze mną tak jak powinno to wyglądać, bo więcej go nie było przy Mnie niż był. Pózniej wynikła kłótnia, że ja z Nim przyszłości nie mam, bo nie pracuje, jak on rodzinę utrzyma?, że aby gdzieś jezdzi. Ma oddać samochód, a on do mojej bab* powiedział: A co? masz stara szmat* pokwitowanie żeś mi dała?! Moja rodzina się zjechała bo babka zadzwoniła itd. Jemu się dostało on na policję zadzwonił... cyrki miałam. Do tego Ja nic nie miałam do powiedzenia (NIEPEŁNOLETNIA).... A Ciotka zabrała Mnie z Mojego miasta do siebie na 2 tyg. Nie miałam z Chłopakiem żadnego kontaktu,takie coś miałam , że nawet nr telefonu nie pamiętałam, ale jak w końcu wróciłam, spotkałam się z nim, po rozmowie Niby wszystko było ok... zamieszkaliśmy na swoim, przez resztę ciąży mieszkał ze mną...hmm ale tu znowu coś, więcej nie było Go niż był: Kiedy urodziłam syna... Jego Rodzice zabrali Mnie z dzieckiem do Siebie... mieszkałam tam jakiś czas ale tu znowu: jego mama w pracy, ojciec chłopka to samo, a On z kolegami i swoim towarzystwem, aby wpadał aby na 5 minut zobaczyć małego i co i jak i nie ma Go. A Ja sama z tym dzieckiem siedziałam u Niego w domu. Któregoś dnia postanowiłam, że przejdę się do swojego mieszkania i zobaczę co i jak... ( Jego w tym dniu nie było na noc w domu u siebie). Pomyślałam że wejdę do sąsiadki... weszłam pogadałyśmy chwilę i poszłyśmy do Mnie... Otwieram dzwi, wchodzę... Ja patrzę, a tu On śpi!!! w południe w samych gaciach oczywiście sam (ZABIŁABYM GO JAK BY BYŁ ZS KIMŚ)... 2 butelki po piwku, i pełna popielniczka petów.( Powiedział, że wypił z sąsiadem - sąsiad potwierdził). I wyleciałam do niego z buzią: co on sobie myśli?? w ogóle co On tu robi? że zamiast iść do pracy i nam pomagać to tylko towarzystwo go interesuje kur* I Dziw*!!! Bo Mamusia jego da i tatuś to po co ma się wysilać? jak ma na gotowe?. Powiedziałam MU Że teraz to jest Ojcem i powinien się zatroszczyć jak się należy!!! A Mu Mowę odebrało ... to ja dziecko trzymam na rękach i mówię do niego: Masz go!!! to jest twój Syn.... A On się dupo odkręcił...i powiedział zabierz go!!! Tak Mnie to zabolało, jakby mi ktoś nóż w plecy wbił...Nic nie myśląc wyrzuciłam jego rzeczy na klatkę i kazałam Mu sp* z mojego mieszkania... Myślałam, że się ubrał i poszedł, a On nie w drugim pokoju się zamknął i po kolegę sobie zadzwonił, a ten przyjechał po niego
No myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok....po paru min. pojechali oby dwaj.
Nic nie myśląc wróciłam do domu jego rodziców...
powiedziałam jak się przedstawia sytuacja jego ojcu.
Spakowałam siebie i dziecko, jego ojciec odwiózł moje rzeczy i wróciłam do siebie...
Po tym przychodził, odwiedzał dziecko...
Po jakimś czasie pogodziliśmy się ,ale nie na długo znowu coś było nie tak...
Nie pomagał mi przy dziecku, nie wychodził z nami na spacery, nie utrzymywał syna finansowo, i do tej pory też tak jest!!! tylko Jego mamusia z tatusie co uważają to dadzą, i tak jakby się własnego syna i Mnie wstydził, albo żeby może jakaś dziw* nie zobaczyła, że ma dziecko, bo pózniej która by spojrzała na niego!!!....
Dziecko nawet nie ma jego nazwiska, tylko moje, bo wielkiemu panu nie chciało się iść ze mną do USC.
Tak ciągnęło się to przez tyle lat... Mój syn będzie w maju mieć 5 lat.
Od jakichś 2 lat nie układa się już w ogóle, albo raz było dobrze, a raz zle.
Rorozchodziliśmy się i wracaliśmy do Siebie i nie wiem nawet po co? Kochałam Go? Może Kocham go do tej pory? Czy to tylko Przyzwyczajenie?!
Już wiem z jakiego powodu tak było...( ZRESZTO KTOŚ ZAWSZE BYŁ WAŻNIEJSZY NIŻ JA)
Zawsze musiało być na jego, nie raz jak się kłóciliśmy potrafił Mnie wyzwać, za nic!! ugotować potrafię wyprać też, zadbać o faceta jak się należy.
Albo jak nie było po jego myśli to, że Ja to taka nie taka...
Albo z rękoma leciał ( damski bokser) nie raz biliśmy się.
Ja też Jestem taka, że sobie nie pozwolę...i mówię co myślę...
Bo ile można wytrzymać...
Wiem,że kręcił nie z jedną, a jak pytałam się czy to prawda zaprzeczał, że Nie!!!
Miałam mieszane uczucia...i brnęłam dalej w ten Toksyczny Związek...
A po co mój syn ma się tak wychowywać? w takiem związku? Też może nie jestm idealna, ale gdzie są ideały...
Kiedyś pomyślałam sobie, że znajdzie się chłopak z którym ułożę sobie życie,
Chłopaka który zaakceptuje moje dziecko, bo tylko Dziecka dobrem się kieruje. On Jest Najważniejszy.
Ale tak ale nie brałam tego do siebie, kiedyś pisałam z jednym po kłótni z chłopakiem, ale nic poważnego.
A Gdy wiedziałam co robi ojciec mojego dziecka to pomyślałam, że nie ma sensu tego ciągnąć dalej i pomyślałam, niech robi sobie co chce!...Mówiłam mu że koniec ale nie docierało.
A kiedyś, gdy dostałam sms-a od kolegi :Co słychać? Mój Ex Chłopak wyrwał mi telefon z ręki i rzucił nim o kaloryfer i pretęsja i po telefonie, sytuacja powtórzyła się rok temu 2-gi telefon poszedł, Nie dawno dowiedziałam się że spotyka się z jakąś Wieśniara i to podobno poważny związek... Byłam wściekła...załamana żyć mi się nie chciało... Ale przecież nie mogłam zostawić syna i nie mogę ...Mam Dla Kogo Żyć. A jak się pytałam czy prawda że jezdzi do innej to, On Zaprzeczył... I, że Jak widzi To Ja lepiej wszystko wiem od Niego.
Znalazłam osobę która jest z wioski tej Dziewczyny i pisała mi esy kiedy przyjeżdza, że się balują, jeżdzą na dyskoteki. A ja w domu sama z dzieckiem, przepraszam bardzo To Ja? nie mogę mieć życia w takim razie a on może ... a Ja głupia naiwna we wszystko wierzyłam. I Jak Widzę to Dla Ojca Mojego Dziecka Powinno Być tak, że ja powinnam siedzieć w domu z dzieckiem i nigdzie nie wychodzić. !!! I żebym o świecie nie wiedziała i o tym co On Robi...A On na Mnie całą winę zwala dobrze widział co robi... że ja gówniara byłam, I na Mnie tu wsiada, że ja odwalam tylko ciekawe co!!. Po tym jak się wszystkiego dowiedziałam ( ŻE 2 LATA JEZDZI DO INNEJ A TU ŁADNIE PIĘKNIE PRÓBOWAŁ WRRRR) I po jakimiś czasie Poznałam pewnego chłopaka, wiem że z tym drugim chłopakiem mogłabym sobie ułożyć życie, unorowane stabilne i akceptuje to, że mam dziecko, chce nam stworzyć normalny dom, pracuje, ma dobry charakter, i jest cierpliwy powiedział, że poczeka na Nas jak będę gotowa i nie da na nas złego słowa powiedzieć i nie da zrobić krzywdy... Kiedyś się spotkałam z Nim, zabraliśmy małego do parku, a jak wracaliśmy to mój ex zajechał nam drogę, (SĄSIADKA MNIE WYDAŁA) wyskoczył z kijem i powybijał bogu ducha winnmu chłopakowi szyby w samochodzie... Sprawa została zgłoszona na policję, Ja tylko potwierdziłam, że to prawda. Żale do Mnie miał, że żle zrobiłam, ( MOŻE i ŻLE, ALE JA MU NIE KAZAŁAM TEGO ZROBIC) _( PRZECIEŻ ON SAM JEZDZIŁ DO TEJ HAMKI, COŚ GO RUSZYŁO? CZY COŚ? JAKAŚ CHORA ZAZDROŚĆ?) ( JA TEŻ O NIEGO BYŁAM ZAZDROSNA I GO SPRAWDZAŁAM)a Ex ma teraz zawiasy i karę do zapłaty.( NAWET PAPIERÓW DO TEJ PORY NIE ODEBRAŁ) A nie długo Minie rok od tego zajścia. Po tym zajściu z tymi szybami wieczorem, któregoś dnia ex nawet wyskoczył do Mnie z nożem i powiedział że zrobi ze mną porządek,(CZUB) To On Może się gonić a Ja nie mam prawa układać życia, Pożyczał aby pieniądze ode mnie i nie oddawał a sam nie daje nic na dziecko. Ja nie mam prawa do ułożenia życia i zapewnienia dziecku normalnej przyszłości wszystkiego co dobre... na to wychodzi ... do tego Boje się go... całe życie będzie dochodzącym tatusiem?, że jak mu się przypomni to przyjedzie?. Same problemy miałam przez niego ( A ON POWIEDZIAŁ, ŻE JA MU NAROBIŁAM!!! CZYM ŻE? DZIECKO MAM Z NIM I CHCIAŁAM MIEĆ TYLKO NORMALNĄ RODZINĘ???) ( WIDOCZNIE ZA DUŻO OCZEKIWAŁAM... NIE BRONIŁAM MU MIEĆ KOLEGÓW, ALE NIECH ZNAŁBY UMIAR I SIĘ OGARNĄŁ) moje nerwy zjedzone, nie ma mnie połowy, wiem że się zwierza tej kur* ze wszystkiego, pisałam z nią esy wyzywałam się, z nią po tym zajściu... (W WAKACJE ) teraz obecnie wiem na 100 % że jest z nią, bo nie dawno też napisałam...Normalnie po ludzku, ale jest we Mnie coś takiego do niego... chyba przyzwyczajenie bo to już nie Miłość.
Napisałam do tej wieśniary i zadałam jedno pytanie czy jest z Nim- odpisała ze TAk od 2 lat nic się nie zmieniło... to dlaczego On jak przychodził do nas to próbował ładnie pięknie i był ze mną normalnie, jakby nigdy nic się nie stało, mówił że nie jest z nią ze tam nie jeżdzi i że się rozstał, po co to wszystko? dlaczego nie mógł mi powiedzieć od samego początku że ma kogoś,
tylko mi oczy mydlił, a ja głupia wierzyłam, że a może jednak się ułoży, ale wiedzę, że tacy ludzie jak on się nie zmieniają on jest typem latawca.
Nie wpuszczam go już do siebie, chce to niech zabiera małego do siebie, jak pisałam dziecko nie ma jego nazwiska, on nie płaci. przychodził jak mu się towarzystwo kończyło...co z tym zrobić?? nie bronię kontaktów, ale niech daje na dziecko i się w końcu wezmie za pracę.A nie jeżdzi do ku* Ale nie wiem jak bym ułozyła sobie życie z kimś innym chciałbym aby dziecko, zostało na moim nazwisku, ale żeby ojciec się poczuł do odpowiedzialności i ciekawa jestem jakbym wychodziła za mąż np. czy dziecko może przejść na nazwisko męża, a ojciec biologiczny będzie dawał na syna.
Nie wiem, jak narazie, nie mogę znaleść Sobie Miejsca...aby Myślę...(DLACZEGO?) nie wiem co mam robić, z tamtym chłopakiem było by nam dobrze, i najlepiej to bym się wyprowadziła z tego miasta...,ale mam tu obowiązek,(OPIEKUJĘ SIĘ BABCIĄ). Tak to bym nie słuchała i oglądała exa...ale wiem że do końca życia bedzie częśćią bo przecież jest dziecko!!. Nie wiem sama...żal mi tego wszystkiego tych straconych lat. Może i bym chciała żeby było tak jak kiedyś, choć wiem że to nie realne... Nie mogę znieść mysli, że jest z inną.Wiem głupia jestem.
... koniec