Witajcie drogie Panie
Postaram się zwięźle przedstawić mój przypadek/problem.
A więc, poznałem pewną dziwczynę na studiach jakiś czas temu. Na początku wiadomo tylko gadka szmatka co tam z zajęciami itp. W miare upływu czasu zaczęliśmy się coraz lepiej poznawać. Wtedy pomyślałem że może warto by spróbować czegoś więcej, i zaproponowałem spotkanie. Nie doczekałem się odzewu, lecz niedługo po tym w przerwie między zajęciami poszliśmy na kawę. Później postanowiłem zaprosić ją jeszcze raz ale nie mogła (uprawia sport wyczynowo).
Po zaproszeniach z mojej strony na uczelni oraz poza nią, kontakt był cały czas ok, nie odczułem tego że "wciska mi kit" że nie może.
Po kilku razach niemożności spotkania się, doszedłem do wniosku że chyba lepiej sobie dać spokój. Niedługo po tym poszedłem na imprezę z inną koleżanką ze studiów, trochę się nam "pobalowało" ale bez przesady
. Dowiedziawszy się o tym, mój pierwotny obiekt zainteresowań,w moim odczuciu zachowywał się tak jakby była zazdrosna/obrażona. Później przyszły wakacje, więc kontakt się urwał, ale po wakacjach kontakty wróciły do dawnej formy (może nawet i trochę lepszej?).
Ostatnio nawet dowiedziałem się że pokazywała moje zdjęcia z sylwestra swojej przyjaciółce i to między innymi (może to głupie strasznie), ale dało mi do myślenia, że może jednak warto trochę pociągnąć ten temat? Co o tym sądzicie? Chętnie poznam zdanie pań na ten temat ![]()