Czytam niesamowite historie z życia i przypomniała mi się historia sprzed roku. Jestem od ośmiu lat wdową.Rodzinka- zwłaszcza męża- ubolewa nad moim losem-samotnej kobiety.Brat męża -postanowił mnie "zeswatać."Wybrał w tym celu swojego kolegę- z którym dwa razy przyjechał do mojego domu- ale z uwagi na moją dość absorbującą pracę - nie zastali mnie.Trzeci raz -drzwi otworzył mój syn- mnie standardowo nie było.Facet schodząc po schodach- potknął się- i zwichnął sobie nogę.Minęło kilka dni......... brat męża kolejny raz chciał zaaranżować spotkanie już na pewniaka,że będę w domu-i............. mój niedoszły narzeczony stwierdził........ ja już tam nie jadę........ tam mąż Danusi pilnuje- a jak teraz nie skończy się na zwichnięciu????? I w ten sposób ...........straciłam zalotnika- nawet nie widząc Go na oczy.
Haha
bardzo mi sie Twoja historia spodobala ![]()
Faktycznie mogl sobie facet pomyslec ze kaies duchy/fantomy/dziny tam panuja ![]()
Oto ja......... ale za to ja zyskałam przekonanie,że kuratela nade mną trwa nadal.
super historia, może się nie nadawał skoro tak szybko zrezygnował? hi
Niki- dzisiaj już wiem,że rzeczywiście- nie nadawał się haaaaaaaaaaaaaaaaaa
Danuś-ty to masz przygody!!!ale dobrze tak miało być!a skoro mówisz że nie dawał się to coś w tym pilnowaniu przez twojego ŚP męża jest.Ja tam wierzę niestety w nadprzyrodzone moce,może naiwnie ale przekonuję się np. po twojej historii że czuwają nad nami zmarli.
Moja zmarła mama często mi się śniła i wiecznie mnie przestrzegała przed różnymi rzeczami w moim życiu,aż do momentu w którym poznałam mojego męża,też odkąd jesteśmy małżeństwem to śniła mi się może 2-3 razy ale już nie mówi nic tylko uśmiecha się i odchodzi.Może wie że on o mnie się troszczy i ona już nie musi się martwić?Nie wiem.
Danusia- woow..
Ciekawa historia:) Może faktycznie nie warto było go nawet oglądać, być może Twój mąż czuwa nad tym, żebyś miała konkretnego zalotnika
A jak Ty do tego podchodzisz? Masz ochotę umawiać się z innymi mężczyznami? Czy to jest tak, że właśnie Twoja rodzina na siłę chce Cię uszczęśliwić?
8 2008-10-03 11:48:26 Ostatnio edytowany przez un hombre (2008-10-03 11:49:18)
Drogie Panie, jakie to niby jest czuwanie zmarlego meza nad Danusia?
Maz Danusi na pewno by nie chcial, zeby zyla w samotnosci i byla smutna, nieprawdaz? Czy chcialby tak odganiac jej adoratorow i pozbawiac ja mozliwosci poznania kogos fajnego? Gdyby byl madrym duchem (a nie watpie, ze nim jest), to by sie nie wtracal w te sprawy.
No chyba, ze stwierdzil, ze ten nie bylby dla Ciebie dobry, no ale to raczej Ty powinnas to stwierdzic ![]()
Dlatego nie zwalalbym tego na niego, On raczej nie mial z tym nic wspolnego ![]()
Aaaaaaach ! Jak się uśmiałam. Świetna historia.
Jeśli ś.p.mąż Danusi przeprowadza selekcję, to wiadomo - plewy i słabe ogniwa odpadają.
Ale należałoby dostarczyć następnego osobnika do przegladu, hę ...?
![]()
Maz Danusi na pewno by nie chcial, zeby zyla w samotnosci i byla smutna, nieprawdaz? Czy chcialby tak odganiac jej adoratorow i pozbawiac ja mozliwosci poznania kogos fajnego?
No właśnie, un hombre, widocznie tamten kandydat nie była dość odpowiedni
Czy to sprawka dobrego ducha, czy nie- tego się nie dowiemy
A pomyśleć nad takimi historiami można ![]()
Mówcie co chcecie ale ja wierzę że zmarli czuwają nad nami.W przypadku Danusi był to jej mąż.:)
Mój mąż po śmierci swojego brata,który zostawił nie ślubne dziecko,chciał zbezpieczyć jakieś ślady ,jakby w przyszłości było potrzebne DNA.Wiedzieliśmy że brat zostawił nie umytą wannę a wiadomo że po kąpieli znajdą się w niej jakieś włosy .Jak weszliśy do mieszkania,okazało się ze w łazience pękła rura a woda wypływajaca z niej zmyła dokładnie wannę.
I co Wy na to?
Mówcie co chcecie ale ja wierzę że zmarli czuwają nad nami.W przypadku Danusi był to jej mąż.:)
Mój mąż po śmierci swojego brata,który zostawił nie ślubne dziecko,chciał zbezpieczyć jakieś ślady ,jakby w przyszłości było potrzebne DNA.Wiedzieliśmy że brat zostawił nie umytą wannę a wiadomo że po kąpieli znajdą się w niej jakieś włosy .Jak weszliśy do mieszkania,okazało się ze w łazience pękła rura a woda wypływajaca z niej zmyła dokładnie wannę.
I co Wy na to?
Ja to nazywam "przypadek" albo "zbieg okolicznosci" .
Ale ja to niedowiarek jestem ![]()
Ok, ale jak to jest, że często jest tak, że nie zwracamy na coś uwagi- tzn. nie traktujemy tego jako coś dziwnego, ale czasami przechodzi nam przez myśl, że "kurcze, to chyba nie jest normalne.."
Więc to chyba nasza podświadomość coś "wyczuwa", daje znak, że to przekracza granice normalności..
Danusia- woow..
Ciekawa historia:) Może faktycznie nie warto było go nawet oglądać, być może Twój mąż czuwa nad tym, żebyś miała konkretnego zalotnika
A jak Ty do tego podchodzisz? Masz ochotę umawiać się z innymi mężczyznami? Czy to jest tak, że właśnie Twoja rodzina na siłę chce Cię uszczęśliwić?
Ansja........... jasne,że mam ochotę.Teraz już tak.Potrzeba było czasu,by sobie to wszystko poukładać.Bo w takiej sytuacji- Nikt nie jest w stanie pomóc,jeśli człowiek nie pomoże sobie sam. Trzeba się po prostu rozliczyć z samą sobą - jest przykro - ale przecież życie toczy się dalej.Odpowiadając na Twoje pytanie o uszczęśliwianiu ... tak na siłę- to Oni mieli dobre intencje widząc,jak często trudno było mi sobie poradzić-szczególnie z pracami fizycznymi i technicznymi w domu i wokół niego.Dlatego sugerowali - bym nie była sama.Odpuścili- gdy zobaczyli,że w efekcie radzę sobie doskonale.
Drogie Panie, jakie to niby jest czuwanie zmarlego meza nad Danusia?
Maz Danusi na pewno by nie chcial, zeby zyla w samotnosci i byla smutna, nieprawdaz? Czy chcialby tak odganiac jej adoratorow i pozbawiac ja mozliwosci poznania kogos fajnego? Gdyby byl madrym duchem (a nie watpie, ze nim jest), to by sie nie wtracal w te sprawy.
No chyba, ze stwierdzil, ze ten nie bylby dla Ciebie dobry, no ale to raczej Ty powinnas to stwierdzicDlatego nie zwalalbym tego na niego, On raczej nie mial z tym nic wspolnego
Jasne.......... ja też uważam,że to bzdura......ale................ właśnie .......... o to ale chodzi. Niech sobie nie myślą ladaca,że u wdowy ... chleb gotowy......... i może być o jednym oku byle..........tego roku.Niech się boją.........haaaaaaaaa Jedno jest pewne- nie będzie castingu - gdzie głównym jurorem będzie mój mąż nieboszczyk.
Mówcie co chcecie ale ja wierzę że zmarli czuwają nad nami.W przypadku Danusi był to jej mąż.:)
Mój mąż po śmierci swojego brata,który zostawił nie ślubne dziecko,chciał zbezpieczyć jakieś ślady ,jakby w przyszłości było potrzebne DNA.Wiedzieliśmy że brat zostawił nie umytą wannę a wiadomo że po kąpieli znajdą się w niej jakieś włosy .Jak weszliśy do mieszkania,okazało się ze w łazience pękła rura a woda wypływajaca z niej zmyła dokładnie wannę.
I co Wy na to?
Atina....... w sierpniu tego roku żenił się mój syn.W piątek przed ślubem już moje dzieci były ze mną w domu.Wstałam rano- i powiedziałam do córki- wiesz- dzisiaj śnił mi sie tata.Na to Ona.......... o kurcze,,,,,,,,, mnie też .Otworzyły się drzwi od pokoju syna...... i padło........ o rany!!!! to Wam też????
I to nie jest tak,że ja przeceniam znaczenie rzeczy nadprzyrodzonych........nie......... jestem normalną ,bardzo realnie myślącą osobą. Jednak świadomość,że w takim dniu tak ważnym w życiu rodziny -myśli nasze kierują się do bliskich,których nie ma już obok nas i dlatego w snach pojawiają się -jest fajna.
Danusiu,opowiem Ci jeszcze jedną historię,związaną z bratem mojego męża a moim dobrym przyjacielem.
Śnił mi się ,że przyszedł do nas do domu,rozmawialiśmy,wyjaśniał mi dlaczego to zrobił(bo On popełnił samobójstwo)ale ten sen to było cos dziwnego....to było coś takiego jakby się działo realnie...nie potrafię tego opisać.Po tej rozmowie oczywiście w tym śnie,wstał mówiąc do mnie że idzie jeszcze do siostry,bo jak widział jak jej dzieci rozpaczały po Jego śmierci nigdy by tego już nie zrobił.......
Oczywiście obudziłam się i co się okazało że mój mąż też się zerwał ze snu i pobudziły się nasze dzieci w swoich pokojach.....była czwarta nad ranem,godzina Jego śmierci......
Ja nigdy nie pamiętam swoich snów,a to było coś dziwnego czego sobie nie potrafię wyjaśnić......
A Twój mąż, napewno Was wspierał w tak ważnym dniu dla Waszej rodziny,był razem z Wami.
Niech inni mówią co chcą ale ja wto wierzę.
Atina- o jednym jestem przekonana- tak z perspektywy lat-że mąż bardzo mnie kochał.I to nie jest tak,że gloryfikuję Go po śmierci- daleka jestem od tego.Po prostu przekonałam się - już jak Go nie było- w ilu sprawach mnie wyręczał,jak bardzo mnie wspierał- i uwierz mi- tego ...............przez lata- bardzo mi brak.
Trochę smutno zrobiło się w dyskusjach nad moją historią.Nie wiem dlaczego,ale każde jej przypomnienie wzbudza we mnie uśmiech.I to nie chodzi o fakt..... czuwa nie czuwa........ pilnuje nie pilnuje- mnie śmieszy obawa żyjących.......... ale.......... pewnie to Oni mają nie zawsze dobre intencje.W każdym razie- brat męża juz nigdy nie wspomniał o moim powtórnym zamążpójściu.Haaaaaaaaaaaaa
Drogie Panie, jakie to niby jest czuwanie zmarlego meza nad Danusia?
Maz Danusi na pewno by nie chcial, zeby zyla w samotnosci i byla smutna, nieprawdaz? Czy chcialby tak odganiac jej adoratorow i pozbawiac ja mozliwosci poznania kogos fajnego? Gdyby byl madrym duchem (a nie watpie, ze nim jest), to by sie nie wtracal w te sprawy.
No chyba, ze stwierdzil, ze ten nie bylby dla Ciebie dobry, no ale to raczej Ty powinnas to stwierdzicDlatego nie zwalalbym tego na niego, On raczej nie mial z tym nic wspolnego
Masz rację,,,,,,,,,,,, mam oczy.... mam serce.......... mam wyobraźnie......... i uwierz mi....... robię z nich użytek.Haaaaaaaaaa może dlatego ciągle jestem bez bliskiej mi osoby.
Trzymam kciuki, żebyś była znowu szczęśliwa i pewna tego, że to Ty trzymasz los w swoich rękach.
No właśnie.......... Ansja......... ja tylko w gadce taka wszechwiedząca jestem.........a jak coś........ wieję .......ile sil w nogach.Dzięki za życzenia!!!
Ale dlaczego wiejesz?? Może podświadomie czujesz, że coś lub ktoś nie jest tym, czego/ kogo szukasz.. Poczekaj, w końcu musi pojawić się światełko w tunelu..
Widzisz.........problem polega na tym,że ja niby wiem -jaki typ faceta chciałabym poznać i nie tylko- ale mój pech polega na tym,ze takie osobniki-są już zajęte.A to światełko......... jakoś pojawić się nie chce.
25 2008-10-05 21:59:27 Ostatnio edytowany przez Ansja (2008-10-05 21:59:57)
Nie może być aż tak źle
Na pewno stąpa po ziemi jakiś mężczyzna, który trafi na Twoją ścieżkę.. Ja w to wierzę, życzę Ci tego.. Po tym, co przeżyłaś należy Ci się to.. Może po prostu trzeba żyć codziennością, a "szczęście" samo się pojawi
.. tak nieoczekiwanie ![]()
Ansja ma rację,poprostu musisz żyć codziennością a to światełko napewno się pojawi ![]()
A tych nie odpowiednich natrętów przynajmniej masz z głowy ![]()
Wiara w szczęście to podstawa !! ![]()
Ansja......... a póki wiary......póty życia.