Witam,
Mój problem wprawdzie nie jest ogromny, jest wręcz dziecinnie śmieszny (z mojego punktu widzenia), ale nieźle uprzykrza mi życie.
Na urodziny od chłopaka dostałam plastikowe kolczyki o wartości 5 zł, niby nie liczą się rzeczy materialne, ale trochę mnie to zabolało o czym powiedziałam chłopakowi. Na gwiazdkę kupił mi zatem płaszcz za 200zł (jako kumulację lepszego prezentu urodzinowego i gwiazdkowego). Niedługo zbliżają się jego urodziny. Studiuje i jestem w dość kiepskiej sytuacji materialnej, i pomimo oszczędności nie mogę kupić mu prezentu za 200 zł ? bo tego ode mnie oczekuje, wszczyna ciągle kłótnie, które argumentuje tym, że nie mam godności bo przyjęłam prezent od niego i powinnam kupić mu coś o takiej samej cenie, zarzuca że jestem leniwa bo nie chce iść do pracy żeby zarobić na prezent dla niego, co jest dla mnie dość śmieszne żeby pracować aby spełniać jego zachcianki, a poza tym teraz jest sesja. Z tego powodu ciągle się kłócimy, a on mnie wręcz poniża zarzucają mi że jest moim sponsorem bo kupił mi drogi prezent.
Nie wiem co mam robić. Czy mam się zapożyczyć aby w końcu przestał się awanturować? Czy kupić mu coś na co pozwala mi moja sytuacja materialna?
Wiem, jego zachowanie jest egoistyczne i dziecinne ale mimo wszystko tak strasznie mnie to rani.
2 2011-02-05 21:10:27 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-02-05 23:57:48)
Żle odczytałam ten wątek.Jesteś straszną egoistką myślisz tylko o sobie szkoda mi Ciebie.
Po pierwsze- nigdy, ale to przenigdy, choćbym nie wiem co, nie wypomniała mu prezentu, który Ci wręczył bo "był za tani". Powiem Ci coś. Wiesz, co ja dostałam na swoje urodziny? Soczystego buziaka na dzień dobry, śniadanie i przytulania bez końca. A wiesz czemu? Bo mój facet nie pracuje i zwyczajnie nie miał za co kupić mi prezentu. Zresztą, nawet gdyby miał za co kupić mi ten prezent, a zamiast niego zrobiłby dla mnie coś, co zrobił wtedy, ucieszyłabym się o stokroć bardziej. Ale ja nie poleciałam do niego z pretensjami, że nic nie dostałam. W ogóle, ani w jednym procencie nie dziwię się, że tak Ci odpowiedział. Chamsko, bo chamsko, ale na pewno go to ruszyło. Gdybym ja usłyszała coś takiego, miałabym wielki uraz bardzo, bardzo długo.
Po drugie- czemu Cię to zabolało? Bo im mniej na Ciebie wydał, tym mniej się postarał?
Masakra.
Nie pracuje,cóż jego problem - mój akurat nie zasila grona bezrobotnych i kasę ma, a takie okazje jak urodziny wg. prezentów, być może nie drogie ale też nie jakąś tandetę z kiosku ruchu. Zrobił mi coś miłego? Śniadanie do łóżka?No jakoś mnie to nie rusza... Poza tym gdzie jest zapisane żeby prezenty były niewiarygodnie drogie i zawsze równe w cenie? Co innego jest nie mieć kasy, a co innego mieć ją a skapić (bo ma np. ważniejsze sprawy na głowie jak płatne konta w grach)
Nie pracuje,cóż jego problem - mój akurat nie zasila grona bezrobotnych i kasę ma, a takie okazje jak urodziny wg. prezentów, być może nie drogie ale też nie jakąś tandetę z kiosku ruchu. Zrobił mi coś miłego? Śniadanie do łóżka?No jakoś mnie to nie rusza... Poza tym gdzie jest zapisane żeby prezenty były niewiarygodnie drogie i zawsze równe w cenie? Co innego jest nie mieć kasy, a co innego mieć ją a skapić (bo ma np. ważniejsze sprawy na głowie jak płatne konta w grach)
Ty i Twój facet jesteście okropnymi EGOISTAMI. Widać trafił swój na swego. Ja kiedyś od mojego męża dostałam pierścionek z odpustu (kosztował max 10 zł). Dostałyśmy obie z moją przyjaciółką. Nasi mężowi tak bardzo się "wysilili". Choć nie należymy do biednych ludzi takie prezenty naprawdę nas ucieszyły. Pierścionki były naprawdę śliczne i nosiłyśmy je do czasu ...aż zczarniały
Jednak najlepiej wspominam bukiet polnych kwiatów, który dostałam jak byłam w ciąży
Redbunny tak jak piszą dziewczyny-jesteś egoistką i to straszną. I tak się dziwię że dostałaś ten płaszcz, ja na miejscu Twojego chłopaka nic bym Ci nie dała. Nie ma nic gorszego niż wypominać cenę prezentu.. I w ogóle, ale to w ogóle nie rozumiem co Cię dziwi w jego zachowaniu teraz? Wymusiłaś na nim kosztowny prezent, to on teraz chce tego samego..
''Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie'' Ty wypomniałaś mu te kolczyki za 5 zł, teraz On robi to samo ![]()
8 2011-02-06 00:41:00 Ostatnio edytowany przez november (2011-02-06 00:48:59)
A ja nie zgadzam się z dziewczynami. Przede wszystkim to, jaki prezent się dostaje zależy od kontekstu. I przecież autorka powiedziała, że nie chodzi jej o pieniądze - i o dziwo, to głównie Wy wyskakujecie z tematem pieniędzy. Zachowanie faceta akurat - które jest wypominaniem prezentu uważam za dziwne. Na miejscu autorki, to chyba nic od takiego faceta bym nie chciała. I to on w tej chwili pokazuje się z jakiejś niezrozumiałej dla mnie strony. Nie udawajcie, że nigdy Wam do głowy nie przyszło np. to, że chciałybyście, albo mogłybyście dostawać więcej kwiatów, a jeśli nie każda, to i tak są tu pewnie takie panie. Nigdy Wam się nie zdarzyło powiedzieć facetowi, że chciałybyście kwiaty? Uważam, że nie ma w tym nic dziwnego, że [b[redbunny[/b] chłopakowi powiedziała o tym, co czuła. A jak widać, potraficie zauważyć jedynie tę nieszczęsną cenę. Ja bym się po prostu poczuła zlekceważona. Któraś z Was wspomniała o buziaku - ok, ale wiesz, jaka jest sytuacja, zdajesz sobie z tego sprawę, obydwoje zdajecie sobie sprawę, i to jest też fajne okazanie sobie czegoś, bez mieszania w to pieniędzy.
Szczerze to też nie chciałabym dostać takiego prezentu, bo sory, ale jeśli dla kogoś kwestia finansowa nie jest problemem, to moim zdaniem źle świadczy dawanie takich prezentów. Z jakiego powodu? A prostego. Otóż chodzi o postaranie się. I założę się, że redbunny cieszyłaby się z prezentu za darmo, jeśli widać by było, że facet starał się po prostu coś wymyślić. Ten prezent był moim zdaniem "odwaleniem" powinności. Kiedyś sama też miewałam mało kasy na prezenty, ale po prostu myślałam o nich na kilka miesięcy wcześniej, przygotowywałam się, żeby dać coś wartościowego -nie w znaczeniu drogiego, co jedynie raczyłyście zauważyć, tylko WARTOŚCIOWEGO, moje drogie.
Wartość może być bardzo wysoka, nawet za darmo.
A ja nie zgadzam się z dziewczynami. Przede wszystkim to, jaki prezent się dostaje zależy od kontekstu. I przecież autorka powiedziała, że nie chodzi jej o pieniądze - i o dziwo, to głównie Wy wyskakujecie z tematem pieniędzy.
TERAZ jej nie chodzi o pieniądze bo TO ONA MA DAĆ prezent. A to już różnica. W momencie kiedy to ona miała dostać prezent tu już chodziło o pieniądze.
10 2011-02-06 12:22:58 Ostatnio edytowany przez Miriam (2011-02-06 12:23:34)
A ja nie zgadzam się z dziewczynami. Przede wszystkim to, jaki prezent się dostaje zależy od kontekstu. I przecież autorka powiedziała, że nie chodzi jej o pieniądze
Jak to nie?? ![]()
''Na urodziny od chłopaka dostałam plastikowe kolczyki o wartości 5 zł, niby nie liczą się rzeczy materialne, ale trochę mnie to zabolało o czym powiedziałam chłopakowi.''
11 2011-02-06 12:54:35 Ostatnio edytowany przez november (2011-02-06 13:05:26)
Miriam na prawdę sądzisz, że ten wyrywek oddaje wszystko, o czym mysli autorka? Można się oczywiście czepiać słów. Bronicie prezentu jako czegoś, co już z racji otrzymania powinno cieszyć. A mi się wydaje, że cieszy myśl o tym, co ktoś zrobił, by prezent dał radość.
Ciekawe, jak poczułybyście się gdyby... dajmy na to facet przyniósł Wam na urodziny bluzkę, z której wyrosła jego starsza siostra. Nie to, że mam coś do rzeczy używanych, albo braniu od kogoś, ale w konteksice prezentu po prostu nie wypada.
On pracuje, a ona nie. Nie chodzi o to, że ona mu nic nie chce kupić, tylko o to co on powiedział, czyli, że skoro przyjęła prezent za 200 to powinna za tyle też kupić - dziwne metody "rozliczania się".
Powiem tak: jest tak, że nie wypada komuś mówić, że dostało się od niego prezent nie taki, czy brzydki, czy tandetny, czy jeszcze jakiś. To fakt. Ale jeśli już się w to zagłębiam, to savoir-vivre wskazuje przede wszystkim, że jeśli się coś daje, to trzeba to dobrze przemyśleć. Po prostu nie daje się byle czego. Myślę, że kwiat, za który zapłacił by mniej, byłby lepszym prezentem w takiej sytuacji, bo też nie kosztowałby go wiele, ale byłby czymś, co każdej kobiecie sprawia radość, sam w sobie ma pewną wymowę.
Druga sprawa jest taka, co i komu się daje. Prezent ma bogate korzenie. Oprócz chęci sprawienia komuś radości, jest też wyrazem wielu innych rzeczy. A taki, jest lekceważeniem. Chodzi o wkład w ten prezent. I ona, skoro o tym myśli, to znaczy, że chce dać mu coś, co jej zdaniem będzie wartościowe. To on nie chce "tańszego" prezentu.
Zważ na to, że danie byle jakiego prezentu, to nie to samo, próba podarowania czegoś fajnego, ale bez ogromnych wydatków. Jestem daleka od oceniania kogoś z góry jako egoisty czy chciwca, ale to być może dlatego, że postrzegam ludzi przez pryzmat siebie.
Na koniec powiem jeszcze coś o "wartości" prezentu. Zastanówcie się, co jest wart super drogi prezent, dla finansowego potentata? Nic. Bo wszystko jest sobie w stanie kupić. Dla niego wartość może mieć coś, co wiąże się z jakimś wkładem, czy poświęceniem osoby, która prezent daje. Jest to przejaskrawienie, ale chodzi mi o to, by podkreślić wagę szukania pomysłu, a nie odwalania maniany.
Moja kumpela ma faceta, zarabiającego kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. Na urodziny nie kupiła mu nic. Po prostu poprosiła go o zrobienie listy życzeń - tylu, ile skończył lat. Facet się ucieszył, a ona miała określony czas spełnianie życzeń. Wynikło z tego wiele fajnych i miłych sytuacji. Mówię to tylko po to by podkreślić pomysłowość i własny wkład, nawet w prezent, który z założenia nic nie kosztuje.
"TERAZ jej nie chodzi o pieniądze bo TO ONA MA DAĆ prezent. A to już różnica. W momencie kiedy to ona miała dostać prezent tu już chodziło o pieniądze".
nikaa1982, nigdzie nie napisałam, że nie chce dać mu prezentu.. tylko że w chwili obecnej nie stać mnie na coś droższego niż 150 zł. On awanturuje się o drogi prezent, ja nigdy mu nie sprecyzowałam ile ma kosztować podarunek dla mnie (chociaż nie chciałam plastikowych kolczyków za 5zł "na odwal") Czytanie ze zrozumieniem się kłania.
Najprościej jest napisać, że jestem materialistką i egoistką do tego żałosną, wyrwać coś z kontekstu niczym świadek Jehowa i bronić ciągle swojego zdania, bo z tego co przeczytałam prawie wszystkie jesteście prawe i sprawiedliwe.
november, dziękuje, że chociaż Ty umiesz czytać między wierszami, a nie wyłapywać zdania z kontekstu ![]()
Napisze Ci teraz krok po kroku ( żebyś zrozumiała) jak ja to widzę. Otóż Ty jesteś dla mnie egoistką bo "nie pasowały" Ci kolczyki za 5 zł i MU O TYM POWIEDZIAŁAŚ a On jest dla mnie również egoistą za to że "awanturuje" się o prezent. Skoro wiele dziewczyn zauważyło identycznie jak ja więc wydaje mi się że umiem czytać ze zrozumieniem, ba wiem to na pewno. Wiem, również że do Ciebie nie docierają niektóre fakty.
Nie chce mi się już tu polemizować, bo generalnie stanęło na tym, że albo królik, albo i ona i jej facet są egoistami. Ale co z tego wynika? Może warto coś dodać więcej, by taka ktyryka nabrała choć trochę konstruktywizmu.
Na marginesie - nigdzie było napisane, że powiedziała mu, że nie podobały jej się kolczyki za pięć złotych. Powiedziała "co mnie zabolało, o czym powiedziałam chłopakowi". Mogło to wyglądać różnie, nie koniecznie "kupiłeś mi coś za pięć złotych, jesteś beznadziejny". Dlaczego zaraz wychodzicie z założenia, że po tym jednym poście wiecie, jaką ona jest osobą? Bo tu raczej mało wiadomo. Pewnie macie w tym jakąś rację, każdy ma przecież swój własny punkt widzenia.
To jak odbiera się prezent ma wiele wymiarów - i cieszenie się ze wszystkiego, choćby było z musu, też jest jednym z nich. Wiem, że w życiu trzeba się cieszyć ze wszystkiego - tyle, że to powiedzenie dotyczy samego życia jako takiego, raczej w kontekście tego, co zsyła los. Ja sama, gdybym np. przygotowywała prezent z myślą o tym, jak facet się będzie cieszył, kiedy go dostanie, to byłaby rozczarowana gdyby dał mi jakąś tandetę, od niechcenia. I nie, to nie prezentem byłabym rozczarowana, tylko tym, jak mało facet z siebie może dać.
Redbunny zamiast się kłócić z facetem, po prostu nie poruszaj tego tematu. Przeznacz na to kwotę, jaką możesz, ale postaraj się zrobić coś na prawdę wyjątkowego. Nie wiem co on lubi, ale myślę, że jest wiele opcji. Możesz urządzić małą kolację i podarować mu jakiś fajny drobiazg, zastanów się co lubi i czy jest praktyczny czy nie. Nie rozmawiajcie o kasie przez jakiś czas. Po prostu po urodzinach spróbuj wyjaśnić co miałaś na myśli, czy on zrozumiał, że nie chodzi o pieniądze, tylko o to co czujesz, gdy daje Ci takie prezenty. Na Twoim miejscu następnym razem byłabym ostrożniejsza z krytykowaniem prezentów, bo jak widać on widzi tu głównie kwestie materialne. Osobiście materialistów nie znoszę...
Powiem Ci za to, co ja kiedyś dostałam. Mój eks, facet kończący już studia, powiedział mi, że na prezent przeznaczy 50 złotych. (Miał przyjechać do mnie w weekend). Potem powiedział, że musiał z tej "puli" odebrać sobie na paliwo, i chyba tak sie spieszył, że wiedząc cały rok kiedy mam urodziny, pojechał do sklepu tuż przed tym jak do mnie przyjechał i dostałam świeczki (nawet nie pachnące i ukształtowane tak, że niestety nie paliły się), magazyn cosmopolitan, kilka frotek do włosów i rafaello. Panie na wątku zaraz powiedzą, że jestem egoistką, bo nie kryłam rozczarowania. Oczywiście nie powiedziałam mu nic, ale po prostu nie umiałam udawać. Tym bardziej w świetle tego, że kiedy wiedziałam, że on nie ma kasy, powiedziałam, by po prostu do mnie przyjechał na noc, byśmy poszli na spacer i wypili wieczorem wino. Padło słowo "obiecuję". I po prostu pojechał do domu, bo mu mama kazała... Rozumiem Cię dokładnie, że czasem można się rozczarować.
Powodzenia.
Miriam na prawdę sądzisz, że ten wyrywek oddaje wszystko, o czym mysli autorka?
Ten ''wyrywek'' to dla Redbunny nauczka na przyszłość, że nie należy przyjmować drogich prezentów skoro później nie jest w stanie się zrewanżować. Ja mam taką złotą zasadę - nie przyjmuję drogich prezentów ponieważ one zobowiązują ![]()
a ja tutaj czegos nie rozumiem, tzn ze mam sie poczuc dotknieta tym, ze mojemu Partnerowi sprezentowalam na gwiazde nowa nawigacje, a sama dostalam 2 plyty CD moich ulubionych kapel? No nie badzmy smieszni, liczy sie fakt pamieci, chec sprawienia przyjemnosci a nie cena podarunku. Jak dla mnie wynika jasno, ze zarowno Autorka postu jak i jej Partner sa zwyklymi materialistami. My akurat mamy wspolne konto, roznie zarabiamy przez dlugi czas zarabialam wiecej od mojego Partnera, teraz jest na odwrot. Jak cos kupujemy to nie patrzymy, ze ok, dla mnie powiedzmy perfumy za 50 euro, to on musi miec w identycznej cenie. Nie patrzymy czy drozsze czy tansze ma sie podobac zapach... Albo zeszloroczne walentynki, akurat sie powazniej rozchorowalam nie mialam jak kupic mu prezentu, wiec... Ulepilam mu serduszko z masy solnej pomalowalam na czerwono i dalam razem z czekoladka, wiec co powinien wpasc w zlosc i mi to wypominac bo sam uraczy mnie kosztownym i wyszukanym prezentem?? a gdzie tu miejsce na uczucia...?
a ja tutaj czegos nie rozumiem, tzn ze mam sie poczuc dotknieta tym, ze mojemu Partnerowi sprezentowalam na gwiazde nowa nawigacje, a sama dostalam 2 plyty CD moich ulubionych kapel? No nie badzmy smieszni, liczy sie fakt pamieci, chec sprawienia przyjemnosci a nie cena podarunku. Jak dla mnie wynika jasno, ze zarowno Autorka postu jak i jej Partner sa zwyklymi materialistami. My akurat mamy wspolne konto, roznie zarabiamy przez dlugi czas zarabialam wiecej od mojego Partnera, teraz jest na odwrot. Jak cos kupujemy to nie patrzymy, ze ok, dla mnie powiedzmy perfumy za 50 euro, to on musi miec w identycznej cenie. Nie patrzymy czy drozsze czy tansze ma sie podobac zapach... Albo zeszloroczne walentynki, akurat sie powazniej rozchorowalam nie mialam jak kupic mu prezentu, wiec... Ulepilam mu serduszko z masy solnej pomalowalam na czerwono i dalam razem z czekoladka, wiec co powinien wpasc w zlosc i mi to wypominac bo sam uraczy mnie kosztownym i wyszukanym prezentem?? a gdzie tu miejsce na uczucia...?
Ale Ty to zrobiłaś sama, i to jest różnica, o tym właśnie powiedziałam. A co do Twojej gwiazdki - dostałaś dwie płyty ulubionych kapel. A być może gdybyś dostała dwie czyste płyty cd też byś się cieszyła z tego faktu, ale nie sądzę, by cień jakichś dwuznacznych uczuć przeszedł Ci przez myśl...
ekhm.. że teraz Ty masz mu kupić prezent za 200zl??
on jest ...śmieszny!
to byl jego wybor ze kupil Ci taki drogi prezent..
nie znaczy ze teraz Ty musisz kupowac o rownej wartosci.
kup mu o takiej wartosci na jaka Cie stac i co wyda Ci sie dla niego odpowiednie.
daj mu to z usmiechem
dobra mogl poczuc sie urazony, ale rzeczywiscie jesli np wczesniej kupowaliscie sobie prezenty "lepsze"
to moglas poczuc sie zle. on bardzo sie tym przejal, bardzo to jakos go urazilo..zabardzo
ehh
po co tak ..walczyc ze soba ![]()
19 2011-02-07 12:27:45 Ostatnio edytowany przez Agatka (2011-02-07 12:33:17)
Ja rozumiem obie strony.
Redbunny miała moim zdaniem prawo poczuć się smutna i niedowartościwana (bo to chyba odpowiednie słowo). Myślę że źle to ujęła - tu nie chodziło o to że kolczyki kosztowały 5zł, a o to że były dane - sory za słownictwo - na odpie*******. Podkreślam - moim zdaniem nie chodzi tu o pieniądze, tylko o intencje. Kiedyś usłyszałam od mojego mężczyny "przepraszam, nie mam nic dla ciebie, miałem coś upatrzonego ale głupi jestem że nie kupiłem wcześniej, i mi wykupili". To jest ok. Tak samo jak "nie miałem pomysłu", "zapomniałem", "zamknęli mi sklep", "nie mam pieniędzy" i dziesiątki innych wytłumaczeń, które są o niebo lepsze niż jakiś bzdet kupiony jako koło ratunkowe.
I tutaj zaczyna się rozumienie drugiej strony - nie wiemy, co Redbunny powiedziała swojemu chłopakowi. Bo jeśli nie wytłumaczyła, dlaczego poczuła się dotknięta, a uczepiła się tych nieszczęsnych 5zł - to rozumiem jego złość i zachowanie, które ono powoduje.
Bardzo proszę o nie używanie wulgaryzmów, gdyż zdecydowanie zaniża poziom forum. Moderatorka Agatka
20 2011-02-07 14:05:07 Ostatnio edytowany przez kasia miła (2011-02-07 14:06:17)
Ja również zgadzam się z przedmówczyniami. Liczy się gest i pamięć a nie ilość wydanych pieniędzy.
21 2011-02-10 20:59:14 Ostatnio edytowany przez Noelle (2011-02-10 21:03:54)
Uważam, że najlepsze prezenty to takie, które długo się pamięta.
Jak wraca się do nich po latach, to ma się łezka w oku zakręcić.
Hmm, Na święta kupiłem mojej miości nowy telefon 300zl (stary zgubiła) i komplet bielizny termoaktywnej 100 to na mikolaja, +cos tam jeszcze. Sam zas dostalem zgodnie z zamowieniem sluchawki (za male troche
) oraz lampkę na biorko + kosmetyki. Zawsze odkad razem jesteśmy wydawałem nieco wiecej grosza bo moglem, Oboje pracujemy przy czym ja jestem jeszcze na garnuszku rodziców ona zaś sama sie utrzymuje. Nigdy niezasugerowalem ceny prezentu czy czegos takiego. Ba caly czas chodzi w pierscionku z bazaru za 4zł bo odemnie. Nie można od kogos wymagać kto nie pracuje lub ma skromniejszy budrzet by wydawale taka samą kase...
Zarzuca ci ze jest twoim sponsorem? wiesz jak takie panie się nazywają?... I skoro gra w jakies płatne MMORpegi to skąd ma dziewczyne?
Właśnie, gest jest najważniejszy, pamięć i chęć obdarowania. Jeśli ktoś patrzy na ceny to nie polecam takich związków.