Pewna teoria samotności ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Pewna teoria samotności ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 62 ]

1 Ostatnio edytowany przez un hombre (2008-10-18 18:24:49)

Temat: Pewna teoria samotności ...

Ostatnio zaczalem sie zastanawiac...

Mam 26 lat, nie moge pochwalic sie jakimkolwiek dluzszym zwiazkiem, byciem z kims... Przewaznie natrafialem na osoby ktore mi sie podobaly, a ktorym ja nie, zawsze cos bylo na drodze, zawsze cos nie tak.
Ostatnio jakos w moim zyciu pojawila sie osobka, ktora tez cos do mnie czuje i zapowiadalo sie, ze moze byc wreszcie fajnie, ale niestety... Jest zbyt mlodziutka aby sprobowac i niewykluczone, ze nawet to moze w jakiejs przyszlosci skonczyc sie fajnie jesli sie odwazy i sprobuje... Ale poki co jest mi coraz ciezej, bo uwierzylem przez chwile, ze moze byc fajnie, ale sie przeliczylem...

Tak zaczalem patrzec na swoje zycie i sie zastanawiam, czy moze sa pewni ludzie na tym swiecie, ktorzy po prostu sa inwalidami uczuciowymi, ktorzy nie potrafia sobie poradzic w brutalnym swiecie uczuc, szukania wlasciwej osoby i moze po prostu sa skazani na porazke? Potrafie walczyc o kogos, potrafie byc oryginalny, zdobywac, bawic i wydawalo mi sie, ze moge sie podobac, ale byc moze tak nie jest. Moze jestem zbyt miekka klucha, moze zbyt wczesnie pokazuje jak mi zalezy i moze odstraszam... A moze po prostu nic we mnie nie ma...
Nie czuje sie nieatrakcyjny, choc mam swoje kompleksy, moge sie podobac, mam charakter, poczucie humoru, zawsze bylem pozytywnie nastawiony do swiata...

Ale teraz to jakos wszystko runelo, meczy mnie zycie w samotnosci, nie chce mi sie zyc dla siebie, nie mam motywacji brnac naprzod dla siebie...
Czuje, ze sie wypalam i slabne psychicznie, za bardzo sie nad soba uzalam... Nie obwiniam swiata, ze jestem jakas ofiara, ale obwiniam siebie, bo nie potrafie zrozumiec dlaczego...

Dlaczego po prostu nie moge byc szczesliwy? Czy tak wiele bym chcial? Chcialbym tylko byc szczesliwy i dawac szczescie...

Czy naprawde uwazacie, ze kazda potwora znajdzie swojego amatora?
Moze tak naprawde sa pewne potwory, dla ktorych nie ma szans, nadziei i po prostu powinny sie zamknac w jaskini samotnosci?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pewna teoria samotności ...

spokojnie....każdy kiedyś znajdzie tą jedyną, najcudownieszą osobę....
niektórzy poznają ją szybko, inni później...nie można się poddawac i nie mozna tez szukac na siłę...
wydaje mi sie ze jestes bardzo wartościowym i inteligentnym facetem, nie wierze ze myslisz o sobie jak o kims skazanym na samotnosc...pewnie masz gorszy dzien, uruchom ten swoj wrodzony optymizm;)) Bedzie dobrze, cierpliwosci....

3

Odp: Pewna teoria samotności ...

Wiesz Un Hombre, ja tak czuję się ciągle... I wiemy, że przeszliśmy to samo... tylko chwile radości, musieliśmy się cieszyć tylko chwilami. Jednak ostatnio stałem się mistrzem w oszukiwaniu samego siebie i niemyślenia, przez co jakoś lepiej mi się żyje. Ale generalnie mam takie poczucie jak Ty...
Chciałbym w końcu kochać i być kochanym, szczęśliwym... A póki co, pozostaje mi wybrać się z siatką piwka do kumpla i zabijać czas i umysł...

Jednak widzę, że przechodzisz to ciężko... Nigdy nie widizałem u Ciebie takiego posta... Mam nadzieję, że to tylko chwilowe...

I jutro masz być taki optymistyczny jak zawsze tongue Albo nie wiem co tongue

Trzymaj się smile

4

Odp: Pewna teoria samotności ...

Ile mozna byc optymista, ile mozna sie oszukiwac? Nawet nie mam ochoty sie schlac bo wiem, ze bede czul sie parszywiej i ulga bedzie chwilowa tylko...

Ja wam mowie, wydaje mi sie, ze jestem czescia mechanizmu Matki Natury do kontroli przyrostu naturalnego. Zolnierzyk ojca co tam dotarl do jajeczka mojej mamuski mial pewnie jakas wade fabryczna i powstalo takie cos, co nie potrafi (w przeciwienstwie do 95% spoleczenstwa, nie liczac homoseksualistow) znalezc sobie kobiete, z ktora moze byc szczesliwy i ktorej szczescie moze dac. W sumie powinienem sie cieszyc, bo jestem oryginalny w zwiazku z tym, ale niestety jest strasznie ciezko teraz. Chcialbym przestac czuc, po prostu przestac odczuwac jakiekolwiek uczucia....

Linia rodowa mojej rodzinki sie prawdopodobnie na mnie skonczy, no ale w sumie nie moja wina, ze jestem jedynakiem.

5

Odp: Pewna teoria samotności ...

Powiem Ci un hombre , że wcale nie jesteś oryginalny z tą swoją teorią. Kiedy tak wczytuję się w Twoje posty przebija z nich stara jak świat teoria fatum gdzie człowiek jest zdeterminowany przez los, bogowie zaplanowali już tragiczne zakończenie a bohater zmaga się z ustalonym z góry przeznaczeniem. To ma być oryginalne ? Na prawdę wierzysz, że nie masz na nic wpływu i ktoś Cię z góry skazał na to co teraz przeżywasz i nie masz szansy nic zmienić ? Strasznie się mylisz ! Zacznijmy od początku -chcesz być szczęśliwy, chcesz kochać i być kochanym. To piękne i dobre marzenia i  pewnie większość osób na tym czy innym forum powiedziałoby Ci ,że także je podziela. Ale rozejrzyj się wokół - poczytaj wątki innych osób. Jak wielu z nas tak na prawdę się to udaje ? Szczęśliwa miłość zdarza się wbrew pozorom bardzo rzadko i wymaga wysiłku i ciężkiej pracy. Dlaczego szukamy miłości ?  Czasem tylko dlatego, żeby wypełniła pustkę, którą odczuwamy. Chcemy się zakochać bo wydaje nam się ,że to nas uzdrowi czy uszczęśliwi na zawsze. No właśnie - wydaje nam się. Jednak jeżeli my sami ze sobą nie jesteśmy szczęśliwi, jeżeli nie potrafimy cieszyć się tym co osiągnęliśmy, co nam się w życiu udało  - to co chcemy dać tej drugiej osobie ? Wychodzi na to ,że chcemy dać  jej nasz lęk przed samotnością, nasze rozczarowania i zawody, nasze wielkie oczekiwania ,że teraz to już nam się na pewno uda bo jak nie to ... linia rodowa naszej rodziny się skończy ... Dziwisz się ,że nikt nie chce takich darów smile? Że przed nimi ucieka ? A kto by chciał brać sobie na głowę taką odpowiedzialność ! Un hombre żyj. Realizuj się. Rozwijaj. Buduj swoją niezależność i samodzielność. I nie myśl o tym czy spotkasz kogoś dziś po południu czy jutro rano ! Bo miłość przychodzi często niezapowiedziana i bez zaproszenia. Im mniej o niej myślimy, tym bardziej ją do siebie przyciągamy. I nie chodzi o to , żebyś grał przed sobą i światem optymistę, kiedy jest Ci źle - to nie w tym rzecz. Ale nie graj też fatalisty i nie chodź z wypisanym na twarzy "Ratunku" - bo to może najzwyczajniej odstraszać i przerażać na wejściu smile Dasz radę ! Czasem czas samotności jest nam dany po to , żebyśmy poznali siebie. Być może dla Ciebie ta lekcja poznawania siebie jeszcze się nie skończyła ?

6

Odp: Pewna teoria samotności ...

Vausti napisała to, co mówi kazdy psycholog - wiele razy to słyszałam na terapii, tylko jakoś niełatwo wprowadzić to w życie, kiedy chce się życ dla kogoś, a nie ma dla kogo...
Un hombre - a propos twoich spostrzeżeń fizjologicznych:) dorzucę cos, co kiedyś przeczytałam: "kiedy wydaje ci się, że jesteś do niczego pomyśl, ze kiedyś byłeś najszybszym plemnikiem w grupie" smile
A tak serio, to powiem ci, że czasem mam wrażenie, ze wrażliwi faceci spotykaja te niewłaściwe (czyli zimne, wyrachowane itp.) kobiety i na odwrót: dobre kobiety zakochują się w tych niewłaściwych (czyli nie kochających ich) mężczyznach... Kto to tak planuje??? Twoje myslenie jest dla mnie zrozumiałe - często ludzie zadająmi pytanie: czego chciałam od swojego eks - a ja mam jedną odpowiedź: tylko tego, żeby mnie kochał... A najbardziej boli, że tak bardzo sie starałam i jedyne co mi wyszło, to uwierzyć w nieprawdziwe słowa...
I jak tu wierzyć, że za rogiem czai sie ta wielka prawdziwa miłość???

7

Odp: Pewna teoria samotności ...

no własnie jak wierzyć?? ale nie można być pesymistą przez całe życie, prawda?? to że sie zawiedliśmy na swoich dotychczasowych partnerach nie powinno przekreśłać naszych pragień. ja nadal wiere że gdzieś czai sie ta moja wielka prawdziwa miłość smile

8

Odp: Pewna teoria samotności ...
"kolejna" napisał/a:

A tak serio, to powiem ci, że czasem mam wrażenie, ze wrażliwi faceci spotykaja te niewłaściwe (czyli zimne, wyrachowane itp.) kobiety i na odwrót: dobre kobiety zakochują się w tych niewłaściwych (czyli nie kochających ich) mężczyznach... Kto to tak planuje??? Twoje myslenie jest dla mnie zrozumiałe - często ludzie zadająmi pytanie: czego chciałam od swojego eks - a ja mam jedną odpowiedź: tylko tego, żeby mnie kochał...

e troche przejaskrawiasz takie wrażenie trafia do nas z jednego prostego powodu gdy spotykamy takie pary (zimna wyrachowana i spokojny jelonek) bardziej nam to wpada w pamięć i uogólniamy na większość a z tym do konca tak nie jest ...

9

Odp: Pewna teoria samotności ...

Absolutnie nie mowie tu o klasycznym fatum, nie wierze w los i przeznaczenie. Wiem, ze mamy wplyw na to co sie z nami dzieje, natomiast wierze tez w to, ze jedni ludzie maja pewne zdolnosci/predyspozycje, ktorych nie maja inni...

Mozesz np cwiczyc na silowni 10 lat i nie osiagniesz tego co osoba, ktora ma predyspozycje do tezyzny fizycznej, cwiczy zaledwie rok a i tak jest od ciebie o wiele wieksza i silniejsza. Jedni maja predyspozycje do tycia i chocby nie wiem jak sie glodzili, nie beda tak szczupli jak inni, ktorzy np jedza co popadnie i nie sa na dieci. Jedni maja naturalne predyspozycje do bycia przywodcami a drudzy nie.

Nie staram sie powiedziec tego, ze z gory jest mi pisane byc nieszczesliwym, zyjacym w samotnosci czlowiekiem. Twierdze tylko, ze skoro tak jest, to moze jest ku temu jakis powod, moze jest ze mna cos nie tak, moze nie mam porzadanych cech, moze czyms odpycham.
Moze swoja droga powinienem sie wybrac do psychologa, bo niewykluczone ze lapie depreche.

Oczywiscie mozna tez powiedziec, ze nie spotkalem jeszcze tej wlasciwej osoby, ale statystyczna osoba w przeciagu swoich pierwszych 26 lat zycia, miala tam jakas liczbe "zwiazkow", ktore trwaly troche dluzej niz powiedzmy 1 miesiac. Mi nie bylo to dane i nawet nie umiem sobie odpowiedziec dlaczego, a ze od jakiegos czasu humor mi sie psul to chyba po prostu osiagnalem apogeum i stad te farmazony pisze.

Nigdy nie przypuszczalem, ze osiagne taki stan slabosci psychicznej i tak niskiej samooceny hmm

10

Odp: Pewna teoria samotności ...

hej, głowa do góry, ja zawsze myslałam, że to kobiety maja z tym problem, bo to przecież to facet "podrywa"... i w związku z tym jemu łatwiej znaleźć tę druga połówkę... ja jestem starsza, może po przejściach, i też chyba osiągnęłam apogeum swoich słabości, ale w końcu jakoś być musi.
jak to leciało... GDY JEST ŹLE, TO DOBRY ZNAK, BO MOŻE ZNÓW LEPIEJ BYĆ... to słowa piosenki z "metra"
pozdrawiam:-)

11

Odp: Pewna teoria samotności ...
renzia napisał/a:

myslałam, że to kobiety maja z tym problem, bo to przecież to facet "podrywa"... i w związku z tym jemu łatwiej znaleźć tę druga połówkę...

Heh, ja to zawsze myślałem na odwrót... kobiecie łatwiej, bo nic nie musi robić, bo to facet podrywa. Ona siedzi, a chmara facetów przegania się w pomysłach, żeby zwrócić swoją uwagę smile
Jak widać co płeć to inne podejście, a co człowiek to wszystko inaczej tongue

Tyle offtopu tongue

12

Odp: Pewna teoria samotności ...
Facet napisał/a:
renzia napisał/a:

myslałam, że to kobiety maja z tym problem, bo to przecież to facet "podrywa"... i w związku z tym jemu łatwiej znaleźć tę druga połówkę...

Heh, ja to zawsze myślałem na odwrót... kobiecie łatwiej, bo nic nie musi robić, bo to facet podrywa. Ona siedzi, a chmara facetów przegania się w pomysłach, żeby zwrócić swoją uwagę smile
Jak widać co płeć to inne podejście, a co człowiek to wszystko inaczej tongue

Tyle offtopu tongue

Hej!! A ja zawsze myślałam,ze do tanga ......trzeba dwojga.

13

Odp: Pewna teoria samotności ...

Heyah

Tak, do tanga trzeba dwojga. Nijak nie zmusisz nikogo by z tobą był jeśli cię nie chce. I to właśnie jest sedno sprawy. Tą miętę albo się do kogoś czuje albo nie.
Jeśli ktoś stanowczo mowi NIE to nie ma szans na zmianę podejścia.

W dzisiejszych czasach w podrywanie angażują się raz faceci a raz kobiety . Ale chyba nie o to chodzi kto kogo podrywa, lecz z jakim skutkiem.

Nie dołujcie się panowie, bo gdzieś tam czeka na was ta druga połówka pomarańczy, i kiedys się znajdzie. Nie zamykajcie się w domach lecz wychodżcie gdzieś z nich z przyjaciółmi. Wasza milość może jutro jechać np z wami do pracy tym samym autobusem albo wsiąść do tej samej windy wiozącej was gdzies tam. Im mniej człowiek świadomie szuka tym większe ma szanse na znalezienie.

Ważne są dni których jeszcze nie znamy ............. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tak mi właśnie jakiś czas temu powiedział facet, na którego czyham. I co, czekam co te dni przyniosą, chociaz to trudne czekanie.

Cholera, te 15 lat wstecz nie miałam problemow ze związkami. I nie było mowy o jakiś tam deprechach. Co najwyżej krotkotrwałe melancholie, zakończone wypijaniem z przyjaciółką butelki wina by utopić chwilowe smutki. A teraz co sie porobiło, każdy ma doła głębokości leja po bombie albo siada na bombie wiedząc że ona za chwile wybuchnie.

Ale jedno wam powiem, gdy ktoś sie uśmiecha, od razu staje się atrakcyjny !!!!!! I przyciąga innych ludzi jak magnes. Ja, pomimo smutku w środku, staram się jak najczęściej wypogadzać twarz. Pomyslcie panowie o tym, wystarczy zmiana nastawienia do życia. Vausti napisała dośc ostro, nie chcąc was zdołować lecz spowodować, byście się wzięli w garść. Ten ktoś kogo szukacie nie mieszka po sąsiedzku, lecz pewnie gdzieś w zupełnie innym miejscu. Wyjdzcie mu naprzeciw.

Inwalidą uczuciowym jest ten kto nie umie pokochać drugiej osoby, a wy przecież potraficie. Tacy ludzie zazwyczaj tu nie piszą, bo nie obchodzi ich, co czują inni. A to, że coś tym razem wam nie wyszło, no coż, nie tym to kolejnym razem sie uda. Jeszcze przed wami tyle czasu, że kiedys sie uda smile

14

Odp: Pewna teoria samotności ...
pawlaann napisał/a:

Heyah


Ale jedno wam powiem, gdy ktoś sie uśmiecha, od razu staje się atrakcyjny !!!!!! I przyciąga innych ludzi jak magnes.

Heh, ja to poza uczelnią to mam taką minę, że ludzie boją się patrzeć w oczy... Tylko black w uszach i wychodzi black charakter na zewnątrz... Choć nie uwidaczniam mojego blacku, to i tak widać go na mojej twarzy... Świat mnie denerwuje, świat mnie rani, świat mnie takim stworzył... Nie wierzę, że będę z kimś kogo spotkam w tramwaju - to nierealne... Już wolę żeby ludzie ode mnie wzrok odwracali, chociaż mam spokój... Już mi nie zależy na niczym... Jeżeli ta jedyna będzie ze mną przykładowo jechała to przezwycięży strach przed złem na mojej twarzy... Jeżeli nie - nie jest ta jedyna (zaznaczam, że "zło" występuje u mnie tylko gdy słucham muzyki). Ja już chyba nie będę się wiązał - dla mnie to za duże ciosy....

15

Odp: Pewna teoria samotności ...

Facet-to jak słuchasz tej muzyki- to by nie widzieć Toich "ślipek" co to odpychają- załóż może przyciemnione okulary.Dobrze Ci napisała Pawlaann -Ty to według mnie -liczysz na cud a jak sam wiesz- one rzadko mają miejsce.Ja zastanawiałam się czasem- ale to już teraz,gdy jestem sama- dlaczego jak byłam w związku - to nigdy nie zdarzały mi sie okazje na jakieś "coś na boku".Wiesz do jakiego doszłam wniosku? Ja po prostu tego nie szukałam.Mnie tak było dobrze,że nawet przez myśl  nie przeszło,że mogło by być inaczej.I to jest prawda,że w pewnych sytuacjach -my sami dajemy jakieś nie dla każdego widoczne znaki.Dopóki z Twojej strony będzie widoczny totalny "tumiwisizm"........ zostanie Ci ta muzyka.......i doły.E....... obyś tylko nie walnął w ten lej po bombie- o bombie samej nie wspomnę.

16

Odp: Pewna teoria samotności ...

Oj Facet!!!!!

co za mieszanka wybuchowa z ciebie. Jak można słuchać "ciemnej" muzyki i jednocześnie być ciepłym, spokojnym i bardzo romantycznym gościem. Oj, coś mi tu nie pasuje !!!!!!!

Już mi się miesza czy to Ty jestes tym ciepłym gościem czy to un hombre, ale chyba Ty, a mimo to ona wciąż trzyma cię na dystans. Czy zadałeś sobie pytanie, dlaczego ????? Pytasz ją, ale zapytaj też siebie. Jeśli znajdziesz odpowiesz, będziesz ocalony !!!!!

Schowaj "blacka" do kieszeni i  nie bój się patrzeć ludziom w twarz. Uśmiechnij się. smile) Mów sobie, jestem super Facet (tylko nie na głos). smile Tym ciemnym spojrzeniem gryziesz ludzi a oni gryzą ciebie.
Od razu sobie wyobraziłam że nosisz długie włosy, zebrane w kucyk i idąc patrzysz co leży na ziemi, zamiast patrzeć kogo mijasz po drodze. A tak nie wolno robić.

Jeśli przejdziesz metamorfozę !!!!!!!!! która jest ci natychmiast potrzebna, niewątpliwe że ona dostrzeże w Tobie macho, którego szuka. Ale nie zmieniaj charakteru absolutnie.

Czy ty jesteś Lwem?????? To bardzo dobrzy ciepli faceci, wiem to. Ale oni zawsze pozytywnie nastawieni do życia, a nie tak jak Ty.

17

Odp: Pewna teoria samotności ...

Wybaczcie , że ten mój post być może będzie dla niektórych zbyt brutalny , ale muszę to napisać , raz kozie śmierć.
Czytam na bieżąco posty Faceta i Un hombre i powiem , że na początku bardzo im współczułam , zresztą jak większość tutaj na forum.Staraliśmy się zrozumieć , wspierać , tłumaczyć i co? Nagle zauważyłam , że skutek jest odwrotny od zamierzonego ;(
Nasi faceci zamiast brać się w garść , rozklejają się na dobre.Rozumiem , że bardzo to wszystko przeżywacie , że jest to dla Was trudne doświadczenie , tym bardziej , że wiązaliście z tymi dziewczynami pewne plany , ale czy Wy przypadkiem nie lubicie się nad sobą za bardzo rozczulać ?

18

Odp: Pewna teoria samotności ...

Wybaczcie , że ten mój post być może będzie dla niektórych zbyt brutalny , ale muszę to napisać , raz kozie śmierć.
Czytam na bieżąco posty Faceta i Un hombre i powiem , że na początku bardzo im współczułam , zresztą jak większość tutaj na forum.Staraliśmy się zrozumieć , wspierać , tłumaczyć i co? Nagle zauważyłam , że skutek jest odwrotny od zamierzonego ;(
Nasi faceci zamiast brać się w garść , rozklejają się na dobre.Rozumiem , że bardzo to wszystko przeżywacie , że jest to dla Was trudne doświadczenie , tym bardziej , że wiązaliście z tymi dziewczynami pewne plany , ale czy Wy przypadkiem nie lubicie się nad sobą za bardzo rozczulać ?

19 Ostatnio edytowany przez un hombre (2008-10-07 09:39:56)

Odp: Pewna teoria samotności ...

Wydaje mi sie, ze jest taki okres w przezywaniu rozczarowan sercowych, kiedy wiekszosc lubi sie nad soba uzalac. Nie kazdy tak ma, ale taka moja generalna obserwacja. W pewnym momencie po prostu cos w tobie siada, mowisz sobie ze jestes fe, nikt cie nie kocha bla bla bla.
Dzieje sie dlatego, ze osoby takie stracily wiele sil, sa oslabione fizycznie i psychicznie i w gruncie rzeczy chwilowo bezbronne.
Do tego dochodzi bezsilnosc. Jesli czlowiek czuje, ze nie ma wplywu na to co sie dzieje i cokolwiek robi, nie przybliza go do celu, to po prostu siada mu ta psychika predzej czy pozniej.

Masz racje w tym co mowisz, czasem klepanie po pleckach kogos nie daje porzadanego efektu jak np sprzedanie mu plaskacza... smile
Ja od niedzieli przestalem sie uzalac nad soba, takie postanowienie, tzn mam nadzieje, ze je dotrzymam.
Nawet jesli nie dotrzymam, to nie mam zamiaru sie z nikim dzielic juz moimi zmartwieniami, kazdy ma swoje i nie jestem zadnym wyjatkiem.

Mnie to wszystko po prostu duzo zdrowia kosztowalo i same wiecie jak taki "stres" moze dzialac na czlowieka. Ja szczerze powiem, ze nawet nie spodziewalem sie tego, ze to moze byc dla mnie tak toksyczne w dzialaniu.
Poza tym podobno jestescie bardziej odporne na stes, takze prosze sie nie czepiac waszych forumowych mezczyzn tutaj.

Moze miejscami zachowujemy sie jak dzieciaki, skrzywdzone, niewinne istoty, ale jak tylko odzyskamy rownowage - a predzej czy pozniej to nastapi - to znowu bedziemy dzikimi, pozadanymi przez kobiety mezczyznami.
Kiedy to sie stanie, zamiast watkow typu "rzucila mnie" albo "nie chce mnie", ja, Facet, gregor i inni skrzywdzeni mezczyzni na tym forum, beda zakladali watki typu: "kocha mnie 6 kobiet, ktora wybrac" albo "gdziekolwiek pojde, kobiety mdleja na moj widok, co zrobic?" tongue

20

Odp: Pewna teoria samotności ...

My tylko chcemy byście wzięli się w garść, by mieć siłę pocieszać nas. A wy nic!!!!

No ale humorek się poprawia Un hombre, jak widzę. Tak trzymać smile

21

Odp: Pewna teoria samotności ...
pawlaann napisał/a:

Oj Facet!!!!!

co za mieszanka wybuchowa z ciebie. Jak można słuchać "ciemnej" muzyki i jednocześnie być ciepłym, spokojnym i bardzo romantycznym gościem. Oj, coś mi tu nie pasuje !!!!!!!

Już mi się miesza czy to Ty jestes tym ciepłym gościem czy to un hombre, ale chyba Ty, a mimo to ona wciąż trzyma cię na dystans. Czy zadałeś sobie pytanie, dlaczego ????? Pytasz ją, ale zapytaj też siebie. Jeśli znajdziesz odpowiesz, będziesz ocalony !!!!!

Schowaj "blacka" do kieszeni i  nie bój się patrzeć ludziom w twarz. Uśmiechnij się. smile) Mów sobie, jestem super Facet (tylko nie na głos). smile Tym ciemnym spojrzeniem gryziesz ludzi a oni gryzą ciebie.
Od razu sobie wyobraziłam że nosisz długie włosy, zebrane w kucyk i idąc patrzysz co leży na ziemi, zamiast patrzeć kogo mijasz po drodze. A tak nie wolno robić.

Parę rzeczy: mieszanka jest to prawda smile Oto moje zdjęcie: http://wgrajfoto.pl/pokaz/img1008/2d57cc99b42515.jpg
Chciałbym znowu być tak radosny, bez zmartwień... Jednak widzę, że jak ktoś ma miękkie serce to musi mieć twardą dupę. Ja jakoś jej nie mam...
  Nijak nie przypominam metala nie mam żadnej cechy w wyglądzie z tej grupy ludzi. Po prostu słucham tylko muzyki black metalowej, bo lubię. Polubiłem ją po kolejnych porażkach uczuciowych, gdy miałem dość świata.

Tak, jestem romantyczny... Muzyka nie ma na mnie wpływu w tej kwestii.
Ona mnie trzyma na dystans, bo jej nie dałem spokoju... To mi zarzuca. I wiem że ma rację. W ogóle wczoraj powiedziała "Kiedyś, gdy Cię lubiłam..." więc wiem że to koniec, ale chcę być jej przyjacielem... Ale nim nie zostanę, to też już wiem...

Nie mam zamiaru się uśmiechać, bo nie jest mi do śmiechu... Śmieję się tylko na uczelni, bo wiadomo jak to ze znajomymi... Ale poza to nie wiem jak się to robi.

Co do super facet, to ja wiem że jestem nie super, lecz zajebisty smile Kumpel z pracy mnie tego nauczył, gdy się wszystko między mną a Nią skończyło. Wyciągnął mnie z największego bagna, potrafił rozbawić. I tak często to powtarzał w żartach o sobie, że sam tak zacząłem mówić. I  teraz wiem że jestem zajebisty big_smile

Jeanne napisał/a:

ale czy Wy przypadkiem nie lubicie się nad sobą za bardzo rozczulać

To jest jedyne miejsce gdzie mogę zrzucić to co na mnie ciąży... NIGDY nikogo nie uznałem za przyjaciela, całe 21 lat wszystkie problemy i smutki nosiłem w sobie. Nikt nigdy nie wiedział co mnie dręczy.
Dopiero gdy ją tak na prawdę poznałem była mi PRZYJACIÓŁKĄ. Przez ponad pół roku była dla mnie jedyną osobą, której mówiłem o wszystkim i która mnie rozumiała... No a potem wiadomo... Dlatego tutaj tak płaczę, bo nie dość że straciłem jedyną przyjaciółkę to dodatkowo później najważniejszą dla mnie osobę... I nie mam nawet z kim pogadać tak na prawdę o tym... Wiem, że może to być dla Ciebie uciążliwe w ogóle dla Was. Więc chyba lepiej jak postaram się wrócić do tego co robiłem całe życie - pokonywać wszystko samemu... Pomogliście mi bardzo, jednak nie mam zamiaru nikogo zamęczać. Dość już męczeniem napsułem.

Pozdrawiam

22

Odp: Pewna teoria samotności ...

Facet......... wyluzuj.......... pisz- jeżeli przynosi Ci to jakąkolwiek ulgę.Jak mówią- papier jest cierpliwy- a jak Ktoś nie chce czytać tego co piszesz- to przecież przymusu nie ma.Szkoda mi tylko,że będąc tak młodym chłopakiem -wszystko widzisz w tak ciemnych barwach.Pamiętaj....... na miłość...... najlepsza jest inna miłość.Ja nie umniejszam Twojego problemu- bo sama pamiętam jak całą noc siedziałam z moją 16-letnią wtedy córką,której chłopak zerwał z Nią.....i uważała,że właśnie Jej życie się kończy.I choć w głębi serca zła byłam na Nią- ale to był wtedy dla Niej najwielgaśniejszy problem pod słońcem - i nie bagatelizowałam go.Spojrzałam na Twoją  fotkę- i aż wierzyć mi się nie chce,że będąc tak promiennym chłopakiem ....... w Twoim serduszku jest tyle cierpienia.Jak to pozory czasem mogą mylić.

23

Odp: Pewna teoria samotności ...

Faktycznie, niezły z ciebie gość, bardzo miła prezencja, nijak nie wyglądasz na faceta, który odpycha swym wyglądem. Patrzenie w ziemie i warczenie na ludzi też raczej nie leży w twojej naturze. Więc powtarzam, weż się w garść. Jak ci mówi NIE, to nie nalegaj. Jest tyle miłych dziewczyn, może nawet na tej uczelni jakaś na ciebie tak cieplej patrzy. Nie tkwij w tym dołku tylko szybko z niego wychodź!!!!!!!

Wiem, że trudno ją mijać na korytarzu uczelni i nie reagować, wiem też że im bardziej ktoś nas odpycha tym bardziej do niego lgniemy. Ale szczerze w to wierzę, że przyjdzie taki dzień że powiesz sobie dość i otrząśniesz się. Uważam, że wyjątkowo niedojrzała kobieta. Bo dała ci nadzieję a potem odebrała.

24

Odp: Pewna teoria samotności ...
Facet napisał/a:

Pomogliście mi bardzo, jednak nie mam zamiaru nikogo zamęczać. Dość już męczeniem napsułem.

Pozdrawiam

Facet , to nie jest tak , że Ty kogoś zamęczasz.To forum po to jest , żeby się wygadać , porozmawiać o swoich problemach , więc pisz ile wlezie.Mnie chodziło głównie o to , że serce się kraje jak Ty się zadręczasz .Staramy się wszyscy na tym forum , żeby jakoś Ci pomóc stanąć na nogi , a tu klapa.Jest jakby jeszcze gorzej.To nie jest pocieszające ani dla Ciebie , ani dla nas.
Podoba mi się podejście Un hombre.Nie wiem , może się mylę , ale mam wrażenie , jakby powoli stawał na nogi.Coś sobie postanowił , założył jakiś cel i stara się tego trzymać , choć widać , że nie jest mu łatwo.Czasami chyba nie takie pocieszanie nie jest dobre , bo przynosi skutek odwrotny do zamierzonego , bo osoba skrzywdzona za bardzo się wtedy nad sobą rozczula i zamiast sobie pomóc , pogrąża się w swoim problemie jeszcze bardziej .To takie posypywanie ran solą.Tak to widzę.
Widziałam Twoją fotkę , fajny z Ciebie facet smile , musisz sobie przegadać , że na świecie jest tyle wartych uwagi dziewczyn , nie ta jedna , nie pierwsza i nie ostatnia.Na prawdę wink

25

Odp: Pewna teoria samotności ...

Facet ma po prostu huśtawkę nastrojów. Raz dostrzegam w jego słowach że już mu lepiej, a kolejnego dnia jego dół osiąga głębokość 100 km. Ale takie przebłyski normalności świadczą o tym, że powoli nabiera dystansu. Pewnie te lepsze dni zdarzają się właśnie wtedy, gdy jej nie spotyka. A może się mylę. Czas, czas i jeszcze raz czas........ daj go sobie!!!!!! Zapominanie jest trudne.

Ja dzisiaj też mam doła, który od czasu do czasu przechodzi w stan wściekłości na mojego faceta. Wczoraj z kolei użalałam się i układałam strategię dalszego działania. Miałam ochotę wyć!!!!!!!

26

Odp: Pewna teoria samotności ...

Przepraszam, bardzo , po pierwsze kogo masz na myśli nazywając ja kretynką ? Po drugie : a Ty nie masz nic innego do roboty , tylko obrażać i osądzać innych? Jak nie potrafisz wykrzesać z siebie odrobiny inteligentnej riposty , to może zmień forum , bo to akurat jest dla ludzi na poziomie.
Pozdrawiam.

27

Odp: Pewna teoria samotności ...
pawlaann napisał/a:

Facet ma po prostu huśtawkę nastrojów. Raz dostrzegam w jego słowach że już mu lepiej, a kolejnego dnia jego dół osiąga głębokość 100 km. Ale takie przebłyski normalności świadczą o tym, że powoli nabiera dystansu. Pewnie te lepsze dni zdarzają się właśnie wtedy, gdy jej nie spotyka. A może się mylę. Czas, czas i jeszcze raz czas........ daj go sobie!!!!!! Zapominanie jest trudne.

Masz 100% rację. W każdym słowie. Od wczoraj jej nie widziałem i do jutra nie zobaczę. I odzyskałem równowagę psychiczną. Gdy Jej nie ma czuję się spokojny, nawet nie za bardzo nieszczęśliwy. Ale przy niej fizjologia dostaje fioła i potem wpadam w humorlaną przepaść. Gdybym jej nie spotykał to już byłoby w miarę ok, bo (tak sobie wmawiam) kuracja dziurawcem zaczyna mieć  jakieś efekty.
Dlatego muszę się użalać, bo trudno jest o kimś zapomnieć, gdy się z nim codziennie rozmawia...
Ale pomimo dołków wierzę, że będzie ok. Chcę tego, ale do tego potrzebuję właśnie czasu.

oolus napisał/a:

ale ta kretynka panoszy się po wszystkich forach - czy ty babo nie masz nic do roboty ?

Primo: ?????
Secundo: Może wypowiesz się jakimś pełnym zdaniem i przedstawisz problem?
Tertio: I może zrobisz to w sposób kulturalny? Ehhh...

28

Odp: Pewna teoria samotności ...

Swoja droga mozecie mowic co chcecie, ale takie pomarudzenie tu na forum, jest pewnego rodzaju terapia.
Nawet, jesli niektorym z was sie wydaje, ze klepanie po plecach nic nie pomaga i przynosi odwrotny efekt do zamierzonego, to tak do konca nie jest.

Tak jak Facet powiedzial, nie zawsze jest z kim o tym porozmawiac.
Czasem jest potrzeba porozmawiac z obcymi osobami, ktore nas nie znaja i obiektywnie spojrza na nasze problemy.
Ciekawe jest to, ze osoby te, ktore z poczatku nas w ogole nie znaly, wyrabiaja sobie o nas jakis obraz na podstawie tego co czujemy, jak przezywamy itd smile

Sprawy, ktore do tej pory przyprawialy mi sporo zmartwien, tocza sie ciekawie, takze jestem pozytywnej mysli, a jesli nie uda sie, to trudno.
Tak poza tym, to jest sloneczny dzien, w pracy mi troche nie idzie ale chrzanic to, mam zamiar isc dzis na silownie i porzadnie sie wyzyc. big_smile

29

Odp: Pewna teoria samotności ...

Tą kretynką jestem niby ja. Obraża mnie. sprawdza moje posty i mi usiłuje dopiec.
Jesli nadal to bedzie robila, zmienie swój login. smile

30

Odp: Pewna teoria samotności ...
un hombre napisał/a:

Swoja droga mozecie mowic co chcecie, ale takie pomarudzenie tu na forum, jest pewnego rodzaju terapia.
Nawet, jesli niektorym z was sie wydaje, ze klepanie po plecach nic nie pomaga i przynosi odwrotny efekt do zamierzonego, to tak do konca nie jest.

Ale ulga smile Już myślałam , że to nasze pisanie idzie na marne.Ale skoro jednak coś daje , to ...bardzo się cieszę smile

31

Odp: Pewna teoria samotności ...

Jeanne- jak mogłaś pomyśleć,że jest inaczej?????? Przynajmniej można zapoznać się z innymi punktami widzenia w jakiejś sprawie- bo jak sama wiesz- trudno czasem zachować w sprawach trudnych -  dotyczących nas samych -obiektywizm.Ja również doceniam dodatkowo to ,że nawet dla takich jak ja -starszych pań - jest tu miejsce.

32

Odp: Pewna teoria samotności ...
pawlaann napisał/a:

Tą kretynką jestem niby ja. Obraża mnie. sprawdza moje posty i mi usiłuje dopiec.
Jesli nadal to bedzie robila, zmienie swój login. smile

Pawlaann- nie przejmuj się głupimi wstawkami niezrównoważonej osoby.Pisz jak najwięcej !!!!!!

33

Odp: Pewna teoria samotności ...

teoria mi pasuje, chyba też żem niezdolny do miłości. nigdy się nie zakochałem, raz, całkiem niedawno, mi się wydawało, że może to "to", ale chyba się myliłem i jakoś tak się to rozeszło po kościach... zdaje mi się, że sensem życia jest miłość, ale wątpię, że ją kiedyś znajdę, więc nie wiem, po co mam żyć. gdybym się dowiedział, że np. mam raka czy coś i zostało mi, powiedzmy, pół roku życia, chyba by to specjalnie mnie nie wzruszyło. wiem, piszę jak "zdepresjowany" emo, ale w sumie i tak wszystko mi już jedno...

34

Odp: Pewna teoria samotności ...

witaj un hombre, co z tobą???? napisz jak się miewasz i jak sobie radzisz. smile)

35

Odp: Pewna teoria samotności ...

hej Wam,

to mój pierwszy post tutaj. Pomyślałam, a co tam napisze coś smile

Mam 22 lata i też nie mogę pochwalić się jakimkolwiek dłuższym związkiem, wszystkie kończyły się przeze mnie bo nie mówiłam "Kocham.., zależy mi....itp" ale nie mogłam tego powiedzieć bo bym skłamała....nie chce mieć kogoś, żeby Go tylko mieć, chce czuć.... jestem chyba analfabetą uczuciowym, starłam się angażować ale nie wychodzi... wierze, że spotkam tego właściwego ale czasem są dni, że jest kiepsko z tą wiarą....ale doszłam do wniosku, że wole być sama niż samotna w związku,
Pozdrawiam

36

Odp: Pewna teoria samotności ...

Post numer 1 czas zaczac...... smile
Zaczynam go od tego tematu "un hombre "bo troche go rozumiem.....moze to smieszne ,ale tez mam 26 lat i jak czytam jego slowa to jakbym czytal siebie....milosc....uczucia to dosc ciezki temat....do tego post przedemna tez troszke mnie dotyczy......w moim zyciu byly dwa zwiazki....ale nie wracam do nich bo zyje terazniejszoscia.......2*2 lata =2 porazki....to tak jakby tulic skale dwa lata ,a potem skala odchodzi z gorami zostawiajac mnie na lodzie ....
tesknie troche za uczuciami ,a samotnosc mnie przesladuje od 2 lat.....ucze sie cierpliwosci i lapania wesolych chwil ,ktore mi ja wypelnia....wole byc sam niz budowac cos na sile.....
przez te dwa lata poznalem pare osob......2 z nich nawet zapisaly sie w moim sercu chociaz chyba nie powinny.....ot tak.....zawsze kiedy poznam wartosciowa wedlug mnie kobiete....z wnetrzem .....charakterem .....naturalna.....usmiechnieta.....to okazuje sie ,ze moge byc jej jedynie przyjacielem.....napisalem ,ze jestem zwiazany z postem powyzej bo znalazlem sie przez te dwa razy z drugiej strony......kiedy spotykalem sie z kims kogo nie interesuje pomimo iz ten ktos probowal...jestem czlowiekiem i rozumiem ta druga strone...nie mozna budowac nic na sile bo to nie ma sensu.......nie mam tez zalu i szanuje ta decyzje.....taka platoniczna milosc......jest smutna.....czlowiek cieszy sie w glebi serca i zyje nadzieja,ze cos moze kiedys sie zmieni....chociaz wie ,ze to nie ma sensu....czasami wystarczy jeden dotyk wlosow.....pare usmiechow.....ton glosu by poczuc sie cudownie....lecz po takich chwilach jak po alkoholu trzeba otrzezwiec.....i ma sie kaca.....ktory meczy wnetrze umyslu niepotrzebnymi myslami......czasami te mysli wracaja po paru miesiacach i mecza......na swiecie jest tyle samotnych osob,ale tak naprawde ciezko sie odnalezc.....niewiem czy te mysli wracaja z checi bycia z kims....z pragnienia uczucia......samotnosci.....checi poswiecenia sie bliskiej osobie o ktorej sie marzy ....czy tesknoty....uczuc sie nie wybiera......czemu kiedy poznajemy kogos na ,ktorego sama mysl robi nam sie cudownie to nie mozemy byc razem.....pewnie dlatego ,ze byloby za latwo.....czasami podupada moja wiara w uczucie......a po tych dwoch latach samotnosci i tesknoty.....probach konczacych sie porazka.....i myslach ,ktore wracaja....dochodzi do mnie ,ze wole byc sam niz meczyc sie z tym wszystkim.......tesknota za uczuciem bywa wiec uciazliwa.....ale w glebi ducha wciaz wierze.... smile

37

Odp: Pewna teoria samotności ...

piękne przemyślenia braveheart,

Takie drobnostki jak dotyk, uśmiech, miłe słowa potrafią namącić człowiekowi nieźle w głowie.
Ale otrząsnąć się z tego jest niezwykle trudno, jeśli się wpadło po uszy.

Każdy z nas tęskni za prawdziwą i odwzajemnioną miłością i nie chce być samotny...... jednym się udaje znaleźć, a drudzy całe życie poszukują i nic.

38

Odp: Pewna teoria samotności ...

a jakby tak wznieść się ponad kołdrą konwenansów i mówić drugiej osobie co się do niej czuje a nie kryć się po kątach, tracić szanse? Czemu kultywujemy ten paranoiczny strach przed tym co on o nas pomyśli?? Czemu stres naszego zakompleksionego ciała zagłusza komplementy tych ważnych? Czemu myślimy ze to my mamy racje popadając w jaskinię smutku, głębię beznadziei.... samotności

czuje że się z tego nigdy nie wygrzebię..

polecam unikania tych (NIEUNIKALNYCH) błędów wink

39

Odp: Pewna teoria samotności ...

Kochać.......... jak to łatwo powiedzieć...... mówi piosenka. Wydaje mi się,że w życiu nie jest już tak prosto.Z racji wieku przestrzegam....... mówcie kocham........ gdy jesteście tego  pewni.,dawajcie nadzieję... gdy wypływa ona  z Waszych  przemyśleń co do słuszności deklaracji......... Nie każdemu jest dane być "powalonym" strzałą amora- czasem na uczucie by ono było- trzeba pracować długo- i to codziennym życiem.Ten prawdziwie kocha,Kto dla tej drugiej osoby  jest oparciem,na Kogo zawsze- czasem w głupich sytuacjach - można liczyć.

40

Odp: Pewna teoria samotności ...

anaatp...pytasz jak??????? najnormalniej w świecie............prosto i po ludzku.......... trzeba........... rozmawiać= a dlaczego nie o uczuciach???????

41

Odp: Pewna teoria samotności ...

wlasnie nie tak latwo... wszytskim sie wydaje ze nic tylko miec dwadziescia lat czerpac zycie wiadrem i skakac z parasolem swego --ostoletniego uroku.... czuje sie jakby wykleta z tego grona gdy tylko pojawia sie ktos kto chce mi podarwoac uczucie buduje dookola siebie chinski mur,, pomysla o mnie glupa.. to czego ona chce____??

to samotnosc najgorsza z mozliwych

bo niby samemu sie na to godzisz a wewnetrznie wyjesz z rozpaczy

42

Odp: Pewna teoria samotności ...

"braveheart" z tej drugiej strony jak to nazwałeś też byłam... kiedy coś czułam do kogoś, zakochałam się a ktoś nic, ale w sumie nie ujawniłam się ze swoimi uczuciami... nie umiem o tym rozmawiać i podobnie jak napisała "anaatp" buduje dookoła siebie chiński mur... ciężko ufam ludziom..jak ktoś się zbliża to ja się oddalam...
w uczuciach chyba każdy z nas jest jak dziecko;) i to jest piękne.. 
Niestety to prawda, że nie może być zbyt łatwo, zawsze coś nie tak, ale takie już to życie, że najpierw musi pójść coś nie tak żeby było dobrze...
Też w głębi ducha wciąż wierze, że spotkam tego kogoś, nie dziś nie jutro, za kilka lat...

43 Ostatnio edytowany przez braveheart (2008-10-13 23:03:55)

Odp: Pewna teoria samotności ...

zgadzam sie Nieznajoma wink......nie napisalem ,ze nie Bylas .....i nie chce w jakis sposob kogos urazic....w koncu sam tez dokonuje wyborow...nie kazda osoba mi imponuje czy tez sie podoba bo zycie byloby za nudne i nie ciekawe...moze to glupio brzmi....ale jesli ma sie wszystko podane na talerzu to nie widzi sie piekna pewnych chwil...jesli sie na cos nie zapracuje i cos przychodzi latwo nie bedzie cieszyc tak jak kiedy wlozymy w cos wlasnego siebie.....albo cos sie czuje albo nie...jestem tego zdania ,ze trzeba cos czuc od siebie samego i byc tego pewnym....bo jesli sa jakies niepewnosci to moga z nich wyniknac pewne problemy pozniej...na wszystko potrzeba czasu....mysle,ze rozmowa jest bardzo wazna zawsze i wszedzie ,ale musza chciec rozmawiac dwie strony....wtedy latwiej uniknac konfliktow ...chociaz nie zawsze bo od kazdej reguly sa wyjatki..... podoba mi sie Twoje stwierdzenie,ze w "uczuciach kazdy jest jak dziecko i to jest piekne.." ..zgadzam sie z tym bardzo bardzo:).....ilu ludzi tyle charakterow,tyle przemyslen,doswiadczen....poprostu trzeba na siebie trafic....jesli chodzi o mnie ...to staram sie byc bezposredni i nie kryc niczego co mogloby miec na cos wplyw...o uczucia rowniez....wazna dla mnie jest szczerosc pomimo tego ,ze czasem boli...

44

Odp: Pewna teoria samotności ...

W życiu wazne są tylko chwile i warto dać się ponieść emocjom i korzystać z tych chwil do utraty tchu. Nie wiadomo kiedy znowu przyjdą do każdego z nas.
Wiele razy zdarzało nam się że ktoś wyznawał nam uczucie albo my komuś (niekoniecznie milość), ale jeśli nie zaiskrzyło w obie strony, to nic z tego nie będzie, chociaż byśmy sie nie wiem jak starali.
To takie luźne gadanie. Ale wiem to z własnych doświadczeń.

45

Odp: Pewna teoria samotności ...

Witajcie, tak sobie też czytam wasze wątki chłopcy nasi kochani, i powiem wam, że nie jesteście sami w popadaniu w największe doły świata. Wiadomo, że są lepsze i gorsze dni, ale czasem jest taki okres w życiu człowieka, że wydaje nam się, że jest tylko dno, dno i tylko dno..ale pewnego dnia zauważasz, że w tym dnie jest ukryta niespodzianka a to jest to, co na nowo pozwala nam się uśmiechać.

Facet jesteś super!! Bardzo przystojny smile Uśmiech na buźkę i wszystkie Laski Twoje smile

46

Odp: Pewna teoria samotności ...

ale kiedy ta niespodzianka będzie? bo ile można czekać? że aż zacytuję:

When you say it's gonna happen "now"
Well, when exactly do you mean ?
See, i've already waited too long
And all my hope is gone

(The Smiths + How soon is now?)

47

Odp: Pewna teoria samotności ...

nie ma reguly kiedy....trzeba cierpliwosci.....ja czekam dwa lata....brak mi uczuc...bliskosci ...rozmowy....zmyslow takich jakie budza zapach wlosow czy dotyk ucha koniuszkiem palca.....moj dziadek mial 34 lata kiedy poznal babcie ,ktora miala 22 smile....dlatego nigdy niewiadomo kiedy nas tp spotka...zycze wytrwalosci...

48

Odp: Pewna teoria samotności ...

Braveheart nikogo nie uraziłeś wink  Masz racje, że jeśli się na coś nie zapracuje, tylko łatwo zdobywa to się tego tak nie docenia... Rozmowa jest bardzo ważna, trzeba umieć ze sobą rozmawiać..ja jestem szczera tam gdzie nie trzeba niestety.. o uczuciach ciężko mi się mówi, potrzeba na to trochę więcej czasu..
Sama się zjawi, kiedy najmniej się tego spodziewamy... i jak mówi moja babcia na to "coś" prawdziwego zawsze warto czekać smile

49

Odp: Pewna teoria samotności ...

Nieznajoma smile...prawda prawda tongue...takie nie mowienie w pewnych sytuacjach tez jest piekne....najwazniejsze by nie robic komus tylko nadzieji i stawiac sprawe jasno...bo jesli sa jakies watpliwosci to chyba nie dobrze.... pozdrowienia dla Babci smile- madrze prawi smile.

50

Odp: Pewna teoria samotności ...

szkoda,że nie wszyscy tak sądzą o tym nie mówieniu w pewnych sytuacjach.. sad
Babcia pozdrowiona wink i trzymam kciuki za Ciebie, że kiedyś się ułoży:)

51

Odp: Pewna teoria samotności ...

Każdy dzień daje nam nowe szanse smile ....... jak mówi nam pewna piosenka.
I nigdy nie wiadomo co przyniesie każdy nowy dzień, ale warto czekać ....... bo miłość często przychodzi niezapowiedziana i często wtedy gdy się tego najmniej spodziewamy. smile
Myslę, że szczerość jednych ludzi czasami wystrasza tych drugich. Ale szczerość jest bardzo ważna gdyż stawia wszystko w jasnym świetle i nie pozostawia niedomówień. Kobiety powinny mówić otwarcie o swoich uczuciach, gdyż mężczyźni często nas nie rozumieją gdy owijamy w bawełnę. Najważniejsze by znaleźć odpowiedni moment na wyznania.
Moja ostatnia godzina szczerości wobec faceta wywołała u niego spory szok, z którego musiał się nieco otrząsnąć. Nie mam pojęcia czy był wart moich wyznań. Najbliższe tygodnie pokażą. Lecz wszystko wskazuje na to, że niepotrzebnie się przed nim otworzyłam. sad

52

Odp: Pewna teoria samotności ...

zastój taki, że aż offtopnę - bo generalnie wszyscy poprawnie w miarę piszą, ale co i rusz pojawia się "na prawdę", a pisze się oczywiście "naprawdę"! bez urazy! howgh!

53 Ostatnio edytowany przez un hombre (2008-10-18 18:27:05)

Odp: Pewna teoria samotności ...

Ja juz u siebie poprawilem, czy ktos jest usatysfakcjonowany? tongue

A tak na marginesie to jestem zdania, ze lepiej byc szczerym i walic prosto z mostu, niz cos ukrywac, klamac albo owijac w bawelne...

54

Odp: Pewna teoria samotności ...
un hombre napisał/a:

Ja juz u siebie poprawilem, czy ktos jest usatysfakcjonowany? tongue

no jasne!

A tak na marginesie to jestem zdania, ze lepiej byc szczerym i walic prosto z mostu, niz cos ukrywac, klamac albo owijac w bawelne...

no, dlatego prosto z mostu o tym "naprawdę" rzekłem. wink a tak w temacie, to wkurza mnie to w kobietach, że nie chcą walić prosto z mostu zazwyczaj, tylko liczą na domyślność głupich facetów. o ileż życie łatwiejsze by było, gdyby szczerość i bezpośredniość w życiu codziennym panowała...

55

Odp: Pewna teoria samotności ...

Kobiety nie mówią, ale i faceci też, a to wynika chyba z obawy przed sprawieniem komuś przykrości, bólu i rozczarowania. Trudno jest komuś spojrzeć w oczy i wbić nóż w serce dlatego ludzie owijają w bawełnę, nie zdając sobie sprawy, że właśnie to zabija powoli. Każdy z nas chyba woli nagłą śmierć prawda?

56

Odp: Pewna teoria samotności ...

Czy można zmienić to co leży w naturze kobiety? Często nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy, że krętą drogą chcemy cos uzyskać. smile

57

Odp: Pewna teoria samotności ...

Ja mam 23 lata i nigdy się nie potrafiłam związać z żadnym facetem ;( więc powoli dochodzę do wniosku, że chyba jest ze mną coś nie tak!!! wszyscy myślą, że nie mam problemów bo ciągle się uśmiecham i staram się czerpać radość z życia, ale gdy jestem sama radość znika i pojawiają się smutek, żal i tęsknota do tego, żeby mieć kogoś, kto pocieszy, przytuli, zrozumie. niestety jeszcze nie udało mi się spotkać takiej osoby:(

58

Odp: Pewna teoria samotności ...

nijaka.......... czyli wszystko przed Tobą.Tego Ci życzę.

59

Odp: Pewna teoria samotności ...

Nijaka, jestes taka młodziutka, on cię znajdzie w tłumie..... o to się raczej nie martw. Bądź sobą i nadal tryskaj radością na zewnątrz. Przyciągasz tym ludzi, bo nikt nie zwraca uwagi na smutasów. Ale pamiętaj, że trzeba dać mu szansę na zanlezienie ciebie. Nie zaszywaj sie w domowych pieleszach tylko raczej przebywaj wśród ludzi. Ułatwisz mu zadanie. Trzymam kciuki. smile)))))))

60

Odp: Pewna teoria samotności ...
sueno6 napisał/a:

spokojnie....każdy kiedyś znajdzie tą jedyną, najcudownieszą osobę....
niektórzy poznają ją szybko, inni później...nie można się poddawac i nie mozna tez szukac na siłę...
wydaje mi sie ze jestes bardzo wartościowym i inteligentnym facetem, nie wierze ze myslisz o sobie jak o kims skazanym na samotnosc...pewnie masz gorszy dzien, uruchom ten swoj wrodzony optymizm;)) Bedzie dobrze, cierpliwosci....

Koleżnko przestań drwic z kolegi bo to nieładnie!!!

61

Odp: Pewna teoria samotności ...
un hombre napisał/a:

Ostatnio zaczalem sie zastanawiac...

Mam 26 lat, nie moge pochwalic sie jakimkolwiek dluzszym zwiazkiem, byciem z kims... Przewaznie natrafialem na osoby ktore mi sie podobaly, a ktorym ja nie, zawsze cos bylo na drodze, zawsze cos nie tak.
Ostatnio jakos w moim zyciu pojawila sie osobka, ktora tez cos do mnie czuje i zapowiadalo sie, ze moze byc wreszcie fajnie, ale niestety... Jest zbyt mlodziutka aby sprobowac i niewykluczone, ze nawet to moze w jakiejs przyszlosci skonczyc sie fajnie jesli sie odwazy i sprobuje... Ale poki co jest mi coraz ciezej, bo uwierzylem przez chwile, ze moze byc fajnie, ale sie przeliczylem...

Tak zaczalem patrzec na swoje zycie i sie zastanawiam, czy moze sa pewni ludzie na tym swiecie, ktorzy po prostu sa inwalidami uczuciowymi, ktorzy nie potrafia sobie poradzic w brutalnym swiecie uczuc, szukania wlasciwej osoby i moze po prostu sa skazani na porazke? Potrafie walczyc o kogos, potrafie byc oryginalny, zdobywac, bawic i wydawalo mi sie, ze moge sie podobac, ale byc moze tak nie jest. Moze jestem zbyt miekka klucha, moze zbyt wczesnie pokazuje jak mi zalezy i moze odstraszam... A moze po prostu nic we mnie nie ma...
Nie czuje sie nieatrakcyjny, choc mam swoje kompleksy, moge sie podobac, mam charakter, poczucie humoru, zawsze bylem pozytywnie nastawiony do swiata...

Ale teraz to jakos wszystko runelo, meczy mnie zycie w samotnosci, nie chce mi sie zyc dla siebie, nie mam motywacji brnac naprzod dla siebie...
Czuje, ze sie wypalam i slabne psychicznie, za bardzo sie nad soba uzalam... Nie obwiniam swiata, ze jestem jakas ofiara, ale obwiniam siebie, bo nie potrafie zrozumiec dlaczego...

Dlaczego po prostu nie moge byc szczesliwy? Czy tak wiele bym chcial? Chcialbym tylko byc szczesliwy i dawac szczescie...

Czy naprawde uwazacie, ze kazda potwora znajdzie swojego amatora?
Moze tak naprawde sa pewne potwory, dla ktorych nie ma szans, nadziei i po prostu powinny sie zamknac w jaskini samotnosci?

Mam podobne odczucia.. tylko ze będąc kobietą i to bardzo wrazliwą kobietą jest to jeszcze gorsze do zniesienia.. delikatnosc i zaangazowanie tylko odstraszają facetów.. Wydaje mi sie ze juz nigdy nie znajde nikogo dla siebie ;( ani przyjaciół, ani faceta.. nikogo komu by na mnie zalezało.. pozostaje chyba
tylko walic głową w mur hmm

Posty [ 62 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Pewna teoria samotności ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024