Witam.
Potrzebuje zdania osby obiektywnej.
Mam 38 lat dwa nieudane malzenstwa za soba. Teraz jestem w zwiazku z mezczyzna na ktorym bardzo mi zalezy.Razem z nami mieszka jego syn. w sumie jest nas piecioro
. Wszystko byloby ok gdyby.... No wlasnie.
Ktoregos dnia zalozylam konto na gg i odezwalam sie zartem do mojego kochanego. Nie wiedzial ze to ja i zaczelo sie. Poslalam zdjecie bo o nie poprosil (oczywiscie nie moje). Posypaly sie komplementy, pochwalil sie ze ma syna ze jezdzi po europie ale nie wspomnial o mnie ani slowem. Dodam jeszcze ze dwa tygodnie wczesniej mi sie oswiadczyl.
W pewnym momencie zaproponowalam wymiane telefonow i wierzylam w to ze ON odpisze ze jednak nie bo nie jest zainteresowany. Ku mojemu przerazeniu podal je swoj numer telefonu z dopiskiem "tylko prosze zeby ten telefon na chcwile obecna byl dyskretny".
To statnie zdanie mnie dobilo. Dla mnie znaczy to doslownie tyle co: jak mi sie znudzi moja kobieta to moze zajme sie toba.
"Na chwile obecna" to zdanie wbilo sie w moje serce jak sztylet ktorego nie mozna wyjac, ja jestem tylko na chwile , z braku laku i kit dobry !!!!!!
Powiedzialam mu o tym to powiedzial mi ze to moja wina ze nie powinnam go sledzic w necie.
Potem przepraszal blagal....i nadal mowi ze tylko mnie kocha i ze tylko ze mna chce byc ale ja nie potrafie juz mu zaufac...Nie wierze w ani jedno jego slowo....a dalej go kocham...
Blagam pomocy bo zwariuje calkiem...zawsze mialam niskie poczucie wlasnej wartosci ale teraz to jestem juz na dnie....
Poradzcie prosze czy sa jakies sposoby zeby przestac o tym myslec w ten sposob ???
A moze lepiej sie rozstac ?
Po pierwsze, przykro mi, ale uważam, że wcale nie odezwałaś się do niego dla żartów, bo niby po co? Zrobiłaś to, żeby go sprawdzić, więc teraz masz.
Czego się spodziewałaś? Tego, że odpisze ''przepraszam jestem zajety.''[fajnie by było, co?] Niestey tak nie zrobił. Trzeba się liczyć z konsekwencjami swoich czynów.
Teraz podsumowanie...sprawdziłaś go [ i nie miało to nic wspólnego z żartami] miałaś na celu sprawdzić jego wierność [ przeciąganie rozmowy jako nie Ty, wysyłanie zdj. ładnej kobiety, prośba o nr tel.] nie zdał testu, a teraz : możesz wybaczyć, zapomnieć i żyć dalej, albo zerwać zaręczyny i układać sobie życie na nowo.
Podchodze do Twojego działania krytycznie. To brak jakiegokolwiek zaufania do partnera i robienie z niego idioty. Nie bronię go, ewidentnie zainteresowała go ''nieznajoma'', ale to nie tłumaczy Twojego zachowania, bliskiego nastolatce.
Uważam, że masz poważne problemy z własną samooceną, a wystawianie miłości na takie próby nigdy nie uczyni Cię szczęsliwą.
Mogę Ci żyć tylko mądrej decyzji co do Twojego związku i więcej wiary w siebie oraz tego żebyś zaprzestała takich "żartów".
Tak chcialam go sprawdzic....
Caly czas tylko zapewnial i zapewnial wiec chcialam zobaczyc ile prawdy jest w jego zapewnianiu....no i sie przekonalam ze ja jestem na chwile...
Moze faktycznie zachowalam sie jak nastolatka ale przynajmniej wiem teraz ze ja dalam mu wszystko co mialam najlepsze a on po prostu....zniszczyl to wszystko jednym ruchem....
Juz wiem co zrobie.....
Dziekuje za otwarcie mi oczu.....
Aja uważam , ze gdyby Cię naprawdę szanował, kochał i na powaznie traktował wasz związek to - powinien nie kontynuowac pisania z kimś na gg...
Ja miałam podobny pomysł i jakoś...mój facet wyszedł z tego cało..
Nie wiem czy będziesz w stanie mu zaufać na nowo...
Aja uważam , ze gdyby Cię naprawdę szanował, kochał i na powaznie traktował wasz związek to - powinien nie kontynuowac pisania z kimś na gg...
Ja miałam podobny pomysł i jakoś...mój facet wyszedł z tego cało..
Nie wiem czy będziesz w stanie mu zaufać na nowo...
Zgadzam sie - facet nie traktuje zwiazku, w ktorym jest powaznie.
Swiadomosc tego na pewno bardzo boli ale lepsze to niz samooszukiwanie sie ze wszystko jest pieknie i fajnie a pozniej gorzki placz po fakcie.
Tak nell uważam że świadomość tego jest lepsza...
Macie racje...ta swiadomosc boli bardzo.... nie potrafie sobie z tym poradzic...a najgorsze jest to ze on ciagle chodzi kolo mnie jak piesek i przeprasza blaga zebym mu dala szanse ze on naprawde mnie kocha... tylko ze ja mu nie wierze ani w to co mowi ani w to co pisze w smsach...
Wiem powiecie ze powinnam go wywalic za drzwi... N awet nie macie pojecia jak ogromna ochote mialam zeby to zrobic...
Sek w tym ze to nie jest takie proste...jego syn mieszka z nami (ja mam dwoch swoich synow) chodzi tu do szkoly... Jego matka wcale sie nim nie interesuje...i tak naprawde teraz jest mi zal tej calej trojki chlopakow ktorzy zrzyli sie przez ten czas... Z jednej strony dobrze ze on ma tak prace ze nie ma go przez caly tydzien w domu a z drugiej dopiero teraz dociera do mnie ze wlasnie z tego powodu on jest wolny jak ptak i moze robic co chce a to poteguje moja nieufnosc do niego....
Kiedys w rozmowie z moja mama powiedzial jej ze on mnie nigdy nie zdradzil, bo te wszystkie "tirowki" sa takie brzydkie ze nie ma na czym oka zawiesic....wiec wychodzi z tego ze gdyby byly ladne to on i owszem bardzo chetnie...
Teraz juz wiem ze nie traktuje mnie powaznie a to jego blaganie jest spowodowane tylko wlasnym egoizmem no bo gdzie on teraz pojdzie ???gdzie bedzie mu lepiej???kto zaopiekuje sie jego synem????
Ja sobie dam rade zawsze... on chyba niekoniecznie bedzie sobie potrafil poradzic sam i teraz do niego dotarlo ze pali mu sie grunt pod nogami.... A niech sie pali.....Ja zrobie tak jak on mi zrobil niech poczuje jaki to ma smak.....
Generalnie powiem Ci tak: urzekłaś go po raz drugi swoją osobowością, którą pokochał, tyle że jako "inna osoba". Niemniej jednak to nie zmienia faktu, że facet szuka wrażeń, bierze pod uwage zdradę, skoro podał numer i prosił o dyskrecję to nie musiałaś być Ty, mógł do niego napisać ktokolwiek inny kto wydałby mu sie równie czarujący. Plus tej sytuacji jest taki, że każda nowa osoba która napisze do niego bedzie wzbudzać w nim podejrzenia, że to znów Ty i będzie bardziej powściagliwy, ale z czasem mu to minie.
Ktoś kiedyś powiedział, że miłości się nie sprawdza. Teraz będziesz żyć w ciągły, strachu i podejrzeniach. Niemniej jednak facet pokazał prawdziwe oblicze dlatego na Twoim miejscu bym nie brnęła w ten związek.
Ktoś kiedyś powiedział, że miłości się nie sprawdza. Teraz będziesz żyć w ciągły, strachu i podejrzeniach. Niemniej jednak facet pokazał prawdziwe oblicze dlatego na Twoim miejscu bym nie brnęła w ten związek.
A no jak to mówią, czasem lepiej nie wiedzieć, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, jednak ja jestem zdania że nie zaszkodzi czasem kogoś skontrolować .. nie mam tu na myśli sprawdzania poczty, sms, połączeń, ale jak nadarzy się okazja.. no to czemu nie, dla własnego spokoju.. dzieki temu, że czasem posuniemy się do takiego perfidnego czynu mozemy mieć spokojne sumienie..
Tylko jest jeszcze druga strona medalu .. okazja czyni złodzieja, nie wiemy co napisała autorka na gygy, jak podeszła swojego partnera, zna go w końcu, może go zaintrygowała tak, że on dał sie podejść i może postanowił sprawdzić, upewnić się czy sam siebie jest pewien..
W tym momencie, ja bym zakończyła znajomość, w pełni władz umysłowych nie brnęłabym dalej w ten związek, po tym co przeszłam w życiu.. a autorka postu ma jeszcze większe doświdczenie życiowe
Napisałaś iż chcesz go ukarać robiąc cos podobnego...
Uwierz mi- nie będzie Ci lżej...nie zniżaj się do jego poziomu...
Myślę iz on już dostał za swoje...
Rozumiem twoje dylematy- trójka dzieci...w tym również nie twoje, które znalazły prawdziwą rodzine...
Zawsze jednak mam jedno zdanie na ten temat...nie podejmuj tak waznej decyzji dla dzieci- bo wcześniej czy pózniej..ten związek się rozpadnie ,,tylko większą ranę będziesz miała...
Jeżeli zdecydujesz się z nim być- to zrób to tylko dla was...jeżeli tak serce twoje czuje...
Dziewczyno weź się ogarnij,skoro już raz tak zrobił to będzie robił tak zawsze,teraz CI mydli oczy aby uśpić TWOJA CZUJNOŚĆ,zobacz mnie mąż zostawił po 18-latach wspólnego życia i co myślisz,ze szlocham-nie,bo wiem,ze życie jest za krótkie żeby rozpaczać po GNOJU,,,,,,
Zgadzam sie ze Zniszczona - tez podejrzewalabym bedac na jej miejscu, ze partner robi teraz wszystko aby nagle nie wyladowac z hukiem na bruku.
Wie doskonale ze przeholowal i probuje sie z powrotem wkrasc w Twoje laski. Zwykly egoista.
Ciezko jest zdecydowac sie na rozstanie gdy mysli sie o dzieciach... ale przeciez dzieci nie beda wiecznie z wami. Dorastaja.
Musisz zyc dla siebie. Nie pozwol zeby jakis popapraniec sprawil, ze zaczniesz soba gardzic bo robisz cos wbrew sobie i swoim przekonaniom.
Pozdrawiam
Napisałaś iż chcesz go ukarać robiąc cos podobnego...
Uwierz mi- nie będzie Ci lżej...nie zniżaj się do jego poziomu...Myślę iz on już dostał za swoje...
Rozumiem twoje dylematy- trójka dzieci...w tym również nie twoje, które znalazły prawdziwą rodzine...Zawsze jednak mam jedno zdanie na ten temat...nie podejmuj tak waznej decyzji dla dzieci- bo wcześniej czy pózniej..ten związek się rozpadnie ,,tylko większą ranę będziesz miała...
Jeżeli zdecydujesz się z nim być- to zrób to tylko dla was...jeżeli tak serce twoje czuje...
Ja nie znize sie do jego poziomu.... nie jestem taka osoba ktora potrafilaby w ten sposob... ale nikt nie powiedzial ze on musi o tym wiedziec... niech poczuje jak to jest.... obawiam sie ze nic juz z tego zwiazku nie bedzie bo zwiazek bez zaufania nigdy nie bedzie dobrze funkcjonowal....ale najpierw....
Wiem tylko jedno jemu teraz zalezy na mnie i nie wiem na jak dlugo....a ja pokaze mu jak to boli.... Kilka kwiatow kupionych w kwiaciarni, kilka telefonow nie odebranych w jego obecnosci...wydaje mi sie ze to wystarczy zeby zobaczyl jak to jest stracic zaufanie do drugiej kochanej ososby....
Wiem jak to moze wygladac ze jestem stara zemstliwa baba.....ale nie zasluzylam sobie na to zeby mnie ktos oszukiwal...i na to zebym cierpiala przez niego... niech wie jak to smakuje....
Zemsta jest slodka....to fakt.....
Wiesz, ta historia moze tez miec inny wymiar. Oboje zachowaliscie sie niedojrzlae, jak dwoje ludzi, ktorzy jeszcze nie dorosli do planowanego zwiazku. Ty mialas okazje sie dowiedziec, ze, tak jak kazda z nas, nie mozesz ufac bezgranicznie swojemu partnerowi, on mial okazje sie dowiedziec, jak bardzo Cie zranil i zastanowic sie, czy bylo warto. Terza zalezy tylko od Was, co zrobicie z ta wiedza. Wciaz mozecie stworzyc szczesliwy, trwaly i rzetelny zwiazek, a ta smutna prawde obrocic w solidny fundament. Nie znam Twojego partnera, nie wiem, czy dawal Ci wiele powodow do zwatpienia w niego, nie mam pojecia, jakie relacje Was lacza. To jedynie mozesz ocenic Ty i On. Jesli uwazasz, ze warto cos z tego ratowac, to musicie o tym szczerze porozmawiac, jesli zas myslisz, ze nie ma czego ratowac, to jest tylko jedno wyjscie. Czas goi najglebsze rany, zostaja czsem blizny, ktore pobolewaja przy niezbyt sprzyjajacych warunkach, ale o tym juz sama wiesz. Zycze Ci madrej decyzji.