mikela napisał/a:vinnga napisał/a:przynajmniej 50% wydatków na dom.
hmm... On przy jednej z naszych trudnych rozmów powiedział ,że on jest jeden, a nas troje. (ja i moje dzieci)
jak te 50% przełożyć na jego słowa..?
Mikela, facet, ktory wiąże się z kobietą z dziećmi i traktuje ją poważnie zdaje sobie sprawę, że staje się w pewien sposób głową rodziny i poczuwa się do obowiązku finansowania pewnych kwestii bez analizy, czy te dzieci jedzą więcej, czy mniej niz on. Wybacz, ale dla mnie jego postawa jest żałosna. I nie mówię tego teoretycznie, bo sama jestem w podobnej sytuacji. Mam dziecko z poprzedniego związku i mężczyznę, który wprowadził się do mojego mieszkania (wynajmowanego, ale jak by nie było wprowadzil się do mnie). On też ma dziecko, na które płaci alimenty - więc jak widzisz zbieżność sytuacji jest duża. I nie wyobrażam sobie sytuacji, że mój mężczyzna by się wprowadził do mnie jak do darmowego hotelu, że interesowałoby go tylko utrzymanie własnego dziecka a całe utrzymanie obecnego jego domu (bo przecież teraz to też jego dom) byłoby na mojej głowie.
Mikela, jak Twój facet traktuje Ciebie, Twoje dzieci i Twoje mieszkanie? Chyba właśnie jak darmowy hotel, w dodatku z pełną obsługą. Bo gdyby zamierzał tworzyć z Tobą rodzinę i dom, to chciałby z własnej woli być Twoim partnerem a nie darmozjadem.
Brutalna odpowiedź na jego tekst "on jest jeden a Was troje" u mnie byłaby taka: ale to mój dom i mam prawo od lokatora żądać takiej kwoty jaką uważam za stosowną. Jesli nie chcesz wojny to oblicz, ile kosztuje Cię opłacenie wszystkich rachunków i wydatki na jedzenie. Kwotę podziel mniej więcej na pół i powiedz, że chcesz, żeby co miesiąc tyle się dokladal. Wytlumacz mu, że chcesz widzieć w nim partnera a w momencie, kiedy staje się Twoim utrzymankiem to widzisz w nim swojego utrzymanka a nie mężczyznę...
Jeśli jestes wybitnie ugodową istotą to możesz wydatki podzielić na 3 części: Ty za siebie i dzieci płacisz 2/3, on 1/3. Ale, o zgrozo, takie rachunki to studenci w akademiku robią a nie 2 osoby, które planują wspólną przyszłość...