To co kobieta ma być "niewolnicą" seksualna i zgadzać się na każdą fantazję, nawet taką, która ją upokarza, jest czymś co narusza jej wolę, jej psychologiczną prywatnośc, intymność?
To chore!!! I co ma się zgodzić, bo on inaczej ją zdradzi? Jeśli w takiej sytuacji by ją zdradził to byłby zwykłym chamem, egoistą albo jakimś zaburzonym seksualnie typem. Dla mnie zmuszanie kogoś dla własnych egoistycznych potrzeb do czegoś co ewidentnie jest wbrew tej drugiej osobie jest brakiem szacunku, miłości. Czyli co my kobiety mamy być "idiotkami" i uczyć swoich facetów, że mogą nas wykorzystywać? Mamy być uległe wbrew sobie, pozwalać się upokarzać? I mamy to wszytsko robić ze strachu? Ze strachu przed zdradą...? Czyli my i nasza wola się nie liczy? Jeżeli pozwolimy się wykorzystywać, upokarzać ze strachu to tak jakbyśmy uważały, że to normalne, iż w takiej sytuacji mogłby zdradzić. A według mnie to nie jest normalne!!! Sorry ale to jakiś horror! Jakby z takiego powodu zdradził to powinien zostać kopnięty w cztery litery i won! A zresztą jeśli z tego powodu miałby zdradzić to oznacza, że byłby dupkiem i pewnie i tak znalazłby sobie powód do zdrady. Jesteśmy ludźmi, mamy świadomość tego co robimy, to my decydujemy czy coś zrobimy, czy nie. Nie jesteśmy bezwolnymi, bezrozumnymi stworami.
Bez sensu, bo kierując się lękiem dajemy przystęp manipulacji. Każdy musi mieć świadomość istnienia granic.
Kolejna sprawa, to uderzyło mnie, że Twój mąż stosuje taki mały tu szntaż typu: "gdybyś mnie kochała, to byś to zrobiła"? Po prostu szkoda słów! Czy on myśli, że mu odmawiasz bo masz taki kaprys,
robisz mu na złość? To chyba on nie kocha skoro nie potrafi wykazać się empatią i zrozumieć, że może to dla Ciebie być czymś naprawdę nie do przyjęcia. Czy on próbuje zrozumieć Ciebie? Czy to w takim razie jest jego fantazja, czy jakaś obsesja?
Jakby on się czuł gdybyś zmuszała go do czegoś co totalnie jest wbrew niemu? Coś co dla niego było by czymś naprawdę ekstremalnym.
Seks ma być przyjemnością dla obu stron, wzajemnością. Wszystko w tej sferze musi odbywać się za obopulną zgodą.
I jeszcze jedno, wspomniałaś, że on twierdzi, że go nie kochasz bo mu na to jak inne kobiety nie pozwalasz.
Ja bym tu zapytała jakie to inne kobiety ma na myśłi? To w takim razie jakie to kobiety mu pozwalają? Przecież jest z Tobą, twierdzi, że jesteś tylko Ty. Czyli co miał kiedyś przed Tobą takie doświadczenia? Skąd on to tak wie, że inne pozwalają? Filmów się na oglądał, czy co? Może powinien poczytać rzeczywiste opinie kobiet w tym temacie!
Zresztą nie chodzi o fantazję, ale o to czy jego ukochana tą fantazję akceptuje. Szkoda, że najwyraźniej zapomniał zainteresować się co Ty uważasz w tej kwestii.
Może zasięgnij opinii jakiegoś seksuologa, tak dla siebie samej.
Nie wiem na ile w tym prawdy, ale słyszałam kiedyś, że dobrze mieć fantazje. Jednak posiadanie fantazji nie zawsze oznacza, że powinno sie je przenosić do rzeczywistości, bo to są fantazje i nimi powinny zostać. Co innego wspólnie z ukochaną/nym poszukiwać nowych doznań, wrażeń w ramach wzajemnej akceptacji.