zniszczyłam święta - rozstanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zniszczyłam święta - rozstanie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: zniszczyłam święta - rozstanie

Witam Drogie Dziewczyny!

Mój problem pojawił się z dnia na dzień. Święta spędziłam samotnie setki kilometrów od rodziny w obcym kraju. Były to moje pierwsze Święta z dala od domu i bardzo to przeżywałam. Wigilię spędziłam z moim chłopakiem, lecz niestety w pozostałe dni przerwy Świątecznej pracował, ja zaś miałam wolne. Przez kilka dni siedziałam w domu, ciągle płakałam bo oprócz mojego chłopaka nikogo nie było przy mnie ponieważ każdy spędzał Święta z Rodziną. Czułam się wręcz okropnie i wylałam morze łez w czasie Świąt. Mało się odzywałam ( w sumie to mogłam się tylko odezwać do swojego jak wracał z pracy), ciągle płakałam teraz oczywiście minął już trochę ten depresyjny stan. Mój chłopak zaś zarzucił mi i powiedział wczoraj, (cytuję) ''spierd...mi Święta szkoda, że spędziliśmy je razem''. Okropnie mnie to zabolało bo nie musiałam z nim zostać, mogłam jechać do rodzinnego domu ale nie miałam serca Go zostawić i tylko dla niego zostałam. A on mi wyjechał z takim tekstem! A ja naprawdę starałam się, pomimo innych tutaj tradycji i kultury zachować polską. Przygotowałam Wigilie, wystroiłam mieszkanie i ogólnie wyglądało wszystko prawie jak w domu, mnie jednak te Święta samotnie nie będąc z moja mamą itp zdołowały na maxa. Chodziłam ze przybitą miną, ale żeby w taki sposób mi ''dziękować..'' Pokłóciliśmy się  naubliżał mi, że jestem nienormalna a także wyśmiał rzeczy, które kupiłam na dekoracje mieszkania, że są tanie, brzydkie...i że tylko na tanie rzeczy mnie stać(mój facet pochodzi z bardzo bogatej rodziny, ja jednak wychowałam się w dużej biedzie i patologii i jestem troszkę bardziej nauczona szanować pieniążki poza tym pracuje i studiuje w obcym kraju więc musiałam brać pożyczki na spłatę szkoły) i choć on widział mnie płaczącą i smutną nic z tym nie zrobił. Tak głęboko mnie to zraniło, że postanowiłam zostawić Go samego w Sylwestra więc wykorzystałam jedyne zaproszenie od koleżanki i poszłam nic mu nie mówiąc zresztą on i tak kończył pracę o 22 Miło spędziłam tam czas a telefon miałam w kurtce i odebrałam telefon o 11 mówiąc mu, że będę za 15 minut w domu. Niestety przyznam się to 15 minut przedłużyło się do 1.5 godziny. Więc w domu pojawiłam się dopiero o 12:30 już w Nowym Roku. Chciałam z nim spędzić Sylwestra mimo wszystko, ale zaczęłam sobie przypominać jego słowa więc uznałam że jak posiedzi sobie trochę sam to może doceni w końcu moją obecność jak i jej brak. Nie wróciłam pijana, bo wypiłam jednego drinka poza tym nie miałam ochoty bawić się w Sylwestra chciałam mu trochę zrobić na złość. No i gdy wróciłam zaczęło się - '' gdzie byłaś, na pewno w przyszłości mi się puścisz i jak mogłaś mnie zostawić samego a następnie zapytał mnie kto się wyprowadza z mieszkania ja czy on?'' starałam mu się wytłumaczyć, że wcześniej wygarnął mi ''spier...Święta'' to czego ode mnie oczekuje. Ale on postawił na swoim twierdząc, że on chciał mnie przeprosić zrobić niespodziankę (kupił kwiaty, przygotował szampana itd) a ja nadużyłam jego zaufanie! Bo powiedziałam mu że za 15 minut będę. Naprawdę starałam się wytłumaczyć, że nic się nie dzieje bez przyczyny i że gdyby mnie tak nie obraził nie zostawiłabym go na te dwie godziny samego. On twierdzi, że jego zaufanie o 25% spadło i że albo pójdę na jego warunki tzn ''będę szczera i przestanę nadużywać jego zaufanie'' i na pewno między nami się ułoży a jeśli nie to się rozstajemy!
Nie wiem co mam o tym myśleć, trochę gadaliśmy i przeprosiłam Go, że go zostawiłam ale czy słusznie On się zachował? Czy faktycznie miał powód grozić mi rozstaniem i wszystko wyszło że ja zepsułam...a ja wzięłam sobie jego słowa do serca dlatego uznałam że może Sylwestra spędzi lepiej ale beze mnie...i teraz nie wiem czy warto dla takiego chłopaka się poświęcać jak ja bo w miłości oddaje cała siebie...Jesteśmy ze sobą 11 miesięcy. Proszę Was o jakieś rady bo nie wiem jak mam na to patrzeć i czy nadal się obwiniać...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie

Jesli po tak krótkim czasie związku facet wyjeżdża Ci z takim tekstem że spier*** mu święta to sorry, ale nic z tego nie będzie. pierwszy rok to najpiękniejszy czas związku, wtedy wszystko jest cacy, a on niedość, że nie wykazał się wrażliwością to jeszcze ma pretesje do Ciebie. Ba! wyrzuca Ci, że jesteś biedna?? To już są znaki dla Ciebie, że coś jest nie tak. Dużo patologii w związkach typu: facet mnie nie szanuje, traktuje jak śmiecia zaczyna się właśnie od takich "małych" spraw. Sorry, ale ten typ ma wysokie mniemanie o sobie, być może to kwestia tego, że ma kase, albo po prostu paskudny charakter, ale jak dla mnie nic z tego nie będzie. Powiem Ci, że z doświadczenia wiem, że ogólnie związki, w których pojawiają się wulgarne teksty jednej ze stron do drugiej zazwyczaj są patologiczne i chore. Sama też w takim związku byłam. Każda kłótnia, nawet taka o pierdołę potrafiła się skończyć bluzgami, że jestem szmatą, śmieciem, zerem, pojebaną debilką etc.

3

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie

Na pewno dużo masz racji i dziękuję Ci za odpowiedź! Nie wykazał się wrażliwością i zrozumieniem, ale wszystko tak obrócił że czuję się teraz bardzo winna wszystkiemu! Nie umiem zrozumieć, jak mógł tak mnie ocenić i mówiąc, że spier*** mu Święta. Bo on twierdzi, że przez mój smutek i płacz zepsułam mu przyjemność Świąt...nie wiem za bardzo co teraz ze sobą zrobić bo Jego rodzina nie do końca mnie akceptuje ze względu na to, że nie pochodzę z bogatej rodziny. I on wydawał się inny, nie usłyszałam nigdy od niego jakiś ''ale'' odnośnie mojej sytuacji rodzinnej. A teraz...nie wiem czy postąpiłam dobrze zostawiając go, czy może faktycznie przesadziłam. Tylko ja chciałam mu dać nauczkę a On obrócił to w taki sposób, że to przeze mnie stało się jak się stało...

4

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie

Evillia, mam taką teorię, że jeżeli bliski człowiek może obojętnie patrzeć na to, jak płaczesz i prowadzi rozmowę w taki sposób, że zamiast rozwiązać problem ustalacie, kto tu zawinił - to nie wróży nic dobrego.
Doskonale wiem, jak trudno jest podjąć decyzję o rozstaniu w sytuacji, w której jesteśmy zaangażowane emocjonalnie, ale zastanów się, czego oczekujesz od związku i czy ten związek Ci to daje? Czy potraficie rozwiązywać problemy, czy macie w sobie oparcie, czy też po prostu wrzucasz 100% energii, a dostajesz w zamian marne 50%?

5

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie

to smutne,ale rozumię Cię w pełni,bo ja ze swoim chlopakiem też prawie się rozstałam w drugi dzień Świat i wiem jak to jest,czy wrócimy do siebie?chyba nie/więc głowa do góry)***

6

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie

Evilia...
Bardzo nieładnie powiedział Ci Twój chłopak!

Proponowałabym jednak spojrzeć na to trochę inaczej:

On też spędzał te świeta z dala od rodziny!!! Nie tylko TY.

Jemu też mogło być smutno. Wiem, co mówię. Mój syn, przebywający za granicę kiedyś nie przyjechał na święta. Bardzo to przeżył!! Bardzo. Powiedział sobie, że nigdy więcej tak nie zrobi.

Tymczasem Ty nie odzywałaś sie do niego, byłaś naburmuszona...
Wrócił z pracy i kogo zastał?? Obrażoną na cały swiat dziewczynę.

Szkoda, że nie widziałaś dalej własnego nosa.

To, co zrobiłaś w sylwestra, to masakra.
Pracował do późna...leciał do domu, aby spędzić z Toba wieczór - a Ciebie nie było.
Zadzwonił, obiecałaś wrócić...i co?? Zostawiłaś go w taki wieczór samego!!

Nie dziwię się, że ma do Ciebie żal. Wyraźnie zrozumiał, że nie może na Ciebie liczyć.

7

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie

Witaj
może On też był podenerwowany ...święta...bez rodziny...
jednak takich słów nie miał prawa powiedziec..
bo to jest brak szacunku...

8 Ostatnio edytowany przez sayonara (2011-01-02 01:53:49)

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie

Witaj Evilia
Każde z Was jest winne tego, że skupiliście się za bardzo na tylko własnych uczuciach, a nie pomyśleliście o Was wspólnie. Tęsknota w czasie tak ważnych świąt, za rodziną, krajem jest najbardziej oczywistą na świecie rzeczą. Powinniście się wspierać- jak Tobie było smutno, powinien Cię przytulić i pocieszyć, a nie wyżywać się i to tak brutalnymi słowami. Ty mu odpłaciłaś dokładnie tym samym- nie werbalnie, ale pokazałaś, ja mało znaczyło dla Ciebie bycie w taki dniu jak Sylwester razem z nim ( i nie usprawiedliwiaj swojego "będę za 15 minut", 2 godzinnym spóźnieniem , bo coś chciałaś udowodnić i go ukarać...). Nie rób z siebie ofiary: widziałaś jak boli to, że starasz się udekorować mieszkanie na święta i co? NIC, tylko niezadowolenie. I zafundowałaś mu dokładnie to samo, w innej formie. Jeśli mamy mówić o jakiejkolwiek winie, chociaż ja bym bardziej powiedziała o pretensjach wzajemnych - myślicie o swoich uczuciach- OSOBNO,  na razie nie potrafisz ani Ty ani on stworzyć związku dwojga wspierających się, bo miłość więcej daje niż bierze, ludzi.Przepraszam za te słowa, ale piszę co myślę i czego mnie życie nauczyło i jak doświadczyło. Zaniepokoiły mnie Twoje słowa:
"Nie wiem co mam o tym myśleć, trochę gadaliśmy i przeprosiłam Go, że go zostawiłam ale czy słusznie On się zachował?"
Sądzę,że masz straszny żal i tak naprawdę Twoje przeprosiny nie były szczere ( a fakt, że zachował się skandalicznie!).
I dalej:
"Czy faktycznie miał powód grozić mi rozstaniem i wszystko wyszło że ja zepsułam...a ja wzięłam sobie jego słowa do serca dlatego uznałam że może Sylwestra spędzi lepiej ale beze mnie...i teraz nie wiem czy warto dla takiego chłopaka się poświęcać jak ja bo w miłości oddaje cała siebie.."
Jak już teraz masz takie wątpliwości, że jak sama piszesz CZY WARTO SIĘ POŚWIĘCAĆ- odpowiadam nie nie nie!!! Jak sobie ten związek dalej wyobrażasz? Udowadnianie, kto jest winien bardziej a kto mniej i kto coś "powinien", bo jak nie, to odpłacę tym samym? To nie miłość, to wojna. Najpierw powinniście porozmawiać o tym, czy sobie ufacie i będziecie nawzajem mniej egoistyczni.Czy też dalej ciągniecie ten pełen poświęceń związek i czekać, aż druga osoba "będzie miała prawo zagrozić" jego zerwaniem .
Życzę mądrych decyzji i pozdrawiam.

9

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi! Każdy ma swoje racje i opinie i stara się patrzeć obiektywnie dlatego, też nie gniewam się i żadne ze słów mnie nie uraziły:) wiem, że chcecie dobrze mi doradzić a czasem trzeba otworzyć oczy na coś czego i ja może nie zauważyłam. Więc już tłumaczę jak to się potoczyło dalej. Na pewno Sylwester i mój żal był przyczyną kłótni i oskarżeń z jego jak i z mojej strony lecz wczoraj mi się przyznał, że chce się wyjechać do innego miasta by rozwijać swoją karierę, ale przeze mnie nie może tego zrobić, bo ja mam tutaj szkołę. Głównie to chodzi o to, że teraz w przeciągu najbliższych miesięcy ma szanse na rozwój w nowym mieście, ale ja może w jakimś stopniu to mu uniemożliwiam dodał oczywiście, że nie może teraz też zostawić mieszkanie bo umowę na wynajem mamy do września ale dodał, że mógłby ją zerwać ale pierwszą przyczyną jaką podał to, że ja muszę dokończyć swoje studia...Nie chcę stać na drodze do Jego szczęścia...Poza tym wyznał mi, że ma plany kupić auto a nic mi wcześniej nie mówił że ma jakieś marzenie, cel choć go o to wypytywałam a planuje to już od kilku miesięcy! Przez pierwsze miesiące walczylam jak lwica o przetrwanie tego związku ponieważ spotykał się 2 razy za moimi plecami ze swoją była (teraz mówi '' widzisz już od września się z nią nie spotykam, nie mamy kontaktu'') ale wcześniej pomagał jej wybrać laptopa, załatwił coś i nie widział w tym żadnego problemu...Dopiero Nasi znajomi zaczęli mi otwierać oczy, że to chyba nie jest ok z jego strony. Wybaczyłam mu, bo wiem że mnie nie zdradził po prostu nie zdawał sobie sprawy (jak sam rzekł) że kontakt ze swoją byłą może mi przeszkadzać...dopiero jak powiedziałam, żeby teraz wyobraził sobie odwrotną sytuację przyznał mi rację...widzę miłość w Jego oczach, ale kiedy miałam gorszy czas, przychodził do domu po pracy włączył grę grał do rana, szedł do pracy nie wyraził jakiekolwiek wrażliwości. Wiem, że też nie zachowałam się w porządku zostawiając go w Sylwestra, ale jeśli się słyszy tyle gorzkich słów w ciągu jednego wieczoru: ''spier*** mi Święta'' albo: ''nie chcę prezentu od Twojej biednej matki'', która wysłała Nam pieniążka pod choinkę więc kupiłam po prostu za to nowa pościel i koc (spalił mi tą pościel i koc w ten sam dzień bo bawił się zapałkami i zrobił ognisko w sypialni...) I to się tak wszystko we mnie narosło bo od początku ja zawsze pierwsza przepraszałam, ja starałam się znaleźć kompromis ponieważ on ma ciężki charakter słowo ''kompromis'' jest mu obce, i to wszystko tak nagle we mnie narosło, i postanowiłam mu dać ''nauczkę'' to był chyba błąd ale ileż można...Mam nadzieję, że rozwiąże się ta sytuacja już wkrótce a przede wszystkim wiem chociaż jakie ma plany na przyszłość, szkoda tylko że ja mogę być przeszkodą w ich spełnianiu. Dziękuję ślicznie i pozdrawiam!

10

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie

Twój drugi post już bardziej klaruje nam sytację.. uważam, że powinnaś się rozstać z tym chłopakiem, być może sama nie byłaś w porządku w święta ale zaznaczę jedną rzecz moim zdaniem istotną- twój chłopak jest chamski- być moze do tej pory nie okazywał tego Tobie , moze wobec innych .. nadszedł jednak moment, ze okazał tę nagatywną cechę wobec Ciebie a jak już do tego doszło, to będzie coraz gorzej, przekroczył pewną granicę.. słowa bolą, bardzo..on jako że jest chamem nie zdaje sobie z tego sprawy, za moment powie Ci wypierd.. , wkurw.. mnie, spierdal... stąd, itd.

Koleja rzecz,.. widze, że on sobie już coś tam zaplanował, karierę tak.. ? od A do Z ma plan, który Ciebie poniekąd wyklucza.. nie bardzo Cię kocha chyba jednak..., myślę że przedstawiłby Ci to w inny sposób po prostu, delikatniej, a on mówi, ze "przez Cebie nie moze wyjechać" Ty mu uniemożliwiasz rozwój ...

Spalił Ci pościel i koc.. heloł .. o co chodzi? nie ograniam..

Piszesz, ze ma cieżki charakter, chcesz sie całe życie dostosowywać do niego, ulegac mu, jednostronny kompromis.. nie ma czegoś takiego

11

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie

Nie okazywał mi tego, że jest chamski wcześniej - ale od tego się zaczyna bo przypominam sobie teraz, że mój ojciec przestał szanować moją matkę a potem ją lać zaczynając od prostych słów: ''jesteś nienormalna, lecz się, psychiatra czeka'' a potem poszła pierwsza krew z nosa, policja etc. Dzieciństwo lekkie miałam w patologii. Nie wiem czy jest zdenerwowany czymś, czy ma jakieś inne kłopoty i ile je posiada...nie zwierza mi się od miesiąca a przecież ja nie jestem Godzilla albo innym stworem, mogę Go wysłuchać...
Powiedział mi o tym planie, a następnie dodał: ''no ale wiesz z pewnych przyczyn nie wyjadę, bo Ty jesteś tutaj, więc nie mogę przyjąć tej super pozycji bo jesteś tutaj, no i mamy mieszkanie i jesteś tutaj'' nie wyrażał się aż tak bezczelnie jak w Sylwestra, ale dał mi do zrozumienia mówiąc setny raz ''no Ty jesteś tutaj'',''bo przez Ciebie'', ''z powodu, że masz szkołę'' żebym nie wiem sama się domyśliła, że to moje ''bycie'' dla niego jest zmarnowaniem szansy...powiedziałam mu, że jeśli stoję na drodze do Jego kariery to się odsunę, wiesz w sumie pokochałam go a jeśli się kocha, to nawet jak się samemu cierpi zrobisz wszystko by druga osoba była szczęśliwa. Ale mieszkanie go trzyma jak sam również podkreślał  oraz ''kilka innych spraw'' ale tak naprawdę nie do końca wierzę, że chata i te ''jakieś sprawy'' go trzymają aż tak bardzo jak chyba Ja...Nie wiem co o tym myśleć już teraz. Panika i mętlik w głowie. Coś tam do siebie mruczymy ja nie wiem ''czy dać drugą szansę w takiej sytuacji'' bo mam myśli, że to nie jest jednak ten jedyny, lepiej zniknąć i zapomnieć a druga połówka mózgu myśli, że może to'' próba związku wszystko wróci no normy chory stres, odbiło mu coś i może warto jeszcze poczekać aż mu przejdzie'' tylko co mu ma przejść brak szacunku czy jego dziwne zachowanie.
Jeśli chodzi o pościel i koc to już tłumaczę jak wcześniej wspominałam za pieniążki od mojej ''biednej'' mamy jak to uznał mój luby postanowiłam kupić nową pościel i koc, więc dzień przed Wigilia zakupiłam nową ''odzież'' dla łóżka, od razu po powrocie do domu zmieniłam pościel, przykryłam kocem i wyglądało dla mnie całkiem nieźle. Wspomniałam mu, że kupiłam to za pieniądze od mamy... Dwie godziny później rozmawiał z rodzicami w sypialni leżąc na łóżku tzn na tej pościeli i kocu a ja siedząc w drugim pokoju poczułam nagle smród. Wchodzę do sypialni a ten debil narzucał do popiołki jakieś kartki i zaczął je podpalać i robić sobie ognisko w popielniczce... Zwróciłam mu uwagę mówiąc naprawdę grzecznie (choć na początku miałam zeza w oczach jak to zobaczyłam) że to się może źle skończyć, śmierdzi w całym mieszkaniu i żeby to zagasił. I wyszłam z myślą, że posłucha mej rady. 10 minut później wyleciał z sypialni mówiąc ''przepraszam, przepraszam proszę nie wchodź do sypialni'' ale ja się zdążyłam przestraszyć i wchodzę a tam pół koca nie ma(bo spalił) pościel popalona miejscami również a pokój w szkle, po popielniczka pękła...i płomienie razem z nią dlatego spalił mi nowy dobytek, który nadał się do śmieci. Nie wiem w sumie czy zrobił to specjalnie, czy to był przypadek. Choć w oczach miałam szał, ale nic mu nie powiedziałam, nie krzyknęłam tylko powiedziałam: ''Dobrze, że chaty nie spaliłeś'' nie chciałam na dzień przed Wigilia zaczynać awantur...potem w kłótni w Sylwestra powiedział, że '' nie stać mnie na nic lepszego jak za koc po 40złotych'' a potem dodał, że '' odkupi mi dużo lepszy i tyle'' ale nie chodzi mi o odkupywanie tylko o sam czyn i teraz tak zaczęłam myśleć, czy to był czysty przypadek z tą pościelą czy zrobił to specjalnie, przecież dał mi do zrozumienia ''że nic nie chce od mojej biednej matki'' a następnie spalił mi prezent, który co prawda sama wybrałam i kupiłam ale czułam że jest naprawdę tak jakbym wręczyła go osobiście....
Ma ciężki charakter ja trochę luźniej czasem patrzę na życie studiuję psychologię i może dlatego mam jakieś inne usposobienie tzn nie chce do niego się dostosowywać ale ja lubię rozmawiać, nigdy nie krzyczę spokojnie zawszę tłumaczyłam i udawało mi się wygrywać z jego upartością, co jak sam mówił jego cieszyło zawsze bo miałam dar przekonania go, że kompromis też czasem jest bardzo dobry i daje korzyść...Teraz mam wahania może zakończyć to, może poczekać i dać ''czas czasowi'' i samo się rozwiąże może powinnam pogadać z najbliższymi tzn z rodziną bo w przeciwieństwie do Niego ja Wam tu się żalę a On o tym, że zobaczył mnie dopiero w Nowym Roku po 12 pożalił się już znajomym, że zostawiłam go samego i teraz czuję się trochę głupio, bo wiem że o swoim zachowaniu nie wspomniał...wiem, że nie zachowałam się też do końca ok, zostawiając go i mówiąc mu za 15 minut będę, ale ja też proszę Go o wiele rzeczy i się nie doczekałam...

12 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-02 19:44:14)

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie
Evilia napisał/a:

Mój chłopak zaś zarzucił mi i powiedział wczoraj, (cytuję) ''spierd...mi Święta szkoda, że spędziliśmy je razem''. Okropnie mnie to zabolało bo nie musiałam z nim zostać, mogłam jechać do rodzinnego domu ale nie miałam serca Go zostawić i tylko dla niego zostałam. A on mi wyjechał z takim tekstem!

Brzydko powiedzial, nie powinien. Faceci nie potrafia mowic swoich emocjach, za to potrafia je nagromadzic i eksplodowac... co niczego nie usprawiedliwia.
Jednak po przeczytaniu Twojego posta odnioslam wrazenie, ze naprawde to "s****as mu te swieta" Zamiast pojechac do rodziny i zstawic go samego, zafundowalas mu swoj melodramat. Dekoracje swiateczne to nie atmosfera swiateczna... no i Ty tej atmosfery swiatecznej mu nie zapewnilas choc przeczytawszy o patologii domu rodzinnego rozumiem z czym kojarzay ci sie atmosfera swiateczna i jak ja mozesz odczuwac DEKORACJE i PLACZ.wiec :

Evilia napisał/a:

ogólnie wyglądało wszystko prawie jak w domu,

Mowisz, ze:

Evilia napisał/a:

choć on widział mnie płaczącą i smutną nic z tym nie zrobił.

plakalas bo cierpialas, czy plakalas bo chcialas byc pocieszana? To przykre, ze on nic z tym nie zrobil. Czyz nie byloby prosciej zamiast podwajac natezenie placzu lub mscic sie w Sylwestra zwyczajnie poprosic go o przytulenie... zamaiast ostentacyjnie okazywac jak Ci zle z tym, ze z nim zostalas?

Evilia napisał/a:

Tak głęboko mnie to zraniło, że postanowiłam zostawić Go samego w Sylwestra

Evilia napisał/a:

chciałam mu trochę zrobić na złość.

Evilia napisał/a:

a ja wzięłam sobie jego słowa do serca dlatego uznałam że może Sylwestra spędzi lepiej ale beze mnie.

No to jaka w koncu byla przyczyna Twojego zachowania w Sylwestra? Poczulas sie zraniona, chcialas mu zrobic na zlosc czy tak od serca chcialas zeby spedzil sylwestra radosniej bo bez Ciebie... a moze znowu chcialas by pozalowal, czul sie winny i zabiegal o Ciebie?


Evilia napisał/a:

On twierdzi, że jego zaufanie o 25% spadło i że albo pójdę na jego warunki tzn ''będę szczera i przestanę nadużywać jego zaufanie'' i na pewno między nami się ułoży a jeśli nie to się rozstajemy!

To bardzo dobre warunki. Ja tez chce by na takich warunkach opieral sie kazdy moj zwiazek. Nie wiem co Cie w tym zgorszylo. Szczerosc? Zaufanie?
doprawdy nie wiem.

Evilia napisał/a:

teraz nie wiem czy warto dla takiego chłopaka się poświęcać jak ja bo w miłości oddaje cała siebie...

Nie widze tu Twojego poswiecenia i oddawania siebie tylko melodramatyczne podkladanie sie, placz i koncert emocji dla pozyskania jego uwagi. Ciezko cokolwiek powiedziec o Twoim chlopaku... za malo faktow...
Mozna jedynie stwierdzic, ze odezwal sie brzydko a warunki stawia bardzo dobre i dojrzale.
Mozna zauwazyc za to z latwoscia ze strasznie sie miotasz emocjonalnie i nie wiesz co to znaczy poswiecac sie w zwiazku- bo to nie jest rozpaczliwe staranie sie o uwage, o okazanie milosci, o czulosc... a Ty chyba masz z tym problem.

13

Odp: zniszczyłam święta - rozstanie
Evilia napisał/a:

Święta spędziłam samotnie setki kilometrów od rodziny w obcym kraju.

Tak samo spędził te święta Twój partner.  Dlaczego widzisz tylko siebie?


Evilia napisał/a:

Były to moje pierwsze Święta z dala od domu i bardzo to przeżywałam. Wigilię spędziłam z moim chłopakiem, lecz niestety w pozostałe dni przerwy Świątecznej pracował, ja zaś miałam wolne. Przez kilka dni siedziałam w domu, ciągle płakałam bo oprócz mojego chłopaka nikogo nie było przy mnie ponieważ każdy spędzał Święta z Rodziną. Czułam się wręcz okropnie i wylałam morze łez w czasie Świąt. Mało się odzywałam ( w sumie to mogłam się tylko odezwać do swojego jak wracał z pracy), ciągle płakałam teraz oczywiście minął już trochę ten depresyjny stan.

I dziwisz się , że się na Ciebie zdenerwował? Zobacz jak się zachowywałaś! Mogłaś wziąć się w garść i bardziej  postarać się o zachowanie chociaż jakiś pozorów.  Skupiłaś się na sobie i na swoim bólu .


Evilia napisał/a:

Mój chłopak zaś zarzucił mi i powiedział wczoraj, (cytuję) ''spierd...mi Święta szkoda, że spędziliśmy je razem''.

Fakt mógł nie kląć ale ja również uważam, że zepsułaś mu te święta.


Evilia napisał/a:

Okropnie mnie to zabolało bo nie musiałam z nim zostać, mogłam jechać do rodzinnego domu ale nie miałam serca Go zostawić i tylko dla niego zostałam. A on mi wyjechał z takim tekstem!

Rzeczywiście się postarałaś? normalnie  szczyt empatii? ot  dałaś mu wybór albo sam w domu albo naburmuszona dziewczyna ?jeśli tak wygląda Twoje poświęcenie to współczuje Twojemu facetowi.

Evilia napisał/a:

A ja naprawdę starałam się, pomimo innych tutaj tradycji i kultury zachować polską. Przygotowałam Wigilie, wystroiłam mieszkanie i ogólnie wyglądało wszystko prawie jak w domu, mnie jednak te Święta samotnie nie będąc z moja mamą itp. zdołowały na maxa. Chodziłam ze przybitą miną, ale żeby w taki sposób mi ''dziękować..''

Tak jak zostało to zauważone słusznie wcześniej że, dekoracje świąteczne to nie atmosfera świąteczna


Evilia napisał/a:

Tak głęboko mnie to zraniło, że postanowiłam zostawić Go samego w Sylwestra więc wykorzystałam jedyne zaproszenie od koleżanki i poszłam nic mu nie mówiąc

Mścić się potrafisz, za to, że powiedział ?spier..? Ty nawet nie raczyłaś mu powiedzieć, że idziesz na Sylwka do koleżanki. Pomyślałaś o tym, że Twój partner mógł martwić się o Ciebie? A jakby coś Ci się stało?
Mało tego, że w ten dzień musiał pracować to Ty mu zafundowałaś takie coś? i Ty mówisz, że się poświęcasz ?że oddajesz się w całości..

Evilia napisał/a:

odebrałam telefon o 11 mówiąc mu, że będę za 15 minut w domu. Niestety przyznam się to 15 minut przedłużyło się do 1.5 godziny. Więc w domu pojawiłam się dopiero o 12:30 już w Nowym Roku.

I dotego  jeszcze się spóźniłaś

Evilia napisał/a:

Chciałam z nim spędzić Sylwestra mimo wszystko

Jakbyś chciała to byś została w domu i poczekała aż wróci z pracy


Evilia napisał/a:

ale zaczęłam sobie przypominać jego słowa więc uznałam że jak posiedzi sobie trochę sam to może doceni w końcu moją obecność jak i jej brak.

No tak Ty masz swoja wizję poświęcania się albo zostawić go samego albo użalać  się nad sobą- tak jak w wigilię.


Evilia napisał/a:

chciałam mu trochę zrobić na złość.

I to Ci się udało


Evilia napisał/a:

No i gdy wróciłam zaczęło się - '

A teraz dziwisz się?


Evilia napisał/a:

starałam mu się wytłumaczyć, że wcześniej wygarnął mi ''spier...Święta'' to czego ode mnie oczekuje.

Oczekuje dojrzałości bo zachowujesz się jak dziecko .

Evilia napisał/a:

Ale on postawił na swoim twierdząc, że on chciał mnie przeprosić zrobić niespodziankę (kupił kwiaty, przygotował szampana itd) a ja nadużyłam jego zaufanie! Bo powiedziałam mu że za 15 minut będę.

Bo nadużywasz jego zaufanie, on chciał Cie przeprosić za to, że faktycznie źle dobrał słowa a Ty dalej nic nie rozumiesz.. to co on ma zrobić ?bo wydaję mi się, że cokolwiek by nie zrobił Twój chłopak to i tak jest źle


Evilia napisał/a:

On twierdzi, że jego zaufanie o 25% spadło i że albo pójdę na jego warunki tzn ''będę szczera i przestanę nadużywać jego zaufanie'' i na pewno między nami się ułoży a jeśli nie to się rozstajemy!

Przychylam się do słów Zazdrości . Nie wiem czym się bulwersujesz

Evilia napisał/a:

Nie wiem co mam o tym myśleć, trochę gadaliśmy i przeprosiłam Go,

Bardzo słusznie bo masz za co


Evilia napisał/a:

ale czy słusznie On się zachował? Czy faktycznie miał powód grozić mi rozstaniem i wszystko wyszło że ja zepsułam...

Nie groził, chciał Ci otworzyć oczy na to jak się zachowujesz 


Evilia napisał/a:

i teraz nie wiem czy warto dla takiego chłopaka się poświęcać jak ja bo w miłości oddaje cała siebie...Jesteśmy ze sobą 11 miesięcy. Proszę Was o jakieś rady bo nie wiem jak mam na to patrzeć i czy nadal się obwiniać...

Jak ktoś z Was się poświęca to Twój partner.  Zastanów się nad swoim zachowaniem bo szkoda było by niszczyć związek.  Jeśli nie radzisz sobie z emocjami może warto zasięgnąć porady u jakiegoś specjalisty?  Z reszta samo wspominasz o stanach depresyjnych może tu leży problem?

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zniszczyłam święta - rozstanie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024