Gdy przydarzy się "to" w pracy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Gdy przydarzy się "to" w pracy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Witajcie, chciałabym się Was poradzić. Podoba mi się ktoś, dobrze mi się z nim rozmawia, dobrze się czuję w jego towarzystwie, interesuje mnie, najprościej mówiąc - chętnie bym go poznała bliżej. Z jego strony jest sympatia, błysk w oku, są sygnały zainteresowania.

Jednak jest coś co mnie hamuje i brakuje mi trochę odwagi. Sytuacja jest taka, że jestem od niego zależna pod względem służbowym. W tej sytuacji oboje mamy coś do stracenia - mi zależy bardzo na pracy, staram się wykonywać jak najlepiej swoje obowiązki. Nie chciałabym też, aby ludzie - współpracownicy-koledzy upatrywali ewentualnych moich sukcesów niesłusznie jako protekcji, chodach u szefa - wiecie o co chodzi. Poza tym są moimi kolegami i nie chcę aby czuli się źle w moim towarzystwie bojąc się np żebym nie zawiodła ich zaufania.
On jako szef chce zapewne być nieskazitelny w oczach podwładnych, być autorytetem i chce aby go szanowali - nic dziwnego. Spotykając się z podwładną naraziłby się choćby na plotki, mogące być nawet przykre i ogólnie na atmosferę sensacji.

Naprawdę podoba mi się - w takim ogólnym znaczeniu, jak nikt inny mężczyzna. I wiem generalnie, że praca to praca  - wymaga skupienia i zakochanie nie sprzyja koncentracji, zwłaszcza gdy obiekt tego zauroczenia jest blisko. Z drugiej strony nie ma niczego złego w tym, że człowiek się zakocha, eh. Znajduję tu za i przeciw i...no właśnie co Wy o tym myślicie? Oczywiście rozważam tylko sytuację jasną, gdy obie strony czują tak samo i nie mają zobowiązań rodzinnych - są wolni pod tym względem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Cześć Libra big_smile
Ja bym to zrobiła tak....
najpierw dawałabym sygnały zainteresowania a w odpowiedniej sytuacji, spontanicznie zaprosiłabym go na piwo...czyli postawienie przed faktem dokonanym...

jeśli sie zgodzi to tym samym jest to znak ze mu sie podobasz i chce cie bardziej poznać big_smile

jesli sie nie zgodzi to nie ma co sobie nim gitary zawracać...

Myślę, ze takie podejscie daje ci jasnosć sytuacji i przynajmniej nie bedziesz sobie robiła płonnych nadzieji w sytuacji gdzie meżczyzna moze sie okazać nie wart Twoich zachodów  wink

3

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

zgadzam się z przedmówczynią:)
warto spróbować:)

4

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Ej dziewczyny, chyba nie doczytałyście postu do końca. Libra wcale nie zastanawia się, że ma jakies szanse u tego mężczyzny, tylko boi się, jak przy (ewentualnym) wejściu w tą znajomośc potoczy się jej (i jego) życie zawodowe. To dwie różne kwestie.

Libra - tak się zastanawiam, i nie wiem co Ci napisać. Z jednej strony miłośc nie zna granic i tak dalej, ale z drugiej... Taki związek może naprawdę skomplikować życie i Twoje, i jego - zakładając że jesteście w stosunku przełozony-podwładna. Paradoksalnie dużo łatwiej by było, gdybyście byli na tym samym poziomie, wtedy moglibyście się jedynie narazić na plotki.
W tym ukłądzie jest trudniej. Takie sprawy prędzej czy póxniej wychodzą na jaw - zresztą, sama jesteś świadoma jak może zabarwić się atomosfera w pracy. A co jesli taki związek się rozpada? Zmienić pracę? Bo nie wierzę, że da się dobrze i wydajnie pracować z byłym/byłą, zwlaszcza jeśli rozstanie było burzliwe.

Ja bym chyba nie ryzykowała.
Zawsze można spróbować zmienić pracę i wtedy zaatakować wink

5

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Witaj Koliberku, hehe, właściwie to już wcześniej upatrzyłam w tym pomyśle sposób na rozeznanie się w sytuacji:) I w dodatku jest ku temu sposobność, bo on pierwszy zaczął mówić o koncercie. Niedawno podpytał czy bywam gdzieś wieczorami, czy chodzę na jakieś imprezy a ja szczerze  odpowiedziałam, że chciałabym, ale z powodu braku towarzystwa (przeprowadziłam się z innego miasta) nigdzie nie bywam. Powiedział, że w takim razie wie już gdzie pójdziemy.. (tu wymienił nazwę klubu). A ja hmm - okej przyznam się Wam - stchórzyłam zamiast pociągnąć temat dalej sad. Teraz chyba nie pozostaje mi nic innego jak "postawić go pod murem" i po prostu spytać co z tym koncertem i sytuacja tak jak mówisz Koliber będzie wyraźna.

A co będzie dalej - może ja się za bardzo na zapas martwię?

Sęk w tym też, że moje obawy są związane wciąż z pracą. Szef musi czasem poszefować, być stanowczym, wymagać, pogonić...czy można to pogodzić z prywatnością? Ja bym chciała to rozdzielić, nawet jak dojdzie do spotkania - nie rozmawiać o pracy, ale na co dzień może być potem ciężko...
W każdym bądź razie jestem niezmiernie ciekawa jego osoby poza murami pracy i chyba do mnie należy teraz następny krok w formie zapytania o spotkanie - o którym jednak już przebąkiwał?:)

6

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Cześć Falka, to o czym piszesz jest właśnie tym czego się obawiam. Pracuję tam wcale nie bardzo długo, jest mi tam dobrze i zależy mi na pracy, wiem czym pachnie strata pracy i nie chcę i nie mogę sobie na to pozwolić. Owszem można zmienić, ale to nie jest proste - każdy o tym wie.
Może za mało myślę o sobie i tak naprawdę to jest właśnie dla mnie spore ryzyko a nie dla niego.

Na pewno nie zrobię nic głupiego i 20 razy się zastanowię - niestety na początek nie będzie żadnej spontaniczności.
U nas była już podobna sytuacja - a jednak inna przez równy układ - dwóch pracowników się w sobie zakochało. I nawet oni mieli obawy i ukrywali swój związek przez rok, dopiero po jakimś czasie się ujawnili.

Hm nie ma w moim życiu innego mężczyzny - tak się złożyło, a ten mi wpadł w oko. Wspólne spotkanie jeszcze nie musi niczego oznaczać, ale trochę się boję że się zakocham...rety, a jednocześnie ciągnie mnie do tego uczucia.

Wiem, ze sama muszę zdecydować czy zaryzykować z tym spotkaniem - ale mam nadzieję, że albo mnie trochę zdopingujecie albo zniechęcicie patrząc na to bardziej obiektywnym okiem:)

7

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Kochana, nie chcę Cię strszayć, ale takie "niezobowiązujące spotkania" też niosa za sobą pewne zagrożenia. Po pierwsze - Twoje emocje - jeśli on okaże się super facetem, to Ty być może będziesz chciała go więcej, i machina ruszy... A co jeśli będąc w klubie spotkacie kogoś znajomego, wspólpracownika? Nikt Wam nie uwierzy, że to tylko przyjacielski wypad, bo i ja w to nie wierzę - przyznaj, że mało który mężczyzna składa takie propozycje z dobroci serca, nie mając innych zamiarów (niekoniecznie od razu niecnych).

8

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Jeżeli spotkamy teraz kogoś znajomego z pracy to.... teraz - potem i tak byśmy nie uniknęli plotek decydując się na coś - w końcu to by wyszło na jaw tak czy siak. W pierwszym poście napisałam jakie moim zdaniem mogą być konsekwencje - że odsuną się ode mnie koledzy (wiadomo współpracownicy zawsze mają jakieś swoje wspólne tajemnice, o których szef nie wie). Może jednak trochę dramatyzuję - bo nie wiem tak naprawdę czy spotkałoby się to z ich złością czy jakąś przychylnością albo przynajmniej akceptacją. Ja w takiej sytuacji gdyby to dotyczyło mojej koleżanki z pracy - nie odwróciłabym się od niej, uznałabym to za jej prywatna sprawę i cieszyła nawet z jej szczęścia - no ale ludzie są różni.
Jest jeszcze kwestia tego co by było gdybyśmy się rozstali, pokłócili czy zaważyłoby to na pracy - właściwie to wszystko zależy od ludzi jak się zachowają i okoliczności...nie wyobrażam sobie sytuacji, że facet nagle np zaczyna się na mnie w pracy wyżywać.
Smutno, że tak kalkuluję, wierzcie mi, że wolałabym poznać jego, kogoś, no mężczyznę mojego przyszłego w sytuacji idealnej, ale wiecie jakie jest życie i są większe dramaty. Czy warto zaryzykować w sytuacji takiej jak moja, a jeżeli okazałoby się, że będzie to miłość?

9

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Dodam, że on mnie nigdy nie nagabywał w jakiś jednoznaczny sposób, to znaczy seksualnie, żebym miała się obawiać, że chce mnie wykorzystać. Raczej jest to bardzo subtelne - przelotne, przypadkowe dotknięcia, okazywanie sympatii, ukradkowe spojrzenia, odnoszenie się do mnie z ciepłem i sympatią, zainteresowanie moimi prywatnymi sprawami. Na tyle ile można sobie pozwolić w czasie pracy;). Wiem, że to jeszcze nie świadczy o tym, czy facet nie ma niecnych zamiarów. Jest w naszym zachowaniu jakieś uwodzenie i hm iskrzy - to się czuje nawet jak się próbuje ukryć - się nie da.

Jeżeli chcę pójść jednak na żywioł, to po prostu muszę się odważyć spytać o spotkanie. Myślę, że jeżeli się z tego wymiga to sprawa będzie jasna, że zrezygnował albo mnie intuicja zmyliła i tyle i że to raczej chyba nie wpłynie na pracę moją, tylko będę sobie musiała wyhamować w środku i przestać o nim fantazjować - na tym etapie moich emocji jest jeszcze to do zrobienia:)

10

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy
falka napisał/a:

Ej dziewczyny, chyba nie doczytałyście postu do końca. Libra wcale nie zastanawia się, że ma jakies szanse u tego mężczyzny, tylko boi się, jak przy (ewentualnym) wejściu w tą znajomośc potoczy się jej (i jego) życie zawodowe. To dwie różne kwestie.

Libra - tak się zastanawiam, i nie wiem co Ci napisać. Z jednej strony miłośc nie zna granic i tak dalej, ale z drugiej... Taki związek może naprawdę skomplikować życie i Twoje, i jego - zakładając że jesteście w stosunku przełozony-podwładna. Paradoksalnie dużo łatwiej by było, gdybyście byli na tym samym poziomie, wtedy moglibyście się jedynie narazić na plotki.
W tym ukłądzie jest trudniej. Takie sprawy prędzej czy póxniej wychodzą na jaw - zresztą, sama jesteś świadoma jak może zabarwić się atomosfera w pracy. A co jesli taki związek się rozpada? Zmienić pracę? Bo nie wierzę, że da się dobrze i wydajnie pracować z byłym/byłą, zwlaszcza jeśli rozstanie było burzliwe.

Ja bym chyba nie ryzykowała.
Zawsze można spróbować zmienić pracę i wtedy zaatakować wink

No oczywiscie że to dwie rózne sprawy...
ale po co w takiej sytuacji przejmowac sie na zapas i zastanawiac sie nad ewentualnosciami...
moim zdaniem pierwszym krokiem powinno być sprawdzenie czy ten meżczyzna jest faktycznie zainteresowany Librą...

a takie problemy o których piszesz rozwiązują sie same a w rezultacie okazuje się ze nie taki diabeł straszny jak go maluja big_smile

Ps.po co dziewczyne straszyć rozstaniem jak jeszce nawet sie dobrze nie poznali hihi

11

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Wiesz co, ja bym sobie chyba odpuściła... I mówię to poniekąd z doświadczenia, moja sytuacja różniła się od Twojej, bo w moim przypadku to była jedna gr. na studiach, więc nie ryzykowałam wiele. Nie mogłam wylecieć z uczelni, nie narażałam się na wytykanie palcami, ale wiem, że wszelkie flirty z osobami, z którymi się jest na co dzień i jakoś współpracuje, to ogromne ryzyko. Bo druga osoba może nie chcieć nic wiecej oprócz flirtu, ale Ty możesz się zaangażować, potem atmosfera robi się niezdrowa, tak samo jak po rozstaniu czy kłótni, to wszystko odbija się na pracy, w końcu pracodawcy nie bez powodu zakazują romansów miedzy członkami zespołu. I plotki i konieczność spotykania się i unikanie się i drobne złośliwości, gdy zwiążesz się po rozstaniu z kimś innym.
W mojej gr. było kilka par, ja nie weszłam z kolegą na taki stopień znajomości, ale mi na nim zależało, one się potem rozpadały, ludzie plotkowali, opowiadali się po jednej ze stron, powstawały kwasy.
Dlatego szczerze odradzam... Nawet tego wyjścia do kawiarni czy na koncert, bo się zaangażujesz i trudno będzie Ci sie z tego wykręcić, ktoś Was razem zobaczy i ploty się rozniosą...

12

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy
Koliber napisał/a:
falka napisał/a:

Ej dziewczyny, chyba nie doczytałyście postu do końca. Libra wcale nie zastanawia się, że ma jakies szanse u tego mężczyzny, tylko boi się, jak przy (ewentualnym) wejściu w tą znajomośc potoczy się jej (i jego) życie zawodowe. To dwie różne kwestie.

Libra - tak się zastanawiam, i nie wiem co Ci napisać. Z jednej strony miłośc nie zna granic i tak dalej, ale z drugiej... Taki związek może naprawdę skomplikować życie i Twoje, i jego - zakładając że jesteście w stosunku przełozony-podwładna. Paradoksalnie dużo łatwiej by było, gdybyście byli na tym samym poziomie, wtedy moglibyście się jedynie narazić na plotki.
W tym ukłądzie jest trudniej. Takie sprawy prędzej czy póxniej wychodzą na jaw - zresztą, sama jesteś świadoma jak może zabarwić się atomosfera w pracy. A co jesli taki związek się rozpada? Zmienić pracę? Bo nie wierzę, że da się dobrze i wydajnie pracować z byłym/byłą, zwlaszcza jeśli rozstanie było burzliwe.

Ja bym chyba nie ryzykowała.
Zawsze można spróbować zmienić pracę i wtedy zaatakować wink

No oczywiscie że to dwie rózne sprawy...
ale po co w takiej sytuacji przejmowac sie na zapas i zastanawiac sie nad ewentualnosciami...
moim zdaniem pierwszym krokiem powinno być sprawdzenie czy ten meżczyzna jest faktycznie zainteresowany Librą...

a takie problemy o których piszesz rozwiązują sie same a w rezultacie okazuje się ze nie taki diabeł straszny jak go maluja big_smile

Ps.po co dziewczyne straszyć rozstaniem jak jeszce nawet sie dobrze nie poznali hihi

Po to, żeby Libra dwa razy zastanowiła się, zanim zrobi coś, czego potem może żałować. Związanie się z szefem to jednak dośc śliska sprawa, któras wymaga rozwagi i przemysleń, bo jednak życie to nie serial z TVN.

13

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy
Libra napisał/a:

Witaj Koliberku, hehe, właściwie to już wcześniej upatrzyłam w tym pomyśle sposób na rozeznanie się w sytuacji:) I w dodatku jest ku temu sposobność, bo on pierwszy zaczął mówić o koncercie. Niedawno podpytał czy bywam gdzieś wieczorami, czy chodzę na jakieś imprezy a ja szczerze  odpowiedziałam, że chciałabym, ale z powodu braku towarzystwa (przeprowadziłam się z innego miasta) nigdzie nie bywam. Powiedział, że w takim razie wie już gdzie pójdziemy.. (tu wymienił nazwę klubu). A ja hmm - okej przyznam się Wam - stchórzyłam zamiast pociągnąć temat dalej sad. Teraz chyba nie pozostaje mi nic innego jak "postawić go pod murem" i po prostu spytać co z tym koncertem i sytuacja tak jak mówisz Koliber będzie wyraźna.

A co będzie dalej - może ja się za bardzo na zapas martwię?

Sęk w tym też, że moje obawy są związane wciąż z pracą. Szef musi czasem poszefować, być stanowczym, wymagać, pogonić...czy można to pogodzić z prywatnością? Ja bym chciała to rozdzielić, nawet jak dojdzie do spotkania - nie rozmawiać o pracy, ale na co dzień może być potem ciężko...
W każdym bądź razie jestem niezmiernie ciekawa jego osoby poza murami pracy i chyba do mnie należy teraz następny krok w formie zapytania o spotkanie - o którym jednak już przebąkiwał?:)

No cóz stchórzyłaś, ale takich okazji bedzie jeszce mnóstwo big_smile

Wiem, ze sie obawiasz....
no to przypuśćmy ze teoretycznie ułoży sie wam...
w takiej sytuacji zaobserwujesz atmosferę w prac typu jak ludzie was odbieraja i jak sie odnosza do Ciebie gdy już bedziecie para...
jesli faktycznie bedzie nie fajnie to porozmawiacie ze soba i na pewno znajdziecie wyjscie z sytuacji big_smile
ale jak widzisz to jest czysta teoria a takich historyjek to mozna mnóstwo ułożyć do waszej sytuacji hihi

ps.a jesli chodzi o stosunki miedzy tobą-podwładnym a nim-szef to nie wiem, nie miałam takiej sytuacji, po prostu samo wyjdzie w praniu...trzeba by było w większy dystans sie uzbroić  wink

14

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy
falka napisał/a:

Po to, żeby Libra dwa razy zastanowiła się, zanim zrobi coś, czego potem może żałować. Związanie się z szefem to jednak dośc śliska sprawa, któras wymaga rozwagi i przemysleń, bo jednak życie to nie serial z TVN.

No to zalezy od konstrukcji psychicznej Libry smile
Ja osobiscie nie obawiałabym sie konsekwencji, bo wychodzę z załezenia że jeśli czegoś chce to nie zamierzam tego żałować chociażbym odniosła negatywny skutek swoich poczynań smile

15

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy
Koliber napisał/a:
falka napisał/a:

Po to, żeby Libra dwa razy zastanowiła się, zanim zrobi coś, czego potem może żałować. Związanie się z szefem to jednak dośc śliska sprawa, któras wymaga rozwagi i przemysleń, bo jednak życie to nie serial z TVN.

No to zalezy od konstrukcji psychicznej Libry smile
Ja osobiscie nie obawiałabym sie konsekwencji, bo wychodzę z załezenia że jeśli czegoś chce to nie zamierzam tego żałować chociażbym odniosła negatywny skutek swoich poczynań smile

Okej, ja to rozumiem, ale jednak w tej sprawie utrata pracy jest całkiem realną konsekwencją.

16

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Ale żyje się raz..i jezeli stuacja bedzie jasna i klarowna...to nie marnuj okazji...bo może to właśnie ta jedyna druga połówka:)

17

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Dokładnie Doris big_smile

18

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Ja tez bym nie ryzykowała, chociaz zawsze jest tak ze to co niesie za soba ryzyko ciagnie bardziej...

19

Odp: Gdy przydarzy się "to" w pracy

Nio....ryzyko kochamy...:)
Ale kto nie ryzyzkuje ten nie ma...nic

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Gdy przydarzy się "to" w pracy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024