Witam!
Chciałam napisać kolejny raz na forum.
Trudno mi poradzić sobie czasem ze swoim życiem.
Od 9 lat leczę sie na schizofrenie.
Dwa lata temu weszłam w okres remisji. Z choroby mało co pozostało. Obecnie przyjmuję leki.
Jednak moje życie nie układa sie tak jak powinno.
Po lekach dużo przytyłam. Bardzo dużo zrzuciłam tcy zbędnych kilogramów, jednak do prawidłowej wagi zostało mi jescze 10 kg, więc nadal walczę.
Na wskutek choroby nie mam zbyt wielu znajomości. jedna koleżanke. Oprócz tego dwie znajomości internetowe. Jednakże kontakt z tymi osobami jest utrudniony ze względu na odległość.
Obecnie studiuje, nie udało mi sie nawiązać znajomości trwałych na studiach. Jestem w wieku kiedy rówieśnicy zakładją już rodziny, więc trudno na głebszą znajomość. Na uczelni jestem rzadko siedzę w domu. Piszę pracę.
Mam też taki okropnynie słaby charakter. bardzo mnie dotyka kiedy innym dzieję się coś złego. Staram sie wtedy pomóc, ale sa takie sytuacje kiedy jesteśmy bezradni. Często dopada mnie lęk i przygnębienie. Niewiele rzeczy mnie cieszy. Wszystko stałe sie jakby bez barw.
W dodtaku cały czas jestem sama. Poznałam fajnego chłopaka( również znajomość internetowa) ale mieszka prawie na drugim krańcu Polski.
Za niedługo kończę studia. Obawiam się szukania pracy. Nie wiem czy poradzę i czy zdołam sie odnaleść nawet jeśli ją znajdę.
Wiele rzeczy na dzisiejszy dzień mnie przerasta.
Niby pozornie jest dobrze. Studiuję jestem aktywna, ale czegoś brakuje.
Przez tą chorobę czuję wstręt do siebie.Trudno mi ten fakt przyjąć,że codziennie muszę brać leki, a co miesiąć stawić się na wizycie u lekarza psychiatry.
Wiem co działo się ze mną w tym okresie chorobowym. Dręczyły mnie koszmarne odczucia, wiele cierpienia. Boję się,że z czymś sobie nie pradzę i to wszystko wróci.
Z natury nie jestem konflktowa, stronie od złości.Cenie ciepło i żeczliwość.
Staram sie jakoś poukładać życie.Teraz są rodzice , ale może im się coś przytafić i zostane sama zdana na siebie.
Ciągle czuję lek...
pozdrawiam