Witam wszystkich
Zdaję sobie sprawę z tego, że mogę powtórzyć wątek, albo może on być odesłany gdzie indziej. Ja jednak nie wiedziałam gdzie go umieścić dokładnie.
Niektórzy z Was wiedzą (lub też nie), że od ponad pół roku jestem, a raczej byłam sama. Facet ze mną zerwał, spotkałam kilku dość ciekawych facetów, jednak związek mnie nie interesował, aż do czasu...
Otóż od ponad miesiąca spotykam się dzień w dzień z pewnym osobnikiem płci męskiej. Koleżka od razu przypadł mi do gustu i ja mu najwyraźniej też, bo gdyby było inaczej nie spotykałby się ze mną tak długo. Są spotkania przy piwie, gorącej czekoladzie, filmy i kolację, rozmowy oraz żarty - jednym słowem wprost super ![]()
Pewnego dnia zaprosił mnie do siebie na spotkanie towarzyskie, dzięki temu poznałam jego przyjaciół, znajomych oraz rodzeństwo. Spotkanie przebiegło miło, jednak... I właśnie tu robi się nieciekawie. Do Rafał zaczął ktoś wydzwaniać co chwilę i chwilę. Rafał naturalnie zaczął to ignorować, odrzucał połączenia, nie czytał wiadomości, w końcu poprosił aby jego siostra odebrała i powiedziała, że on teraz podejść nie może i niech ONA skontaktuje się z nim jutro.
Dla mnie zrobiło się nieciekawie... Jednakże postanowiłam poczekać i wybadać sytuację. Przy następnym spotkaniu usłyszałam od brata Rafała że wszyscy znajomi i rodzeństwo uważa mnie za pustą panienkę, którą Rafał chce jedynie przelecieć (czego do tej pory nie zrobił), bo Ania jest daleko. Jak zapytałam kim jest Ania, on umilkł.
Sprawę postawiłam jasno i dowiedziałam się, że Ania to "dziewczyna" Rafała... SZOK!! Zaczął mi mówić, że jest z nią z przerwami 7 lat, że ona go zdradziła, a on głupi jej wybaczył, że ma do niej jakieś zaufanie, jednak ona do niego nie. Ponadto często się kłócą i rzadko bywa między nimi dobrze i czuje, że jest z nią z przyzwyczajenia. Ja natomiast dałam mu przez ten miesiąc to czego dawno nie miał, możliwości rozmowy na pełnym luzie, zaufania, wysłuchania i spontanu. Stwierdził, że rozumie jeśli będę na niego zła, ale uznał, że zależy mu na mnie, nie chce mnie w żaden sposób stracić i zastanawia się nad zakończeniem związku z Anią. Jednakże musi poczekać, bo ona jest za granicą, a przez telefon nie chce tego robić...
Nie wiem co robić... Umysł mówi mi, że nie powinnam się wplątywać w tego typu akcje, bo rozbijam związek, on twierdzi, że jego związek rozwala się już dawno sam, że go to już męczy, te kłótnie z Anką o wszystko itp. Z drugiej strony serce podpowiada bym zaryzykowała, bo przy nim czuje się tak dobrze. Również mi na nim zależy, podoba mi się i w ogóle. Jednak jest obawa, że jeśli nadal bedziemy się spotykać jak do tej pory to mogę się zakochać... Serce to jedno umysł to drugie...
Pomóżcie i poradźcie co zrobić...