prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez atra (2010-11-30 23:57:32)

Temat: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Witam.
Jakiś czas temu poznałam chłopaka. Wszystko było super do czasu kiedy nie zaczęliśmy się kłócić o drobnostki. Oboje staraliśmy się, żeby było dobrze, tak jak na początku. Po pewnym czasie zaczęliśmy zachowywać się jak para, choć oficjalnie nią nie byliśmy. Po miesiącu z dnia na dzień przestał się do mnie odzywać. Przestaliśmy się spotykać, rozmawiać. Zero smsów, rozmów na gg. Wiem, że to nie moja wina, bo nie zrobiłam nic złego. Dlatego nie rozumiem jego zachowania.
Ach ważny jest też fakt, że po pewnym czasie znajomości przeprowadził się z rodziną na wieś, dość dużo kilometrów ode mnie.
Więc codziennie spotkania nie wchodziły w grę. Ale oboje wiedzieliśmy wcześniej o tym i planowaliśmy, w które weekendy będziemy się spotykać. Obojgu nam zależało. Mówił, że mnie kocha i odległość tego nie zmieni.
Zastanawiam się więc dlaczego to się skończyło.
Codziennie o nim myślę, nie mogę przestać. Podpatruję czy nie wchodzi na gg czasami, ale z tego co zauważyłam to nie wchodzi. Smsów mu nie będę wysyłać, bo raz wysłałam i nie odpisał. To mi wystarczyło.
A tak bardzo chciałabym z nim porozmawiać, wyjaśnić sobie wszystko.
Boli mnie strasznie, że tak się zachował. Tak z dnia na dzień przerwać znajomość,z osobą którą niby kocha.
Mając na uwadzę to, że wcześniej pisaliśmy po kilka godz.
Źle się czuję, nie mogę spać. Ciągle przed oczami mam zapewnienia o jego wielkiej miłości. Codziennie o nim myślę, a ta cisza trwa już prawie 2 miesiące. Nie mogę normalnie funkcjonować sad

A odnośnie mojego tematu. Kiedyś też tak zrobił. Zaraz po wyprowadzce przestał się odzywać. Starałam się zapomnieć, i nawet mi to wychodziło. Ale odezwał się po 3 tygodniach i cały mój spokój zburzył jednym słowem. Wszystkie emocje,uczucia odżyły. Teraz nie mogę zapomnieć, choćbym niewiadomo jak bardzo tego chciała. Boję się, że znowu się ogarnę i pojawi się on wzbudzając moje uśpione uczucia. Nie wiem co mam zrobić.

Czy on nie chce związku na odległość? Ale przecież mógł mi to wyjaśnić,a nie zachowywać się jak tchórz.

Może któraś z Was była w podobnej sytuacji? Co oznacza jego zachowanie?
Proszę, pomóżcie.
Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Troche to pogmatwane..to w koncu byliscie para,czy ja udawaliscie?,bo nie zabardzo zakumałam :-),jezeli byliscie parą ,to na dzien dzisiejszy z jego zachowania wnioskuje że mu nie zalezy.Jak facetowi zalezy to nawet na odleglosc probuje czesto sie odzywac.Skoro potrafi milczec tyle czasu ,to w ten sposob daje do zrozumienia ,ze nie chce tego ciagnac dalej.Zachowal sie bardzo nie odpowiedzialnie i nie fair w dtosunku do Ciebie,wiem ze to boli bo sama nie raz bylam olewana przez facetow.Musisz znalezdz faceta ,ktory bedzie za Toba ,,latał,, a nie faceta przez ktorego bedziesz plakac i zastanawiac sie czy odezwie sie czy tez nie.Myslisz pewnie ,ze latwo mi mowic.Otóz nie....gdyz kazde rozstanie musialam przecierpiec ,ale bylo warto i mam nadzieje ,ze przyjdzie taki czas ,ze sama tez do takich wnioskow dojdziesz.Pozdrawiam cieplutko w te mrozne dni .:-)

3

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

kopnij go w cztery litery i przestań się zadręczać! jest niedojrzały i nie ma co przez takiego płakać. zostawia Cię bez słów i wraca, potem znowu zostawia, a Ty czekasz... Pozwoliłaś sobie na to bo już za pierwszym razem nie powinnaś dawać mu szansy na powrót. bawi się Tobą. nawet jeśli teraz wróci to za jakiś czas znowu ucieknie, a Ty będziesz tak czekać jak głupia jakaś hmm
To nie ma sensu

4

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

przechodze właśnie to co Ty...równiez od 2 miesięcy nasz kontakt jest znikomu a wcześniej była po prostu bajka...boli baaaardzo boli i nie umiem zapomniec ale wiem że tak trzeba i nie ma juz powrotów bo taka hustawka uczuć jest gorsza niż pustka...

5

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Majuś byliśmy parą, ale nieoficjalnie smile
Dziewczyny, ciężko tak zapomnieć o kimś kogo się kocha. Tym bardziej, jeśli w taki głupi sposób kończy znajomość.
A Wy jak przetrwałyście rozstania? Może mi coś podpowiecie co zrobić aby jak najmniej bolało?

6 Ostatnio edytowany przez anka1234 (2010-12-11 00:16:36)

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

ja sie lecze po rocznym zwiazku..mija dwa tyg..niejadlam płakałam niespałam itd ale pewnego wieczorku wracajac do domu powiedzialam sobie samej swoje winki swoje grzeszki....stwierdzilam ze gdyby mnie kochal moze i by wrocil i stwierdzilam ze zameczanie nie ma sensu wchodzenie na jego strony na portalu i czytanie milych slowek tez nie ma sensu bo sama na wlasne zyczenie sie drecze i najwazniejsze..jak mam zly dzien dola bo to dopiero 2 tyg  ..mowie sobie tak...gdyby mial byc dla ciebie..bylabys z nim ..kochasz go ale jak widac kto inny ci pisany i jak go kochasz to daj mu w spokoju odejsc i niezadreczaj go soba skoro cie juz niechce;)pomaga

7

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

kiedy za każdym rozstaniem z chłopakiem przechodziłam emocjonalne piekło ( i mimo,że wracaliśmy do siebie to i tak za każdym razem tak samo przeżywałam - no bo kiedyś musi być ten ostatni - teraz jest, ale widocznie znosze to juz lepiej bo mnie te rozstania wyszkolily:) ) moja mama powiedziała już nie wiedząc jak ma mnie pocieszyć jedno zdanie : "skarbie, tak miało być" i w tym momencie przetałam nagle płakać  i po prostu to przyjełam. Jasne, że teraz po rozstaniu też przeżywam i mam jazdę bez trzymanki - non stop huśtawka, ale jak mantrę : TAK WIDOCZNIE MIAŁO BYĆ.

8

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Ja jestem w podobnej sytuacji...znaczy nie do konca....spotykalam sie z facetem ktory ma zone i dziecko...to nie byl do konca zwiazek nie wiem sama jak to nazwac.Pracowalismy razem on mi wyznawal milosc czasem spotykalismy sie poza praca na obiad...okolo 2 tygodni temu on zaczal mi wyznawac milosc coraz czesciej zaczal myslec co zrobic zeby zostawic zone i opowiedzial nawet ze po nowym roku jej oo wszystkim powie..niestety albo stety ktos go uprzedzil i powiedzial jej o wszystkim..ona go wyrzucila z domu i w tym momencie zaczely sie schody..on zaczl sie motac zaczal mowic ze nie wyobraza sobie zycia bez dziecka..i z dnia na dzien zerwal ze mna kontakt zadzwonil tylko ze kocha swoja rodzine i chce byc z nimi...najgorzej boli mnie to ze przez 9 miesiecy mowil jaka ja jestem dla niego idealna i cudowna a nagle bez slowa zerwal ze mna kontakt...napisal email do mojej przyjaciolki i prosba zeby mnie nie zostawiala teraz samej zeby mi pomogla..ze on nie wiedzial ze jest taki slaby i takie tam...kurcze myslalam ze on jest doroslejszy i ze poprostu wyjasni mi wszytsko jak trzeba a tym czasem minal tydzien a ja ciagle sie zadreczam czemu tak sie stalo...kurcze to boli sad

9

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Zdaje sobie sprawę, że wiele z nas to przechodzi, wiele z nas cierpi. I pewnie każda inaczej próbuje z tego wyjść. Ja jestem na etapie, w którym muszę wypłakać to, co we mnie siedzi. Mam do niego żal, tyle słów które chciałabym powidzieć.

Supergirl, moja mama za to mówi, żebym nie płakała bo jeszcze nie raz będę płakać. Nie ma to jak pocieszenie.

Nie wiem, nie pomagają mi takie słowa. Tak miało być, płacz zostaw na później, nie przemawia to do mnie. Jestem głupia i zdaję sobie z tego sprawę. Nie raz sobie ustalałam zasady, że nie dam się ranić, robić w konia, że więcej niż jedną szansę nie dam. że nie będę nigdy przez nikogo cierpieć, nie będę się angażować.
I teraz właśnie łamię wszystkie moje zasady.

10

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic
atra napisał/a:

.............. I teraz właśnie łamię wszystkie moje zasady.

dlatego mama ci powiedziała ,że jeszce nie raz zapłaczesz  i nic dziwnego ?  ale to twoje  życie  to ty decydujesz co robisz i to ty ponosisz tego konsekwencje.
Zycie daje nam doswiadczenia   te dobre  i te zle  ale  to ty wybierasz ? jak z nich korzystać.

11 Ostatnio edytowany przez supergirl (2010-12-13 00:12:56)

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

no to jak nie działają takie słowa to polecam to : kiedy zaczynam się nakręcać myślami i już w zasadzie mogę tylko doprowadzić się do stworzenia książki w swych domysłach, żeby to przerwać myślę lub mówię (zależy czy jestem sama w tym momencie czy np w miejscu publicznym typu autobus) jedno zdanie, które powtarzam w nieskończoność aż mi się znudzi. Mianowicie: FILIŻANKA ZE SPODECZKIEM ! W pewnym momencie uwierz bezsensowność tego zdania zaczyna mnie nawet bawić wink

Myślę, że każdy człowiek (chociaż może nie KAŻDY, ale naprawdę uwierz mi większość znaczna) ma limit swojego cierpienia - czy chodzi o dawanie ciągle nowych szans, czyli w zasadzie ciągłe poniżanie siebie (jak np u mnie), czy limit na to, że się nie odzywa nagle a potem wyskakuje jak Fili[ z konopii, na wybaczanie, na znoszenie fochów, wysłuchiwanie kłamstw, zdrady, olewanie, limit na  płaszczenie się przed kimś, cokolwiek, co nas boli, w pewnym momencie przychodzi to jedno: DOŚĆ i nie ma siły w tym momencie nawet jak człowiek by chciał "wybaczyć", ciągnąć dalej, puścić w niepamięć - zalezy od sytuacji - po prostu nie może, nie potrafi. Może mieć dość po 1 razie lub po setnym, to zależy od wielu czynników charakteru, wychowania, uczucia itd., ale przychodzi to DOŚĆ i ono pozawala iść dalej.
Życzę Ci jeśli wiesz wewnątrz, że naprawdę nie zasługuje na CIebie raz będąc a raz nagle zrywając kontakt, żebyś poczuła to DOŚĆ, że już więcej nawet jakbyś co śmieszne chciała, to nie dasz rady. I życzę Ci wtedy krótkiej żałoby (pomaga wypisanie złych rzeczy partnera - to znaczy tego czym nas krzywdził, tych dobrych cech też, bo często jest ich tak w takich przypadkach mało, że człowiek puka się w czoło czytając takie kartki po raz setny, i zdaje sobie sprawę, jak bardzo traci czas wink ) I czasami może mieć ktoś milion rzecyz dobrych, a jedną tak paskudną, że równa się jak te milion plus jeszcze jeden. Pomyśl czy ktoś kto się potrafi z dnia na dzień przerwać kontakt a potem nagle się odezwać szanuje Twoje uczucia ? Jak to widzisz później ? Nie widzisz ? - przebolej zanim zamkniesz się w tym schemacie.

Oczywiście to tylko trzeźwe spojrzenie, bo wiadomo - łatwo mówić, trudniej zrobić wink

12

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Empatyk, ja wiem, że jeszcze nie raz będę przez kogoś cierpieć. Zdaje sobie z tego sprawe.
To nie jest do końca tak, że ja decyduję o moim życiu. Bo o przyszedł taki ktoś, namieszał mi, namieszał i potem poszedł. I to wcale nie zależało ode mnie, to była jego decyzja,przez którą ja cierpię. Nie miałam na nią wplywu.
oczywiście mogłam nie wchodzić w tę znajomość, ale nie przewidziałam jakie będą jej konsekwencje. No trudno.

Teraz martwię się tylko o to, jak sobie pomóc w tej sytuacji. Chciałabym zapomnieć, nie myślec o tym,ale tak się nie da.Myslę dużo i nic na to nie poradzę. Nie wiem jak z tego wyjść.

13 Ostatnio edytowany przez atra (2010-12-13 00:38:30)

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Supergirl, po odpisaniu na posta Empatyka, zobaczyłam Twoją wypowiedź. Więc tym razem zwrócę się do Ciebie. smile

Pierwszy pomysł fajny, filiżanka ze spodeczkiem. Nie wiem skąd Ci się to wzięło, ale podoba mi się. smile

A jeśli chodzi o tego chłopaka, to nie chcę z niego robić niewiadomo kogo. To nie jest tak, że nie odzywał się bo nie chciał. Nie mógł. I nie wierzę mu w ślepo, tylko miał przekonujący argument.
Chociaż tak naprawdę nie wiem co mu siedzi w głowie. I nie wiem, czy mówił prawdę, ale miałam do niego zaufanie, więc nie miałam powodu,żeby mu nie wierzyć.
Wydaje mi się, że jemu też zależało. Nie raz mi to mówił. Chociaż czyny czasami były sprzeczne ze słowami.
Nie wiem, czy zasługuje na mnie czy nie. Jest fajnym facetem. Ja też znam swoją wartość i napewno nie dałabym drugiej szansy facetowi, który na mnie nie zasługuje. Jemu dałam, czyli chyba uważałam, że jest mnie wart. W ogóle, nie potrafię wytłumaczyć swojego zachowania. Chodzi o to, że zawsze jak widziałam, że komuś na mnie zależy, wycofywałam się. Nie wiem dlaczego, jedynym wytłumaczeniem dla mnie, jest strach przez cierpieniem po zerwaniu. Jestem jeszcze młodziutka i wiem, że chłopak którego przykładowo teraz bym poznała, nie byłby tym jednym jedynym. Co wiąze się z rozstaniem = prawdopodobnie cierpieniem. Temu chłopakowi dałam się złapać, że tak powiem. Widocznie podświadomie zaufałam mu, czułam że mamy szansę stworzyć coś wspaniałego.
Teraz im dłużej się nad tym zastanawiam nad obecną sytuacją, tym bardziej wydaje mi się, że to moja wina. I jestem gotowa wszystko naprawić. Dziwne,nie?

Nawet zastanawiam się czy nie napisać do niego pod byle pretekstem.

14

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

zanim może napiszesz mu pod byle pretekstem, napisz czemu miałabyć/mogła być to Twoja wina ? Czemu miałabyś Ty spieprzyć i naprawiać ? (wiem, że jest taki etap po rozstaniu, że człowiek który nie czuł się winny nagle zaczyna szukać u siebie przyczyny i często robi pod wplywem tego jakieś "nieprzemyślane" , że tak to nazwę ruchy.)

Nie chodziło mi o to, żeby na siłę broń Boziu robić z kogoś "złego", ale zastanowić się czy facet NAPRAWDĘ ma powód. Często - tak mi się wydaję - jak sluchamy czyiś argumetnów, pod wpływem danej chwili są racjonalne, a gdybyśmy później do nich wracali - okazuje się że może niedo końca bły sensowne, a czasami też potrzeba spojrzenia osoby trzeciej. Także, może źle się wyraziłam z tym, że teraz masz szukaćw nim wad skoro piszesz, że jednak jest w poarzadku chłopakiem i budzi pełne zaufanie, chodziło mi o to "chłodne spojrzenie" wink

I Twoja sytuacja jest faktycznie dziwna/trudna, bo ciężko stwierdzić mi po tym co napisałaś jak jest , bo przecież nikt nie siedzi w jego głowie smile no ale pierwsze odczucie, a to takie caameron, która odpowiedziała bodajże Ci jako druga - olać skoro potrafi nie licząc się z Tobą bez wyjaśnienia i słowa przestać się odzywać - paskudne i raczej nie zależy mu na Twoim samopoczuciu i tym byś wiedziała na czym stoisz - no ale to tylko pierwsze odczucie, fakty mogą być inne:)

Polecam nie odzywać się pod pretekstem - naprawdę nie rób tego proszę, a jeśli już dojdziesz do jakiś konstruktywnych wniosków, to w ostateczności ZADZWONIĆ i spytać czemu się nie odzywa , jeśli nie odbierze, nie oddzwoni - to chyba naprawdę nie myśli o Tobie jako kimś ważnym dla siebie ?

15 Ostatnio edytowany przez atra (2010-12-13 20:18:45)

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Dziękuję Supergirl, że poświęcasz mi czas.-doceniam to. Właśnie teraz potrzebuję z kimś "pogadać"


Supergirl napisał/a:

zanim może napiszesz mu pod byle pretekstem, napisz czemu miałabyć/mogła być to Twoja wina ? Czemu miałabyś Ty spieprzyć i naprawiać ?

Czemu to miałaby być moja wina?
Bo jak na spokojnie przemyślałam tę całą znajomość, to uświadomiłam sobie, że często zarzucałam niepotrzebnym fochem.
Po każdych początkowych kłótniach przekonywał mnie że mu na mnie zależy. i może właśnie potrzebowałam tego od niego słyszeć? I obrażałam się częściej, żeby tylko usłyszeć tych kilka słów.
A jemu na tyle wtedy na mnie zależało, że nawet przez myśl mu nie przeszło, że tak naprawdę obrażam się na niego bez powodu.
Nie wiem, może teraz naciągam, może nie byłam aż taką zołzą, ale szukam przyczyny. Jednak w ostatnim czasie przed końcem nie kłóciliśmy się.  Więc może problem tkwi gdzieś indziej.

Supergirl, pewnie kiedyś też byłaś w podobnej sytuacji. I napewno wiesz, jak ciężko olać kogoś w tym wypadku. Po prostu to jest niewykonalne. Nie to, żebym nie chciała, ale po prostu nie potrafię.

Supergirl napisał/a:

olać skoro potrafi nie licząc się z Tobą bez wyjaśnienia i słowa przestać się odzywać - paskudne i raczej nie zależy mu na Twoim samopoczuciu i tym byś wiedziała na czym stoisz - no ale to tylko pierwsze odczucie, fakty mogą być inne:)

A tak się próbuję zastanowić z jego punktu widzenia. Może on też uważa, że ja się nie liczę z jego uczuciami i się nie odzywam? Bo szczerze mówiąc nie próbowałam z nim jeszcze rozmawiać. Wysłałam tylko jednego smsa, na którego nie odpisał. Nie wiem dlaczego? Może sms nie doszedł? Może nie miał kasy/ darmowych smsów do mnie? Usprawiedliwiam go,prawda? Ale jestem głupia.

Supergirl napisał/a:

Polecam nie odzywać się pod pretekstem - naprawdę nie rób tego proszę, a jeśli już dojdziesz do jakiś konstruktywnych wniosków, to w ostateczności ZADZWONIĆ i spytać czemu się nie odzywa , jeśli nie odbierze, nie oddzwoni - to chyba naprawdę nie myśli o Tobie jako kimś ważnym dla siebie ?

A jeśli nie odbierze? Bo wiesz gdybym napisała, to mam pewność, że smses zawsze dojdzie. I kiedy będzie miał czas, to sobie odczyta. A jeśli zobaczy nieodebrane połączenie to nie będzie wiedział o co chodzi,czemu dzwonię. No nie wiem. Jestem w kropce. Może chociaż wysłać mu coś niezobowiązującego?

Ale jestem głupia.

16

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic
atra napisał/a:

Czemu to miałaby być moja wina?
Bo jak na spokojnie przemyślałam tę całą znajomość, to uświadomiłam sobie, że często zarzucałam niepotrzebnym fochem.
Po każdych początkowych kłótniach przekonywał mnie że mu na mnie zależy. i może właśnie potrzebowałam tego od niego słyszeć? I obrażałam się częściej, żeby tylko usłyszeć tych kilka słów.
A jemu na tyle wtedy na mnie zależało, że nawet przez myśl mu nie przeszło, że tak naprawdę obrażam się na niego bez powodu.
Nie wiem, może teraz naciągam, może nie byłam aż taką zołzą, ale szukam przyczyny. Jednak w ostatnim czasie przed końcem nie kłóciliśmy się.  Więc może problem tkwi gdzieś indziej.

1. czasami też myślę, że za dużo się czepiałam, bo faktycznie potrafiłam,chociaż wydaje mi się, że może to "czepianie" nie było bezpodstawne,no ale u mnie wynikało to z tego, że był przez pewien czas "najkochańszy" a przy jakiekolwiek sprzeczce słyszałam takie słowa, że wątpiłam w jakiekolwiek jego uczucia i ten schemat się ciągle powtarzał.
Może jednak coś było nie tak z jego strony, skoro "musiałaś" tupać nóżką, żeby poczuć, że mu "zależy" , a nie czułaś tego bez "fochów"?
A jeśli nawet tak było,  że to było Twoje widzimisię i zrobiłaś błąd lub nawet załóżmy to go odepchnęło, to i tak nie rozumiem, czemu już drugi raz stawia Cię w sytuacji, w której nagle przestaje się odzywać? Wydaje mi się, że mimo, że facetom takie rzeczy ciężko przechodzą przez gardło, to myślę, że powiedziałby Ci , a nawet, żeby sobie ułatwić - napisał, że ma dość Twoich fochów... nie wiem, ciężka sprawa

atra napisał/a:

Supergirl, pewnie kiedyś też byłaś w podobnej sytuacji. I napewno wiesz, jak ciężko olać kogoś w tym wypadku. Po prostu to jest niewykonalne. Nie to, żebym nie chciała, ale po prostu nie potrafię.

wiem, bo właśnie jestem w takim momencie jak Ty ;] ale mi pomaga spojrzenie osób trzecich i przywracanie mnie do trzeźwego myślenia a nie bujania w obłokach,więc piszę co rozumiem, z tego co tu piszesz, bo widocznie też tego potrzebujesz wink


atra napisał/a:

A tak się próbuję zastanowić z jego punktu widzenia. Może on też uważa, że ja się nie liczę z jego uczuciami i się nie odzywam? Bo szczerze mówiąc nie próbowałam z nim jeszcze rozmawiać. Wysłałam tylko jednego smsa, na którego nie odpisał. Nie wiem dlaczego? Może sms nie doszedł? Może nie miał kasy/ darmowych smsów do mnie? Usprawiedliwiam go,prawda? Ale jestem głupia.

no trochę chyba prawda, jakoś średnio wierzę w niedochądzące sms'y, które akurat są "ważne" czy w brak kasy na tyle, żeby nie móc się skontaktować - można odpisać od kogoś, można za pomocą komunikatorów - no nie muszę Ci chyba pisać smile
Ja nie bardzo rozumiem co się stało, że się tak zachował, bardziej niż Ty bo nie wiem jak wyglądały ostatnie wasze spotkania

atra napisał/a:

A jeśli nie odbierze? Bo wiesz gdybym napisała, to mam pewność, że smses zawsze dojdzie. I kiedy będzie miał czas, to sobie odczyta. A jeśli zobaczy nieodebrane połączenie to nie będzie wiedział o co chodzi,czemu dzwonię. No nie wiem. Jestem w kropce. Może chociaż wysłać mu coś niezobowiązującego? Życzenia na święta? Czy coś w tym stylu.

eeeee..... no na pewno będzie myślał czemu dzwonisz, może po to, żeby się dowiedzieć czemu PAN się do Ciebie nie odzywa ? Wybacz, ale chyba nie jest głupi i skoro nie odpisał, to domyśli się po co dzwonisz. Najpierw napisałaś, że może sms nie odszedł a pare linijek niżej że wolisz napisać bo masz pewność , że dojdzie smile - nie tłumacz go kochana smile czy zadzwonisz czy napiszesz - on dostał "znak", ze próbujesz się z nim skontaktować, gdyby go to interesowało to myślę , że zareagował by....



atra napisał/a:

Ale jestem głupia.

ja też, ale chodzi o to, żeby przestać !! Przestań ! wink

17 Ostatnio edytowany przez atra (2010-12-13 20:17:13)

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic
Supergirl napisał/a:

że był przez pewien czas "najkochańszy" a przy jakiekolwiek sprzeczce słyszałam takie słowa, że wątpiłam w jakiekolwiek jego uczucia i ten schemat się ciągle powtarzał. Może jednak coś było nie tak z jego strony, skoro "musiałaś" tupać nóżką, żeby poczuć, że mu "zależy" , a nie czułaś tego bez "fochów"?

Ten "mój" za to był cały czas taki kochany. tongue jak się kłóciliśmy to zawsze brał winę na siebie, przepraszał mnie i mówił, żebyśmy się już nie kłócili, bo mu na mnie za bardzo zależy żeby się kłócić o jakieś pierdoły.
Nie mówił mi o swoich uczuciach, może dlatego że jest zbyt nieśmiały. A takie słowa ciężko facetom przechodzom przez gardło. Kłócąc się w pewien sposób "zmuszałam" go do powiedzenia tego, co chciałam tak bardzo od niego usłyszeć. Ale tych kłótni nie było bardzo dużo, i raczej nie było to powodem zerwania kontaktu. Bo pod koniec znajomości nie kłóciliśmy się w ogóle.

Supergirl napisał/a:

wiem, bo właśnie jestem w takim momencie jak Ty ;] ale mi pomaga spojrzenie osób trzecich i przywracanie mnie do trzeźwego myślenia a nie bujania w obłokach,więc piszę co rozumiem, z tego co tu piszesz, bo widocznie też tego potrzebujesz

Mogłabym to dusić w sobie, ale opisałam to na forum, żeby uzyskać pomoc, co (nie/)zrobić, zobaczyć co inni myślą na ten temat. Oczywiście mój post napewno nie jest obiektywny. Bo piszę tylko jak to wygląda z mojego punktu widzenia. Nie wiem niestety  jak wygląda to z jego strony.

Supergirl napisał/a:

no trochę chyba prawda, jakoś średnio wierzę w niedochądzące sms'y, które akurat są "ważne" czy w brak kasy na tyle, żeby nie móc się skontaktować - można odpisać od kogoś, można za pomocą komunikatorów - no nie muszę Ci chyba pisać
Ja nie bardzo rozumiem co się stało, że się tak zachował, bardziej niż Ty bo nie wiem jak wyglądały ostatnie wasze spotkania

No ja też nie wierzę w niedochodzące smsy. smile Ale próbuję sobie wytłumaczyć jego zachowanie. I teraz sobie uświadomiłam, że zamiast spojrzeć prawdzie w oczy, wolę się oszukiwać, wmawiając sobie, że on nadal czuje to co czuł, tylko to nie od niego zależy, że się nie odzywa. Ale kretynka ze mnie.

Zdaję sobie sprawę, że nawet gdy opiszę tu cały przebieg naszych relacji, to raczej nie pomożecie mi znaleźć przyczyny. Bo to będzie opisane tylko z mojej perspektywy. A z jego punktu widzenia, może to wyglądać całkiem inaczej.

Wiem, że zazwyczaj wina leży po środku. I w mojej sytuacji też tak pewnie jest. Mogłam bardziej się postarać, on zresztą też. Ja mogłam nie być na każde jego zawołanie, za to on mógł spędzać więcej czasu ze mną niż z kolegami. Ja mogłam nie prowokować kłótni, a on z kolei nie musiał mnie za wszystko przepraszać,za każde złe słowo na które nie zwracałam uwagi. Każde z nas popełniło błędy, myśląc że robimy dobrze, jednak z perspektywy czasu wiem, że dobre to nie było. Zastanawiam się tylko, co on teraz czuje, czy myśli o mnie, o naszej znajomości. Wiele pytań bez odpowiedzi.

Każde spotkanie było coraz lepsze. Nie było żadnych kłótni. Zazwyczaj kłóciliśmy się na gg/ przez smsy jak pisaliśmy. Jednak nie zdążyliśmy się sobą nacieszyć, bo niedługo po naszym poznaniu on się wyprowadził. Zapewniał, że odległość nam nie przeszkodzi, a jednak... może to jest przyczyną tej całej sytuacji,w której się teraz znajdujemy.
Wyjechał jakoś w połowie września. Cały październik kontaktowaliśmy się przez smsy/ gg. Jednak po pewnym czasie nasze rozmowy stały się rzadsze, aż w końcu ich w ogóle nie było. Moze to jest spowodowane tym, że oboje mieliśmy dużo nauki, dużo obowiązków, i nie mieliśmy czasu, żeby wchodzić na gg pogadać. W listopadzie przyłożyłam się do nauki, żeby nie mieć potem zaległości, więc miałam mało czasu na komputer. On się dosyć słabo uczył, musiał też przyłożyć sie porządnie do nauki, i w rezultacie oboje rzadko pojawialismy się na gg. Albo mijaliśmy się. I tak zleciał cały listopad. Było ciężko jednak z każdym dniem przyzwyczajałam się coraz bardziej do tej samotności.

Ale to do mnie wróciło, pewnie dlatego, że nie lubię konczyć znajomości tak z dnia na dzień, bez konkretnego powodu. Uważam, że należy powiedzieć tej drugiej osobie, dlaczego podjęło się taką decyzję a nie inną. Druga osoba ma prawo do usłyszenia wyjaśnień. Widocznie on uważał inaczej.

Supergirl napisał/a:

eeeee..... no na pewno będzie myślał czemu dzwonisz, może po to, żeby się dowiedzieć czemu PAN się do Ciebie nie odzywa ? Wybacz, ale chyba nie jest głupi i skoro nie odpisał, to domyśli się po co dzwonisz. Najpierw napisałaś, że może sms nie odszedł a pare linijek niżej że wolisz napisać bo masz pewność , że dojdzie  - nie tłumacz go kochana  czy zadzwonisz czy napiszesz - on dostał "znak", ze próbujesz się z nim skontaktować, gdyby go to interesowało to myślę , że zareagował by....

Wiem, że już sama sobie zaprzeczam, ale próbuję bezskutecznie znaleźć powód. Smsy  chyba zawsze dochodzą, a ja głupia się łudzę, że może mu nie doszedł. Pewnie nie chciał odpisać i tyle. Nic na siłę.
Czyli uważasz, że nie powinnam teraz "walczyć"? Poddać się, zająć się sobą, a jak on napisze, to ok?


Napisałaś powyżej, że jesteś w podobnej sytuacji. Moze napiszesz jak wyglądała Twoja sytuacja? Chyba, że nie masz ochoty rozpamiętywać, to proszę, napisz mi chociaż jak sobie z tym radzisz.
Pousuwałaś jego numery? Nie starałaś się naprawiać? Filiżanka ze spodeczkiem, czy jeszcze coś innego? Co Ci pomogło wyjść z tego dołka? smile

18

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic
atra napisał/a:

Zdaję sobie sprawę, że nawet gdy opiszę tu cały przebieg naszych relacji, to raczej nie pomożecie mi znaleźć przyczyny. Bo to będzie opisane tylko z mojej perspektywy. A z jego punktu widzenia, może to wyglądać całkiem inaczej.

I tu jest trochę pies pogrzebany, no ale widzę, że starasz się być obiektywna, więc jeśli chcesz to spróbuj.


atra napisał/a:

Każde spotkanie było coraz lepsze. Nie było żadnych kłótni. Zazwyczaj kłóciliśmy się na gg/ przez smsy jak pisaliśmy. Jednak nie zdążyliśmy się sobą nacieszyć, bo niedługo po naszym poznaniu on się wyprowadził. Zapewniał, że odległość nam nie przeszkodzi, a jednak... może to jest przyczyną tej całej sytuacji,w której się teraz znajdujemy.
Wyjechał jakoś w połowie września. Cały październik kontaktowaliśmy się przez smsy/ gg. Jednak po pewnym czasie nasze rozmowy stały się rzadsze, aż w końcu ich w ogóle nie było. Moze to jest spowodowane tym, że oboje mieliśmy dużo nauki, dużo obowiązków, i nie mieliśmy czasu, żeby wchodzić na gg pogadać. W listopadzie przyłożyłam się do nauki, żeby nie mieć potem zaległości, więc miałam mało czasu na komputer. On się dosyć słabo uczył, musiał też przyłożyć sie porządnie do nauki, i w rezultacie oboje rzadko pojawialismy się na gg. Albo mijaliśmy się. I tak zleciał cały listopad. Było ciężko jednak z każdym dniem przyzwyczajałam się coraz bardziej do tej samotności.

Ale to do mnie wróciło, pewnie dlatego, że nie lubię konczyć znajomości tak z dnia na dzień, bez konkretnego powodu. Uważam, że należy powiedzieć tej drugiej osobie, dlaczego podjęło się taką decyzję a nie inną. Druga osoba ma prawo do usłyszenia wyjaśnień. Widocznie on uważał inaczej.

z tego co właśnie napisałaś tu powyżej, wygląda mi to teraz na to , że zaryzykuję stwierdzenie : rozeszło się po kościach ? Wierzę jak najbardziej w brak czasu,dużo zajęć, nauki itp., ale jak to mój tata mówił jak wracałam po 22-23 na studiach wieczorowych : dziecko czy ty masz studia wieczorowe czy nocne ? big_smile Chodzi o to, że kurczę, chyba się zaniedbaliście może, bo skoro przez jego wyjazd i własny natłok zajęć nie mieliście czasu na pogadanie np przed snem na skype 20 minut czy gg, gdziekolwiek, to albo jedno z was sobie odpuściło trochę, a drugie nie zareagowało i się rozeszło... oczywiście można snuć różne domysły typu: stwierdził, że na odległość to nie ma sensu (no ale Ty również piszesz, że też nie odzywałaś siętak często), że kogoś poznał (ale to już mocne jest, więc absolutnie tego nie bierz na poważnie bo to tylko możliwości;) )


atra napisał/a:

Czyli uważasz, że nie powinnam teraz "walczyć"? Poddać się, zająć się sobą, a jak on napisze, to ok?

MOIM ZDANIEM, podkreślam MOIM smile bo już mnie "życie nauczyło" nie walczyć jeśli ewidentnie widzę, że druga strona mogłaby spokojnie też chociażby rozmowie pomóc, a tego nie robi, także ja bym dla swojego spokoju odbyła rozmowę przez telefon lub skype, ale dobrze bym ją przemyślała - nic na gorąco, zastanowiłabym się co chcę wiedzieć o co spytać, i nie zadzwoniłabym w formie pretensji, lub chęci powrotu, ale zwykłe spytania się, że zamknąć to i się nie nękać, no ale to moje zdanie, bo zrobiłam się strasznie bojowa ostatnio wink




atra napisał/a:

Napisałaś powyżej, że jesteś w podobnej sytuacji. Moze napiszesz jak wyglądała Twoja sytuacja? Chyba, że nie masz ochoty rozpamiętywać, to proszę, napisz mi chociaż jak sobie z tym radzisz.
Pousuwałaś jego numery? Nie starałaś się naprawiać? Filiżanka ze spodeczkiem, czy jeszcze coś innego? Co Ci pomogło wyjść z tego dołka? smile

w podobnej jeśli chodzi o żałobę, o dręczenie się o to "co autor miał na myśli" (tylko akurat myślę czy mu zależało), a ja mojego znam 7 lat - 1/3 mojego życia czyli w zasadzie całe "świadome życie", byliśmy oficjalnie 4,5 roku, więc trochę to już wszystko inaczej wygląda i wydaje mi się to cholernie skomplikowane (oczywiscie nie zrozum niby ze  moj problem jest powazniejszy, bo uwazam ze chodzi o intensywnosc uczuc a nie od dlugosc smile, chodzi o to, że ja strasznie bym chciala zeby ktos mi pomogl to zrozumiec, ale ja nie jestem w stanie tych 7 lat znajomosci i bycia potem ze soba opisac - jedno wiem - on ma problem ze soba, a ze mnie zrobil wariatke i dziewczyne bez szacunku i wartosci, chociaz czasami mam wrazenie, ze on sobie nie zdawal z tego sprawy, a moze byl tak przebiegly smile
Ale mogę napisać, że zawsze jak sie "rozstawalismy" to ja nigdy sie pierwsza nie odzywalam, kiedys na poczatku tak, ale potem sie zaparlam,tak wiec on sie sam odzywal po ok 3dniach czasami po tygodniu i ja glupia wracalam, napisalam chyba dzis czy wczoraj , ze kazdy ma miare swojego cierpienia, jedni pozwalają sobie na coś 1 raz inni sto i ja pozwalalam sobie 1000. i teraz we wtorek przegial - jak zwykle. tylko ze jak odezwal sie w sobote podpretekstem zabrania rzeczy - pierwszy raz nie odpisalam, dzwonil nie odebralam, w niedziele od rana tez prosil zebym sie odezwala, w koncu napisal ze wie ze przegial i ze nie chce mnie czarowac i zebym mu chociaz "kropke" wysłała - ja nic :] nie wiem skad wzielam sily - chyba ze zrezygnowania, ja po prostu nie mam juz sily sie zadreczac i jest mi zle , jest mi smutno, ale ja nawet nie wiem co mam mu powiedziec. No ale widzisz zadz pare razy w sobote, troche w niedziele i od wczoraj ok 13 do teraz cisza. tak mu "zalezalo" po 4,5 roku ze 2 dni dzwonienia to maks i sobie widac odpuscil, albo odezwie sie znowu w weekend ale wtedy moze byc pewny ze bede myslala, ze brakuje mu dupy to ..... :] chociaz zdawalo mi sie ze on  tylko z uczuciem moze - ale po wszystkim nie wiem co bylo prawda i juz sie nie zanierzam tym zadreczac :]
Jeszcze nie wyszłam z dołka. nadal nie jest "normalnie",mi chyba pomaga to, że jestem tak zrezygnowana, no i ze sie odciełam i... filiżanka ze spodecziem !! big_smile

19

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic
Supergirl napisał/a:

I tu jest trochę pies pogrzebany, no ale widzę, że starasz się być obiektywna, więc jeśli chcesz to spróbuj.

No dobrze, to spróbuję obiektywnie to przedstawić.
Poznaliśmy się w sierpniu.Ledwo się poznaliśmy, wymiana numerami gg,codzienne spotkania. Nie dał mi nawet 1 dnia odpocząć, żebym mogła za nim zatęsknić. Jak się nie spotykaliśmy, to pół dnia pisaliśmy na gg. Zawsze on zaczynał pisać. Więc mógł odczuć,że mi na nim nie zależy, jednak wcale tak nie było. Raz do niego napisałam pierwsza, to odpisał, że nie może teraz pisać, ale się odezwie. ( wiesz jaki był powód? Był zajęty graniem na komputerze. tongue )
To stwierdziłam, że więcej nie będę się narzucać skoro gra jest taka ważna i od tego czasu to on zawsze zaczynał rozmowy, proponował spotkania. Raz chciałam dać mu zatęsknić,nie pojawiać się na gg, nie odpisywać na smsy, nie odbierać telefonu, wprowadzić trochę niepewności, ale nie udało mi się to, ponieważ za bardzo mi zależało i nie potrafiłam być konsekwentna.

Tak więc codziennie on pisał, on dzwonił, on łapał kontakt, więc mógł poczuć, że ja się nim bawię, nie zależy mi itp.Ale ja jestem pamiętliwa i biorę wszystko dosłownie, więc skoro napisał mi że napisze/zadzwoni do mnie, to uznałam,że ciągle tak będzie. I rzeczywiście tak było.
Byłam dla niego ważna, czułam to. Bardzo liczył się z moim zdaniem. Robił wszystko,aby było mi dobrze. Kiedy miał problem, mógł liczyć na moją pomoc, wsparcie, zresztą ja mogę powiedzieć to samo o nim. smile Czasami się przedrzeźnialiśmy-tak fajnie się denerwował big_smile
Było cudownie. I co, nagle koniec, bez słowa. Wyprowadzka, cisza. Potem się odezwał. Przeprosił, mówiąc że to nie od niego zależało. Wytłumaczenie zostawię sobie dla siebie(nie chcę zbyt dużo mówić, zeby przypadkiem tego nie przeczytał). Ale mówił prawdę. Brnęliśmy w to dalej. Było lepiej i lepiej. Mimo, że wyjechał rozmawialiśmy ze sobą dalej. Potem wiem, że miał problemy w nowej szkole,nałapał złych ocen i musiał poprawiać. Ja też zamiast się uczyć, siedziałam cały dzień przed komputerem, z telefonem koło siebie, czekając na niego i zawaliłam kilka przedmiotów. I się nie doczekałam. W listopadzie dałam sobie na luz, szkoła, nauka, sen. Tak wyglądał każdy mój dzień. Nie było czasu w tym wszystkim na niego. Nie wiem czy dobrze,ale stwierdziłam, ze skoro on nie ma dla mnie czasu, to ja nie będę jak ta głupia czekac całymi dniami na niego.
I teraz wiesz jak wygląda moja obecna sytuacja.

mogłabyś napisać, że chłopak wolał grać w grę, okazując mi, że mu na mnie nie zależy, więc od razu odpowiem. Ja jestem wyrozumiała. Wiem, że czasami facet lubi się rozerwać oglądając mecz, grając w grę. Było mi wtedy przykro,ale rozumiem to i nie chciałam mu zabraniać robić rzeczy,które lubi. Tak samo z kolegami, z którymi czasem spotykał się zamiast ze mną. Też rozumiałam to i mimo,że było mi przykro, w głebi duszy miałam o to pretensje, ale nie mogłam mu tego zabronić i nie robiłam też scen zazdrości.

A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nie byliśmy parą. Więc nie czułam się na tyle ważna, żeby mu zabronić spotykać się z kolegami,grać na komputerze itp. A przede wszystkim czułam, że mówienie mu, że go kocham byłoby nie na miejscu.
Przez co tak na dobrą sprawę facet mógł uznać, że traktuje go jak kolegę. Bo popatrz na to z jego punktu widzenia:
- nigdy nie zaczynałam pierwsza rozmowy
- nie mówiłam mu co do niego czuję
- czasami strzelałam niepotrzebnym fochem
- miałam wahania. najbardziej po jego wyprowadzce, kiedy po każdej kłotni twierdziłam, że to wszystko jest bezsensu. A on mnie wtedy przekonywał, że wręcz przeciwnie i ze mu bardzo zależy.

No i właśnie myślę, że teraz choć raz, to ja mogłabym się odezwać. Spróbować naprawić. Bo tak naprawdę gdy mi go zabrakło, uświadomiłam sobie jak jest dla mnie ważny. Chciałabym mu pokazać, że naprawdę mi zależało/ zależy mimo że tego mu chyba nigdy nie okazałam. Tylko nie wiem, jakby zareagował. I tego się boję. A najbardziej boję się, że:
- nie odpisze
- albo odpisze "kim jestem?" bo nie wykluczam opcji,że skasował już mój numer
- albo odpisze coś, z czego wywnioskuję, że to był zły pomysł
- albo że znajomość odżyje, a potem znowu wielka załamka, bo nagle koniec.
Najbardziej bolałoby mnie gdyby w ogóle nie odpisał. Już bym wolała, gdyby napisał cokolwiek, chociażby pytanie kim jestem.

Suprgirl napisał/a:

w podobnej jeśli chodzi o żałobę, o dręczenie się o to "co autor miał na myśli" (tylko akurat myślę czy mu zależało), a ja mojego znam 7 lat - 1/3 mojego życia czyli w zasadzie całe "świadome życie", byliśmy oficjalnie 4,5 roku, więc trochę to już wszystko inaczej wygląda i wydaje mi się to cholernie skomplikowane (oczywiscie nie zrozum niby ze  moj problem jest powazniejszy, bo uwazam ze chodzi o intensywnosc uczuc a nie od dlugosc , chodzi o to, że ja strasznie bym chciala zeby ktos mi pomogl to zrozumiec, ale ja nie jestem w stanie tych 7 lat znajomosci i bycia potem ze soba opisac - jedno wiem - on ma problem ze soba, a ze mnie zrobil wariatke i dziewczyne bez szacunku i wartosci, chociaz czasami mam wrazenie, ze on sobie nie zdawal z tego sprawy, a moze byl tak przebiegly

Twój rozstanie pewnie było bardzo bolesne, bo 4,5 lata to w końcu nie to samo co moje kilka miesięcy smile
Skoro ma problemy ze sobą, to może nieświadomie zrobił z Ciebie wariatkę ?  Jeśli Cię kochał ,to niemożliwe, żeby zrobił to specjalnie, jaki miałby cel. Oj podziwiam Cię za tą siłę, którą znalazłaś w sobie, żeby do niego nie odpisywać, mi właśnie tego brakuje. Nie jestem konsekwentna.
Trochę głupio, że tak krótko walczył. Ale oni mają dziwne myślenie, więc może tego że Cię kochał odpuścił sobie, żebyś nie pomyślała, ze się  narzuca? Choć jak mu zależało to powinien walczyć do końca...

Najgorzej,że nie daje Ci o sobie zapomnieć, pisząc do Ciebie.  I w ten sposób pewnie nie odetniesz się od niego na stałe.
Zacznę sobie też powtarzać o tej filiżance, bo baardzo mi się to podoba. wink wink
I nie wiem, co będzie dalej.
Mam nadzieję, że obie wyjdziemy z tego dołka i będzie już normalnie. smile

20 Ostatnio edytowany przez supergirl (2010-12-14 00:47:33)

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

1. z tymi grami itp. przerabiałam to samo, na początku nie mogłam zrozumieć jak to może byś takie WAŻNE,ale potem zrozumiałam, że to, że najpierw pogra a później się przez to odezwie nie jest wyznacznikiem, że mu nie zależy, także tu uważam jak Ty, że nie ma to najmniejszego znaczenia (nooo chyba, że uzależnienie;) ) smile

2. nie bardzo rozumiem więc relację między wami, bo myślę, że nie jesteście w wieku, kiedy to najpierw się koleżankę brało na lody a potem oficjalnie pytało "o chodzenie" hehe smile więc troszkę tu się gubię, kiedy piszesz, że nie byliście parą, a jednak, były typowe dla pary - foszki, pomaganie sobie, non stop kontakt, jego zabieganie o spotkania i starania, Twoje starania itp.,itd.
Nie rozumiem tego, czy to, że NIE byliście parą wynikało z tego, że on Ci ani Ty jemu nie wyznaliście jakiś tam uczuć ? Czasami przecież nie trzeba walnąć sobie w twarz "kocham cie" lub "chce z tobą być", żeby znajomość naturalnie przeszła w związek, a u was chyba jednak wyglądało to jak związek, więc zastanawiam się, czy ustaliliście tak, że nie pakujecie się w "oficjalność" i tego konsekwencje czy każde mimo czynów nic nie wyznało (a tu można by wtedy myśleć nad tym, że może on stwierdził, że znajomość się urwała i Ty też i każde zajęło się sobą), czy może nie wiem sama z resztą, nie mam pomysłów wink

3.To,że nie zaczynałaś rozmowy czy pierwsza nie proponowałaś spotkań - nie wiem czy mogło spowodować to, że on się przestał totalnie odzywać. U mnie to, że sama się pierwsza w ciągu dnia nie odzywam zwykle, no może czasami, czy to, że nie proponuje spotkań było moją jedyną rzeczą jaka mogła sprawiać by czuł się "nie pewnie", bo niestety JA zrobiłam błąd bo o nic nigdy się nie musiał starać. No ale wracając do Ciebie i do tego, że tu jest inna relacja, to uważam, że skoro jemu zależo , był codziennie kontakt pisanie itp, a wiadomo jak jest natłok pracy,nauki to czasami jest ograniczony, ale skoro to byla jego działka, to myślę, że nie przestał się odzywać "bo ty się nie odzywasz" - fakt może tak być, bo moj czasami mi tak odwalał nagle, ale tu coś mi nie gra - was dzieli odległość, więc takie nagłe odpuszczenie - no cóż nie wiem nadal. Oczywiscie ze Twoja wersja, że może stwierdził, że jak Ty nie to on tez nie - jest prawdopodobna, ale kurczę skoro TAK SIĘ starał a Ty też piszesz, że miał w tobie oparcie i jak juz sie odezwal to wisieliscie godzinami na gg itp, to dziwne,że tak odpuścił...

4. Wnioskuję, że od listopada to już pi razy drzwi ponad miesiąc nie macie kontaktu... hmmm... Ty piszesz, że też sobie odpuściłaś, ale nagle obudziłaś się z palcem w tyłku tongue i może on też odpuścił, dlatego jak piszesz , że chcesz pokazać, że Ci zależy to myślę, że nie ma nic złego w tym, żebyś się odezwała, ale:
dokładnie może przemyśl co chcesz - ja ale to ja powtarzam big_smile chciałabym tylko dowiedziec sie  czemu sie nie odzywa i czemu kontakt zamarł.
-Jeśli nie odbierze i nie oddzwoni - no cóż - wiesz na czym stoisz CHOCIAZ MIEJMY W PAMIĘCI , ŻE NAPISAŁAŚ DO NIEGO JUŻ !!!!!!!!!!!!!!
-Może odpowiedzieć to co najłatwiej - "bo ty sie nie odezwałaś" no to wtedy przemysl co chcialabys zrobic slyszac taką odpowiedz i czy aby na pewno jest szczera
Proponuje nie pisac sms'ow ani niee pisać na gg - to narzędzie szatana - uwierz mi xD
Jeśli nie macie możliwości się spotkać a on nie przyjeżdza do Twojego miasta, to naprawdę jeśli chcesz się przestać zadręczać - zadzwon, spytaj czemu nie odpisał na smsa i co się stało.
Ja zawsze wolałam wiedzieć najgorsze rzeczy niż się łudzić w razie czego, bo uważam że po co cierpieć jeśli dzieje się coś złego jednak - 2 razy jak można raz - to w miare logiczne przeciez hehehee smile
Wiadomo, że boisz się odpowiedzi, więc właśnie zastanów się czy starasz się nie zadręczać i odpuszczasz, czy chcesz wiedzieć co się dzieje - oba będą bolały (chociaz moze facet ma "Sensowne" wytłumaczenie chociaz tyle czasu mineło...nie wiem)ale jedno postawi Cię przed jakimiś faktami

5.Niestety nie mogę dać ci się podziwiać wink facet zostawił mnie tydzien przed studniowką potem tydzien przed matura na 2 miesiące, rok temu we wrzesniu o pierdole miesiac sie nie odzywal, a potem w listopadzie oboje za porozumieniem stron sie rozstalismy ale i tak na swieta juz znowu byl kontakt, wieć tyle razy ile ja do niego wracalam i tyle razy ile musialam zyc z mysla "czyto juz na pewno koniec czy moze sie odezwie" boooże nie życzę nikomu, bo te rozstania uodporniły mnie i w jakiś sposób za każdym razem "trzeźwiej patrze", ale boli tak samo (no tym razem teraz może mniej bo jestes strasznie zła i mam wrażenie że się wypaliłam), ale nie zmienia to faktu , że nie ma mnie za co podziwiac - glupia idiotka "zawsze przeciez wroci" - bylam/jestem jego pieskiem.
Niestety również bo mój z premedytacją wbijał szpile bo wiedział gdzie i wiedzial gdzie zaboli, jedyne co to chyba nie zdawal sobie sprawy ze to ze rzuca najgorsyzmi slowami we mnie w czasie klotni odbije sie teraz i wszystko wroci. bo to wlasnie sie stalo, kiedy juz nam sie zaczelo ukladac-zaczelismy sie docierac - mi z dnia na dzien ODBIŁO - wróciło do mnie wszystko co mi mowil, i tak sie na nim wyzywalam - fakt to mu sie chwali dlugo to znosil, ale nie zmienia to faktu ze teraz zachowal sie "jak zawsze" i jest CHYBA ostatni gwódź do naszej trumny.
Nigdy nie byłam konsekwentna i za to dziś bekam bardzo głośno, więc nie jestem dobrym przykładem,ale miło mi się przez chwilę zrobiło tongue
Napisałam mu że kasuje gg bo z niegonie korzystam - bo taka prawda, ale wiadomo nie zrobilam tego bo potrzebuje w pracy :] i weszlam wlasnie i patrze na jego opis, w którym jest link do pisoenki " HUMAN - POLSKI " (jak masz ochote porozmyslac ze mna to posluchaj;P )- heh, i co ja mam o tym myslec ? i tez nie wiem co autor ma na mysli. Nie wiem czy to do mnie czy nie, moze liczy na to ze zareaguje, niedoczekanie... smile przeciez nie mam go na gg big_smile i nie ma gg xD
Chociaż przecież to nie musi być do mnie, bo on nie widzi mnie na ulicy hehehe smile (to samo miasto, ale różne co dnia drogi , nie ma szans się przypadkiem zobaczyc, więc to moze nie o mnie chodzi wink wink )

21

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Dobra już nie będę cytować całych wypowiedzi, bo za długie posty wychodzą. Będę pisać w punktach tak jak Ty wink

Ad2 tongue
Ja też nie rozumiem tych naszych relacji tongue
Wydawało mi się, że jesteśmy parą, bo tak też się zachowywaliśmy. Ale zrywając kontakt bez słowa, utwierdził mnie w przekonaniu, że jednak to chyba nie był związek. Bo wtedy musiałby ze mną zerwać, a zrobił to bez słowa. smile Może źle rozumuję, ale tak właśnie myślę.

Supergirl napisał/a:

a u was chyba jednak wyglądało to jak związek, więc zastanawiam się, czy ustaliliście tak, że nie pakujecie się w "oficjalność" i tego konsekwencje czy każde mimo czynów nic nie wyznało (a tu można by wtedy myśleć nad tym, że może on stwierdził, że znajomość się urwała i Ty też i każde zajęło się sobą),

No właśnie to drugie. Mimo naszych zachowań nic sobie nie wyznaliśmy. Oboje jesteśmy pod tym względem mało wylewni. smile
I pewnie - tak jak mówisz - zaczęliśmy coraz rzadziej się widywać na gg. On uznał, że znajomość skończona, ja też tak uznałam i zajęliśmy się sobą. Tak właśnie pewnie było.

Ad3. tongue
No ale wiesz, może mu się znudziło to ciągłe odzywanie. Może uznał, że od czasu do czasu ja też mogłabym wykazać zainteresowanie. Mi tez by się znudziło, gdybym ciągle to ja miała wykazywać się inicjatywą. Ale nie wiem, to tylko moje domysły.

Ad4.
Nie wiem co do niego czułam. Minęło wiele czasu,w  którym się nie odzywaliśmy. Uczucia trochę wygasły. I chyba się do niego odezwę. Bez pretensji, bez pytań. Po prostu chcę go, jako kolegę/przyjaciela. To mi wystarczy. Lubię go,ale chyba to już nie jest miłość/zakochanie/zauroczenie.
Teraz też tak, jak Ty wolę wiedzieć na czym stoję, nawet jeśli byłoby to dla mnie bolesne. Okłamywanie się nic nie da, bo potem i tak trzeba spojrzec prawdzie w oczy. I tak będzie bolało, i tak.
Napiszę do niego. Jednak jeśli nie odpisze to kasuje numer i nie będę się zadręczać, jeśli odpisze to nie pozwolę sobie się wkręcić tak jak wcześniej.

Ad.5
Oj to współczuję. Niezbyt dobrze się zachował skoro zostawiał Cię w tak ważnych dla Ciebie momentach. hmm Nie jesteś głupią idiotką! Co Ty za głupoty opowiadasz! Byłas/ Jesteś po prostu zakochana chyba w nieodpowiednim chłopaku. . Dawałaś mu wiele szans, bo kochałaś.
No ciekawe co autor miał na myśli ustawiając ten opis. ( a tak na marginesie, fajna piosenka big_smile Nie słyszałam jej nigdy wczesniej, więc nie było opcji, żebym teraz jej nie posłuchała i podoba mi się smile ). No i teraz nie wiadomo,czy  chodzi o Ciebie, czy może dał sobie taki opis, bo spodobała mu się ta piosenka.  Lepiej się nie nastawiać ze to do Ciebie, zeby potem się nie rozczarowac w razie gdyby się okazało że jednak nie. Lepiej nastawiać się na najgorsze, a potem być mile zaskoczonym. smile
Chociaż po tekscie piosenki rzeczywiście może być ten opis do Ciebie. smile

Ten mój przez czas,w którym nie pisaliśmy miał na opisie jedną z piosenek Eminema.Tekst tez mógł pasować do naszej sytuacji, ale nie wmawiałam sobie, że to jest do mnie, żebym sie potem nie rozczarowała. Nie lubię rozczarowań. ;P

A poza tym napewno wiesz, że można sprawdzić, czy ktoś ma Twój numer gg. Niewykluczone, że ten Twój były sprawdził i widząc że masz jego numer ustawił taki opis. smile

I wcale nie myśl o sobie, jak o idiotce. Przyczyniłaś się do tego,że nie zrobiłam z siebie debilki. big_smile Bo gdyby nie Ty to zrobiłabym rzeczy których na szczęście nie zrobię i rozmowa z Tobą pomaga mi. Dziękuję, dziękuję, dziękuję! smile

22

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

WŁAŚNIE...JAK MOZNA SPRAWDZIC CZY KTOS MA TWOJE GG?NIGDY O TYM NIE SŁYSZALAM....prosze o mała pomoc;)

23

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic
atra napisał/a:

Wydawało mi się, że jesteśmy parą, bo tak też się zachowywaliśmy. Ale zrywając kontakt bez słowa, utwierdził mnie w przekonaniu, że jednak to chyba nie był związek. Bo wtedy musiałby ze mną zerwać, a zrobił to bez słowa. smile Może źle rozumuję, ale tak właśnie myślę.

Nie musiałby - niestety, niektórzy odchodzą bez słowa wyjaśnienia :]


atra napisał/a:

Nie wiem co do niego czułam. Minęło wiele czasu,w  którym się nie odzywaliśmy. Uczucia trochę wygasły. I chyba się do niego odezwę. Bez pretensji, bez pytań. Po prostu chcę go, jako kolegę/przyjaciela. To mi wystarczy. Lubię go,ale chyba to już nie jest miłość/zakochanie/zauroczenie.
Teraz też tak, jak Ty wolę wiedzieć na czym stoję, nawet jeśli byłoby to dla mnie bolesne. Okłamywanie się nic nie da, bo potem i tak trzeba spojrzec prawdzie w oczy. I tak będzie bolało, i tak.
Napiszę do niego. Jednak jeśli nie odpisze to kasuje numer i nie będę się zadręczać, jeśli odpisze to nie pozwolę sobie się wkręcić tak jak wcześniej.

Mówiłam Ci NIE PISZ tylko ZADZWOŃ ! smile Myślę, że z tego wszystkiego co tu opisałaś to najlepsze i jedyne wyjście, nooo oprócz tego, że możesz nie zrobić NIC :]


atra napisał/a:

I wcale nie myśl o sobie, jak o idiotce. Przyczyniłaś się do tego,że nie zrobiłam z siebie debilki. big_smile Bo gdyby nie Ty to zrobiłabym rzeczy których na szczęście nie zrobię i rozmowa z Tobą pomaga mi. Dziękuję, dziękuję, dziękuję! smile

nie przesadzaj ;P

Nie odpisałam wczoraj bo nie mogłam się pozbierać, nie rozumiem mojego X i już mi majtki i ręce opadły. Najpierw w weekend wydzwaniał, potem poniedziałek totalna cisza - tylko ten opis. a za to we wtorek.... zadzwonil do mnie do pracy !!!!!! (jestem pod wrażeniem, bo byłam pewna, że nawet nie pamięta jak się nazywa firma, w której pracuję, więc musiał pamiętać i znaleźć tel. w necie). odłożyłam oczywiście słuchawkę, jak się zorientowałam, no ale juz mu się udało mnie potem wciągnąć i pisał mi takie rzeczy, że prawie się popłakałam, bo chciałabym, żeby były prawdą.... pisał też, że nawet jak mu karze rok udowadniać zmiane (bo twierdzi, że chce sie zmienic, bo dałam mu do myslenia tym co napisałam mu w wiązance tydzień temu) itp. No, ale co ? wieczorem jeszcze po swoich wyznaniach "dobranoc" i co ? wczoraj totalnie nic.
Wiesz to nie o to chodzi, że ja chcę teraz , zeby on mnie błagał, tylko znowu przez to, że mnie sprowokował do rakcji na jego telefonu, znowu mam mętlik !! Już się pogodziłam z rozstaniem, a on mi takie rzeczy wyznawał, ze naprawdę... sad eh. a wczoraj totalnie nic. widziałam tylko że cały wieczór siedział dostępny na gg (co nie jest w jego stylu). Kurczę... i co jednego dnia będzie mi robił wielkie wyznanie a potem się nie odzywał znowu pare dni i znowu sie odzywal. Chyba jak się odezwie, to mu powiem, żeby dał mi spokoj, że chyba odzywa się do mnie jak mu WYGODNIE:/

A co u Ciebie ? Jakieś zmiany ?

ANKA1234 - w tych najnowszych gg nie mam pojęcia jak się cokolwiek sprawdza, bawiłam sięw to kiedyś parę lat temu, ale na tych wersjach się nie znam

24

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Supergirl nie potrafię Ci jednoznacznie odpowiedzieć jak to u mnie wygląda,ponieważ u mnie wszystko się zmienia z minuty na minutę. Raz jestem załamana, przypominam sobie wspólne chwile i jestem pewna, że do niego się odezwę. Za chwilę jednak myślę, że nie będę nic robić. Jakby chciał to by się sam odezwał, nie odzywa się = nie chce = nie zależy mu.
A ja nie mogę być takim tchórzem i muszę nauczyć się nie uciekać przed prawdą.

Powiem Ci natomiast jak jest na dzień dzisiejszy.
Miałam dużo czasu, więc sobie przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że:

-chciałam napisać do niego tylko po to, żeby mu o sobie przypomnieć, bo widziałam,że nie ma mojego numeru. Głupia się okłamywałam, że może ma, ale gdzieś indziej. Usunął i tyle. A chciałam napisać, żeby mu o sobie przypomnieć,żeby miał mój numer i na nowo się starał. A teraz sprawdziłam i już ma mój numer. Więc niech się stara jak chce.

-zawsze uważałam, że dziewczyna nie powinna się starać o faceta, tylko na odwrót. I teraz chcę żyć zgodnie ze swoimi zasadami. Nie będę się o niego starała, pisała, dzwoniła - to jego działka. Jak mu zależy to niech coś zrobi. Nie robi = nie zależy.

- znam swoją wartość,wiem ile jestem warta. I jeśli on się nie postara, to będzie to jego problem, nie mój. Uświadomiłam sobie przez ten miesiąc,że chyba go już nie kocham. Co prawda, jak go widzę na gg przelotnie, to serce bije mi trochę szybciej,ale to nic nie znaczy. Bo jak go nie widuję, to nie odczuwam już jego braku i nie myślę o nim już naokrągło, tak jak to było wczesniej. smile

Tylko zastanawiam się nad jedną rzeczą w tej sytuacji. Po co właściwie chcę mieć z nim kontakt? I na to pytanie mam kilka odpowiedzi, ale nie wiem jeszcze która z nich jest poprawna, więc nie będę się tu rozpisywać o nich. wink

tak więc podsumowując jestem szczęśliwa, co wcześniej było niemożliwe. A to chyba świadczy,że potrafię bez niego żyć. i to jak big_smile I teraz odezwie się, to okej, nie odezwie się to niech spada. To on ma się o mnie starać, a nie odwrotnie. smile

A co do Ciebie,to wcale nie przesadzam. wink Jesteś wspaniałą osobą, tylko nie wiem czemu, w to nie wierzysz.

Czyli może faktycznie mu na Tobie zależy skoro zaczął się zmieniać, wydzwaniać do Ciebie,starać się. Może to jest tak jak zawsze -że dopiero, gdy Cię stracił docenił Cię, uświadomił sobie jaka jesteś dla niego ważna.

Musisz coś zrobić, chociaż wiem,ze może to być trochę trudne, ale to zawsze działa. Jeśli chcesz żeby chłopak się bardziej starał musisz zacząc go olewać. Nie odpisuj od razu po tym jak dostaniesz od niego smsa, odczekaj co najmniej 15 minut. Nie odbieraj za pierwszym razem kiedy zadzwoni, tylko za 3. Nie bądź na każde jego zawołanie, ale to Ty twardo oznajmij kiedy i o której się spotkacie, jeśli on zaproponuje spotkanie. Sprawi to,że chłopak zacznie się zastanawiać, czym tak bardzo jesteś zajęta. Przez co będzie o Tobie więcej i częściej myślał. Może Ci się to wydać banalne, ale naprawdę to działa. Zresztą możesz przekonać się na sobie.
Chłopak zaczął pisać, na następny dzień Cię olewa,a Ty znowu o nim myślisz. Widzisz, na Ciebie też to działa. smile

jeżeli chcesz to przerwać,żeby się więcej nie męczyć, to faktycznie oznajmij mu to. wykasuj numery i po sprawie.

A przede wszystkim najpierw pomyśl o sobie, ile jestes warta, i czy taki chłopak zasługuje na Ciebie.
Odbuduj samoocenę, tak jak ja,  a wtedy wszystko wyda się prostsze. wink

25

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

ja też wiem jak to jest,właśnie jestem na podobnym etapie jak ty.W mojej sytuacji jest jeszcze gorzej bo ja mam za sobą dwa nieudane związki,ostatni zakończył się 4 lata temu i po pół roku gdy się już uwolniłam i byłam szczęśliwą samotniczką z dziećmi ,w pracy zaczęłam często rozmawiać z kimś kogo wcześniej nie lubiłam,był zamknięty w sobie,ale wyróżniał się od całej reszty i chyba to mnie w nim urzekło!zaczęło się od zwykłych rozmów tel.i nie tylko,on też wcześniej parę lat  przeżył wielki zawód miłosny i te nasze doznania i niepowodzenia chyba nas zbliżyły do siebie!wcześniej tego nie dostrzegałam,ale teraz wiem,że jak się zorientował,że ja coś zaczynam czuć do niego to zaczął mnie olewać,ale potem zaczął od nowa wszystko tzn.telefony,odwiedziny,itp.z perspektywy czasu wiem,że bawił się moimi uczuciami i postanowił to wykorzystać,więc zaprosił mnie na randkę(było super)piwko,drink,winko no i na koniec wiadomo to czego bardzo chciałam i mi tego bardzo brakowało...po tym wszystkim wyznałam mu miłość i co najlepsze on stwierdził,że nic takiego się nie stało co by mogło sprawić,że ja coś poczułam.teraz minęło już prawie pól roku od kiedy jestem od niego uzależniona,pracujemy razem i czasami rozmawiamy,ale on podkreśla zawsze,że jesteśmy tylko kolegami bo niema przyjazni pomiędzy kobietą,a mężczyzną i tak non stop kiedy mu się podoba to pogada nawet przytuli a ja cały czas cierpię i wiem,że gdybym go nie widziała to dawno pewnie bym zapomniała.nie mam zamiaru zmieniać pracy on też nie więc moją metodą na te chore uczucia jest wmawianie mu,że mam kogoś i staram się udawać,że jest mi obojętny,olewam go po prostu jak się tylko da siłę dają mi jeszcze moi przyjaciele których on niema bo jest dobrym człowiekiem,ale zamkniętym w sobie!

26

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Maja skąd ja to znam!! Kolega z pracy tylko koleżanka... odzywanie się jak mu się podoba, potrafi i 2tyg się nie odzywać. jak wychodzę na prostą to bach nagle sms... Ale ja powiedziałam Pas! Dość czy jak kto chce to nazwać!
wykorzystałam metode zaczerpnietąz książki tzn metodę nożyczek. Kiedy myśli i wspomnienia oNIM powracają wykorzystuję w myślach nożyczki i odcinam się od nich (tak jabym odcinała kawałek papieru... nie ma go i tak do skutku, mam nadzieję, że te nożyczki szybko się nie stępią!!:)
Dziewczyny nie dajmy się tak ranić! Nie zasługujemy na to!! Kazda z nas jest wyjątkowa!! Siła jest kobietą!!

27

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Zagubiona
przepraszam Cie ..ale czy chodz na chwilę postawiłaś się na miejscu jego żony??
kobieto..Oni znaja się doskonale..mają wspólnie dziecko..'
Faceci szukają Kogoś kto da im cos innego niż żona...czyli niestety czysty seks...
to zony piorą ich skarpetki, to zony dbają by był obiad i porządek...
dlaczego weszłaś w taki układ...?
Miłość?
hmm... życie ci pokazało ... że faceci szukają odskoczni..chcesz Nią być?
szanuj się...
wiesz ..zrobiłam wiele złych rzeczy w życiu ale , nigdy nie spotykałabym się z zonatym facetem..'
Każdy z nich mówi taką samą historie- ,, moje małżenstwo to tylko formalność, żyjemy osobno, chcę odejść od żony...
sory może to brutalne...ale tak myślę...

28

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

DORIS każdy popełnia błędy, chociaż pachanie się z butami do czyjegoś życia jest mało fajne, ale teraz dziewczyna ma już nauczke. A to że cierpi z powodu tego uczucia jest pewnego rodzaju karą.. dal niego to była zabawa ale ona się zakochała i cierpi, nie dobijajmy. okażmy wsparcie i zrozumienie

29

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Czarna
ja jej przecież nie dobijam, ale kłamac tez nie ma sensu...
wiem że kiedy włancza się serce - rozum nie ma nic do gadania...rozumiem więc ..ze cierpi..
niestety faceci potrafia wyłączyć serce...

Powodzenia Zagubiona
trzymaj sie.

30

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Doris ja czesem zastanawiam się czy oni wogóle to serce mają... Bo ludzie posiadający uczucia, nie zachowują się jak co poniektórzy z wątków na forum, ale to już odbiega od tematu:)

31

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Czarna...masz rację...nie wiem czy mają..bo chyba  stworzenia z tym organem nie zachowują się tak...
ale masz racje to już inny temat./..

32

Odp: prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Supergirl, jak tam u Ciebie się sprawy mają?

U mnie jak zwykle zmiana o 180 stopni.
Po długich namysłach, analizowaniu przeszłości, błędów które popełniłam, przypomnieniu sobie tych wszystkich wspaniałych chwil uświadomiłam sobie,że cholernie mi go brakuje i zależy mi na nim.
Miałam wysłać mu życzenia, cokolwiek, aby nawiązać kontakt, ale moja duma mi na to nie pozwoliła.
On też mi nic nie wysłał. Może się niepotrzebnie zadręczam, ale mam nadzieję, że on do mnie napisze i będzie tak jak kiedyś.
Wiem,że pod tym względem jestem głupia i naiwna,ale nadzieja umiera ostatnia tak więc wierzę,że cokolwiek może jeszcze być.
A moze jednak warto napisac do niego pod byle pretekstem?
Dzwonić nie będe, nie mam odwagi.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » prawie zapominam,on znowu wraca i przeżywam wszystko od nowa.co zrobic

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024