Chcialabym abyscie obiektywnie ocenily moja postawe.
mam pewien problem w domu, tydzien temu zachorowalam, bralam leki i juz czuje sie lepiej.
Prez ten czas nie widzialam sie z facetem, on bardzo za mna teskni i nalega na spotkanie. Chce po mnie przyjechac pod dom.
Powiedzialam dzis babci ze bede chciala sie spotkac z chlopakiem jutro , ze przyjedzie po mnie--> jej ten pomysl sie nie spodobal uznala ze jestem dopiero co po chorobie i ze pogoda jest nieodpowiednia bo duzo sniegu nasypalo.
Oczywiscie poniedzialkowe spotkanie odwolalam bo strasznie sypalo i posluchalam sie babci.
Moj facet byl bardzo zirytowany, uznal ze w takim razie spotkamy sie dopiero na wiosne jak snieg
stopnieje bo ty teraz z chaty nie wyjdzesz.
Wytlumaczylam sie ze strasznie nasypalo i jestem dopiero co po chorobie--> on to zrozumial ale czulam sie jak jakas nieogarnieta laska.
Bo przeciez tylu ludzi wychodzi z domu w te mrozy: ida do pracy, do szkoly i nikt nie narzeka.
A przeciez jakbym wyszla tylko przed furtke to nic by sie nie stalo nie zamarzlabym.
Teraz nie wiem co robic bo umowilam sie z nim wstepnie na jutro i niechce znowu odwolywac randki z powodu pogody;/ bo pomysli sobie ze jestem jakas glupia.
Bo mam 22 lata na karku a zrobie z siebie 12 latke;/
Boje sie ze on sie odemnie odsunie jak ja bede tak postepowala i poszuka sobie normalnej dziewczyny ktora bedzie o kazdej porze do dyspozycji.
Co byscie zrobily na moim miejscu?? spotkaly sie czy odwolaly randke aby nie denerwowac babci;/
spotkaly, powiedz ze juz czujesz sie lepiej a przeciez nie bedziesz calej zimy siedziec w domu..
Och zbyt sie przejmujesz. Stawiaj siebie na 1 szym miejscu zawsze. jestes po chorobie, masz prawo odmowic spotkania. Widac od niedawna razem jestescie, na poczatku zawsze stawiane sa zasady ktore potem ciezko zmienic, chlopak probuje Cie ustawic troszke pod siebie i miej swoje zdanie. oczywiscie jezeli umowilas sie na dzisiaj to idz na spotkanie bo faktycznie pomysli ze cos z Toba nie tak, jakby ci nie pasowalo pewnie bys sie nie umowila. Nie wiem czy zrozumiale napisalam...Ale to ze masz miec wlasne zdanie nie oznacza ze mozesz umawiac sie i rezygnowac z randek kiedy Tobie pasuje, dotrzymuj terminow, tymbardziej przez siebie ustalonych, ona tez ceni swoj czas
Nie chce bagatelizować Twojego problemu ale mam wrażenie jakbyś nie miała pomysłu na posta więc wymyśliłaś ten bzdurny (sory) problem...
Masz 22 lata ale właśnie zachowujesz się jak 12...
Zrób jak uważasz. Jeśli chcesz spotkać się z chłopakiem to się z nim spotkaj i nie patrz na babcie... jesteś dorosła. Jeśli czujesz, że nie wyzdrowiałaś wystarczająco to nie wychodź, a jak Twój facet tego nie zrozumie to co to za facet...
Nie możesz po prostu zaprosić go do siebie? Czy to też zdenerwowałoby babcię...?
lepiej skończ z kolesiem szybko bo jak babcia się bardziej zdenerwuje to nie wiem co wtedy zrobisz ![]()
Wiesz co, dziwny ten twoj facet, mam wrazenie, ze czepia sie ciebie o wszystko. Pamietam inny twoj temat, w ktorym nazwal cie 5tym kolem u wozu. Czy gdyby cie szanowal to by sobie pozwalal tak toba dyrygowac?
Ten problem (wyjsc, nie wyjsc) niby jest banalny, ale sygnalizuje cos glebszego - niektore netkobietki tego nie dostrzegly i wtedy rzeczywiscie pytanie wyglada na dziwne. Ale tu chodzi o to, ze ty nie wiesz jak postepowac i chcesz to robic 'dla akceptacji' faceta.
Wlasciwie nie ma nic zlego jesli partner zwroci drugiemu uwage, przekona do czegos, itp. Jest jednak warunek - nalezy to robic z MILSOCIA i SZACUNKIEM. U twojego chlopaka wyraznie tego zabraklo. ''Uznal ze w takim razie spotkamy sie dopiero na wiosne jak snieg
stopnieje bo ty teraz z chaty nie wyjdzesz'' brzmi jak foch jakiegos dziecka, oceniam takie zachowanie jako bardzo niedojrzale. Znalazl dziewczyne, ktora jest zbyt ulegla i nie obraza sie za bezczelne teksty. Ja bym mu odpyskowala
Jesli po twojej decyzji pomysli, ze jestes glupia (a ty tak nie uwazasz) to jego problem. Jak mu sie nie podoba - droga wolna ![]()
W dodatku twoja babcia moze miec sporo racji. Chorobe trzeba doleczyc, ja ostatnio chorowalam 3 razy pod rzad. Czujesz, ze chcesz jej posluchac, to to zrob. A twoj facet jeszcze musi dojrzec :>
To nie jest tak ze wymyslilam ta historyjke na poczekaniu, poprostu mam problemm z asertywnoscia i chcialabym nie urazic jego a zarazem babci ktora martwi sie bardzo o mnie. Ona boi sie poprostu zeby samochod nie wpadl w pozlizg bo sslisko jest na drogach i pozasypywane.
Ale naprawde chce sie spotkac z facetem i jezeli jutro do mnie zadzwoni i powie ze przyjezdza to spotkam sie z nim.
paulinko zgadzam sie z toba o to wlasnie mi chodzilo.
Masz racje z tym co pisalas ze raz zwrocil sie do mnie ze bede 5 kolem u wozu i nie wie czy decydowac sie na wyjazd ze mna gdyz on chce sie wyjezdzic.
Nie wiem co sie z nim dzieje , niby chce sie ze mna spotykac, dzwoni i pisze ze tak teskni ale jak przychodzi do tego spotkania to pokazuje ze sie nudzi chyba w moim towarzystwie skoro wyskakuje do kolegow na gierki.
I to sie powtarza za kazdym razem;/
Nie wiem czy decydowac sie z nim na ten wyjazd bo boje sie powtorki z wakacji, pojechalismy sobie zagranice i bylismy w hotelu z basenem no i on mnie wrzucil do tego basenu glebokiego wiedzac ze nie potrafie plywac--> malo sie tam nie utopilam--> on oczywiscie stal sobie i sie gapil na mnie, nie pomogl mi.
A jak sie wynurzylam to mi powiedzial : co ja wyprawiam? jak ja sie zachowuje? ludzie sie patrza i ze mu wstydu narobilam.
Ja szybko poszlam sobie z tego basenu i potem w pokoju hotelowym uslyszalam ze juz nigdy wiecej nie pojedzie ze mna na wakacje i dal do zrozumienia ze zaluje ze dal sie na to namowic.
Nie wiem jak bedzie teraz na tych nartach bo ja kompletnie nie umiem jezdzic a on sobie ubzdural ze mam nauczyc sie ale znowu boje sie presji ze nie sprostam jego wymaganiom i znowu beda teksty ze po co tu ze mna przyjechal ze mogl sobie jechac z kolezankami i z kolega ktorzy swietnie smigaja na desce i nartach.
To tutaj jest problem. I przepraszam jesli ktos poczul sie ze ja to wymyslam , poprostu w mojej glowie za duzo klebi sie mysli i nie wiem co zrobic.
Facet Cię źle traktuje. bądź asertywna i powiedz NIE! rzuć go i problem się skończy. Po co Ci taki facet, który Cię nie szanuje??
Przepraszam, że zarzuciłam Ci wymyślenie problemu
Fajnie, że szanujesz zdanie babci ale babcie już takie są, że się martwią, czasem przesadnie. Ale jesteś dorosła i zacznij podejmować samodzielne decyzje. Babcia nie uchroni Cię przed wypadkiem jeśli jest on Ci pisany. Będziesz siedziała w domu całą zimę bo jest ślisko na drogach? A w lato nie wyjdziesz bo może poparzyć Cię słońce?? ![]()
9 2010-11-30 22:32:27 Ostatnio edytowany przez awokado22 (2010-11-30 22:35:30)
poprostu jemu najbardziej odpowiada fakt ze moge zostac u niego na noc--> czyli atrakcyjne spotkanie jest dla niego wowczas gdy u niego nocuje.
No ale jak zostaje na nocke to czuje ze za duzo czasu spedzamy razem i dlatego on wyskakuje z domu na godzine, potem oczywiscie wraca no i ma ochote, wiecie juz o co chodzi.
Najwiecej czasu przesiadujemy na lozku, mozna powiedziec lozko- telewizja-spanie-jedzenie.
Od czasu do czasu gdzies wyjdziemy na piwko czy pizze.
A mojej babci troche sie nie podoba fakt ze on nie chce wchodzic do nas do mieszkania tylko poprostu jak to nazywa moja babcia: wpada jak lis po kure.
Poprostu dzwoni do mnie abym wychodzila i czeka w aucie za brama no i ja wychodze.
Moja babcia by chciala aby dzwonil do bramki, wchodzil , przywital sie z domownikami i wypil ta herbatke a on przyjezdza po mnie, chce abym jak najszybciej wychodzila i jedziemy do niego.
Rozumiem troche babcie bo chcialaby lepiej poznac tego chlopaka, byl u mnie na urodzinach ale pozniej nie chcial do mnie przychodzic, nie wiem czy czegos sie krepuje--> jest to dziwne bo chodzimy ze soba juz 9 miesiac i on powinien sie czuc u mnie jak w domu a widze ze on tego mojego domu unika jak ognia.
Moja babcia chciala nas zaprosic na obiad kiedy bylam u niego kilka dni, zebysmy poprostu wpadli na obiad --. ona chcial upichcic cos dobrego ale nie pojechalismy bo moj chlopak nie by zachwycony tym pomysle, tlumaczyl sie ze nie chce zawracac babci glowy aby krzatala sie po kuchni i specjalnie gotowala.
NIgdy tego tematu nie poruszalam , naprawde chetnie bym go do siebie zaprosila ale on najwidoczniej nie jest tym zainteresowany, juz nic nie mowie aby przyjezdzal bo nie chce go stawiac w niekomfortowej sytuacji.
Nie wiem czemu sie tak zachowuje, moze poprostu boi sie ze moja rodzinka zacznie go wypytywac o szkole , bo on teraz przerwal studia. Moze boi sie ze moi rodzice beda wymagali jakis deklaracji z jego strony. sama nie wiem.
Mojej babci to sie nie podoba i juz kilka razy mi zwrocila na to uwage--> ze facet ktory naprawde jest zaintersowany to on jak najwiecej bywa u dziewczyny, przyjezdza, chce sie pokazac rodzinie aby ona nabrala zaufania a ten chlopak unika tego tak jakby chcial pokazac ze nie chce siew to angazowac a jest ze mna tylko dla rozrywki.
Ja poczywiscie bronilam chlopaka ale sama teraz sie zastanawiam czy to normalne z jego strony.
nie jest to normalne moja droga, gdy facet tak traktuje kobietę.
czyli uwazacie ze on powinien jak najwiecej czasu probowac spedzac w moim rodzinnym domu? pokazywac sie tam a nie jedynie przyjezdzac pod dom i zabierac mnie do siebie na nocke albo 2 dni?
Nie wiem myslalam ze babcia moze sie czepia szczegolow ale nie wiem jak jego namowic abysmy wiecej czasu spedzali u mnie a nie tylko 90% u niego w mieszkaniu.
A jak to jest w waszych zwiazkach?
dziekuje za rady
Dziewczyno, jestem w Twoim wieku a rece mi opadaja jak to czytam.... Nie, nie uwazam ze powinien wiecej czasu spedzac w Twoim domu, uwazam ze powinnas kopnac go w tylek jak najszybciej i zacznij myslec prosze Cie....czy nie stac Ciebie na noramlnego faceta? Napisz nam tutaj co tobie sie w nim podoba? czym Cie zauroczyl? jakie ma zalety? czekam z niecierplioscia:)
13 2010-11-30 22:58:17 Ostatnio edytowany przez awokado22 (2010-11-30 22:58:53)
Zauroczyl mnie tym,ze chce duzo czasu spedzac ze mna, tym ze bez przerwy dzwoni , pisze, mowi ze teskni za mna, poprzedni partner mnie klaam, mial zone i nie spedzal ze mna duzo czasu i teraz ten w porownianiu z tamtym wydaje sie didealem. Bo jest wolny, jest kawalerem, ma czas dla mnie, podniecam go i podbam mu sie bardzo.
Czuje ze jestem w centrum uwagi ale jak mu sie zdradzilam ze go kocham no to zacal wychodzic na godzine z domu, z takimi tekstami wyskakiwal ze moge byc 5 kolem u wozu:( ma mnie poprostu z aoferme a pewnie chce sie spotykac bo jestem atrakcyjna i moze sie wyzyc seksualnie po kilka razy dziennie.;jestem beznadziejna nigdy sie nie opamietam:(
Moja droga jeśli on traktuje Cię poważnie to powinien spędzać czas w Twoim domu bo chce, a nie bo go o to prosisz...
Ty nie czujesz się z tym dobrze, że on zabiera Cie do siebie i to jest najważniejsze. Wydaje mi się, że on traktuje Cię przedmiotowo.
Moi byli faceci przychodzili do mojego domu z własnej, nieprzymuszonej woli bo chcieli poznać moją rodzinę i mnie "na swoim terenie". owszem zabierali mnie do siebie ale nie czułam, że tylko w jednym celu.
Znam twoj przypadek z zycia. Nie daj sie zauroczyc, to nie jest nic takiego, ze ciagle pisze, dzwoni, ze teskni, ze chce spedzac z Toba czas, to jest takie minimum ktory kazdy facet musi Tobie dac, to nie jest nic NADZWYCZAJNEGO. Bylas zwiedziona poprzednim zwiazkiem i dalas sie omotac nastepnem bo ma czas dla Ciebie, powie Ci pare milych slow i jestes happy. Daj spokoj. Nie podobaja Ci sie normalni faceci? od kazdego nalezy sie Tobie szacunek!!! On sie Toba bawi, chodzi Tobie na glowie, szczerze olalabym go, poszukaj kogos innego, rownie spokojnego jak Ty a nie cwaniaczka. Nie wyminilas zadnej cechy charakteru NIC co Ci sie w nim podoba....Przykre...Dba o Ciebie? pamieta o urodzinach? robi Ci niespodzianki? Czy tylko zabiera Cie do siebie do domu i umilasz mu czas? troche ostro napisalam ale musialam, pomysl, szczerze szkoda mi Ciebie;)
Jest wielu wolnych facetów którzy są na pewno bliżej ideału niż ten Twój...
Nie jesteś beznadziejna. Jesteś głupiutka i naiwna. Źle lokujesz uczucia. Zrób coś z tym i nie daj się tak traktować. Ten związek nie ma najmniejszego sensu
17 2010-11-30 23:41:52 Ostatnio edytowany przez awokado22 (2010-11-30 23:43:10)
No ja jest ze mna to jest troskliwy, bradzo duzo mnie przytula, caluje, widze zaangazowanie z jego strony.
Jak byly moje urodziny to tez zlozyl mi zyczenia i kupil prezent.
Tylko na poczatku zalezalo mu aby zrobic na mnie lepsze wrazenie bo zabieral mnie w rozne miejsca na wycieczki, kupowal mi prezenty.
ja naprawde sie w to zangazowalam i on zobaczyl ze mi na nim bardzo zalezy.
Spotykamy sie bardzo czesto.. Tylko poprostu czasami zachowal sie w sostunku do mnie nie fair, powinien zamilczec.
A to ze nie chce wchodzic do mnie do mieszkania to ten fakt biore za to ze poprostu moze nie chce sie w to az tak bardzo angazowac nie wiem moze nie chce robic moim rodzicom nadzieji.
No czasami czulam sie przedmiotowo traktowana gdy mnie np zapraszal do siebie abym mu pomogla posprzatac to oprcz sprzatania to chcial sie kochac i dopiero na wieczor mnie odwozil do domu.
Poprostu czsami mam wrazenie ze chodzi o to aby sie tylko ze mna kochac , ze te spotkania z noclegami tylko do tego sluza , zeby nie lezal sam w lozku...
czego oczekujesz od nas? bo wypowiedziało się parę osób, a Ty ciągle swoje. Nie musisz nas co do niego przekonywać bo nam, a przynajmniej mi, wystarczy fakt, że facet zabiera Cię do siebie jak ma potrzebę... Skoro Tobie pasuje takie taktowanie to git. Tłumaczysz go, że nie przychodzi do Ciebie bo nie chce robić nadziei rodzicom. A czego Ty oczekujesz od tego faceta? czy nie zaangażowania właśnie? Nie oczekuj od niego, że będzie Twoim partnerem jeśli sama godzisz się na bycie kochanką.
Powiem jedno... Rozwaliłaś mnie w tym momencie... Tym postem
ktoś poświęca Ci w pewnym sensie swój czas... stara Ci coś doradzić, pomóc a Ty i tak swoje... bronisz go itd
nie obraź się ale on wydawać się może , że ma Cię do sprzątania, spania i czekania pod ciepłą kołderką
gdy on wypada sobie na godzinkę lub całą nockę
z kolegami... netkobietki starają Ci się otworzyć oczy na te sprawy a Ty i tak swoje
skoro jest taki boski "No ja jest ze mna to jest troskliwy, bradzo duzo mnie przytula, caluje" to czego oczekujesz od nas??? Podam jeszcze jeden przykład Twojej naiwności... "Jak byly moje urodziny to tez zlozyl mi zyczenia i kupil prezent" - jeszcze tego brakowało , żeby tego nie zrobił
cieszysz się z rzeczy które są normalne
a nie wiesz nawet , że to co on robi od czasu do czasu to inni faceci robią to non stop
także ideałem nie jest
a wręcz powiem , że nie spełnia jego warunków nawet w 1/4
sorry , że będę aż tak szczera... wiesz dlaczego nie wchodzi do ciebie do domu??? bo nie wiąże z Tobą poważnych planów
proste
i powodzenia bo z taka postawą zyciową to Ci się przyda ![]()
sorry , że będę aż tak szczera... wiesz dlaczego nie wchodzi do ciebie do domu??? bo nie wiąże z Tobą poważnych planów
proste
też tak uważam ale nie chciałam być aż tak dosłowna
Po co ma tracić czas na poznawanie Twojej rodziny jak możecie od razu jechać do niego na sex? To śmieszne ale on jest przynajmniej szczery wobec siebie bo nie zmusza się do by grać przed Tobą kogoś innego. A Ty? wolisz wmówić sobie, że jest dobrze niż przyznać się przed samą sobą, że nie jesteś szczęśliwa...
wiesz caameron ja też nie chciałam być tak dosłowna ale w poprzednim temacie starałam się pomóc jakoś awokado22 i nawet myślałam , że przejrzała troszkę na oczy ale nie
więc po co marnuje komuś czas kolejnym tematem <bardzo podobnym zresztą> "skoro ona wie lepiej
" taki kochany niby jest a wszystkie tematy wiążą się z nieudanym związkiem
koleś jawnie pokazuje o co mu chodzi tylko awokado jest zaślepiona i tego nie widzi
a gdy my na forum staramy się jej otworzyć oczy to ona próbuje nam je mydlić i kółko się zamyka ![]()
Nie wyminilas zadnej cechy charakteru NIC co Ci sie w nim podoba....
Tez mnie to uderzylo
Chocby facet stawal na glowie,a nie podobalby mi sie z charakteru, to by nie wypalilo. Nie napisalas w ogole, za co (poza zainteresowaniem toba) go cenisz..;o Awokado droga, odnosnie charakteru nie masz zadnych wymagan? Czy sa tak daleko w tyle, ze nie warto bylo ich wymieniac?
Tylko poprostu czasami zachowal sie w sostunku do mnie nie fair, powinien zamilczec.
No, skoro byl do tego zdolny (przytomny, w pelni wladz umyslowych, ze swiadomoscia konsekwencji swoich slow) i jednak tak sie odzywal, to o czym to swiadczy? Chyba o braku szacunku, nie?
I coraz czesciej on bedzie 'nie fair'. Im dluzszy bedzie zwiazek, im mniej sie bedzie ciebie bal (tzn bal,ze odejdziesz), na tym wiecej bedzie sobie pozwalal. Wspomnisz moje slowa,ze tak powiem.. Niektorzy ludzie tacy sa, nie szanuja innych, a moze to kwestia tego na co pozwalamy - nie wiem.
PS Z innej beczki :> Jak to robisz, ze jestes atrakcyjna(i skad to wiesz)? jak dbasz o siebie?
Poprostu czsami mam wrazenie ze chodzi o to aby sie tylko ze mna kochac , ze te spotkania z noclegami tylko do tego sluza , zeby nie lezal sam w lozku...
Przykre to jednak trzeba przyznać Ci całkowitą rację . Tak jak opisujesz tę relację , to na nic poważniejszego to nie wygląda , tylko dziwię się ,że w końcu sama do tego doszłaś , a jeszcze nie zerwałaś z nim kontaktu ...
Tylko coś mi się wydaje ,że gdybyś tylko mu oznajmiła o zakończeniu tej zabawy , to szybko by się zrobił na pewien czas potulny , tylko dlatego ,żeby Cię ugłaskać i nie stracić łóżkowych niezobowiązujących uciech . Ty się zgodzisz , no bo jak to taki miły jak go porzucić i tak w koło Macieju , aż on sobie innej naiwnej nie znajdzie .
Przepraszam za bezpośredniość , ale materiał publikowany powyżej skłania mnie tylko do takiej refleksji .
I jak Awokado22 poradziłaś sobie z tym problemem?
Po tym co opisaliscie tutaj zaczelam traktowac z dystansem tego mezczyzne, wkoncu zaczelam z nim rozmawiac i spytalam sie wprost kim dla niego jestem?
Bylam nawet w stanie zakonczyc ta znajomosc.
On to zauwazyl i o dziwo zmienil sie. Zaczal przychodzic do mnie do domu, teraz w swieta odwiedzil mnie i moja rodzinke, posiedzial z nami, bardzo sie stresowal, bo moja siostra po wszystkim mi opowiedziala , ze widziala jak temu chlopakowi trzesly sie rece przy jedzeniu.
Wiec jednak nie chodzilo mu tylko o sex, poprostu bal sie i wstydzil spotkac z moimi domownikami. Na szczescie przelamal ten lek i juz normalnie do mnie przychodzi.
Ja natomiast podeszlam do tej znajomosci z lekkim dystansem, przestalam sie przejmowac glupotami i wyolbrzymiac.
Tak naprawde bylam niedojrzala gowniara i nie wiedzielam czego chce od zycia. Sama nie bylam gotowa na to aby zaprosic go do siebie i poznac z rodzina.
Na szcescie zrozumialam swoj blad, nadal sie spotykamy. Widze, ze bardziej sie zaangazowal w nasz zwiazek, bo przedtem obrosl w piorka. Juz nie wyskakuje do kolegow na gierki a ja nie siedze sama w domu.
Rowniez pomaga mi przy obowiazkach.
Postanowilam tutaj wejsc jeszce raz gdyz mam bardzo powazny problem i nie wiem sama jak sobie z nim poradzic.
Mam bardzo trudny charakter, byle co mnie denerwuje, od razu sie fosze, przedtem bylo tak,ze wyolbrzymialam wszystko, dolowalam sie i robilam z siebie cierpietnice.
Juz przeszly mi te fazy , jednak ostatnio w sylwestra bardzo brzydko zachowalam sie wobec mojego partnera.
Moj chlopak chcial mnie zabrac na impreze do klubu, zebysmy jechali na zabawe do innego miasta a ja sie tym nie cieszylam, bo najchetniej bym siedziala w domu z nim.
Ociagalam sie w wyborze kreacji, przebieralam sie i wkurzylam sie pod koniiec ze nigdzie nie ide bo nie mam sie w co ubrac.
On sie wkurzyl i powiedzial mi co robilam przez te wszystkie dni?? czemu wczesniej sobie nie przygotowalam stroju?? zaczal mi wytykac, ze zachowuje sie jak dzieciak, nie potrafie jak dojrzala kobieta nic zaplanowac tylko siedze i ogladam tv.
Nagle zadal mi pytanie czy przypadkiem nie biore jakis lekow albo nie lecze sie u psychologa?
Ja oczywiscie zaprzeczylam i powiedzialam ze jestem niedojrzala przez moich rodzicow ktozy latami trzymali mnie pod kloszem i nie pozwalali spotykac sie z kolezankami, wychodizc w rozne miejsca.
Przez to jestem niedojrzala i dziecinna. Powiedzialam mu ze w dziecinstwie bylam bita przez matke.
Potem on odparl, ze juz mu sie wsyztkiego odechcialo i wyszedl z pokoju.
Jak z nim rozmawialam to plakalam , czulam,ze moge go stracic przez swoja glupote a naprawde zaczelo mi na nim zalezec.
Przestalam sie mazac, ubralam sie i zgodzilam sie jechac z nim na ta impreze. ucieszyl sie i pojechalismy na tego sylwestra.
Jednak bylam na poczatku zdolowana on to wyczul, probowal mnie pocieszac.
Jednak czuje sie teraz zle, mam do siebie pretensje ze mu to wszystko wyznalam.
Boje sie teraz,ze on mnie zostawi, pomysli ze jestem jakas chora i skonczy ze mna znajomosc.
Wczoraj jak mnie odwiozl to calowal mnie i umawial sie ze pogadamy wieczorem na gg, oczywiscie go nie bylo, dzisiaj tez sie nie odzywa.
Mam wrazenie, ze moze odpuscil sobie mnie, po takiej akcji jaka zrobilam w sylwestra mogl sobie pomyslec,ze jestem wariatka.
Nie wiem co teraz robic, jak dalej kontynuowac ta najomosc, czy sie odsunac od niego i nie narzucac.
Bardzo chcialabym sie zmienic ale nie wiem jak:(
Caly czas mam obawy,ze ktos mnie zdradzi, zostawi, ze jestem brzydka, niewystarczajaco ladna.
Kryje sie caly czas za ciuchami i make-upem. Proboje sie dowartosciowac sexem. Jestem bardzo niedowartosciowana.
Bylam kiedys w zwiazku w ktorym bylam bita i ponizana przez partnera ktory byl w dodatku uzalezniony od sexu i teraz nie potarfie docenic tego, ze ktos sie o mnie stara: zaprasza na kolacje, wychodzi ze mna do klubow, troszczy sie.
Ehh, ja mam podobny problem, też jestem podobna do Ciebie awokado. No i to zachowanie mężczyzny, mój też jak jestem u niego to by w łóżku leżał i tv oglądał, nie chodzi o seks tylko. Kilka razy zdarzyło i się odezwać na filmie to skarcił mnie że chce ciągle rozmawiać, że jednego programu nie możemy w ciszy obejrzeć, wtedy ja się focham i znowu jest źle. On tym lenistwem tłumaczy się, że w tygodniu pracuje i to dużo więc odpoczywa jak może i przyjemnie jak może obok mnie i jeszcze przytulić do tego. Nie wychodzimy nigdzie, jak wspomnę to słyszę, to są koszta.... Z jednej strony rozumiem, bo nie zarabia kokosów, ja nie pracuje, dzieli nas odległość, daje mi na bilet pkp i to nie tak mało,(pewnie usłyszę coś nie miłego, wiem nie powinnam brać kasy i głupio mi, ale tą kasę by wydał jadąc do mnie, a spotykamy się u niego, bo są lepsze warunki) utrzymuje mnie jak jestem u niego, więc wcale nie wyciągam go do baru czy klubu...
I tak jak tu piszecie, za co go kocham, jakie ma dobre cechy... to mówię to samo co autorka, że jest czuły, mówi miłe słowa, że kocha, ale cechy charakteru? hmmm chyba to że podchodzi bardzo mądrze to pewnych spraw, że potrafi mnie rozbawić, motywuje do pracy...
Poza tym jestem zdania, że nie kocha się za coś, a mimo wszystko.