Postaram się krótko streścić swój problem...otóż wczoraj byłam umówiona ze swoim chłopakiem (tak poukładałam sobie prace,żeby móc pojechać do niego i spedzić troche czasu razem)a tu w południe sms,że musimy przełożyć spotkanie,bo ma troche pracy,więc ja się uniosłam,troche pod wpływem emocji napisałam,że nie będe nawet komentować jego zachowania i jeśli chce mieć dziewczyne raz w tygodniu to niech na mnie nie liczy....i od tego czasu cisza z jego strony...Prosze podpowiedzcie mi,czy powinnam pierwsza się odezwać,czy poczekać na jego ruch?
za dobrze to nie wyszło ... nie ma nic gorszego jak działanie pod wpływem emocji. no ale stało się.
uważam, że powinnaś pierwsza się odezwać, przeprosić za uniesienie, zaproponować spotkanie a na spotkaniu powiedzieć dlaczego tak się stało. powiedzieć to o czym napisałaś tutaj, że poukładałaś sobie pracę, że czekałaś na spotkanie itd i że byłaś bardzo rozczarowana jak spotkanie odwołał.
problemem jest to, że najczęściej nie potrafimy ze sobą rozmawiać.
takie jest moje zdanie na ten temat ![]()
3 2010-11-26 21:30:16 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-11-26 21:30:42)
Też myślę, że Ty powinnaś pierwszy wyciągnąć rękę. On napisał Ci zgodnie z prawdą, że nie da rady, a to Ty uniosłaś się niepotrzebnie i strzeliłaś focha. Niestety, czasem coś zaplanujesz, a tutaj wszystko się sypie.
Tylko w tym problem,że wg mnie miałam racje się unosząc...Wydaje mi się,że ja więcej w tym związku daje z siebie,to ja ciągle jeżdze do niego...i właśnie dlatego waham się nad odezwaniem do niego:(
Tylko wiesz, podstawą jest powiedzenie otwarcie jak się czujesz i dlaczego tak się czujesz, a nie strzelanie fochów.
nie znamy całej sytuacji ale mimo wszystko radzę się spotkać i powiedzieć prosto z mostu co cię boli i poszukać wspólnie rozwiązania sytuacji. tylko nie na zasadzie przerzucania winy z jednego na drugie tylko szczera rozmowa. jeśli tak nie potraficie to proponuję "rozmowę" listowną, mailową ... wtedy jest się trudniej kłócić
i ma się czas na zastanowienie nad treścią
W końcu zdobyłam się na odwage i napisałam sms,że przepraszam za swoje zachowanie...a z jego strony zadnego odzewu:( hmmm...i co dalej?napisać coś jeszcze,czy dać sobie spokój?co o tym myślicie?
ja myslę, że Wasz związek nie jest zbyt powazny skoro razem zaplanowaliście wspolne popołudnie, a nagle on pisze, ze ma duzo pracy - nie sadzisz, ze nie szanuje Twojego czasu, skoro Ty wszystko zapalnowałaś tak aby miec go dla niego więcej?? Owszem źle, ze działałaś pod wpływem emocji, nastepnym razem postaraj się bez nerwów reagowac, jednak wydaje mi się, że jemu nie bardzo na Tobie zależy.
popieram 7mona9 jeżeli on nagle odwołuje spotkanie nie szanując Twojego czasu to niewiele ma to wspólnego z poważnym związkiem. Teraz jeszcze się nie odzywa. co obraził się?? ja bym już nic więcej nie pisała. Ruch należy do niego.
Odpisał,że przemyslał wszystko i mam racje ,ze potrzebuje faceta z którym będe się częściej spotykać,dlatego uwalnia mnie od siebie.więc napisałam,czy jest pewien swojej dycyzji i znów cisza:(szkoda,że mając 34 lata nie potrafi nawet napisać czy jest pewien:(
Ilonta masz potwierdzenie tego co napisałam, a czy w gre nie wchodzi przypadkiem inna nie zastanawiałaś się nad tym? jezeli on ma 34 a Ty 22 to wybacz, ale wydaje mi się, że zapewne ma swoją "stała miłośc", a Ty byłas odskocznią. Czy ma taki charakter pracy, ze ona jest ponad Wasze uczucie???? Jemu kompletnie na Tobie nie zależy. Jestes młoda więc poczekaj na faceta, który bedzie wart Twoich pragnień, ten zapewne nie jest.
Byłam pewna,że mu zależy ale ewidentnie widać,że gdyby mu zależało nie skończył by związku od tak...trudno kolejny raz zawiodłam się na facecie...ale poboli i przestanie:(
wiecie co ... co to za czasy, że takie rzeczy załatwia się smsami? paranoja jakaś ...