Wszystko zaczęło się 4 lata temu, poznałam Jarka. Często się kłóciliśmy, ale nigdy mnie nie skrzywdził,bardzo dużo złego ja jemu wyrządziłam a on mi wybaczył z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie zrobił nic bardzo głupiego... W grudniu sie rozstaliśmy, bo stwierdziłam, że to nie ma sensu, bo ja chciałam ślubu, dziecka itp. a on nie... Przyjechał tylko po swoje rzeczy i nie chciał się pogodzić- tzn. nie prosił o to itp to bylo 23grudnia, strasznie płakałam. Po 2 tyg. pojechałam na impreze tam poznałam Grześka., zaczęliśmy się spotykać, on pojechał na sylwestra do Wrocławia, bo miał już bilet kupiony- a ja siedziałam w domu. Po tyg. Jarek chciał sie pogodzić, przyjerzdżał, wydwaniał, pisał listy... Wtedy już byłam z Grzesiem. Nie wiedziałam co robić. Jarek przyjechał do mnie błagał żebym do niego wróciła, a ja się nie zgodziłam, na środku ulicy uklęknąl i prosił żebym wrocila, plakal,chciał się oświadczyć. Nigdy nie widziałam żeby facet tak płakal. Pózniej jeszcze dzwonil rozmawialismy pol godz. Dużo było takich sytuacji w których on pokazał to swoje uczucie, ale ja niestety byłam juz z kims innym. Płakałam po nocach nie wiedząc co robić, jeden jest bardzo spokojny, kończy studi-Jarek w domu nigdy się nie przelewało, a drugi- hulaj dusza piekła nie ma- imprezy koledzy, wydawanie pieniedzy- Grzesiek. Ciągle miałam wątpliwości czy dobrze robię, mówiłam o Jarku przy Grześku, próbowałam nie angażować się w ten związek z Grześkiem i trzymać go na dystans, ponieważ nie wiem czy jego zamiary są szczere, nie pisałam pierwsza nie proponowałam spotkań. Doszło nawet do tego że byłam z dwoma naraz, to się wydało, ale wybaczył mi to Grzesiek, byłiśmy razem 9 miesięcy. Po czym on zerwał z głupiego powodu- bo nie chciałam jechać do niego. Przez 1,5 mies. cisza nic się nie odzywal, znalazł sobie inna, a ja cierpaiałam chcialam sie pogodzic nie potrafilam sie pogodzic z tym rozstaniem, on nie chciał, nastąpił moment w którym wróciłam do Jarka bo myślałam ze juz nigdy nie bede z Grzesiem bo on nie chce. Jarek pocieszaŁ mnie po tym rozstaniu. Dostawałam do głowy miałam myśli samobójcze, błagałam Grześka żeby wrócił, bo coś sobie zrobie, tak się poniżalam ze masakra. W końcu uległ i wrócił na drugi dzień jednak zrezygnował i powiedział mi pa,mowie:przecież mowiles wczoraj ze mnie kochasz i wogole, a on na to: mowilem tak bo plakalas,poniżył mnie, zamknąl drzwi do samochodu przed nosem, z płaczem pobiegłam gdieś przed siebie, a on wtedy podjechał i wsiadłam znow go ubłagałam, żeby był ze mną, ale ja teraz nie potrafie mu zaufać, on mowi ze juz nigdy mnie nie zostawi, obiecuje, mowi że kocha. Że żałuje. Zerawal z tamta dziewczyną, niby wszystko ok ale nie jest, czuje sie poniżona, zdeptana z błotem. Boję się że znowu będę musiała przez to wszystko przechodzić bo on mnie zostawi. Co ja mam zrobić?????? może powinnam być z tym drugim, z nim mam stabilizacje, pewność, ale chyba go nie kocham, a z tym nie wiem czy to ma przyszłość
BŁAGAM PORADZCIE COŚ BO ZGŁUPIEJE.
Ile masz lat? Bo zachowujesz się strasznie niedojrzale. Biegasz, płaczesz, miotasz się. To nie ma nic wspólnego z miłością i dorosłością. Moim zdaniem Twoim problemem nie jest wybór między jednym a drugim chłopakiem, tylko niedojrzałość emocjonalna.
Mam 20 lat. Żałuję, że tak robiłam, no ale czasu nie cofne, tylko co dalej. Może masz racje...
Moim zdaniem najlepiej będzie jeśli na jakiś czas odpuścisz sobie obu chłopaków. Chwila samotności na przemyślenia dobrze Ci zrobi bo jak piszesz- sama nie wiesz, czego chcesz. Bardzo szybko po rozstaniu z jednym chłopakiem związałaś się z drugim. Nie dałaś sobie w ogóle szansy na ochłoniecie z emocji.
Sądząc po tym, co piszesz o obu chłopakach Jarek w pewnym momencie zwyczajnie się pogubił. Być może nie był gotowy, by spełnić Twoje marzenie o założeniu rodziny. Grzesiek natomiast lubi szybkie życie i być może (bo nie znam żadnego z Twoich chłopaków)- szybkie miłostki. Po wielu kłótniach słowo ,,kocham" usłyszałaś na odczepnego i co gorsza, to wyznanie nie było szczere. Zastanów się, czy chcesz w życiu miłości czy litości...
Ja tylko dodam, że nie zmusisz kogoś do tego aby Cię kochał. Jeśli wymusiłaś na Grześku aby z Tobą był to raczej nic z tego dobrego nie będzie. Możliwe, że za jakiś czas znów będzie kryzys, on będzie chciał odejść a Ty znów go zatrzymasz. I ani Ty ani on szczęśliwi nie będziecie. Zawsze będziesz miała wątpliwości, nie będziesz czuła się pewna i co gorsza będziesz miała rację, że tak się czujesz. Jeśli facet nie chce z Tobą być to go nie zmusisz, jeśłi zaś on nie wie czego chce to należy to też rozumieć tak jak by nie chciał. On straci szacenek do Ciebie, a Ty będziesz żyła w ciągłej obawie, że coś się wydarzy i Cię zostawi. Strach przed utratą mężczyzny nie jest miłością. Nie powinno być takiego strachu w zwiąku, w ktorym jest miłość. To bardziej uzależnienie, strach przed nieumiejętnością bycia samamu niż miłość. Tym bardziej, że sama tak naprwdę nie jesteś pewna z którym chcesz być. Bardziej zależy Ci na tym abyś nie była sama, niż na jedym, czy drugim panu.
Myślę, iż taka postawa faktycznie jest wynikiem niedojrzałości. Wynika to z jakiś Twoich lęków, z którymi Ty sama musisz się uporać zanim z kimś znowu się związesz. Może to wynika z braku pewności siebie, nieświadomości czego naprawdę się chce itp. Strachu, że się nie dostanie tego co się pragnie.
No właśnie wczoraj powiedziałam, mu że ja tak nie moge, być z kimś, kto jest ze mną z litości, ale on zaraz zaczął mówić że nie że mnie kocha i już nigdy tak nie zrobi i żebyśmy spróbowali, że obiecałam mu że dam nam szanse. Co zrobić?
pauliss188 - powiem ci szczerze że napewno mu schlebia że dziewczyna - za nim "lata" (nie obraź się) ale to łechta jego męskie ego, po drugie nie masz obaw że widząc jak bardzo ci zależy będzie tobą manipulował i robił co chce bo ty i tak mu wybaczysz??? Myślę, że na dzień dzisiejszy to faktycznie litość i zwykły egoizm z jego strony. Z mojego doświadczenia wiem że zbyt pewny swego facet to nie jest dobry materiał na partnera/chlopaka. To on powinien ci pokazać że się stara, że mu zależy. Czy myślisz że on cię szanuje? Sądzę że powinnaś odpuścić zająć się życiem normalnej nastolatki, szkoła czy praca znajomi itd... żyć!!!! A jeśli on naprawdę ci kocha jak mówi to zrobi wtedy wszystko żebyś była z nim.
Jesteś młodziutka i nie musisz się spieszyć a prawdziwa miłość nie wygląda tak jak do tej pory wasz związek.
Nie ma szacunku... Wiem o tym. Dziękuje za rady bardzo mi pomogłyście:*