Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1 Ostatnio edytowany przez awokado22 (2010-11-08 17:08:19)

Temat: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Witam was, jestem nowa na tym forum, postanowilam sie tutaj zarejestrowac gdyz mam pewien problem , pewnie dla wiekszosci z was wyda sie blachy ale nie mam za bardzo z kim pogadac na ten temat.
Probowalam konsultowac sie z moimi znajomymi ale tak naprawde niewiele wskoralam bo nie wiem dalej jak mam postepowac aby nie zniszczyc mojego zwiazku.
Zaczne od tego ze mam na imie Ewa, mam 23 lata, moj partner ma 24.
Naprawde zalezy mi na tym zwiazku i nie chcialabym popelnic jakiegos glupiego bldu ktorego bym pozniej zalowala do konca zycia.
Jestemy razem juz pol roku, tak naprawde od samego poczatku nie wiedzialam ze cos z tego wyjdzie, traktowalalm go wylacznie jak kolege, dopiero po jakims czasie zaczelo mi coraz bardziej zalezec na nim a jemu na mnie.
Jak jestem z nim jestem naprawde szczesliwa kobieta ale od momentu kiedy zaczelam u niego przebywac coraz czesciej czuje sie mniej doceniana, nie czuje sie abym byla w centrum jego uwagi.
Przedtem nie zostawalam na noc u niego, przewaznie spotykalismy sie na 3-4godziny a potem odwozil mnie do domu.
Pod koniec lata zaczelam tam systematycznie zostawac na noc u niego, i chyba tutaj popelnilam blad, bo chyba powinnam zaprzestac na 1 nocy.
Tylko ze mojemu partnerowi bylo ciagle malo, chcial abym jak najdluzej u niego przesiadywala i domagal sie czestych spotkan.
No i teraz to wyglada tak ze co tydzien on po mnie przyjezdza w piatek wieczorem i wracam dopiero w niedziele.
Poczatkowo bylo super ale od jakiegos czasu zaobserwowalam ze chyba poprostu za duzo czasu spedzamy w swoim towarzystwie i on sie poprostu nudzi ze mna.
Ja niemoge tego zrozumiec bo moglby przeciez przyjechac po mnie w sobote, wyskoczylinysmy gdzies wieczorkiem i rano bym wrocila do domu.
Ale to wyglada tak podam wam na przykladzie ostatniego weekendu: ze juz w czwartek on do mnie wydzwania, pisze smsy i chce sie koniecznie spotkac w piatek, przyjezdza po mnie, siedzimy w domu, pierwsze to co wlaczenie telewizora, troche czulosci, za moment dzwoni kolega, podjezdza pod dom, on mi mowi ze wychodzi doslownie na kilka minut przed klatke bo kumpel przyjechal zabrac cos od niego aby zawiezc to jemgo bratu ktory teraz lezy w domu bo ma noge w gipsie, po czym ja czekam, minuty leca, po pol godzinie jest telefon ze on pojechal z kolega do brata i ze graja w gierki na play station, jakies motocykle, pilka nozna<szok> i ze wroci za 20 minut, oczywiscie wszystko sie przedluza i jest dopiero po 40 minutach.
Oczywiscie mnie przeprasza, ale ja nie wiem jak zareagowac, poprostu panicznie sie boje jego nie urazic, wiem ze wiekszosc lasek zrobiloby afere ale ja jestem za malo asertywna i nie potrafie bronic swojego zdania.
Potem juz nie wychodzil ale na 2 dzien, od rana zalatwial sprawy zwiazane z praca--> to moge jakos zrozumiec, zbliza sie wieczor, robie kolacje a on sobie wlacza gg i rozmawia ze znajomymi: z kolega i jakas kolezanka.
stawiam jedzenie na stole a on nadal jest zajety pisaniem na gg, wogole niczym sie nie krepuje, po kilku minutach wylacza gg i je kolacje.
Czulam sie dziwnie z tym wszystkim,bo w koncu skoro zaprasza mnie do siebie to powinien chyba tak zagospodarowac swoje sprawy aby byc wolnym dla mnie i skupic sie wylacznie na mojej osobie.
Przeciez jak ma ochote spotkac sie z kolegami, potrafie to doskonale zrozumiec to po jakiego grzyba sciaga mnie w piatek wieczorem a nie np sie umowi w sobote wieczorem kiedy jest wolny?? bo ma zalatwione sprawy zwiazane z praca itp.
A najczesciej to wyglada tak ze ja siedze sama w mieszkaniu, probuje sie jakos czyms zajac i to ato sprzatam albo ogladam tv ale naprawde powoli zaczyna mnie to nudzic.
I nie wiem co mam robic bo idzie czwartek, szykuje sie dlugi weekend i on moze miec plany aby juz w czwartek mnie zwiezc do siebie.
Nie wiem jak powinnam postepowac, naprawde zalezy mi na naszym zwiazku, tylko chyba za duzo pozwolilam mojemu partnerowi, jestem zbyt ulegla i on sie zabardzo zagalopowal.
Bo jezeli chodzi o nasze relacje to naprawde chlopak jest w porzadku, nie wyzywa mnie, nie bije, czuje sie bardzo swobodnie w jego towarzystwie tylko poprostu nie wiem jak sobie poradzic w takich sytuacjach gdy on wychodzi z domu, mowi ze bedzie za 5 minut a jest po godzinie;/
Rozmawialam dzisiaj z kolega i on mi radzil abym jakos sie postawila bo on zacznie wychodzic i nie bedzie go calymi dniami i nocami a ja bede siedziala jak ta ksiezniczka w wiezy.
Bylo mi wstyd ale juz zostalam tak zostawiona w mieszkaniu na cala noc 3 tygodnie temu, mial wyjsc na 1-2 godzinki a wrocil o 4 nad ranem w sobote.
A ja glupia zamiast z rana spakowac walizki i jechac to siedzialam z nim do niedzieli;/
Ja nie chce mojego partnera w zaden sposob ograniczac.
Mam do was pytanie to jak wkoncu powinnam planowac z nim spotkania???
Zdecydowac sie na czestsze ale za to krotsze randki??? moze zaczca sie umawiac na miescie???
Bo juz dzisiaj przychodza mi mysli do glowy ze nie powinnam tam jezdzic na 3 dni z rzedu?? bo im dluzej tam bede siedziala tym wieksza on bedzie mial pokuse aby gdzies wyjsc bo bedzie zyl w przeswiadczeniu ze ja poczekam ta godzinke na niego a potem bedzie mnie mial na kolejne 2 dni.
Prosze o rady, z gory dziekuje.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

no ciężka sprawa z tym twoim facetem, niby wszystko w porządku, bardzo zależy mu aby spędzac z tobą dużo czasu a z drugiej strony już się chyba przyzwyczaił do twojej obecności u siebie w domu. Ja też jeżdze z moim chłopakiem do niego w weekendy i wolne dni, jest tak już ok. 2 lata. warto z nim pogadac o tym, że nie poświęca ci tyle czasu ile byś chciala a druga sprawa to ty musisz wkońcu zacząc mówic to co myślisz! nie możesz mu tak bardzo ulegac. Zajmij się sobą, też organizuj sobie czas na weekend. ja tez mialam kilka takich chwil że wydawalo mi sie że mój facet nudzi się moją obecnością i kilka razy oznajmilam mu że nie przyjade do niego bo planuje posiedziec z przyjaciolką, pogadac. stęsknił się i już bylo inaczej.

3

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

bardzo nieciekawa sprawa. Twoj chlopak zachowuje się jak byście byli juz starym małżenstwem! dla mnnie to nie jest normalne zachowanie, tzn normalne dla faceta, ale nie wtedy gdy się człowiek stara o względy innych... fakt, że na zbyt wiele mu pozwoliłaś, zbyt szybko, pokazałaś, że jesteś w nim ślepo zakochana, zapatrzona, że zawsze będziesz siedziała na pupie, patrzyła jak on się bawi i gdy wróci Ty zawsze będziesz na niego czekała! sama już teraz go tego uczysz, że kobieta jest do posprzątania, gotowania i uslugiwania oraz seksu, czym nie zawsze są zaspokojeni.... dążę w tym kierunku, że nie wyobrażam sobie Twojego życia z takim facetem już po ślubie, przecież to istne samobójstwo pakować się świadomie w taki związek. musisz nauczyć się wiedziec czego chcesz i też czegoś od niego wymagać... dziwne, że w okresie bycia razem jako chłopak i dziewczyna nie spędzacie czasu razem, na czym Wy spędzacie ten czas, który rzeczywiście jesteście razem? na łóżku? jeśli tak. to wydaje mnie się że jesteś po prostu zwyczajnie wykorzystywana! może się mylę, jednak gdy to ja byłam w wieku, gdy spotykałam się z chłopakiem, owszem czasem przesiadywaliśmy w którymś z mieszkań ale nie zawsze no i nie było mowy o pozostaniu na noc, chodziliśmy na spacery, do knajpki, kawiarni, na spotkania z ludźmi, ale razem... nie ukrywam, każde miało swoje życie i spotykaliśmy się z innymi ludźmi sami bez tej drugiej osoby, ale nie tak, żeby umówić się i zostawić a samemu pójść na jakąś zabawe - WYKLUCZONE! trochę szacunku... dla mnie to nie jest ani trochę normalne zachowanie, a Ty koniecznie popracuj nad sobą by mu i nikomu innemu nie pozwalać na coś takiego! musisz mieć własne zdanie i bronić własnej godności....! powodzenia, życzę udanych przemyśleń i odpowiednich decyzji i wyborów smile

4

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Zgadzam się z maddlen. On Cię traktuje jako swoją żonę, której nie musi zdobywać. Na Twoim miejscu po pierwsze: spokojnie powiedziałabym mu, że nie podoba cię takie podejście i że nie masz nic przeciwko jego spotkaniom z kumplami, ale skoro zaprosił Ciędo siebie, to ma niejako obowiązek być z Tobą, a nie jeździć do nich. Jeżeli chce się z nimi spotkać, to niech to zrobi przed waszym spotkaniem, albo po. Po drugie: ograniczyłabym te spotkania. Tylko jeden nocleg. Niech o Ciebie zawalczy, czasem mu odmów spotkania, niech się stara i Cię docenia.

On wie, że może robić co chce, bo Ty nie reagujesz i siedzisz jak trusia zgadzając się na wszystko.

5 Ostatnio edytowany przez awokado22 (2010-11-08 18:18:45)

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Kochane dziekuej za odpowiedzi, w pelni sie z wami zgadzam, ujelyscie to perfekcyjnie.
Ja sama mu powiedzialam wczoraj wieczorem ze czuje sie jakbysmy byli juz malzenstwem.
Wiecie to nie jest tak ze siedzimy w domu caly czas: bo wychodzimy do kina, jezdzimy do pubow, do dyskotek nie chodzimy bo poprostu nie lubimy, wolimy jakies knajpy, spedzamy razem swieta, wyjezdzamy na wczasy.
Zabiera mnie rowniez jak musi cos zalatwic w pracy, trzeba podjechac np do drukarni po ulotki.
Ale poprostu w ostatni weekend byla taka straszna pogoda ze mi sie poprost nie chcialo wieczorem nigdzie wychodzic no i poprostu ten weeknd spedzilismy przed tv.
Nawet nie wiecie jakie to jest nudne co kilka minut przerzucca prawie 60 kanalow, raz to do przodu raz to do tylu.
Jezdzimy razem na zakupy, sprzatamy mieszkanie, np razem wieszamy firanki, on pomaga mi bo odkurza.
Musze z nim porozmawiac w 4 oczy, tak jak mowicie, ograniczyc noce spedzane tam, czasem odmowic, on musi poprostu zawalczyc o mnie.
Bo ja jestem taka ze jak jestem z kims no to nie szukam atrakcji gdzies indziej, nie spotykam sie z zadnymi kolegami, wlasnie troszke zaniedbalam moje znajomosci z kolezankami bo wszystko posiwecilam mojemu obecnemu partnerowi, a tak nie mozna.
Poprostu on zanim sie ze mna spotka to niech najpierw przemysli to dokladnie, bo poprostu nie ma sensu abym ja tam siedziala od piatku, bo to tylko pozniej uderza we mnie.
Niech sie lepiej spotka z tymi kolegami, zateskni troche i jak przyjedzie to niech poswieci mi w pelni swoj czas a nie bedzie krecil sie jak pajak jakby tu przypadkiem czmychnac z domu na pol godziny czy godzine.
Bede pracowala nad soba, dziekuje serdecznie za rady:) bede was kochane sluchala:) i zagladala tu bardzo czesto:):)

6

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Z tego co opisujesz, to faktycznie zachowujecie się jak małżeństwo z długoletnim stażem. Z jednej strony naturalność gdy się jest razem, jest dobra, ale z drugiej gdy prowadzić już po pół roku do takiego traktowania, to trzeba szybko zapobiec wypaleniu się uczucia. Niestety, o związek trzeba nieustająco dbać i ciężko pracować. Niech on ma tego świadomość. Może podsuń mu kiedyś artykuły na ten temat (jest tego pełno w internecie). Niech poczyta co psycholodzy mają do powiedzenia i jak to wpływa na związek.

7

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Tak masz racje , uczucie trzeba caly czas pielegnowac, zaskakiwac i intrygowac sie za kazdym razem.
Dobrze ze w pore sie ocknelam bo po jakims czasie mogloby mnie to juz tak bardzo draznic ze nawzajem bysmy sie klocili o glupoty.
Musimy poprostu rozmawiac na powazne tematy, tak sobie ustalac spotkania i je planowac zeby za kazdym razem nie bylo nudno, zeby nie siedziec caly czas w 1 pokoju przed telewizorem, tylko wyskoczyc gdzies razem do fitness klubu a potem wieczorkiem gdzies na miasto do kina a potem do jakiejs knajpki.
I przestane tam siedziec przez kilka dni z rzedu bo to dobrze nie wplywa na nas, 1 noc maxymalnie.

8

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Możecie siedzieć w domu, ale jakoś fajnie spędzić ten czas. My sobie kupiliśmy niedawno grę (jengę, ale nie oryginalną) i po prostu siedzimy i układamy klocki śmiejąc się jak wszystko się burzy. Albo gramy w bierki (obydwoje bardzo lubimy tę grę).

9

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

oooo o bardzo fajny pomysl:) to zaproponuje mu abysmy pograli w jakas gierke , moze scrabble, rozejrze sie za tymi klockami:) hehe:)
dziekuje slicznie za rady:)

10

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Mogą być też puzzle, albo nawet szachy. Znajdźcie grę, którą obydwoje lubicie. Wspólnie przejdźcie się na stoisko z grami i coś razem wybierzcie. Będzie w sam raz na długie zimowe wieczory i umysł trochę się wygimnastykuje wink

11

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

A mnie się wydaję , że Twój facet chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu ... czyli jednoczesnie zadowolic kolegow a z drugiej strony Ciebie ... ze niby teoretycznie jestes u niego ...ale praktycznie to jego przy Tobie nie ma. Musisz jak najszybciej się zregenerować jezeli chodzi o Twoje życie towarzyskie. Ten Twój schemat jest pięknie opisany w książce Argov " Dlaczego mężczyzni kochają zołzy" Ja Ci go opiszę w skrócie ... więc wiele kobiet ma tak , że w pewnym momencie zatraca sie w zwiazku na tyle , ze dochodzi to takiej sytuacji , ze siedzi w domu sama i sie nudzi ... piętrzą się w niej frustrację bo jej facet w tym czasie zajmuje się jakąs swoją pasją np. czyści sprzęt do połowu ryb albo idzie na tennisa. Zauważyłyście , ze rzadko kiedy meżczyzni wiążac sie z kobieta jednoczesnie wyzbywaja sie wszystkich swoich pasji ... i przyjaciol? To tylko kobiety tak robią i to jest ich bład ... droga do nikąd. Przeciez poznajac faceta to czesto te jego pasje nas w nim urzekly.
No ale jesli chodzi o Ciebie Avocado to radzę Ci się skupic na sobie ... bo najprawdopodobniej w oczach swojego faceta robisz sie coraz mniej atrakcyjna w sensie osobowosciowym ... spotykaj sie z kolezankami ... nawet na glupia kawe ... a zobaczysz ile sie zmieni.

12 Ostatnio edytowany przez awokado22 (2010-11-09 10:43:16)

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Ivee--> doskonale to ujelas, to samo pzyszlo mi do glowy dzisiaj rano jak lezalam w lozku.
Poprostu chce upiec 2 pieczenie na 1 ogniu, z jednej strony nie chce wyjsc przed kolegami za pantoflarza siedzacego caly czas przy dziewczynie a z drugiej strony nie chce zrobic mi przykrosci i np mowic ,, kochanie nie spotkamy sie dzisiaj bo mam ochote spotkac sie z kolegami u brata i pograc w gierke na xboxie''.
Powiem wam szczerze ze wolalabym uslyszec ta brutalna prawde niz byc na sile wozona do niego do domu i siedziec tam przez jakis czas sama i w dodatku sfustrowana.
Bo przez to klebia sie we mnie negatywne emocje, jestem humorzasta, a przeciez w tym samym czasie moglabym pocwiczyc areobik w domu czy spotkac sie z kolezankami na kawe.
Uznalam, ze musze tutaj napisac, gdyz poprostu zauwazylam od kilku tygodni, ze ten schemat sie powtarza.
On znika z domu pod pretekstem pojscia do sklepu po piwa a potem sie okazuje, ze w drodze po te piwo spotkal kolege no i jakos zamiast 10 minut zrobila sie godzina.

Opowiem wam sytuacje sprzed 2 tygodni: w sobote wlasnie byla taka impreza dragon cos tam:) ahaha:) zbytnio sie nie znam na tych hitach:D no i jego koledzy dzwonili do niego zeby jechal z nimi, on chodzil za mna od rana i ze moglibysmy razem jechac na ta impreze, jednak ja nie moglam bo w niedziele musialam rano wracac do domu bo na 11 byla zamowiona msza za mojego dziadka a obiecalam babci.
A gdybym tam pojechala to na bank bym nie wstala na 8.
Wtedy mu powiedzialam,ze jak ma ochote to niech jedzie z kolegami ale w takim razie ja sie pakuje i jade do domu bo poprostu nie chce sama siedziec w nocy.
Powiedzialam ze wole wrocic do domu a mozemy sie spotkac w poniedzialek wieczorem w to miejsce.
On zaczal poczatkowo gadac ze wieczorem mnie odwiezie samochodem, a ja wtedy pewnym glosem powiedzialam ze: kochanie mam pod blokiem busa i wroce nim do domu.
Po jakis 2 minutach przyszedl i powiedzial ze nigdzie nie jedzie, ze zostaje ze mna w domu, zaczal mnie przytulac i prosil abym zostala jeszce ta noc i nie wracala do domu.
No a za tydzien byla ta akcja wlasnie z tymi gierkami, ze kolega przyjechal pod blok, tamtem mial tylko na kilka minut wyskoczyc a po pol godzinie byl telefon ze siedzi z chlopakami.
I w ciagu tego weekendu wyskoczyl tak 2 razy na ta gierke do brata.

Musze cos z tym zrobic bo on nie moze postepowac, skoro zaprasza mnie do siebie to jego obowiazkiem jest byc przy mnie, oczywiscie sa nagle wypadki: gdzie np brata musial odebrac ze szpitala albo zawiezc mu obiad bo ten ma noge w gipsie.
No ale rozmowa na gg z jakas tam kolezanka  czy kolega w mojej obecnosci nie jest ok.
On moze sobie pisac z kim chce ale dajmy na to wtedy kiedy jest sam a nie kiedy ja leze na kanapie albo siedze w fotelu i sie nudze.

Masz racje jestem dobrym przykladem tej laski z tej ksiazki: nie wiem co zrobic aby mu dogodzic, wiem ze popelnialm bledy bo :
- nie powinnam tam brac sie za porzadki
-  nie robic kolacji, nie przywozic tam jedzenia  tylko to razem powinnismy zrobic zakupy a on powienien wlaczyc sie w to a nie siedziec przed tv i od czasu do zasu wejsc do kuchni aby podjesc cos z polmiska i powiedziec ze dobre
-nie piec zadnych ciast w domu i tego mu wozic
sad jestem taka na siebie zla i moze dlatego on mnie juz nie docenia. pOprostu widzi ,ze jestem zaangazowana w ta znajomosc no i robi co mu sie zywnie podoba a ja do tej pory nie moglam tego w zaden sposob zahamowac.
Mozliwe ze jestem dla niego malo atrakcyjna pod wzgledem osobowosciowym, bo widzi ze nie mam kolezanek z ktorymi bym spedzala czas, nie chodze po kawiarniach, tylko porostu kraze po: dom, uczelnia, jego chata, i tak kazdy tydzien;/
nie wiem co teraz zrobic, bo wczoraj od rana milczalam i nie odzywalam sie do niego to on po poludniu slal mi smski pytal sie czy jestem juz po szkole, potem jak zajecia.
Potem cos pisal ze wyslal moje zdjecie swojej mamie, no i wieczorkiem pisalismy na gg i on juz zagadywal mnie czy od czwartku mam wolne? zebym juz najlepiej w srode o zajeciach do niego przyjezdzala i siedziala tam do niedzieli.
Ja odparlam ze w zadnym wypadku.
Tak naprawde ja nie chce tam  spedzac az tylu dni bo na bank mnie ktoregos dnia zostawi sama;/ w najlepszym razie na 2 godziny a w najgorszym na cala noc;/
On teraz mowi ze tak teskni za mna, ze nie wie co sie z nim dzieje, ze chce spedzac tylko ze mna czas, woli mnie od kolegow--> ale ja sie w duchu smieje jak to czytam bo wiem ze on to pisze aby polukrowac troche, bo pewnie sie skapnal ze ostatnio nie zachowal sie wobec mnie fair.
Niemoge tam pojechac na tyle dni, musze jako wymyslic jak tu sobie zorganizowac czas aby np tyllko czwartek spedzic z nim a juz w piatek i w sobote od rana zajac sie czyms innym.
Zeby kolejna randka byla najpozniej sobota wieczor albo niedziela.
Bo to katastrofa bedzie jak pojade tam juz w srode albo czwartek na tyle dni;/

13

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Wydaje mi się,że nuda to uczucie powszechne w zwiazku,natomiast zadaniem partnerów jest dbac o to,aby nie było jej za dużo. Może po prostu nie siedzcie cały czas w domu,tylko idzcie do kina lub w i ogóle wyjdzicie gdzieś razem. Możliwe że że chłopak popadł w rutynę,pewien schemat który się powtarza i z którym jest mu po prostu dobrze.

14

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Rozmwaialam z moim chlopakiem chce abysmy jakos aktywnie spedzali razem czas, bedziemy sie starali coraz czesciej gdzies wychodzic razem.
Teraz zaplanowalismy, ze pojdziemy na basenna najblizszym spotkaniu a w domu pogramy w gre planszowa eurobiznes:D
Chcialabym was sie poradzic odnosnie czestotliwosci naszych spotkan.
Bo moj partner wie ze od czwartku mam wolne, no ale dzisiaj rano tak sobie myslalam ze nie ma sensu zwalac mu sie na glowe na 4 dni, bo poprostu mozemy sie nudzic.
I tak myslalam sobie aby spotkac sie w czwartek po poludniu, jakos milo spedzic czas, wyjsc gdzies no a na 2 dzien juz z samego rana nie siedziec tam tylko od razu po sniadaniu wrocic busem powrotnym do domu.
On wtedy po sniadaniu pojdzie do pracy, pozalatwia wszelkie sprawy, po obiedzie zawiezie bratu obiada wieczorem niech sie spotka z kolegami u brata na ta gierke.
Troche zateskni i jak bedzie chcial to w sobote wieczorem albo w niedziele po poludniu znowu sie spotkamy.
Jak byscie zrobily na moim miejscu??
Bo raczej nie powinnam go teraz olewac i nie zgadzac sie na randki. musze zgadzac sie ale w granicach rozsadku tak zeby to nie bilo we mnie.
pozdrawiam:)

15

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

hej dziewczyny, weszlam ponownie na to forum gdyz nie wiem co mam ze soba zrobic, jestem beznadziejnie glupia, nie wiemjak w koncu wziasc sie w garsc i wytrwac we wszelkich postanowieniach:(
Ochrzancie mnie bo nie wiem co moze na mnie wplynac.
No wiec tak , mialam sie spotkac z moim chlopakiem w czwartek i zostac maxymalnie na 1 nocke ale skonczylo sie na 3 nocach, dzisiaj dopiero wrocilam do domu.
Niemoge do konca narzekac bo uwazam ze ten dlugi weekend moge zaliczyc do udanych ale jest jedno ,,ale''--> ale o tym wspomne pozniej.
Niby wszytsko od poczatku zapowiadalo sie swietnie, bo przyjechal po mnie o 13, nie spoznil sie.
Zaprosil mnie do pizzerii a potem do kawiarni na ciastko.
Kilka dni wczesniej zalatwil filmy od kolegi i kupil alkohol wiec zrobilismy sobie wieczorek filmowy, ogladalismy filmy na dvd i pilismy winko. Pozno poszlismy spac, bylo naprawde super.
Na drugi dzien od rana pojechalismy do fitness klubu, bylismy na basenie, saunie i silowni.
Wrocilismy dopiero po 15, zrobilsimy zakupy i przygotowalismy sobie cos do jedzenia, pomagal mi.
Wieczorem tylko pojechal bratu ktory ma teraz noge w gipsie zawiesc kolacje.
Szybko wrocil do domu.
Wzystko ok jednym slowem, ale 1 rzecz mnie zabolal podczas rozmowy z nim , nie wiem moje sobie zarty robil.
Ale rozmawialismy o tym, ze schudlam, mowilam ze teraz jestem zadowolona ze swojego ciala ale jeszce bede pracowala nad nim a on mi powiedzial no tak bo mialas duzy tylek pokryty cellulitem.
Szczeka mi opadla, powiedzialam mu wtedy: no tak ale leciales na ten tylek i nie przeszkadzalo ci to?
A on mi odparl no to nie wiem na co polecialem na ciebie?
Dodam ze nie bylam jakas gruba , bo wazylam 60 kg w wakacje a teraz 52kg przy wzroscie 165.
Poprostu mam figure gruszki, ze gore mam strasnzie drobna a uda mialam masywniejsze i tyleczek.
Ale nigdy mnie nikt nie krytuykowal, koledzy zawsze powtarzali ze mam swietne cialo i nie musze wogole cwiczyc i spadac z wagi.
Oczywiscie jak teraz wrocilam na studia nno to mam duzo ruchu i malo jem w ciagu dnia i pewnie dlatego zeszlo z wagi, ale zabolalo mnie ta jego uwaga odnosnie mojej pupy.
Wogole jego nie rozumiem, czasem jest taki ze nie wie jak mi slodzic, zachwyca sie mna, jaka to jestem piekna, jego koledzy przy nim gratuluja mu ze ma taka piekna kobiete.
Sam jest inicjatorem naszych spotkan, stara sie o wszystko, docenilam jego ostatnie starania zwiazne z restauracja, fitnessem i wieczorkiem z pyszna kolacja--> bo naprawde zaczal mi pomagac w gotowaniu, stal przy patelni i smazyl krewetki a nie siedzial przed tv i czekal na gotowe a tutaj w pewnym stopniu palnal gafe z tym tekstem odnosnie mojego tylka;/
bylo mi przykro, poczulam sie strasznie.
Oczywiscie pozniej przymilal sie do mnie, calowal mnie, przytulal do siebie, tulil cala noc, mowil pieszczotliwie do mnie.
Tak jak wspomnialam wczesniej ugotowal kolacje , pojechal specjalnie po zakupy.
Wczoraj tez bylo ok, znowu mi pomagal przy obiedzie, wyszedl z domu na pol godziny do brata aby mu znowu zaiezc jedzienie nawet sie cieszylam bo mialam czas aby sie ogarnac i przyszykowac na bostwo: umylam sie, umalowalam, ubralam sie ladnie--> jak wrocil pochwalil mnie ze pieknie wygladam, co jakis czas podchodzil do kanapy i mnie tulil.
Wszystko bylo ok do dzisiaj zrobilismy sobie sniadanie, wlaczyl film, myslalam ze sobie go obejrzymy do konca a on do mnie to kochanie szykuj sie bo chce jechac na gierke do brata, bo umowil sie juz z kolegami.
Od razu odeszlam od stolu, zaczelam sie pakowac, powiedzialam mu ze w takim razie jak tak mu spieszno do gierki to nie musi mnie odwozic do domu tylko wroce busem;--> a on ze nie bo sie na niego obraze, zachowalam zimna krew , juz nie chcialam sie z nim klocic odwiozl mnie.
Nie wytrzymalam i w aucie powiedzialam mu ze jakas gierka jest wanziejsza odemnie--> on zaczal zaprzeczac,ze nie. Jak wychodzilam z auta i sie zegnalam to odparl na koncu ze zalezy mu na mnie i jestem najwazniejsza.
Teraz wydzwnaia i pisze do mnie.
Nie wiem jak powinnam juz postepowac, nie daje mi spokoju te stwierdzenie odnosnie wielkosci moich posladkow kiedys i braku ich jedrnosci.
Nie wiem co sadzic o tym facecie, z 1 strony stara sie, chce jak najwiecej czasu spedzac, ostatnio postaral sie aby bylo ciekawie a tu taka gafa z tym jego stwierdzeniem.

16

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Faceci czasem nie mają wyczucia taktu. Mój narzeczony czasem potrafi strzelić takim komentarzem, że cały humor mi siada. Nie robi tego celowo, po prostu nie przewidział, że to mnie zaboli.
Mam wrażenie, ze na koniec trochę strzeliłaś focha. On się starał, ale czy pochwaliłaś go za to?

17

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Masz racje a_normalna--> tak juz bywa z facetami.
Ale naprawde bylo mi przykro jak latem docinal mi tekstami gruby tyleczek i sie smial.
Przez to mam kompleks aby pokazac mu w swietle dziennym w bieliznie, poprostu zakrywam sie spodniczka czy koszula bo boje sie ze spojrzy na mnie i zrobi jakas mine.
Chociaz teraz jest juz duza roznica bo schudlam z 8 kilogramow chociaz i tak nie jestem zadowolona z efektow mimo tego ze mowi ze juz dobrze wygladam i nie musze chudnac wiecej.
Tylko jak on obladal sie slodyczami i troche mu brzuszek urosl to mu nie docinalam, jak sie zalil ze musi robic brzuszki i to spalic to mu jeszce mowilam ze wcale nie musi bo ja go akceptuje taki jaki jest.
A jezeli chodzi o to czy docenilam jego strania to oczywiscie powiedzialam mu ze bylo super i ze nie wiem kiedy czas mi zlecial.
Moze on poprostu juz taki jest z charakteru.
Ale ostatnio zaczelam sie bac ze on spotyka sie wylacznie ze mna tylko ze wzgledu na moj wyglad, boje sie ze moze mu chodzic jedynie o ladna buzke i sex.
Chociaz on od samego poczatku mowi mi ze nie jest facetem ktoremu chodzi tylko o sex.

18

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

wiesz co bym zrobiła jeśli by tak często wychodził i na tak długo?  spakowała rzeczy , ubrała się i wyszła! Bez przesady:/ koleś najpierw Cię do siebie ściąga a później pryska z kumplem hmm albo siedzi na gadu hmm a Ty mu jeszcze w tym czasie robisz porządki i kolację! No jak dla niego to bajka smile która dla Ciebie może się źle skończyć hmm Druga kwestia to taka , że nie jesteś konsekwentna... Jak mówisz , że jedziesz na jedną noc to na jedną a nie na trzy. Koleś widzi , że może Cię urobić i jest dla niego gitara hmm z brakiem konsekwencji daleko nie zajedziesz... Jak słowo się rzekło to brnij dalej, nie zmieniaj go.Chyba , że w  wyjątkowych sytuacjach. I jak nie chcesz jechać do niego to nie mów mu że dlatego bo on ma się stęsknić:/ tylko , że np. umówiłaś się z koleżanką smile pokaż mu że poza nim, uczelnią i domem też masz jakieś życie. I co najważniejsze smile jak jesteś u niego to niech on Ci "usługuje" a nie Ty jemu... w końcu to Ty jesteś jego gościem a nie on Twoim. W przeciwnym razie za pół roku będziesz mu prała gatki i skarpetki smile które będą czekały na Ciebie z całego tygodnia... buuu hmm A fakt , że powiedział Ci że miałaś gruby tyłeczek to niestety faceci tak mają tongue jak napisała a_normalna , kompletnie żadnego wyczucia i taktu tongue Powodzenia Ci życzę smile

19

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

plusza24-->dobrze napisalas, zgadzam sie z toba pod kazdym wzgledem.
Tak powinnam zrobic kiedy zostawial mnie sama w domu np na cala noc i wracal dopiero o 4 nad ranem.
Widzicie gdybym mieszkala blisko niego to bym sie ubrala i wrocila do domu ale on mieszka 30 km odemnie, z dojazdem jest ciezko wieczorem a on przewaznie umawia sie ze mna poznym popoludniem a jak idzie do kolegow to najczesciej przed 20 abo po 21 wychodzil, bo wie ze ja juz o tak poznej porze nie wyjde z domu sama bo sie bede bala. Bo gdyby taka sytuacja byla o 11 czy nawet 16 to bym z miejsca manatki spakowala i pojechala do domu busem.
Musze byc konsekwentna, akurat w tym tygodniu spotkam sie z nim w piatek i w sobote wroce bo akurat w sobote mam taka sytuacje ze musze byc wieczorem w domu,czyli w gre bedzie wchodzila maxymalnie 1 nocka.
Musze pokazac ze mam rowniez jakies zaintersowania, czesciej musze wychodzic z kolezankami nawet na glupia kawe niemoge byc na kazde skinienie.
A pozatym juz troche zaluje ze tak mu usluguje bo on juz sobie wpoil ze kobieta jest od sprzatania i uslugiwania, tak jak jego mama pucowala mieszkanie i mu do lozeczka przynosila herbatki.
On juz chce to samo zrobic ze mnie.
Bo dzisiaj sie widzialam z nim po szkole i byla taka sytuacja, ze gotowalismy razem w weekend no i ja nie zdazylam pozmywac no i on zadzwonil do mnie ze przyjedzie po mnie i najpierw zrobimy zakupy: kupimy majteczki i tam inne rzeczy a potem pojedziemy do niego i razem ogarniemy chate bo on jutro wyjezdza na targi i poprostu nie dalby sobie rady sam z tym poradzic.
ja myslalam ze mi cos pomoze, okazalo sie ze zlew byl pelen brudnych naczyn, wszystkie lyzeczki, widelce brudne, na talerzach juz sie jakas plesn chyba zaczela powstawac a smrod niesamowity.
Oczywiscie wszystko zostalo postawione na mojej glowie, bo on sie nie chcial do tego dotykac bo mu sie zle robilo, uciekl z kuchni do drugiego pokoju.
NO i ja w rekawiczkach musialam wszystko pozmywac i ogarnac w tej kuchni.
Gdybym nie przyjechala to pewnie by to lezalo do weekendu.
Zrobil sie taki wygodny, ze jemu juz nie zawsze chce sie wody nawet napuscic do wanny.
Dzis mu powiedzialam jak sie pluskal w waanie ze jak razem zamieszkamy to niech nie mysli ze ja bede cale mieszkanie sprzatala, ze bedziemy sie dzielili obowiazkami: ze raz ja bede zmywala a na drugi dzien on.
Odpowiedzial mi, ze jestem kobieta i to nalezy do moich obowiazkow: wymienil mi zmywanie, gotowanie,prasowanie,pranie,generalne sprzatanie mieszkania a on to moze jedynie odkurzaczem przeleciec po mieszkaniu:P normalnie szczeka mi opadla:P
Musze wziasc sie w garsc i popracowac nad naszym zwiazkiem, nie moze byc tak , ze ja odwalam cala najgorsza robote a on sobie lezy albo gra w gierke.
mam nadzieje ze uda mi sie:) biore sie od jutra za siebie.

20 Ostatnio edytowany przez plusza24 (2010-11-17 14:48:55)

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Z każdym Twoim zdaniem rośnie w mich oczach przerażenie yikes on przyjechał po Ciebie żebyś mu naczynia  umyła? yikes Czyste chamstwo i bezczelność bez granic hmm  jeszcze później "Pan i władca" mówi Ci od czego będziesz , albo już jesteś hmm czyli od sprzątania, gotowania itd. Czyli od najczarniejszej roboty a On jest od leżenia na kanapie, grania i oglądania tv.  Tak żałosne , że aż śmieszne. No koleś ma tupet trzeba przyznać. Czyli już wiadomo, ze jak teraz Ci troszkę pomaga to po prostu zwykłe udawanie a dzień po ślubie będziesz latała ze ścierką i w fartuchu dzień i noc. Tak jak jego mama. Starszne hmm Szowinistyczna świnia i nic więcej hmm mój mąż pomaga mi w czym się da. Zetrze kurze , odkurzy, pomyje naczynia wyniesie śmieci itd. i dodam że mąż pochodzi z takiego domu gdzie jego bracia stare konie po 20 lat budzą swoją mamę o 4 rano żeby zrobiłam im śniadanie, buuu ;/ i na dodatek usługuje wszystkim na około hmm przynieś podaj pozamiataj hmm mój mąż nie obudzi mnie o 4 rano smile bo by wiedzial że chyba bym go powiesiła tongue nauczył się pięknie smile  Dlatego dla mnie to jest takie straszne hmm wiesz podam Ci jeden przykład: Mój eks jedząc obiad u niego który ja ugotowałam stwierdził że jest mało pikantny hmm <dodam że jemu żarcie paliło się w buzi chyba takie pikantne wszystko jadł> i nie wie jak ja zostałam kucharką. Wziełam od niego talerz wlałam do garnka, zawartość garnka do wc, wrócilam i powiedziałam mu że jak będzie głodny to wie gdzie szambo smile on był oszołowiony że z  godzinę się nie odzywał smile ja zresztą też ale nie żałowałam tego smile nic a nic smile a u Ciebie jak go tu nauczyć że kobieta to  nie tylko służąca hmm myślę , że Twoja zmiana jest tu bardzo potrzebna i nie masz raczej innego wyjścia jeśli chcesz coś w Waszym związku zmienić hmm jestem ciekawa jakby zareagował w momencie gdzie on Ci powiedział, że nie dobrze mu się zrobiło itd jak tobie też by się w tym momencie źle zrobiło np. wiesz kochanie mi tez jakoś tak źle się zrobiło, nie dam rady tego umyć, chyba będziesz musiał sobie sam z tym poradzić big_smile heh big_smile ciekawe jaką by miał minę tongue
jeszcze jedno... gdy widziałaś że on Cię przywiózł po to żebyś mu umyła i posprzątała i wyczuwasz, że cię wykorzystuje to dlaczego się jeszcze dajesz? i np. myjesz te naczynia. Mnie by chyba szlak trafił. Boże szkoda mi Ciebie bo znalazłaś się w na prawdę nie zaciekawej sytuacji. tym bardziej że jesteście ze soba krótko sad bo raptem pół roku a on już Ci mówi za co będziesz w waszym związku robiła - za gosposię hmm myślę , że za bardzo Ci zależy i panicznie boisz się coś zrobić z tą sytuacją żeby aby Twoj domek z kart zaraz nie runął hmm to nie jest dobre. On myślę , że wyczuwa Twój paniczny strach o przetrwanie tego zwiazku i dlatego się tak zachowuje.

21

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

To zazdroszcze ci plusza takiego wspanialego meza. Ale znajc zycie to ty poprostu dobrze sobie go wychowalas, on wie co moze i nie podskoczy za wysoko. Tak naprawde wiesz czego chcesz i nie dasz sobie wejsc na glowe.
Przedemna dluuuga droga abym w koncu nauczyla sie asertywnosci, musze sie zmienic dla dobra tej znajomosci, bo swoim zachowaniem niszcze tego faceta i on dlatego na tyle sobie pozwala.
Ale najgorsze jest to ze ja nie potrafie sie kompetlnie za to zabrac, nie wiem jak postepowac, jak powinny przebiegac nasze spotkania, jaka powinnam byc wzgledem niego. ehhh, prosze pomozcie mi, jakbyscie postapily na moim miejscu?? jakich zasad powinnam sie trzymac?
A jezeli chodzi o to zmywanie --> to bylo tak ze na poczatku spytal sie czy mu nie pomoge w porzadkach w domu, ze razem posprzatamy.
A skonczylo sie tak ze to na mnie spadlo mycie tych garow i talerzy bo on przyszedl do kuchni , stanal nad zlewem, kazalam mu wyrzucic smieci --> poszedl z reklamowka , wrocil i powiedzial ze nie moze wytrzymac w takich warunkach, zebym nie mowila o tym bo on zwymiotuje. Uciekl do pokoju.
Strasznie wygodny sie zrobil, wyskoczyl do mnie z tekstem jak sie pluskal w wannie czy mu nie obiore i nie przynise grejpfruta i czy go nie bede karmila--> a ja odparlam ze jeszcze czego!!! a on po chwili ze zartowal:)
On bardzo czesto mowi ze zrobimy cos razem ale tak naprawde wiekszosc rzeczy jest robionych tylko przezemnie.
Tak samo ze sprztaniem jego pokoju 3 tygodnie temu--> mielismy sprzatac razem. Efekt byl taki ze jedyne co zrobil to wyniosl stare gazety do samochodu, przelecial odkurzaczem po podlodze i powyrzucal niepotrzebne plyty a i nastawil pralke.
Natomiast na mojej glowie bylo mycie pokrytych kurzem segmentow, podlog na mokro, mycie okna no i wspolnie firanke zawiesilismy.
Ale z tym brudnym zlewem to bylo przegiecie. Od niedzieli mial tyle czasu a zmywanie nie trwa 2 godzin roboty bylo na gora 45 minut.
Robie blad bo za czesto mu powtarzam, ze liczy sie tylko on i ze nie obchodza mnie inni faceci.
A on sie tylko cieszy i zawstydza.
Ostatnio powiedzialam mu w nocy ze go kocham--> bylam taka podekscytowana a on mi odpowiedzial co ty gadasz? i sie zawstdzil, schowal glowe w posciel a potem przytulil. Nie wiem jak to interpretowac. ehhh ci faceci.

22

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

No powiem Ci , że widząc jak postępują z teściową w domu to nie miałam innego wyjscia... no przepraszam! Miałam...być wykorzystywana jak ona hmm teraz teściowa oczy robi yikes np. w czwartek męża rodzinka wpadła na obiad do nas a , że przyjechali prędzej to ujrzeli mojego męża nad wiaderkiem i garnkiem obierającego ładnie ziemniaczki smile na obiadzik smile gdy teściowa się mnie spytała czy ona dobrze widzi , że jej syn skrobie ziemniaki smile odpowiedziałam , że wzrok ma jeszcze dobry tongue oczywiście po obiedzie pomógł mi zebrać i pozmywać a później podać ładnie kawke i deser tongue ale druga strona medalu też jest taka , że ja np. idę z nim wozić drewno smile i nie uważam , że jestem wykorzystywana smile poczułabym się wtedy gdyby on poszedł gdzieś a ja sama bym z tym drzewem została smile ale na szczęście tak się nie stało smile a teraz wróćmy do pomocy w Twojej sprawie smile wykonałaś pierwszy krok smile mówiąc "i jeszcze czego" gdy on chciał grejpfruta już obranego... Brawo dla Ciebie smile po Twojej reakcji powiedział , że zartuje ale jakbyś nie zareagowała to pewnie by Cię spokojnie wykorzystał hmm bo z pewnością nie żartował hmm  przede wszystkim musisz zrobić metodę malutkich kroczków... Bo jak na raz będziesz chciała zrobić wszystko i go odmienić od razu to po prostu wylejesz mu kubeł zimnej wody na łeb i koleś da nogę tongue bo się przestraszy smile faceci nie lubią wszystkiego na raz bo nie ogarniają a zwłaszcza jak coś jest dosłownie tongue nie zrozumie bo będzie myślał, że do tej pory jakoś Ci to nie przeszkadzało a teraz nagle zaczeło i zacznie odbierać Cię jako problemową dziewczynę hmm
Następna sprawa z tym "kocham Cię" teraz myślę, że powinnaś poczekać na jego krok. I nie okazywać mu , że ci tak bardzo zależy bo obrasta ewidentnie w piórka sad
a do dalszych twoich kroków to pomyślę nad tym i może wpadnie mi do głowy jakiś fajny pomysł smile

23

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

O jejku:) to super, ze ci tak pomaga, przeciez moglby polozyc sie na kanapie,ogladac tv i ewentualnie wchodzic do kuchni aby zobaczyc jak sprawy sie maja,co do tej pory przygotowalas.
Masz racje musze malymi kroczkami go uczyc tego mam nadzieje ze poradze sobie z tym:)
I narzie wstrzymam sie z tym nadmiernym okazywaniem uczuc, bo on obrasta w piorka i czuje sie zbyt pewny siebie.
I daltego pewnie wymyka sie z domu na godzine bo wie, ze ja bede potulnie na niego czekala.
Musze nad soba popracowac.
Jutro najprawdopodobniej sie z nim spotkam.
Dziekuje ci za rady one naprawde bardzo mi pomogly, otworzyly oczy, ze jestem za dobra dla niego.
I musze sie zmienic bo pozniej bedzie jeszce gorzej to odkrecic.
Pozdrawiam:)

24

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Haha, z tym zlewem, ze sie nie oburzylas na niego,to tez mnie rozwalilo ;p

Poza tym uwazam, ze nie ma co robic zmian 'po trochu'. Trzeba postawic sprawe jasno ''czuje sie wykorzystywana - od dzisiaj ci nie sprzatam, ewentualnie prawdziwy podzial obowiazkow''. Jak ''zwieje'' to znaczy, ze szukal gosposi a nie dziewczyny wink

I wiesz co? Moze nie jestes asertywna, ale na pewno pracowita, to zaleta wink Ja bym w zyciu nie mogla tyle sprzatac co ty. Wole poczytac dobra ksiazke, pograc w cos, w domu robie wlasciwie tylko to co niezbedne.. trudno mi sie zmusic,a dla ciebie to pestka tongue A jak przyjezdzasz do niego mozesz sobie ksiazki brac i czytac, albo sie uczyc. Masz i zajecie, i samorozwoj zapewniony.

W ogole, mieszkam z chlopakiem ponad rok i u nas od razu byl podzial obowiazkow, ustalilismy kto co woli robic (ja mycie naczyn i gotowanie, on odkurzanie, pranie, smieci, i czasem sobie pomagamy). Wszystko wyszlo naturalnie i wlasciwie nie wyobrazam sobie, zeby bylo inaczej - predzej bysmy zarosli w smieciach bo nie sprzatalabym za 2 osoby tongue
Nie boj sie, ze stracisz faceta, jesli bedziesz cenic siebie,swoj czas i prace, bo niedorzecznoscia jest utrzymywac zwiazek kosztem siebie,to ma byc partnerstwo. Predzej czy pozniej zmeczy cie taki uklad, jak ustalisz jasne zasady to oboje bedziecie bardziej szczesliwi. Zaloze sie,ze ten twoj facety tez wolalby miec kobiete, ktora nie da sobie w kasze dmuchac i na pewne rzeczy mu nie pozwoli.

Pozdrawiam ;]

25

Odp: Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

paulina wczoraj po raz pierwszy przeprowadzilam szcera rozmowe z partnerem, powiedzialam mu o wszystkim co mnie gryzlo przez te wszystki miesiace.
Zaczelam od jego kolezanki, powiedzialam mu ze wydaje mi sie to dziwne ze ona tak do niego pisze i dzwoni i ze pewnie ta laska poluje na niego--> on to wszystko skwitowal smiechem i odparl mi : no co ty!
Powiedzial ze nic go z nia nie laczy i nie laczylo. Jak mnie nie znal to spotkal sie z nia kilka razy ale to tylko towarzysko na imprezie czy na rowerach.
Powiedzial ze juz dawno jej nie widzial, bo ta dziewczyna w ciagu tygodnia pracuje od 8 do 20 a w weekendy imprezuje a przeciez weekendy on spedza ze mna wiec nawet nie maja kontaktu.
Ona poprostu od czasu do czasu sie odezwie i spyta sie co tam u niego sie dzieje , a ja mialam akurat pecha ze jak sie odzywala to ja akurat bylam u niego.
Mial pretensje, czemu od razu mu o tym nie powiedzialam bo niepotrzebnie sie gryzlam z tym wszystkim.
On powiedzial ze jemu zalezy tylko na mnie i chce byc tylko ze mna, to za mna teskni.
Uznalam ze musze mu uwierzyc, poprostu wszystko sobie wyolbrzymilam: kazdy telefon, sms.
Jeszcze sie mnie spytal czy przypadkiem nie pisalam jej nic na nk bo od dluzszego czasu ta dziewczyna wogole sie nie odzywa.
Ja odparlam ze w zadnym przypadku no ale zdarzylo mi sie z czystej ciekaowsci podgladac na facebooku:P
A jezeli chodzi o mojego faceta to zgadza sie sam mi powiedzial ze musze byc bardziej asertwna, jezeli cos mi nie odpowiada to od razu mu komunnikowac.
Pozatym powiedzial ze musze stac sie odpowiedzialna i dojrzala i pomoze mi aby to jak najszybciej sie stalo:)
mamy zamiar w przyszlym roku na lato zamieszkac razem i to napewno bedzie dla mnie dobra szkola zycia.
A jezeli chodzi o sprztanie --> to ja uwielbiam sprzatac w szczegolnosci zmywac i prasowac i poprostu jak zostalam zostawiana na godizne to wolalam posprztaac niz bezczynnie siedziec na kanapie przed tv.
AAA i jeszce jedno jego koledzy to wogole byli w szoku ze ja go tak wypuszczam wieczorkami na godzine albo tak jak raz sie zdarzylo to na cala noc i ze jeszce pisalam smski ze czekam na niego pod kolderka.
Podobno ci faceci byli w szoku bo ich laski by sobie na takie cos nigdy nie pozwolily, oni by mieli od razu awanture.
Wiec chyba jestem za dobra dla partnera, ale on przynajmniej nie bedzie tego naduzywac.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy przypadkiem do mojego zwiazku nie wdarla sie nuda?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024