Witam Serdecznie.
Jestem tu nowa ale postanowiłam zwrócić się do Was o pomoc.
Otóż jestem z moim chlopakiem 3 lata, spodziewamy się dziecka. Rozmawialiśmy o tym aby kupić mieszkanie, a ze nie będziemy mieli na tyle pieniędzy, zeby sami je spłacać to rodzice mojego chłopaka zdeklarowali się do tego, że kredyt będziemy spłacać na pół.
Problem tkwi w tym, że mój chłopak nie chce ślubu na razie (twierdzi, że mamy jeszcze czas). A ja boję się tego, że jak zamieszkam z nim to to będzie tylko jego mieszkanie. Że jakby nie daj boże doszło by do rozstania, on mnie wywali z domu (chociaż taki nie jest, ale różnie w życiu bywa) to ja zostane na "lodzie" bez niczego bo powie "to jest moje mieszkanie"
Ja obecnie mam prace, dużo nie zarabiam ale zawsze coś. Jak urodzę to pewnie mnie zwolnią (obecnie jestem na zwolnieniu lekarskim bo praca zagraża ciąży). I wtedy będe na jego utrzymaniu.
Zastanawiam się jak z nim delikatnie porozmawiać o ślubie albo o jakimś dokumencie, że mieszkanie jest wspólne. Boję się, że on mi powie, że dlaczego ma być wspólne skoro tylko on i jego rodzice spłacają je albo, że przesadzam, że on taki nie jest, że to jest zbędne. Ale nie chce zostać bez niczego. Chciałabym jakiegoś zabezpieczenia. Nie wiem co robić proszę o rady
Z góry dziękuję Róża.
Kto będzie spłacał to mieszkanie i kto będzie właścicielem??
Jeżeli Ty w ogóle nie będziesz partycypować w kosztach, bo stracisz pracę, to nie dziw się, że oni chcą się zabezpieczyć. Kto powiedział, że to nie Ty porzucisz chłopaka? Będziesz wtedy żądała części ich własności;)
Inna sprawa, że chłopak nie chce się żenić. Mówi, że za wcześnie...A na dziecko za wcześnie nie jest?
hmm... jesteście 3 lata razem, spodziewacie się dziecka. sądzę, że znacie się na tyle dobrze, że możesz z nim o tym swobodnie porozmawiać. to normalne, że potrzebujesz zabezpieczenia. osobiście uważam, ze dziecko jest bardziej wiążące, niz papierek z urzędu, ale to tylko moje zdanie.
może powiedz swojemu partnerowi, ze chcesz zabezpieczyć dziecko. idźcie do prawnika, ona na pewno coś doradzi.
Ja mam bardzo podobny problem, z tym, że mój chłopak ma własne mieszkanie, ja w jego kupnie nie miałam nawet procenta. A ponieważ on nie chce brać ślubu, jeśli kiedyś się coś stanie i się rozstaniemy (w co wątpię, ale nawet jeśli jemu się coś stanie a się nie zabezpieczymy jak trzeba) to zostaję na lodzie i chyba będę musiała wrócić do mamy... Jeśli będziesz miała dziecko i będziesz zameldowana w tym mieszkaniu, nie mogą Ciebie tak łatwo stamtąd wyrzucić, pamiętaj.
W tym że "w życiu różnie bywa"- to masz racje. Ale z drugiej strony chcesz mieć prawa do mieszkania do którego się nie dokładasz. To trochę dziwne. Rozumiem że spodziewacie się dziecka i chcesz zapewnić sobie i swojemu dziecku własny kąt. Ale spróbuj też zrozumieć swojego partnera. To on i jego rodzice będą spłacać mieszkanie i poniekąd tylko oni mogą mieć do niego pełne prawo. Ty jako matka jego dziecka nie będziesz mogła zostać tak po prostu wyrzucona z mieszkania, a z czasem jak się pobierzecie to nabędziesz prawo do wspólnej własności. A puki co będziesz zameldowana w tym mieszkaniu i tak bez powodu wyrzucić ciebie nie może.
Jesteście ze sobą 3 lata, to wystarczający czas aby poznać bardziej drugiego człowieka. Myślisz że byłby w stanie wyrzucić ciebie i wasze dziecko z mieszkania? Ja wątpię!
A co do ślubu to myślę że "co nagle to po diable". Jeśli wcześniej nie rozmawialiście o ślubie i nie planowaliście go, to uważam, że to nie jest najlepszy moment na ślub. Jak macie być małżeństwem tylko dla dziecka, to mówię że nie warto. Lepiej wziąć ślub nawet kilka lat później, niż wziąć teraz- bo tak wypada, a potem się męczyć w małżeństwie. Lepiej być pewnym swych zamiarów.
Różyczko nawet jeśli nie jesteście jeszcze małżeństwem to kredyt na mieszkanie możecie wziąć wspólnie - wówczas notarialnie mieszkanie będzie zarówno jego, jak i Twoją własnością (50/50). Rozumiem, że rodzice mają się dokładać do rat a nie oficjalnie być kredytobiorcami.
Nie ma sensu naciskać na ślub i w sumie dziwne dla mnie jest to, że Twój chłopak po 3 latach związku, mając świadomość że macie dziecko nie chce ślubu. Tłumaczył Ci powody takiego stanowiska? Na co macie jeszcze czas?
Dziewczyny dobrze mówią jeśli się zameldujesz w mieszkaniu z dzieckiem to nie tak łatwo będzie Cię z niego wyeksmitować.
Różyczko nawet jeśli nie jesteście jeszcze małżeństwem to kredyt na mieszkanie możecie wziąć wspólnie - wówczas notarialnie mieszkanie będzie zarówno jego, jak i Twoją własnością (50/50). Rozumiem, że rodzice mają się dokładać do rat a nie oficjalnie być kredytobiorcami.
Nie ma sensu naciskać na ślub i w sumie dziwne dla mnie jest to, że Twój chłopak po 3 latach związku, mając świadomość że macie dziecko nie chce ślubu. Tłumaczył Ci powody takiego stanowiska? Na co macie jeszcze czas?
Dziewczyny dobrze mówią jeśli się zameldujesz w mieszkaniu z dzieckiem to nie tak łatwo będzie Cię z niego wyeksmitować.
Zgadzam się z tym.Możecie wziąć wspólnie kredyt i będziesz miała prawo do mieszkania(i obowiązek płacenia rat kredytu).
Rozumiem twoje obawy.Nawet jeśli dobrze się znacie itd.to nigdy nie wiadomo,co się w życiu wydarzy.Dobrze,że myślisz o zabezpieczeniu przyszłości twojej i dziecka.No i skoro chłopak ma obawy przed ślubem to ty masz prawo do swoich obaw...
Spróbuj z nim pogadać
wynik: Może coś ustalicie.
I w tym momencie nie rozumiem facetow!! jest z nią 3 lata, zrobił jej dziecko, a o ślubie nie chce słyszeć??? coś tu jest nie tak....
Może ja przesadzam? cóż jestem tradycjonalistką, i uważam że jak dziecko to i ślub, no chyba że on nie kocha cie na tyle i nie chce sie z tobą wiązać na dłużej! ale ja w zyciu nie wzięłabym kredytu wiedząc że to nie jest mój mąż!! co to wogóle znaczy "mamy czas"? tak sobie mogą powiedzieć pary, które nie mają obowiązków typu dzieci a nie para która spodziewa sie dziecka. Ja ze swoim mężem chcieliśmy dziecka, wiedzieliśmy też że napewno weżmiemy ślub, i tak sie stało, co prawda mam tylko cywilny ze względu na to że braliśmy go zagranicą ale myślimy również o kościelnym, obydwoje jesteśmy katolikami i nie widze problemu dlaczego mielibyśmy go nie brać.
A w życiu??? zgadzam się że jest różnie, jedni sie kochają do starości, drudzy rozwodzą po 3 latach małżeństwa albo i jeszcze wcześniej, ale tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć, poprostu co ma być to będzie.
Pewnie ze nie zmusisz go do ślubu, ale jako jego kobieta, w ciąży z jego dzieckiem postawiłabym pewne warunki, albo jesteśmy razem i sie kochamy i chcemy ze sobą być, albo żyjemy w konkubinacie i wynajmujemy mieszkanie, płacąc po połowie. No niestety ale taka prawda.
I w tym momencie nie rozumiem facetow!! jest z nią 3 lata, zrobił jej dziecko, a o ślubie nie chce słyszeć??? coś tu jest nie tak....
Może ja przesadzam? cóż jestem tradycjonalistką, i uważam że jak dziecko to i ślub, no chyba że on nie kocha cie na tyle i nie chce sie z tobą wiązać na dłużej! ale ja w zyciu nie wzięłabym kredytu wiedząc że to nie jest mój mąż!! co to wogóle znaczy "mamy czas"? tak sobie mogą powiedzieć pary, które nie mają obowiązków typu dzieci a nie para która spodziewa sie dziecka. Ja ze swoim mężem chcieliśmy dziecka, wiedzieliśmy też że napewno weżmiemy ślub, i tak sie stało, co prawda mam tylko cywilny ze względu na to że braliśmy go zagranicą ale myślimy również o kościelnym, obydwoje jesteśmy katolikami i nie widze problemu dlaczego mielibyśmy go nie brać.
A w życiu??? zgadzam się że jest różnie, jedni sie kochają do starości, drudzy rozwodzą po 3 latach małżeństwa albo i jeszcze wcześniej, ale tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć, poprostu co ma być to będzie.
Pewnie ze nie zmusisz go do ślubu, ale jako jego kobieta, w ciąży z jego dzieckiem postawiłabym pewne warunki, albo jesteśmy razem i sie kochamy i chcemy ze sobą być, albo żyjemy w konkubinacie i wynajmujemy mieszkanie, płacąc po połowie. No niestety ale taka prawda.
Odgrzeje tego 'kotleta'
Ciekawa jestem co sie dzieje z Autorka watku?
Wydaje mi sie, ze nawet jak bys za niego wyszla za maz. To chyba nie bedziesz miala prawa do jego mieszkania, jesli on placi za kredyt. Ale to tak ze slyszenia wiem, ale nie jestem pewna na 100%.