Witam. Nie jestem pewna czy akurat w dobrym miejscu na forum to piszę ale moja sytuacja jest trochę dziwna. Nie mam żadnej tak zaufanej przyjaciółki dlatego chciałabym zapytać kogoś o radę... Otóż chodzi o to, że właściwie ,,podoba" mi się jeden chłopak, znam go z widzenia a jednak na jego widok serce bije mi mocniej
. Kiedy na niego patrze i przypadkiem spotykam on tylko się tak tajemniczo uśmiecha a ja się czerwienię ;/. I tu powstaje problem. Coś mi mówi, że chciałabym go poznać. Jednak jedynymi miejscami gdzie go widzę to kościół (jest ministrantem) i miasto, ale tylko czasami. Nie wiem o nim nic, jak się nazywa, ile ma dokładnie lat, wiem tylko gdzie mieszka, bo kiedyś go widziałam przed blokiem z mamą. Pytałam o niego swoich znajomych jednak nikt go jakoś nie kojarzy... Ja jestem osobą trochę nieśmiałą i nie wiem czy wypada się do niego odzywać czy coś. Nie ma chyba też miejsc w których można do niego zagadać (na imprezy pewnie nie chodzi, zresztą tak jak i ja). Tu pojawia się pytanie czy jest wogóle jakiś sens jakoś działać, bo nie chce być jakaś nachalna, (nigdy taka nie byłam.) Proszę o jakąś radę... Czy może to już sytuacja całkowicie beznadziejna..?
A wiesz chociaż jak ma na imię? Możesz spróbować go znalezc na oazie czy innym zgrupowaniu. Może u Was też dziewczyny służą?
Albo po prostu któregoś dnia zostać dłużej i może na siebie traficie po Mszy Św. i chłopak się do Ciebie odezwie.
Może on ma dziewczynę- spróbuj się rozeznać (chociażby korzystając z NK)
Sytuacja na pewno nie jest beznadziejna, życzę powodzenia!
Imienia nie znam
Na nk szukałam, szukałam, szukałam i nic ;/, chyba nawet nie ma profilu. Znam kilka dziewczyn z oazy ale tylko na ,,cześć". Jakoś głupio mi u nich o niego pytać...
rosalin skoro on sie uśmiecha to znaczy że jest pozytywnie nastawiony do tego co widzi że tak powiem..
spróbuj go może po Mszy zagadnąć, tylko nie wyczekuj aż wyjdzie tylko najlepiej aby to wyglądało na przypadek.
3mam kciuki nie ma co dawać sobie spokój ![]()
Tylko pytanie jakimi słowami go zaczepić, żeby wyglądało to na przypadek... Bo boję się, że stchórzę. ![]()
6 2010-09-29 19:27:29 Ostatnio edytowany przez Magnus (2010-09-29 19:28:14)
Cześć ![]()
Polecam: http://www.netkobiety.pl/t16840.html
Co, do chłopaka, jeśli się uśmiecha, to droga otwarta... wydaje mi się, że ministrant też nie jest super pewny siebie i dlatego on tylko się uśmiecha
Możesz np jutro złożyć mu życzenia
A jeśli spotkasz go kiedy indziej zagadaj coś o kościele, że widziałaś go na mszy i chcesz się na coś zapisać np. do chóru
hehe lol
Najtrudniejszy jest początek, a potem minie rok ![]()