Witam! Od jakiegoś czasu kłócę się ze swoim mężem o byle co... Nie wiem już co mam zrobobić, żeby było między nami dobrze. Podobno mówią, że jak urodzi się dziecko to przez to są te kłótnie, bo dziecko wszystko zmienia w rodzinie. U nas właśnie tak się stało...
A może problem leży W tym iż Twój mąż jest zazdrosny o maleństwo, czuje się odrzucony za mało czasu poświęcacie sobie nawzajem. Spróbuj mu wytłumaczyć że dziecko jest malutkie i potrzebuje więcej Uwagi. Porozmawiaj z Nim.
Właśnie tak było u mojej znajomej, że jej mąż poczuł się odsunięty na drugi plan gdy pojawiło się dziecko.
hmm tu akurat nie moge za bardzo pomóc, bo nie mam męża i do końca nie wiem jak to jest, ale może faktycznie tak jest że poczuł się odrzucony. Niektórzy faceci tak mają (np mój chłopak) że jak poświęcasz im mniej czasu to własnie czują się niepotrzebni. Ale oni oczywiście tego nie powiedzą tylko własnie w taki sposób jak kłótnie chyba chcą to przekazać. Nie piszesz ile dziecko ma miesięcy/latek, ale jeżeli pójdzie spać (lub na pare godzinek wezmie go babcia czy ktos inny) to organizujcie sobie miły wieczór tylko we dwoje, myśle że wtedy wszystko wróci do normy. Przecież dziecko jest częścią was, więc nie może być powodem kłótni.
Wiesz, kiedy na świat przychodzi dziecko to niestety zbyt często kobieta skupia się wyłącznie na nim, partner czuje się odrzucony i sfrustrowany, a stąd już tylko krok do kłótni. Często nie są to uświadomione, ale tzw. wtórne emocje. Nie potrafię/ nie chcę powiedzieć wprost z czym mam problem to szukam tematów zastępczych.
Przyznam (i jestem naprawdę z tego dumna:)), że mi się w 100% udało uniknąć w domu takiej sytuacji. Mój mąż był przy porodzie, potem od samego początku wdrażałam go do wszystkich czynności związanych z opieką nad maleństwem, nigdy też nie usłyszał ,,odsuń się, nie poradzisz sobie, ja to zrobię lepiej", a przez to on czuł się na równi ważny (jako rodzic) i odpowiedzialny za to nowe życie. Seks nawet przez chwilę nie zszedł na plan dalszy, wciąż dbałam o siebie, o dom, o męża. I to wszystko naprawdę zaprocentowało. A ja do dzisiaj wspominam ten czas jak jeden z najpiękniejszych w moim życiu
.
Myślę, że może Ty popełniłaś ten klasyczny błąd, o którym wspomniałam, plus fakt, że sytuacja po przyjściu na świat dziecka w ogóle przestawia wszystko do góry nogami- i kryzys gotowy
. Warto zwrócić też uwagę, że mężczyzn bardzo często przytłacza i przerasta odpowiedzialność za tego nowego człowieka (choć oni oczywiście za nic nie chcą się do tego przyznawać), a to z kolei przekłada się na trudność w radzeniu sobie z emocjami.
Przede wszytskim przyjscie na świat maleństwa to wielki przełom w życiu małżeństwa, to nowe doświadczenia, nowe troski, nowe wyzwania, często lęk i niepewnośc.. Uzbrujcie się w cierpliwośc i razem poznajcie tajniki rodzicielstwa, tak jak pisały poprzedniczki zaczecaj męża do opieki nad dzieckiem, wspolnie spedzajcie czas ze sobą, duzo rozmawiajcie co was gryzie, z czym sobie nie radzicie. Proś go o pomoc- poczuje się doceniony i potrzebny ![]()
Ale od samego początu kąpaliśmy raze maleństwo,razem się nim opiekowaliśmy... to wszystko od jakiegoś czasu się psuje i nie wiem jak to naprawić. próbowałam wszystkiego... byłam miła, dbałam o niech i nadal dbam ale teraz to już mi chyba zostało dbać tylko o maleństwo. On pracuje do 19 od 7 rano. nawet nie mamy już wspolnych tematów... przychodzi, zjada, ogląda telewizje, powie ze dwa słowa i zaraz zasypia przed telewizorem... nie mamy kiedy porozmawiać... ja nawet nie wiem jak to zacząć wydaje mi się,że ten związek się rozpadnie... dziś jak poszedł do pracy to napisałam mu sms, bo już chyba tylko to mi zostało... napisałam mu ,,Czy będzie między nami jak dawniej" On odpisał mi po 5 min,, A ja wiem. Też bym chciał" to ja odpisałam,,Aha" I rozmowa się zakończyła... nie wiem już co robić.. później wrócił z pracy powiedział cześć...zjadł... wypił piwo, oglądał telewizje, za jakiś czas poszedł się wykąpać i bez słowa poszedł spać...nic od niego nie usłyszałam po za słowem cześć... kiedyś tak nie było codziennie mówił że mnie kocha, dawał buziaki co chwile... a teraz nawet na przywitanie nie dostaje... nie wiem co o tym myśleć... jak mam zrobić,żeby było dobrze? dzieko ma dopiero 5 miesięcy, a my już się nie dogadujemy...
kiedyś tak nie było codziennie mówił że mnie kocha, dawał buziaki co chwile... a teraz nawet na przywitanie nie dostaje... nie wiem co o tym myśleć... jak mam zrobić,żeby było dobrze? dzieko ma dopiero 5 miesięcy, a my już się nie dogadujemy...
Czasem jest też tak, że mężczyźnie się wydaje, że jeśli już raz zdobył kobietę to wystarczy, że skoro są już razem to nie trzeba się starać, pokazywać jak bardzo jest dla niego ważna, że można odpuścić i... czekać. Tylko na co? Wiesz, rozmowa to podstawa. Jeśli w związku nie ma dialogu ludzie zaczynają się od siebie oddalać, w Tobie będzie się rodził żal, w nim obojętność. Ja wiem, że to jest trudna sztuka, której ludzie niejednokrotnie uczą się latami, ale bez tego nie ma porozumienia, ani dobrego związku.
I powiem Ci, że kiedy czytam Twoje słowa to nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Miesiąc temu miałam czternastą rocznicę ślubu i wiesz, codziennie z mężem ze sobą rozmawiamy, czekamy na siebie kiedy któreś gdzieś wychodzi, na dzień dobry i do widzenia nie zapominamy o buziaku, kiedy razem gdzieś idziemy trzymamy się za ręce, w ciągu dnia jakiś miły sms, telefon, drożdżówka kupiona w piekarni... To drobne gesty, ale jakże ważne i tak niewiele kosztują. Zawsze tak było i tak zostało przez wszytskie te lata.
Jusztynia, spróbuj odrzucić żal i wyjdź mężowi na przeciw. Zrób mu jakąś drobną niespodziankę, pokaż, że się cieszysz kiedy wróci z pracy, upiecz ulubione ciasto, usiądź obok niego, bądź pozytywnie nastawiona- tak, aby w domu i przy Tobie czuł się najlepiej.
też mam podobny problem, ale ja tylko skupiam sie na dziecku,to mój błąd, mał mój ma 3 miesiąće no i z dzieckiem na świecie jest inaczej,ale ciesze sie ze go mam !!!!!ale tez tesknie za mężem próbuje sie do niego zbliżyć ,ale to nie jest takie łatwe
Brak komunikacji, bliskości i brak działań by to zmienić niszczy wasz związek...Powiedz mu to co nam, powiedz że się martwisz ( tylko na spokojnie bez awantur) powiedz mu że za nim tęsknisz i go kochasz. Wyciągnij do niego rękę, jak przyjdzie z pracy to go przytul, pocałuj i powiedz że tęskniłaś, jak będzie siedział przed TV to usiądź obok i się w niego wtul....zróbcie coś by zbliżyć się znów do siebie...wspólna kolacja ( romantyczna), masaż , wspólna kąpiel....i mów mu że go kochasz....zacznij pierwsza rozmowę, okazuj mu że cieszysz się z jego obecności...a jak to nie poskutkuje to cóż usiądź z nim i pogadaj o związku, powiedz że się starałaś ale on nie wykazał inicjatywy by cokolwiek zmienić, zapytaj się czy chce tak dalej żyć? ...bo ty już nie dajesz rady. Tak mi się wydaje może się mylę lub ktoś ma lepszy pomysł...
Nie, Alexytymia, nie mylisz się. Najgorszym błędem jest czekać i nic nie rozbić. Problemy trzeba rozwiązywać, a nie od nich uciekać. Ważne, aby nie doprowadzić do takiej przepaści, że wszystko będzie jeszcze sto razy trudniejsze (choć i wówczas warto próbować). Jusztynia, uwierz, mężczyźni też potrzebują akceptacji, zrozumienia, uwagi. Jeśli zależy Ci na tym, aby to jakoś do kupy poskładać weź inicjatywę w swoje ręce. Pokaż mu jak bardzo kochasz, jak bardzo brakuje Ci tego co było, ale już nie ma.
11 2010-10-12 18:52:20 Ostatnio edytowany przez Jusztynia chudzina (2010-10-12 19:03:13)
Chciałabym, ale to już jest dla mnie coraz trudniejsze... Ja jestem strasznie nerwowa On też jest nerwowy,ale troche mniej niż ja... Przez spory czas było między nami super,a nawet zajebiście... Porozmawialiśmy ze sobą ja mu powiedziałam co o tym wszystkim myśle. byliśmy bardzo blisko siebie, prawie tak samo jak na początku... ale teraz znowu zaczelo sie cos psuc... Znowu zaczynają się kłutnie już takie częste jak wcześniej...co ja mam robić... Już nuiewiem... Postaram się wypróbować tego co napisałyście... Chciałabym,żeby poskutkoewało... Co byście zrobiły na moim miejscu???