Witajcie ,
Czytając kilka wątków na tym forum zaobserwowałam że chętnie dzielicie się radami i swoimi wnioskami. Chciałabym się Was poradzić w delikatnej sprawie.
Od kilku tygodni spotykam się z niesamowicie wrażliwym i romantycznym facetem-moim rówieśnikiem(27)
Byłam już w kilku związkach i zawsze coś się psuło. On deklaruje mi że chce się mną opiekować i w perspektywie kiedyś poprosić o rękę. Ja jestem DDA i zawsze doszukuje się czegoś co w danej osobie mi nie pasuje. Chociaż on jest cudowny i niesamowicie nas do siebie ciągnie to jednak są takie igiełki które mnie kłują np. to że nie wyraźnie mówi i nie potrafi budować rozwiniętych zdań. Ja jestem osobą wymagająca i umiejętność komunikacji jest dla mnie niezwykle ważna, żeby móc się porozumiewać i należycie przekazywać swoje myśli , uwagi, etc. Powiedziałam mu o tym i obiecał że będzie się starał, ale ja się boje że to chwilowe, że gdy jego fascynacja wywołana fenyloetyloaminą minie to przestanie już zupełnie zwracać uwagę na moje "uwagi" i zacznie mnie doprowadzać do pasji. Czy to że ta jego mowa mnie drażni o czymś świadczy? przywykłam do barwnych rozmów z ludźmi i dziwnie się czuje gdy nasze rozmowy są takie..."ciasne"
Podobno gdy się kogoś kocha to takie rzeczy nie powinny być ważne. Ja go jeszcze nie kocham, on o tym wie i na razie też o uczuciach typu miłość nie mówi. Pół roku temu zakończyłam poważny związek w którym faceta kochałam jak głupia. Teraz już nic do niego nie czuję, ale boje się że skrzywdzę A. powodując problemy na podłożu różnicy w tak przyziemnych oczekiwaniach językowych.
Chciałabym go akceptować takim jakim jest, ale boje się że nie umiem.
Obawiam się że nie na niego czekam i kiedy już powiem tak to spotkam tego jedynego i będzie za późno.
Dać temu jeszcze czas? poczekać, zobaczyć czy od razu zakończyć?
Poradźcie:(