Witaj na niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Interesująca dyskusja to nasza specjalność ...
Nie jesteś zalogowany.
Mam 29 lat, mam fajnego męża, syna , pracę ale cały czas czuję się niedowartościowana .........brakuje mi czegoś.....juz sama nie wiem co robić. Zaczęłam sobie robić drinki - tylko, że codziennie i ciągle czegoś szukam a ukojenie chwilowe jest w alkoholu.
a moze powinnas zajac sie soba?aeorbic, taniec..cokolwiek..mi pomoga taniec..jedno wiem..nie szukaj pocieszenia w alkoholu..on Cie zabije..wiem z doswiadczenia, zniszczy Ciebie i Twoja rodzine..uwazam, ze powinnas zajac sie tylko i wylacznie soba..a zobaczysz ze poczujesz sie lepiej..
Offline
Też tak myśle ale mam tyle spraw na głowie , ze cięzko znależc tylko chwile dla siebie. No i mieszkam w małym miasteczku gdzie praktycznie nic sie nie dzieje.
a wlasnie ze powinnas znalezc ..mimo ze masz tyle spraw..i tez mieszkam w takiej pipidowie, ze nic sie nie dzieje, ale mimo to staram sie robic cokolwiek..bo w moim przypadku..tez nie jest kolorowo, a najgorsze jest to, ze zamykam sie w sobie, w pokoju i leze..co przykro mi mowiec, prowadzi do depresji..
(takze nie wiem w sumie co Ci poradzic..staram sie jakos spedzac czas, jak nie dzialka, to sprzatanie, to znajome(a mam je niewiele)..nie jestem psycholoszka, ale wiem ze alkohol to nie rozwiazanie..pomysl tak:czy upadlam tak nisko, zeby siegac po nalogi?przeciez jestem zajebista laska, mam zycie przed soba, musze o siebie dbac!!
to tyle:))
Offline
jesli mieszkasz w małym miasteczku gdzie nic nie ma to moze spróbuj wycieczki rowerowe na pewno jest tam ładna okolica i miesca które mozna zwiedzic, mi rower bardzo pomaga zarówno w rozładowaniu napiec i stresu jak i w momentach kiedy mam wszystkiego dość czuje sie niechciana i niekochana
Offline
Mam to samo. Tylko, że ja sięgam po alkohol podczas wekendów. Sama zauważyłam, że piję coraz więcej. Też mieszkam na pipidówie gdzie nie ma co robić i gdy mam dwa dni wolne od pracy popadam w jakiś dołek i wówczas się zaczyna. Mojej rodzinie to narazie nie przeszkadza ale poznałam kogoś kto zmusza mnie żebym z tym skończyła. Bardzo się o mnie martwi i wciąż mi tłumaczy, że robię źle, że to nie rozwiąże żadnych problemów. Wiem ale mi alkohol pomaga, wtedy wszystko wydaje się prostrze i piękniejsze.
Ech życie...
Offline
Znów wielki dołek i znów alkohol. Coraz wiecej alkoholu!
Wtedy zapominam...
O wszystkim i prawie wszystkich.
Nie o moim ukochanym.
Ech życie...
Offline
Mam pytanie : na jak długo poprawia się nastrój po alkoholu? Może to naiwne pytanie, ale sama nie mam takich doświadczeń więc nie wiem. Z obserwacji znajomych widzę, że po alkoholu mało, że problemów starych nie rozwiązują, to jeszcze dochodzą nowe. Do tego syndrom dnia drugiego, brrrrry strasznie wyglądają na kacu, ze świadomością człowieka przegranego.
Tak logicznie myśląc, warto pomyśleć jak "dołek" wyrównać inaczej niż zalewając alkoholem. Po co do jednego problemu "dołek" dodawać drugi problem "alkohol" ?
I jeszcze jedno, tłumaczenie, że mieszkam w małym grajdole ... co ono tłumaczy? Nic się nie dziej? Więc pomyśl co może się dziać gdy uruchomisz własną pasję i "coś" zorganizujesz. Może znajdziesz sens w tym i przestaniesz niszczyć siebie z nudów?
Pozdrawiam cieplutko
Offline
To straszne, ale pomimo młodego wieku lubie sie napic. Tym bardziej ze jestem osoba raczej niesmiała, mam problemy z nawiazaniem nowych kontaktów, a widze ze po procentach strach mija i czuje sie z tym dobrze.
Tylko po niktorych akcjach ciezko jest mi poźniej spojrzec coniektorym w oczy.![]()
Offline
Nie ważne na jak długo alkohol pomaga, ważne,że pomaga. Uwielbiam ten stan i śmiałość jaką daje.
Offline
Alkohol pomaga tylko na chwilę. Nie można go traktować jako środka na nieśmiałość i zły nastrój. Kiedy nie pijesz masz te same problemy, jesteś tym samym człowiekiem co wczoraj. Alkohol daje tylko chwilowe poczucie szczęścia.
Paulla, czy znajomi, których poznajesz po wypiciu wymagają tego od Ciebie? Czy gdybyś się nie napiła, to byłabyś traktowana przez nich gorzej?
Jesli tak, to pomyśl czy takie przyjaźnie coś warte. Nie wiem jak Ty, ale ja wolę, żeby ludzie akceptowali mnie taką jaka jestem, a nie bardziej śmiałą i zabawniejszą pod wpływem alkoholu.
Offline
Nie wymagaja tego ode mnie. Akceptują mnie taką jaka jestem. Przynajmniej tak mi sie wydaje.
Problem jest w tym ze mi sie podoba to chwilowe uszczęsliwienie. Czuje wtedy ze moge gory przenosic, a na mojej drodze nie stoja zadne przeszkody. Jestem tez pewna, ze oprócz poznawania nowych ludzi, niektorch tez zniechęciłam do siebie w ten sposob. Po prostu po alkoholu staje sie w pewnym stopniu osoba ktora chciałabym byc - otwarta i śmiała. Chcisałabym osiagac to wszystko (nie zniechecajac do siebie nikogo) nie siegając po procenty, ale nie wiem jak.![]()
Offline
To nie tak. Starzy znajomi mnie akceptują taką jaka jestem. Przez to kogo gram po alkohlu zdarza sie ze niechecam tych nowych. Nie chce być inna, chce jedynie sie osmielić. Jak do tej pory nie znalazłam innego sposobu.
Offline
Paulla, jakbym siebie słyszała. Mi alkohol bardzo pomógł. Właśnie po wypiciu byłam taką, jaką chciałam zawsze być. Kiedyś nieśmiała w nieznanym towarzystwie, z kompleksami, niezadowolona z życia, samotna. Wiem, że to może głupie, ale nauczyłam się siebie po pijanemu. Nie potrzebuję już alkoholu by być taką, jaką zawsze chciałam być. Jestem pewna siebie, nie boję się odzywać do ludzi. W dodatku alkohol bardzo zbliża ludzi. Wiadomo, że po pijanemu ludzie stają się bardziej otwarci. Mówią o wszystkim, to zbliża. Grunt to potrafić zachować umiar. I nie potrzebować alkoholu by czuć się swobodnie. Może to przychodzi z czasem. Mi jest teraz fajnie:) i nie muszę być pijana by góry przenosić:)
choć wtedy zawsze łatwiej ![]()
![]()
pozdrawiam :*
Offline
Oby moja droga tak się stało, życzę Ci tego. Tylko uważaj z tym alkoholem, bo niektórzy łatwo się wciągają. Ja akurat nie miałam z tym problemu,teraz nie muszę pić wcale, ale niektórzy po prostu się uzależniają. Dla mnie był najważniejszy następny dzień po takiej dobrej imprezie z alkoholem, jak na przykład szłam do szkoły jeszcze lekko pijana( kaca mam rzadko, a długo mnie trzyma
) i wtedy byłam śmiała jak nigdy i nawet nie zauważałam, że jestem już trzeźwa, a śmiałość po prostu zostawała. Nie wiem, ja się po prostu analizowałam po pijanemu i po trzeźwemu zachowywałam się tak, jak wtedy. Wiem, że to wszystko trochę może głupio brzmi, no ale tak właśnie ze mną było i fajno jest:)
pozdrawiam ![]()
Offline
No i jak tu nie pić. Czasami się nie da.
To życie jest tak popieprzone, że nie wiadomo co robić.
Może sama się dołuje ale to nie ważne. Akurat mi on pomaga, wyzwala we mnie emocje te dobre i złe.
Piję, bo chcę a nie bo muszę.
Jak to wszystko pogodzić: mąż, ukochany i ten od niezapomnianych chwil. A tu jeszcze na horyzoncie pojawił się ktoś czwarty.
Sama zaczynam się gubić. Przeszłość wraca a jeszcze pogmatwana teraźniejszość.
Dziewczyny zaczynam szaleć i nie wiem jak sobie poradzić z tym wszystkim. Dlatego piję!!!
...zła zawsze byłam w to ,że mnie zmienisz uwierzyłam...
Offline
Alkohol w żadnym razie nie jest wyjściem. To droga w pułapkę, kto wie - może w piekło uzależnienia. Pomyśl - dlaczego alkohol Ci pomaga? Zapominasz? Na jak długo, przecież tylko na chwilę, a potem negatywne uczucia znowu wracają?
Moim zdaniem alkohol prowadzi do chwilowego zatracenia - ale do tego samego może prowadzić też jakaś pasja, zainteresowania (mniej destruktywne).
Uważajcie Dziewczyny, bo łatwo przekroczyć granicę między "chcę" a "muszę".
Pozdrawiam
Offline
Piłam, bo chciałam. Teraz też może i mam ochotę ale nie zrobię tego.
Obiecałam to mojemu ukochanemu. Zrobię to dla niego, bo się o mnie martwi ale może i dla siebie.
Ciężko będzie ale co się nie robi dla miłości(tej prawdziwej).
Teraz gdy jest mi ciężko szybko zakładam słuchawki na uszy i słucham ulubionej muzyki.
Pomaga.
Oby tak dalej...
Offline
Uważam, że alkohol nie jest dobry, ale widząc te posty, widzę że nie jestem sam... Pomomo że jestem facetem na kobiecym forum
Ale to przez kobiety piję.... nie uważam że jestem uzależniony, lecz każda porażka od kobiet powoduje u mnie picie... dzisiaj kupiłem 0,5l i piję i piję.... i czuję się na razie dobrze... w pracy tez pomogą bo rozumieją
Pomimo zaprzeczeń uważam, że istnieją sytuacje gdzie człowiek musi pić tak długo aż zrozumie, że niewłaściwie zainwestował uczucie.... nie mam nic do stracenia... miłość odchodzi, bedę pił aż mi zdrowia zabraknie, potem jedno cięcię o koniec problemów...
chyba, że Ona zrozumie....
Jezu, człowieku co Ty piszesz, bo nawet ja zaczynam czuć się winna.
To jest straszne, nie możesz nawet tak myśleć!
Życie to cenny dar którego nie wolno nam zmarnować.
Czytając Twojego posta myślę, że już chyba nigdy nie będę piła, bo jeszcze mnie jakieś głupie myśli najdą.
odezwij się jeszcze
Offline