Miłość-uwierzyłam w nią,porzuciłam dla niego pracę,mieszkanie przeprowadziłam ponad 200km i w dniu dzisiejszym siedzę przed komputerem z nadzieją że coś się jeszcze wydarzyć może. Nasz związek wydawał się być udany,do momentu kiedy zupełnym przypadkiem dowiedziałam się,że mój ukochany ma syna. Uderzyło to we mnie jak piorun z jasnego nieba,nie potrafiłam słowa z siebie wydobyć,a i on milczał. Minął kolejny dzień i nie padło żadne słowo. Wtedy jeszcze nie wiedziałam,że jestem w ciąży. Wieczorem spakowałam walizkę i wyszłam. Wybiegł za mną i po kilku ostrych słowach przyznał,że bał się o tym powiedzieć,dodał jeszcze,że obecnie jest po raz drugi żonaty i że chciał mi o tym powiedzieć po rozwodzie. Tkwi to we mnie do dziś,próbowałam mu wybaczyć i to był mój błąd. Jestem w szóstym miesiącu ciąży,o rozwodzie nic nie mówi,wogóle ze mną nie rozmawiał. Wszystko było dobrze wtedy gdy szeptaliśmy sobie czułe słówka,psuć się zaczynało kiedy ja chciałam czegoś więcej,rozmowy o przyszłości,o tym co mnie przeraża,czego się boję. Ale nie z nim,on wolał ślepić w telewizor. A wczoraj wszystko pękło i nie ma już nas i nie mam dokąd iść...
Aż nie wiem co powiedzieć...
Po prostu w szoku jestem, po przeczytaniu tego postu.
Facet nawalił i to na całej linii. Zataić dziecko? Drugą żonę? Co on sobie w ogóle myślał? Aż ciężko mi w to uwierzyć, że tacy faceci istnieją.
Mówisz, że się przeniosłaś do niego. Nie mogłabyś wrócić? Nie wiem ile masz lat, ale może rodzina da Ci wsparcie i przynajmniej na jakiś czas przygarnie do siebie, zanim nie staniesz na nogi, nie znajdziesz pracy mieszkania... Może nawet na miejscu, jeśli trzyma Cię praca, masz jakąś przyjaciółkę do której mogłabyś się zwrócić.
Zapytaj sama siebie, czy Ty go w ogóle kochasz? Czy byłabyś w stanie kiedykolwiek mu wybaczyć i do niego wrócić? Odejdź na jakiś czas. Ochłoń. Przemyśl wszystko na spokojnie. Potem zdecyduj co dalej.
Wydaje mi się ze takie rozwiązanie byłoby najlepsze.
Powodzenia.
dziś wszystko widzę w szarych barwach,może byłoby inaczej gdyby miała dokąd pójść,nie mam nikogo u kogo mogłabym się zatrzymać. Mamie o niczym mówić nie chcę,jest zbyt chora i taka wiadomość mogłaby odbić się na jej zdrowiu
Niemożliwe, że nie masz nikogo. Może koleżanki z pracy, albo starsze rodzeństwo nie mieszkające z rodzicami. Może jakaś ciocia? Mi zawsze o dziwo ciocie pomagały. Na pewno sobie poradzisz. Musisz tylko w to uwierzyć.
mieszkałam i pracowałam w małym miasteczku,tam też mieszka moja mama i jak się w nim pojawię to nie sposób by tego nie zauważyła. Z rodziną ze strony ojca nie utrzymuję kontaktów,mama wychowywała mnie sama,a z jej strony są same stare ciotki które przeżywałyby strasznie moją sytuację.Ja sama nie potrafię się w niej odnaleźć ...
Jedż do mamy... najpierw będzie jej przykro, że nie wyszło Ci w związku, póżniej będzie Cię wspierała, a na koniec Ci pomoże. Pamiętaj, że jak będziesz udawała przed rodzina, że jest wszystko w porządku, to póżniej będą mieli do Ciebie żal, że o niczym nie powiedziałaś... a przecież rodzinę ma się jedną. I z kimś bliskim, takim jak Twoja mama zawsze rażniej się rozmawia. trzymam za Ciebie kciuki i życzę poowodzenia;)
Macie racje mama zawsze pomoze, poczatek bedzie trudny ale pozniej odzyjesz, wiele jest kobiet ktore samotnie wychowuja dzieci/dziecko, dla dziecka badz silna a wszystko sie ulozy, a mama na pewno bedzie cie wspierac.
Powodzenia;)
dziewczyno aż nie mogę się powstrzymać !! uciekaj od niego jak najdalej. Chyba nie muszę pisać, że Cię nie szanuje, że ma gdzieś twoje zdanie, że nie troszczy się o ciebie i o dziecko!! że jest nie dojrzały i niczym tego nie zmienisz tylko możesz poprawić swoja sytuacje życiowa, bez wstydu każdy się myli każdy popełnia błędy!!