Nie wiem jak Wy, ale ja jak prawdziwa kobieta uwielbiam świętować wszelkie rocznice i święta. Lubię chodzić do kosmetyczki i na babskie pogaduszki o niczym. Nie lubię za to biegać po sklepach, nie wdaję się w zakupowe szaleństwo, a już na pewno nienawidzę kupować ciuchów. Bo choć kocham mieć coś nowego w szafie (w ogóle lubię ciuchy) to same zakupy zawsze sprawiają mi ogromny kłopot. Podobnie jest zresztą z butami- mogłabym mieć ich sto par, ale wyszukanie odpowiednich to prawdziwy horror. Tak więc generalnie nie lubię tego robić. Choć i od tej zasady są wyjątki: kosmetyki, dodatki typu torebki, paski i... biżuteria (o tak, tę kocham- srebrną lub tzw. kolorową, z plastiku, zawsze jednak dosyć prostą w formie i zero kiczu)- takie zakupy zawsze sprawiają mi frajdę i są w stanie poprawić najgorszy humor
.
A co w Was jest z tego, co zwykło się przypisywać stuprocentowej kobiecie? No i rzecz jasna...czego jednak przekornie nie lubicie?