co robić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: co robić?

Mam problem. Może głupi, ale dla mnie duży.
Mam 38 lat. Jestem szczęśliwą mężatką (fakt - po raz drugi) i matką. Problem dotyczy mojej Mamy. Jestem dzieckiem z Jej pierwszego małżeństwa, mam jeszcze dwóch braci - jednego rodzonego i jednego przyrodniego. Odkąd sięgam pamięcią byłam tym gorszym dzieckiem. Całe dzieciństwo słyszałam, że mam charakterek swojego tatusia. Jestem osobą konkretną i dla mnie białe to białe, a czarne, to czarne. Nie umiałam "podlizywać się", tylko mówiłam wszystko wprost (może właśnie to było błędem? Nie wiem.) Jedyna z rodzeństwa mam jakieś tam wykształcenie (na studia dawał mój rodzony ojciec, chociaż Mama utrudniała mi z Nim kontakt jak mogła). Jeszcze teraz, całkiem niedawno obroniłam dyplom. Cieszyłam się jak dziecko, ale usłyszałam, po co ci to. Radość zamarła. Miehwaliły się moim, że byli razem w kinie i na lodach. Mam mieć całe życie wyrzuty sumienia, że jestemszkamy niedaleko, ale rzadko się z Nią widuję- kiedy tak po drodze zajrzę do nich, to słyszę "Po co przyjechałaś?" Nic od Nich nie dostałam, sami ciężko pracujemy na wszystko. Nic też od nich nie chcę, tylko jakiś ciepły gest. Co dziwniejsze- ojczym jest dla mnie przychylniejszy od własnej Mamy. Dzisiaj rano jechał na ryby i zadzwonił- "macie ochotę na rybkę?". Teraz już jest coraz gorzej. Rodzony brat sprowadził się ponownie do domu rodzinnego-rozwód, najmłodszy brat chociaż ma już 27 lat- cały czas tam mieszka. Nawet na Dzień Dziecka Mama nie zaprosiła swoich wnuków, chociaż dzieci brata chwaliły się, że byli z nimi w kinie i na lodach. Cały czas widzę te smutne oczy mojego najmłodszego dziecka. Całe życie mam mieć wyrzuty sumienia, że jestem podobna do mojego Taty? Kiedy tylko mnie potrzebują - zawsze jestem, obojętnie czego to dotyczy. Mimo upływu lat coraz ciężej jest mi poradzić sobie z tym. Łatwiej było, kiedy żyła Babcia. Kiedyś nawet powiedziała mojej Mamie, że jest macochą , a nie matką. Co robić, żeby mniej to przeżywać?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: co robić?

Ciężka sytuacja. Myślę, ze Twoja mama patrząc na Ciebie widzi swojego byłego męża, który być może ją zranił i nie umie sobie nadal z tym poradzić. Ty nie jesteś winna tego i nawet tak nie myśl. Jesteś napewno wartościową osobą, dobrą żoną i matką. I chcesz też być dobrą córką, ale jednak mama Ci tego broni. Ona chyba nadal ma w sercu jakąś zadrę w związku z nieudanym małżeństwem. Nie wiem, co Ci poradzić. Może porozmawiaj z mamą, powiedz, co myślisz, jak się czujesz itp. A jeśli nie masz odwagi albo boisz się, zę mama Ciebie nie wysłucha to napisz jej list czy maila. Może dotrze to do niej, że ona Ciebie rani i rani także Twoje dzieci a swoje wnuki. Mam nadzieję, ze uda się to jakoś poukładać. Trzymam kciuki.

3

Odp: co robić?

No cóż, czujesz potrzebę miłości i jej okazania Ci przez matkę, to taka najbardziej naturalna potrzeba ze wszystkich, jakie mamy. Spróbuj o tym porozmawiać ze swoją mamą, wyjaśnić jej, jak bardzo Ci przykro, że traktuje Cię inaczej, może ona nie zdaje sobie sprawy z tego, jak Cię rani ? Może się zastanowi i przemyśli, a może zmieni wtedy swój stosunek do Ciebie ? Może ociepli wasze relacje. Jej zimna reakcja na Twój dyplom podyktowana była z pewnością także kojarzeniem faktów, że to Twój ojciec Ci je finansował ... To takie strasznie infantylne, że ona spycha na Ciebie po części odpowiedzialność za swoje niepowodzenie w życiu, że jej się nie ułożyło z Twoim tatą. Spróbuj, uważam, że warto, a jeśli to nic nie pomoże, to skieruj swoje myśli i działania na swoje dzieci i stworzenie im takich warunków rozwoju emocjonalnego i uczuciowego, żeby one chociaż nie odczuwały żadnych braków w relacjach rodzinnych. Życzę, aby Twoje relacje się ułożyły pomyślnie. Zawsze trzeba próbować. A jesteś mądrą i myślącą kobietą.

4

Odp: co robić?

no cóż, dla mnie też czarne to czarne, białe to białe i wprost. Niestety, nie wychodziło mi to zawsze na plus. Ale co do Twojego kłopotu wcale nie takiego małego, to spokojnie spróbuj z mamą to wyjaśnić. Przedstaw jej swój punkt widzenia tej sytuacji, spróbuj tak kierować rozmową, by poczuła się na twoim miejscu, jak troszkę winna (?). Przykre, ale za podobieństwo do taty, czy jej niespełnione życie nie powinna Cię winić. Jesteś inteligentną kobietką, Twojemu dziecku teraz przykro, to naturalne, ale swego czasu zrozumie. Wiesz, zazwyczaj odpychamy to, czego się najbardziej boimy lub czego najbardziej pragniemy. Może kochała bardzo Twojego tatę, ale nie umie poradzić sobie z ta miłością. No a jeszcze na dokładkę własnie Ty masz studia, a bracia stoją na rozdrożu. Boli Twoja prosta droga  życiowa, a jeśli tak faktycznie jest, unikałabym kontaktu dla dobra swojej rodziny. Życzę głowy do góry i oczywiście szybkiegop wyjaśnienia spraw. Pozdrawiam serdecznie smile

Odp: co robić?

Witam ponownie. Trochę mnie podniosły na duchu Wasze wypowiedzi. Z moją Mama rozmawiałam nieraz, ale zawsze kończyło się stwierdzeniem, ze ja jestem inna i nic mnie nie złamie. Fakt, jestem silną osobą , ale też mam swoje uczucia. A teraz czarę przelała moja odmowa pomocy- chyba pierwsza. Rodzice planują remont, ale my w tym czasie jedziemy na urlop. Każdego roku jeździmy do dziadka, tam porobimy trochę porządków, a potem "powłóczyć się" po Polsce - z dziećmi, z namiotami itp. A teraz usłyszałam, że planują remont i MUSZĘ im pomóc. Odmówiłam. Te trzy tygodnie, to jedyny czas, kiedy jesteśmy wszyscy razem-mąż pracuje w delegacjach, wiec rzadko jest w domu. Siedzi dwóch dorosłych facetów w domu, tyle, że Mama stwierdziła, ze muszą odpocząć, bo ciężko pracują. a ja przecież siedzę przy biurku, klepię w komputer, czasami gdzieś pojadę i co to za praca. Tylko nie widzi tego, że wychodzę rano o 7-mej, a wracam najczęściej koło 23-ej. Jeżeli jestem w domu po 16-tej, to dzieci pytają się co się stało.Ręce opadają. O studia też chyba chodzi, bo usłyszałam, że ja mam trzy fakultety, a Ona nie mogla przeze mnie jednych skończyć (kiedy urodziłam się- Mama studiowała). Całe życie pracowałam, uczyłam się i wychowywałam dzieci bez jakiejkolwiek pomocy z Jej strony - moje dzieci doskonale wiedzą co to jest żłobek, przedszkole i opiekunka. Na studia po ogólniaku dał mi mój ojciec, na resztę ciężko pracowałam. Nawet wesele zrobiliśmy we własnym zakresie. Kiedy rozwodziłam się z pierwszym mężem też nie miałam żadnego oparcia- tułałam się po wynajętych pokojach z dwójką dzieci. Nigdy niczego nie żądałam i nie miałam żalu. Teraz zaczyna wszystko we mnie pękać. Chyba po prostu przez pewien czas nie będę do nich zaglądała ani dzwoniła. Normalnie wstyd, ale moja teściowa, która mieszka 400 km od nas regularnie co sobotę dzwoni koło 12- tej i pyta co słychać. Najpierw rozmawia ze wszystkimi dziećmi po kolei, dopiero potem z nami. I to jest tak mile. Dziękuję za wszystkie miłe słowa.

6

Odp: co robić?

hej, super, ze się odezwałaś smile
JEDŹ NA URLOP!! Tak, wygląda na to, że Twoja mama wylewa na Ciebie żółć życia i wiecznie powinnaś w/g niej czuć sie winna. Rodzicom należy się pomoc, ale też powinni respektować fakt, ze masz swoją rodzinę, plany i przede wszystkim- sama decydujesz co i kiedy.
Ja też musiałam tego rodzinę nauczyć, bo myśleli, ze nawet będąc mężatką 10 lat, będę robić jak mi kto powie, obojętnie jak daleko mieszka. Oj, bolało i minie, i rodzinkę, ale postawiłam na swoim. Mąż stał za mną murem i odmawialiśmy, gdy mieliśmy coś naszego do załatwienia i zrobienia. Reakcje? Cóż, część rodziny dzwoni na święta, trochę jest na wdechu, a reszta stara sie akceptować nasze zdanie.
Jesteś mądrą kobieta, swoje zarobiłaś w życiu i dasz sobie radę. Nie pozwól na takie rządzenie sobą. Pamiętaj, każdy zapas energii kiedyś sie kończy. Mamie i braciom dobrze zrobi troszkę samodzielności i Twojej nieobecności. Nadzieja, ze po jakimś czasie zrozumie Twoje zachowanie i okaże się, że dała sobie radę. A teściowa? Bardzo miło z jej strony, niby tylko telefon, no nie?
Trzymaj się, główka do góry.  Baaaaaardzo udanego urlopu!!!!! smile smile

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024