Witam
moja historia jest dosc skomplikowana , czuje , ze przegralam zycie .. mam 21 lat , coreczke i faceta z ktorym mam dziecko , ktorego kocham i nie moge o nim zapomniec . wiem , ze on mnie tez kocha , ale dlaczego robi mi takie rzeczy ? wyzywa , poniza , idzie do kolegow, ucieka ... ma 23 lata .. nie wiem co robic. nie chce juz prosic sie o milosc , o to zeby z nami byl. opowiada na mnie dziwne rzeczy do swojej rodziny ... do mamy, siostr. teraz wyjechal do anglii, choc ja nie chcialam. pragnelam , zeby bylo wkoncu dobrze. pisze do mnie , ze to koniec, ze on nie chce miec takiego zycia ze mna i wogole. dlaczego ja nie umiem zapomnec ?? co mam teraz zrobic z coreczka <ma 3 latka > ? ze swoim zyciem ?
Piszez,że Cię kocha,gdyby Cie kochał,to tak by Cię traktował?a teraz odszedłby od Ciebie mówiąc,że nie chce z tobą być?najwyrażniej jest jeszcze niedoroslym chłopczykiem,który chce szaleć,byc nie zalezny,i wolny.widocznie nie dorosnoł do roli ojca...zachował sie jak nieodpowiedzialny gówniaż i tyle.Może warto spojrzec na to z innej strony,jesteś młoda jeszcze wszystko przed tobą,napewno poznasz jeszcze kogoś z kim bedziesz szczęsliwa,piszesz,co mam zrobić z córeczką,jak to co?masz ja kochac za was dwoje,masz pomoc od rodziny?jesli tak to nie masz sie czym przejmować,niekturzy sobie radzą w gorszych sytuacjach.musisz być silna dla siebie i dla córeczki.
teraz najważniejsza jest Twoja córeczka, musisz dbać o nią, wychowywać. Teraz ona jest Twoim całym światem.
A co do Twojego faceta to on jeszcze nie dorósł do poważnego związku, do małżeństwa i dziecka. trudno będzie Ci o nim zapomnieć ale musisz dla dobra córeczki i dla swojego. Ja na Twoim miejscu skończyłabym ten związek ale poszłabym do sądu żeby zasądził alimenty na córke.Niech sobie nie myśli że zostaniesz z tym sama, macie razem dziecko to niech i on poniesie chociaż troche odpowiedzialności.
Post przeniesiony
Jak to on też Cie kocha skoro pisze Ci, że nie chce z Tobą żyć, wyjeżdza daleko od Ciebie, wyzywa, obgaduje? Przecież on Cie wyraźnie NIE kocha. No przykre to ale życia jednak nie przegrałaś bo masz 21 lat a nie 71 lat, masz 3 letnią córkę przy sobie co ważne i tego "super faceta" z dala od siebie co też ważne. Teraz pomoże czas, przyjaciele, nowy związek.
Maritka, nie zakładaj dwóch takich samych tematów, to niezgodne z regulaminem.
jemu nie zalezy zyj dla córeczki ona jest najwazniejsza tak jest w mojej sytuacji ja mam depresje ale jakos sie trzymam zyje dla mojej córeczki i nie mam zadnego wsparcia dajemy rade mamy tylko siebie i to sie liczy jak masz wsparcie to korzystaj i zapomnij o nim chociaz wiem ze to nie jest łatwe
problem jest chyba w charakterach , obydwoje jestesmy uparci , a wszystko po zlosci. nie wiem, po prostu czuje , ze mnie kocha . a ja nie wyobazam sobie innego faceta na jego miejscu... wiem ze tez nie jestem w porzadku. ale co robic na taka milosc ? zastanawialam sie nad teapia moze ?
wiem , niby to rozumiem , ale dlaczego moje glupie serce ciagle go chce ?
dlaczego pamietam tylko te dobre chwile ? jak przestac ?
Dziękuje , musze zmienic swoj tok myslenia , jakos sie przestawic. isc do pracy , moze wyjscie do ludzi cos pomoze . a narazie nie ma dnia bym nie myslala. tyle lat ... w pewnym momencie juz bylo dobrze i myslalam , ze tak zostanie. wkoncu to ojciec mojego dziecka. naprawde chcialam dobrze. czesc mojej rodziny mowi ze to bez szans , a czesc jest za tym zebysmy do siebie wrocili. a ja mam w glowie szczesliwa rodzine ... zaczelam juz myslec , ze moze taka jest milosc ? za tak musi byc ... ze moje zycie tak ma wygladac . rozne mysli.raz lepiej raz gorzej. moja corka jest dla mnie wszytskim , widze jak teskni za ojcem , jak jej brakuje. a ja jej tlumacze. jest ciezko, naprawde uwierzcie.
Nie przegrałaś życia -jesteś młoda wszystko przed Tobą.Marzysz o szczęśliwej rodzinie-zastanów się czy z tym człowiekiem ci się uda? Wyzywanie.poniżanie to rodzaj przemocy.Bardzo łatwo jest wejść w taki toksyczny związek,trudniej się z niego wygrzebać.Zadajesz pytania które i ja sobie zadaje w wieku 37 lat-czym jest miłość?Jedno wiem na pewno -tam gdzie jest miłość nie ma mowy o poniżaniu,wyzywaniu .Zresztą powiem ci że może słowa Twojego chłopaka dziś bardzo bolą ale kiedyś będziesz mu wdzięczna za szczerość.Mój mąż po 14 latach ślubu powiedział mi że nie jestem ''tą''kobietą.I też były wyzwiska,poniżanie-udawałam że nic się nie dzieje,tłumaczyłam sobie podobnie jak Ty.
? zastanawialam sie nad teapia moze ?
I tego się trzymaj. Kłopotem jest pewnie dostępność dobrej psychoterapii ale jak już znajdziesz kogoś kto jest kompetentny, komu ufasz to trzymaj się tego, dziel tym co najbardziej intymne, płacz, wzruszaj, łap za serce i idz w stronę dobrego życia. To co teraz opisujesz to jakaś ciemna noc i zawieja. To forum jest w porządku, ale nie zastąpi psychoterapii choćby nie wiadomo jak się wszyscy starali. Wątków o terapii masz na forum kilka i możesz się tym podeprzeć szukając pomocy.
zastanawialam sie nad terapia by uratowac zwiazek , ze moze jakos wspolnie bysmy dali rade. moze3 to cos ze mna jest nie dobrze ??
ja go kocham , choc czasem przez glowe przejdzie mysl , ze moze tylko wyobrazenie o nim ...
Terapia by ratować związek. Hmm, zastanówmy się...
...terapeuta zaprosi Was oboje - czy on przyjdzie na sesje?
...terapeuta spyta go czego on oczekuje od wspólnej pracy na spotkaniach - co on odpowie? że chce odejść czy że chce z Tobą być?
...gdzie on jest? bo nie będzie z tej zagranicy dojeżdżał na sesje co tydzień
Obawiam się, że nawet terapi nie da się tu poprowadzić. A jak para nie jest w stanie pojawić się na psychoterapii wspólnie to jak ma wspólnie żyć?
Jeśli sprawiam, że pękają Twoje banki mydlane to przykro mi, ale na bańkach nie buduje się domu, tylko na solidnych fundamentach.
za kilkanascie dni wraca i pewnie bedzie chcial naprawiac wszystko od nowa ... przepraszal, dzwonil i pisal.. boje sie , ze nie jestem dosc silna , by powiedziec "nie "..
No to nie mów mu "nie", bo to widać przez kilometry świoatłowodu, że dasz mu ntą szanse i że czeka cie jeszcze wiele lat nadzieji i rozczarowań. Powiedz mu na początek - "co ty mi w ogóle facet w życiu proponujesz? co ja będę mieć ze związku z tobą poza kolejnymi dziećmi?" Trzeba o tym rozmawiać. Nie chodzi o to, że on ma przeprosić a ty przebaczyć i macie udawać ze już jest ok, bo w waszym związku nie jest ok. Każdy przemocowiec, a Twój facet to przemocowy typ przeprasza, chce wybaczenia, bo tylko wtedy może skrzywdzić ponownie obwiniając Ciebie, że go prowokujesz. Rozmawiaj o tym jak jesteś niezadowolona, jak on cie rozczarowuje. Terapia pary też nie jest złym wyjściem. Porozglądaj się za nią, nie wiem w jak dużym mieście mieszkasz i czy jest taka oferta pomocy dla par tam. No i licz się z kosztami takiej psychoterapii.
wiem jestem beznadziejna... wiem , ze to chore , jednak tego chce. dzieki temu forum, chce tego coraz mniej. powolutku .. on gra, a ja tancze jak on mi zagra. a ja nigdy taka nie bylam. nigdy nie pozwolilam sobie w kasze dmuchac .. a teraz ? on tak ze mna zrobil.
problem jeszcze tkwi w spotkaniach z corka. nie wiem jak powinnam postapic. czy pozwalac czy nie.. wedlug niego powinnam mu ja dac na te kilka dni co on przyjedzie , bo za chwile jedzie z powrotem i nie wie kiedy wroci. a co ja powiem corce jak on z powrotem pojedzie ? ma 3 latka a on nie wiele z nia byl. chcialabym zeby te spotkania byly regularne, zeby corka wkoncu miala spokojne zycie< do tej pory wyprowadzalysmy sie czesto, z miejsca na miejsce, a jej tatus raz byl, raz nie ..> powinnam jej to wynagrodzic. ale czy jak zadam tego nie jestem zla matka?? ze zabraniam na takie spotkaia jk on chce, ze w pewnym stopniu utrudniam ??
dziekuje Wam wszystkim za rady, za cenne ![]()
pisałaś że raz on był a raz nie, że mało był z córką, to po co on chce ją zabrać. mało czasu z nią spędzał i sie nie interesował a teraz nagle chce żeby ona do niego przyjechała , nie uważasz że to troche dziwne?? jak wroci to powiedz mu że to koniec i że nie chcesz żeby spotykał sie z córka bo sie nią nie interesował. a jak chce być "dobrym" tatusiem niech płaci na wychowanie córki.
takie jest moje zdanie
Powiem Wam , że teraz normalnie rozmawiamy na gadu , niby tego chciałam , ale teraz czuję , że chce tego coraz miej ... Rozmawia ze mna niby normalnie , ale czuję jakąś obojętność z Jego strony i ta ''obojętność '' razaża mnie ... Wiem , wiem będę płakać jak postanowie , że z Nim nie będę , jednak teraz jakoś tak ''obojętnie ''...
Msiałam , się tym podzielić ![]()
Witam ja dzisiaj tak z rozmachem krąze po tematach chyba mam własna potrzebe wygadania sie:)..Nie doczytałam odpowiedzi w temacie ,ale wyrzuce tutaj sama coś od siebie...na wstepie brutalnie to zabrzmi ale musisz sie kobieto ogarnac dla dobra swojego dziecka!Nie bagatelizuj Jego dobra ,bo chore pojecie i wyobrazenie jest trwac u boku nie dojrzałego głupca tylko dla dobra dziecka!To dobro jest ograniczone w prymitywny sposób,gdyz moze miec do Ciebie jakies obiekcje ale nie liczy sie z uczuciami własnego dziecka.A juz budowanie "rodzinnego gniazdka" rujnuje na starcie.Uciekanie sie do plotek,ponizania itd.....jest nie tyle nie dojrzałe co patologiczne!Jesli teraz sa jakies kłody pod nogi rzucane to obawiam sie ,ze nie ma perspektywy to w przyszłosci.daremnie byłoby tracic energie na przyciagniecie Jego skoro sie nie wyszumiał (moge sie domyslec).Zostaw to biegowi czasu moze dojdzie do jakis konkluzji ale przede wszystkim na stan obecny nie zabiegaj o Niego.
no i jest ... przyjechal... po miesiacu sie spotkalismy , zeby porozmawiac o Sylwi. pozniej raz jeszcze i jeszcze... a teraz juz doszlismy do tego ze nie umiemy bez siebie zyc, ze sie kochamy. choc w sercu pozostaje jakas rysa tego co bylo, ale staram sie o tym nie myslec. on tez nie wie jak to bedzie. chcialby , aby bylo dobrze. tylko watpliwosci ... z jego i mojej strony rowniez. jakos trzeba to "ugryzc". jak ? Corka ucieszona, usmiechnieta... a jak widzi nas razem tym bardziej. mam nadzieje ze bedzie naprawde ok ![]()
witaj! jesli facet tak robi wcace cie nie kocha bo gdyby kochał tak by sie nie zachowywał.kto kocha to i szanuje. nie łudz sie nadzieją ze bedzie dobrze gdy wróci, jeśli chce od ciebie odejsc niech odejdzie.nie przejmuj sie nim-wiem ze najbardziej sie kocha tych co najbardziej rania ale musisz przetrwac. nie zasługujesz na takie traktowanie. ty go naprwade kochasz a on ? ma cie gdzies. lepiej rozstancie sie(ja przynajmniej mysle ze tak bedzie najlepiej-nie bedziesz tak cierpiec) bedzie to i lepiej dla ciebie jak i twojej córeczki. jakie ona bedzie miala zycie z takim nieodpowiedzialnym ojcem? jakie ty bedziesz miała zycie? jesteś jeszcze młoda,znajdziesz sobie porzadnego faceta który bedzie cie naprawde kochał i szanował. tylko potrzebny jest czas i wytrwałośc w dążeniu do obranego celu:) pozdrawiam
Maritiko:) Czytając Twoje posty wnioskuję.....było źle chciałaś odejść......pisaliście było obojętnie.........przyjechał a Ty jesteś w siódmym niebie.Sorki może się mylę,może naprawdę się zmienił ale nie zapominaj o sobie i swoich wartościach..Napisz jeśli jeszcze tu zaglądasz jak potoczyły się Twoje losy.:)
i teraz jest miedzy nami dobrze. przed nami swieta, wkoncu rodzinne. dogadalismy sie. choc byl to ciezki okres w moim zyciu. dziekuje wam za porady.