Witajcie dziewczyny!
Zapraszam Was do dyskusji:) W głowę zachodzę dlaczego mężczyzna nie chce przyznać się do zdrady? Dlaczego wybiera grę nie fair? Podwójne życie? O co chodzi?
Mam dowody, wydają się stuprocentowe. On wie, że ja wiem o tym wszystkim, mówię Mu o tym, a on mówi: Nie zdradziłem Cię. Dlaczego? Przecież skoro ma inną wybrankę, to dlaczego nie odejdzie i upiera się, że nie zdradził???
Niewiem,może dlatego,ze ma zone,ma wygodne życie,uprane,ugotowane,posprzątane itd.itd.a jeśli do tego dochodzą dzieci,to wiadomo.Nie chce tego burzyć,a zarazem ma i zone i kochanke,tak jest wygodnie.Może się boi,że jeśli się rozwiedzie,a z kochanką się nie uda?i zostanie sam??
czasami własnie tak jest ..wie też ,że nawet jak ma dowody to jak żona jest za Nim to i tak nie będzie chciała od Niego odejśc ..Jest to trudne przyznać...ale taka jest prawda....mój do końca z dowodami na stole powiedział,że to nie ON.....
4 2010-06-26 18:12:21 Ostatnio edytowany przez Smołka (2010-06-26 18:25:00)
Właśnie wiem, że tak jest jlo...tylko pytanie dlaczego?? O co im wówczas chodzi?
Smolka.. moze chodzi o to, ze tutaj ma cos stalego.. a kochanka to taki skok w bok? zapomnienie? moze brakuje mu czegos w stalym zwiazku i szuka tego na boku? a i nie chce sie przyznac, bo kocha zone, a chce sie przekonac jak to jest z ta 2?.. niewiem niemam pojecia..
? Przychodzi Wam, coś jeszcze na myśl?
moj facet sie nie przyznaje ze mnie zdradza ale ja to wiem
To jest coś z głową niestety..u mnie była taka sytuacja że mój były musiał mieć co pół roku jakąś nową laske na boku..zawsze jak coś wyczuwałam to twierdził że sobie wymyślam.. z jedną był aż dwa lata i nawet sie z nią zaręczył:/ (będąc cały czas moim mężem)-psychol!!..twierdził zawsze że bardzo mnie kocha i nie wyobraża sobie życia beze mnie..już po rozwodzie kiedyś zapytałam czego mu tak naprawdę brakowało, dbałam o siebie przecież, seks był udany zresztą jak wszystko a on stwierdził ze sam nie wie dlaczego..
9 2010-06-29 13:54:41 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-06-29 14:03:59)
No wlasnie.. a gdyby tak kochanki bylyby do ugotowania, posprzatania i uprania... a zony do seksu, wycieczek, milosnych smsow?
tylko, ze zadna kochanka nie chcialaby zrobic tego za darmo... a zona? taaa
Czym oni nam odplacaja za taka robote.... hmm obraczka?.. ze wracaja po pracy?, ze powiedza, ze nas kochaja?
Ja tam mowie wprost" Nie czuje sie kochana a zasluguje na milosc" Zrobilam duzo bledow, ale teraz je naprawiam.
Czeba byc "drogim"
Jestes tania to i jak tanioche Cie traktuje.
Nie mowie o pieniadzach, tylko o pracy jaka trzeba wlozyc w"trwanie milosci"... bo chyba nikt nie myslal ze to samo bedzie trwalo? i samo sie bedzie pielegnowalo?
to sie niestety tylko samo moze skonczyc..
kopciuszek26 i Smołka. Dziewczyny jak Wy żyjecie z takimi facetami ?
Oni za przeproszeniem tamtej zrobią Cunnilingus a potem Was całują, i Wy się z nimi kochacie ? To jest chore! Jeśli wiecie, że jesteście zdradzane- i Wam to nie pasuje- to odejdźcie. Jeśli natomiast dobrze Wam z tym to co tu dużo pisać???Facetom zapewne tak wygodnie, w jednym domu mają ugotowane, uprane, posprzątane, wyprasowane itp... a u tamtej mają seks i same przyjemności.
Sprostowanie: Od swojego faceta odeszłam w tej samej chwili, w której dowiedziałam się o zdradzie. Rozmawiałam z tą kobietą, powiedziała mi. Powiedziałam mu o tym, a on na to, że nie wie czemu ona do niego przyszła, że ona jest jakąś idiotką, że nie wie czemu ona mi tak powiedziała. Ja mu na to, że teraz już może do ciebie przychodzić do woli i mnie to nie obchodzi, a on na to, że jak przyjdzie to ją wygoni. Gubił się w swoich wyjaśnieniach, ale wciąż mówił, że nie zdradził, kocha tylko mnie i życia beze mnie nie widzi. Stąd moje pytanie..dlaczego oni nie chcą się przyznać...???
Nie zawsze to jest tak, że faceci nie chcą się przyznać. Czasem bywają to nieczyste zagrywki tej drugiej kobiety.....bo jaki jest sens dzwonić do żony swojego kochanka i mówić jej o tym?
Masz rację Jack Sparrow-taka opcja jest. Jednak w moim przypadku wygląda, to inaczej. Ona nie spodziewała się, że to ja otworzę jej drzwi, nie spodziewała się, że spotkam ją ,,na ulicy''. Jak ją zaczepiłam, to miałam wrażenie, że ona chce uciec. Nie chciała nic mówić, a ja byłam uparta itd.
13 2010-06-30 13:34:34 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-06-30 13:36:34)
Zapytalam faceta o to.
odp. Bo to jest nowa zabawka, gadzet a nie jakies plany na przyszlosc. Nie mysla, ze to zdrada, skora SĄ. Dowodem miłości jest to że SĄ. a seks z tamta?. Takie porno na zywo-3D.
I mysle, ze jest ok. Mozna miec taki stosunek do zycia. Kazdy jest inny
... tylko na litosc boska chyba trzeba uprzedzic partnera, ze jest sie typem gadzetowca i panowanie nad soba nie wchodzi w gre.
Po co wtedy wybierac partnera co woli gre jeden na jednego.
To jakby grac w tenisa i nagle do Twojego partnera dolacza grupa graczy... a Ty sama
... i mowisz, ze to niesprawiedliwe, a on ze tylko troszke i ze Ci sie wydaje, albo, że to nie on.
Zazdrość aż ciarki mi przechodzą na myśl, gdy pomyślę o takiej naturze faceta..brrrrrr
15 2011-01-08 20:35:23 Ostatnio edytowany przez Smołka (2011-01-08 20:36:42)
Wiecie co dziewczyny? Ostatnio jakoś tak wyszło, że skontaktowałam się ze swoim byłym, który mnie zdradził i który twierdził ,,z dowodami na stole", że tego nie zrobił
Kontakt był konieczny, nie osobisty, a wyłącznie formalny. Wówczas On zapytał co u mnie itd. itd.... W końcu pomyślałam sobie..minęło tyle czasu, jest mi absolutnie obojętny, na pewno ja jemu też, więc zapytam się, bo zawsze mnie to ciekawiło. Więc zadałam mu kilka bardzo szczegółowych pytań..Przyznał się, w końcu to zrobił. Nic nie poczułam, bo ja i tak byłam tego pewna. Zadałam mu pytanie z tematu. Powiedział tak: ,,mój świat wtedy runął, kiedy dotarło do mnie co się stało, życie mi się zawaliło. Wiedziałem, że Cię stracę, jak się przyznam, a za nic w świecie tego nie chciałem". Wiele podobnych słów padło. Że później nie spał, nie jadł, staczał się, nic nie chciał od życia, bardzo, bardzo żałował. Heee. Jeszcze kilka miesięcy temu pewnie bym nie uwierzyła, albo cieszyła się, że ma za swoje, ale teraz chyba wierzę, bo i tak wie, że te wyznania nic nie zmienią. Co Wy o tym sądzicie? Jakie się ustosunkowujecie do powyższego?
Sprawa jest prosta: nie po to wziął sobie kochankę, żeby partnerce/żonie o niej opowiadać, prawda?
I po drugie: wiele kobiet zadowala zaprzeczenie - udają, że sprawy nie ma, bo "przecież zaprzeczył".
Facet po prostu nie ma interesu w tym żeby partnerka się dowiedziała: odejdzie, znikną wszelkie związane z nią udogodnienia. A kochanka? Przestanie pełnić swoją funkcję - radosnej, bezproblemowej odskoczni.
SŁOWEM - SAME STRATY, ŻADNYCH ZYSKÓW. Decyzja jest więc prosta - NIE PRZYZNA SIĘ CHOĆBY GO KROILI.
Skoro zrozumiał jaką krzywdę wyrządził mógł się przyznać do tego czynu.Nic nie jest gorsze od kłamstwa!
Mój ojciec zdradza mamę.Ja o tym wiem.On twierdzi,że to koleżanka..Jakoś nie trafiają do mnie jego argumenty.Nie ufam mu.Kiedyś była taka sytuacja,że przejeżdzałam i spotkałam auto mojego ojca 2 dzielnice dalej niż mieszkamy.Już wiedziałam,że siedzi u niej.Powiedziałam mu o tym,że wiem,że u niej był.Twierdził,że odwiózł ją po pracy i wpadł na kawę..o 22 na wieczór, na kawę.. co za brednie..mógłby się przyznać..UMIAŁ ZDRADZIĆ, TO NIECH UMIE SIĘ PRZYZNAĆ!!
Gdy był pod wpływem alkoholu to się przyznał, ale tylko wtedy gdy nie myślał na trzeźwo.
Nie potrafią się przyznać, bo tak lepiej.Tylko ja nie rozumiem tych ich kobiet.Niektóre wiedzą o tym,że mają żony, dzieci, jakieś wspólne plany, a pomimo tego dalej przyłączają się do zdrady. Kobieta, kobiecie nie powinna tego robić!
niekochana72 masz całkowitą słuszność, gdy mężczyzna boi się, że straci kobietę z którą jest, to fakt, nie przyzna się bo żadnych zysków, same straty, ale co w sytuacji, kiedy ta kobieta odchodzi mimo tego, że on się nie przyznaje, a ten nadal nie chce się przyznać? W ogóle przestaje się odzywać..No chyba nie ma nadziei, że ta kobieta wróci.
aero_90 to prawda, że nic nie jest gorsze od kłamstwa. Jak sobie to wszystko przypominam, to ja miałam większy żal, że kłamie bezczelnie w oczy, niż że w ogóle zdradził. Powiem więcej, gdyby się przyznał teraz mogłabym być jego koleżanką, znajomą, a tak..nie odzywamy się do siebie, bo po co mi znajomy z długim nosem?
ale co w sytuacji, kiedy ta kobieta odchodzi mimo tego, że on się nie przyznaje, a ten nadal nie chce się przyznać? W ogóle przestaje się odzywać..No chyba nie ma nadziei, że ta kobieta wróci. Powiem więcej, gdyby się przyznał teraz mogłabym być jego koleżanką, znajomą, a tak..nie odzywamy się do siebie, bo po co mi znajomy z długim nosem?
Przeczytaj - sama odpowiedziałaś. Ponieważ się wcześniej nie przyznał, to teraz musiałby przyznać się, że ma długi nos. ![]()
Konia z rzędem temu, kto to lubi. Poza tym coś Ty - czarny PR ma sam sobie robić? ![]()
hehehee niekochana72
otóż wszystko sprowadza się do tego, że mój były to palant
Przecież i tak odeszłam, nie słysząc od niego słów potwierdzających zdradę.
Pewnie gdyby zaraz po rozstaniu, powiedziałby mi to wszystko, co powiedział ostatnio byłoby mi łatwiej...ale on robił ze mnie idiotkę. Nie przyznał się i koniec kropka, przestał się odzywać. Na zasadzie domyśl się hehe.
Potraktuj to jak przysługę - mogłaś do dziś być z palantem ![]()
Bo to tchórze.
Miałam podobną sytuację. Popełniłam błąd, z kolegą z pracy. Gdy zrobił się zbyt zachłanny skończyłam nasze spotkania (7 miesięcy). Co się działo. Przez głupotę ,przez to,że to on się zakochał we mnie, a ja mam rodzinę przecież. Tak długo gadał, pisał, męczył, że zgodziłam się na spotkanie. Sama nie wiem czego szukałam, chyba guza. . bo on też ma rodzinę, ale był ode mnie sporo starszy. Fakt był bardziej inteligentny od mojego męża ,pomysłowy , romantyczny , ale zrozumiałam (dość późno), że to jakiś cholerny koszmar, w co ja się pakuję??!! To dopiero zaczęła się akcja. Sam poszukał takiego typa co zadzwonił do domu i powiedział mężowi aby pilnował żony. Myślałam nad tym długo, co zrobić? Przyznać się czy nie? mogłam stracić męża , mogłam stracić szacunek rodziców innych ludzi... przyznałam się jednak. W pewnym momencie poczułam, że muszę to wyrzucić z siebie, ale tak bardzo się bałam,że skrzywdzę męża.. i skrzywdziłam. Co tu dużo mówić. Bolało Go ,a mi było WSTYD. Odeszłam z pracy. Jestem w domu, jestem z mężem coraz lepiej się dogadujemy tylko trochę mi wypomina to wszystko, ale nie poddam się. wytrzymam. Czasem nie rozmawiamy, mamy mało tematów do rozmów to mnie trochę martwi. Może zna ktoś podobne przypadki?
Złamana nie wiem czy jeszcze pojawiasz się na forum, nie odpowiedziałam, bo nie byłam w podobnej sytuacji do Twojej.
Jestem jednak ciekawa jak teraz wygląda sytuacja u Ciebie? Czy mąż oswoił się, wybaczył? Jak Ty się teraz czujesz?
Poza tym dziewczyny nie wiem, co się dzieje. Czuję strach. Tamten palant prosi mnie abyśmy wyjechali razem gdzieś bardzo daleko, że niczego tak bardzo nie pragnie jak dziecka ze mną. Staram się sprowadzić Go na ziemię, ale jakoś nie bardzo mi to wychodzi, bo nie odpuszcza. Jak nic nie napiszę, to włącza mi się myślenie o Nim, jakbym tęskniła za tymi jego prośbami. Coraz częściej zatapiam się w myślach o tym co razem przeszliśmy przez te kilka lat i.. o zgrozo, złego niewiele pamiętam.
Zazdrość znowu moge napisać UWIELBIAM CIĘ!!
"No wlasnie.. a gdyby tak kochanki bylyby do ugotowania, posprzatania i uprania... a zony do seksu, wycieczek, milosnych smsow?
tylko, ze zadna kochanka nie chcialaby zrobic tego za darmo... a zona? taaa
Czym oni nam odplacaja za taka robote.... hmm obraczka?.. ze wracaja po pracy?, ze powiedza, ze nas kocha?"
Szczerze? ja bardzo chętnie bym gotowała, sprzatała i prała "swojemu" nieswojemu
i czasem zdarza mi się co nieco z tych rzeczy zrobić. I jakie za darmo? ja robie to za nic, dla niego. a żona? no właśnie po co żona .... dobre pytanie.
W zasadzie też bym chciała poznać odpowiedź na pytanie z wątku .... Tylko że to są tylko gdybania kobiet. do tego chyba jest potrzebny facet zdradzający
26 2011-02-12 19:41:01 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-12 19:43:26)
W zasadzie też bym chciała poznać odpowiedź na pytanie z wątku .... Tylko że to są tylko gdybania kobiet. do tego chyba jest potrzebny facet zdradzający
Naprawdę nie wiesz? Są jak dzieci w sklepie z zabawkami - chcą wszystkiego. I mają wszystko, prawda?
A że czyimś kosztem - to świadczy o ty, jakimi ludźmi są.
Amerah - czy naprawdę liczysz na szczerą odpowiedź z ust zdradzającego? Przecież oni nawet sami przed sobą nie przyznają się do tego. Zawsze jakieś zgrabne wytłumaczenie wyprodukują - inne dla żony, inne dla kochanki.
dokłądnie tak...skoro oszukują kogoś kto dla nich był całym swiatem...to dla kogo będą takie osoby szczere???
dokłądnie tak...skoro oszukują kogoś kto dla nich był całym swiatem...to dla kogo będą takie osoby szczere???
Prosta odpowiedz - nie sa szczerzy nawet wobec siebie --- no bo jak mozna spojrzec sobie codziennie w twarz i powiedziec: jestem zdradliwa, tchorzliwa swinia i potrafie tylko ranic osoby, ktore mnie kochaja????
29 2011-02-13 11:59:33 Ostatnio edytowany przez Smołka (2011-02-13 12:00:32)
Ma żonę, którą kocha, pragnie spędzić u Jej boku całe życie, nie wyobraża sobie, że mogłoby Jej nie być.
A jednak zdradza. Nie przyzna się nigdy, bo wie, że wówczas żona odejdzie, nie wybaczy.
Ryzykuje. Nie może, nie potrafi zwalczyć swojej pokusy, bo On jest z tych, co im jedna kobieta nie wystarcza. Ma takie uwarunkowania genetyczne. Czuje się wobec tego bezsilny.
Żona przyłapuje Go w łóżku z kochanką, a on udaje, że tu nikogo nie ma.
Co o tym sądzicie??
u nas seks i milosc ida w parze , u nich osobno . te dwie sprawy moga sie laczyc a moga byc zupelnie oddzielnymi potrzebami ktore moga dac dwie rozne kobiety. Moze twoj facet kocha cie , dobrze mu z toba ale przy innej mysli ta druga glowa?
Zacytuję wiersz - wydaje mi się, że adekwatnie do sytuacji:
"Trójkąt"
odkryła że brakuje mu jednej ręki
zostawił ją u tamtej
zauważyła brak jednej nogi
skarpetka na tej ocalałej czysta -
zdążyła mu wyprać
jedna warga gadała bzdury
"kocham" brzmiało jak gdakanie
okiem patrzył pożądliwie
rozczłonkowany ocalił męskość
zapamiętale odpracował nieobecność
pod prysznicem opowiedział pół kawału
tamta dopowiedziała puentę
we trójkę wybuchnęli śmiechem
Jeszcze kilka miesięcy temu pewnie bym nie uwierzyła, albo cieszyła się, że ma za swoje, ale teraz chyba wierzę, bo i tak wie, że te wyznania nic nie zmienią. Co Wy o tym sądzicie? Jakie się ustosunkowujecie do powyższego?
Przekonałam się na własnej skórze że facet złapany za rękę powie że to nie jego ręka. Oni mają w głowie zakodowane, że choćby nie wiem co się działo nie należy wyznawać prawdy i wszystkiemu zaprzeczyć. Mnie osobiście bardziej od zdrad bolała ta obłuda, wyparcie się w żywe oczy i obwinianie innych. Miałam wile takich ekscesów m.in. wysłanie maila z wyznaniem miłości do "tej jedynej" po czym wyparcie się że to nie On pisał, że ktoś włamał mu się na skrzynkę i wysłał tego maila za niego... Ręce opadają...
Nie rozumiem tego mechanizmu, może jakiś facet na forum powie o co w tym wszystkim chodzi.
33 2011-02-13 14:40:42 Ostatnio edytowany przez Smołka (2011-02-13 14:43:46)
Niekochana72 dzięki za wiersz. Dał mi do myślenia i utwierdził w przekonaniu, że zdrady nie powinno się tłumaczyć.
Mirelle dla mnie też najgorsza była obłuda. To było żałosne, że w obliczu faktów, mówił:,,nie zdradziłem Cię"
Przyznał się po wielu miesiącach, już i tak nie mógł nic stracić, bo mnie dawno nie miał. A co gdybym wtedy Mu uwierzyła? Był tak przekonywujący. Spędziłam u Jego boku wiele lat, o krok od ślubu. Czy mogę myśleć, że inne słowa, które wypowiadał też mogły być kłamstwem?
Nawet dziś rano dostałam smsa: ,,Tęsknie za swoją (tu moje imię), marzę o Tobie (tu moje imię), powiedz proszę, że Ty też choć troszkę tęsknisz.."
Jak można tak traktować życie? Jak można być, aż takim bufonem, żeby mieć odwagę wyznawać coś takiego, po tym wszystkim?
Powoli zaczynam mówić na siebie ,,stara panienka". Bo przecież teraz tak trudno zaufać, zaangażować się..
Moja poprzeczka podniosła się, wątpię, że Ktoś będzie w stanie ją przeskoczyć.
Jak można być, aż takim bufonem, żeby mieć odwagę wyznawać coś takiego, po tym wszystkim?
Powoli zaczynam mówić na siebie ,,stara panienka". Bo przecież teraz tak trudno zaufać, zaangażować się..
Moja poprzeczka podniosła się, wątpię, że Ktoś będzie w stanie ją przeskoczyć.
Kochana - zapewniam, że jestem starsza od Ciebie. Będzie niełatwo, ale ja mam nadzieję na szczęśliwe zakończenie. I dla mnie szczęśliwe nie oznacza koniecznie mężczyzny u boku. A poprzeczka powinna być wysoko - "uszkodzone sztuki" nie doskoczą ![]()
Tak jak piszesz - to bufon, który myśli tylko o sobie. Żałosny przejaw narcyzmu w skrajnej postaci.
Niekochana72 sama zaczynam się czuć jak uszkodzona sztuka. Póki się nie odzywał, jakoś miałam to wszytko poukładane w swojej głowie, odepchnęłam myśli o tym, co było i parłam do przodu. Teraz znowu się trochę pogubiłam, bo znowu nie rozumiem, a ja chyba bardzo nie lubię nie rozumieć wrrr..
Mam wrażenie, że On musi mnie nie szanować, skoro tli się w nim jakaś nadzieja, że mnie złamie.
Niekochana72 sama zaczynam się czuć jak uszkodzona sztuka. Póki się nie odzywał, jakoś miałam to wszytko poukładane w swojej głowie, odepchnęłam myśli o tym, co było i parłam do przodu. Teraz znowu się trochę pogubiłam, bo znowu nie rozumiem, a ja chyba bardzo nie lubię nie rozumieć wrrr..
Mam wrażenie, że On musi mnie nie szanować, skoro tli się w nim jakaś nadzieja, że mnie złamie.
Kochana - przecież znasz prawdę
I tylko od Ciebie zależy, co zrobisz.
Możesz wrócić i spędzać dni i noce na zastanawianiu się: "Czy on już...' "Czy to z nią ..." WARTO?
A on jest dupkiem - sorry, ale tak uważam.
I przepraszam, że będę brutalna. Tak - NIE SZANUJE CIĘ. I udowodnił już to wielokrotnie: zdradził, wypierał się, nie potarfił wziąć odpowiedzialności na bary. SŁABY jest i tyle.
Kochana - przecież znasz prawdę
I tylko od Ciebie zależy, co zrobisz.
Możesz wrócić i spędzać dni i noce na zastanawianiu się: "Czy on już...' "Czy to z nią ..." WARTO?
A on jest dupkiem - sorry, ale tak uważam.
I przepraszam, że będę brutalna. Tak - NIE SZANUJE CIĘ. I udowodnił już to wielokrotnie: zdradził, wypierał się, nie potarfił wziąć odpowiedzialności na bary. SŁABY jest i tyle.
Odpowiadam Mu, że jestem ostatnia naiwna, która wierzy w cuda nawet, ale w Jego bajki, jakie mi teraz wypisuję, nie wierzę na pewno. On kilka dni milczy, a później znowu atakuje. Tak jak dziś. Ja zawsze byłam ufna, ogólnie wobec wszystkich ludzi. On zwyczajnie to wykorzystał. Sama zasłużyłam sobie na Jego brak szacunku.
Sama zasłużyłam sobie na Jego brak szacunku.
NIEPRAWDA. To, że jesteś dobrym człowiekiem, a on dupkiem, który to wykorzystuje, to nie żaden powód dla BRAKU SZACUNKU dla siebie samej.
Wiesz, przestań odpowiadać na jego próby kontaktu. Zablokuj jego numer, mail'a. Odetnij się.
On kilka dni milczy, a później znowu atakuje. Tak jak dziś. Ja zawsze byłam ufna, ogólnie wobec wszystkich ludzi.
Kochana masz te same dylematy co Ja. Ze swoim byłym partnerem spędziłam kupę czasu, nie mogłam od niego odejść bo kochałam jak głupia, za dużo nas łączyło (tak mi się wtedy wydawało). W końcu znalazłam siłę by odejść, odcięłam się ale On nie daje mi spokoju. Minęło 1,5 roku i różne miałam akcje związane z tym człowiekiem. Przepłakałam nie jedną noc bo wierzyłam że nadal go kocham i że jestem nieszczęśliwa. To On o mnie zabiegał, nagle chciał ślubu, dziecka itp. ale Ja byłam tak zraniona że nie mogłam tak po prostu rzucić się w tą "miłość". Kiedy odpuścił nastała cisza, ale co parę tygodni czy miesięcy dawał o sobie znać, że ciągle tęskni i kocha. Pękłam i pojechałam do niego, powiedziałam że ja już tak dłużej nie mogę, że go kocham... A On... powiedział że teraz ON nie wie co czuje i nie wie czego chce. Zanim wsiadłam do auta powiedziałam mu że jest zerem i żeby już więcej się do mnie nie odzywał. Niestety do dzisiaj co jakiś czas wysyła mi maila ale z mojej strony nie ma żadnej odpowiedzi. Nawet życzeń na święta nie wysłałam bo nie życzyłam mu udanych, więc po co być nieszczerym
Także Smolka te ich ataki to taki słaby dzień, napiszę do niej może przyleci i załata pustkę a potem się zobaczy. Tak jak Ty jestem zbyt ufna ale nie naiwna. Tłumaczę sobie tak, że każdej z nas trafia się taka niespełniona miłość.
NIEPRAWDA. To, że jesteś dobrym człowiekiem, a on dupkiem, który to wykorzystuje, to nie żaden powód dla BRAKU SZACUNKU dla siebie samej.
Wiesz, przestań odpowiadać na jego próby kontaktu. Zablokuj jego numer, mail'a. Odetnij się.
Trudne to ale prawdziwe i jedyne rozwiązanie. Odciąć pępowinę i wziąć haust powietrza które będzie początkiem czegoś nowego.
Niekochana72 nie odczuwam braku szacunku do własnej osoby. Wręcz przeciwnie, czuję się wartościową, mądrą, ambitną kobietą. To on usiłuje mi pokazać jak bardzo mnie nie szanuje i mam wrażenie, że jest jedyną osobą na tym świecie, która mnie nie szanuję, a którą bądź co bądź wpuszczam do swojego życia.
Sposób odcięcia się trochę zawiódł. Po rozstaniu długo nie mieliśmy ze sobą kontaktu i tak było dobrze. Wolałabym raczej nie zostawiać tego wszystkiego do samoistnego wygaśnięcia. Bardziej zależałoby mi na pokazaniu, że drań powinien mnie jednak szanować.
Mirella moja Droga ja kilkakrotnie próbowałam odejść od Niego, ale jakby On mi na to nie pozwalał. Odchodziłam, a On po pewnym czasie znowu się zjawiał. Obiecywał, przepraszał, ulegałam.
Un hombre napisałby, że to nie była miłość, a uzależnienie
Powiedzmy, że to nawet lepiej, bo to by oznaczało, że jak spotkam swoją miłość, będzie cudownie.
Teraz mam przedziwne uczucia. Niby nie chcę, aby się odzywał, bo nic nie wskura, a jak się nie odezwie, to zastanawiam się:dlaczego? Znowu mu się odmieniło?
Rozwalał mi serce długo, myślałam, że je posklejałam, ale chyba jakieś kawałki zgarnął sobie.
Mirella ma rację, odzywają się gdy mają słabe dni, kiedy się nudzą, kiedy ich gdzieś nosi, z ciekawości i wtedy piszą maila lub miłego eska, my sobie coś wyobrażamy, myslimy że tęsknią, że coś jeszcze czują, że im nadal zależy, łudzimy się - a tu wielka figa z makiem.
Mirella ma rację, odzywają się gdy mają słabe dni, kiedy się nudzą, kiedy ich gdzieś nosi, z ciekawości i wtedy piszą maila lub miłego eska, my sobie coś wyobrażamy, myslimy że tęsknią, że coś jeszcze czują, że im nadal zależy, łudzimy się - a tu wielka figa z makiem.
Maxi właściwie chłopy to proste konstrukcje, niby wszystko wiemy.
Jednak miękną nam serca...
re mirella
Bo są tchórzami i nie potrafią przyznać się do "błędów" NIE potrafią przyjąć prawdy na KLATĘ ![]()
chcą wyjść z "twarza" a mimo wszystko na coś jeszcze liczą
Mi to wygląda nie tyle na tchórzostwo, co na tempotę do potegi!!! Nieumiejętność prawidłowej oceny sytuacji.
A mi to wygląda na kombinowanie, trzymanie paru sroczek za ogon, bo z którąś zawsze wyjdzie i wszystkim nawijanie makaronu na uszy, właśnie jesteśmy miękkie i wszystko przełkniemy, każdy czuły fałsz zamienimy na to jak bardzo nas kocha, a pan dupek kocha tylko siebie a nam mówi to co on wie że chcemy usłyszeć.
Smolka nie było mnie jakiś czas sorry, że dopiero teraz odpowiadam, u mnie po tym wszystkim jest dobrze wiadomo bywają gorsze dni, ale czuję to, że mąż zaczyna mi ufać, to już dobry rok minął. Najważniejsze jest to, że chcemy być razem dla nas i dla naszych dzieci, no i oczywiście to,że on nie szuka "zemsty" typu teraz ja Cię zdradzę; Byliśmy niedawno w kościele razem, ksiądz powiedział bardzo mądre słowa, że należy przestrzegać 10 przykazań wtedy nasze życie samo będzie się układać, oraz to " Jeśli zechcesz" możesz przestrzegać. Tak mnie te słowa uderzyły,że do tej chwili je pamiętam, choć nie jestem zapaloną katoliczką. Koleżanka z kolei uświadomiła mi , że faceci pochodzą od innej małpy !! ale nie wszyscy! Trafić na takiego to trzeba mieć szczęście i ja je mam.., choć teraz nie mogę znaleźć pracy ![]()
a tamten facet zniszczył mnie, a chciał też zniszczyć moją rodzinę, nie udało mu się .. Pozdrawiam
A mi to wygląda na kombinowanie, trzymanie paru sroczek za ogon, bo z którąś zawsze wyjdzie i wszystkim nawijanie makaronu na uszy, właśnie jesteśmy miękkie i wszystko przełkniemy, każdy czuły fałsz zamienimy na to jak bardzo nas kocha, a pan dupek kocha tylko siebie a nam mówi to co on wie że chcemy usłyszeć.
Dokładnie tak jest. Wiedzą że zdradzają, widzą dowody, a mimo to idą w zaparte że to nie tak, że on tego nie pisał albo tamtego nie zrobił. A tak naprawdę to jest zostawianie sobie furtki - nie wyjdzie mi z inną, wrócę do Ciebie bo mnie kochasz i wybaczysz.
maxi napisał/a:A mi to wygląda na kombinowanie, trzymanie paru sroczek za ogon, bo z którąś zawsze wyjdzie i wszystkim nawijanie makaronu na uszy, właśnie jesteśmy miękkie i wszystko przełkniemy, każdy czuły fałsz zamienimy na to jak bardzo nas kocha, a pan dupek kocha tylko siebie a nam mówi to co on wie że chcemy usłyszeć.
Dokładnie tak jest. Wiedzą że zdradzają, widzą dowody, a mimo to idą w zaparte że to nie tak, że on tego nie pisał albo tamtego nie zrobił. A tak naprawdę to jest zostawianie sobie furtki - nie wyjdzie mi z inną, wrócę do Ciebie bo mnie kochasz i wybaczysz.
No tak... zrani Cie, zrobi z Ciebie idiotke a potem jeszcze wmowi ze to wszystko to nieprawda, kazdy go oczernia a tak w ogole to Ty jestes winna temu ze Cie zdradzil ![]()
Pamietac nalezy w takiej sytuacji tylko o jednym - nie slowa swiadcza o milosci i wartosci czlowieka a czyny.
I tego sie kurczowo trzymac.
A jak najdzie Cie ochota by go przyjac z powrotem - walnij sie mocno w glowe czyms twardym i miej nadzieje ze bol Cie otrzezwi.
Mnie pomoglo ![]()
Polecam ![]()
Pamietac nalezy w takiej sytuacji tylko o jednym - nie slowa swiadcza o milosci i wartosci czlowieka a czyny.
I tego sie kurczowo trzymac.
A jak najdzie Cie ochota by go przyjac z powrotem - walnij sie mocno w glowe czyms twardym i miej nadzieje ze bol Cie otrzezwi.
Mnie pomoglo
Polecam
Ja uparcie sama sobie powtarzam - "Zapamiętaj kochanie jak sponiewierana teraz się czujesz. Zapamiętaj, żeby następnym w takie gówno nie wdepnąć". I u mnie nie dotyczy to zdrady, ale skutek ten sam.
Smolka nie było mnie jakiś czas sorry, że dopiero teraz odpowiadam, u mnie po tym wszystkim jest dobrze wiadomo bywają gorsze dni, ale czuję to, że mąż zaczyna mi ufać, to już dobry rok minął. Najważniejsze jest to, że chcemy być razem dla nas i dla naszych dzieci, no i oczywiście to,że on nie szuka "zemsty" typu teraz ja Cię zdradzę; Byliśmy niedawno w kościele razem, ksiądz powiedział bardzo mądre słowa, że należy przestrzegać 10 przykazań wtedy nasze życie samo będzie się układać, oraz to " Jeśli zechcesz" możesz przestrzegać. Tak mnie te słowa uderzyły,że do tej chwili je pamiętam, choć nie jestem zapaloną katoliczką. Koleżanka z kolei uświadomiła mi , że faceci pochodzą od innej małpy !! ale nie wszyscy! Trafić na takiego to trzeba mieć szczęście i ja je mam.., choć teraz nie mogę znaleźć pracy
a tamten facet zniszczył mnie, a chciał też zniszczyć moją rodzinę, nie udało mu się .. Pozdrawiam
Gratuluję Ci, że potrafiłaś się przyznać. Jednak prawda ma ogromną moc
Na pewno ciężko pracowałaś na odzyskanie zaufania męża. Musi być do Ciebie bardzo przywiązany. Postaraj się Go nie zawieść nigdy więcej.
Ja również nie jestem zagorzałą katoliczką, lecz niektóre nauki trafiają do mnie z ogromną siłą. Udałam się na Mszę Św. w sobotę, ponieważ na niedziele miałam inne plany
Trafiłam na ślub. Omówienie fragmentu Listu do Koryntian:
"Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie. "
Tak się tym wszystkim przejęłam, że w niedzielę, ale tydzień później zerwałam zaręczyny, za kilka dni zaniosłam wypowiedzenie z pracy i zaplanowałam wyjazd z kraju. Zawiesiłam stały abonament, kupiłam starter. a za jakieś kilka tygodni ..Miałam kolejny starter, ale w innym kraju.
A wszytko trzy miesiące przed zaplanowaną datą ślubu.
I tak znalazł ze mną kontakt, wróciłam do niego, a resztę historii opisywałam już na tym forum
Mogę powiedzieć z całą pewnością, choć pewnie nie spodoba się to wielu osobom, że ciężko jest się przyznać do zdrady, tym ciężej jeśli się kocha tą osobę., bo jeśli się coś już wypaliło to ok. "krótka piłka" zdradziłam itp. itd., ale gdy się kogoś kocha to nie jest to już takie proste. To nie chodzi o to ,że tak mu - jej wygodnie żyć czy inne pobudki opisywane w tym wątku. No bo jak powiedzieć kochanej osobie ,że ją zdradziłeś? No jak? Jeśli w jednym momencie zrozumiałeś ,że kochasz męża nad życie. Ja się odważyłam powiedzieć ,ale miałam "duszę na ramieniu". Prawda to prawda i co ma być to będzie, ale to jest trudne bardzo trudne.
złamana czy w czasie, gdy zdradzałaś męża nie czułaś, że Go kochasz? Jak to było? Kiedy sobie uświadomiłaś, że nie postępujesz ,,poprawnie" Czy dopiero wówczas, gdy miałaś duszę na ramieniu?
złamana czy w czasie, gdy zdradzałaś męża nie czułaś, że Go kochasz? Jak to było? Kiedy sobie uświadomiłaś, że nie postępujesz ,,poprawnie" Czy dopiero wówczas, gdy miałaś duszę na ramieniu?
No wlasnie. Dlaczego etap myslenia przychodzi dopiero jak juz sie nawywijalo i okazuje sie ze mozna wszystko stracic?
Taa to pytanie za 100 punktów. Dlaczego? Dlaczego? Czy nie kochałaś męża? powiem z perspektywy czasu, że człowiek ma jakieś zaćmienie umysłu, nie myśli w ten sposób, nie da się tego wytłumaczyć, wiem, że teraz tak bym nie zrobiła na 100 %, nie dałabym się tak podejść on dokładnie znał moją sytuacje a mimo to wierzył w przeznaczenie, pieniądze odkładał na naszą przyszłość nawet nie pytając mnie o nic, dałam się otumanić. Co za głupota, nawet przed Wami się wstydzę bo nie potrafię odpowiedzieć dlaczego tak się stało.nie wiem przykro mi ale nie wiem, ktoś kto tego nie przeżył nie zrozumie, ale nadchodzi przebudzenie u mnie w każdym razie nadeszło.Być może powinnam porozmawiać z psychologiem i on uświadomiłby mi przyczynę? ale też nie można wrzucać wszystkich zdradzających do jednego worka.
Złamana dobrze, że ostatecznie ta historia skończyła się dla Ciebie szczęśliwie. Nie obyło się jednak bez cierpienia Twojego oraz męża. Pytanie, czy Twój mąż rzeczywiście Ci wybaczył, bo wydaje mi się, że to trudne, wybaczyć zdradę. Jak teraz czujesz się w tym związku? Co zmieniło się w Tobie? Czy zachowanie Twojego męża jest teraz inne niż przed zdradą? Zastanawiam się czy w ogóle możliwe jest wybaczyć zdradę... Przecież osoba zdradzona traci wiarę w uczucie partnera. Wypowiadam się z perspektywy osoby zdradzonej. Mój partner mówił, że nie wie czemu to zrobił, że kocha tylko mnie. Czy możliwe jest, że mówił prawdę? Czy jednak zdrada nie pokazała mi, że potrafi być obrzydliwie nielojalny wobec mnie. Z drugiej strony, czemu miałby kłamać? Po co chciałby być ze mną, gdyby mnie nie kochał? Milion pytań..jednoznacznej odpowiedzi brak.
Nie wiem czy wybaczył, mogę powiedzieć ,że pogodził się z tym co się stało. ale czy wybaczył? Sądzę, że nie i pewnie nie prędko to nastąpi jeśli w ogóle nastąpi. Jak ja się czuję? Są dobre i złe dni. Tym bardziej, że nie mam pracy mam czas pomyśleć.. może za dużo czasu.. często myślę, że nie jestem NIC warta. Znów innego dnia, że nie poddam się.. Zrobię wszystko byśmy byli znów szczęśliwi. Zachowanie mojego męża z pewnością jest inne niż wcześniej, w stosunku do mnie jest bardziej czujny no i nadal o tym wspomina. Nie znaczy to ,że jest mniej czuły wręcz przeciwnie pomaga mi. Czy możliwe jest ,że Cie kocha? wydaje mi się, że oczywiście ,że tak. Ty sama najlepiej wiesz,czujesz czy on Cię kocha, bo nie można tego udawać. Gdy ja zaczęłam zdradzać mąż to wyczuł bo byłam inna inaczej się zachowywałam, nawet teraz to wspomina, tylko czy ktoś jest na tyle tolerancyjny by choć "chcieć" wybaczyć. To indywidualna decyzja każdego człowieka. Ja również nie wiem czy my będziemy dalej razem, ale "próbujemy" razem żyć. Tym bardziej, że razem tego chcemy on to widzi ,że szczerze tego żałuję i chcę być z nim.
Nie wiem czy wybaczył, mogę powiedzieć ,że pogodził się z tym co się stało. ale czy wybaczył? Sądzę, że nie i pewnie nie prędko to nastąpi jeśli w ogóle nastąpi. Jak ja się czuję? Są dobre i złe dni. Tym bardziej, że nie mam pracy mam czas pomyśleć.. może za dużo czasu.. często myślę, że nie jestem NIC warta. Znów innego dnia, że nie poddam się.. Zrobię wszystko byśmy byli znów szczęśliwi. Zachowanie mojego męża z pewnością jest inne niż wcześniej, w stosunku do mnie jest bardziej czujny no i nadal o tym wspomina. Nie znaczy to ,że jest mniej czuły wręcz przeciwnie pomaga mi. Czy możliwe jest ,że Cie kocha? wydaje mi się, że oczywiście ,że tak. Ty sama najlepiej wiesz,czujesz czy on Cię kocha, bo nie można tego udawać. Gdy ja zaczęłam zdradzać mąż to wyczuł bo byłam inna inaczej się zachowywałam, nawet teraz to wspomina, tylko czy ktoś jest na tyle tolerancyjny by choć "chcieć" wybaczyć. To indywidualna decyzja każdego człowieka. Ja również nie wiem czy my będziemy dalej razem, ale "próbujemy" razem żyć. Tym bardziej, że razem tego chcemy on to widzi ,że szczerze tego żałuję i chcę być z nim.
witaj złamana..
jak mozesz napisz na mojego maila..
pozdrawiam
Mam dowody, wydają się stuprocentowe. On wie, że ja wiem o tym wszystkim, mówię Mu o tym, a on mówi: Nie zdradziłem Cię.
Wracam do temu bo jak dla mnie każdy dzień niesie za sobą nowe kłamstwa a ja nie potrafię tego ogarnąć.
Miesiąc temu wyrzuciłam z domu faceta po tym, jak odkryłam że zalogował się na stronie erotycznej i tam zaczął umawiać się z dziewczynami na sex. Bzdury jakie tam wypisywał nie mieszczą mi się w głowie, zmyślone historie, jakim On to nie jeździ autem i jaki nie jest boski w łóżku. Strona jak dla mnie prymitywna i nie wiem do jakiego poziomu trzeba upaść, żeby wdać się w takie konwersacje wklejając jeszcze przy tym swoje zdjęcie. Spakowałam jego rzeczy i wywaliłam go z nimi za drzwi.
Przez tydzień była cisza, żadnego słowa przepraszam ani żadnego tłumaczenia. Zaczęłam doszukiwać się winy w sobie, że nasze życie erotyczne faktycznie zostawiało wiele do życzenia. Po ośmiu dniach przemówił przepraszając mnie, że zachował się jak idiota i że się "skur*ił" wirtualnie ale fizycznie do niczego nie doszło. Dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia.
Po tej rozmowie zaglądnęłam na jego skrzynkę a tam miłosny list do "koleżanki". Że Ją kocha, że marzy o tym żeby byli razem, że jedyne na czym mu zależy to na jej szczęściu itd. Oprócz tego kolejna strona na której flirtował z laskami oczywiście umawiając się z każdą po kolei na randkę. Własnym oczom nie wierzyłam... a On - wyparł się twierdząc że to nie On pisał, że ktoś mu się włamuje na maile i On wie kto i oddaje sprawę na policję. Odwalił taką szopkę, że własnym oczom i uszom nie wierzyłam. Zwalił winę na wszystkich w koło tylko nie na siebie.
Ale wczorajszy dzień pobił wszystko wcześniejsze na łeb na szyję. Przyjechał do mnie po rzeczy a ja tylko kręciłam z politowaniem głową patrząc mu w oczy i słuchając jakie wciska mi kity po raz enty. Powiedział że z nikim nie rozmawia, z nikim się nie umawia, że od miesiąca nie spotkał się z żadną dziewczyną a wieczorem na jego gg przyszła wiadomość : "dziękuję ci za miły wieczór, jesteś moją tęczą i dajesz mi powód do życia."
Jak można być takim padalcem i kłamać komuś prosto w oczy. W głowie mi się to nie mieści. Prymityw do bólu.
złamana z Twoich postów wynika, że bardzo żałujesz tego, w co się wpakowałaś. W głowę zachodzę, więc jak to się dzieje, że człowiek potrafi zboczyć z drogi, którą wcześniej obrał, postępować nagannie, a po wszystkim żałować...i to szczerze żałować. Przecież to świadome działanie, bo posiada ramy czasowe. To nie była ,,jednorazowa głupota".
Złamana jesteś teraz zdecydowana na pokonanie wszelkich trudności jakie zapewne wdarły się do Twojego związku. Życzę Ci, aby wszystko się ułożyło.
Mirella, historia, którą opisałaś przeświadczyła mnie jeszcze bardziej o tym, jak obłudny może być mężczyzna w tej sferze. Tylko o co w tym wszystkim chodzi? Co dzieje się w głowie takiego faceta? Czy On nie potrafi zrezygnować...? Tak tylko z czego, albo z której...? Przedziwne jest takie postępowanie i godne krytyki. Dobrze, że wywaliłaś go z domu, postaraj się wywalić Go też ze swojego życia..o ile to możliwe. Co właściwie ten mężczyzna ma w zamiarach? Trzeba być totalną tępotą, aby myśleć, że takie postępowanie jest właściwe. A przecież skoro nie jest właściwie, to nie należy tak postępować!!!! Do licha co za absurdalne podejście do życia. Czy to egoizm czy głupota??!!!!
Trzymaj się Mirello! My świadome kobiety nie musimy tolerować, ani tępoty, ani egoizmu naszych partnerów!
Tylko o co w tym wszystkim chodzi? Co dzieje się w głowie takiego faceta? Czy On nie potrafi zrezygnować...? Tak tylko z czego, albo z której...?
Nie wiem co siedzi im w głowie, ale utwierdzam się w przekonaniu że ich centrum dowodzenia mają piętro niżej i kierują się tym drugim "mózgiem". A wiadomo, że narząd nieużywany zanika - więc po mózgu na tej najwyższej półce pewnie ani śladu ![]()
Minął miesiąc i nie powiem że nie myślę, ale jak już to tylko o tym jaki jest podły. Ani krzty w tym tęsknoty czy broń Boże miłości. Jedynie co to tylko litość. Mam do tego dystans i oby tak dalej.
Zastanawia mnie tylko jak długo można jechać na takim wózku? Grać na kilka frontów naraz. Nie wiem czy to jest dodatkowa adrenalina czy po prostu taki sposób bycia z którego się nie "wyrasta".
Zastanawia mnie tylko jak długo można jechać na takim wózku? Grać na kilka frontów naraz. Nie wiem czy to jest dodatkowa adrenalina czy po prostu taki sposób bycia z którego się nie "wyrasta".
Niestety niektorzy zostaja takimi emocjonalnymi kalekami do konca zycia. Nawet nie niektorzy - wiekszosc z takich osobnikow.
Nie wierze w "wyrastanie". Albo sie ma zasady wpojone od dziecinstwa i jakis kregoslup moralny albo jest sie beznadziejnym przypadkiem bezkregowca ![]()
mirella napisał/a:Zastanawia mnie tylko jak długo można jechać na takim wózku? Grać na kilka frontów naraz. Nie wiem czy to jest dodatkowa adrenalina czy po prostu taki sposób bycia z którego się nie "wyrasta".
Niestety niektorzy zostaja takimi emocjonalnymi kalekami do konca zycia. Nawet nie niektorzy - wiekszosc z takich osobnikow.
Nie wierze w "wyrastanie". Albo sie ma zasady wpojone od dziecinstwa i jakis kregoslup moralny albo jest sie beznadziejnym przypadkiem bezkregowca
Dobrze napisane. Popieram w 100%
Aż się uśmiałam ![]()
Moze po prostu szuka przygody..A nie przyznaje się do tego bo boi się ze moze cb stracić.
64 2012-02-04 11:27:50 Ostatnio edytowany przez babe2k (2012-02-04 11:28:54)
Witajcie. Nie wiem czy ktoś tu zagląda ale już nie mam siły czuje sie taka sama z tym problemem. Od początku z moim mężem znałam sie 5 kiedy wzielismy slub, pozniej urodzilam Synka ktory zmarł. Okres po jego odejsciu był bardzo ciezki walczyłam z depresja po jego odejsciu ale stanełam na nogi. Zawsze wydawalo mi sie ze relacja miedzy nami jest dobra, rzadko sie klocilismy dogadywalismy prawie zawsze. Ale ostatnio znalazłam na mojego m gg wiadomosc zostawiona przez dziewczyne podpisana oczywiscie imieniem i nazwiskiem kolegi... w ktorej tresci zostawione było ze nie wierzy ze tak ja olał ze poprostu nie da sie zapomniec tego wszystkiego, tego jak spedzali czas i wogole. Jak mu powiedzialam oczywiscie powiedzial ze ktos musial mu sie wlamac na gg oczywiscie mowi 1 podejrzenie ze to ja zrobilam zeby sie rozstac albo ktos z moich znajomych? udawal doskonale ze nie zna hasla do wlasnego komunikatora mowil ze nie moze sie zalogowac od 2 miesiecy wiec jakbym ja znala haslo ktore juz ma od kilku lat dobrych... Zaczeła sie szarpanina o komputer 5 razy mi zgasil bo on powiedzial ze on musi wyjasnic kto mu takie rzeczy robi ja mu mowie ze ja to sprawdze pierwsza, pozatym podszylam sie pod niego i dziewczyna nawet zaproponowala ze moze zadzwonic? czyli ma numer ale jego wtedy nie bylo wiec i tak bym nie wiedziala czy to pomylka czy tez nie wiec powiedzialam ze niech nie dzwoni ze dzis nie moze gadac. Pozniej kazalam mu wyniesc sie tak sie zdenerwowalam tym wszystkim i dzwonie za chwile a tu zajete ( niby do ojca dzwonil czy moze zostac na noc) poraz 2 odezwalam sie do dziewczyny ale ona zaczela juz mocno sciemniac zmieniac dane, zupelnie inaczej niz jak w poprzedniej rozmowie ze to pomylka itd. Wiecie przez pewien moment myslalam ze tak jest, ale pozniej dostalam sie do skrzynki pocztowej. A tam katalog jakos dziwnie podpisany a w nim zdjecia laski, z podpisami kocham cie, albo moje kochanie ( i zdjecia mojego meza ktorych na oczy nie widzialam w zyciu! ponoc robione przez kolege w pracy) ciekawe tylko jest to ze nie ma ani tych zdjec na telefonie a ja twierdzi kolega nie chodzi do nich do pracy wiec skad je wziol na komputerze w pracy z ktorego ponoc sie mu wlamali? nie sadze aby haker pieknie mu poukladal jeszcze zdjecia w folderze a on logujac sie na poczte nie zauwazyl niczego nowego na niej. Malo tego znalazlam bilety do zoo, nawiazujac do zdjec w ktorych byly wlasnie one z zoo. On powiedzial mi ze znalazl je w porfelu na ulicy lezaly i akurat z paragonem! bo on chcial mi pokazac zebysmy poszli, wtedy uwierzylam nie mialam pojecia ze to tak moze wygladac. Ciekawe rowniez to bylo, ze byly one w godzinach wystawone kiedy ja jestem na uczelni... On klamie nie chce sie przyznac popada w coraz to dziwniejsze sposoby nic sie nie zgadza z cala reszta, zarzekal sie na naszego Syna ze on dziewczyny nie zna, ze nie spotykal sie z nikim ze nic nie zrobil ze to ktos robi mu na zlosc, zebysmy sie rozstali ze on wie jak to jest byc zdradzonym i w zyciu nie zrobil by mi czegos takiego, wrecz powiedzial ze jak mu powiedzialam o rozwodzie to mowil ze serce mu peknie, ze on od 8 lat jest zakochany we mnie tak samo i nie raz bylo mu ciezko ale on nie potrzebowal pocieszenia u innej kobiety. Nie sadze aby byl az taki zbieg okolicznosci i komus chcialo sie tyle chrzanic bo po co? jestem zalamana ciagle mam jakies koszmary ciagle placze serce mnie boli zawsze nidgy bym sie nie spodziewala ze cos takiego mnie spotka... prosze was o rade, jestem sama z tym wszystkim jest mi tak ciezko...
65 2012-02-04 12:03:32 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-02-04 12:12:09)
Witajcie. Nie wiem czy ktoś tu zagląda ale już nie mam siły czuje sie taka sama z tym problemem. Od początku z moim mężem znałam sie 5 kiedy wzielismy slub, pozniej urodzilam Synka ktory zmarł. Okres po jego odejsciu był bardzo ciezki walczyłam z depresja po jego odejsciu ale stanełam na nogi. Zawsze wydawalo mi sie ze relacja miedzy nami jest dobra, rzadko sie klocilismy dogadywalismy prawie zawsze. Ale ostatnio znalazłam na mojego m gg wiadomosc zostawiona przez dziewczyne podpisana oczywiscie imieniem i nazwiskiem kolegi... w ktorej tresci zostawione było ze nie wierzy ze tak ja olał ze poprostu nie da sie zapomniec tego wszystkiego, tego jak spedzali czas i wogole. Jak mu powiedzialam oczywiscie powiedzial ze ktos musial mu sie wlamac na gg oczywiscie mowi 1 podejrzenie ze to ja zrobilam zeby sie rozstac albo ktos z moich znajomych? udawal doskonale ze nie zna hasla do wlasnego komunikatora mowil ze nie moze sie zalogowac od 2 miesiecy wiec jakbym ja znala haslo ktore juz ma od kilku lat dobrych... Zaczeła sie szarpanina o komputer 5 razy mi zgasil bo on powiedzial ze on musi wyjasnic kto mu takie rzeczy robi ja mu mowie ze ja to sprawdze pierwsza, pozatym podszylam sie pod niego i dziewczyna nawet zaproponowala ze moze zadzwonic? czyli ma numer ale jego wtedy nie bylo wiec i tak bym nie wiedziala czy to pomylka czy tez nie wiec powiedzialam ze niech nie dzwoni ze dzis nie moze gadac. Pozniej kazalam mu wyniesc sie tak sie zdenerwowalam tym wszystkim i dzwonie za chwile a tu zajete ( niby do ojca dzwonil czy moze zostac na noc) poraz 2 odezwalam sie do dziewczyny ale ona zaczela juz mocno sciemniac zmieniac dane, zupelnie inaczej niz jak w poprzedniej rozmowie ze to pomylka itd. Wiecie przez pewien moment myslalam ze tak jest, ale pozniej dostalam sie do skrzynki pocztowej. A tam katalog jakos dziwnie podpisany a w nim zdjecia laski, z podpisami kocham cie, albo moje kochanie ( i zdjecia mojego meza ktorych na oczy nie widzialam w zyciu! ponoc robione przez kolege w pracy) ciekawe tylko jest to ze nie ma ani tych zdjec na telefonie a ja twierdzi kolega nie chodzi do nich do pracy wiec skad je wziol na komputerze w pracy z ktorego ponoc sie mu wlamali? nie sadze aby haker pieknie mu poukladal jeszcze zdjecia w folderze a on logujac sie na poczte nie zauwazyl niczego nowego na niej. Malo tego znalazlam bilety do zoo, nawiazujac do zdjec w ktorych byly wlasnie one z zoo. On powiedzial mi ze znalazl je w porfelu na ulicy lezaly i akurat z paragonem! bo on chcial mi pokazac zebysmy poszli, wtedy uwierzylam nie mialam pojecia ze to tak moze wygladac. Ciekawe rowniez to bylo, ze byly one w godzinach wystawone kiedy ja jestem na uczelni... On klamie nie chce sie przyznac popada w coraz to dziwniejsze sposoby nic sie nie zgadza z cala reszta, zarzekal sie na naszego Syna ze on dziewczyny nie zna, ze nie spotykal sie z nikim ze nic nie zrobil ze to ktos robi mu na zlosc, zebysmy sie rozstali ze on wie jak to jest byc zdradzonym i w zyciu nie zrobil by mi czegos takiego, wrecz powiedzial ze jak mu powiedzialam o rozwodzie to mowil ze serce mu peknie, ze on od 8 lat jest zakochany we mnie tak samo i nie raz bylo mu ciezko ale on nie potrzebowal pocieszenia u innej kobiety. Nie sadze aby byl az taki zbieg okolicznosci i komus chcialo sie tyle chrzanic bo po co? jestem zalamana ciagle mam jakies koszmary ciagle placze serce mnie boli zawsze nidgy bym sie nie spodziewala ze cos takiego mnie spotka... prosze was o rade, jestem sama z tym wszystkim jest mi tak ciezko...
witaj babe2k
dlaczego nie chce sie przyznac?
chyba dlatego , ze przyznanie sie grozi czyms, mezczyzni boja sie , ze straca to , co juz maja.A tak wygodnie jest miec tutaj spokojny i wygodny dom , a tam dreszczyk emocji i przygode.
To takie lapidarne , ale chyba w 99% przypadkow tak jest.