O tym się nie rozmawia ze znajomymi, nie trąbi na prawo i lewo, człowiek chowa tę część siebie przed światem, która narażona jest na kpiny, diagnozę choroby psychicznej a przecież najróżniejsze paranormalne zjawiska się zdarzają. Są identyczne w swoim charakterze wśród wielu ludzi, więc nie mogą być wyimaginowane.
Wychodzenie z ciała pozostaje w dalszym ciągu dla wielu zagadką, tematem wstydliwym i uciążliwym, bo zostając z własnymi myślami na ten temat, bądź mądrymi książkami, jest dla osoby "tym"dotkniętej, męczący. Eksterioryzacja, bo tak ponoć fachowo to się nazywa, jest mi znana od wczesnych lat dzieciństwa. Na poczatku niegroźne "budzenie się" duszy podczas snu, wchodzenie w inny wymiar choć pozornie ten sam(miejsce w którym przebywamy fizycznie), było dla mnie czymś niesamowitym, oderwaniem od rzeczywistości, od której uciekałam (choć nie miałam powodów). Do czasu kiedy, pierwszy raz doświadczyłam obecności "istot" żyjących swobodnie obok. Tych niewidzialnych. Pierwszy raz zobaczyłam w tym dziwnym stanie Mnicha, który podszedł do mnie mówiąc "żyjesz dla Boga". Myślałam wtedy, że umieram i nie wrócę do ciała. Ale za chwilę bez problemu udało mi się poruszyć kończynami. Potem przy każdym- niekontrolowanym (bo zazwyczaj działo się to bez mojego świadomego udziału i wbrew woli)- wychodzeniu, widziałam dziwne stwory i ludzi. Słyszałam głosy,rozmawiające i bezpośrednio mówiące do mnie. Przerażało mnie to. Był to czas, kiedy całym sercem,myślami i modlitwą byłam blisko Boga. Teraz jest inaczej i widzę, że te zjawiska ustały. Nie wszyscy księża posiadają wiedzę w tym zakresie. Nie ze wszystkimi można o tym porozmawiać. Przy spowiedzi jeden młody ksiądz powiedział mi żebym się modliła o oddalenie tego, bo prawdopodobnie to co się dzieje ze mną pochodzi od zła. hmm..
Dopiero kilka lat wstecz, dowiedziałam się, że mój brat ma podobnie. U niego zaczęło się to znacznie później niż u mnie. Na początku słyszał głosy, rozmowy w tym dziwnym stanie (bo wtedy człowiek czuje się jakby w paraliżu-podczas wychodzenia z ciała). Potem zaczął wychodzić z ciała ale nigdy nie zdarzyło się aby cokolwiek widział.
Jeśli jest ktoś o podobnych odczuciach i przeżyciach niech napisze. Podzieli się refleksją. Wierzę w Boga i wiem, że takie zjawiska pochodzą albo od Niego albo od Złego. W celu poszerzenia wiedzy w tym temacie, znalazłam różne strony, w których ewidentnie moderator zachęca do praktyk wychodzenia z ciała. Uważam, że jest to bardzo niebezpieczne. Że człowiek nie zdaje sobie sprawy jak łatwo jest przekroczyć granice, z której trudno jest powrócić. Przestrzegam przed eksperymentowaniem. Ja doświadczyłam tego bez własnego świadomego udziału i wiem, jak wiele pułapek w tym "świecie obok" na nas czatuje.
Mam jeszcze jedną "przypadłośc" której nie jestem w stanie kontrolować. Widzę kolory u ludzi, zwierząt, roślin, przedmiotów. Ale to akurat bardzo lubię. Czuję od innych bardziej zapachy, czasem nie potrafię odnaleźć się w rzeczywistym świecie. Wciąż znajomi mówią mi że chodzę z głową w chmurach, mimo, że staram się czynnie uczestniczyć w realnym życiu
ale jest to męczące czasem. Wiem, że i takich ludzi jest więcej. Chciałabym z kimś porozmawiać na podobne tematy, a wiem że tu mogę.
Czekam na Wasze myśli.