Byłem w związku prawie rok na początku było cudownie, kochała mnie poznała z rodziną,mieszkałem razem z nią, ale gdy zobaczyła że zaczeło mi zależeć wszystko wszystko się zmnieniało, mało się do mnie odzywała rzadko dzwoniła bo pracowałem w delegacji wracałem na weekendy.Postanowiłem pokazać jak mi zależy kupowałem kwiaty,drobne prezenty,przytulałem ją i mówiłem jak bardzo mi zależy. Ostatnio pokłuciliśmy się na weselu bo mnie zostawiła i poszła sobie na godzinę gdzieś po kłutni powiedziała że ma dość i zerwała ze mną, przepraszałem woziłem kwiaty napisałem nawet list bo nie chciała ze mną rozmawiać. w ten weekend postanowiłem zajechać do niej tak około północy lecz zobaczyłem przed domem u niej samochód, wszedłem i przez balkon widziałem jak pije sobie z jakimś innym chłopakiem śmieją się i usłyszałem między innymi że moje kwiaty wylądowały na cmentarzu u jej matki i gadała na mnie różne rzeczy zobaczyła mnie na koniec więc uciekłem z tam tąd. Nie mogła mi tego w twarz powiedzieć?Przecierz było jej ze mną dobrze więc dlaczego to zrobiła? Ciężko mi teraz,nie wiem co mam robić,czy powinienem o nią jeszcze walczyć czy sobie odpuścić.
odpusc sobie.nie wiem co to za babsko ale normalna to ona nie jest:)
popieram poprzeniczke daj sobie spokój nie warto....
4 2010-06-22 12:13:24 Ostatnio edytowany przez november (2010-06-22 12:22:08)
Walczyć? Ona już nic nie czuje. Poznała innego faceta. Nie masz o kogo walczyć. Moim zdaniem jedyne co możesz zrobić, to zachować się jak facet i darować sobie umizgi. W sytuacji, kiedy już jest jasność - masz ją Ty, a i ona wie, że musisz już widzieć, że to koniec, każdy krok w jej kierunku będzie traktowała jak napraszanie się, stopniowo nabierając niechęci. To co mam na myśli można by wyrazić radą (poniekąd dziwnie brzmiącą) "szanuj się". Ma Cię gdzieś, to o kogo tu walczyć? Niestety taka jest prawda, że osoby, którym nadal zależy, lub zależy "bardziej" mają często tendencje do robienia z siebie podnóżka. Wydaje się wtedy, że te usilne próby może coś przyniosą, bycie miłym, czułym, wybaczanie, darowanie, zrozumienie... W rzeczywistości dla drugiej strony mogą być żałosne. (a w Twoim wypadku tak może być). Po jakimś czasie, kiedy mija już ból sam zaczynasz wstydzić się przed sobą i myśleć "jak mogłem być tak ślepy? Olewała mnie, a ja ją kochałem". Z tego z resztą powstają moim zdaniem stereotypy "zbyt dobrego faceta", bo z komentarzem "byłem dla niej za dobry" spotkałam się wiele razy.
Zrób to tak, byś po jakimś czasie patrząc na siebie w lustrze nie czuł się jak podnóżek.
Masz rację tylko to cholernie trudne. Nie czuję się brzydki chodzę na siłownie miałem wiele dziewczyn a dla tej zrezygnowałem ze wszystkiego i to był mój błąd.
Co powinienem teraz zrobić?
Skupić się na sobie. Podejdź do niej z dystansem, ale nie bądź dla niej niemiły, choć to może bardzo korcić. Nazwałabym to "miłym, chłodnym obyciem". Dbaj o siebie, niech wie co straciła. I nie leć na jej gwizdek jak idiota. Zakoduj sobie, że to koniec. Tym bardziej, że dla osoby, która tak postąpiła nie ma co się szarpać. Z doświadczenia wiem, że pakowanie się w ewentualny kolejny związek z tą sama osobą może być często tylko potwierdzaniem wcześniejszych wątpliwości. Zatem ona nawet chwilowo żałując, że Cię zostawiła i prosząc byście byli znów razem (to moje hipotetyczne dywagacje) po jakimś czasie znowu się tak wykręci - a może nawet w gorszym stylu i pomyśli sobie o tym, co jej w Tobie nie pasował "nie, jednak się nie zmienił, po co się w to znowu bawiłam, ble".
dzięki za radę tak właśnie zrobię, ona pracuje w sklepie,powinienem raczej omijać ten sklep czy raczej wejść zrobić zakupy i wyjść jak gdyby nigdy nic.
9 2010-06-22 12:39:37 Ostatnio edytowany przez november (2010-06-22 13:56:23)
heh, wiesz no moim zdaniem ona i tak wie, że to Cię zabolało, więc udawanie, że nic się nie stało i wpadanie ot tak sobie "na pogawędkę" do sklepu potraktuje raczej jak sztuczną pozę. Jak dla mnie przede wszystkim zachowuj się naturalnie, a do sklepu nie zachodź częściej, niż wtedy kiedy z nią byłeś - ale nie, gdy zachodziłeś z nią pogadać, tylko kiedy faktycznie szedłeś do sklepu po coś konkretnego.
No walczyć to tutaj nie ma o co,ona sie poprostu bawiła twoimi uczuciami.Ja bym jej w twarz wygarneła co o niej myślę na twoim miejscu,i powiedziała jej,że przeciez nie wie co ja w życiu spotka,może kiedyś ktoś się nią tak zabawi i wtedy poczuje na wlasnej skórze jak to jest.