Dziewczyny ja już sama się w tym wszystkim pogubiłam, dlatego piszę tu. Nigdy mi się życie uczuciowe nie układało bo sama nie widziałam czego chcę. Ale całkiem niedawno poznałam faceta. (kolega moich przyjaciół). Umówiliśmy się na kilka randek, codziennie pisaliśmy ze sobą (On pierwszy zawsze się odzywał) i było bardzo miło. Na którąś z tych randek zaprosił mnie do siebie i wiadomo co się stało między nami. Następnego dnia ponownie się spotkaliśmy i było równie miło. A później... później przepadł, nie odzywał się do mnie i do reszty znajomych. Napisałam do niego czy wszystko w porządku odpisał że ma sporo pracy i odezwie się jak będzie luźniej i faktycznie odezwał się umówiliśmy się, z tym że po drodze spotkliśmy się ze znajomymi i już z nimi zostaliśmy. Potem jeszcze 2 spotkania, powiedzmy przypadkowe bo w gronie znajomych ale zawsze kończyliśmy je wspólnie w naszych domach. Teraz On milczy nie jest tak jak było wcześniej. Zastanawiam się czy po prostu skorzystał z okazji, a teraz ma mnie w dupie? I kolejna myśl mi się nasuwa: mamy wspólnego kolegę, czasem się z nim spotykam ale tylko na gruncie przyjacielskim, choć całe nasze środowisko wie że Kolega się we mnie zauroczył. Czy On może być zazdrosny? - nigdy o tym nie mówił... A ostatnia sytuacja jest dla mnie już całkowicie niezrozumiała, a mianowicie: Byłam z ów zakochanym Kolegą zaproszona na kameralną imprezę do znajomych, poszliśmy tam razem ale po pewnym czasie stwierdziliśmy że pora już iść. Wybraliśmy się do pobliskiego clubu, a tam spotkałam JEGO. Bawiliśmy się razem i oczywiście wieczór skończył się u mnie. Był miły czuł i w ogóle. A na drugi dzień znów cisza...:( Więc spotkałam się ze znajomymi i wyszliśmy razem do pubu gdzie znów go spotkałam ale w towarzystwie samych kobiet (nie jestem zazdrosna bo każdy może mieć koleżanki tak jak i ja mam kolegów) ale skoro miał troszkę wolnego czasu to szkoda że nie spędził go ze mną. Sądzicie że mam nie po prostu w nosie? Czy może coś innego? Jakieś rady?
Jak dla mnie to On wie, że jesteś za nim i wykorzystuje ten fakt... nic z tego nie będzie na moje oko. Przecież w początkach znajomości facet zawsze stara się najbardziej a w tym przypadku nawet tego nie ma... Daj sobie spokój zanim wkręcisz się jeszcze bardziej !!!
Pewnie masz racje, ale nie łatwo dać sobie spokój
Tym bardziej że moja podświadomość go tłumaczy że faktycznie nie ma czasu, bo do nikogo z nas (całego towarzystwa) nie odzywa się bo twierdzi że jest zapracowany.
Wydaje mi się, że on wie, że ma Cię w garści i dlatego tak się zachowuje. Facet to zdobywca, jak zdobędzie to szybko się nudzi. Wie, że ma Cię na każde zawołanie, więc po co ma się starać? Raz w życiu przekonałam się o tym na własnym przykładzie. Spotykałam się z facetem, po jakimś miesiącu zaczął mniej pisać smsów, nie odpisywał od razu. Nie myśląc długo zrobiłam tak samo. Raz nie odzywałam się pół dnia, odpisywałam po kilkudziesięciu minutach albo po kilku godzinach, odmówiłam mu spotkania i co? Zrozumiał, że nie ma nade mną pełnej kontroli a że mu zależało to zaczął się starać ze zdwojoną siłą. A jeśli w Twoim przypadku takie coś nie zdało by egzaminu to znaczy, że jemu raczej na Tobie nie zależy
Dzięki za radę
Tylko mam pytanie: Jak się spotkamy na jakiejś imprezie przypadkowo, olewać go? Czy byś miłą, pobawić się z nim chwilkę, a dopiero potem dać spokój?
Myślę, że podczas przypadkowych spotkań powinnaś być miła, porozmawiać z nim chwilę i tyle. Bez zbytniego zaangażowania, bez wizyt u niego czy u Ciebie w domu. On wie, ze jak się spotkacie to pewnie wylądujecie w łóżku. Ty oczekujesz czegoś więcej a jemu pewnie zależy tylko na seksie bez większego zaangażowania się. A jak zauważy zmianę w Twoim zachowaniu to moze przemyśli, co robi nie tak.
Jeszcze raz dzięki za rady. Cóż trzeba by spróbować, troszkę boje się że po prostu mnie całkowicie oleje. Ale w takiej jak obecna sytuacja też nie chcę być. W każdym razie łatwo nie będzie.
Jeśli Cię oleje, to pomyśl, że nie był Ciebie wart
Głowa do góry i do przodu !