Jestem atrakcyjna kobieta i wydaje mi sie,ze rowniez nie glupia... Moglabym miec wszystko o czym marze gdybym nie byla tak wrazliwa osoba i moze jednak glupia i naiwna...Echhh On jest przecietnym facetem ...moze nawet niezbyt przystojnym...ale ma cos w sobie co przyciaga do niego kobiety...
Wszystko zaczelo sie rok temu...poznalismy sie przez net,a wlasciwie przez wspolnego znajomego.. On byl daleko zagranica przez 6 miesiecy a ja ostatni miesiac w kraju bo pranowalam przeprowadzke zagranice.. W moim obecnym zwiazku nie ukladalo mi sie od pieciu lat jednak wspolne problemy i dziecko sklanialy mnie do pozostania
On byl przed ostatnia rozprawa rozwodowa i z nastoletnia corka, ktora zamieszkala z nim po rozwodzie... Zaczelismy ze soba pisac i zakochalam sie...wydawalo mi sie ,ze ze wzajemnoscia..bo planowal ze mna rodzine i wspolne zycie.. Codzieniie po kilka wiadomosci na skrzynke i telefony...
Czekalismy do maja i do naszego spotkania z utesknieniem... Dwa tygodnie przed nim jednak cos sie zmienilo...przestal pisac do mnie tak czesto i tak od serca jak wczesniej...troche stracilam z nim kontakt, ktory byl miedzy nami poprzednio...Przyjazd do Polski okazal sie kompletnym rozczarowaniem... On nie byl we mnie zakochany...uciekal nad ranem i byl jakis nieobecny...Mowil dziwne rzeczy...ze tak trudno to wszystko pogodzic...i ze to wszystko stalo sie za wczesnie... Zrozpaczona postanowilam to zakonczyc i wyjechac...jednak on nie pozwolil mi zerwac tego kontaktu.. Tak jakby chcial i nie chcial byc ze mna... Wyjechalam... pisal od czasu do czasu...to nie bylo juz to samo... Zaczelam podejrzewac,ze ma kogos bo blokowal moje komentarze pod swoimi zdjeciami na jednym z portali...
Moje przeczucia okazaly sie uzasadnione...Poznal kogos przed moim przyjazdem...i spotykal sie z nia jednoczesnie pisal do mnie,ze teskni... Zerwalam kontakt...kompletnie... Nie mogl sobie jednak z tym poradzic i pisal caly czas wysylal piosenki...nieodpisywalam przez 3 miesiace... az wkoncu sie zlamalam... Spotkalismy sie i bylo cudownie...Cudowny seks i rozmowy o wspolnej przyszlosci...Zwiazek z tamta chyba mu nie wyszedl.... Ja jednak balam sie juz zaufac mu w 100 % dlatego nie powiedzialm mu prawdy...ze nadal mieszkam zagranica... Kiedy mu o tym powiedzialam wybaczyl mi ale ja ciagle mam wrazenie,ze on sie mna bawi...i ze spotyka sie z innymi kobietami...znowu blokuje galerie i znowu odpisuje mi czasami na moje maile... Bardzo mnie to wszystko boli... bo znowu wzielam dlugi urlop do Polski,zeby porozmawiac o nas...boje sie ,ze bedzie tak samo jak w maju zeszlego roku...Ze nie bedzie mial dla mnie czasu i bedziemy sie spotykali czasami na wspolna noc.... Jezeli mu na mnie nie zalezy i nie mysli o mnie powaznie to dlaczego nie pozwoli mi odejsc...i nie zostawi mnie w spokoju? Jest taki dziwny i niedostepny czasmai wydaje mi sie jakby byl jakims bogiem,ktory ustala regoly tej gry... Boje sie kolejnego cierpienia.... Co ja mam robic??? Pzdrawiam serdecznie..:*