Film "Poważny człowiek" Ethana i Joela Coenów zaczyna się niedaleko Lwowa. Przodków bohatera odwiedza dybuk.
Potem jest jeszcze gorzej.
Bohater Larry Gopnik jest żonaty od dwudziestu lat, ma dwoje dzieci nastolatków, wykłada fizykę na uniwersytecie. Akcja dzieje się w 1967 roku.
Szczęśliwą rodzinę uzupełnia bezradny stryjek Artur, z upodobania hazardzista, co to się kiedyś wprowadził i sypia na kanapie w salonie. Oraz irytuje wszystkich, a szczególnie córkę, wielogodzinnym okupowaniem łazienki w celu czyszczenia torbieli.
Syn chodzi do jesziwy ale na lekcjach słucha młodzieżowej muzyki, a na przerwach popala skręty.
Córka nie uczy się hebrajskiego bo jest zajęta wiecznym myciem głowy.
Ta rodzina to istny obraz spelnionego amerykańskiego snu o szczęściu.
Aż pewnego dnia zaczyna się efekt śniegowej kuli: żona odchodzi do innego więc bohater ze świetnym bratem musi zamieszkać w motelu. Koreański student daje łapówkę za zaliczenie bo taka jest tradycja w jego kraju. Jego tatuś mu grozi. Ktoś pisze oczerniające anonimy do władz uczelni.
Larry nie rozumie co się dzieje i biega od prawnika do rabina jednego, drugiego, następnego. Młody rabin bajdurzy o parkingu, starszy o zębach goja, najstarszy jest już jedną nogą na tamtym świecie, prawnik wystawia słone rachunki.
Bohater jest w ciąglym zdumieniu "bo przecież nic nie zrobiłem". I o to chodzi. Tak sobie odruchowo żyjemy, pracujemy, rozmnażamy się nie rozumiejąc, że sami odpowiadamy za swoje życie, że żaden rabin niczego za nas nie załatwi i nie rozwiąże problemów.. Musimy to zrobić sami.
Zgryźliwy humor i prowokowanie do refleksji nad własnym życiem to ogromne zalety tego filmu.